Nagroda Pulitzera 2025 dla powieści, która właśnie ukazała się po polsku
Pulitzery, jedna z najważniejszych nagród amerykańskiej kultury, przyznane. W kategorii Literatura wyróżniono powieść „James” Percivala Everetta – brawurową reinterpretację „Przygód Hucka Finna”, która dopiero co doczekała się polskiego przekładu.
fot. Michael Avedon (materiały wydawnictwa Marginesy)
Poznaliśmy laureatów i laureatki Nagrody Pulitzera, wyróżnienia przyznawanego od 1917 roku za wybitne dokonania w dziedzinie dziennikarstwa, muzyki, dramatu i literatury pięknej. Jak co roku naszą uwagę najmocniej przyciąga rzecz jasna ostatnia z nich. I mamy tu dobre wiadomości dla polskiego czytelnika.
Pulitzer 2025 dla „Jamesa” Percivala Everetta
Nagrodę Pulitzera 2025 w kategorii Literatura zdobył Percival Everett. Pisarza wyróżniono za jego 24. powieść – „Jamesa”, który w kwietniu trafił do księgarń w polskim tłumaczeniu, nakładem wydawnictwa Marginesy.
Pozostałymi finalistami w tej kategorii byli: „Headshot” Rity Bullwinkel, „Mice 1961” Stacey Levine oraz „The Unicorn Woman” Gayl Jones.
Opublikowana w oryginale w marcu ubiegłego roku powieść to śmiała reinterpretacja „Przygód Hucka Finna” Marka Twaina, opowiedziana z perspektywy zniewolonego Jima. „James” zdobył uznanie krytyków i znalazł się na listach finałowych niemal wszystkich najważniejszych nagród tego roku. Książka była finalistką Nagrody Bookera 2024 i PEN/Faulkner Award 2025. Zdobyła też National Book Award 2024.
„Washington Post” przypomina, że odbierając nagrodę, Everett żartował, że jurorzy „położyli na szali jego reputację”. Niewiele wcześniej w wywiadzie dla „New Yorkera” pisarz nazywał nagrody literackie „obraźliwymi”, określając je jako „krzywdzące porównywanie dzieł sztuki”.
Niewykluczone, że na perspektywę Everetta wpłynął w jakimś stopniu długi okres, gdy jego książki były pomijane przez jurorów najważniejszych wyróżnień. Od dawna cieszy się on opinią autora ambitnych i niedocenionych książek. Bywał określany jako „jeden z najbardziej niepowtarzalnych i charakterystycznych głosów współczesnej amerykańskiej fikcji”.
Idealny moment na nową interpretację?
„Post” przypomina słowa krytyków, którzy podkreślali, że choć moment publikacji „Jamesa”, wywrotowej reinterpretacji książki Twaina, mógł być przypadkowy, to trudno byłoby znaleźć lepszy.
„Nasze (ledwo) Zjednoczone Stany znów się rozpadają, walcząc o to, które książki powinny być zakazane i jak powinna być nauczana historia czarnych Amerykanów. Czy może być lepsza chwila, by jeden z czołowych pisarzy w kraju na nowo zinterpretował najważniejszą amerykańską powieść?”, pisał publikujący na łamach dziennika Ron Charles.
W powieści Everetta Jim – niewolnik, który stara się ponownie połączyć z rodziną – odzyskuje głos i przeciwstawia się konwenansom, które zepchnęły go na margines.
„James” w Lubimyczytać
W naszym serwisie „Jamesa ” oceniono dotąd ponad 70-krotnie. Na półkę dodało go ponad 500 użytkowników i użytkowniczek naszego serwisu. Średnia nota powieści Everetta to wysokie 7,9/10.
Shonen pisze o niej tak:
Ta obyczajowa powieść drogi jest pretekstem do ukazania różnych postaw względem niewolnictwa zarówno w relacji biały-czarny, jak i czarny-czarny czy biały-biały, do tego autor bardzo umiejętnie przedstawił obraz społeczeństwa amerykańskiego tamtych czasów.
Pani_Ka dodaje z kolei:
Kaja Gucio zadbała o to, byśmy uwierzyli Everettovi także w polskim przekładzie. Płaski język pełen błędów, zmyślony dla świata białych, przeplata się z niemal poetyckim, gorzkim opisem odczuć i emocji. Razem z Jimem odczuwamy baty, razem z nim wracamy myślami do ukochanych, razem z nim boimy się, by choć jednym słowem nie zdradzić, że potrafimy przeczytać, napisać i wyrazić każde z uczuć.
O najnowszej powieści Everetta na naszych łamach pisała Anna Sierant. Dlaczego książkę tę pisał 66 lat? I dlaczego, jak powiedział, ma nadzieję, że nikt nie pomyśli, że to książka o niewolnictwie? Dowiecie się TUTAJ.
A wy – zamierzacie dodać „Jamesa” na półkę?
Tagi i tematy
komentarze [9]
Szczerze? Zniechęcają mnie zachwyty nad kolejnymi interpretacjami rasizmu, feminizmu czy aktywizmu klimatycznego.
Jestem heteroseksualnym, białym mężczyzną. Te trzy słowa to składają się na splot porażek, brzmią niemal jak definicja wstydu.
Wiem skąd się bierze taki pomysł na przedstawianie świata ale mnie odstręcza. Dlatego nie kupuję kolejnych przejawów budowanie...