Najnowsze artykuły
ArtykułyNie żyje Wiesław Myśliwski. Autor „Kamienia na kamieniu” i „Traktatu o łuskaniu fasoli” miał 94 lata
LubimyCzytać30
ArtykułyZaczęłam od tajemnicy. Reszta przyszła sama - rozmowa z Małgorzatą Rogalą
LubimyCzytać2
ArtykułyCzytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać441
ArtykułyPrzeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Michał Skrzypczak

Źródło: od autora
Pisze książki: fantasy, science fiction
Urodzony: 11.06.1988
Już jako dziecko zafascynowany literaturą piękną. Od podstawówki entuzjasta klawiatury, teraz wychodzi z cienia, aby opowiedzieć z dawna zapisane w pamięci komputera historie. Wielbiciel fantastyki, horroru, ale również filmów z nurtu tech-noir, postapo oraz gier komputerowych łączących okultyzm z technologią. Nie pogardzi ciężką muzyką metalową ani solidnym treningiem. Twierdzi, że pomysły przychodzą do niego z przestrzeni, a on je tylko skrupulatnie zapisuje. https://mskrzypczak.com.pl/
7,5/10średnia ocena książek autora
23 przeczytało książki autora
6 chce przeczytać książki autora
3fanów autora
Zostań fanem autoraSprawdź, czy Twoi znajomi też czytają książki autora - dołącz do nas
Książki i czasopisma
Najnowsze opinie o książkach autora
Epika Michał Skrzypczak 
7,5

Nieoczywista przygoda w magicznym świecie z fantastycznymi bohaterami i wątkiem historycznym, czyli „Epika” w pigułce.
Jest to debiutancka powieść autorstwa Michała Skrzypczaka. Autor serwuje nam w niej wiele zaskoczeń i połączenie różnych gatunków.
Centralną postacią tej historii jest Amarth, samotny najemnik, który wyrusza w podróż. Towarzyszy mu Sheeana, wojowniczka odrzucona zarówno przez ludzi, jak i elfy. Ich wspólna droga to starcie z przeznaczeniem, które nie ma dla nich litości. Stawia bowiem przed nimi demoniczne siły, echa dawnej technologii oraz psychopatę owładniętego wizją podboju światów. A wszystko to z rozmachem, ale też z wyraźnym naciskiem na brud, chaos i moralną szarość.
Klimat książki potrafi się zmieniać niemal z rozdziału na rozdział. Z jednej strony mamy momenty przywodzące na myśl postapokaliptyczne wizje świata, z drugiej dostajemy typową fantastykę i krainę zamieszkaną przez elfy.
Akcji jest dużo, a bohaterowie częściej walczą o przetrwanie, niż mają chwilę oddechu. Język za to wydaje się dość prosty, dosadny i pełen wulgaryzmów, które jednak w jakiś sposób pasują do realiów przedstawionych w książce. Niemieckie wtrącenia dodatkowo podkreślają związek fantastyki z naszą rzeczywistością i historią. Ale nie ukrywam, mogą wybić z rytmu, zaskakując, że jedno zdanie jest po niemiecku, a potem wracamy do polskiego.
Jak mogłabym podsumować tę lekturę? Osobliwa, dziwna, wulgarna, ale z innym niż wszystkie klimatem. To surowe, dynamiczne i momentami chaotyczne fantasy, ale przez to świeże. Dla czytelników, którzy lubią, gdy magia miesza się z historią, a świat nie jest czarno-biały, „Epika” może być bardzo ciekawym doświadczeniem.
Epika Michał Skrzypczak 
7,5

Lektura „Epiki” była dla mnie doświadczeniem wymykającym się prostym klasyfikacjom gatunkowym. Choć mamy do czynienia z publikacją o zwartej, niemal skondensowanej formie, to gęstość świata przedstawionego i emocjonalny ładunek, jaki niesie ta historia, sprawiają, że zostaje ona w głowie na znacznie dłużej, niż sugerowałaby to objętość arkusza wydawniczego.
To, co uderzyło mnie najmocniej, to odwaga w kreowaniu uniwersum. Michał Skrzypczak stworzył intrygującą hybrydę - to świat zawieszony gdzieś pomiędzy surową postapokalipsą a klasycznym fantasy, z wyraźnymi odpryskami science fiction. To zuchwałe połączenie sprawia, że czytelnik czuje się wręcz oszołomiony bogactwem elementów: od technologicznych reliktów dawnej cywilizacji, przez magię, aż po demony i smoki. Choć dla niektórych tak szeroki wachlarz inspiracji może wydawać się ryzykowany pod względem spójności, dla mnie stał się on dowodem na ogromną wyobraźnię autora, który nie boi się wychodzić poza utarte schematy.
Muszę podkreślić coś, co dla wielu mogłoby być wyzwaniem, a dla mnie stało się największym atutem tej książki: dominacja opisów nad dialogami. To właśnie dzięki tej surowej, konkretnej narracji mogłam w pełni zanurzyć się w atmosferze upadłego świata. Opisy nie są tu tylko tłem - one budują ciężki, momentami duszny klimat, pozwalając niemal fizycznie poczuć wyobcowanie głównego bohatera.
Amarth to postać, która kupiła mnie swoją autentycznością. To najemnik zmęczony życiem, którego siła paradoksalnie tkwi w jego ludzkiej nieporadności i chłodzie. Jego relacja z Sheeaną - równie poturbowaną przez los i wykluczoną - rozwija się w sposób niezwykle naturalny. Cieszy fakt, że autor nie narzucił im tempa, dając nam czas na obserwowanie, jak dwoje samotników uczy się współistnienia w rzeczywistości, która dawno straciła moralny kompas.
Stylistyka „Epiki” jest specyficzna - bywa szorstka, surowa i momentami bardzo oszczędna, co idealnie koresponduje z brutalnością przedstawionego świata. Czuć w niej pewną młodzieńczą bezkompromisowość (biorąc pod uwagę historię powstania tekstu),która objawia się brakiem lęku przed dotykaniem tematów trudnych, brudnych czy niejednoznacznych. Autor nie prowadzi nas za rękę; stawia pytania o granice dobra i zła, zostawiając czytelnika z poczuciem twórczego niedosytu.
Niezwykle oryginalny world-building, sugestywne opisy budujące imersję oraz psychologiczna głębia bohaterów, którzy nie są „pomnikowi”, ale pełni ludzkich słabości. Wielkim plusem jest też Leksykon, który porządkuje wiedzę o świecie bez przerywania dynamiki opowieści.
Jeśli chodzi o słabsze strony ''Epiki'' - momentami wielość wątków i gatunków sprawia wrażenie, jakby autor chciał zamknąć w jednej krótkiej powieści zbyt wiele idei naraz, co może wywołać u czytelnika chwilowe poczucie chaosu informacyjnego. W niektórych scenach przebija też pewna naiwność emocjonalna, która jednak ma swój urok w kontekście ewolucji bohatera.
„Epika” stanowi w moim odczuciu intrygujące otwarcie literackiej drogi, będąc lekturą wymagającą od czytelnika pełnej uważności. Daleko jej do schematycznej rozrywki; to raczej propozycja, która angażuje swoim mrocznym kolorytem i brakiem oczywistych rozwiązań. Na szczególne uznanie zasługuje świadoma decyzja autora o oparciu ciężaru gatunkowego na rozbudowanej narracji opisowej. To właśnie ten zabieg, rezygnujący z nadmiaru dialogów na rzecz budowania plastycznych obrazów, umożliwił mi głęboką imersję w przedstawioną rzeczywistość i pozwolił niemal namacalnie doświadczyć jej surowości.
W moim przekonaniu jest to niezwykle obiecujące zawiązanie trylogii, stanowiące solidny fundament pod dalszy rozwój uniwersum. Z nieskrywaną ciekawością wyczekuję kolejnych odsłon „Epiki” - wierzę bowiem, że Amarth i Sheeana nie odkryli jeszcze przed nami wszystkich swoich kart, a ten zdefragmentowany świat dopiero zaczyna odsłaniać swoje najbardziej frapujące tajemnice.



























