
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Piotr Zalisz

Pisze książki: horror
Piotr Zalisz autor książki Zapomniany zbawca w kategorii horror.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
6,9/10średnia ocena książek autora
43 przeczytało książki autora
21 chce przeczytać książki autora
2fanów autora
Zostań fanem autoraSprawdź, czy Twoi znajomi też czytają książki autora - dołącz do nas
Książki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Najnowsze opinie o książkach autora
Zapomniany zbawca Piotr Zalisz 
6,9

Czasami są takie książki, gdzie trzeba doszukać się ich głębi poza treścią. To jest jedna z tych. Najbardziej działa na wyobraźnię to, co nieopisane, to, co niewidoczne. Bo cały świat jest w tle życia i wnętrza Sagi – głównego bohatera. Zalisz świadomie odwraca proporcje zwyczajowego postapo, gdzie to zazwyczaj świat po gra główną rolę, a ludzie są tłem. To nie jest historia o świecie po katastrofie, tylko o dziecku w tymże świecie. To właśnie Saga i jego historia są w epicentrum stron, które pochłania się dość szybko i przyjemnie. Saga jest chłopcem, który próbuje być męski, twardy, ostry – i czasami mu się to udaje, a czasami nie.
Oczywiście jest to postapo, i to z ciekawie nakreśloną katastrofą. Wszystko zaczęło się od asteroidy z dimitrem, który był wybawieniem i skokiem rewolucyjnym ludzkości, ale także posiadał pewien koszt, którym nikt się nie przejmował… Pustkę. Była to choroba bakteryjna, która wyżerała wszystko od środka i rozprzestrzeniała się ekspresowo… Było już za późno. I tutaj mamy przeskok do Sagi – dziesięcioletniego mieszkańca Nużewa, który mieszka z rodzicami i próbują przetrwać do czasu, aż zostanie sam…
I tak przez pierwszą połowę książki mamy opowieść o samotności chłopca, który próbuje przetrwać w świecie, którego nie powinien znać, ale jednak go zna. Znajduje zapasy, dobrą kryjówkę, zawsze wie, co robić, a w tym wszystkim towarzyszy mu Leonard – jego pluszak. Tylko z nim może porozmawiać i powierzyć sekrety. Mamy tutaj sporo przemyśleń Sagi, ale także sporo nierozważnych i nielogicznych decyzji. Tyle, że jakie mają być, skoro podejmuje je właściwie dziesięcioletnie dziecko.
Druga połowa książki opowiada o nieufności i moralności – i to już na poziomie dzieci. Bo Saga przestaje być samotnikiem i przestaje dbać tylko o siebie, chociaż do tego, by zostało tak, jak był przyzwyczajony, mało co brakuje – i to z jego decyzji. Pomóc i ryzykować, czy nie pomóc i mieć wyrzuty? Oto jest pytanie.
Największym plusem tej powieści, moim zdaniem, jest abstrakcja i sny. To, jakie Saga miewa sny i widzenia, jest abstrakcyjnie przyjemne. Zwłaszcza że lubię takie obrazy. Nie raz podczas tych opisów wizji i snów widziałem obrazy w stylu Zbigniewa Beksińskiego. Jest to element, który czytało mi się najlepiej. Autor też nie bawi się w poetyzm, a raczej słownictwo i styl ma jak topór – nie mylić z topornym. Jak coś się dzieje, to nazywa to wprost, bez wchodzenia w zbędne opisy i upiększanie. I to pasuje do dziecka, jakim jest główny bohater idealnie.
Debiut nie wystrzegł się jednak błędów. Zacznę od tych redakcyjnych, bo rzadko przypisuję je autorowi, ale książce jako całości. Wdarło się kilka literówek i zjedzonych liter – z przymrużeniem oka można przejść dalej. Kilka dziwnych zdań, w których czasami wychodziła sprzeczność albo masło maślane – na szczęście nie było ich wiele. Były także powtórzenia i chociaż mi osobiście one jakoś znacząco nie przeszkadzają, chociaż wiem, że są uznawane za błąd, zwłaszcza gdy te powtórzenia są w przedziale króciutkiego fragmentu dwa czy trzy razy, to nawet dla mnie to za dużo. Tutaj przykład:
„Z nieznanego mi kierunku dochodził czyjś głos. Dziwnie znajomy głos…
– T-to niemożliwe… – wyszeptałem drżącym głosem, rozpoznając, czyj to głos.”
Jednak najgorszym błędem są błędy logiczne – i to już akurat wina autora. Dostajemy prąd w miejscach, gdzie go nie powinno być. Chłopiec, który potrafi naprawić rzeczy niczym MacGyver, i to w świecie postapo, w którym nie ma szkoły. To tylko kilka przykładów, a trochę się takich błędów znalazło.
Mimo błędów jest to udany debiut. Więcej tutaj rzeczy gra niż nie, a te, które nie grają, są do wyklepania. Książkę czyta się szybko i z umiarkowaną przyjemnością. Jawa przeplata się z wizjami i światem postapo, dając nam specyficzny świat, w którym nie chcielibyśmy się znaleźć – no chyba że w naszej wyobraźni poprzez czytanie. Autorowi nie można odmówić własnego stylu, pomysłowości, kreatywności i podążania własną ścieżką. Autor posiada własny głos, chociaż nie w pełni go jeszcze okiełznał. Dlatego widzę tutaj duży potencjał do rozwoju. Pozycja warta polecenia.
Moja ocena: 6.58/10
Zapomniany zbawca Piotr Zalisz 
6,9

Świat w którym panuje zaraza zwana pustką. Główny bohater - 10-letni chłopiec o imieniu Saga zostaje sam, jako jedyny ze swojej rodziny przeżył zarazę. Od tego momentu zdany na samego siebie. Wraz ze swoim pluszowym przyjacielem Leo przemierza okolice w poszukiwaniu jedzenia i bezpiecznej kryjówki, gdyż ciągle ma przeświadczenie, że ktoś go obserwuje. Chłopcu przez cały czas towarzyszą mroczne wizje i nawoływania tajemniczej istoty. Pewnego dnia ratuje dziewczynkę i nie spodziewa się, że jego koszmar dopiero się zaczyna.
"Zapomniany zbawca" to postapokaliptyczny horror z niesamowicie mrocznym i tajemniczym klimatem. Główna postać bardzo dojrzała i świadoma swoich emocji, jak dla mnie trochę aż za bardzo biorąc pod uwagę jego młody wiek. Jednak czy nie zrobimy wszystkiego walcząc o przetrwanie?
Dużym atutem książki jest jej nieprzewidywalność. Sceny na pierwszy rzut oka spokojne w bardzo krótkim czasie potrafią się zmienić w surrealistyczne pełne grozy i szaleństwa. Czytając tę książkę od samego początku towarzyszyła mi myśl, że z chęcią całą historię zobaczyłbym w formie gry.






























