rozwińzwiń

Uśmiech Lwowa

Okładka książki Uśmiech Lwowa autora Kornel Makuszyński, 9788397606821
Okładka książki Uśmiech Lwowa
Kornel Makuszyński Wydawnictwo: Audiopolska literatura piękna
Kategoria:
literatura piękna
Format:
audiobook
Data wydania:
2025-04-22
Data 1. wyd. pol.:
2025-04-22
Język:
polski
ISBN:
9788397606821
Długość:
1 godzina 40 minut
Lektor:
Maciej Kapała
Średnia ocen

8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Uśmiech Lwowa w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Uśmiech Lwowa



książek na półce przeczytane 8238 napisanych opinii 3787

Oceny książki Uśmiech Lwowa

Średnia ocen
8,0 / 10
2 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Uśmiech Lwowa

avatar
1341
255

Na półkach: ,

literatura piękna... ale dziecięca...

literatura piękna... ale dziecięca...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1615
39

Na półkach: , ,

Nostalgiczna opowieść o ukochanym mieście autora, którym jest międzywojenny Lwów. Spacerując po Lwowie - z Michałem nastoletnim narratorem opowiadania - poznajemy jego historię, zabytki i niepowtarzalny klimat miasta.
Słuchałam audiobooka z fatalnym lektorem, przez co opowiadanie wiele traci na klimacie.

Nostalgiczna opowieść o ukochanym mieście autora, którym jest międzywojenny Lwów. Spacerując po Lwowie - z Michałem nastoletnim narratorem opowiadania - poznajemy jego historię, zabytki i niepowtarzalny klimat miasta.
Słuchałam audiobooka z fatalnym lektorem, przez co opowiadanie wiele traci na klimacie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
637
410

Na półkach: ,

Kornel Makuszyński (1884-1953) , prozaik, poeta i publicysta, jeden z najpoczytniejszych i najbardziej płodnych przed wojną pisarzy polskich, zepchnięty jednak przez PRL na margines po zakończeniu wojny. W jego twórczości szczególne miejsce zajmuje literatura dla dzieci.
„Uśmiech Lwowa”, wydany po raz pierwszy w roku 1934 i kolejno w 1936 i 1938 nie był wznawiany w latach powojennych. Dopiero rok 1989 okazał się bardziej łaskawy dla pisarza i jego dzieła, a ukazana w tym czasie edycja książki oparta została na wydaniu z 1938 roku.
Książka przeznaczona dla młodszego czytelnika, opowiada o pewnym wydarzeniu w życiu 14-letniego Michała, które nieoczekiwanie i całkowicie odmienia jego los. Ta zaskakująca i zagadkowa propozycja, którą otrzymuje od nieznanego mu człowieka sprawia, że chłopak podejmuje wyzwanie i wyrusza w samodzielną podróż z Warszawy do Lwowa.
Towarzyszący bohaterowi w podróży czytelnik ma okazję wraz z nim śledzić kolejne kroki jakie podejmuje w celu w rozwikłania tajemnicy. Zadanie, które dostał do rozwiązanie związane jest z Lwowem i jego zabytkami, które to ma okazję poznawać i podziwiać i które powodują, że z każdym dniem rośnie jego zachwyt i miłość do miasta.
Lwów odkrywa przed Michałem swój niepowtarzalny klimat, piękną zabudowę, wyjątkowo gościnnych mieszkańców i ich śpiewną mowę. Poznaje bliżej historię miasta i lwowian, którzy okazują się być niezwykle gościnnymi, życzliwymi i pogodnymi ludźmi. Każdy kolejny rozdział to nowa wędrówka, nowe doznania, kolejne ciekawe miejsca i spotykani ludzie. Coraz bliżej jest też rozwikłanie zagadki i znalezienie tego, który sprowadził chłopca do Lwowa.
Tajemnica zostaje odkryta i ciekawość czytelnika zaspokojona w ostatnim rozdziale. Jest to zarazem najbardziej poruszająca część tej historii. Dotyczy bowiem tragicznych wydarzeń, którymi uczestnikami byli najmłodsi, tak jeszcze niewinni, bohatersko broniący swego miasta i polskości Orlęta Lwowskie.
Książka ta, to nie tylko opowieść o zabytkach, mieszkańcach i urokach Lwowa. To również piękna historia o miłości, przyjaźni, szlachetności i patriotyzmie.
Przepiękne barwne ilustracje Kazimierza Marcina Moździerza, na których uwiecznił zabytki lwowskie są wspaniałym uzupełnieniem tego wydania.
Warto przybliżyć dzieciom tę książkę. Warto nie tylko dlatego, że to klasyka polskiej literatury i część naszej historii, ale także dlatego, że promuje ona takie wartości jak serdeczne i bezinteresowne relacje ludzkie czy szlachetne uczynki. „Uśmiech Lwowa” może okazać się również wspaniałą lekcją patriotyzmu, o którym powinno się pamiętać w wychowywaniu kolejnych pokoleń.

Kornel Makuszyński (1884-1953) , prozaik, poeta i publicysta, jeden z najpoczytniejszych i najbardziej płodnych przed wojną pisarzy polskich, zepchnięty jednak przez PRL na margines po zakończeniu wojny. W jego twórczości szczególne miejsce zajmuje literatura dla dzieci.
„Uśmiech Lwowa”, wydany po raz pierwszy w roku 1934 i kolejno w 1936 i 1938 nie był wznawiany w latach...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

164 użytkowników ma tytuł Uśmiech Lwowa na półkach głównych
  • 99
  • 65
42 użytkowników ma tytuł Uśmiech Lwowa na półkach dodatkowych
  • 27
  • 6
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Uśmiech Lwowa

Inne książki autora

Kornel Makuszyński
Kornel Makuszyński
Polski prozaik, poeta, felietonista, krytyk teatralny i publicysta, członek Polskiej Akademii Literatury. Przed II wojną światową był jednym z najpoczytniejszych, najbardziej popularnych i najbardziej płodnych literacko polskich pisarzy. Urodził się 8 stycznia 1884 w Stryju, pod zaborem austriackim. Był jedynym synem, a siódmym z kolei dzieckiem Julii z Ogonowskich i Edwarda Makuszyńskiego, emerytowanego wówczas pułkownika wojsk austriackich, pisarza gminnego kancelarii urzędu w Brzozowie koło Krosna, urzędnika galicyjskiego. Ojciec osierocił rodzinę, gdy Kornel miał 10 lat. Przez dwa lata Kornel pozostał jeszcze w Stryju, skończył tam pierwszą klasę gimnazjalną, zarabiał na swoje utrzymanie korepetycjami. Potem przeniósł się do Przemyśla, gdzie mieszkał u swych krewnych i kończył drugą klasę gimnazjalną. Od 1898 uczęszczał do C. K. IV Gimnazjum we Lwowie, gdzie w 1903 ukończył VIII klasę i zdał egzamin dojrzałości. Wynajmował skromną kwaterę u lwowskiego asenizatora i hycla Siegla na Kleparowie. W wieku 14 lat zaczął pisać wiersze. Ich pierwszym recenzentem w cukierni na Skarbkowskiej 11 był Leopold Staff. Pierwsze wiersze opublikował w lwowskim dzienniku „Słowo Polskie”, mając 16 lat. Od 1904 był członkiem redakcji tego dziennika i recenzentem teatralnym. Studiował polonistykę i romanistykę na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. Podróżował do Włoch (z Janem Kasprowiczem, Staffem i Władysławem Orkanem). Należał do Towarzystwa Wzajemnej Pomocy Literatów i Artystów Polskich we Lwowie, w ramach którego w 1907 został członkiem wydziału. W 1908–1910 kontynuował studia romanistyczne na Sorbonie w Paryżu. W 1910 poznał we Lwowie studentkę Uniwersytetu Lwowskiego Emilię Bażeńską, która zaprosiła go do Burbiszek na Litwie, majątku swego brata Michała Bażeńskiego (z rodu szlacheckiego von Baysen-Bażeński). Makuszyński poznał okolicę, dwór i dobrze utrzymany majątek. Po roku narzeczeństwa w 1911 Emilia i Kornel pobrali się w Warszawie. Ze swoim licznym rodzeństwem, pozostawionym w Stryju, nie utrzymywał kontaktów. Makuszyński w latach 1913–1914 mieszkał w Burbiszkach. Rozkochany w architekturze zakopiańskiej, przywiózł nawet spod Tatr domek i postawił go w parku dworskim. Tutaj zastała go I wojna światowa, jako wrogiego Rosji obywatela austriackiego aresztowano go i internowano wraz z żoną w głębi Rosji. We wrześniu 1914 Makuszyńscy wyjechali do Kostromy. Dzięki staraniom szwagra Michała Bażeńskiego, a także pomocy aktorów Stanisławy Wysockiej i Juliusza Osterwy, zwolniono ich z internowania i pozwolono w 1915 zamieszkać w Kijowie, gdzie pisarz został prezesem Związku Literatów i Dziennikarzy Polskich oraz kierownikiem literackim Teatru Polskiego. Po zakończeniu wojny w 1918 Makuszyńscy zamieszkali w Warszawie. Właśnie w Warszawie bardzo dynamicznie rozwinęła się jego literacka kariera. Kilka miesięcy w roku spędzali w Zakopanem. Podczas wojny polsko-bolszewickiej w 1920 współpracował w kierowanym przez ppłk. Mariana Dienstla-Dąbrowę Wydziale Propagandy Armii Ochotniczej (służył wtedy w mundurze). W latach 1922–1925 Makuszyńscy bywali w Burbiszkach, ponieważ Emilia miała w sąsiedztwie folwark Pojule, który dzierżawił, a później kupił brat Michał. Emilia zmarła w 1926 na gruźlicę. Pochowano ją na Powązkach obok grobu Władysława Stanisława Reymonta, jej przyjaciela. Po śmierci żony Kornel Makuszyński zerwał związki z Litwą, nigdy więcej już tam nie pojechał. 30 sierpnia 1927 Makuszyński ożenił się powtórnie ze śpiewaczką Janiną Gluzińską (ur. 1896, córką profesora medycyny Uniwersytetu Lwowskiego Antoniego Gluzińskiego). W marcu 1931 zostało mu przyznane honorowe obywatelstwo Zakopanego. Był osobą towarzyską oraz zamożną; zbierał dzieła sztuki. Na początku czerwca 1937 został członkiem Polskiej Akademii Literatury. W latach 1935–1944 mieszkał w Domu Spółki Terenowej Budowy Tanich Mieszkań przy ul. Grottgera 7/9/9A. Po wybuchu II wojny światowej, podczas oblężenia Warszawy w 1939 niemiecka bomba trafiła w budynek, w którym mieszkał, i zniszczyła jego rękopisy oraz zbiory sztuki. Sam Makuszyński ocalał cudem, jednak stracił wszystko, między innymi rękopis Drugich wakacji szatana, planowanych do wydania w grudniu 1939. Okupację niemiecką przeżył w Warszawie, podczas powstania warszawskiego współpracował z prasą powstańczą, potem przez obóz w Pruszkowie dotarł do Krakowa i w listopadzie 1944 zamieszkał na stałe w Zakopanem. Po 1945 objęty został zakazem publikacji i poddany szykanom, co – jak sam sądził – związane było ze sprawą jego przyjęcia w 1937 do PAL (na miejsce usuniętego w atmosferze skandalu, po oskarżeniach o plagiat Wincentego Rzymowskiego, który bezpośrednio po wojnie pełnił funkcję ministra kultury). W 1948 został zadekretowany w polskiej literaturze socrealizm. Makuszyńskiemu udało się już wydać tylko jedną nową książkę List z tamtego świata, jedynie dzięki istnieniu ostatnich prywatnych wydawnictw. W Zakopanem żył w zapomnieniu; był jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci minionej epoki – dwudziestolecia międzywojennego. Zajmował niewielkie mieszkanie i żył niedostatnio; żona udzielała lekcji muzyki. Człowiek sukcesu, jeden z najweselszych i najbardziej optymistycznych pisarzy dwudziestolecia międzywojennego zderzył się z nową, nieprzyjazną rzeczywistością. Był odsuwany, ponieważ – jak twierdzili ówcześni prominenci – miał, lub mógł mieć zły wpływ na powojenną młodzież. Zmarł 31 lipca 1953. Został pochowany na Cmentarzu Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku w Zakopanem. Gromadząca po nim pamiątki żona, Janina Makuszyńska zmarła w Zakopanem w sierpniu 1972. Z zasobów jej kolekcji w 1966 powstało Muzeum Kornela Makuszyńskiego w Zakopanem. Kornel Makuszyński jest patronem wielu szkół. Od 1994 przyznawana jest Nagroda Literacka im. Kornela Makuszyńskiego.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Biały Kapitan Antoni Ferdynand Ossendowski
Biały Kapitan
Antoni Ferdynand Ossendowski
[...] Swen mówił prawdę. Stefan pochodził z rodziny arystokratycznej, a stał się jej „zgniłą latoroślą”. Czyż nie tak? [...] Tę zdolność doznawania wrażenia radości dało mu też więzienie. Uczucie wolności potęgowało teraz tę radość, czyniąc z niej niemal rozkosz. 𝐙 𝐂𝐘𝐊𝐋𝐔 "𝐎𝐂𝐀𝐋𝐈Ć 𝐎𝐃 𝐙𝐀𝐏𝐎𝐌𝐍𝐈𝐄𝐍𝐈𝐀" ! Przy okazji tak barwnej opowieści możemy śmiało zanurzyć się w przygodę i wybrać się w kolejną fascynującą podróż przetartymi ścieżkami, wytyczonymi przez Autora. Nowy marynarz, który zostaje zaokrętowany na pokład szkunera Witeź, jest bardzo tajemniczy co do swojego prawdziwego nazwiska, jak i swojej przeszłości więziennej. Równie szybko okazuje się, że Kapitan Olaf Nilsen, właściciel szonera, skrywał własne tajemnice. A załoga nie jest taka jednolita i godna zaufania, jak mogłoby się wydawać. To pełna przygód historia. Towarzysząc bohaterowi możemy odrywać wraz z nim piękno i stawiać czoła niebezpieczeństwom, które napotyka podczas wędrówki po morzach, odwiedzając egzotyczne krainy. Ponownie przy okazji i tej książki polecam kanał : Audiobook. Przygoda z książką. Czyta Robert Fraś Trochę na przyspieszonych obrotach, ale i tak fantastycznie się tego słuchało 😉👍 P O L E C A M ! 𝐂𝐙𝐘𝐓𝐀𝐉𝐂𝐈𝐄 - 𝐒Ł𝐔𝐂𝐇𝐀𝐉𝐂𝐈𝐄 - 𝐙𝐃𝐄𝐂𝐘𝐃𝐎𝐖𝐀𝐍𝐈𝐄 𝐖𝐀𝐑𝐓𝐎 ! ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 𝗗𝗟𝗔 𝗖𝗜𝗘𝗞𝗔𝗪𝗦𝗞𝗜𝗖𝗛 : Należy nadmienić, ze powieść ta trafiła do serii książkowej Przygoda. Awantura. Sensacja, w skrócie PAS, wydawanej przez Wydawnictwo Poznańskie w latach 1957–1960. Cykl, zgodnie z nazwą, zawierał utwory kryminalne, przygodowe i fantastykę. Publikowano teksty autorów polskich oraz klasykę prozy obcej. W serii opublikowano jedne z pierwszych polskich powieści fantastyczno-naukowych po wojnie: Krater czarnego snu Zegalskiego i W pogoni za Czarnym Karłem Morskiego. Tu zadebiutował Czesław Chruszczewski. 𝗭𝗮𝘄𝗮𝗿𝘁𝗼ść 𝘀𝗲𝗿𝗶𝗶 : Czesław Chruszczewski – Bardzo dziwny świat Ferdynand Antoni Ossendowski – Biały kapitan Tadeusz Kudliński – Dagerotyp Mr. Drumana Malwina Szczepkowska – Dom chorych dusz Arthur Conan Doyle – Dr Watson opowiada Eryk Wilk – Droga na ring Henry Rider Haggard – Kleopatra Witold Zegalski – Krater czarnego snu Malwina Szczepkowska – Maska profesora Brandla Frank Norris – Ocean przyjdzie po ciebie Przemysław Bystrzycki – Operacja "Milczący most" Matthew Gregory Lewis – Postrach Wenecji Arthur Conan Doyle – Sherlock Holmes niepokonany Malwina Szczepkowska – Tajemnica za każdymi drzwiami Arthur Conan Doyle – Trujące pasmo Eugeniusz Morski – W pogoni za Czarnym Karłem *𝗦𝘇𝗼𝗻𝗲𝗿 - ta. długi wąski statek dwu lub trójmasztowy, z jednym masztem pełnym i jednym albo dwoma bez rei. Ma dwa lub więcej masztów o ożaglowaniu skośnym. Przy dwóch masztach pierwszy jest niższy lub równy drugiemu. Typy z wyższym pierwszym masztem to jol i kecz. Inne nazwy to : szkuner, skuner. -szkuner gaflowy, bardzo popularny, np. ORP Iskra I -szkuner bermudzki -szkuner sztakslowy, np. Zawisza Czarny II W przypadku szkunerów trójmasztowych na **bezanmaszcie nie ma żagli rejowych. **𝗕𝗲𝘇𝗮𝗻 – tylny żagiel na jednostce żaglowej, co najmniej dwumasztowej, pod warunkiem, że jest to ożaglowanie skośne (suche),np. na jolu, keczu, barkentynie, czy barku. Na brygantynie tylny maszt to zwykle grotmaszt, podobnie na brygu.
꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂ - awatar ꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂
ocenił na81 rok temu
Wanda leży w naszej ziemi Kornel Makuszyński
Wanda leży w naszej ziemi
Kornel Makuszyński Marian Walentynowicz
Prekursorska polska forma komiksu z ubiegłego wieku. Treść znana bajka, legenda krakowska, przedstawiona trochę w innej formie. Współpraca Kornel Makuszyński – Marian Walentynowicz. Kolorowe obrazki, mieszczące się w równych prostokątnych kształtach. Oczywiście wtedy nie było jeszcze mowy o dialogach w dymkach. Treść wierszowana. Utrzymany w dalszym ciągu styl ,, Przygód Koziołka Matołka’’ , ,,Awantury i wybryki małej małpki Fiki Miki’’ czy ,, O wawelskim smoku’’. Tak jak ostatnia pozycja z wyżej wymienionych i tym razem, klasyka legendy krakowskiej. Jest to jego kontynuacja . Legenda głosi, że Księżniczka Wanda, znana ze swej niezłomności i lojalności wobec swojego ludu, nie chciała zawrzeć małżeństwa z obcym księciem niemieckim. Wiedziała, że małżeństwo z Niemcem mogłoby doprowadzić do utraty niezależności i narażenia jej poddanych na cierpienia. Chciała zapewnić Polsce dalszy rozwój i dobrobyt. Legenda o Wandzie, która nie chciała Niemca, stała się symbolem polskiej niezależności i patriotyzmu . ,,A gdy księżyc się odmienił , Znów wieść bieży po Krakowie , Że ze stron dalekich jedzie Zalotników całe mrowie’’. Polecam dla maluchów, raczej przedszkolnych. Ilustracje są za drobnych rozmiarów jak dla żłobkowych, żeby całość dotarła do nich. Poczytać im można, ale wiadomo ,że milusińskie lubią jednak obrazki i to takie większe. Poza tym tekst jest za trudny w tym wypadku dla nich.
Anka - awatar Anka
oceniła na711 miesięcy temu
Wielka brama Kornel Makuszyński
Wielka brama
Kornel Makuszyński
Historie wiążące się z przeczytaniem przez nas książek takich a nie innych mogą być ciekawe. Mam na myśli okoliczności, w jakich dana książka dostała się do naszych rąk albo po prostu sposób, w jaki się o niej dowiedzieliśmy. Historia tej książki - "Wielka Brama" Kornela Makuszyńskiego - autora, którego znałem dotąd jedynie z lektury szkolnej (którą zresztą olałem, bo nie lubiłem lektur) - jest jednak banalna. Otóż trafiłem na nią przypadkowo - albo tata dostał ją po kimś, albo znalazłem ją na parapecie jako jedną z lektur, jakimi ludzie dzielili się podczas przymusowej kwarantanny w naszym bloku mieszkalnym. Stara okładka, kicz w stylu socrealistycznym (a może ja się nie znam),jakieś pstrokate elementy i nieprzyjemne twarze niespecjalnie zachęcały do lektury. Zacząłem czytać z ciekawości, ale nie dla przygody, którą opis na tylnej okładce miał zapewne na celu podkreślić, jednak dla nazwiska pisarza, którego dzieł nie poznałem, kiedy byłem młodszy i głupszy, a także dla samego kawałka polskiej historii - choćby specyfiki czasów, o których w książce jest mowa. Dostałem jednak coś o wiele więcej i zastanawiam się, ile jeszcze takich dobrych książek mi umyka, bo nigdy na nie przypadkowo nie trafiam. Większość "Wielkiej Bramy" przeczytałem na wakacjach nad morzem, zresztą nawet nie tak znowu daleko od Gdyni, bo w Łebie, w której to barista mojej ulubionej kawiarni opowiadał mi, jak sam pracował w porcie w Gdyni, kiedy był młody. Czasami książki pojawiają się same tam, gdzie powinno być ich miejsce. Czytelnik wrzucony jest na sam początek w rzeczywistość zdaje się II RP - czasu biedy, ale też czasu, kiedy relacje ludzi były lepsze niż dziś, a przyjaźń i honor były oczywistością. Widać to po opisie szkoły i szkolnych kolegów głównego bohatera, którym jest Piotr Korecki. Jego historia jest pasmem przeszkód, bólu, smutku i trudności, których doznał. Jego radością są książki, historie, wartości przekazane mu przez matkę, którą w przeciwieństwie do ojca, miał szczęście znać choćby przez krótki okres życia. Zanurzając się w tamte czasy - jeszcze przed II wojną światową - warto zdawać sobie sprawę, że wówczas bieda była tak powszechna, że problemem zwykłych ludzi było podstawowe jedzenie i ubranie. Młody Piotr żył jakoś dzięki pomocy życzliwych ludzi - dalekich krewnych jego matki. Trudno nie zżyć się z takim bohaterem, któremu los odbiera wszystko, ale on pełen dobra przekazanego mu przez kochającą matkę oraz wrodzonego optymizmu, zaciskając zęby bierze, co mu życie daje. Chłopak pasjonuje się literaturą, a najbardziej przygodową. Książki o podróżach morskich zapamiętuje tak dobrze, że opowiada je innym od deski do deski. Tym sposobem do jakiegoś czasu jest w stanie odwdzięczyć się dobrodusznej lecz biednej rodzinie państwa Modlewiczów, u których mieszka. Nie chcąc być dla nich dłużej obciążeniem, przeczytawszy o budowanej od podstaw polskiej Gdyni, postanawia zatrudnić się przy jej budowie. Nie zdradzając fabuły, a zachęcając do przeczytania, napiszę tylko, że postawa głównego bohatera zawstydza większość nas, większość mojego pokolenia, nie wspominając o kolejnych. Następne wydarzenia robią to jeszcze dosadniej, bowiem droga, jaką przejdzie Piotr, mniej ma wspólnego z obiecywaną przygodą, a więcej z zabójczo ciężką pracą, uporem i niewyczerpanymi zasobami dobroci i wiary w dobro. Ta wiara w dobro na morzu zła, wydaje się na pierwszy rzut oka błędem i krokiem ku zagubieniu, ale zdradzę jedynie, że właśnie ta niezłomna postawa Piotra, nawet na ludziach z pozoru nieżyczliwych robi tak wielkie wrażenie, że Piotr zyskując szacunek wśród każdej napotkanej osoby, jest w stanie przetrwać wszystko. Nie ma w tej książce wielkich i niewiarygodnych przygód, a przynajmniej nie takich, do jakich przyzwyczaiły nas różne powieści i wysokobudżetowe filmy. Esencją powieści dla młodzieży Kornela Makuszyńskiego jest przemiana osób, które zmienia sam Piotr, a właściwie to, co Piotr sobą reprezentuje. Moim ulubionym wątkiem jest konflikt z kucharzem, pojedynki słowne młodego i cierpliwego Piotra ze zgorzkniałym kucharzem. "Kucharz spojrzał na niego spode łba i zjadliwie się uśmiechnął. Był to odludek chory na wątrobę i przekonany, że mu się dzieje wieczna krzywda. Miał żal do całego świata, że musi gotować to, co inni jedzą. Nie mogąc w inny sposób zemścić się na nieczułej ludzkości za swoją usmażoną na patelni serca krzywdę, chwytał czasem dwie, trzy garście soli ponad potrzebę i z okrzykiem buntu wsypywał ją do marynarskiej zupy. Soczyście go nieraz za to sklęto, najczęściej jednak wzruszano ramionami, był on bowiem ofiarą całej załogi." ... "Smażył właśnie jakieś mięso, a równocześnie własne obolałe serce, tak że aż skwierczało. Gdyby był właśnie warzył zupę, byłby może zapłakał, aby tym najprostszym sposobem straszliwie ją przesolić. Na patelnię nie warto było płakać." Najprzyjemniej jest czytać potyczki słowne Piotra z kucharzem, ale jeszcze lepiej te nieprawdopodobne przenośnie i porównania Kornera Makuszyńskiego, bo to warsztat autora o dużej klasie. Zwyczajnie przeszkadzają mi opisy przyrody, nie lubię opisów, bo mnie nudzą. On jednak pisał tak pięknie, że czasami zatrzymywałem się i wracałem, aby delektować się liniami teksów, przez które płynie się jak przez spokojne morze. To opisy wody, wiatru, sztormów, które mógł napisać ktoś wielbiący morze ponad swoje życie albo przynajmniej doskonale rozumiejący to uczucie. Czytając te akapity wielbiące żywioł mórz i oceanów, myślę o marynarzach inaczej. Porównuje ich do górników, innych odważnych ludzi pracy, a nawet trochę do żołnierzy, o których Rafał Gan-Ganowicz pisał, że kiedy raz przeżyją to co on w walce, nie spojrzą już na zwykłych ludzi nieznających wojny tym samym wzrokiem. Myślę, że podobnie świat widzą marynarze, patrząc na nas, szczury lądowe, jakby z lekką, może i nawet niezamierzoną, ale jednak pogardą. Mała próbka literackiego warsztatu Kornela Makuszyńskiego, którą zaznaczyłem sobie w książce, jako bardzo wzruszającą: "Rzucił się na szyję zdumionej kobiety i ściskał ją czule. Ona zaś nie wiedząc, czy śmiać się, czy płakać, wybrała płacz, w czym była bardziej zaprawiona i w czym niepospolite zdobyła doświadczenie." Kiedy tak nie wiedziałem jeszcze, o jakich czasach w tej książce mowa, byłem przekonany, że mam do czynienia z socrealistycznym podejściem do tematu, jakby to gloryfikowanie Gdyni było zamówione przez partię na potrzeby propagandowe. Jednocześnie chyliłem czoła, jak zgrabnie autor zdołał zmieścić tyle wspaniałej pracy pisarskiej, że niespecjalnie ta mowa o robotnikach w pocie czoła wykuwających tytułową "Wielką Bramę" (brama na świat) przeszkadzała mi w odbiorze. Kiedy okazało się, że mowa o czasach przedwojennych, niewiele to zmieniło. Propaganda sanacyjna też działała swoje na polu literatury. Ja jednak ani na chwilę nie zwątpiłem w szczerość pisarza do wszystkiego, o czym napisał. Obiecanej przygody więcej jest na sam koniec. Warto jest doczekać, ale nie ona jest tu najciekawsza. Znacznie więcej skarbów znajdujemy gdzieś pomiędzy jedną a drugą akcją. Nie zgadzam się, że jest to książka lekka i prosta. Może tak było jeszcze przed wojną i tuż po niej, kiedy ludzie rozumieli wagę poczucia wyobraźni, która wiodła ich bliżej wolności, a także wagę ciężkiej pracy, kiedy przyjaźń i dane słowo znaczyło więcej, niż znaczy dziś. Obecnie taka "lekka książka" może być dla przeciętnego czytelnika archaiczna i niezrozumiała. Zastanawiam się więc, jak inni ją odbierają.
Michał Krzycki - awatar Michał Krzycki
ocenił na73 lata temu
I w sto koni nie dogoni Janina Porazińska
I w sto koni nie dogoni
Janina Porazińska
Powrót do lat szczenięcych bywa często niesamowitą wyprawą w magiczne, otulone płaszczem zapomnienia miejsca, gdzie mamy możliwość spotkania tych, których nasza pamięć już posiała gdzieś w odmętach losu. Nie zawsze chcemy wracać. Ale warto wspominać, warto o tym mówić sobie, dzieciom, znajomym, aby zachować te nieuchwytne, przepiękne chwile, aby podtrzymywać źródło, z którego wyszliśmy. To kim dzisiaj jesteśmy nie bierze się znikąd. Kiedyś to było normą, przekazywać kolejnym pokoleniom opowieści z przeszłości w różnej formie, czy prostych historyjek, przyśpiewek czy anegdotek rodzinnych. Dzisiaj to zanika. Pamiętam, jak będąc dzieckiem, podczas pobytu u rodziny, siadaliśmy (ja, moja siostra i nasze kuzynostwo) wokół fotela, kanapy, czy na ławeczce przed domem, na których rozgaszczały się ciotki, sąsiadki i babcie, z szeroko otwartymi oczami i rozdziawionymi buziami słuchaliśmy ich bajania, przekomarzania i czasem przerażających historyjek z dawnych lat. To były pasjonujące i mocno zapadające w głowie opowieści. Dlatego z dużą sympatią sięgnęłam po książeczkę pani Janiny Porazińskiej, której podtytuł "Gawęda o moim dzieciństwie" zawiera kwintesencję tego, co dostajemy w tym niewielkim zbiorku opatrzonym sympatycznymi czarno-białymi ilustracjami, choć dotyczy lat dużo bardziej odległych, niż te moje, jest równie wartościową pozycją poznawczą i sentymentalną podróżą w przeszłość. Polecam
kasiaman55 - awatar kasiaman55
ocenił na76 miesięcy temu
Błogosławiona wina Zofia Kossak
Błogosławiona wina
Zofia Kossak
Zofia Kossak-Szczucka to osoba, która wywodzi się z bardzo znanej rodziny. Jej wujem był Wojciech Kossak, dziadkiem Juliusz Kossak a natomiast siostrami stryjecznymi były: Magdalena Samozwaniec oraz Maria Pawlikowska-Jasnorzewska. Mimo, że wywodziła się z malarskiej rodziny to ona sama została pisarką. Debiutowała w 1922 roku powieścią Pożoga. Ja natomiast opowiem Wam o powieści pt. "Błogosławiona wina", która ukazała się w 1953 roku. Ja miałem przyjemność czytać powieść tę wydaną w 1977 roku przez Instytut Wydawniczy PAX. Głównym bohaterem tej powieści jest książę Mikołaj Sapieha, który wyjechał do Rzymu na pielgrzymkę w celu szukaniu ratunku w jego chorobie. Mężczyzna dużo czasu spędził na modlitwach przed obrazem Matki Boskiej Gregoriańskiej. Modlitwy przyniosły skutek i książę wyzdrowiał. Lecz wraz ze zdrowiem do Mikołaja Sapiehy trafiło przekonanie, że Matka Boska powinna zawitać do jego miasta, którym był Kodeń. Z związku z powyższym dokonuje on świętokradczego czynu czyli kradzieży obrazu i wywiezienie go z Rzymu. Muszę trochę zaspojlerować (chociaż ktoś kto troszkę śledzi historię będzie to wiedział) i obraz trafił do Kodnia. Lecz jakie to wywołało konsekwencje dowiecie się z kart powieści, która nie jest jednoznaczna. W sumie sam tytuł na to wskazuje, gdyż trudno by wina była błogosławiona. Jako, że to książka stara to jej układ jest inny od powieści wydawanych współcześnie. Dlatego też czytało mi się ją dość ciężko, chociaż ma ona ledwie 183 strony, na przeczytanie których potrzebowałem pięciu dni oraz pięciu posiedzeń. Wynik taki plasuje tytuł ten na 233 miejscu wśród 326 książek Przeczytanych na tronie. Oczywiście gorąco ten tytuł polecam, bo jest napisany bardzo dobrze i warto znać tę powieść. https://www.facebook.com/czytamnatronie/
Czytam_Na_Tronie - awatar Czytam_Na_Tronie
ocenił na85 miesięcy temu
Soból i panna Józef Weyssenhoff
Soból i panna
Józef Weyssenhoff
Do książki podchodziłam z pewną dozą ostrożności z powodu licznych niepochlebnych ocen. Czekało mnie jednak przyjemne rozczarowanie. Motyw polowań owszem, dominuje. Mogłoby się to wydawać sporym minusem, szczególnie dla kogoś, kto nie ma do myślistwa pozytywnego stosunku. Tym bardziej cieszył fakt, że historia bardzo mnie wciągnęła i pozwoliła przyjrzeć się nieco niezrozumiałej dla mnie dotąd sferze, poznać motywy łowczych, zwyczaje, przebieg obławy, uczucia temu towarzyszące itp. Wątek romantyczny wydał mi się również żywy i ciekawie przedstawiony. Prawdziwy dramat okraszony pięknym językiem, do którego stale zagląda natura- bez wątpienia wielka miłość głównych bohaterów. Oprócz powyższych, wątki, które mnie najbardziej ujęły to m.in.: - wyprawa na polowanie łódką Michała z wikarym, ich kompletnie inne poglądy, które paradoksalnie zbliżały ich do siebie - las 'komentujący' przebieg romansu Michała i Warszulki - pożegnanie na górce w jesiennej aurze - poboczny wątek miłosny Stacha, również z chłopką - mimo oczywistego uwielbienia Michała do polowań od czasu do czasu wkradała się także krytyka - zakończenie, w którym w dość poetycki sposób zostaje podsumowana podjęta przez Michała decyzja Oczywiście nie jest to książka o wartkiej, wciskającej w fotel akcji. Dla mnie jednak była ineteresującą, subtelną podróżą w czasie, przestrzeni, wśród ludzi z zupełnie innej epoki i o zgoła innym nastawieniu do życia. Polecam.
patu - awatar patu
ocenił na94 lata temu
Kariera Nikodema Dyzmy Tadeusz Dołęga-Mostowicz
Kariera Nikodema Dyzmy
Tadeusz Dołęga-Mostowicz
Genialna. Przeczytałem tę książkę za sprawą wyzwania czytelniczego, czyli książka, która doczekała się ekranizacji. Długo też chodziła za mną ta historia i tak wielu mi ją polecało. Przyszła pora przeczytać. ,,Kariera Nikodema Dyzmy" to jest nic innego, jak historia drobnego cwaniaczka, który myśli sobie: co by tu zrobić, aby się nie narobić i zarobić? Odnoszę wrażenie, jakbym znalazł się w świecie Gombrowicza. Ludzie głupieją, ulegają urokowi człowieka, który ciągle kłamie. Nikoś przez przypadek zwraca na siebie uwagę elity społeczeństwa. Staje się gwiazdą. Dzięki znajomości zyskuje stanowisko. Jestem pod wrażeniem, jak cwaniactwem, sprytem i swoimi sztuczkami manipulacyjnymi oszukuje wszystkich wokół. Kunika, jego żonę Ninę, która jest beznadziejną romantyczką. Pułkownika Waredę i wielu innych. Śmiem twierdzić, że pan Dyzma to współczesny autorytet naszych polityków, ponieważ są do niego bardzo podobni. Polityka to bagno, wszyscy w sejmie kłamią i to sprawia, że śmiało mogę twierdzić: Polska jest kierowana przez grupę Dyzmy. Opinia nieco polityczna, gdyż jestem zdania, że pan Tadeusz skutecznie przewidywał przyszłość. Podoba mi się jego pogląd odnośnie do industrializacji przemysłu i rolnictwa. Świat opanowują maszyny, maszyny wypierają człowieka. Automatyzacja stanowisk to jest niepokojące. To wszystko idzie w złym kierunku. ,,Istne szaleństwo: maszyny nie tylko wulgaryzyją nasze życie, odbierają mu piękno, lecz i samego człowieka wypierają". Sama historia jest mistrzowsko opowiedziana. Najlepsze, że niektórzy zdołali rozgryźć Nikodema, a i tak świat naiwnie wierzy, że Dyzma jest geniuszem. Najsmutniejsze, że takich cwaniaków jest mnóstwo w życiu, nie cierpię takich ludzi, gardzę nimi... A za sprawą tej książki, można jeszcze ciut się poduczyć, jak takich rozpoznawać. Jeszcze powiem, że mądrze było powiedziane: gdzie diabeł nie może, to tam kobietę pośle! Tego Nikodema kobiety zamęczą. Są też komiczne epizody. Nikodem zostaje mistrzem, lecz nie będę zdradzał szczegółów. Jednak przyznaje, że gdyby nie te diabły, to z pewnością nie jeden mężczyzna mógłby mu tej sytuacji pozazdrościć. Ja nie! Bo mnie wyłącznie interesuje monogamia. ,,Baby to mogą świat do góry nogami przewrócić, bo trzymają z diabłami...". Pan Nikodem to zdolna i cwana bestia, nie można z nim zadzierać. Pan prezes Górą. Pan Dyzma na premiera... Myślę sobie w tej książce, jak i w życiu znajdzie się taki cwaniak, co porwie tłum, ale prędzej czy później popełni błąd i spadnie na dno. Tego im życzę. Jeśli ktoś nie czytał ,,Kariery Nikodema Dyzmy" to nalegam, by prędko nadrobić. Rewelacyjna. Muszę jeszcze obejrzeć serial. Roman Wilhelmi to był znakomity aktor.
bARTosz - awatar bARTosz
ocenił na925 dni temu
Śladami Stasia i Nel, Z Panem Biegankiem w Abisynii Marian Brandys
Śladami Stasia i Nel, Z Panem Biegankiem w Abisynii
Marian Brandys
Cóż za sympatyczna książka! Otrzymana z okazji ukończenia przedszkola jakieś pięć dekad temu, przeleżała na półce, by teraz stać się miłą niespodzianką. Sięgnęłam po nią bez specjalnego zapału gdyż od zawsze budziła moją nieufność ze względu na czas, w którym została napisana - lata 60-te, pełny PRL. A tu spotkało mnie prawdziwe zaskoczenie! Marian Brandys i jego afrykańska przygoda okazali się lekturą przyjemną, ciekawą, dowcipną i pouczającą. Jego reporterskie przygody w Egipcie, Sudanie i Abisynii, w których towarzyszyli mu: apodyktyczny handlowiec (a zarazem dawny, szkolny kolega) - Paweł oraz wiecznie marudzący, nieznośny i nietaktowny referent ambasady polskiej – komiczny pan Bieganek – to lektura, którą czyta się z uśmiechem na ustach, mimo, że pośród zabawnych i ciekawych perypetii autor poruszył tutaj też tematy bardziej bolesne i poważne jak na przykład angielskie bestialstwa w Sudanie w okresie kolonizacji. Co czyni książkę dla współczesnego czytelnika jeszcze ciekawszą to fakt, że podróż autora miała miejsce dawno temu, gdy realia życia w tamtych krajach wyglądały zupełnie inaczej niż obecnie. Sam sposób podróżowania oraz zwiedzania również – wspomnę tu choćby o rzeczy zupełnie dziś nie do pomyślenia - turysta mógł sobie pościągać ze ściany i poprzymierzać eksponaty w muzeum...:). Jedyną wadą książki jest fakt, że zamieszczone w niej zdjęcia są tragicznej jakości – niestety, w PRL, w latach 70-tych było to zupełnie normalne, co widać również w wydawanych wtedy książkach Arkadego Fidlera. Warto też zaznaczyć, że książka jest całkowicie pozbawiona socjalistycznego bełkotu, w owych czasach wszechobecnego. To po prostu naprawdę świetna lektura! Przewidziana w zasadzie dla młodzieży, według mnie będzie świetna dla czytelnika w każdym wieku – kto znajdzie w bibliotece lub antykwariacie, niech się nie waha:).
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na75 miesięcy temu
Marysieńka Sobieska Tadeusz Boy-Żeleński
Marysieńka Sobieska
Tadeusz Boy-Żeleński
To przystępna i wciągająca lektura, która odbrązawia postacie znane nam z historii. Boy - Żeleński przedstawia je z całym dobrodziejstwem inwentarza: z małostkami, kaprysami, głupotą, ale i uporem, dążeniem do celu, bezgranicznym oddaniem. Zaskakującą dla wielu czytelników może okazać się postać Marii Kazimiery d’ Arquien, którą poprzez uwielbienie Jana III Sobieskiego zwykliśmy nazywać Marysieńką, co z kolei niosło za sobą obraz słodkiej i kruchej kobietki. Tymczasem poznajemy kobietę, która wie, czego chce i konsekwentnie dąży do osiągnięcia swoich celów. Zastanawiam się, jakie pragnienia i umiejętności uaktywniłyby w niej dzisiejsze czasy, kim byłaby dzisiaj. Związek Jana III Sobieskiego z Marią Kazimierą d’ Arquien autor przedstawia niejako w dwóch opowieściach: mamy tu historię miłosną i historię polityczną. Jedna jest siłą napędową dla drugiej. Książkę czyta się szybko, jest łatwa w odbiorze nawet dla czytelników niezbyt biegłych w historii XVII wieku. Boy – Żeleński w dużej mierze oparł swoją opowieść na korespondencji Sobieskiego do Marysieńki, co pozwoliło otworzyć drzwi intymności i wpuścić do opowiadanej historii wiele smaczków z życia osobistego i ukazać, że wielkie wydarzenia historyczne często są wynikiem czyjegoś bólu głowy, nieporozumienia bądź kaprysu. 7/10 w kategorii: Reportaże, publicystyka i literatura faktu
beata - awatar beata
oceniła na76 miesięcy temu

Cytaty z książki Uśmiech Lwowa

Więcej
Kornel Makuszyński Uśmiech Lwowa Zobacz więcej
Więcej