
Artykuły"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać1
ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać441
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać16
Pożegnania

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2001-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2001-01-01
- Liczba stron:
- 216
- Czas czytania
- 3 godz. 36 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 8307028264
Akcja książki toczy się kilkanaście dni przed wybuchem wojny – kończy się 31.08.1939 r., a potem w ostatnich dniach wojny – w lutym 1945 r. – po zburzeniu Warszawy, ale przed wkroczeniem wojsk polskich i radzieckich. Poznajemy bohatera-narratora, chłopaka 22-letniego, przyszłego, a raczej niedoszłego studenta. Razem z nim wędrujemy po ulicach Warszawy, gdzie już przeczuwa się mającą nadejść wojnę, ale wciąż jeszcze ludzie się bawią, piją, kochają, podróżują... Jeszcze swobodniej jest w Paryżu, dokąd w ostatnich dniach przed wojną udaje się nasz bohater, by z przypadkowo poznanymi ludźmi świętować ostatnie dni spokoju.
Kup Pożegnania w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Pożegnania
"Pożegnania" Stanisława Dygata to powieść o niespiesznym rytmie, nieco melancholijnym klimacie, pełna ujmujących, mądrych, niebanalnych dialogów, o które coraz trudniej we współczesnej literaturze polskiej. Akcja obejmuje lata 1939-1945, lecz tak naprawdę skupia się na okresie przedwojennym i pierwszych tygodniach okupacji oraz na końcówce wojny. Mamy tu jednak i wspomnieniowe fragmenty, dzięki którym dowiadujemy się, co przydarzyło się głównemu bohaterowi w międzyczasie. Bohater ów (i zarazem narrator) to młody warszawiak, idealista, buntownik i romantyk, którego przekonania zostają wystawione na ciężką próbę. Czas wojny to dla niego pożegnanie z naiwnością, młodzieńczymi uniesieniami i wiarą w człowieka. To również rozstanie się z uporządkowanym światem, co w sensie dosłownym czyni i inna postać, poznany w Paryżu Amerykanin-utracjusz, który bardzo emocjonalnie reaguje na wybuch wojny. Całość czyta się z przyjemnością, niespiesznie, w dużej mierze skupiając się na wewnętrznych przeżyciach bohaterów, ich dylematach, wyborach, spostrzeżeniach. To wysmakowana proza, która oparła się sile czasu i wciąż robi na czytelniku duże wrażenie.
Oceny książki Pożegnania
Poznaj innych czytelników
1134 użytkowników ma tytuł Pożegnania na półkach głównych- Przeczytane 627
- Chcę przeczytać 492
- Teraz czytam 15
- Posiadam 169
- Ulubione 34
- Literatura polska 17
- Literatura polska 7
- 2025 7
- Biblioteka 5
- 100 książek wg Empiku 4
Tagi i tematy do książki Pożegnania
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Inne materiały dotyczące książki Pożegnania

Cytaty z książki Pożegnania
Mówi Pan jak poeta - ładnie, ale bez sensu.
Mówi Pan jak poeta - ładnie, ale bez sensu.
Krzykiem ani gestem protestu nie odmieni się fałszu i niedoli świata.
Krzykiem ani gestem protestu nie odmieni się fałszu i niedoli świata.
Widziałem tłumy ludzkie, widziałem ludzi uciekających gromadnie z płonących i walących się domów, słyszałem krzyk trwogi i rozpaczy bezimiennych i choć łuny pożarów i błyski wybuchających pocisków wyraźnie ich oświetlały, nie odróżniali się wzrostem, postawą, kolorem włosów i oczu ani rysami twarzy. Była to twarz jedna: twarz cierpienia, bólu i przestrachu. Pod kościołem św. Krzyża padł koń w różowym kurzu i zamęcie nocy pełnej kul, bomb, pocisków i ognia. Tłum rzuca się z wyciem i wydziera z żywego jeszcze konia kawały mięsa, przypieka je na ogniu płonących domów, wsadza przypalone mięso między drżące głodem wargi, drgające języki ognia rzucają blask na tę jedną twarz, twarz głodu.
Potem ogień ustał. Gdy Niemcy weszli do miasta, oni siedzieli na wygasających zgliszczach, widziałem i wtedy ich twarz, twarz rezygnacji i śmiertelnego znużenia. Widywałem co dzień na ulicy i widzę ciągle: twarz umęczoną, zmaltretowaną, twarz w ustawicznej grozie i cierpieniu, utrwaloną zaciętą wolą przetrwania. Z tej twarzy wyczytałem, że krzykiem ani gestem protestu nie odmieni się fałszu i niedoli świata. (...)
I widziałem potem rzesze ludzkie uchodzące ze zniweczonej i płonącej Warszawy. Ich twarz to była ta sama twarz, na której pod cierpieniem rysował się wyraz zbliżającego się triumfu i zadośćuczynienia. Ale teraz już wszystko zostało z niej zmyte. I tylko można było z niej wyczytać, że to już koniec.
Widziałem tłumy ludzkie, widziałem ludzi uciekających gromadnie z płonących i walących się domów, słyszałem krzyk trwogi i rozpaczy bezimien...
Rozwiń Zwiń












































OPINIE i DYSKUSJE o książce Pożegnania
Niebanalna i wcale nie oczywista miłość.
Świat, który odchodzi. Hermetyczny świat ludzi mających się za klasę wyższą staje się groteskowy, sprowadzony do podstawowych potrzeb, a jednak nie potrafiący pozbyć się swojej ułudy. Życie przedwojenne niczym Titanic, przed uderzeniem w górę lodową. Bawmy się. Okupacja bez epatowania okrucieństwem, ale i tak straszna, ale mimo tego sprowdzająca się do tego, aby się przystosować i przeżyć, robiąc interesy z okupantem.
I jeszcze jedno, czego brakuje współczesnej prozie, to piękny język.
Niebanalna i wcale nie oczywista miłość.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwiat, który odchodzi. Hermetyczny świat ludzi mających się za klasę wyższą staje się groteskowy, sprowadzony do podstawowych potrzeb, a jednak nie potrafiący pozbyć się swojej ułudy. Życie przedwojenne niczym Titanic, przed uderzeniem w górę lodową. Bawmy się. Okupacja bez epatowania okrucieństwem, ale i tak straszna, ale mimo tego...
Trochę nie wiadomo o czym. Czy mamy tu doczynienia z usprawiedliwianiem beznadziei życia i zastępowaniem go trwaniem i imprezowaniem. Bardzo nie spodobał mi się fragment kiedy bohater zwyczajnie się puszczał chociaż wiedział że jemu (szlachcie i dobrze urodzonemu mieszczaninowi) tak nie wypada i świadomie upada na moralne dno. Potem w drugiej części książki jest podobnie. Nie wiem czy autor mówi tym samym że cała jego grupa społeczna toczyła taki sam upadek moralny tak samo przed wojna jak i po wojnie.
Pomimo tego smutku i beznadziei uważam że to była dobra książka. Doskonale napisana. Opisująca traumy wojny mimochodem. Tym większa grozę wojny czułem im bardziej zdawkowo mówili o niej. Opis szlachty i wyższych sfer po wojnie jednak nie pokazywał przemian których się spodziewałem. Wojna na dobrą sprawę jeszcze się nie skończyła a przemiana wynikała bardziej ze wstydu, upadku, bezbronności i usilnym naskakiwaniu wrednej hrabinie.
Wybaczcie za chaotyczny komentarz. Jest na gorąco po przeczytaniu książki. Jestem lekko zawiedziony choć doceniam kunszt autora.
Trochę nie wiadomo o czym. Czy mamy tu doczynienia z usprawiedliwianiem beznadziei życia i zastępowaniem go trwaniem i imprezowaniem. Bardzo nie spodobał mi się fragment kiedy bohater zwyczajnie się puszczał chociaż wiedział że jemu (szlachcie i dobrze urodzonemu mieszczaninowi) tak nie wypada i świadomie upada na moralne dno. Potem w drugiej części książki jest podobnie....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa początku musiałam przyzwyczaić się do stylu tej tużpowojennej literatury, bardzo osadzonej w swoich czasach, w której dialogi są trochę wydumane i jakby nierzeczywiste, a świat, tak bardzo, na wielu płaszczyznach różni się od dzisiejszego, a jednak i w nim można znaleźć coś dla siebie. Odnalazłam to coś w przedstawieniu i opisaniu losu arystokracji, której czas, wraz z ostatnim stadium wojny, przemijał. Zmiany dziejowe, społeczne i obyczajowe pogrzebały dworkowo-pałacowy żywot konwenansów, pozorów, wyniosłości i sztuczności.
Ten ironiczny i trochę cyniczny dystans do starego stylu życia wyższych sfer u schyłku wojny, zaserwowany przez Dygata w końcowej części utworu i pokazany na przykładzie prowadzenia domu przez hrabinę Różę, podobał mi się o wiele bardziej niż początkowe perypetie przedwojennego, niedoszłego i zbuntowanego studenta, a także niż jego nieco późniejsze, paryskie losy.
Przesadnie afektowane czytanie lektora bardzo mnie męczyło i nie pozwalało zrazu docenić i polubić „Pożegnań”, ale ostateczna ocena wypada na ich korzyść.
Do drobiażdżków, które zwróciły moją uwagę, mogę zaliczyć świetną scenkę rodzajową, w której widać obycie z Paryżem przypadkowego znajomego głównego bohatera, nazwanego przez Dygata „Polakiem z Kutna”, który uosabia cechy i niektórych dzisiejszych podróżujących po świecie Polaków.
I zostanie ze mną jeszcze to hasło: „świata nie zmienisz”, które bez względu na czasy, ustroje, systemy i okoliczności nie traci na aktualności. Sama po wielokroć je słyszałam.
#WyzwanieLC2025 marzec
Przeczytam polską książkę wydaną w latach 1945-1989
Na początku musiałam przyzwyczaić się do stylu tej tużpowojennej literatury, bardzo osadzonej w swoich czasach, w której dialogi są trochę wydumane i jakby nierzeczywiste, a świat, tak bardzo, na wielu płaszczyznach różni się od dzisiejszego, a jednak i w nim można znaleźć coś dla siebie. Odnalazłam to coś w przedstawieniu i opisaniu losu arystokracji, której czas, wraz z...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo, co widoczne w każdym dziele Dygata to trafna obserwacja innych, ale i siebie. Nieugiętość w ocenie bez próby usprawiedliwiania. A jeżeli usprawiedliwienie, to owszem - także dla siebie i innych.
Zasady Stasiowej perspektywy są banalne, a zarazem piekielnie trudne: wymagają bezwzględnej szczerości i bezwzględnego rozliczenia.
To, co widoczne w każdym dziele Dygata to trafna obserwacja innych, ale i siebie. Nieugiętość w ocenie bez próby usprawiedliwiania. A jeżeli usprawiedliwienie, to owszem - także dla siebie i innych.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZasady Stasiowej perspektywy są banalne, a zarazem piekielnie trudne: wymagają bezwzględnej szczerości i bezwzględnego rozliczenia.
Jedna z moich ulubionych książek, chociaż powstała - o zgrozo! - w 1948 roku, czyli w/g dzisiejszych historiografów , w czasach stalinizmu.
Czytałem kilkanaście lat temu i byłem zachwycony powieścią. Prawdopodobnie w jakiś sposób przyczyniła się do tego, stająca przed oczami ekranizacja Hasa z wplecionym w akcję, jednym z największych polskich przebojów w wykonaniu Sławy Przybylskiej, ale czytane obecnie po raz drugi, już chyba bez swego filmowego wcielenia, "Pożegnania" bronią się bez większego wysiłku.
Książka, wbrew temu że jej akcja toczy się w konkretnym historycznym czasie i na jednej stronie atlasu geograficznego ma jednak -według mnie - walor uniwersalny. Jest to książka o czasach przełomu, kiedy postrzega się ( widzą to też bohaterowie),że stare struktury w których jesteśmy uwięzieni, mają się nijak do naszych charakterów, naszych marzeń, czy po prostu do nowych, dziejących się za oknami wydarzeń. Co gorsza też, chociaż obiektywnie to widać, że jest szansa na coś nowego, to czasami, samym zainteresowanym ta szansa na zmianę bezpowrotnie ucieka, chociaż w powieści...
A jeżeli ta cała historia podana jest z wdziękiem, humorem i ironią to wychodzi, że w 1948 roku też można było napisać powieść wybitną.
Jedna z moich ulubionych książek, chociaż powstała - o zgrozo! - w 1948 roku, czyli w/g dzisiejszych historiografów , w czasach stalinizmu.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytałem kilkanaście lat temu i byłem zachwycony powieścią. Prawdopodobnie w jakiś sposób przyczyniła się do tego, stająca przed oczami ekranizacja Hasa z wplecionym w akcję, jednym z największych polskich przebojów w wykonaniu Sławy...
Już dawno nie zetknąłem się z książką o tak denerwującym zakończeniu. To książka o pożegnaniach, która powitaniem zaprzecza znakomitej części samej siebie. Wszystko w tej historii, począwszy od tytułu, sugeruje ponure zakończenie. I nawet ja, człowiek naiwny, mający słabość do pozytywnych, dający promyk nadziei opowieści, do końca pozostałem przekonany, że to jedyne wyjście dla powieści Dygata. Melancholia obecna jest na każdym etapie: niespełniona miłość, mezalians, rodząca się relacja przerwana nieodgadnionymi kolejami losu. To wszystko opowiedziane zostało bardzo pięknie i przekonująco. Równie przekonujące jest ponowne zetknięcie z Lidką, powolne budowanie napięcia, przygotowanie do ostatecznej konfrontacji i szczerej rozmowy dwójki bohaterów. Wszystkie elementy tej romantycznej i (prawie) tragicznej układanki odpowiadały mi zupełnie. No dobrze, może i czuć tę trochę dziś zwietrzałą fascynację umierającą arystokracją, ale wydawało mi się, że będzie stanowiła tutaj coś w rodzaju tła. Początkowo przedstawiona w miarę wiernie, bez nadmiernej ilości irytujących przytyków, wydaje się tylko wybranym z przypadku celem buntu głównego bohatera, odzwierciedleniem tkwiącego w nim rozdarcia. Nawet postać protekcjonalnej ciotki głównego bohatera wydawała się ambiwalentna i interesująca – wyznawczyni starego systemu, która pomimo przywar jest jednak kobietą godną i pragnącą dla bliskich jak najlepiej. Ale im dalej w las, tym bardziej wydźwięk ideologiczny dominował nad tak fascynującą mnie sferą psychologiczno-romantyczną. Powoli przestawała to być historia o dwóch osobach, które jakoś nie potrafią wycelować w swoje objęcia, a moralizatorskie wyjaśnienie znajdujących się pomiędzy nimi barier. I tak oto na koniec okazało się, że problem nie tkwił w nich, tylko w systemie, w którym przyszło im żyć. Dlatego też kiedy ów system zniknął, a żołnierze Pierwszej Armii wbiegli na pobliskie podwórka, nic nie stało już na przeszkodzie, aby mogli dać upust swojej szczerej miłości i żyli długo i szczęśliwie.
Nie tego oczekiwałem od historii rozpoczętej cichym, niezobowiązującym spacerem po podwarszawskich wsiach. Od historii, której główny bohater to indywidualista, który wręcz rozpaczliwie próbuje zbuntować się wobec okrutnego świata i odnaleźć na nim swoje miejsce. Od historii, która jego przygody przywołuje w subtelnej, epizodycznej narracji, sprawiającej wrażenie wieloznacznej, miejscami wręcz gombrowiczowskiej. To wszystko zbiega do ślepego, sztywnego zaułka. Po zakończeniu lektury nie ma się nad czym zastanawiać, bo wszystko stało się jasne. On nie zszedł się wcześniej z Lidką, bo był z arystokracji; nie mógł odnaleźć się w paryskiej socjecie, bo była dekadencka, hedonistyczna i wtórna (tzn. niesocjalistyczna); podwarszawscy cywile obawiali się przyszłości i bolszewików wyłącznie za sprawą propagandy zacofania, wstydu i zmęczenia; a po powstaniu, w burżuazyjnym domostwie wszyscy mieli nietęgie miny, ponieważ ich klasa społeczna opierała się zawsze na obłudzie, splendorze i pieniądzach. Najgorsze, że to wszystko samo w sobie mogłoby być rozmyte, podatne na różne interpretacje, pogłębione. Większość ze stanowiącej budulec powieści scen jest wyśmienicie nakreślona i kipi polskim klimatem. Nawet, gdyby całość skończyła się na wizycie Lidki u głównego bohatera w willi “Quo vadis” (prosze, jakie urocze mrugnięcie okiem!),nie byłoby tak źle. Zamknąłby się jakiś etap, jest satysfakcja i delikatny uśmiech na twarzy, ale wciąż, przyszłość pozostałaby niepewna, mroczna nawet, nie przekreślająca ani ponownego spotkania, ani wiecznej samotności. Tyle że na końcu wbiega ten żołnierz z orzełkiem na głowie i wszystko psuje.
Już dawno nie zetknąłem się z książką o tak denerwującym zakończeniu. To książka o pożegnaniach, która powitaniem zaprzecza znakomitej części samej siebie. Wszystko w tej historii, począwszy od tytułu, sugeruje ponure zakończenie. I nawet ja, człowiek naiwny, mający słabość do pozytywnych, dający promyk nadziei opowieści, do końca pozostałem przekonany, że to jedyne wyjście...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Pożegnania" Stanisława Dygata to swoisty rozrachunek pomiędzy życiem przed drugą wojną światową a tym podczas wojny. Powolne umieranie warstwy społecznej, jaką stanowiła arystokracja. Zmagania hrabiów i hrabin z nowym światem ostatnich dni wojny i nową rodzącą się komunistyczną rzeczywistością. Wreszcie ukazana jest miłość fordanserki do zmienionego przez pobyt w Auschwitz głównego bohatera. Piękny literacki język miesza się z mową rodem z knajp.
"Pożegnania" Stanisława Dygata to swoisty rozrachunek pomiędzy życiem przed drugą wojną światową a tym podczas wojny. Powolne umieranie warstwy społecznej, jaką stanowiła arystokracja. Zmagania hrabiów i hrabin z nowym światem ostatnich dni wojny i nową rodzącą się komunistyczną rzeczywistością. Wreszcie ukazana jest miłość fordanserki do zmienionego przez pobyt w Auschwitz...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI
I
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDużo jest tych pożegnań - przede wszystkim z przedwojenną Polską, z dotychczasowym życiem tych, którzy jeszcze niedawno byli elitą i tych, którzy pewnie pożegnają się z byciem klasą pogardzaną. Bo przecież awansują do grup hołubionych przez dyktaturę robotniczo - chłopską. No i chyba tyle. Żadna z postaci mnie nie zaintrygowała, mam poczucie niedosytu i skrótowości. Pewnie wrażenia z tej lektury były inne w 1948 roku - były czymś nowym i być może ważnym, bo czytelnicy jeszcze nie wiedzieli jaki horror ich czeka. Na mnie nie zrobiła żadnego wrażenia i nic nie wniosła do mojego literackiego "przeżycia".
Dużo jest tych pożegnań - przede wszystkim z przedwojenną Polską, z dotychczasowym życiem tych, którzy jeszcze niedawno byli elitą i tych, którzy pewnie pożegnają się z byciem klasą pogardzaną. Bo przecież awansują do grup hołubionych przez dyktaturę robotniczo - chłopską. No i chyba tyle. Żadna z postaci mnie nie zaintrygowała, mam poczucie niedosytu i skrótowości. Pewnie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChodził za mną Dygat od czasu biografii Kaliny Jędrusik.
"Pożegnania" mają coś w sobie, miałam poczucie, że autor pisząc sam poznaje tę historię, tylko że robi to dużo szybciej niż ja.
Chodził za mną Dygat od czasu biografii Kaliny Jędrusik.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Pożegnania" mają coś w sobie, miałam poczucie, że autor pisząc sam poznaje tę historię, tylko że robi to dużo szybciej niż ja.