rozwińzwiń

Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie. Tom 1: Urok Platona

Okładka książki Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie. Tom 1: Urok Platona autora Karl Popper, 9788301148423
Okładka książki Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie. Tom 1: Urok Platona
Karl Popper Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN Seria: Biblioteka Klasyków Filozofii filozofia, etyka
440 str. 7 godz. 20 min.
Kategoria:
filozofia, etyka
Format:
papier
Seria:
Biblioteka Klasyków Filozofii
Tytuł oryginału:
Open society and its enemies
Data wydania:
2007-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2007-01-01
Liczba stron:
440
Czas czytania
7 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788301148423
Tłumacz:
Halina Krahelska
Średnia ocen

6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie. Tom 1: Urok Platona w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie. Tom 1: Urok Platona

Średnia ocen
6,5 / 10
24 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie. Tom 1: Urok Platona

avatar
729
688

Na półkach:

Chociaż 1 część głównie o Platonie, jednak wpierw omawia Heraklita. „Platon znajdował się pod wpływem różnych swych poprzedników, przede wszystkim Hezjoda; ale największy wpływ wywarł na niego niewątpliwie Heraklit. Heraklit był filozofem, który odkrył pojęcie zmiany. (...) "Wszystko płynie i nic nie tkwi w miejscu" (παντα ρει και ουδεν μενει) było mottem jego filozofii. Odkrycie Heraklita zaważyło na rozwoju filozofii greckiej na długie Iata. Filozofie Parmenidesa, Demokryta, Platona i Arystotelesa można uznać za próby rozwiązania problemów tego zmieniającego się świata, który odkrył Heraklit.” (s. 32n)
Myśliciel ten znany był z pogardy do „pospólstwa” co wyrażał słowami „pospólstwo napełnia swe brzuchy jak zwierzęta” (πολλοὶ κεκόρηνται ὄκωσπερ κτήνεα) „wierzą ludowym śpiewakom i mają tłum za nauczyciela. nieświadomi tego, że złych jest wielu, a niewielu dobrych” (δήμων ἀοιδοῖσι πείθονται καὶ διδασκάλῳ χρείωνται ὁμίλῳ οὐκ εἰδότες ὅτι "οἱ πολλοὶ κακοί, ὀλίγοι δὲ ἀγαθοί) „tłum na nic nie zważa nawet na rzeczy, o które się potyka, ani nie rozumie, gdy się uczy go, ale zdaje się mu, że rozumie” (οὐ γὰρ φρονέουσι τοιαῦτα πολλοί, ὁκοίσοι ἐγκυρεῦσιν, οὐδὲ μαθόντες γινώσκουσιν, ἑωυτοῖσι δὲ δοκέουσι) „prawo może wymagać, by słuchano woli jednego człowieka” (νόμος καὶ βουλῇ πείθεσθαι ἑνός).
Mizantropię i samouwielbienie łączył z pogardą dla nauki „wielka uczoność nie daje rozumu (πολυμαθίη νόον οὐ διδάσκει·) bo Hezjod i Pitagoras, i Ksenofanes i Hekatajos mieliby go więcej (Ἡδίοδον γὰρ ἂν ἐδίδαξε καὶ Πυθαγόρην αὖτίς τε Ξενοφάνεά τε καὶ Ἑκαταῖον)” (s. 36 może i coś w tym jest, wykształcenie nie musi być tożsame z mądrością) oraz z pochwałą walki „kto pada w walce, będzie sławiony przez bogów i ludzi” (ἀ ρηϊφάτους θεοὶ τιμῶσι καὶ ἄνθρωποι). Zdanie to pomija cel walki, jakby miała być wartością samą w sobie. „Bój jest wszystkich ojcem, wszystkich królem, jednych czyni bogami, innych ludźmi, jednych niewolnikami, innych wolnymi” (πόλεμος πάντων μὲν πατήρ ἐστι, πάντων δὲ βασιλεύς, καὶ τοὺς μὲν θεοὺς ἔδειξε τοὺς δὲ ἀνθρώπους, τοὺς μὲν δούλους ἐποίησε τοὺς δὲ ἐλευθέρους) „należy wiedzieć, że wojna jest powszechną, a sprawiedliwość walką i że wszystko rozwija się poprzez walkę i dzięki konieczno§ci” (εἰδέναι δὲ χρὴ τὸν πόλεμον ἐόντα ξυνόν, καὶ δίκην ἔριν, καὶ γινόμενα πάντα κατ᾽ ἔριν καὶ χρεών) „dla bogów wszystko jest piękne, dobre, sprawiedliwe, ludzie jednak uznają jedne rzeczy za sprawiedliwe, inne za niesprawiedliwe” (τῶι μὲν θεῶι καλὰ πάντα καὶ ἀγαθὰ καὶ δίκαια, ἄνθρωποι δὲ ἃ μὲν ἄδικα ὑπειλήφασιν ἃ δὲ δίκαια) „dobro i zło są tym samym” (ἀγαθὸν καὶ κακὸν ἕν καὶ ταὐτό).
Jednak Heraklit nazywany był Mrocznym (Σκοτεινός) zazwyczaj nie sposób zrozumieć, co miał na myśli.

Popper wymienia Hezjoda w związku z opowieścią o narastającym upadku ludzkości, co raczej ma mało wspólnego z Heraklitem.

Aristokles (Najlepiej Sławny) znany bardziej jako Platon (Szeroki) w dialogu (w większej części monologu) „Państwo” (Πολιτεία) przedstawił obraz państwa totalnego, po grecku mówiąc holistycznego (ὅλος całkowity). Społeczność złożoną z wojów i pracowników wzorował na Sparcie, chociaż wśród wojów (pomocników) wyróżniał wyższych stopniem i bardziej wykształconych strażników „są w państwie zarobnicy (χρηματιστικοῦ) pomocnicy (ἐπικουρικοῦ) i strażnicy (φυλακικοῦ). Jeżeli każda z tych warstw robi w państwie to tylko, co do niej należy, jeżeli każda robi swoje, więc wprost przeciwnie niż w tamtym wypadku, to byłaby sprawiedliwość i przez to państwo stawałoby się sprawiedliwe.” (434C)

Według mego skojarzenia, może błędnego, trójpodział podobny do proli, Partii Zewnętrznej i Partii Wewnętrznej w powieści Orwella „1984”, napisanej 5 lat po „Społeczeństwie”.

Takie pojęcie sprawiedliwości było sprzecznym z ówczesnymi poglądami. „We wszystkich umiejętnościach i sztukach celem jest dobro (ἐν πάσαις μὲν ταῖς ἐπιστήμαις καὶ τέχναις ἀγαθὸν τὸ τέλος). Tak jest przede wszystkim i w najwyższym stopniu w najważniejszej ze wszystkich, jaką jest umiejętność sprawowania władzy w państwie (μέγιστον δὲ καὶ μάλιστα ἐν τῇ κυριωτάτῃ πασῶν, αὕτη δ᾽ ἐστὶν ἡ πολιτικὴ δύναμις) Dobrem w państwie jest sprawiedliwość (ἔστι δὲ τὸ πολιτικὸν ἀγαθὸν τὸ δίκαιον) sprawiedliwością zaś jest to, co dla ogółu pożyteczne (τοῦτο δ᾽ ἐστὶ τὸ κοινῇ συμφέρο) Według powszechnego mniemania (δοκεῖ δὴ πᾶσιν) sprawiedliwość wydaje się pewnego rodzaju równością (ἴσον τι τὸ δίκαιον εἶναι) co do pewnego stopnia zgadza się z zasadami filozoficznymi rozwiniętymi w księgach o etyce (καὶ μέχρι γέ τινος ὁμολογοῦσι τοῖς κατὰ φιλοσοφίαν λόγοις, ἐν οἷς διώρισται περὶ τῶν ἠθικῶν).” (Arystoteles „Polityka” 3, 7, 1 tłum Ludwik Piotrowicz) O poglądach Arystotelesa więcej w 2 części.

Państwo to wyznacza każdemu zajęcie:

„w dobrze urządzonym państwie każdy ma swoją robotę, którą się musi zajmować, i nikt nie ma czasu na to, żeby się zamęczać lecząc się całe życie” (406C)

„prawo samo wytwarza takich ludzi w państwie nie na to, żeby potem pozwolić każdemu, niech sobie idzie, którędy sam zechce, ale na to, żeby się nimi posługiwać dla zjednoczenia państwa” (520A)

Co więcej obywatele powinni jednako odczuwać „indywidualizacja takich rzeczy rozkłada państwo, kiedy jedni cierpią niewymownie, a drudzy się bawią znakomicie przy sposobności tych samych zdarzeń w życiu państwa i tych, którzy w państwie żyją” (462B) wyraz przetłumaczony „indywidualizacja” brzmi ἰδίωσις od ἴδιος (swój, własny, osobny).

Moim zdaniem ujednolicenie odczuwania zasługuje na podkreślenie, gdyż Popper z niezrozumiałych powodów je przeoczył.

A to dopiero początkiem.

„Otóż ta i taka wspólność kobiet i dzieci, mój Glaukonie, będzie panowała u strażników twojego państwa” (461 E) „młodym ludziom, którzy się odznaczą na wojnie albo gdzieś indziej, trzeba dawać podarunki i nagrody, a między innymi częstsze pozwolenia na stosunki z kobietami, aby – i to pod tym pozorem – jak największa ilość dzieci po nich została” (460B) „jak długo będą na tej wyprawie, to nikt mu nie śmie odmówić, gdyby on chciał kogoś pocałować. To dlatego, że może się tam który kocha w jakimś chłopcu albo w dziewczynie, to niechby miał większą podnietę do zdobycia tej odznaki.” (468B)

W późniejszych „Prawach” pomysł „wspólności” zarzucony, jednak nie przewidują one nadmiernych swobód, co widać zwłaszcza po tym: „Każdy powinien i podczas wojny i podczas pokoju mieć oczy wciąż zwrócone na przełożonego i poddawać się jego zarządzeniom w najdrobniejszych nawet sprawach, stać więc, gdy nakaże, maszerować, ćwiczyć się, myć, spożywać posiłki, zrywać się w nocy dla objęcia warty lub przeniesienia jakiegoś meldunku, a podczas walki nie może nikt ani rzucić się w pogoń, ani cofnąć się o krok bez otrzymania nakazu dowódców. Wszyscy, jednym słowem, muszą przyzwyczaić się i wdrożyć do tego, żeby nie myśląc nawet o tym, iż można coś robić osobno i w oddzieleniu od innych, i nie umiejąc w ogóle tak postępować, łączyć zawsze swoje wysiłki i wspólnie działać we wszystkim.” (942AB)

„zostałeś stworzony dla dobra całości, a nie całość dla dobra twego" (903C)

„następnie nikomu nie będzie wolno w prywatnych sprawach udawać się za granicę, uprawniony do tego będzie tylko ten, kto ma tam jakąś urzędową
misję do spełnienia jako herold, poseł lub badacz obcych obyczajów” (950D)

Inny cytat z „Praw”, znów o jednakim odczuwaniu jak w „Państwie”, o czym pisałam przy „Komunizmie” Pipesa, przypomina mi Felicjantów z „Cyberiady” co „pilnie o to dbali, żeby każdy z osobna i wszyscy razem dokładnie przejawiali satysfakcję zupełną i ogólny błogostan”.

Jednak pomysły Platona rozumiane bywają jako przykłady mądrości czy sprawiedliwości, co Popper nazywa „urokiem Platona”.

„[Richard] Crossman uczynił wiele. by unaocznić i zwalczyć ten przesąd, o czym świadczy między innymi następujące zdanie: "Przed Wielką Wojną [1914] Platon ... był rzadko potępiany wprost jako reakcjonista, zdecydowanie wrogi wszelkiej idei liberalnej. Przeciwnie, wynoszono go pod niebiosa... jako człowieka dalekiego od polityki i marzącego o transcendentnym Państwie Boga". Mimo to nawet Crossrnan nie potrafił się uwolnić od tendencji, którą sam tak jasno charakteryzuje. Jest rzeczą znamienną, że tendencja ta przetrwała tyle czasu, mimo że już [George] Grote i [Theodor] Gomperz wykazali reakcyjny charakter niektórych doktryn przedstawionych w "Państwie" i "Prawach".” (s. 110 uwagi w nawiasach Piratka) „Tendencja ta znajduje wyraz w samym przekładzie Platońskiej tak zwanej "Republiki". Samo brzmienie słowa "republika" nasuwa przypuszczenie, że autor tak zatytułowanego dzieła musi być co najmniej człowiekiem liberalnym, jeżeli nie wręcz rewolucjonistą. Ale tytuł "Republika" jest angielskim odpowiednikiem zlatynizowanego słowa greckiego, nie budzącego żadnych tego typu skojarzeń. Jego dokładnym odpowiednikiem angielskim [i polskim – przyp. tłum.] są słowa: "ustrój", "miasto – państwo" lub po prostu "państwo".” (s. 111)

Popper wymienia też kilku innych mających podobne poglądy na Platona „C.M. Bowra (Ancient Greek Literature 1933) zajmuje pierwsze miejsce; jego krótka, ale wyczerpująca krytyka Platona (s. 186 – 190) jest tyleż uczciwa, co dogłębna. Pozostali to W. Fite (The Platonie Legend 1934); B. Farrington (Science and Politics in the Ancient World, 1939); A.D. Winspear (The Genesis of Plato’s Thought, 1940) i H. Kelsen (Platonic Justice, 1933; What is Justice?, 1957; oraz Platonic Love w The American Imago, t. III, 1942).” (przypis 31 do rozdziału 3 s. 240) „Po napisaniu tego przypisu przeczytałem wielki atak Diany Spearman z r. 1939 na ugodowców i dyktatorów "Modern Dictatorship". Rozdział "The Theory of Autocracy" zawiera jedną z najgłębszych i najdociekliwszych, a jednocześnie najkrótszych analiz teorii politycznej Platona, jakie kiedykolwiek widziałem.” (dopisek z 1965 s. 367)

Tłumacz Władysław Witwicki „Państwo” odczytał podobnie: „Instytucje nie są dla przyjemności wszystkich jednostek. Jednostki ludzkie są dla instytucji. Chodzi o porządne instytucje, a nie o szczęście każdej jednostki z osobna. Stąd jego państwo idealne przypomina jakiś wielki klasztor, kryminał, obóz koncentracyjny albo państwo totalistyczne.” (s. 15 Wstępu do 2 wydania Warszawa 1958, jak wynika z przedmowy wydawcy przekład ukończony na krótko przed wojną a 1 wydanie z 1949) Współczesna Witkiwickiemu „Historia filozofii” Tatarkiewicza (1 wydanie 1931) „utopia Platońska była oparta na pięknej zasadzie: na podporządkowaniu jednostek państwu, a państwa celom czysto moralnym, idealnym, powszechnym i stałym. Ale realizacja jej była doktrynerska, szczegóły dziwaczne, okrutne, nie liczące się z wolnością i szczęściem człowieka.” (s. 129 wydania 2 z 1959)

150 lat wcześniej Ignacy Krasicki potępił „Państwo” w „Rozmowach zmarłych” :
Platon: W czemże mniemasz, iż obraziłem obyczajność?
Konfucjusz: W najszacowniejszej jej zasadzie : małżeńskich związkach.
Platon: Stosowałem rzecz do dobra powszechnego : pierwej należymy do zgromadzenia, niż do rodziców.
Konfucjusz: Jakby rodzice i dzieci nie były częściami zgromadzenia. (rozmowa 30, pisownia uwspółcześniona, „zgromadzenie” zapewne znaczy „społeczeństwo”)

150 lat wcześniej John Milton pisał w „Areopagitice” gdyby urzeczywistnić pomysły Platona wówczas „Library of smaller bulk then his own dialogues would be abundant” (biblioteka byłaby mniejsza niż jego własne dialogi) „and there also enacts that no Poet should so much as read to any privat man, what he had writt'n, untill the Judges and Law–keepers had seen it, and allow'd it” (i tam też postanawia się: żaden Poeta nie powinien czytać swych dzieł nikomu prywatnemu, dopóki sędziowie i stróżowie prawa nie widzieli tego i nie pozwolili na to).

„Społeczeństwo otwarte” nie wymienia ich, a szkoda.

Z późniejszych przykładów Andrzej Jóżef Kamiński w „Koszmarze niewolnictwa” także przyrównał „Państwo” do obozu koncentracyjnego. Ujemnie ocenił „Prawa” Igor Nowikow w „Rzece czasu” (podając inne przykłady niż Popper, zatem nie pisał tego pod jego wpływem): „W swoim późnym dziele, zatytułowanym "Prawa", które najprawdopodobniej napisał pod koniec życia, Platon zdradził całkowicie swoje młodzieńcze dążenie do prawdy i sprawiedliwości. Jest to jego jedyna praca, w której wyidealizowany Sokrates nie odgrywa głównej roli; Platon nawet o nim nie wspomina. Duch "Praw" jest całkowicie sprzeczny z zasadami Sokratesa.” (tłum. Piotr Amsterdamski)

Jeszcze o platońskim podejściu do sztuki „te łóżka są jakoś trzy: jedno to, które jest w istocie rzeczy; moglibyśmy może powiedzieć, że je bóg zrobił (…) a drugie to, które stolarz (...) i trzecie, które malarz” („Państwo” 597B) „bóg (…) chcąc być istotnie twórcą (ποιητής) łóżka” (597D) stolarz „wykonawcą (δημιουργός)” (tamże) malarz ledwo „naśladowcą (μιμητής)” tak samo pisarz sztuk (597E). „Fakt, że Platon niżej ocenia w tym wypadku wytwór malarza czy poety tragicznego od wytworu rzemieślnika wiąże się nie tylko z jego koncepcją idei, lecz w równym stopniu ze znaczeniem, jakie tu nadaje pojęciu mimesis, które jest "naśladownictwem" nie istoty rzeczy, a wyłącznie odtwarzaniem wyglądu rzeczywistości poznawalnej zmysłami. Przykład, którym się poza tym posługuje porównując proces mimetyczny do uzyskania odbicia wyglądu przedmiotu w lustrze, wyraźnie wskazuje, że mimesis rozumie tu Platon jako tworzenie iluzji rzeczywistości oparte na dość wiernym skopiowaniu jej wyglądu przez artystę. Należy zauważyć, że z takim znaczeniem pojęcia mimesis nie spotykamy się u żadnego z wcześniejszych autorów greckich, a nawet we wcześniejszej twórczości Platona. Można więc przypuszczać, że Platon nadał je temu terminowi celowo, by tym skuteczniej rozprawiać się ze sztuką, a zwłaszcza z poezją, która konkurowała z filozofią o prymat w kształtowaniu ludzkich postaw i poglądów, i nie mogła się zmieścić w zbyt racjonalistycznie urządzonym "państwie".” (Henryk Podbielski „Znaczenie i funkcja mimesis w Poetyce Arystotelesa” Roczniki Humanistyczne 1981 tom 29 zeszyt 3 s. 34) Wywód powtórzony w wydaniu „Poetyki” Arystotelesa z 1989 ze zmianą ostatnich wyrazów „zmieścić w systemie wychowania totalitarnie urządzonego "państwa".” (Wstęp s. XLV).

Z drugiej strony „urok” trwa nadal: „Poglądy Poppera są dziś odrzucane przez znawców filozofii Platona. Uważa się przypisywanie mu totalitarnych skłonności za wyjątkowo krzywdzące i całkowicie sprzeczne z jego filozofią. Zagadnienie to nie będzie jednak przedmiotem naszych dalszych rozważań.” (Tomasz Kuniński „Sokrates w Waszyngtonie” Kraków 2015 s. 114) Jakich „znawców”, kto „uważa” ? Zamiast wyjaśnień „nie będzie przedmiotem dalszych rozważań”. Tak wszystko można „udowodnić”. Ale to jeszcze nic. „Prawa” mają być dążeniem do „pełnej jedności (...) za którą każdy z nas tęskni i której czasem w swym życiu ma szczęście doświadczyć, mogła objąć sobą wszystkich członków wspólnoty, to taki stan – powszechny i trwały – oznaczałby najwyższą doskonałość. W ramach takiej wspólnoty granice między osobami zostałyby zniesione i przestałyby w pewnym sensie mieć jakiekolwiek istotne znaczenie.” (Zbigniew Stawrowski „Solidarność a idea doskonałej wspólnoty”) Gdyby odpowiadało to prawdzie, czemu miałoby być przedmiotem marzeń i czyich ? Cytując to robię temu czemuś reklamę, ale trudno.

Trzeci obrońca „Praw” nazywa je co prawda „totalitarnymi”, lecz wprowadzając wzięte z powietrza rozróżnienie „dwu typów totalitaryzmu” z których tylko „pierwszy głosi, że to jednostka jest dla państwa (…) Platon z całą pewnością nie był zwolennikiem tego typu totalitaryzmu – zasadniczym kryterium oceny ustroju było dla niego to, czy służy rozwojowi indywidualnej doskonałości każdego z obywateli. (…) Platon jest natomiast teoretykiem totalitaryzmu pojętego jako stanowisko, zgodnie z którym to władza powinna układać życie obywateli, nie pytając ich o zdanie; oczywiście – wbrew totalitaryzmowi pierwszego typu – przede wszystkim dla ich własnego dobra, a nie dla dobra państwa. Zanim jednak z powodu głoszenia tego poglądu odsądzimy Platona od czci i wiary, trzeba się zastanowić, dlaczego tak sądził? Otóż zasadnicza intencja Platona skierowana była przeciwko temu, co arbitralne. Określenie tego, co sprawiedliwe, tego, co służy człowiekowi i doskonali go, nie jest – zdaniem Platona – rzeczą woli, ale poznania. Zauważmy, że jest to też pogląd stanowiący element współczesnej koncepcji praw człowieka – prawa człowieka mają roszczenia uniwersalne, domagają się uznania ze względu na obiektywną prawdę o człowieku, ze względu na jego przyrodzoną (zatem obiektywnie przysługującą) godność; domagają się uznania nie tylko niezależnie od układów władzy, ale także niezależnie od woli parlamentów, niezależnie od woli obywateli. Dziś sprawy dotyczące praw człowieka są powierzane do rozstrzygnięcia specjalistom (m. in. sędziom Trybunału Konstytucyjnego) a nie głosowaniu – Platon powierzający mędrcom władzę w swym państwie (również władzę ustawodawczą i sądowniczą) z pewnością by temu przyklasnął.” (Marek Piechowiak „Do Platona po naukę o prawach człowieka”, w „Księga Jubileuszowa Profesora Tadeusza Jasudowicza” Toruń 2004 s. 337n pomijam ciąg dalszy, jeszcze bardziej mętny) Dowodem ma być „w jaki też sposób mógłby się tworzyć człowiek dzielny (ἀνὴρ ἀγαθὸς) i posiadać dzielność duszy (ἀρετὴν τῆς ψυχῆς) która człowiekowi przystoi, pod wpływem jakiego zajęcia albo jakiego obyczaju, albo jakiego posiadania, albo pragnienia, albo mniemania, a może pod wpływem pewnych przedmiotów nauki, czy to by się natura współobywateli trafiła raczej męska czy żeńska, młodzieńcza albo starcza, aby się do tego, co mówimy, garnęła poważnie przez całe życie, żeby nikt nie okazał skłonności do innych rzeczy, które tym na przeszkodzie stoją; w końcu zaś, jeżeliby się wydało, że nieuchronnie trzeba miasto opuścić, zanimby państwo zechciało znosić jarzmo niewoli i rządy ludzi gorszych, albo pójść na wygnanie z miasta, że wszystkie tego rodzaju rzeczy raczej znieść należy i ścierpieć, zanimby się zamieniło ustrój na taki, który w swojej naturze ma to, że ludzi robi gorszymi.” („Prawa” 770DE tłum. Witwicki)

Zdania te nie odwołują wymienionych wyżej o ujednoliceniu czy bezwzględnym posłuszeństwie.
Przekonanie jakoby „z pewnością by temu przyklasnął” pozostaje sprzecznym z owym ujednolicaniem.

Książka Poppera zawiera także spostrzeżenia o „prawach naturalnych”. Otóż jego zdaniem (chyba słusznie) nazywać tak można tylko prawa przyrody, mówienie o „naturalnych prawach” w społeczeństwie powoduje zamęt, bowiem mozna to rozumieć rozbieżnie, na przykład jako „naturalną równość” między ludźmi lub przeciwnie. (s. 118) Prawo stanowione przez ludzi „jest zmienne. Może być dobre lub złe, słuszne lub niesłuszne, możliwe do przyjęcia lub nie, i tylko w przenośni można je uznawać za prawdziwe lub fałszywe, ponieważ nie opisuje ono faktu, lecz nakreśla zasady postępowania. Jeżeli jest naprawdę istotne, można je złamać; jeżeli złamać go nie można, jest zbyteczne i bez znaczenia.” (s. 80)
Prawa przyrody są zaś niezależne od czyjekolwiek woli, tym samym nie można ich złamać. Prawa te oznacza jako (a) prawa stanowione jako (b). „Jednak pogląd taki wcale nie jest powszechny, przeciwnie, wielu myślicieli sądzi, że istnieją normy – nakazy i zakazy – "naturalne" w lym znaczeniu, że zostały ustalone zgodnie z prawami naturalnymi typu (a). Twierdzą, na przykład, że niektóre normy prawne są zgodne z naturą ludzką, a tym samym z naturalnymi prawami psychologii w znaczeniu (a) podczas gdy inne są jej przeciwne. Sądzą ponadto, że normy, k'tórych zgodność z naturą ludzką można uzasadnjć, niewiele się różnią od praw naturalnych w znaczeniu (a). Inni twierdzą, że prawa naturalne w sensie (a) są w istocie bardzo podobne do praw normatywnych, ponieważ zostały powołane wolą czy decyzją Stwórcy wszechświata. Pogląd ten bez wątpienia leży u podstaw stosowania pierwotnie normatywnego słowa "prawo" do praw typu (a). Wszystkie te poglądy są warte dyskusji, ale by móc je omawiać, należy przede wszystkim odróżnić prawa w sensie (a) od praw w sensie (b) i nie komplikować zagadnienia wadliwą terminologią.” (s. 81)

Poglądy Platona podlegały zmianom, lecz raczej na gorsze. We wcześniejszym od „Państwa” dialogu „Gorgiasz” można znaleźć pogląd, iż zadaniem prawa jest obrona słabszych przed silniejszymi, wygłasza go Kallikles, uznając za błędny, jego zdaniem powinno obowiązywać prawo silniejszego : „mam wrażenie, że ci, co prawa układają, to są ludzie słabi, to ci, których jest wielu. Oni dla siebie, dla swojej własnej korzyści ustanawiają prawa, ustalają pochwały, formułują nagany, bo się boją żwawszych jednostek spośród ludzi, takich, którzy by potrafili więcej mieć niż oni, boją się, żeby ci nie posiedli więcej od nich, więc mówią, że brzydką i niesprawiedliwą rzeczą jest wyprzedzać drugich własnym majątkiem i że jest krzywdzeniem drugich: starać się posiadać więcej niż oni. Oni sami lubią, podobno, mieć tyle tylko, co drudzy, bo są lichszymi jednostkami. Dlatego też prawo opinii powiada, że czymś niesprawiedliwym i czymś brzydkim jest starać się mieć więcej niż ci, których jest wielu, i nazywają to krzywdzeniem drugich. Tymczasem natura sama pokazuje, że sprawiedliwie jest, aby jednostka lepsza miała więcej niż gorsza, i potężniejsza więcej niż słabsza.” (483BD) Ponieważ Kallikles jest tym złym, zatem zwalczany przez niego pogląd (nazwany przez Poppera „protekcjonizmem” z braku lepszego określenia, nie chodzi o cła zaporowe) był zapewne wówczas podzielany przez Platona (s. 138). W „Państwie” od obrony słabszych przeszedł do obrony państwa (właściwie warstwy kierowniczej) przed próbą zmiany ustroju, w jego przekonaniu doskonałego.

Oprócz „protekcjonizmu” jako podstawy sprawiedliwości Popper wymienia egalitaryzm oraz indywidualizm (s. 116). Egalitaryzm gdy „każdy obywatel jest równy w obliczu prawa” (Tukidydes „Wojna peloponeska” 2, 37, 1 tłum. Kazimierz Kumaniecki) chociaż mym zdaniem bardziej pasuje greckie słowo „isonomia”. Indywidualizm radzi odróżniać od egoizmu (s. 122) „połączenie indywidualizmu z altruizmem stało sję podstawą naszej zachodniej cywilizacji” co opiera między innymi na nakazie „kochaj bliźniego” (Kpł 19,18) zamiast „kochaj swoje plemię” (s. 124) stawianiu jednostki przed zbiorowością.

Poglądy równościowe głosiło kilku myślicieli, o czym w części wiadomo dzięki Platonowi (rdz 5 przypis 13 s. 260). Podług scholii do „Retoryki” Arystotelesa 1373b Alkidamas z Elei w „Mowie za Messyńczykami” (Μεσσηνιακὸς λόγος) rzekł: ἐλευθέρους ἀφῆκε πάντας θεός: οὐδένα δοῦλον ἡ φύσις πεποίηκεν co znaczy „Bóg wszystkich ludzi uczynił wolnymi, natura nie uczyniła nikogo niewolnikiem” (tłum. Henryk Podbielski). Zaś we fragmencie 91 Arystotelesa, przekazanym przez Jana Stobajosa („Anthologium” IV, 29a, 24) Lykofron głosił: εὐγενείας μὲν οὖν᾿ φησίν ᾿ἀφανὲς τὸ κάλλος, ἐν λόγωι δὲ τὸ σεμνόν᾿ czyli „Splendor szlachetnego pochodzenia jest fikcją, a związane z nim przywileje są oparte na pustym słowie” (tłum. Halina Krahelska). Antyfon w traktacie „O prawdzie” (Αλήθεια fragment. 44 B kol. 2 „Oxyrynchus Papyri” tom XI n. 1364, Londyn 1915) nauczał: „Poważamy i szanujemy potomków szlachetnego rodu, tych zaś, którzy nie pochodzą z dobrego domu, nie poważamy i nie szanujemy zgoła. Pod tym względem jesteśmy jednak w stosunku obopólnej wzajemności z barbarzyńcami, albowiem mocą natury urodziliśmy się wszyscy zupełnie tak samo i barbarzyńcy i Hellenowie (φύσει πάντα πάντες ὁμοίως πεφύκαμεν καὶ βάρβαροι καὶ ῞Ελληνες εἶναι). Widać to z tych rzeczy, które są wszystkim ludziom koniecznie potrzebne z natury. Są osiągalne dla wszystkich w ten sam sposób i nikt z nas w osiąganiu ich wszystkich nie różni się specjalnie, ani barbarzyńca, ani Hellen: oto wszyscy oddychamy przez nos i usta, i jemy rękami (ἀναπνέομεν τε γὰρ εἰς τὸν ἀέρα ἅπαντες κατὰ τὸ στόμα καὶ κατα τὰς ῥῖνας καὶ ἐσθίομεν χερσὶν ἅπαντες) ..." (tłum. Adam Krokiewicz, w : „Zarys filozofii greckiej” Warszawa 1971, s. 269). Platon w jednym z wczesnych dialogów przytoczył podobną myśl filozofa Hippiasza (nie mylić z tyranem o tym imieniu): „Obywatele, was tutaj obecnych uważam za krewnych, za swoich, za współobywateli wszystkich razem (συγγενεῖς τε καὶ οἰκείους καὶ πολίτας ἅπαντας εἶναι) wedle natury; nie wedle prawa (φύσει, οὐ νόμῳ). Bo to, co podobne, to sobie pokrewne z natury (ὅμοιον τῷ ὁμοίῳ φύσει συγγενές ἐστιν) a tylko prawo tyranizuje ludzi i w wielu wypadkach gwałt zadaje naturze (ὁ δὲ νόμος, τύραννος ὢν τῶν ἀνθρώπων, πολλὰ παρὰ τὴν φύσιν βιάζεται).” („Protagoras” 337 DE, tłum. Witwicki). Przyznawał to i Arystoteles: „Inni natomiast uważają, że władza pana nad niewolnikami jest przeciwna naturze (τοῖς δὲ παρὰ φύσιν τὸ δεσπόζειν) bo tylko na zasadzie prawa ustanowionego jeden jest niewolnikiem, a inny wolnym (νόμῳ γὰρ τὸν μὲν δοῦλον εἶναι τὸν δ᾽ ἐλεύθερον) z natury zaś nie ma między nimi różnicy (φύσει δ᾽ οὐθὲν διαφέρειν). Dlatego [taki stan rzeczy] nie jest sprawiedliwy, bo na gwałcie oparty (διόπερ οὐδὲ δίκαιον: βίαιον γάρ).” („Polityka” 1, 2, 3 tłum. Ludwik Piotrowicz)

Popper rozróżnia dwa rodzaje rządów. „Pierwszy to rządy, od których można się uwolnić bez przelewu krwi, na przykład w drodze wyborów powszechnych. (…) Drugi rodzaj rządów to te, od których nie można uwolnić się inaczej niż na drodze skutecznej rewolucji, co w większości wypadków oznacza, że nigdy ich nie można obalić. Proponuję nazwać pierwszy typ rządów demokracją, a drugi tyranią lub dyktaturą. Sądzę, że propozycja ta jest zgodna z tradycyjnym rozumieniem tych słów.” (s. 147) Powinien tu dodać cytat z Deklaracji Niepodległości USA „ilekroć jakakolwiek forma rządu sprzeciwia się celowi, w jakim była ustanowiona, naród ma prawo zmienić ją lub znieść zupełnie i ustanowić rząd nowy” (whenever any Form of Government becomes destructive of these Ends, it is the Right of the People to alter or abolish it, and to institute a new Government).
Zdanie o „skutecznej rewolucji” przypomniało mi od razu wiersz w „Archipelagu GUŁag” (rozdział „Czterdzieści dni Kengiru”) mylnie przypisany Robertowi Burnsowi:
Buntów zwycięskich nie ma
nigdy ich nie widziano
bo jeśli bunt zwycięży
przybiera inne miano
(Мятеж не может кончиться удачей
Когда он победит его зовут иначе)

Pytanie kto powinien rządzić (wychodzące z założenia, że rządzący są bezbłędni) należy zastąpić pytaniem jak zabezpieczyć przed popełnianiem błędów przez rzadzących (s. 143n).

Podejście Platona do tyranii wygląda dwuznacznie. Z Jednej strony tyrania jest czymś najgorszym („Państwo” 569A).

„Trochę to dziwne, że Platon nie dojrzał w takim państwie ani cienia sprawiedliwości w swoim rozumieniu. Bo przecież w państwie dyktatora niewątpliwie każdy robiłby swoje (z wyjątkiem organu naczelnego) i żaden rolnik ani rzemieślnik nie mieszałby się do rządzenia, i strażnicy pilnowaliby rządzonych – więc musiałby tam panować jakiś porządek i karność i autorytet władzy mógłby być pilnowany surowo, i cenzura bezwzględna, i żadnej wolności słowa (...) – więc wiele rysów miałoby to państwo wspólnych z idealnym państwem Platona.” (z przypisu Witwickiego)

Z drugiej strony tyrania jest złem koniecznym do wprowadzenia owego idealnego państwa
„samowładca niech będzie młody, obdarzony dobrą pamięcią i zdolnościami do nauki, dzielny i wspaniałomyślny z natury (...) żeby za jego czasów pojawił się prawodawca godny pochwały i żeby szczęśliwy zbieg okoliczności zetknął ich ze sobą (...) miałby więc powstać (...) najlepszy ustrój państwowy za sprawą najprzedniejszego prawodawcy i w pięknym umiarze kochającego się samodzierżcy” („Prawa” 709e/710c tłum. Maria Maykowska)

Oceniam 1 część jako tylko dobrą. Czytanie sprawia trudności, co chwila pada słowo „historycystyczny” będące zarzutem, wyjaśnienie, jak dla mnie, mało zrozumiałe: „Istnieje szeroko rozpowszechnione mniemanie, że prawdziwie naukowe i filozoficzne podejście do polityki oraz głębsze zrozumienie życia społecznego w całości musi być oparte na rozważaniu i interpretacji historii ludzkości. Podczas gdy przeciętny człowiek nie kwestionuje warunków swego życia, doniosłości swoich osobistych doświadczeń i drobnych zmagań, od filozofa czy socjologa wymaga się, by rozpatrywał te sprawy z wyższego punktu widzenia. Traktuje on jednostkę jak pionek, jak niewiele znaczące narzędzie w ogólnym rozwoju ludzkości. I dochodzi do wniosku, że głównymi aktorami na scenie Historii są albo Wielkie Narody oraz Ich Wielcy Przywódcy, albo Wielkie Klasy czy Wielkie Idee. Jakkolwiek rzecz się ma, stara się on zrozumieć znaczenie gry, jaka się toczy na scenie Historii, stara się zrozumieć prawa historycznego rozwoju. Jeżeli mu się to uda, oczywiście będzie w stanie przewidzieć dalsze wydarzenia. Będzie mógł oprzeć politykę na solidnych podstawach i dawać nam praktyczne wskazówki, które z politycznych posunięć mają szanse odnieść sukces, a które są skazane na klęskę. Oto w skrócie postawa, którą nazywam historycyzmem.” (s. 29)

Do zwolenników społeczeństwa otwartego zalicza Herodota (s. 117, 196 i 208) niepotrzebnie moim zdaniem przeciwstawia Sofoklesa Eurypidesowi. Sofokles miał twierdzić : „Niesłuszne jest, by ... nisko urodzeni kwitli, a dzielni i szlachetnie urodzeni byli nieszczęśliwi” (przypis 27 do rozdziału 10, s. 323). Eurypides zaś:
nie ładne jest tylko imię sługi, ono mu li jedno
przynosi wstyd i hańbę, zasię prawdy sedno
jest w tem, że sługa zacny w każdym innym względzie
dorówna ludziom wolnym, gorszym on nie będzie!
(„Ion” tłum. Jan Kasprowicz)

Dziwne, że przeoczył Ajschylosa. W „Persach” mowa o zwycięstwie demokracji nad despotyzmem, w „Błagalnicach” lud udziela schronienia Danaidom, w „Eumenidach” sąd bogów zastąpiony sądem ludzkim, Pallada jest personifikacją demokracji.

Źródłem zdania Sofoklesa ma być książka Edwarda Meyera „Geschichte des Altertums” (któremu Popper nie ufa, zarzucając prospartańskość) należałoby wiedzieć kto i w jakich okolicznościach je wypowiada. Znane sztuki Sofoklesa świadczą o jego
demokratycznych upodobaniach.
W „Antygonie” na słowa Hajmona:
– Przeczy głos ludu, co mieszka w Teb grodzie.
Kreon zapytuje butnie:
– Miasto będzie mi mówić, jak mam nim rządzić ?
Hajmon odpowiada:
– Marnym jest miasto, co jednemu służy.
oraz
– Sam sobie rządzić mógłbyś na pustyni.

„Elektra” Sofoklesa pomija Erynie, jednak jego „Chryzes” (znany ze streszczeń) zapewne stanowił dalszy ciąg „Ifigenii w Taurydzie” Eurypidesa (Orestes w ramach kary odzyskuje posąg Artemidy i kładzie kres ofiarom z ludzi, co wygląda bardziej na nagrodę niż karę, gdyż odnajduje przy tym Ifigenię).

W „Ajasie” (zbliżony do „Antygony” zakaz pochówku, chociaż rozwiązany inaczej) branka głównego bohatera mówi do niego:
– O panie, nie ma tak ciężkiej wręcz doli
Dla człeka, jako nieść brzemię niewoli.
(tłum. Kazimierz Morawski)

Co przypomina z XIX księgi „Iliady” :
Inne branki swe ięki łączą z jéy rozpaczą
Lecz na pozór Patrokla, w rzeczy siebie płaczą.
(tłum. Franciszek Ksawery Dmochowski)

Zatem już Homer był przeciwny niewolnictwu.

Popper przesolił pisząc, jakoby demokracja ateńska „była bliska (…) zupełnego zniesienia niewolnictwa” (s. 65). Podane w przypisie źródła mówią jedynie o lepszym położeniu niewolników w Atenach niż w Sparcie:
„A szczytu wolności dochodzi pospólstwo w takim państwie, kiedy mężczyźni kupieni i kobiety kupione cieszą się nie mniejszą wolnością niż ci, co ich kupują.” („Państwo” 563B)
„Zjawiska towarzyszące skrajnej demokracji występują wszystkie również w tyranii, a więc i rządy kobiet w domach, by rozgłaszały poczynania swych mężów, i z tej samej przyczyny rozluźnienie karności niewolników (δούλων ἄνεσις διὰ τὴν αὐτὴν αἰτίαν)”
(„Polityka” 5, 9, 6)
„Poza tym także wszelkie urządzenia stosowane przez tyranię wydają się odpowiednie dla demokracji, tak np. swobodniejsze stanowisko niewolników (ἀναρχία τε δούλων)” (tamże 6, 2, 12)
„Wśród niewolników znów i metojków ogromne jest w Atenach rozpasanie (ἀκολασία) i ani nie wolno tam [nikogo] uderzyć, ani niewolnik nie ustąpi ci
z drogi. Powiem, dlaczego jest taki miejscowy zwyczaj. Gdyby było prawo, że niewolnik może być uderzony przez [człowieka] wolnego albo metojk, albo wyzwoleniec, to często [ktoś] będąc przekonany, że obywatel Aten jest niewolnikiem, mógłby [go] uderzyć; lud bowiem nie jest tam lepiej odziany niż niewolnicy i metojkowie oraz nie lepszy z wyglądu.” („Ustrój Aten” Starego Oligarchy, tłum. Artur Pacewicz)

Chociaż 1 część głównie o Platonie, jednak wpierw omawia Heraklita. „Platon znajdował się pod wpływem różnych swych poprzedników, przede wszystkim Hezjoda; ale największy wpływ wywarł na niego niewątpliwie Heraklit. Heraklit był filozofem, który odkrył pojęcie zmiany. (...) "Wszystko płynie i nic nie tkwi w miejscu" (παντα ρει και ουδεν μενει) było mottem jego filozofii....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
442
75

Na półkach:

Wprawdzie Popper pisze dość zrozumiale analizując zarys społeczeństw "otwartych", to jednak przekaz odbieram bardzo dwuznacznie.
Po pierwsze to bardzo optymistyczna wizja społeczeństw, utopijna nieco. Po drugie natomiast Co dziś jest na topie Poppera odbiera się jako ewangelistę globalizacji, bez narodów, bez granic, bez obywatelstwa. Samoregulujące się społeczeństwo otwarte zdolne zasymilować jednostki wszelkiej maści i charakteru. Kim są więc owi "wrogowie"? W teorii tyrania, demagodzy, dyktatorzy i wszelkie inne grupy tożsamościowe...
Jest to jedna z ulubionych pozycji myślicieli i publicystów z początku XXI w. której znajomością wypadało się pochwalić. Często na siłę doszukując się tu ideologicznego manifestu zrobiono z niej "10 przykazań uni europejskiej".

Wprawdzie Popper pisze dość zrozumiale analizując zarys społeczeństw "otwartych", to jednak przekaz odbieram bardzo dwuznacznie.
Po pierwsze to bardzo optymistyczna wizja społeczeństw, utopijna nieco. Po drugie natomiast Co dziś jest na topie Poppera odbiera się jako ewangelistę globalizacji, bez narodów, bez granic, bez obywatelstwa. Samoregulujące się społeczeństwo...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
273
4

Na półkach:

Ahistoryczna paplanina

Ahistoryczna paplanina

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

412 użytkowników ma tytuł Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie. Tom 1: Urok Platona na półkach głównych
  • 302
  • 104
  • 6
74 użytkowników ma tytuł Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie. Tom 1: Urok Platona na półkach dodatkowych
  • 41
  • 18
  • 6
  • 4
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie. Tom 1: Urok Platona

Inne książki autora

Karl Popper
Karl Popper
Austriacki filozof analityczny i filozof nauki, profesor London School of Economics. W 1918 roku rozpoczął studia filozoficzne na Uniwersytecie Wiedeńskim, jako wolny słuchacz. W trakcie studiów zaczął się też interesować współczesną fizyką, często chodząc na wykłady przyjeżdżających do Wiednia naukowców z całego świata. Szczególnie silne wrażenie wywarł na nim wykład Alberta Einsteina, w którym Einstein określił dokładnie eksperyment, który dowiódłby niesłuszności jego teorii względności. W roku 1925 uzyskał dyplom magisterski, a w 1928 obronił doktorat z filozofii i zdał egzamin uprawniający go do nauczania fizyki w gimnazjum. Od 1929 do 1934 roku pracował jako nauczyciel fizyki w gimnazjum. Równolegle nadal żywo interesował się współczesną filozofią i dał się poznać jako jeden z aktywniejszych uczestników paneli dyskusyjnych organizowanych przez filozofów z tzw. Koła Wiedeńskiego. Stał się na tych panelach nawet czymś w rodzaju człowieka-instytucji, gdyż zazwyczaj miał inne poglądy od większości dyskutantów i gdy na jakimś panelu zbyt długo milczał, zadawano mu na koniec spotkania sakramentalne pytanie „A co Pan o tym sądzi, Panie Popper?”, po czym Popper wstawał i wygłaszał dość długi monolog, którego tezy stały zazwyczaj w ostrej sprzeczności z właśnie uzgodnionym na sali poglądem. W końcu Herbert Feigl, jeden z filozofów z kręgu Koła, namówił go na wydanie w formie książkowej jego poglądów głoszonych na spotkaniach Koła. W ten sposób powstała jedna z jego najważniejszych prac – „Logika odkrycia naukowego” („Logik der Forschung”, 1934),która nieoczekiwanie dla samego autora stała się bardzo popularna w całej Europie. Dzięki temu sukcesowi stał się z dnia na dzień sławny. Zapraszano go na wykłady w prestiżowych uniwersytetach w całej Europie, otrzymał stanowisko „privat-docenta” na Uniwersytecie Wiedeńskim i stał się samodzielny finansowo. W 1937 roku, na kilka miesięcy przed zajęciem Austrii przez Niemcy, wyemigrował do Nowej Zelandii, gdzie uzyskał stanowisko wykładowcy filozofii na Uniwersytecie w Canterbury. Dominującym kierunkiem filozoficznym na tym uniwersytecie był wtedy wciąż heglizm, stąd wygłaszane przez niego poglądy były zupełnie nie rozumiane, a sam był praktycznie odizolowany od życia akademickiego swojego wydziału. W trakcie swojego pobytu w Nowej Zelandii napisał swoje dwa kluczowe dzieła z dziedziny filozofii politycznej – „Nędza historycyzmu” (1945),oraz „Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie” (1945). W Nowej Zelandii zapoznał się też dobrze z anglosaskim stylem pisania, dzięki czemu zerwał całkowicie ze zbyt „mętnym” i niejasnym stylem pisania popularnym wśród niemieckojęzycznych filozofów. W 1947 roku jego książka „Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie” zwróciła uwagę Hayeka, dziekana wydziału filozofii politycznej słynnej London School of Economics, który ściągnął Poppera do Anglii i powierzył mu na swoim wydziale specjalnie stworzoną dla niego katedrę racjonalizmu krytycznego. Prowadził nauczanie na tej katedrze głównie poprzez prowadzenie paneli dyskusyjnych podobnych nieco do paneli Koła Wiedeńskiego, które stały się bardzo szybko sławne i zaczęli na nie uczęszczać oprócz studentów także znani brytyjscy naukowcy i politycy. W 1959 roku wydał swoje najważniejsze dzieło: „The Logic of Scientific Discovery”, które było „wyklarowaną”, rozszerzoną i pogłębioną wersją jego pierwszej książki. Po wydaniu tej książki zaproponowano mu funkcję profesora logiki na Uniwersytecie Cambridge. Funkcji tej jednak nie objął, podobno na skutek sporu z rektorem Cambridge. Anegdota na ten temat głosi, że w dniu, w którym miał podpisać umowę o pracę na Uniwersytecie w Cambridge, odbył się wcześniej wykład rektora, który był zafascynowany astrologią. Rektor zakończył swój wykład stwierdzeniem, że wobec przedstawionych przez niego „faktów”, tylko ktoś o strusiej mentalności będzie mógł dalej negować wartość astrologii jako nauki. Na to Popper wstał i wygłosił swoim zwyczajem długi monolog „w obronie strusia”, czym zamknął sobie drogę do kariery w Cambridge. Funkcję profesora swojej katedry w London School of Economics pełnił do roku 1969, kiedy to przeszedł na emeryturę. Na emeryturze był jednak wciąż aktywny, wygłaszając wykłady na całym świecie i pisząc cotygodniowe felietony w The Observer oraz w The Economist. W 1994 odznaczony tytułem doktora honoris causa Uniwersytetu Karola w Pradze.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dzieje zachodniej filozofii Bertrand Russell
Dzieje zachodniej filozofii
Bertrand Russell
bezkompromisowy, konstelacyjny element historii filozofii - angielska wyniosłość, socjalne odbrązowienie, pacyfistyczne odbicie... oczywiście do wielokrotnego czytania, eseje o ludziach, ideach i dziejach namysłu mądrościowego... Księga pierwsza. Filozofia starożytna Część 1. Presokratycy Rozdział I. Narodziny cywilizacji greckiej Rozdział II. Szkoła milezyjska Rozdział III. Pitagoras Rozdział IV. Heraklit Rozdział V. Parmenides Rozdział VI. Empedokles Rozdział VII. Znaczenie Aten dla kultury Rozdział VIII. Anaksagoras Rozdział IX. Atomiści Rozdział X. Protagoras Część 2. Sokrates, Platon i Arystoteles Rozdział XI. Sokrates Rozdział XII. Wpływ Sparty Rozdział XIII. Źródła poglądów Platona Rozdział XIV. Platońska utopia Rozdział XV. Teoria idei Rozdział XVI. Platońska teoria nieśmiertelności Rozdział XVII. Platońska kosmogonia Rozdział XVIII. Wiedza i percepcja u Platona Rozdział XIX. Metafizyka Arystotelesa Rozdział XX. Etyka Arystotelesa Rozdział XXI. Polityka Arystotelesa Rozdział XXII. Logika Arystotelesa Rozdział XXIII. Fizyka Arystotelesa Rozdział XXIV. Wczesnogrecka matematyka i astronomia Część 3. Filozofia starożytna po Arystotelesie Rozdział XXV. Świat hellenistyczny Rozdział XXVI. Cynicy i sceptycy Rozdział XXVII. Epikurejczycy Rozdział XXVIII. Stoicyzm Rozdział XXIX. Kulturowe znacznie Imperium Rzymskiego Rozdział XXX. Plotyn Księga druga. Filozofia katolicka Część 1. Ojcowie Kościoła Rozdział I. Rozwój religii żydowskiej Rozdział II. Cztery pierwsze stulecia chrześcijaństwa Rozdział III. Trzej Doktorowie Kościoła Rozdział IV. Filozofia i teologia świętego Augustyna Rozdział V. Stulecie V i VI Rozdział VI. Święty Benedykt i Grzegorz Wielki Część 2. Scholastycy Rozdział VII. Papiestwo w ciemnych wiekach Rozdział VIII. Jan Szkot Rozdział IX. Reformy kościelne XI wieku Rozdział X. Kultura i filozofia muzułmanów Rozdział XI. Wiek XII Rozdział XII. Wiek XIII Rozdział XIII. Święty Tomasz z Akwinu Rozdział XIV. Scholastycy franciszkańscy Rozdział XV. Zmierzch potęgi papiestwa Księga trzecia. Filozofia nowożytna Część 1. Od Renesansu do Hume’a Rozdział I. Najważniejsze cechy charakterystyczne epoki Rozdział II. Renesans włoski Rozdział III. Machiavelli Rozdział IV. Erazm i More Rozdział V. Reformacja i kontrreformacja Rozdział VI. Początki nauk przyrodniczych Rozdział VII. Francis Bacon Rozdział VIII. Lewiatan Hobbesa Rozdział IX. Kartezjusz Rozdział X. Spinoza Rozdział XI. Leibniz Rozdział XII. Liberalizm filozoficzny Rozdział XIII. Locke’owska teoria poznania Rozdział XIV. Locke’owska filozofia polityki Rozdział XV. Wpływ Locke’a Rozdział XVI. Berkeley Rozdział XVII. Hume Część 2. Od Rousseau do dzisiaj Rozdział XVIII. Ruch romantyczny Rozdział XIX. Rousseau Rozdział XX. Kant Rozdział XXI. Prądy umysłowe w XIX wieku Rozdział XXII. Hegel Rozdział XXIII. Byron Rozdział XXIV. Schopenhauer Rozdział XXV. Nietzsche Rozdział XXVI. Utylitaryści Rozdział XXVII. Karol Marks Rozdział XXVIII. Bergson Rozdział XXIX. William James Rozdział XXX. John Dewey Rozdział XXXI. Filozofia analizy logicznej
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na1018 godzin temu
Koniec historii Francis Fukuyama
Koniec historii
Francis Fukuyama
Nieszczęściem dla tak fajnego tytułu, jaki ma ta książka jest to, że niestety zupełnie i dość bezrefleksyjnie przytaczany jest jako "literalnie" rozumiany koniec historii. Tymczasem w gruncie rzeczy nie o koniec dziejów chodzi. Autor omawia granice ewolucji ustrojów społeczno-politycznych w odniesieniu do kluczowych wartości. I tutaj jest tzw. pies pogrzebany. Jeżeli dla odbiorcy/czytelnika, wartości takie jak: wolność, prawo wyboru, równość wobec prawa, kadencyjność władz, poszanowanie życia, czyli sumarycznie: demokracja liberalna, są zupełnie inaczej rozumiane, to też przekaz tej książki będzie rozmijał się z oczekiwaniami. Moim zdaniem, biorąc pod uwagę ewolucje systemów społeczno-politycznych od zarania oraz to, jakie reprezentują wartości, demokracja liberalna jest finałem. Historia się nie skończy, ale nic nie wymyślono lepszego w zakresie systemów politycznych dla "dobra człowieka". Żadne despotie, tyranie, autokratyzmy, teokratyzmy, fundamentalizmy, konserwatyzmy długo się nie utrzymały chyba, że ich agonie wymagają kroplówki przemocy. Wolności nie da się niczym lepszym zastąpić i to jest granica końca. Za nią niekoniecznie będzie lepiej, ale nie gorzej niż w cytowanych wcześniej "...izmach". Pytanie jest zasadnicze, którym pasowało by w tej książce się zaopiekować: co uczynić, aby demokracja liberalna nie zdryfowała w owe "izmy" i związane z nimi: populizmy, szowinizmy, fundamentalizmy.
Art - awatar Art
ocenił na817 dni temu
Lewiatan Thomas Hobbes
Lewiatan
Thomas Hobbes
Wybitne. Potężne. Po krótkim wstępie który polega głównie na wyzywaniu scholastyków, instytucji uniwersytetu i Arystotelesa, Hobbes przedstawia długi, wybitny wykład swojej teorii społeczno-politycznej. Nie tylko wszechstronność tej teorii zasługuje na uznanie. Nie tylko jej niemożliwa do zakwestionowania żelazna logika. Przede wszystkim fakt, że Hobbes w zasadzie wygrał - brzmi to okropnie, ale... Żyjemy w świecie Hobbesa. Cała nasza współczesna teoria polityczna, zaczynając na umowie społecznej i liberalizmie, idąc przez sekularyzację, a kończąc na okrutnych totalitaryzmach - Lewiatan jest ojcem chrzestnym całego naszego spektrum myślenia politycznego i nie da się tego zanegować. Druga część jego dzieła, dotycząca władzy kościelnej, jest praktycznie bezwartościowa z punktu widzenia merytorycznego - to przekombinowane, oczywiste sofizmaty i bardzo nieudolne próby manipulowanie materiałem Pisma Świętego, chociaż trzeba przyznać, że jest tam parę ciekawych spostrzeżeń. Mimo wszystko warto przejść przez te bajdurzenie, bo na samym końcu trzeciej części dzieła (którego pierwsza połowa jest równie mierna jak cała druga) otrzymujemy absolutnie słuszny, błyskotliwy i przyjemny do czytania pojazd po scholastykach i arystotelikach. Deser, czyli ostatnie strony, również jest całkiem przyjemny - porównanie Kościoła Rzymskiego do bajecznego królestwa złych wróżek (sic.) W podsumowaniu: nie dziwię się, że jest to najwybitniejsze dzieło angielskiej myśli filozoficznej - całkowicie zasłużona opinia.
Meribbaal - awatar Meribbaal
ocenił na81 rok temu
Utylitaryzm ; O wolności John Stuart Mill
Utylitaryzm ; O wolności
John Stuart Mill
Wzięliśmy ową skromną książeczkę na warsztat w czasie kiedy za naszymi oknami szacowne stowarzyszenie Nigdy Więcej niemal odesłało sędziego Marciniaka do gwizdania meczów w okręgówce zaś w pewnym programie o proweniencji łączącej satyrę i publicystykę dokonała się rzeź załogi odpowiadającej za część satyryczna, uznaliśmy owe przedziwne i nie bardzo pasujące do naszych prostodusznych wyobrażeń o wolności okoliczności za dobry pretekst do powrotu do korzeni oraz odświeżenia sobie założeń na których miał polegać liberalizm w starych księgach ojców założycieli. Tym bardziej, że interesowała nas opinia kogoś, kto uprawiał ideologie wolnościową zanim jeszcze jej codzienne nieuprawianie oznaczać zaczęło niechybną śmierć towarzyską dla mieszkańców miasteczka Wilanów i innych prawdziwie wielkomiejskich obszarów naszego pięknego kraju. Ostatecznie nasze intuicje zostały potwierdzone, Ojcowie założyciele widzieli szaniec indywidualnej wolności, wyrażony dystansem cudzego łokcia od naszych żeber jako zdecydowanie większą odległość niż chcą ją dziś widzieć rozmaici aktywiści. Z pewnością przekraczającą słabe żarty w telewizji czy konferansjerke na imprezie dla kuców. Nie przewidzieli też zupełnie, że filozofia użyteczności osobistej uznająca za rzeczy wartościowe te które niosą ze sobą przyjemność i brak cierpienia stanie się w czasach ich spadkobierców tak straszliwie napompowana i wszechogarniająca, że powoli zaczyna przypominać swoją własną karykaturę. Wydaje się, że również rozwój indywidualizmu w którym Mill upatrywał szansy dla postępu społecznego człowieka, w swojej dzisiejszej, monstrualnej coraz bardziej narcystycznej postaci nie wzbudziłby jego entuzjazmu. Koniec końców uważamy, ze w stowarzyszeniu nigdy więcej tez winni sobie zorganizować zbiorowe czytanie Milla, aby ostatecznie nigdy więcej nie wydarzyło się to przed czym przynajmniej nominalnie zdaje się nas owa instytucja ochraniać.
Novik - awatar Novik
ocenił na72 lata temu
Badania dotyczące rozumu ludzkiego David Hume
Badania dotyczące rozumu ludzkiego
David Hume
Zdążyłem już (w opinii o "Esejach") nazwać Davida Hume'a jednym z najlepszych umysłów, jakie znam z historii filozofii. "Badania dotyczące rozumu ludzkiego" nie tylko potwierdzają te słowa, ale wnoszą je na pewien (jeszcze) wyższy poziom poznania. Być może dlatego, że dzieło to nie ma aż tak lekkiej formy jak "Eseje", natomiast nie jest też tak "groźne", jak mógłby wskazywać jego tytuł. Cóż więc kryje się pod tak enigmatycznym sformułowaniem? Badania te należy rozumieć jako, w istocie, pewien obraz właściwego, poprawnego i rzetelnego rozumowania - takiego, który dąży do ścisłych i trafnych (z punktu widzenia określonych założeń) wniosków, przy użyciu krytycyzmu i "kilku kropelek pyrronizmu". Właśnie postawa sceptyczna, jako remedium na "pychę i upór" wszelkiej maści uczonych, których "wiedza" ma swą genezę w "pewnikach", a efekt rozmyślań zdeterminowany jest dogmatami, sterującymi ich poczynaniami niejako z tylnego fotela, jest tu na wskroś polecana. Hume zauważa, że "Istnieje w ogóle pewien stopień wątpienia, ostrożności i skromności, który nie powinien nigdy opuszczać dobrego myśliciela we wszelkiego rodzaju badaniach i sądach". Niestety, piękna ta teoria, w praktyce ma się zwykle nijak do rzeczywistości. Jak zwykle też u Hume'a, mamy w "Badaniach" kilka subtelnie złośliwych uwag o religii. Aczkolwiek nie znaczy to, że ich trafność traci przez to na znaczeniu - wręcz odwrotnie. Myśliciel potrafi utrafić w sedno sprawy, przy pomocy niewielkiej ilości słów. Zauważa, że nie sposób na gruncie religii używać argumentów racjonalnych. Błędy takie były nagminne w całej historii filozofii przed Hume'em, nie przestały się również pojawiać i po nim. "Wyłożony tutaj sposób rozumowania podoba mi się tym lepiej, że, jak sądzę, może pomieszać szyki tym niebezpiecznym przyjaciołom lub zakapturzonym wrogom religii chrześcijańskiej, którzy podjęli się jej bronić przy pomocy zasad rozumu ludzkiego. Najświętsza nasza religia opiera się na wierze, nie na rozumie; jest to pewny sposób narażania jej, jeśli poddaje się ją próbie, której żadną miarą sprostać nie potrafi". Niby takie proste, a ileż tych "prób" ciągle i z uporem maniaka jest podejmowanych? Szkocki filozof stara się także logicznie wyjaśnić, to co w kilkadziesiąt lat później stanie się istotą filozofii i stosunku do religii Ludwika Feuerbacha: "Przyznając zatem, że twórcami bytu albo ładu wszechświata są bogowie, otrzymujemy wniosek, że posiadają dokładnie taki stopień mocy, inteligencji i dobroci, jaki się przejawia w ich dziele; niczego więcej tym sposobem dowieść nie można, chyba że przywołamy na pomoc przesadę i pochlebstwo, aby wypełnić braki dowodzenia i rozumowania. (…) Skoro nasza znajomość przyczyny opiera się wyłącznie na skutku, muszą one dokładnie do siebie pasować - przyczyna nie może nigdy wskazywać na nic, co wykracza poza skutek, ani dostarczyć podstaw do jakichś nowych wniosków i konkluzji". Niech te kilka fragmentów będzie zachętą do sięgnięcia po doskonałe pisarstwo Hume'a. Warto go czytać, bo można się odeń nauczyć więcej i lepiej, niż z niejednego powszechnie dostępnego źródła "wiedzy".
Munk - awatar Munk
ocenił na101 rok temu
Ucieczka od wolności Erich Fromm
Ucieczka od wolności
Erich Fromm
"W każdej spontanicznej aktywności jednostka ogarnia cały świat. Jej indywidualne „ja" nie tylko pozostaje nienaruszone, ale staje się silniejsze i mocniej skonsolidowane. Bowiem „ja" jest na tyle silne, na ile jest aktywne. Prawdziwa siła nie polega na samym posiadaniu ani własności materialnej, ani właściwości duchowych, takich jak uczucia czy myśli. Nie polega też na używaniu i manipulowaniu przedmiotami; to czego używamy, nie jest nasze tylko dlatego, że tego używamy. Nasze jest tylko to, z czym jesteśmy autentycznie powiązani przez naszą twórczą aktywność — obojętne, czy będzie to osoba, czy przedmiot nieożywiony. Jedynie wartości zrodzone z naszej aktywności spontanicznej przydają sił naszemu „ja" i tym samym tworzą podstawę jego integralności. Niezdolność działania spontanicznego, wyrażania tego, co się naprawdę czuje i myśli, i wynikająca stąd konieczność ukazywania innym i sobie swego fałszywego „ja" — oto źródło poczucia niższości i słabości. Czy jesteśmy tego świadomi, czy nie, niczego się bardziej nie wstydzimy aniżeli tego, że nie jesteśmy sobą; nic natomiast nie daje nam większego szczęścia i większego powodu do dumy niż myśleć, czuć i mówić to, co od nas samych pochodzi." *** "Jakie zatem jest znaczenie wolności dla człowieka współczesnego? Uwolnił się od zewnętrznych więzów, które mogłyby go krępować w działaniu i myśleniu według własnych upodobań. Miałby swobodę postępowania wedle własnej woli, gdyby wiedział, czego chce, co myśli i co czuje. Lecz on nie wie. Nagina się do bezimiennych autorytetów i przyswaja sobie jakieś „ja", które nie jest jego. Im usilniej to czyni, tym bardziej czuje się bezsilny i tym bardziej musi się naginać do oczekiwań innych. Mimo pozorów optymizmu i inicjatywy, człowiek współczesny przepojony jest głębokim uczuciem niemocy, która sprawia, że martwym wzrokiem wpatruje się w zbliżającą się katastrofę, jak gdyby był tknięty paraliżem." *** "Spełniając oczekiwania innych, nie wyróżniając się, człowiek tłumi wątpliwości co do swej tożsamości i osiąga pewien stopień bezpieczeństwa. Ale drogo to okupuje. Rezygnacja ze spontaniczności i indywidualności prowadzi do zablokowania życia. Choć żywy biologicznie, człowiek staje się emocjonalnie i umysłowo martwym automatem. Wykonuje czynności życiowe — ale życie przesypuje mu się przez palce niczym piasek. Za fasadą optymizmu i zadowolenia współczesny człowiek jest głęboko nieszczęśliwy; w istocie znajduje się na granicy rozpaczy. Desperacko lgnie do idei indywidualizmu; chce być „inny" i nie ma dla niego lepszej rekomendacji niż ta, że „coś jest inne". Kupując bilet kolejowy, dowiadujemy się, jak się nazywa kasjer, który nas obsługuje; torebki ręczne, karty do gry i przenośne radia mają charakter „osobisty" dzięki umieszczeniu na nich inicjałów właściciela. Wszystko to wskazuje na głód „odmienności", są to jednak już tylko szczątki indywidualizmu. Człowiek nowoczesny jest żądny życia. Nie mogąc jednak jako automat doświadczać życia rozumianego jako spontaniczna aktywność, chwyta się zastępczo każdego rodzaju podniety i dreszczyku; emocji picia, sportów, przeżywania zastępczo wzruszeń fikcyjnych postaci na ekranie." *** "Szczególna trudność w rozeznaniu, do jakiego stopnia nasze pragnienia — podobnie jak myśli i uczucia — są nam w rzeczywistości narzucone z zewnątrz, wiąże się ściśle z problemem władzy i wolności. W dziejach nowożytnych autorytet Kościoła przejęło państwo, autorytet państwa zastąpiło sumienie, a w naszej epoce rolę tę objęła z kolei bezimienna władza zdrowego rozsądku i opinii publicznej jako narzędzi konformizacji. A że wyzwoliliśmy się spod dawnych jawnych autorytetów władzy, nie dostrzegamy, że staliśmy się ofiarą nowych autorytetów. Staliśmy się automatami żyjącymi w złudzeniu, że są istotami rozporządzającymi własną wolą. Dzięki temu złudzeniu jednostka nie uświadamia sobie niebezpieczeństwa, ale na tym kończy się cała pomoc, jaką daje złudzenie. W istocie rzeczy „ja" jednostki ulega osłabieniu, na skutek czego czuje się ona bezsilna i nad wyraz niepewna. Żyje w świecie, z którym straciła prawdziwą łączność, gdzie każdy i wszystko zostało zinstrumentalizowane, gdzie jednostka stała się częścią zbudowanej własnymi rękami maszyny. Człowiek myśli, czuje i chce tak, jak mu się wydaje, że powinien myśleć, czuć i chcieć; w toku tego procesu zatraca swoje „ja", bez którego nie ma prawdziwego bezpieczeństwa wolnej jednostki." *** "Inny sposób paraliżowania krytycznego myślenia polega na niszczeniu wszelkich ustrukturalizowanych obrazów świata. Fakty zatracają jakość, którą mogą posiadać tylko jako części ustrukturalizowanej całości, a zachowują jedynie znaczenie abstrakcyjne, ilościowe; każdy fakt — to po prostu jeszcze jeden fakt, a liczy się tylko to, czy wiemy więcej, czy też mniej. Radio, filmy i gazety sieją pod tym względem spustoszenie. W środku komunikatu o zbombardowaniu miasta i śmierci setek ludzi — albo tuż po nim — pojawia się reklama mydła czy wina. Ten sam spiker tym samym sugestywnym, przymilnym i autorytatywnym głosem, którym przekonywał słuchaczy o powadze sytuacji politycznej, poleca im szczególny gatunek mydła produkowanego przez fabrykę opłacającą utrzymanie radiostacji. Kroniki filmowe pokazują sceny torpedowania okrętów, a zaraz po nich pokazy mody. Dzienniki przytaczają wyświechtane myśli jakiejś wschodzącej „gwiazdki" albo opisują jej śniadania, poświęcając temu tyleż miejsca i uwagi co relacjom o wybitnych wydarzeniach naukowych czy artystycznych."
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na92 miesiące temu
Prolegomena Immanuel Kant
Prolegomena
Immanuel Kant
Rzecz absolutnie wybitna. Kant stworzył książkę, która w krótki i przystępny sposób prezentuje podstawowe założenia jego „Krytyki czystego rozumu” oraz stanowi wywód na temat metafizyki jako takiej, a raczej jej możliwości zaistnienia jako nauka. To moje pierwsze zetknięcie z tekstem Kanta, choć wcześniej rzecz jasna o nim czytałem. Mogę powtórzyć rzecz najogólniejszą, jaką się o nim słyszy – tak, Kant jest trudny. Kant jest trudny głównie dlatego, że jego filozofia jest w najwyższym stopniu formalna, a spory i batalie, które chce toczyć w ramach obrony swojego systemu są... przestarzałe. Nie zrozumcie mnie źle; bez Kanta nie byłoby Oświecenia takiego, jakie znamy. Można i należy docenić jego rzetelność w tworzeniu systemu filozoficznego, który łączyłby racjonalistów i empirystów. Tyle tylko, że jego prawdy nie są już dzisiaj prawdami. Po Freudzie, po Wittgensteinie, po Jungu... dziś patrzymy już na podejmowane przez Kanta tematy w zupełnie inny sposób. Czytając go, trzeba pamiętać, że żył on w epoce, w której inaczej postrzegano rozum, język czy jaźń. Dziś struktura filozoficzna, którą stworzył Kant, na niewiele się już przydaje i nie przystaje do dzisiejszego świata. Nie można być dzisiaj kantystą. Można za to docenić jego wkład w tworzenie światowej filozofii i pamiętać, że bez niego być może nie byłoby wyżej wymienionych panów.
Adrian Pezda - awatar Adrian Pezda
oceniła na1010 miesięcy temu
Dociekania filozoficzne Ludwig Wittgenstein
Dociekania filozoficzne
Ludwig Wittgenstein
“Dociekania filozoficzne” to jedno z najważniejszych dzieł filozofii XX wieku, które ukazało się pośmiertnie w 1953 roku1. Książka jest zbiorem uwag i refleksji Wittgensteina na temat języka, znaczenia, logiki, gier językowych, języka prywatnego i wielu innych zagadnień. Autor krytykuje tradycyjne pojęcia filozofii i proponuje nowe sposoby badania i rozumienia rzeczywistości. Nie ma tu ciągłego wywodu ani systematycznego ujęcia problemów. Wittgenstein często zadaje pytania, podważa założenia, podsuwa przykłady i analogie, porównuje różne sytuacje i konteksty. Jego styl jest prosty, klarowny i bezpośredni, ale też pełen ironii i paradoksów. Książka nie jest łatwa do zrozumienia ani jednoznaczna w interpretacji. Nie ma tu gotowych odpowiedzi ani dogmatycznych tez. Wittgenstein nie chce narzucać swojego poglądu czytelnikowi, ale skłonić go do samodzielnego myślenia i dociekania prawdy. Jego celem jest nie tyle rozwiązywanie problemów filozoficznych, co wykazywanie ich nonsensowności lub błędności. Chce pokazać, że wiele kwestii filozoficznych wynika z niewłaściwego użycia języka lub z przyjmowania fałszywych założeń. Jego metoda polega na analizowaniu konkretnych przypadków użycia języka w różnych sytuacjach życiowych i porównywaniu ich ze sobą. Nie ma tu mowy o uniwersalnych definicjach czy regułach, ale o wielości znaczeń i funkcji języka. “Dociekania filozoficzne” to książka fascynująca i inspirująca, która stawia wiele wyzwań intelektualnych i wymaga aktywnego udziału czytelnika. To dzieło jest świadectwem osobistego rozwoju i zmiany poglądów Wittgensteina, który odszedł od swojej wcześniejszej koncepcji przedstawionej w “Traktacie logiczno-filozoficznym”. Uważam, że autorowi zabrakło błysku geniuszu objawionego w traktacie.
yedboard - awatar yedboard
ocenił na72 lata temu
Wprowadzenie do filozofii Arno Anzenbacher
Wprowadzenie do filozofii
Arno Anzenbacher
"Wprowadzenie do filozofii" Anzenbachera zawiera systematyczne ujęcie podstawowych zagadnień tej nauki. Autor rozpoczyna od prezentacji koncepcji "trójkąta platońskiego", czyli trzech możliwych punktów wyjścia dla namysłu filozoficznego, którymi są: świat, człowiek i absolut. Następnie omawia każdy z tych punktów wyjścia przedstawiając charakterystyczne dla niego koncepcje filozoficzne. Na tak wypracowanym podłożu zagłębia się dopiero w dziedziny bardziej szczegółowe: logikę, antropologię, etykę oraz filozofię religii. Anzenbacherowi udało się zmieścić prawdziwy ogrom zagadnień w bardzo małej objętości, książka może więc stanowić pewne wyzwanie dla osób rozpoczynających dopiero przygodę z filozofią. Widać jednak przy tym, że autor dbał o przestępność formy, starając się wyjaśnić kolejne zagadnienia najprościej jak to możliwe, jednak bez uproszczeń w stosunku do ich treści. Trudność tej książki jest więc w zasadniczej części trudnością samej dziedziny. Dużym plusem tej pozycji jest także to, że dzięki ciągłemu odsyłaniu do "trójkąta platońskiego" jest ona naprawdę spójna, co nie jest łatwe przy omawianiu takiej różnorodności kierunków filozoficznych. Skłonność autora w stronę filozofii chrześcijańskiej jest widoczna, być może nawet trochę bardziej, niż by mogła, jest to pewien minus tej książki. Póki co, jest to jednak najlepsza pozycja tego typu, jaką dane mi było poznać.
Arczi - awatar Arczi
ocenił na84 lata temu
Zderzenie cywilizacji Samuel P. Huntington
Zderzenie cywilizacji
Samuel P. Huntington
Książka swego czasu (ukazała się pod koniec XX w.) bardzo wpływowa, ale też bardzo kontrowersyjna - dzisiaj chyba już tylko krytykowana i to nie tylko z perspektywy politologicznej. Huntington proponuje w niej tezę, że przyszłe konflikty międzynarodowe będą wynikały nie z różnic ideologicznych czy ekonomicznych, lecz z głębokich podziałów kulturowych i cywilizacyjnych. Zgodnie z tym założeniem Huntington dzieli świat na osiem głównych cywilizacji: zachodnią, islamską, hinduską, chińską, japońską, prawosławną, latynoamerykańską i afrykańską. Twierdzi, że od zakończenia zimnej wojny linie podziału nie przebiegają już między blokami ideologicznymi, lecz w obrębie kultur i religii. Centralnym punktem jego analizy jest przekonanie, że różnice cywilizacyjne stanowią główną przyczynę napięć i konfliktów na świecie. Głowną osią krytyki tego podejścia jest etnocentryzm i liczne uproszczenia. Autor schematyzuje różnorodność kultur, traktując je jako monolityczne bloki cywilizacyjne. Ignoruje dynamiczne interakcje i wzajemne wpływy między kulturami, co prowadzi do fałszywego obrazu świata. Ignoruje wewnętrzne różnice w obrębie poszczególnych cywilizacji. Na przykład, w obrębie cywilizacji zachodniej istnieją liczne podziały (np. między katolicką a protestancką Europą). Podobnie, w cywilizacji islamskiej istnieje duża różnorodność tradycji i interpretacji religijnych, co czyni ją bardziej złożoną niż przedstawia to Huntington. Huntington niesłusznie też przewiduje, iż konflikty między cywilizacjami będą dominować w przyszłości. Jednak wiele z tych przewidywań nie sprawdziło się. Na przykład, stosunki między krajami zachodnimi a krajami islamskimi, takie jak współpraca z Arabią Saudyjską czy Turcją, nie pasują do schematu „zderzenia cywilizacji”. Autor nie uwzględnia współczesnych trendów, takich jak globalizacja, migracje czy rozwój technologii, które prowadzą do większej integracji i współpracy między różnymi kulturami. Pomija też fakt, że współczesne społeczeństwa są coraz bardziej zróżnicowane i wielokulturowe, co stoi w sprzeczności z tezą o nieuchronnym zderzeniu cywilizacji. Chociaż teza Huntingtona była wpływowa i wywołała szeroką dyskusję, jej uproszczenia i etnocentryzm sprawiły, że okazałą się nieadekwatna do opisu współczesnych stosunków międzynarodowych. Konflikty nie wynikają jedynie z różnic cywilizacyjnych, ale są wynikiem złożonych interakcji politycznych, ekonomicznych i społecznych.
Telksinoe - awatar Telksinoe
ocenił na66 miesięcy temu

Cytaty z książki Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie. Tom 1: Urok Platona

Więcej
Karl Popper Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie. T. 1 Zobacz więcej
Karl Popper Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie. T. 1 Zobacz więcej
Więcej