Tatami kontra krzesła. O Japończykach i Japonii

Okładka książki Tatami kontra krzesła. O Japończykach i Japonii
Rafał Tomański Wydawnictwo: Muza popularnonaukowa
280 str. 4 godz. 40 min.
Kategoria:
popularnonaukowa
Format:
papier
Data wydania:
2011-02-01
Data 1. wyd. pol.:
2011-02-01
Liczba stron:
280
Czas czytania
4 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374959384
Średnia ocen

                7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Tatami kontra krzesła. O Japończykach i Japonii w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Tatami kontra krzesła. O Japończykach i Japonii



książek na półce przeczytane 1277 napisanych opinii 323

Oceny książki Tatami kontra krzesła. O Japończykach i Japonii

Średnia ocen
7,0 / 10
457 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1589
15

Na półkach:

Poznaj innych czytelników

2308 użytkowników ma tytuł Tatami kontra krzesła. O Japończykach i Japonii na półkach głównych
  • 1 307
  • 967
  • 34
596 użytkowników ma tytuł Tatami kontra krzesła. O Japończykach i Japonii na półkach dodatkowych
  • 402
  • 83
  • 41
  • 19
  • 18
  • 17
  • 16

Inne książki autora

Rafał Tomański
Rafał Tomański
Rafał Tomański (1982). Z wykształcenia japonista (UW) i ekonomista (SGH). Tłumacz filmów, lektor bajek japońskich dla dzieci, analityk ryzyka w firmie doradczej, asystent wiceministra. Specjalista od kina japońskiego. Pracuje w jednej z agencji interaktywnych i zajmuje się obsługą dużych firm na Facebooku. Miłością do Japonii zaraził się na początku liceum po przeczytaniu „Na uwięzi” Yukio Mishimy. Pracę magisterską poświęcił twórczości Nagisy Oshimy z 1960 roku. Prowadził polską wersję tech-bloga Gizmodo. Wygrał pół miliona w „Milionerach”. Uwielbia podróże, z których wraca z reportażami i fotografiami. Jest pasjonatem Internetu i mediów społecznościowych.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Życie jak w Tochigi. Na japońskiej prowincji Anna Ikeda
Życie jak w Tochigi. Na japońskiej prowincji
Anna Ikeda
Anna Ikeda – Życie jak w Tochigi. Na japońskiej prowincji Japonia to kraj, który jest pierwszy na liście tych, które bardzo chciałabym odwiedzić. Dlatego też z ogromną przyjemnością sięgam po reportaże o kraju kwitnącej wiśni. Tym razem jednak trafiłam na książkę, zupełnie inną od dotychczas przeze mnie czytanych. „Życie jak w Tochigi. Na japońskiej prowincji” to tak naprawdę zbiór różnych wydarzeń z życia autorki oraz jej przemyśleń dotyczących kulturowej odmienności, codziennego życia, wierzeń Japończyków itp. Przybliża ona czytelnikom swoją codzienność i bez owijania w bawełnę mówi o tym, co jej się nie podoba w kraju, w którym przyszło jej żyć. Aspekty, które opisuje jak np. brak ogrzewania, trudności ze znalezieniem pracy, kąpiel oszczędzająca wodę, japońskie przedszkola oraz praca w nich i wiele innych, są przybliżone czytelnikowi w sposób łatwy, lekki i wartki, przez co książkę tę czyta się szybko i przyjemnie. Liczne anegdoty z życia autorki przeplata ona z ciekawostkami z historii i kultury Japonii. Całość natomiast pięknie uzupełniają własnoręcznie zrobione fotografie. Książkę czytało mi się bardzo dobrze i spodobało mi się to, że autorka jest szczera z odbiorcami i opisuje otaczającą ją rzeczywistość bez upiększania. Ukazuje prawdziwą Japonię i Japończyków, którzy mogą szokować Europejczyków swoim podejściem do życia oraz poglądami np. na temat przyjezdnych. „Życie jak w Tochigi” to wyjątkowa książka, która daleka jest od stereotypów i mitów. Styl autorki może być odebrany jednak dwojako. Była to książka, którą omawiałam na prowadzonym przeze mnie Dyskusyjnym Klubie Książki i zdecydowanie podzieliła ona uczestników spotkania. Styl, przeze mnie odbierany jako lekki i przyjemny, dla niektórych był infantylny, czepialski i pozbawiony konkretów. Uważam, że jest to świetna historia dla osób, które szukają innego podejścia do reportażu, coś na zasadzie bloga opisującego codzienne życie w danym kraju. Jednocześnie jest to książka wartościowa pod względem merytorycznym, gdyż mimo licznych anegdot poznać można Japonię od zupełnie innej strony.
biblioteczny_mol - awatar biblioteczny_mol
ocenił na 9 5 miesięcy temu
Zagubieni w Tokio Marcin Bruczkowski
Zagubieni w Tokio
Marcin Bruczkowski
Po luzackiej i pełnej humoru "Bezsenności w Tokio" spodziewałam się kontynuacji tej formy wspomnieniowej i dokładnie w takiej atmosferze w drugiej dla mnie powieści, a trzeciej po "Singapur czwarta rano", dla autora. O tym, że nie będzie dokładnie tak samo, zrozumiałam, gdy poznałam głównego bohatera, a zarazem narratora nowej historii – jak utrzymuje autor w rozdziale "Poksiążkowe", opartej na prawdziwych wydarzeniach – Michała. Artystę grafika zatrudnionego w tokijskim biurze, w którym przed wyjazdem do Singapuru pracował sam autor. I to właśnie tylko jego osoba wraz z kilkoma przyjaciółmi wiązała obie powieści. Wszystko inne było nie z poprzedniej bajki, łącznie z moimi odczuciami. Przede wszystkim gatunek literacki, z którego wyborem autor miał problem. Zaczął od dobrej powieści przygodowej dla młodzieży, z tą różnicą, że bohaterowie byli dorośli i może dlatego tak bardzo podobała się mojej zaprzyjaźnionej młodzieży. Mnie przypominała trochę swoimi elementami serię dla młodego czytelnika "39 Wskazówek". Było bojowe zadanie-zagadka do rozwiązania – nagłe zniknięcie Jamesa, przyjaciela z biura. Metody poszukiwania głównie oparte na odkrywaniu wskazówek-podpowiedzi do napotykanych rebusów, rozwiązywanych na drodze dedukcji wraz z „drużyną” znajomych. Brawurowe podążanie za nimi i prowokowanie sytuacji niebezpiecznych, a co najgorsze, mało prawdopodobnych, w które brnęliby tylko nastolatkowie kierowani nieodpartą ciekawością. Przypominało mi to trochę harcerskie podchody. W tle pojawiała się powieść społeczno-obyczajowa ukazująca codzienne życie Japończyków, by na koniec (i ta końcówka była najlepsza, szkoda, że nie właśnie taka od początku!) zamienić się niepostrzeżenie w thriller niosący ostatecznie przesłanie filozoficzne na temat samotności człowieka w ogóle, a zwłaszcza wyobcowania cudzoziemca. To jeszcze nie wszystko tego miszmaszu. W fabułę autor wplótł, prezentowany na szarym tle, pamiętnik Jamesa, odczytywany z ogromną ciekawością przez bohaterów, ale z mniejszą już przeze mnie. Gdyby tak skonstruowaną opowieść odrzeć z japońskości, miałabym ogromny problem z jej doczytaniem do końca, z powodu jej infantylności. Na szczęście posłuchałam mojej zaprzyjaźnionej młodzieży i przeczytałam najpierw debiut. Dzięki temu potraktowałam tę nieporadnie skonstruowaną hybrydę jak kontynuację doświadczeń życia w Japonii. Tych realiów było mnóstwo. Zarówno w nawiązaniach do poprzedniej powieści, jak i zupełnie nowych. Jednak nie powiem, że mnie ta książka rozczarowała. Raczej zaskoczyła swoją odmiennością i odwagą popełnienia powieści beletrystycznej, bezlitośnie ukazującą braki warsztatowe autora. Mam wrażenie, że bycie pisarzem beletrystycznym trochę przerosło możliwości podróżnika-pisarza. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 6 5 lat temu
Baśnie japońskie Royall Tyler
Baśnie japońskie
Royall Tyler
Pozycja ta zawiera zbiór baśni, o których autor dowiedział się od mieszkańców Japonii. Są one barwne, wręcz kolorowe, a przy tym śmieszne i pouczające. Sprawiają, że pobudzają naszą wyobraźnię do pracy, wpływają na ciekawość, a nawet odwołują się do naszych emocji. Płacz mężczyzny jest tutaj czymś normalnym, a wrzaski i krzyki kobiety czymś zwyczajnym. Świat magiczny przeplata się ze światem realnym w taki sposób, że od razu traktujemy oba jako jeden rzeczywisty. Jednakże baśnie bez postaci magicznych: bogów, demonów oraz zagubionych lub szukających zemsty dusz, byłyby nudne. W tej pozycji jest ich cała plejada. Są nawet oddzielne rozdziały im poświęcone: upiory, lisy (jedne z moich ulubionych), węże, demony, tengu, dzik i borsuk, żółwie i krab oraz smoki. O każdym bóstwie bądź zbłąkanej duszy po kilka baśni. Nie mamy do czynienia tylko z cesarzami, wielkimi władcami ale również z pospólstwem i ich problemami życia codziennego. Oczywiście co to byłyby za opowieści bez jakże ważnych w świecie Japonii mnichów. To właśnie głównie dzięki nim poznajemy Amidę, czy Kannona oraz w kółko wypowiadaną przez nich świętą sutrę lotosu. Więc jak można zauważyć dowiadujemy się z tych baśni doprawdy wiele. Odpowiadają one na różnorodne pytania: jak powstałych niektóre świątynie. Skąd wzięła się zemsta demonów. Jak odkryto złoża złota i skąd wziął się dym z góry Fuji. Historie o miłości bogów z śmiertelnikami. Dowiadujemy się kilku momentów z życia świętobliwych mnichów: Shoku, Seimei, Nihio. A żeby się w tym wszystkim połapać wystarczy przeczytać kilkadziesiąt pierwszych stron wyjaśniających, co, gdzie, kiedy i dlaczego, z kim, na co i po co. Religia, wierzenia, mity, legendy. Wszyściutko w jednej zgrabnej książce! Tylko pamiętajcie o jednym małym szkopule: są one tylko i wyłącznie dla dorosłych: 18+ widnieje na okładce Podsumowując: Baśnie, baśnie i baśnie!!! Cudowny świat, który poucza w jaki sposób zachowywać się wobec bogaczy, biednych i potrzebujących. Wartości moralne i społeczne przekazane w zaledwie jeden pozycji. Pamiętajcie! Kiedy staruszek poprosi Was o pomoc – może okazać się bogiem, który sowicie wynagrodzi za dobry uczynek! Więcej na: http://recenzjedevi.blogspot.com/2015/06/basnie-japonskie-royall-tyler.html Zapraszam!
DeVi - awatar DeVi
ocenił na 7 10 lat temu
Dobre kobiety z Chin. Głosy z ukrycia Xue Xinran
Dobre kobiety z Chin. Głosy z ukrycia
Xue Xinran
Ta jest książka już od kilku lat spoczywa na półkach bibliotecznych, zatem historie są na obecne czasy dość odległe, niemniej warto przeczytać, bo ukazuje życie kobiet w różnych okresach Chin, od rewolucji kulturalnej, poprzez kolejne lata, a skończywszy na dziewięćdziesiątych. Autorka pracująca jako spikerka radiowa dostała pozwolenie na prowadzenie audycji o kobietach chińskich, co było swoistym novum w mediach w tym kraju. Jej program okazał się sukcesem, ale czasami był to sukces kłopotliwy politycznie, a także wymagał poświęcenia czasu i emocji. Autorka dociekała wielu niesprawiedliwości względem kobiet, ale nie wszystkie mogła poruszać na antenie ze względu na specyfikę swojego kraju. Niemniej próbowała przemycać niektóre w jakiś zawoalowany sposób, aby choć trochę wesprzeć pewne grupy kobiet, sprawy, trudności, itp. Książka napisana nieco archaicznym językiem, czasami "słodko-pudrowym", z bardzo różnymi opowieściami, o nierównym poziomie. Niemniej historie były ciekawe, bo ukazywały coś niezbyt znanego i bardzo poruszającego, niektóre historie nawet wstrząsały. Wszystkie dotyczyły losów kobiet w ówczesnych Chinach, patriarchalnym świecie, w którym kobieta miała jasno określoną rolę społeczną, służyła do konkretnych zadań, celów, a czasami wręcz do prostego używania, jak sprzęt zaspokajający konkretne funkcje. Tak było, ale warto byłoby przeczytać współczesny odpowiednik, aby przekonać się czy i jak kultura i traktowanie kobiet zmieniły się w Chinach na przestrzenie ostatnich dwudziestu lat.
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na 7 1 rok temu
Czerwony pył Ma Jian
Czerwony pył
Ma Jian
Nie lubię i nie czytuję książek naszych celebrytów i podróżników, gdyż to są najczęściej bardzo komercyjne pozycje. Oczywiście gdy mamy w perspektywie odwiedzenie danego kraju, mogą być pomocne, gdyż dzięki temu będziemy wiedzieć jakie miejsca i zabytki warto zwiedzić i liźniemy trochę historii i kultury tego kraju. Właśnie liznąć, ale nie poznać, czy poczuć dany kraj. Tylko ktoś, kto jest mieszkańcem tego kraju, może nam opowiedzieć o wiele więcej, szczególnie o jego mieszkańcach niż człowiek przybywający z zewnątrz. Jednak w przypadku Chin i panującej tam cenzury, prawdę o tym kraju można napisać, dopiero, gdy się go opuści. Tak też zrobił autor, swoją wędrówkę po Chinach opisał, dopiero gdy opuścił Chiny. Poznajemy Chiny na początku lat osiemdziesiątych XX wieku. Skończyły się rządy Mao i Bandy Czworga, a władzę przejął Deng Xiaoping. Nowy przywódca był bardziej pragmatyczny, stawiał na rozwój gospodarki, szczególnie przemysłu. Otworzył do pewnego stopnia kraj na Zachód, a także zaczęły ukazywać się zachodnie powieści tłumaczone na Chiński. Powstawały też różnego rodzaju pisma literackie, gdzie chińscy poeci i pisarze mogli publikować. Nawet przynależność do buddystów jest tolerowana. Jednak otwarcie się na Zachód nie oznacza, że społeczeństwo chińskie może upodabniać się do społeczeństw zachodnich. Rusza kampania przeciw zepsuciu duchowemu, w której zwalczano wszelkie przejawy „burżuazyjnej postawy życiowej”. Ma Jian jest chińskim malarzem, pisarzem i fotografem, pracującym, jako firmowy fotograf w Zakładach Petrochemicznych Yanashan, a gdy jego fotografia zdobywa nagrodę w krajowym konkursie, przeniesiono go do stolicy. Zostaje zatrudniony w wydziale kontaktów z zagranicą Ogólnochińskiej Unii Związków Zawodowych i jeździ po kraju, robiąc zdjęcia chińskiego przemysłu, aby pokazać na Zachodzie, jak prężnie rozwija się gospodarka Chin. Dostaje do swojej dyspozycji malutki domek, który staje się miejscem spotkań pisarzy, malarzy, poetów, dysydentów i znajomków, a czasami udaje się przemycić zachodniego dziennikarza. Dyskutują o sztuce i polityce, o socjalizmie z chińską twarzą, piją i słuchają głośno muzykę. Oczywiście ściąga to uwagę nie tylko sąsiadów, ale też milicji. Już sam wygląd Ma Jian, w stylu zachodnim, długie włosy i dżinsy nie podoba się władzom. Kiedy rusza kampania przeciw zepsuciu duchowemu, on staje się przykładem burżuazyjnej postawy życiowej. Autora zostawia żona i zakazuje kontaktów z córką, coraz więcej znajomych zostaje ostrzeżonych, żeby się z nim nie kontaktować. Kiedy zostaje w zakładzie pracy zmuszony do samokrytyki, nie wie, jak postąpić. Zbiera najpotrzebniejsze rzeczy, kupuje bilet kolejowy do stacji najdalej wysuniętej na zachód Chin i ucieka. W dzisiejszych czasach nawet nie kupiłby biletu, a co dopiero wsiąść do pociągu. Okazuje się, że to była najlepsza decyzja. Po paru latach dowiaduje się, że w ramach kampanii przeciw zepsuciu duchowemu, 1 milion ludzi zostało aresztowanych, a 24000 zostało zamordowanych, on mógł być jednym z nich. Książka jest opisem jego trzyletniej wędrówki po Chinach, gdzie nie cel wędrówki jest ważny, ale sama droga. Chociaż, jako nowo nawrócony buddysta pragnie odwiedzić Tybet, aby uzyskać duchowe wyciszenie i spokój. Cała jego podróż ma na celu wewnętrzne oczyszczenie, poszukiwanie sensu naszego życia i odnalezienie radości i nadziei w życiu. W czasie tej trzyletniej wędrówki przemierza 9600 kilometrów, podróżując pociągami, autobusami, stopem, pieszo, a nawet rowerem, czym się da. Często piesza wędrówka przez pustkowia wiąże się z głodem, zimnem, chorobami, pchłami, wszami, starciami z bezpańskimi psami i milicją. Odwiedza najbiedniejsze rejony Chin, wioski zamieszkałe przez różne mniejszości etniczne, między innymi plemiona koczownicze, Bo, Naxi, Wa. W większości z nich panuje skrajna nędza i żyją, jak za Mao. Odwiedza małe górskie osady, niedostępne świątynie, cmentarzyska i poznaje legendy, podania, zabobony. Dociera do miejsc, do których nawet Chińczycy nie docierają, jak sanatorium dla trędowatych. Dociera też do małych miasteczek, ale też dużych miast, gdzie gwałtowny rozwój przemysłu, powoduje smog i ogromne zapylenie, zatrucie środowiska. Oczywiście odwiedza też znane wszystkim miejsca, jak Mur Chiński, Armię Terakotową, czy Klasztor Shaolin, ale bardziej niż zabytki interesują go ludzie tam żyjący. W czasie drogi wysyła listy do przyjaciół, artykuły do gazet i określa, gdzie będzie za miesiąc. Często oprócz listów udaje mu się dostać pieniądze za publikację tych artykułów. Żeby przeżyć, chwyta się różnych zajęć, zostaje fryzjerem, wróżem, czy wynalazcą cudownego wybielacza do zębów. Dociera wreszcie do Tybetu, ale buddyzm w wydaniu chińskim go rozczarowuje. Książka posiada podtytuł „Kiedy krajem rządzi zgraja bandytów, ludzie zachowują się jak bestie”, z którym nie mogę się zgodzić. Parę razy zupełnie obcy ludzie ratują mu życie i pomagają mu wrócić do sił. Wydaje się, że im biedniejsze wspólnoty, tym dla nich oczywista jest pomoc drugiemu człowiekowi. Pomagają mu też znajomi poeci, dziennikarze i znajomi znajomych, którzy wystawiają mu zaświadczenie, że jest dziennikarzem i ułatwia to mu poruszanie się po kraju. Pomoc uzyskuje od terenowych pracowników kultury, dziennikarzy, a nawet ludzi z Urzędów Bezpieczeństwa. Zaprzyjaźnia się lekarzami, hotelarzami, drobnymi przedsiębiorcami, a także artystami, takimi jak on. Kiedy ludzie dowiadują się, że mieszkał w Pekinie, wszyscy pragną dowiedzieć się o życiu w Pekinie. „Czerwony pył” jest wspaniałą powieścią drogi, dzięki której możemy poznać Chiny, które nie ujrzymy z oficjalnych dokumentów. Autor świetnie wyważył pomiędzy opisami samej drogi, wewnętrznymi przeżyciami autora i opisami, często wręcz poetyckimi wspaniałej przyrody i wspaniałych widoków, które mu było dane podziwiać. Żeby ułatwić czytelnikowi wyobrażenie jego drogi, na początku książki zamieszcza naniesioną jego drogę na mapę chin. Także na początku każdego rozdziału możemy zobaczyć, jaką drogę przemierzy w tym rozdziale. Książka była dla odkrywczą lekturą, dzięki której zobaczyłam inne oblicze Chin.
jatymyoni - awatar jatymyoni
ocenił na 8 2 miesiące temu
Made in Japan Rafał Tomański
Made in Japan
Rafał Tomański
Nieduża objętościowo książka, w dodatku podzielona na niewielkie rozdziały z licznymi ilustracjami, jest lekturą tak naprawdę na jedno posiedzenie, pomimo że rozstrzał tematyczny poruszanych zagadnień jest tak duży, iż każdy z jej fragmentów mógłby funkcjonować jako niezależny artykuł. To, co łączy wszystkie omawiane zagadnienia, to stan w jakim znalazło się Cesarstwo Japońskie po katastrofie w Fukushimie w 2011 r. Nie ma tu wiele o kulturowym dziedzictwie gejsz i samurajów, za to wiele jest krytycznego namysłu nad kondycją japońskiego społeczeństwa i japońskiej gospodarki. Z lektury książki możemy dowiedzieć się wiele o specyfice japońskich portali społecznościowych, trudnościach w tworzeniu start-upów, czy postawie przeciętnego Japończyka wobec przesiedleńców z okolic Fukushimy. Autor celnie punktuje japońskie skostnienie i brak innowacyjności oraz archaiczność pewnych struktur myślenia, które hamują wszelkie przemiany społeczne. Jednocześnie szok wywołany nieudolnością działań organów państwowych po katastrofie w 2011 r. wywołał w społeczeństwie chęć radykalnych zmian. Dziś z perspektywy czasu możemy powiedzieć, że opinia publiczna nie zdołała wymóc najbardziej trudnych reform, takich jak odejście od energii atomowej, czy zwiększenie konkurencyjności gospodarki. Horyzont spraw omawianych przez Rafała Tomańskiego jest bardzo szeroki, choć jednocześnie odnosi się wrażenie, że żadna z nich nie została mocniej przeanalizowania. Można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z pobieżnym przeglądem największych japońskich bolączek, które ujawniły się z zdwojoną mocą po feralnych wydarzeniach sprzed dziewięciu laty. Tomański opowiada o tych sprawach interesująco, ale raczej w formie zajawki. I jeśli pod takim względem potraktujemy tę książkę, może ona pomimo swoich mankamentów przynieść wiele frajdy. Na minus należy ocenić stronę techniczną wydania - pomimo atrakcyjnego wyglądu i dobrej jakości papieru, książka jest niezbyt solidna i zaledwie po kilku latach stania na półce i może dwukrotnej lektury, ewidentnie zaczyna się rozklejać. Nie wiem, czy miałem w ręku felerny egzemplarza, czy też ta edycja jest tak nieschludnie wydana.
Qbajot - awatar Qbajot
ocenił na 6 5 lat temu
Kultura japońska Paul Varley
Kultura japońska
Paul Varley
„Kultura japońska” to taka pigułka wiedzy o kulturze i sztuce Japonii od starożytności do końca XX wieku. Część tematów jest opracowana starannie i dogłębnie, ale inne bywają potraktowane całkowicie „po łebkach” lub nie są w ogóle wspomniane, choć powinny być. I z tego powodu nie mogę tej pozycji ocenić zbyt wysoko. Rozumiem, że w publikacji, która skupia się na sztuce niekoniecznie należy rozpisywać się o polityce czy historii, ale gdy Varley już to robi, to wydaje się przemilczać istotne kwestie i wprowadza nieraz czytelnika w błąd. Parokrotnie usprawiedliwia japońską agresję podczas II wojny światowej (ponadto twierdzi, że USA było słabe i nieprzygotowane do konfliktu…), słowem też się nie zająknął nigdzie o okupacji Korei i zbrodniach, jakich Japończycy dopuścili się na innych narodach. Im bliżej jesteśmy współczesności – a autor komentuje kulturę i sztukę Japonii od starożytności – tym bardziej można odnieść wrażenie, że wątki i zagadnienia są omawiane pobieżniej. Pierwsze wydanie książki pojawiło się w latach 70. XX wieku, ale wznawiana były również po 2000 roku, więc dało się uzupełnić pozycję o nowe i ważne treści. Niestety nie ma wzmianki o np. anime „Akira”, które jest równie rozpoznawalną japońską marką, co prace Hokusaia czy nobliści z literatury. Jest u Varleya coś o mandze, ale cały dotyczący jej fragment bardzo został spłycony. Gdy autor traktuje o kulturze i sztuce wydaje się, że zwykle wie, co pisze (ale jako laik z historii sztuki, a zwłaszcza tej dawnej, nie mam jak tego zweryfikować), ale już przy historii bywa z tą wiedzą różnie. Jeszcze gorzej, gdy Varley odnosi się do psychologii i np. pisze o tym, że spanie w łóżku z babcią może prowadzić do homoseksualizmu. Rozumiem, wiedza się aktualizuje i parę dekad temu nie wszystko jeszcze było dla nas jasne, ale współczesny czytelnik, czytając „Kulturę japońską” może się natknąć na wiele podobnych przestarzałych i nieaktualnych twierdzeń.
Weronika - awatar Weronika
oceniła na 6 2 lata temu

Cytaty z książki Tatami kontra krzesła. O Japończykach i Japonii

Więcej
Rafał Tomański Tatami kontra krzesła. O Japończykach i Japonii Zobacz więcej
Rafał Tomański Tatami kontra krzesła. O Japończykach i Japonii Zobacz więcej
Więcej

Ciekawostki historyczne