Wszystkiego najlepszego, Brunonie Schulzu!
Czyżby czas był za ciasny dla wszystkich zdarzeń? Czy może się zdarzyć, aby już wszystkie miejsca w czasie były wyprzedane? Mamy nadzieję, że nie wszystkie i że te życzenia, przesłane w letnią pustkę, trafią gdzieś w zapętleniu czasów i miejsc do Brunona Schulza, ponadczasowego autora takich książek jak „Sanatorium pod klepsydrą” czy „Sklepy cynamonowe”, w 125. rocznicę jego urodzin.
Jak to pięknie się złożyło, że urodziny pisarza, który może najbardziej zasłynął żarliwym opisem rozgrzanego letniego dnia, przypadają 12 lipca. Dzień co prawda nie przypomina tego, o którym Bruno Schulz pisał w Sklepach cynamonowanych m.in. tak:
Adela wracała w świetliste poranki, jak Pomona z ognia dnia rozżagwionego, wysypując z koszyka barwną urodę słońca - lśniące, pełne wody pod przejrzystą skórką czereśnie, tajemnicze, czarne wiśnie, których woń przekraczała to, co ziszczało się w smaku; morele, w których miąższu złotym był rdzeń długich popołudni; a obok czystej poezji owoców wyładowywała nabrzmiałe siłą i pożywnością płaty mięsa z klawiaturą żeber cielęcych, wodorosty jarzyn, niby zbite głowonogi i meduzy - surowy materiał obiadu o smaku jeszcze nie uformowanym i jałowym, wegetatywne i telluryczne ingrediencje obiadu o zapachu dzikim i polnym.
Ale każda okazja do tego, by nawiązać do tej plastycznej wizji, jest dobra.

Bruno Schulz urodził się 12 lipca 1892 roku w Drohobyczu koło Lwowa w rodzinie zasymilowanych Żydów. Był najmłodszym dzieckiem Jakuba Schulza, kupca bławatnego, i Henrietty Kuhmärker, córki zamożnego handlarza drewnem. Wychowywał się w domu nr 10 przy Rynku w Drohobyczu. Rodzina mieszkała na piętrze narożnej kamienicy, na parterze znajdował się należący do Schulzów sklep towarów tekstylnych. Ten krajobraz czytelnicy znają zresztą dość wnikliwie, gdyż posłużył Schulzowi jako tło w opowiadaniach z cyklu „Sklepy cynamonowe”.
Ale przede mną leżała jeszcze cała przyszłość. Jakiż bezmiar doświadczeń, eksperymentów, odkryć otwierał się teraz! Sekret życia, jego najistotniejsza tajemnica sprowadzona do tej prostszej, poręczniejszej i zabawkowej formy odsłaniała się tu nienasyconej ciekawości. Było to nad wyraz interesujące, mieć na własność taką odrobinkę życia, taką cząsteczkę wieczystej tajemnicy, w postaci tak zabawnej i nowej, budzącej nieskończoną ciekawość i respekt sekretny swą obcością, niespodzianą transpozycją tego samego wątku życia, który i w nas był, na formę od naszej odmienną, zwierzęcą.
W Drohobyczu Bruno Schulz spędził prawie całe swoje życie. Niechętnie z Drohobycza wyjeżdżał. Jeśli opuszczał rodzinne miasto, czynił to sporadycznie i niechętnie. Wynikało to w dużej mierze z tego, że uważał je za swoje centrum świata, a jego twórczość – zarówno literacka, jak i graficzna – stanowiła jego kronikę. Dorobek pisarski Schulza jest jednak skromny ilościowo – to raptem dwa tomy opowiadań: wspomniane już„Sklepy cynamonowe” oraz Sanatorium pod klepsydrą, a także kilka utworów, których pisarz nie włączył do pierwodruków tych zbiorów. Niektóre utwory Schulza zaginęły: opowiadania z początku lat 40. wysłane przez pisarza do kilku pism oraz szkice powieści „Mesjasz”.
Ten wybitny pisarz, malarz i rysownik zmarł w Drohobyczu tragicznie 19 listopada 1942 roku.

Dziś, w 125. rocznicę urodzin wspominamy jego twórczość i życzymy mu, gdziekolwiek jest i cokolwiek relacjonuje w swoich zapiskach i grafikach, wszystkiego najlepszego!
Bo czyż pod stołem, który nas dzieli, nie trzymamy się wszyscy tajnie za ręce?
Tagi i tematy
komentarze [7]
Bolesny chichot numerologii.
Schulz był nauczycielem Maksymiliana Schnepfa, który został jednym z dowódców w czasie obławy augustowskiej w 1945 roku.
12 lipca to też dzień upamiętnienia tragedii zamordowanych wtedy Polaków.