Kapitan Ameryka: Nowy Porządek John Cassaday 6,0

ocenił(a) na 48 lata temu Spokojnie można nazwać ten album komiksem propagandowym. Do amerykańskiego patriotyzmu podchodzę z ogromną rezerwą. A z tego tytułu aż wylewa się patetyczność i hammerykańskki patriotyzm. Praktycznie co drugą stronę wypełnia flaga stanów zjednoczonych. Komiks bardzo odnosi się do tragedii z 11 września. Urodziłem się kilka miesięcy po tych wydarzeniach, więc ta sytuacja praktycznie mnie nie dotknęła. Nie chcę rozgadywać się tu o polityce, (głównie dlatego, że jej nienawidzę),ale nie wierzę że USA nie maczała palców w ataku na WTC. Tak więc historia nie działała na mnie, tak, jak powinna. Właściwie co chwila śmiałem się , gdy postacie w komiksie dziwiły się, dlaczego świat tak negatywnie odnosi się do kraju szatana. Kraj który od 300 lat opiera swoją gospodarkę na wojnie, raczej powinien budzić pewne kontrowersje. Fabularnie jest fatalnie i po prostu nudno. Właściwie to od fabuły rozbolała mnie głowa. Na Polaka takie smaczki nie działają. Ale jeśli chodzi o walory graficzne, to komiks stoi na wysokim poziomie. Jaskrawe barwy, rewelacyjne, szczegółowe rysunki, które pozostają bardzo sterylne i umiejętnie wykadrowane, a nawet bardzo dobrze nałożony tusz. Dla samych rysunków warto do niego zerknąć. Szkoda tylko, że Cassaday zmarnował się przy takiej historii. Ale jednak muszę powiedzieć, że komiks był potrzebny w 2001 roku, żeby postawić na nogi amerykańskie społeczeństwo. Jest on ważnym tytułem, aczkolwiek słabym. Osobiście odradzam zakup tego komiksu, chyba że tak jak ja, mentalnie masturbujecie się do oprawy graficznej. Wtedy warto go mieć na półce.