Nazywam się Maciek Mazurek. Jestem mężem, tatą, grafikiem, blogerem, miłośnikiem kawy, yerba mate, projektowania po nocach oraz zespołu Pink Floyd. Nadmierne ilości kawy staram się wyprzeć przez yerba mate, w efekcie czego nadużywam obu. Cały czas nie kumam Excela, ale za to polubiłem sushi. Bloguję od stycznia 2009 roku. W tym czasie udało mi się zbudować bardzo fajną społeczność zgromadzoną wokół moich blogów zuchrysuje.pl i zuchpisze.pl. Jestem trzykrotnym finalistą konkursu BLOG ROKU. Wygrałem kategorię ArtBlogi w konkursie BLOG ROKU 2012. Dostałem też wtedy wyróżnienie główne. Od trzech lat jestem wymieniany na liście Kominka jako jeden z najbardziej wpływowych blogerów w Polsce. Jako grafik odpowiadam m.in. za wszystkie okładki płyt Luxtorpedy.
Autor przedstawia życie z perspektywy pracownika, któremu przełożeni (akoni) ciągle każą coś poprawiać, a przy okazji niewiele robią sami. Szef z kolei zastanawia się niemal nieustannie jak tu oszczędzać na wynagrodzeniach pracowników i nie ułatwiać im życia. Do tycg dwóch dochodzą małe możliwości rozwoju i brak perspektyw do zmiany czegokolwiek. Moja praca taka nie jest, co z jednej strony jest fantastyczne, a z drugiej nie wiem czy do końca byłem w stanie wczuć się w opowiedzianą historię...
Anyway, dobrze bawiłem się przy czytaniu tej książki. Nie planowałem jej czytać, ale "nabyłem" ją przy okazji wymiany książek w Starym Browarze. Jeśli chodzi o wady, to największą jest chyba zakończenie - zupełnie mnie nie przekonuje;(
Mazurka można czytać jako perfekcyjną satyrę na życie biurowe. Autor pokazuje codzienność klasy średniej w pracy – open space, raporty, absurdalne procedury – w sposób tak przejaskrawiony i jednocześnie prawdziwy, że trudno nie śmiać się głośno. Humor jest celny, obserwacje – trafne, a bohaterowie tak wyraziści, że ich niedorzeczności stają się komiczne i rozbrajające.
Zgrzyt: Momentami przesadne przerysowanie sytuacji i postaci może sprawiać wrażenie, że akcja balansuje na granicy groteski – dla osób szukających głębszej fabuły może być to lekki minus.
Podsumowując: „Król biurowej klasy średniej” to książka, która bawi do łez, pokazując absurdy codziennego życia w pracy – idealna dla każdego, kto zna świat open space, raportów i korporacyjnych dziwactw.