Marquez. Listy i wspomnienia Plinio Apuleyo Mendoza 6,7

ocenił(a) na 86 lata temu Kupiłem tę książkę nieco zwiedziony tytułem, z nadzieją, że dowiem się więcej o jednym z tych pisarzy, których pisanie po prostu wielbię... I choć rozpoczynając lekturę książki Plinio Mendozy spodziewałem, że znajdę w niej coś innego, niż w rzeczywistości znalazłem, to... nie czuję się zawiedziony. Dlaczego? Ano dlatego, że dostałem może nawet coś więcej, niż oczekiwałem.
Plinio Mendoza nie napisał bowiem biografii swojego przyjaciela Gabo Marqueza. Napisał książkę o swoim życiu, o czasach w których żyli On i Gabo i o tym, czym tak naprawdę była dla Niego ich przyjaźń. Po tej lekturze jestem pewien, że była to przyjaźń z rodzaju tych, które nie zdarzają się często, czasami trudna, czasami z nutą goryczy, a może i zazdrości (w końcu Obaj byli kochankami tej samej Muzy),ale z drugiej strony zdająca egzamin w trudnych chwilach i wyciągająca rękę w potrzebie...
A oprócz tego, ten może wcale nie gorszy od Marqueza, tylko mający mniej szczęścia pisarz, świetnie ukazał ewolucję najbardziej romantycznej rewolucji XX wieku - tej prawdziwie ludowej rewolucji kubańskiej (w którą Obaj byli zaangażowani) w kierunku powoli kostniejącej rewolucji biurokratycznej, podporządkowanej tzw. służbom i procedurom, a znanej z tego, że wcześniej zdarzyła się w naszej Europie, nakreślił sylwetki innych znaczących pisarzy (w tym również noblistów) tamtego czasu i języka, takich jak Julio Cortazar, Mario Vargas Llosa, Carlos Fuentes, czy Octavio Paz, no i wreszcie w wielu fragmentach książki urzekł mnie plastycznością i delikatnością języka pisanego zahaczającego wręcz o ten słynny realizm magiczny jego Przyjaciela Gabo Marqueza...