Najnowsze artykuły
ArtykułyPrzeczytaj premierowy fragment powieści „Ulotna prawda Lily Temple”
LubimyCzytać1
ArtykułyTrzy dni, setki autorów, tysiące książek. Poznańskie Targi Książki 2026 zapraszają
LubimyCzytać1
ArtykułyVermeer, morderca z Helu i kłamstwa, którymi żyjemy. 8 książek na ten tydzień
LubimyCzytać4
ArtykułyCzytamy w weekend. 6 marca 2026
LubimyCzytać417
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Angelo Stano

Pisze książki: komiksy, czasopisma
Angelo Stano autor książki Dylan Dog: Morgana. Opowieść o nikim w kategorii komiksy.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
6,3/10średnia ocena książek autora
73 przeczytało książki autora
16 chce przeczytać książki autora
0fanów autora
Zostań fanem autoraKsiążki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Dylan Dog: Historia Dylana Doga
Tiziano Sclavi, Angelo Stano
Cykl: Dylan Dog (tom 100)
5,9 z 17 ocen
24 czytelników 5 opinii
2024
Dylan Dog: Morgana. Opowieść o nikim
Tiziano Sclavi, Angelo Stano
Cykl: Dylan Dog (tom 25-43)
6,7 z 28 ocen
45 czytelników 1 opinia
2011
Najnowsze opinie o książkach autora
Dylan Dog: Historia Dylana Doga Tiziano Sclavi 
5,9

Z jednej strony ten album to prawdziwy rarytas dla fanów przygód Dylana, do tego świetnie wydany przez TORE. A z drugiej to komiks, który można przeczytać w maksymalnie 20 minut (jeżeli będziecie się wnikliwie przyglądać wszystkim kadrom). I mocno biję się z myślami, co sądzić o tym komiksie. Jako wielki wielbiciel przygód Detektywa Mroku cieszę się, że historia rozjaśniająca przeszłość i jego powiązania z Xabarasem. A z drugiej to bardzo krótka historia nie mająca w sobie zbyt wiele treści. Sama historia to psychodeliczny trip. I znowu - piękne wydanie, nawet idealnie dobrany do takiego oldschoolu papier...a historia tak krótka, że nie zdążyłem się tym wszystkim nacieszyć a tu nagle nastąpił koniec. "Historia Dylana Doga" to album tylko i wyłącznie dla najzagorzalnszych fanów perypetii Detektywa Mroku.
Dylan Dog: Morgana. Opowieść o nikim Tiziano Sclavi 
6,7

Uwielbiam seriale. Kiedy już się za takowy wezmę, z pedantyczną dokładnością pilnuję chronologii odcinków. Tylko takie poznawanie historii dają mi pełną satysfakcję. Polscy wydawcy „Dylana Doga” tej przyjemności mnie pozbawili publikując wyrywkowo przypadkowe albumy, stosując sobie jedynie wiadomy klucz. Przez to mamy np. przypis z odnośnikiem, którego tekst brzmi „album nie wydany w Polsce”. Dla mnie to spory minus, ale nie jedyny. Dylan nie porwał mnie. Widocznie nie ogarniam go tak jak Umberto Eco, który to Dylana podobno czytywać może całymi dniami, bez znudzenia.
„Morgana” i „Opowieść o nikim”, wydane razem to jeden z dwóch tomów o przygodach Dylana, do których Egmont wrócił po kilkuletniej przerwie. Ponieważ posiadam wszystkie odcinki wydawane w Polsce pojedynczo, sięgnąłem i po to wydawnictwo. Są w nim zarówno nawiązania do odcinków w Polsce wydanych, jak i takich, które się u nas publikacji nie doczekały. I nie doczekają raczej, jak można wnosić z egmontowych doniesień. Nie cierpię takiego traktowania czytelnika, raczej to nieprofesjonalne wręcz.
Pierwsza z historii straszliwie jest zamotana. Na tyle, że ja nie ogarniam, co dzieje się naprawdę, co we śnie, a co w światach równoległych. Nie nastawiałem się na taki wysiłek intelektualny sięgając po opowieść o gościu tropiącym zombiaki i wampirki. Chyba Umerto Eco – wszakże światlejszy umysł niż ja – ma tu łatwiej. Mało tego, druga historia też mnie porwała. Wcale się nie dziwię, że taki zestaw ostatecznie zakończył żywot Dylana na polskim rynku wydawniczym. Skoro już wybierano historie wyrywkowo, można było wybrać lepiej, czego dowodzi poziom tomów wcześniej w Polsce wydanych. Te akurat tytuły wg mnie niosły z sobą ryzyko nie sprzedania się. Co zresztą się stało. A szkoda.
Na koniec napiszę jeszcze tylko, że podobają mi się rysunki z Dylana. Zarówno okładkowe, jak i te z kadrów. Lubię taką prostą komiksową kreskę. Gdybyż jeszcze fabuła podobała mi się choć w połowie tak bardzo…
Do plusów zaliczam także śmieszącego mnie służącego Dylana – Groucho i zabawę ze smaczkami – nawiązaniami do klasyki popkulturowej grozy, której zwykle w opowieściach o Detektywie Mroku nie brakuje.
































