Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Ewa Smaś 
18 lat, status: Czytelnik, dodał: 1 ksiązkę i 3 cytaty, ostatnio widziany 4 godziny temu
Teraz czytam
  • House of Cards. Bezwzględna gra o władzę
    House of Cards. Bezwzględna gra o władzę
    Autor:
    House of Cards – kto rozdaje karty na najwyższych szczeblach władzy? Opowieść-fenomen, która zachwyciła miliony widzów i czytelników na całym świecie. Człowieka motywuje nie szacunek, lecz strach. To...
    czytelników: 4270 | opinie: 226 | ocena: 7,37 (1610 głosów) | inne wydania: 1
  • Pojedynek
    Pojedynek
    Autor:
    Nigdy nie mieli być razem. 17-letnia Kestrel, córka generała, prowadzi ekstrawaganckie życie i cieszy się wieloma przywilejami. Arin nie ma nic poza koszulą na grzbiecie. Kestrel jednak, pod wpływem i...
    czytelników: 1655 | opinie: 130 | ocena: 7,74 (530 głosów) | inne wydania: 1
  • Przegląd Końca Świata: Feed
    Przegląd Końca Świata: Feed
    Autor:
    „Świt żywych trupów” Romero, „Martwe zło” Raimiego czy „28 dni później” Boyle’a – to co było fikcją, stało się rzeczywistością. Czy wiedza wyniesiona z klasycznych horrorów pomoże ludzkości przetrwać...
    czytelników: 2741 | opinie: 190 | ocena: 7,33 (762 głosy) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-05-21 01:21:27
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Pełna recenzja znajduje się pod adresem https://toreador-nottoread.blogspot.com/2017/05/poszukajmy-eden-lato-eden-liz-flanagan.html


Jako że główną bohaterką jest Jess, a zaraz po niej, czy nawet na równi, jest Eden, otrzymujemy kumulację babskiej przyjaźni ze sporą dawką zazdrości, konkurencji i chłopaków. Eden była niesamowitym wsparciem dla Jess w trudnych chwilach, które ta druga...
Pełna recenzja znajduje się pod adresem https://toreador-nottoread.blogspot.com/2017/05/poszukajmy-eden-lato-eden-liz-flanagan.html


Jako że główną bohaterką jest Jess, a zaraz po niej, czy nawet na równi, jest Eden, otrzymujemy kumulację babskiej przyjaźni ze sporą dawką zazdrości, konkurencji i chłopaków. Eden była niesamowitym wsparciem dla Jess w trudnych chwilach, które ta druga przeżywała. Sposób, w jaki Eden podnosiła ją wtedy na duchu, nie dając się odtrącić pomimo braku reakcji i odzewu, był godny podziwu. Jednak gdy nastąpiła zamiana stron i to Eden potrzebowała wsparcia, Jess nie była w stanie jej go udzielić. Cały czas twierdzi, że się nią opiekowała, dbała o jej dobro, a tak naprawdę poznajemy jej myśli i sposób, w jaki opisywała całą sytuację. Odebrałam to jako mieszanka pogardy z ignoracją, jakby nie mogła zrozumieć, że jej problemy na jakiś czas muszą zejść na drugi plan, bo teraz ważniejszy jest ktoś inny.

Podczas czytania tej książki wielokrotnie zazgrzytało mi coś między zębami przy narracji. Autorka ryzykownie postanowiła wpleść sceny z przeszłości, do końca ich nie precyzując. Przeskakujemy w czasie między poszukiwaniem Eden do momentu, w którym działa się rzecz mająca pozorny związek z główną akcją. Później się okazuje, że w sumie to nie miało wielkiego znaczenia, więc wracamy do teraźniejszości, ale za dwie strony znowu przenosimy się do jeszcze starszych czasów, za chwilę wracamy do sytuacji obecnej, gdzie wyjaśnia się idea tej pierwszej retrospekcji. Nie wiem, czy ten zabieg miał celowo wprowadzić czytelnika w dezorientowanie, by ten razem z narratorką śledził jej wspomnienia w tym samym tempie, w którym ona je sobie przypomina, czy po prostu autorka się pogubiła i nie umiała zachować pewnej chronologii.

Liz Flanagan stworzyła troje bohaterów grających główne skrzypce, zupełnie od siebie różnych. Mamy Jess, córkę świeżo upieczonej lesbijki, wytatuowaną, z kolorowymi włosami i ubierającą się jak gotka. Jej przyjaciółką jest miła, jasnowłosa i piękna dziewczyna, zupełnie niepasująca do jej mrocznego stylu, Eden. Harem dopełnia postać męska, Liam. Największa zakała tej powieści. Nie rozumiem toku myślenia tego chłopaka i chyba nie chcę zrozumieć jego systemu wartości, ale o dziwo obdarzyłam go dużą sympatią. Co daje dwie postacie do odstrzału, jedną do przeżycia.

Nie wiem, co mam myśleć o tej książce. Z jednej strony jest zwykła i przeciętna, nie odkrywa nic nowego, a z drugiej jednak porusza ważne życiowe aspekty, o których warto przeczytać, bo przedstawiony tu punkt widzenia może różnie na ciebie wpłynąć. Może wywołać kaskadę emocji i trafić w ciebie jak Lewandowski do bramki, ale może też był czystą rozrywką, która obejdzie się bez większego echa.

pokaż więcej

 
2017-05-21 01:21:16
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2017-05-21 01:20:55
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
 
2017-05-21 01:20:20
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
 
2017-05-14 18:17:38
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Pełna wersja recenzji (razem z informacjami na temat egzorcyzmów) na https://toreador-nottoread.blogspot.com/2017/05/jak-rozpoznac-opetanie-na-czym-polega-i.html

Egzorcyzm to liturgiczny obrzęd poświęcenia, którego celem jest wygnanie złego ducha z ciała człowieka, zwierzęcia czy fizycznego miejsca. Wykonywany jest przez biskupa albo przez księdza mającego pozwolenie do jego odprawiania....
Pełna wersja recenzji (razem z informacjami na temat egzorcyzmów) na https://toreador-nottoread.blogspot.com/2017/05/jak-rozpoznac-opetanie-na-czym-polega-i.html

Egzorcyzm to liturgiczny obrzęd poświęcenia, którego celem jest wygnanie złego ducha z ciała człowieka, zwierzęcia czy fizycznego miejsca. Wykonywany jest przez biskupa albo przez księdza mającego pozwolenie do jego odprawiania. Modli się on o uwolnienie danej osoby i komunikuje się bezpośrednio ze złym duchem. Kieruje się przy tym Rytuałem Rzymskim, który dla jasności oprócz obrzędu egzorcyzmów zawiera także obrzęd pogrzebu czy chrztu. Jest też zasada, że ludzie świeccy nie mogą brać udziału w rytuale, nie nagrywa się go i nie upublicznia. Dlatego Hollywood zmuszone jest bazować na opisach i doświadczeniach, bo nie ma do dyspozycji wzorowania się prawdziwymi obrazami, co skutkuje wieloma przekłamaniami i ubarwianiem prawdy w produkcjach.

Historię poznajemy za pośrednictwem trzecioosobowego narratora, ale za pomocą perspektyw różnych bohaterów. Jesteśmy świadkami samych początków opętania Regan, a obok tego widzimy jak wpływa to na jej bliskich. Mamy do czynienia też z osobnym wątkiem poświęconym ojcu Merrinowi i ojcu Karrasowi, który później splata się z losami Regan. Autor do samego końca nie określa, co tak naprawdę się wydarzyło, pozostawia większość pytań bez odpowiedzi i czytelnik musi sam się domyślić, o co chodziło i co mogło mieć miejsce.

Egzorcysta to powieść, której fabuła jest powszechnie znana i zdecydowana większość potencjalnych odbiorców wie dokładnie, o czym jest. Ale tu nie chodzi o elementy zaskoczenia i wielką niewiadomą przy czytaniu, ale o poczucie grozy i doświadczenia jej na własnej skórze. Nie jestem w stanie zagwarantować, że każdy z was będzie przerażony przy lekturze, a później przez kolejne trzy noce nie zmruży oka. To wszystko zależy od wyobraźni i indywidualnej podatności na sugestie. Ale jeśli lubicie się bać, to gorąco polecam.

pokaż więcej

 
2017-05-09 16:32:26
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2017-05-08 15:14:30
Ma nowego znajomego: lubieto94
 
2017-05-07 11:24:14
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Selekcja (tom 3)
 
2017-05-06 22:23:43
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Seria: Harry Potter
 
2017-05-05 10:38:30
Dodał książkę na półkę:
 
2017-05-05 09:52:31
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Mimo moich win (tom 3)

Pełna recenzja trzech tomów trylogii: http://toreador-nottoread.blogspot.com/2017/05/trylogia-love-me-with-lies-w-trzy-dni.html

Mimo naszych kłamstw to mój totalny faworyt jeśli chodzi o najgorszą część serii. Olivia mnie niemiłosiernie irytowała, ale jakoś sobie radziłam z czytaniem. Leah mnie irytowała i wkurzała jednocześnie, ale dzięki temu byłam zaciekawiona lekturą. Za to w trzecim...
Pełna recenzja trzech tomów trylogii: http://toreador-nottoread.blogspot.com/2017/05/trylogia-love-me-with-lies-w-trzy-dni.html

Mimo naszych kłamstw to mój totalny faworyt jeśli chodzi o najgorszą część serii. Olivia mnie niemiłosiernie irytowała, ale jakoś sobie radziłam z czytaniem. Leah mnie irytowała i wkurzała jednocześnie, ale dzięki temu byłam zaciekawiona lekturą. Za to w trzecim tomie narratorem został Caleb. I jak we wcześniejszych częściach darzyłam go jakąś tam sympatią, tutaj utracił ją zupełnie. Z niewiadomych powodów jak poznałam jego myśli i pobudki, jakimi się kierował, widziałam w nim tylko desperata, a i tak przez większość książki był po prostu ciepłą kluchą.

Może nadinterpretuję treści, ale można się doszukać głębszego dna w tych powieściach. Mówią one o zmienianiu się charakterów na przestrzeni lat, przewartościowywaniu swoich priorytetów i odkrywaniu swoich potrzeb. Poruszany tu też jest problem osądzania ludzi poprzez pryzmat ich wyglądu. Nie zawsze to, co ma ładne opakowanie, jest piękne i w środku. Często się okazuje, że pod ozdobnym papierkiem kryje się wielka brzydota. Oprócz tego autorka zwraca uwagę na trudny temat depresji poporodowej, która według niektórych jest urojeniem, a kobiety nią dotknięte nie otrzymują odpowiedniej pomocy.

Sam pomysł na napisanie całej trylogii bardzo przypominał mi Love, Rosie. W obu przypadkach autorki rzucały swoim bohaterom wszystkie możliwe kłody pod nogi na drodze do szczęścia. Jedyna różnica jest taka, że Love, Rosie to jedna, spójna historia, a Love me with lies jest rozwleczone na trzy tomy i niektóre „kłopoty” rosną do rangi absurdu.

pokaż więcej

 
2017-05-05 09:52:25
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Mimo moich win (tom 2)

Pełna recenzja trzech tomów trylogii: http://toreador-nottoread.blogspot.com/2017/05/trylogia-love-me-with-lies-w-trzy-dni.html

Myślałam, że to Olivia jest irytującą bohaterką, ale potem w Mimo twoich łez poznałam Leah… i zmieniłam zdanie. To dopiero jest usposobienie infantylności. W drugim tomie to Leah jest narratorką, a za sprawą pewnych wydarzeń także zostaje świeżą matką. I wyobraźcie...
Pełna recenzja trzech tomów trylogii: http://toreador-nottoread.blogspot.com/2017/05/trylogia-love-me-with-lies-w-trzy-dni.html

Myślałam, że to Olivia jest irytującą bohaterką, ale potem w Mimo twoich łez poznałam Leah… i zmieniłam zdanie. To dopiero jest usposobienie infantylności. W drugim tomie to Leah jest narratorką, a za sprawą pewnych wydarzeń także zostaje świeżą matką. I wyobraźcie sobie, że ta dziewczyna jest tak niepewna siebie i asekuracyjna, bojąca się o wszystkich i o wszystko, że sobie ubzdurała, że jej nowonarodzona córka odbierze jej męża i że będzie musiała z nią konkurować o jego względy. Jedno słowo. Serio? Doskonale rozumiem, że po wydarzeniach z pierwszego tomu Leah nie do końca czuła się bezpiecznie w swoim związku, ale żeby odpowiedzialnością obarczać noworodka?

Dodatkowo Leah to dość specyficzny rodzaj bohaterki. Rozpieszczona dziewczyna z bogatego domu, która zawsze musiała zabiegać o uwagę i tak jej do tej pory zostało. Dowartościowuje się albo seksem albo drogimi rzeczami. Tylko tutaj, tylko w Mimo twoich łez możemy się dowiedzieć, że bohaterka siada na kanapie za cztery tysiące dolarów. Albo wkłada dziecko do wózka za pięć tysięcy. Żeby tego było mało, do swojej czarnej karty American Express zwraca się per „Maleństwo”. Dlatego gdy nowa niania do jej córki powiedziała „Maleństwo”, Leah myślała, że chodzi o jej kartę, a nie o jej córkę.

Przyznam się bez bicia, że równocześnie zastanawiając się, kto dopuścił do wydania tych książek, dobrze się bawiłam. Czasem po prostu z czystej przyjemności, innym razem dlatego, że podbudowałam swoje morale czytelnicze „szybkimi numerkami”, albo też po prostu naśmiewałam się z toku myślenia bohaterów. Jednak nie jestem w stanie z czystym sumieniem nikomu polecić tej trylogii. Chciałabym jeszcze trochę pożyć, a nie mam pojęcia, jak do was ona przemówi i jak ją odbierzecie. Może się skończyć na tym, że to będą wasze najbardziej znienawidzone książki, więc wole nie ryzykować.

pokaż więcej

 
2017-05-02 11:26:43
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Mimo moich win (tom 1)

Pełna recenzja na temat wszystkich trzech tomów trylogii: http://toreador-nottoread.blogspot.com/2017/05/trylogia-love-me-with-lies-w-trzy-dni.html

We wszystkich trzech częściach mamy do czynienia z zabiegiem powszechnie stosowanym w literaturze. Prowadzenie narracji z dwóch perspektyw czasowych, teraz i wtedy, nie jest żadnym odkryciem i nie stanowi nowości. W Mimo moich win dowiadujemy się,...
Pełna recenzja na temat wszystkich trzech tomów trylogii: http://toreador-nottoread.blogspot.com/2017/05/trylogia-love-me-with-lies-w-trzy-dni.html

We wszystkich trzech częściach mamy do czynienia z zabiegiem powszechnie stosowanym w literaturze. Prowadzenie narracji z dwóch perspektyw czasowych, teraz i wtedy, nie jest żadnym odkryciem i nie stanowi nowości. W Mimo moich win dowiadujemy się, na czym obecnie stoją bohaterowie, ale też skaczemy do czasów ich studiów, gdzie odkrywamy przyczyny ich rozstania. Nic tu nie jest przywołane niepotrzebne, wszystko ma wpływ na późniejsze wydarzenia. Szkoda tylko, że przy lekturze ja nie miałam pojęcia, o czym czytam. Wystarczyło, że zrobiłam sobie kilkuminutową przerwę na łyk wody i rozprostowanie kości, a gdy wracałam, nie miałam pojęcia, czy akcja się dzieje „teraz” czy „wtedy”. Misz masz kompletny, poplątanie każdego wątku z każdym i zamotanie czytelnikiem. Późniejsze tomy są oparte na tym samym schemacie, ale albo ja się do niego przyzwyczaiłam, albo po prostu autorka lepiej go dopracowała, bo już nie gubiłam się w czasie.

Przy czytaniu pierwszej części myślałam, że to Olivii się coś na mózg rzuciło i że to ona jest tą najbardziej irytującą postacią, o której czytałam, przynajmniej na przełomie ostatnich kilku miesięcy. Najpierw krytykuje Caleba za jego swawolny i beztroski styl życia, za jego bogactwo i obłudę, po czym następuje nagły zwrot (nie powiem wam jaki). Później to ona postępuje dokładnie tak samo jak on. I co? Wtedy już jest wszystko w porządku. To samo z jego wadami. Początkowo były dla niej nie do zniesienia, nie widziała za nimi żadnych pozytywów. A później przestały dla niej istnieć, zaczęła zauważać tylko zalety i wtedy Caleb stał się dla niej chodzącym ideałem. No okej, miłość zaślepia, ale aż tak?

Trylogia Tarryn Fisher nie należy do najwybitniejszych w swoim gatunku. Pierwszy tom nie sprawił, ze gacie spadły mi z tyłka wraz z majtkami. Przez większość czasu niedowierzałam głupocie bohaterów. Ale mimo wszystko cały czas mnie coś ciągnęło do dokończenia lektury, a później do sięgnięcia po pozostałe tomy. Chciałam się dowiedzieć, co to się tam podziało w collegu, że wywołało takie a nie inne skutki. A jeszcze autorka celowo zagrała na czytelniku. W pierwszej części niewiele zostaje wyjaśnione z ciemnej przeszłości bohaterów. Dopiero po przeczytaniu całej trylogii mamy pełny ogląd na całą sprawę i dowiadujemy się, co tak naprawdę miało tam miejsce. I tu się okazuje, że żadne zdanie nie zostało wypowiedziane przypadkowo. Wszystko nabiera sensu, gdy kolejni bohaterowie przejmują narrację i dodają swoje pięć groszy, wypełniając przy tym luki.

Może nadinterpretuję treści, ale można się doszukać głębszego dna w tych powieściach. Mówią one o zmienianiu się charakterów na przestrzeni lat, przewartościowywaniu swoich priorytetów i odkrywaniu swoich potrzeb. Poruszany tu też jest problem osądzania ludzi poprzez pryzmat ich wyglądu. Nie zawsze to, co ma ładne opakowanie, jest piękne i w środku. Często się okazuje, że pod ozdobnym papierkiem kryje się wielka brzydota. Oprócz tego autorka zwraca uwagę na trudny temat depresji poporodowej, która według niektórych jest urojeniem, a kobiety nią dotknięte nie otrzymują odpowiedniej pomocy.

Jednak nie jestem w stanie z czystym sumieniem nikomu polecić tej trylogii. Chciałabym jeszcze trochę pożyć, a nie mam pojęcia, jak do was ona przemówi i jak ją odbierzecie. Może się skończyć na tym, że to będą wasze najbardziej znienawidzone książki, więc wole nie ryzykować.

pokaż więcej

 
2017-05-01 21:16:10
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Źródło recenzji: https://toreador-nottoread.blogspot.com/2017/04/prawdziwy-aryjczyk-jest-jasnowosy-jak.html

Światło, którego nie widać wywołało wiele emocji na rynku wydawniczym, nie tylko w Polsce. Autor, który pisał swoją powieść 10 lat, za którą zdobył nagrodę Pulitzera, budzi ciekawość. Ta książka nie schodziła z ust czytelników i wielokrotnie ją wymieniano pośród przedstawicieli...
Źródło recenzji: https://toreador-nottoread.blogspot.com/2017/04/prawdziwy-aryjczyk-jest-jasnowosy-jak.html

Światło, którego nie widać wywołało wiele emocji na rynku wydawniczym, nie tylko w Polsce. Autor, który pisał swoją powieść 10 lat, za którą zdobył nagrodę Pulitzera, budzi ciekawość. Ta książka nie schodziła z ust czytelników i wielokrotnie ją wymieniano pośród przedstawicieli wartościowej literatury jako tytuł obowiązkowy do przeczytania. W czym tkwi ten fenomen? I czy naprawdę jest o czym tyle mówić?


W tej sytuacji najgorsze jest to, że ja nie mam się do czego przyczepić, bo książka jest bardzo dobrze napisana, mówi o wszystkich ważnych aspektach i skupia się na francuskich i niemieckich realiach podczas drugiej wojny światowej. A jednak mimo tego wszystkiego, coś mi tu nie zagrało. Przez pierwszą połowę byłam zaintrygowana. Autor powoli, bardzo stopniowo wprowadzał czytelnika w swój świat. Wszystko dzieje się wolno i stonowanie, każdy szczegół jest dokładnie opisany i mamy poczucie, że wiemy o głównych bohaterach więcej niż wszystko. Tak było do połowy, po później opuściło mnie to uczucie wszechwiedzy. Miałam poczucie, że nie wiem, co się dzieje. Czułam się niedoinformowana i pominięta w rozważaniach. Na przykład zaczęłam się gubić, kiedy Marie-Laure mówi o swoim prawdziwym dziadku, a o kiedy o swoim stryju, nazywanym różnymi synonimami. Przestałam ogarniać, ile Werner ma lat, bo zanim pojawiło się wyjaśnienie zawarte w jednym zdaniu, minęło kilkadziesiąt stron. A o co chodziło z tym Niemcem w domu to nie wiem do tej pory.

Rzecz, na którą warto zwrócić uwagę i która też momentami mnie bawiła bardziej niż niektóre żarty, jest styl autora. Anthony Doerr z wielką łatwością operuje językiem, przy tym będąc bardzo dokładnym. Wszystko opisywał z wielką starannością i poprawnością. Pospolite słowa zastępował tymi, które brzmią bardziej wyrafinowanie, ale nie był przy tym nachalnym przerysowanym poetą. Dlatego, gdy przez cały czas mamy do czynienia z zadbanym stylem, a dochodzimy do tak prozaicznego słowa jak „kiełbasa”, uśmiech wypełza na usta, bo to tak bardzo nie pasuje do całości, a jednocześnie nie da się niczym zastąpić.

Teraz przemawia przeze mnie obiektywizm, bo powieść jest genialnie napisana, dawka historii i drugiej wojny światowej jest idealnie dobrana, wszystko jest świetnie wyważone, a bohaterów nie da się nie lubić. Jednak subiektywnie mam mieszane uczucia i to nawet nie w sensie, że jestem rozdarta między pozytywną a negatywną opinią. We mnie po prostu się nic nie kotłuje.

Nie odradzam, nie polecam. Nie mam nic do zarzucenia, ale jednak Światło, którego nie widać nie wywołało we mnie motylków w brzuchu i zwyczajnie nie było między nami chemii. Chociaż mimo to sądzę, że to lektura warta uwagi, jeśli interesujecie się historią i przeszłością, wtedy na pewno nie stracicie przy niej czasu.

pokaż więcej

 
2017-05-01 21:12:05
Ma nowego znajomego: Zaksiążkowana
 
Moja biblioteczka
675 21 105
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (10)

Ulubione cytaty (3)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd