rozwiń zwiń

„Wiatr zna moje imię” – przeczytaj przedpremierowy fragment powieści Isabel Allende

LubimyCzytać LubimyCzytać
06.05.2025

Historia o przemocy, miłości, wykorzenieniu i nadziei. Mamy dla was przedpremierowy fragment najnowszej powieści Isabel Allende, autorki słynnego „Domu duchów”. „Wiatr zna moje imię”, która trafi do księgarń już 7 maja.

„Wiatr zna moje imię” – przeczytaj przedpremierowy fragment powieści Isabel Allende

[Opis: Wydawnictwo Marginesy] Wiedeń, rok 1938. Ojciec Samuela Adlera, sześcioletniego żydowskiego chłopca, znika podczas nocy kryształowej, a rodzina traci wszystko. Zdesperowana matka wsadza Samuela do pociągu, który zabierze go z nazistowskiej Austrii do Anglii. Chłopiec, ze skrzypcami pod pachą, rozpoczyna nowe życie. Już zawsze towarzyszyć mu będą ciężar samotności i niepewność.

Arizona, rok 2019. Siedmioletnia Anita Díaz wraz z matką uciekają przed niebezpieczeństwem w Salwadorze. Ich przybycie do Stanów Zjednoczonych zbiega się z wdrożeniem nowej, bezwzględnej polityki rządu, przez którą na granicy zostają rozdzielone. Samotna i przestraszona, z dala od wszystkiego, co zna, Anita ucieka do Azabaharu, magicznego świata, który istnieje tylko w jej wyobraźni. Tymczasem młoda pracownica opieki społecznej i odnoszący sukcesy prawnik walczą o zjednoczenie dziewczynki z matką i zapewnienie jej lepszej przyszłości.

„Wiatr zna moje imię” to powieść o poświęceniach, jakie czasami muszą ponieść rodzice, o zaskakującej zdolności dzieci do snucia marzeń, która pozwala im przetrwać najgorsze, i o nieustającej nadziei, która rozświetla nawet najciemniejsze chwile.

Isabel Allende z losów dzieci rozdzielonych z rodzicami utkała niezwykle poruszającą i zarazem gorzką opowieść o wykluczeniu wynikającym z rasizmu, brutalności i wyrachowania ludzi sprawujących władzę. Jednak zło ma swój rewers w postaci dobra – daje nadzieję autorka – a jest nim rodzina. Nawet jeśli jej członków nie łączą więzy krwi, równie trwała może okazać się ta zbudowana na wspólnym doświadczeniu.

Maria Fredro-Smoleńska, „Vogue Polska”

Wzruszająca i pełna empatii opowieść o rozdzielonych rodzinach w różnych momentach historii. Isabel Allende splata przeszłość i teraźniejszość, aby ukazać siłę nadziei i miłości oraz ludzką wytrzymałość w obliczu niesprawiedliwości. Po raz kolejny zachwyca mistrzowskim połączeniem wnikliwej psychologii postaci i wciągającej narracji.

Aleksandra Pakieła, @ola_czyta

Aktualna, prowokująca, emocjonująca… Historia o nieznajomych, którzy stają się rodziną.

„The New York Times Book Review”

Ta książka to hołd dla rodziców, którzy muszą podjąć niewyobrażalnie trudne decyzje, oraz dla dzieci, które muszą radzić sobie z najstraszliwszymi doświadczeniami.

Associated Press

Isabel Allende przenosi nas do dwóch mrocznych okresów w historii: podbitego przez nazistów Wiednia w 1938 roku i na dzisiejszą granicę Stanów Zjednoczonych i Meksyku. Obie te historie nadają się na osobne powieści, ale Allende umiejętnie je splata. W typowy dla siebie sposób wykorzystując realizm magiczny, przypomina nam, że każdy z nas mógłby znaleźć się w podobnej sytuacji.

„The Washington Post”

Ambitna, zawiła powieść o wojnie i imigracji.

„People”

O autorce

Isabel Allende (ur. 1942) – chilijska pisarka i dziennikarka. Jej rodzina została zmuszona do ucieczki do Wenezueli po zamachu stanu z 1973 roku, podczas którego obalono ówczesnego prezydenta Chile, kuzyna jej ojca, Salvadora Allendego, a do władzy doszedł Augusto Pinochet. Doświadczenia te Allende wykorzystała, pisząc swoją debiutancką książkę „Dom duchów”, która stała się międzynarodowym bestsellerem i została sfilmowana w gwiazdorskiej obsadzie. Opublikowała ponad 20 powieści, m.in.: „Dom duchów” (Marginesy 2021), „Córkę fortuny” (Marginesy 2021), „Portret w sepii” (Marginesy 2022), „Z miłości i cienia” (1992), „Opowieści Ewy Luny” (2000), „Inés, panią mej duszy” (2008), „Japońskiego kochanka” (2016), „W samym środku zimy” (2018), „Długi płatek morza” (Marginesy 2020) i „Violetę” (Marginesy 2024), które zostały przetłumaczone na 35 języków i sprzedane na całym świecie w 70 milionach egzemplarzy, a także autobiograficzną prozę Kobiety mojej duszy (Marginesy 2022). Od 1987 roku mieszka w Stanach Zjednoczonych.

Przeczytaj fragment powieści

Mijały kolejne dni. Szansa na uratowanie Rudolfa odsuwała się w czasie. Rachel była coraz bardziej zdesperowana. Sytuacja Żydów w Austrii pogarszała się z godziny na godzinę; nie chciała sobie nawet wyobrażać, w jakich warunkach przebywa jej mąż. Na pierwsze spotkanie z chilijskim konsulem poszła tak bardzo zdenerwowana, że to Volker musiał odpowiadać na pytania urzędnika.

Konsulat mieścił się w ponurym lokalu, pośród wielu innych wyglądających podobnie, w jednym z nielicznych brzydkich budynków w centrum miasta. Kilka osób czekało na swoją kolej w recepcji, gdzie stały tylko dwa krzesła i biurko sekretarza, posępnego małego człowieczka, który udawał ważną personę. Musieliby czekać parę godzin, żeby ich przyjęto, gdyby nie Volker, który dyskretnie podsunął urzędnikowi parę banknotów. W ten sposób ominęła ich kolejka.

Od razu wzbudzili w konsulu nieufność; stał się ostrożny. Kiedy Rachel zebrała się na odwagę i zasugerowała, że zapłaci za wizy dla niej, męża, syna i szwagierki, odpowiedział oschle, że zapozna 39się z jej wnioskiem, który przejdzie normalną procedurę trwającą od jednego do dwóch miesięcy, i że zostanie powiadomiona w odpowiednim czasie. Zdała sobie sprawę, że przyjście z Volkerem było błędem. Okazała postura pułkownika onieśmieliła Chilijczyka, zmuszonego do ukrywania swoich nielegalnych transakcji.

– Pójdziemy do innych konsulatów – powiedział Volker po wyjściu z gabinetu, ale Rachel, która zauważyła, jakim wzrokiem dyplomata zmierzył ją od stóp do głów, postanowiła spróbować jeszcze raz.

Kilka dni później, nic nikomu nie mówiąc, ponownie się z nim spotkała. Miała na sobie sukienkę z cienkiej wełny, skrojoną ze

skosu, podkreślającą jej kształty, do tego buty na wysokim obcasie, etolę z lisa, naszyjnik z pereł i pierścionek z diamentami, którymi miała zamiar go przekupić. Poszła sama.

Dyplomata był przesadnie wyelegantowanym mężczyzną, miał kokieteryjny wąsik i włosy ulizane brylantyną, nosił buty na grubej podeszwie, co kompensowało jego niski wzrost. Przyjął ją w tym samym gabinecie co poprzednio – wysokim, zastawionym ciemnymi meblami obitymi wytartą skórą. Na ścianach wisiały portret prezydenta Chile i obrazy przedstawiające sceny bitewne. Mimo południowej pory urzędnik zasunął zasłony, jedynym źródłem światła była lampa stojąca na ciężkim biurku. Witając się z nią, przytrzymał jej dłoń przez kilka sekund, które ciągnęły się bez końca. Mówił łamanym niemieckim, więc Rachel nie była pewna, czy dobrze zrozumiała, kiedy powiedział jej, że biżuteria to zaledwie napiwek na potrzeby konsulatu, ale kobieta tak piękna jak ona może dostać wszystko, co chce. Dodał, że jest romantykiem, po czym objął ją w talii i poprowadził w stronę masywnej kanapy w kolorze czekolady. Rachel Adler była gotowa zapłacić cenę, jakiej ten zażąda.

Upokarzające doświadczenie trwało niespełna dziesięć minut. Rachel postanowiła natychmiast o nim zapomnieć. Na tle tragicz40nej rzeczywistości, w jakiej żyła od miesięcy, to był tylko nic nieznaczący epizod. Już po wszystkim konsul poprawił ubranie, przyczesał włosy grzebieniem, schował pierścionek i perły do szuflady biurka i umówił się z nią na następny tydzień w hotelu, gdzie – jak zapewnił – wręczy jej wizy. Rachel nie mogła się targować. Jedynym, co się liczyło, było ratowanie rodziny.

Do początku grudnia 1938 roku Rachel Adler trzykrotnie spotkała się z chilijskim konsulem, ale wciąż czekała, aż ten wręczy jej wizy do swojego kraju. Obawiała się, że mężczyzna nie wywiąże się ze swojej części umowy, dopóki nie będzie miał jej dość. Nie dopuszczała do siebie myśli, że po tym, jak ją zgwałcił i zabrał biżuterię, może jej nie dać obiecanych dokumentów. Z trudem funkcjonowała dzięki kroplom i tabletkom dostarczanym przez Petera Steinera.

Miała stale ściśnięty żołądek, czerpała powietrze haustami jak ktoś, kto tonie; nie potrafi ła ukryć drżenia dłoni. Nikomu nie powiedziała, co działo się w pokoju hotelowym, w którym spotykała się z Chilijczykiem, ale pułkownik Volker zaczął coś podejrzewać.

– Czy ma pani jakieś wieści o mężu, pani Adler? – zapytał któregoś dnia.

– Peter dowiedział się, że jest bardzo osłabiony, jeszcze nie doszedł do siebie po pobiciu, ale jakoś daje sobie radę w warunkach,w jakich się znalazł. Zapewnił mnie, że Rudolf otrzymuje moje listy, choć nie może na nie odpowiedzieć.

– Te formalności w Chile trwają za długo, nie mam zaufania do tego faceta. Może panią oszukać. Myślę, że trzeba zapewnić bezpieczeństwo Samuelowi.

– Robię, co w mojej mocy, Herr Oberst.

– Wiem, ale nie można dłużej czekać. Jak pani wiadomo, Wielka Brytania zaoferowała przyjęcie dziesięciu tysięcy żydowskich

dzieci poniżej siedemnastego roku życia. Wiele angielskich rodzin zgłosiło gotowość zaopiekowania się nimi. Samuel mógłby spędzić jakiś czas w tym kraju, zanim pani i pani mąż zadomowicie się w Chile lub gdzie indziej i będziecie mogli się połączyć.

– Rozłąka z Samuelem? Co też panu przychodzi do głowy!

Ostatnią rzeczą, jakiej pragnął stary wojak, była utrata tego dziecka, które mocno zapuściło korzenie w jego sercu. Najwyraźniej jednak on potrafi ł lepiej ocenić zagrożenie niż Rachel Adler. Wiedział, że szanse na ucieczkę się kurczą, więc trzeba skorzystać z okazji, zanim będzie za późno. Był pewien, że nacjonalistyczna retoryka Hitlera doprowadzi do kolejnej wojny, a wtedy zapewnienie Samuelowi bezpieczeństwa stanie się znacznie trudniejsze, o ile w ogóle możliwe.

– Pierwsza grupa około dwustu dzieci właśnie opuściła Berlin – powiedział Volker. – Podróż jest krótka, dzieci jadą z opiekunami, w Anglii ktoś na nie czeka. Pewna Holenderka, niejaka Geertruida Wijsmuller-Meijer** niezwykła kobieta, uzyskała pozwolenie na wywiezienie z Austrii sześciuset dzieciaków. Z tego, co wiem, pierwszeństwo mają sieroty, dzieci z najbiedniejszych rodzin i te, których rodzice przebywają w obozach koncentracyjnych. Samuel należy do tej ostatniej kategorii. Błagam, pani Adler, niech pani pomyśli o bezpieczeństwie dziecka.

– Prosi mnie pan, żebym wysłała syna samego do obcego kraju!

– To tymczasowe rozwiązanie. Jedyny sposób, żeby chronić Samuela. Musi pani szybko podjąć decyzję, transport rusza za kilka dnii Peter Steiner podzielał zdanie Volkera. W warunkach obowiązującej cenzury i wszechobecnej propagandy trudno było poznać prawdę o tym, co dzieje się w kraju, ale analiza sytuacji w Niemczech, podobnej do tej w Austrii, o której miał informacje od kilku klientów apteki i od swoich kumpli od pokera, pozwalała wyrobić sobie opinię na ten temat.

Zdesperowana Rachel poprosiła o radę ojca i brata, licząc, że znajdą jakąś alternatywę, ale obaj zgodnie orzekli, że powinna postarać się o miejsce dla dziecka w grupie Holenderki. Anglia jest blisko, będzie mogła go odwiedzać. Oni sami próbowali wyjechać tymczasowo do Portugalii, a stamtąd dokądkolwiek, gdzie zostaliby

przyjęci. Exodus Żydów z Niemiec i z Austrii przybierał na sile, coraz trudniej było zdobyć wizy.

– Rodzina się rozpada – szlochała Rachel.

– W tej chwili najpilniejszą sprawą jest zapewnienie Samuelowi bezpieczeństwa – ostrzegał ojciec.

– W tej strasznej niepewności, w jakiej przyszło nam żyć, musimy próbować być razem. Jeśli się rozdzielimy, możemy się już

nigdy więcej nie zobaczyć.

– Kiedy załatwisz wyjazd z Rudolfem do Chile, zaczekamy, aż się tam zadomowicie, i spróbujemy do was dołączyć.

– Nie mogę się rozstać z Samuelem!

– To dla jego dobra. Musisz się poświęcić, Rachel. Inne rodziny z naszej gminy też rozważają Kindertransport – powiedział ojciec.

Powieść „Wiatr zna moje imię” jest dostępna sprzedaży online.

artykuł powstał przy współpracy z wydawcą


komentarze [3]

Sortuj:
więcej
Niezalogowany
Aby napisać wiadomość zaloguj się
ika Jaroszynska - awatar
ika Jaroszynska 08.05.2025 12:51
Czytelniczka

Wygląda iteresująco ...warto przeczytać

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Patrycja - awatar
Patrycja 07.05.2025 21:25
Czytelniczka

Jestem bardzo ciekawa tej książki                                                                                      

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
LubimyCzytać - awatar
LubimyCzytać 06.05.2025 14:30
Administrator

Zapraszamy do dyskusji.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam