Najnowsze artykuły
ArtykułyWielka Wiosenna Wyprzedaż w Matras.pl: tysiące książek nawet 80% taniej
LubimyCzytać1Artykuły
Jon Frederickson i jego książka „Kłamstwa, którymi żyjemy”, czyli o poznaniu samych siebie oczami psychoterapeuty
LubimyCzytać1
ArtykułyJon Frederickson i jego książka „Kłamstwa, którymi żyjemy”, czyli o poznaniu samych siebie oczami psychoterapeuty
LubimyCzytać1
ArtykułyCzytelnicy wybrali Książki Roku 2025. Oto zwycięzcy
LubimyCzytać86
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Jonn Elledge

Pisze książki: popularnonaukowa
Najpopularniejsza książkaz3 książekautora

Spisek. Czyli kto nam wszczepia czipy i inne popie***one teorie
6,3 z 488 ocen
1175 czytelników 64 opinie
Jonn Elledge jest regularnym współpracownikiem „Big Issue” i „New Statesman”, nieco mniej regularnym współpracownikiem tytułów takich jak „Guardian” i „Wired” oraz niemal nigdy nieschodzącym z posterunku twórcą cotygodniowego „Newsletter of (Not Quite) Everything”, czyli „Newslettera o (prawie) wszystkim”. Wcześniej pracował jako zastępca redaktora naczelnego „New Statesman”, a do jego osiągnięć na tym stanowisku należy uruchomienie i redagowanie strony o urbanistyce CityMetric, prowadzenie podcastu Skylines oraz napisanie wielu gniewnych felietonów na temat kryzysu mieszkaniowego.
7,2/10średnia ocena książek autora
741 przeczytało książki autora
947 chce przeczytać książki autora
1fan autora
Zostań fanem autoraSprawdź, czy Twoi znajomi też czytają książki autora - dołącz do nas
Książki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Granice świata. 47 opowieści o tym, jak linie na mapie zmieniły historię
Jonn Elledge
9,0 z 1 ocen
80 czytelników 0 opinii
2026
Patronat LC2023
Spisek. Czyli kto nam wszczepia czipy i inne popie***one teorie
Tom Phillips, Jonn Elledge
Patronat LC6,3 z 488 ocen
1175 czytelników 64 opinie
2023
Najnowsze opinie o książkach autora
(Prawie) wszystko dla zabieganych Jonn Elledge 
6,2

Idealna książka kloaczna - czyli krótkie i treściwe rozdziały na kilka minut posiedzenia na tronie. :)
Książka zawiera sporo ciekawostek choć niestety potrafi też przynudzić. Wypadłaby lepiej gdyby nie była adresowana do typowego Anglika/Amerykanina. Sporo "anglocentryzmu", który nie pomaga. Spodziewałem się ciut więcej humoru.
Bardzo dobry podział na rozdziały - zaczynamy od kosmosu a kończymy na popkulturze.
Jestem zadowolony z lektury ale zdaję sobie sprawę, że można było to zrobić lepiej.
Ocena 6 to za dużo ale 5 to za mało - takie 5,5, ciut ponad wyjściową :)
Nudnawa okładka, dobry podział na rozdziały, miły papier.
Spisek. Czyli kto nam wszczepia czipy i inne popie***one teorie Tom Phillips 
6,3

Po raczej słabych „Antyfaktach” (przegadanych i niezbyt konkretnych) miałam niedosyt wiedzy o teoriach spiskowych, i z przyjemnością stwierdzam, że „Spisek” to strzał w dziesiątkę. A miałam pewne obawy, bo wcześniej czytałam inną książkę Toma Philipsa, „Prawda. Krótka historia wciskania kitu” i to był tylko zbiór luźno powiązanych anegdot bez próby zdefiniowania czy głębszego zanalizowania problemu. Właśnie tych problemów jest pozbawiony „Spisek”, przez co tworzy naprawdę przyzwoite studium z mocnym rysem historycznym i niewymuszonym humorem.
Dużym plusem jest zdefiniowanie „teorii spiskowej” – to może być definicja kontrowersyjna, bo oparta na dosłownym znaczeniu obu członów tego zestawienia. Teoria spiskowa musi zatem zawierać element spisku – nie jest nią samo twierdzenie, że kosmici wylądowali w czyimś ogródku albo że brokuły powodują raka, musi pojawić się grupa ludzi chcąca celowo ukryć fakty lub spreparować nowe. Koniecznym skutkiem jest uznanie za teorie spiskowe wielu twierdzeń bardzo rozsądnych i prawdopodobnych – na przykład że kręgi zbożowe powstają na skutek świadomego działania ludzi, którzy chcą zasymulować wydarzenia nadprzyrodzone. Takie rozumienie teorii spiskowej może być kontrintuicyjne, bo instynktownie rozumiemy pod nią tylko rzeczy nieprawdziwe i absurdalne, ale pozwala uniknąć błędnego koła w stylu „teorią spiskową jest to, co absurdalne, a to jest absurdalne, bo to teoria spiskowa”. Dzięki temu możemy zachować chłodny umysł badając domniemane spiski i przyznać, że niektóre z nich były prawdziwe (np. celowe nieleczenie grupy zarażonych syfilisem Afroamerykanów w celu sprawdzenia, jak ta choroba się rozwija),skupiając się na dowodach i prawdopodobieństwie, a nie emocjach.
Bardzo podobało mi się, że większość opisanych teorii jest opatrzona w rys historyczny – brakowało mi tego w „Antyfaktach”. Poznajemy zatem korzenie płaskiej ziemi (ku mojemu zdziwieniu, zaledwie dziewiętnastowieczne),iluminatów (i to jak byli mieszani z masonerią, Żydami, rewolucją francuską, komunizmem i ogólnie wszystkim, co się danemu tropicielowi nie podobało) czy antyszczepionkowców. Pokazuje, jak często uzasadnione obawy i brak ufności (choćby pierwsze podejmowane środki antyepidemiczne były nieraz wprost nieludzkie) przeradzają się w najdziksze fantazje o depopulacji i świtowym spisku.
O większości opisanych teorii już kiedyś słyszałam – ale o tym, że Finlandia nie istnieje albo o czasie widmowym (czyli że cały okres od szóstego do dziewiątego wieku został wymyślony przez cesarza Ottona III do spółki z papieżem) jeszcze nigdy, i to było naprawdę zabawne.





























