
Religie dawnych Słowian

- Kategoria:
- popularnonaukowa
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2018-09-19
- Data 1. wyd. pol.:
- 2018-09-19
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788379760367
Cała prawda o słowiańskiej religii!
Czy Słowianie posiadali zorganizowany system wierzeń religijnych?
Jak wyglądały ich świątynie i czy w ogóle istniały?
Co było sercem ich systemu religijnego – panteon bogów czy magiczne rytuały?
Wierzenia słowiańskie rozpalają wyobraźnię badaczy, rodzimowierców i fascynatów od prawie dwóch stuleci. Niepewne dane archeologiczne i nieliczne teksty sprawiają, że kwestia słowiańskiej religii jest niekończącym się źródłem trudnych do udowodnienia hipotez, narastających kontrowersji, gorących sporów a czasami bezczelnych fałszerstw.
Dariusz Andrzej Sikorski, sprawnie poruszając się w gąszczu przekłamań i romantycznych wizji przedchrześcijańskiej Słowiańszczyzny, prezentuje własną, oryginalną odpowiedź i pogląd na kwestię duchowości naszych przodków. Opierając się na niewielu pozostałościach i badając ich powiązania, rozprawia się z tymi mitami i legendami, które zaciemniają nam ogląd sytuacji. Jego książka to popis historycznego kunsztu, a zarazem fascynująca podróż dla wszystkich poszukujących prawdziwej wiedzy.
Kup Religie dawnych Słowian w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Religie dawnych Słowian
Ocena książki wynika ze średniej ważonej: 8/10 za wprowadzające ok. 2/3 tekstu oraz 3/10 za późniejszą ok. 1/3 dotyczącą słowiańskich wierzeń/religii sensu stricto. Tak, przed sięganiem po tę pozycję dobrze mieć świadomość, że „konkrety” zajmują tu niespełna sto stron z ponad trzystu, a sprowadzić można je do bardzo pesymistycznej wizji: nie było niczego. Dla znających naukowy dorobek autora nie jest to żadnym zaskoczeniem. I bez czytania książki wiadomo, że będzie to „nurt Łowmiańskiego”, jak to w treści określono. Osobiście bardzo mi po drodze z postawą sceptyczną i krytyczną, a mimo to uważam, że do czynienia mamy nie tyle z przesadą, co niestety ze swego rodzaju niepełną uczciwością badawczą i pisaniem pod tezę. Nie jestem więc, jak to przeczuwa w posłowiu autor, rozczarowana ubogą wizją wierzeń słowiańskich, a postawą badacza, którego bardzo cenię. Z całą pewnością warto zapoznać się z dominującą partią tekstu, jeśli kogoś interesuje, w jaki sposób przede wszystkim historycy-mediewiści, ale nie tylko, dochodzą do wniosków i jakie czyhają tu liczne pułapki, zwykle zilustrowane przykładami. Kwestie to znacznie ogólniejsze niż próba odkrywania słowiańskich wierzeń: krytyka źródeł (pisanych i innych),tłumaczenia z języków oryginalnych, które zawsze są już interpretacją, wiarygodność samej informacji – zawsze przefiltrowanej przez optykę chrześcijańską, bo brak przecież innych przekazów dla epoki, a wreszcie wpływ światopoglądu naukowca i wybranej metody badawczej – wpływ często nieuświadomiony. Wynika z tego jak na dłoni, że dotarcie do tzw. prawdy to rzecz w zasadzie niemożliwa – co oznacza jedynie tyle, że rzecz jest nieuchwytna, a nie, że nie istniała. To wywód bardzo klarowny, przystępny i rzetelny, a przy okazji ożywczy – pozwalający spojrzeć na wiele spraw z odmiennej perspektywy. Nie przemawia do mnie tak stanowcze oddzielenie magii, demonologii oraz mitologii od religii, niezwykle przez to w definicji zawężonej, ale wiele spostrzeżeń jest godnych przemyślenia. Przesadą jest za to uznanie, że praca Gieysztora nadaje się dziś do kosza. Sprawę samych tytułowych „religii” można uznać za przekombinowaną – prawdopodobna odmienność kultu w różnych częściach Słowiańszczyzny (której się przecież nie neguje) oraz zmienność w czasie znajdują analogię z chrześcijaństwem: to ciągle jedna religia mimo wielu odłamów, a sam rzymski katolicyzm pozostaje rzymskim katolicyzmem, mimo że wygląda inaczej niż pół wieku czy wieki temu. Niestety dalsza, kluczowa, część to przejaw – co też sam autor w posłowiu stwierdza – zbytniej kategoryczności i jednostronności. Również niewykorzystania wielu śladów źródłowych, po prostu pominiętych milczeniem. Niemożność źródłowego uchwycenia zjawiska albo uznania informacji za całkowicie wiarygodną zmienia się zbyt często w nieistnienie zjawiska lub wymysł kronikarza. Autor tłumaczy: „proszę zwrócić uwagę, że w niemal całym dotychczasowym piśmiennictwie dominuje nurt przeciwny: ekstensywnej interpretacji w duchu sakralnym wszystkich możliwych świadectw źródłowych”. Nie mam takiego odczucia, a znam znakomitą większość prac na ten temat. To zawsze są hipotezy, tropy i próby uśrednienia, a nie prawdy objawione. Podejrzewam, że chodzić może o reakcję na zjawisko turbosłowianizmu i fantastyczne wykwity o wielkiej Lechii, ale doprawdy – odpowiadanie skrajnością na skrajność to postawa zgubna, nierzetelna i badawczo chybiona. Pokrótce metodę autorską zaprezentować można tak: każde świadectwo źródłowe traktujemy osobno, stawiamy je pod znakiem zapytania, przez co – jako niepewne – nie możemy połączyć go z innymi, podobnymi – także uznanymi za niepewne. W ten sposób zakwestionować można dokładnie wszystko, a w rezultacie uznać, że nie ma żadnego sensu badania przeszłości, bo nie stworzymy jej pełniejszego obrazu. Jest to burzenie bez możliwości nowego budowania. Ad absurdum: skoro źródła nie wspominają o ludziach poza kręgiem władzy, to tacy nie istnieli (a może i ci opisani są bardziej wytworem wyobraźni piszącego); skoro nie mamy źródeł o pewnych okresach, to nic się wtedy nie działo. Dodatkowo nie są tu brane pod uwagę świadectwa dla Słowian południowych (według autora w ogóle takie nie istnieją),etnografia zostaje praktycznie wykluczona, a językoznawstwo występuje tylko w bardzo krytycznym wydaniu L. Moszyńskiego. Brakuje przeciwwagi. Pojawiają się również zbyt ogólne twierdzenia negujące zamiast zbicia czyjejś argumentacji na konkretnym przykładzie (to szczególnie jaskrawe w porównaniu do wcześniejszej partii tekstu). Dominuje, co nie dziwne, historia i archeologia – skoro one nie mówią nic pewnego o zjawisku, to nic innego nie powie. Dialog różnych dyscyplin nie ma prawa bytu, bo przez wzajemny wpływ na siebie tworzą zasadę błędnego koła. Kilka wybranych kwestii. 1) Według autora nie jest udowodniony kult bogów u wszystkich Słowian – istnieją marne świadectwa dla wschodnich oraz połabskich, ale oczywiście każde można zakwestionować (o czym trochę niżej). Dowodem dającym tę pewność byłoby zapewne jedynie świadectwo spisane ręką Słowianina np. z terenów polskich, w którym nazywałby swoich bogów i określał ich funkcje (co też dałoby się zakwestionować). Stoi to stwierdzenie jednak w sprzeczności z wcześniejszym dowodzeniem, że samo słowo „bóg” istniało już przed chrystianizacją i zostało dzięki temu wykorzystane na określenie chrześcijańskiego Boga. Skoro istniało słowo o takim znaczeniu semantycznym, istniało zjawisko – zatem w wieku IX Słowianie jakiegoś boga lub bogów czcili. Możemy gimnastykować się i próbować dowodzić, że dotyczy to tylko Słowian południowych/naddunajskich, a do innych dotarło później – nie da się jednak zaprzeczyć pokrewieństwu słowa z leksyką irańską, co poświadcza dawniejszą metrykę. 2) „Brak rodzimych słów na określenie posągu bóstwa w słownictwie słowiańskim do połowy IX w. świadczy, że przynajmniej do tego czasu Słowianie nie tworzyli posągów bóstw”. Nie dość, że paskudny gwałt na logice (nie ma bytu, skoro nie znajdujemy na ten byt odpowiedniego słowa – pasującego do wizji badacza),to przede wszystkim nieuprawniony wybór wytłumaczenia dla „braku” takiego słowa, a posłużenia się – w zachowanym materiale źródłowym – zapożyczeniem bułgarskim „bałwan”. Istnieje co najmniej kilka procesów językowych, które mogą tę sytuację tłumaczyć – niekonieczne jest nim pojawienie się nieznanego dotąd zjawiska, przejętego wraz z nazwą od innego ludu. Alternatywa to choćby, doskonale obserwowane również na co dzień, wyparcie dotąd używanego słowa „rodzimego” przez słowo obce, ale uznawane np. za bardziej prestiżowe. Nie można stwierdzić kategorycznie, że Słowianie nie tworzyli posągów bóstw na takiej podstawie. 3) „Nie znamy zatem bóstw o ogólnosłowiańskim zasięgu” – konkluduje zdecydowanie autor niezwykle wątpliwą hipotezę o przedostaniu się imienia Swaroga z Połabia na Ruś dopiero w wieku XIII. Wcześniej stawia pod znakiem zapytania istniejący w źródłach ruskich zapis imienia Swaroga: miałby być znaczeniowym tłumaczeniem imienia Hefajstosa, a nie zastąpieniem bóstwa greckiego słowiańskim o podobnych kompetencjach. Problem w tym, że etymologia „Hefajstosa” jest niepewna, więc dla takiego scenariusza należałoby poczynić dodatkowe założenie, że autor tłumaczenia był osobą niezwykle kreatywną i posłużył się sobie tylko wiadomym skojarzeniem. W zasadzie zapisał cokolwiek przypadkiem zbieżnego z wersją połabską. 4) Weles/Wołos (w książce „Wolos”) nie był bogiem, a demonem. Detronizacji tej dokonuje autor na podstawie własnego przeświadczenia mimo obecności Wołosa, określanego przez źródła ruskie bogiem, w traktacie z Bizancjum – jako gwaranta przysięgi. Jednocześnie uznaje, że demon Wolos (o ile nie był po prostu adaptacją świętego Błażeja-Własa) posiadał niezwykle istotne kompetencje: odpowiadał m.in. za bogactwo. Można się zastanawiać: skoro demon miał boskie kompetencje, to czemu odmawiać mu boskości; skoro wystąpił jako gwarant stosunków międzypaństwowych, to na jakiej podstawie, wbrew literze źródła, nie uznawać go za boga? 5) Brak poruszenia kwestii bóstwa żeńskiego mimo marginalnych wzmianek: o słowiańskiej „Fortunie” u Williama z Malmesbury, starocerkiewnosłowiańskiej „Rożdanicy” czy Mokoszy – tę ostatnią autor uznaje za wymysł, chociaż w żaden sposób tego nie rozwija. Z pewnością świadomy jest też świadectwa Thietmara o bogini lucickiej, ale w książce nie ma na temat ani słowa. Samo zaś słowo „bogini” ma być późnym zapożyczeniem chrześcijańskim – czego nie daje się udowodnić. 6) Panteon Długosza to bez wątpienia uczony wymysł, gdyż Długosz „oczywiście nie miał żadnej wiedzy o pogaństwie Słowian, bo skąd miałby ją mieć pięć wieków po chrzcie Mieszka I”. Na przykład stąd, że – co sam autor wspomina w innych partiach tekstu – ludowe rytuały czy przyśpiewki charakteryzują się długim trwaniem bez względu na chrzest Mieszka I. Długosz jak najbardziej mógł znać pewne imiona, które dopiero przyporządkował – niekoniecznie trafnie – do wizji panteonu. Tym bardziej, że – co też autor przytacza – część imion z Długosza znana jest ze wcześniejszych zapisek. Co więcej, podobny wymysł, literacką kreację, przypisuje autor ruskiemu Nestorowi („Powieść minionych lat”): panteon Włodzimierza Wielkiego nie dość, że zawiera tak naprawdę imiona demonów, które pisarz błędnie uznał za bogów, to jeszcze zostało wszystko wykreowane w nawiązaniu do Pisma Świętego – analogii z burzeniem bałwanów przed przyjęciem prawdziwej wiary. Idźmy dalej: wszystkie kroniki to tylko produkt literacko-propagandowy i nie można z nich czerpać żadnej wiedzy o faktach (w zasadzie może być to podejście słuszne, najczęściej bywa jednak mocno wybiórcze). 7) Stawianie kościołów na miejscach kultu pogańskiego to mit, mimo że autor sam przytacza przykłady poświadczające taką praktykę. Obaleniu mitu służy wykazanie, że nie istniała w chrześcijaństwie sankcjonująca to norma prawna. Przecież nie musiała istnieć – wystarczył pragmatyzm, o którym też autor wcześniej pisał: miejsce związane np. z targiem czy wiecem, przy okazji wykorzystywane do kultu, zachowywało funkcję. 8) Rozwinięty i tak naprawdę jedyny w miarę poświadczony kult na terenie Połabia rozwinął się pod wpływem chrześcijaństwa (nie jest to pogląd nowy). Wpływy te widoczne mają być np. w wielogłowości (trójgłowości) posągów – jako odbicie idei Trójcy Świętej. Mimo że autor sam wspomina o tym, że znaczenie kultowe Trójcy w chrześcijaństwie to czasy znacznie późniejsze – i to słowiańskie posągi są wobec niego wcześniejsze. Ostateczną konkluzją jest oczywiście to, że wierzenia słowiańskie były ubogie, nieatrakcyjne i nie stanowiły żadnej konkurencji dla chrześcijaństwa – dlatego przyjęło się ono łatwo. Dowodem na to ma być kwestia tzw. reakcji pogańskiej, przy okazji czego autor prezentuje zwalczany przez samego siebie dowód błędnego koła: Reakcja „pogańska” była wystąpieniem przeciw władzy niezwiązanym z religią, więc nie istniała potrzeba walki o mało atrakcyjne wierzenia. Wierzenia były mało atrakcyjne, więc reakcja „pogańska” dotyczyła kwestii innej niż religijna. Poza błędnym kołem jest to również stwierdzenie znacznie na wyrost i sprzeczne ze źródłami. Jako jedyny przykład konfliktu społecznego na tle religijnym wskazuje autor powstania połabskie. Polskie uznaje za imaginację i odczytywanie źródeł przez konkretne okulary (duchowni uznali wiadomości o zabijaniu duchownych za atak na wiarę, a nie aparat władzy) – przy okazji pomijając dla zagadnienia niemieckie przekazy piszące wprost o upadku wiary chrześcijańskiej po śmierci Mieszka II. Nie wspomina także o reakcjach pogańskich na Węgrzech, gdzie też mieszkali Słowianie, w latach 1046 i 1061 (!). Czy to, że nie mamy wzmianek o późniejszych konfliktach na tym tle w Polsce oznacza, że ich nie było? Przecież nie. Nie mamy do tego dostępu: nie wiemy wiele o sytuacji wewnętrznej za Odnowiciela, Szczodrego, Hermana. Zaistnienie sieci parafialnej to dopiero wiek XIII, ale nawet to niekoniecznie szło w parze z intensywnym rozprzestrzenianiem idei chrześcijańskich poza warstwą instytucjonalno-rytualną: zestawmy wysublimowaną teologię z ludowym postrzeganiem świata. Pole do konfliktu po – być może – intensywnej fazie chrystianizacji za pierwszych Piastów mogło też po prostu przestać istnieć. Brak tutaj dostatecznych podstaw do wysnuwania wniosków o niskiej atrakcyjności wierzeń słowiańskich. Można uznać tylko, że nie wiemy o nich wiele pewnego, a hiperkrytyczną metodą zastosowaną przez autora nie dowiemy się niczego – o czymkolwiek. Jeśli brak niekwestionowalnych świadectw źródłowych o wierzeniach przedchrześcijańskich z terenów Polski miałby oznaczać, że żyjący tu Słowianie nie mieli ani życia duchowego, ani warstwy bardziej zinstytucjonalizowanej, to byliby prawdziwym ewenementem. Może nawet większym niż wielka Lechia.
Oceny książki Religie dawnych Słowian
Poznaj innych czytelników
630 użytkowników ma tytuł Religie dawnych Słowian na półkach głównych- Chcę przeczytać 421
- Przeczytane 200
- Teraz czytam 9
- Posiadam 65
- Historia 11
- Popularnonaukowe 7
- Słowiańskie 6
- Chcę w prezencie 6
- Religia 5
- 2023 4



























































OPINIE i DYSKUSJE o książce Religie dawnych Słowian
Książka „Religia dawnych Słowian” pozostawia spory niedosyt. Już sam tytuł sugeruje, że czytelnik otrzyma uporządkowaną wiedzę o wierzeniach Słowian, tymczasem w praktyce jest to głównie analiza badań i źródeł, a nie próba odtworzenia samej religii. Zamiast obrazu dawnych wierzeń dostajemy przede wszystkim rozważania o tym, kto się mylił i dlaczego.
Autor niewątpliwie posiada dużą wiedzę i warsztat naukowy, jednak momentami sprawia wrażenie, jakby większą wagę przykładał do podważania wcześniejszych interpretacji niż do zaproponowania własnej, spójnej wizji. Krytyczne podejście do źródeł jest oczywiście potrzebne, ale tutaj prowadzi ono do sytuacji, w której czytelnik kończy lekturę z poczuciem, że „nic nie wiadomo” – co trudno uznać za satysfakcjonujące.
Książka może być wartościowa dla osób zainteresowanych metodologią badań nad słowiańszczyzną, jednak dla czytelnika szukającego konkretnej wiedzy o wierzeniach, bogach i obrzędach będzie raczej rozczarowaniem. W efekcie tytuł wydaje się nie do końca trafiony – bardziej adekwatne byłoby określenie jej jako pracy o sporach wokół religii Słowian, a nie o samej religii.
Książka „Religia dawnych Słowian” pozostawia spory niedosyt. Już sam tytuł sugeruje, że czytelnik otrzyma uporządkowaną wiedzę o wierzeniach Słowian, tymczasem w praktyce jest to głównie analiza badań i źródeł, a nie próba odtworzenia samej religii. Zamiast obrazu dawnych wierzeń dostajemy przede wszystkim rozważania o tym, kto się mylił i dlaczego.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor niewątpliwie...
Rzetelna pozycja, którą polecam osobom chcącym zmierzyć się z tematyką wierzeń z okresu "słowiańskiego" w naszej historii :)
Książka jest napisana ciekawie i, na szczęście, więcej w niej realnej naukowej analizy niż historycznego chciejstwa. Polecam.
Rzetelna pozycja, którą polecam osobom chcącym zmierzyć się z tematyką wierzeń z okresu "słowiańskiego" w naszej historii :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest napisana ciekawie i, na szczęście, więcej w niej realnej naukowej analizy niż historycznego chciejstwa. Polecam.
Autor popełnił błąd na początku zajmując się religiami a nie mitlogiami słowian. Te drugie łatwiej odtwarzać i ich defincję profesor Sikorski podaje poprawną. Religie natomiast są zjawiskiem długiego trwania i wiele możemy obserwować obecnie. Autor przyjmuje wąską defincję religi (moim zdaniem błędnie),bo pasuje do jego tez. Krytyka archeologów i lingwistów powinna być traktowana jako opinia osobista a nie merytoryczna bo Sikorski nie ma odpowiedniego wykształcenia. Największym dokonaniem jakim może się szczycić w ramach tej publikacji to prezentacja warsztatu mediawisty i źródeł do badań historii Słowian. Niestety pojawiają się stwierdzenia, które osobiście interpretuję jako przemawiające za sondem iż Profesor Dariusz Sikorski jest świetnym historykiem średniowiecza ale mało wie o innych epokach a inne nauki szczególnie nie humanistyczne to dla niego ,, czarna magia".
Autor popełnił błąd na początku zajmując się religiami a nie mitlogiami słowian. Te drugie łatwiej odtwarzać i ich defincję profesor Sikorski podaje poprawną. Religie natomiast są zjawiskiem długiego trwania i wiele możemy obserwować obecnie. Autor przyjmuje wąską defincję religi (moim zdaniem błędnie),bo pasuje do jego tez. Krytyka archeologów i lingwistów powinna być...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKubeł zimnej wody na głowy turbolehitów. Autor jest hiperkrytyczny wobec idei religii dawnych Słowian. Miejscami ma się wrażenie, że idzie w tym za daleko. Sam przyznaje w zakończeniu, że można jego książkę traktować jako przeciwwagę dla dominujących na rynku hurraoptymistycznych rozbudowanych wizji dawnych słowiańskich wierzeń i jeśli tak do tego podejdziemy to bardzo pożyteczna pozycja, a prawda o tym zjawisku tkwi pewnie gdzieś po środku. Książka bardzo dużo miejsca poświęca metodologii badań, a mniej samym hipotezom dotyczącym słowiańskiej mitologii. Pod tym kątem wydawnictwo robi w konia czytelników obiecując co innego w blurbie. Więcej dowiadujemy się tutaj o tym, czym wierzenia słowiańskie nie były niż czym były. Odzwierciedla to niewielką ilość materiału źródłowego, którym dysponujemy.
Kubeł zimnej wody na głowy turbolehitów. Autor jest hiperkrytyczny wobec idei religii dawnych Słowian. Miejscami ma się wrażenie, że idzie w tym za daleko. Sam przyznaje w zakończeniu, że można jego książkę traktować jako przeciwwagę dla dominujących na rynku hurraoptymistycznych rozbudowanych wizji dawnych słowiańskich wierzeń i jeśli tak do tego podejdziemy to bardzo...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążce należy się drastyczna obniżka punktów, ponieważ tytuł to klasyczny clickbait, czyli coś, co powinno być piętnowane. Tytuł sugeruje, że mamy do czynienia z opisem religii dawnych Słowian, podczas gdy prawidłowy tytuł powinien brzmieć: nie było religii Słowian lub religie dawnych Słowian to wymysł lub mało wiemy o religiach Słowian. Nie brzmią one zachęcająco, ale przynajmniej bardziej by odpowiadały treści książki.
Książce należy się drastyczna obniżka punktów, ponieważ tytuł to klasyczny clickbait, czyli coś, co powinno być piętnowane. Tytuł sugeruje, że mamy do czynienia z opisem religii dawnych Słowian, podczas gdy prawidłowy tytuł powinien brzmieć: nie było religii Słowian lub religie dawnych Słowian to wymysł lub mało wiemy o religiach Słowian. Nie brzmią one zachęcająco, ale...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo tą pozycję na pewno nie powinny sięgać osoby, które oczekiwałyby bogatego opisu słowiańskiego panteonu, mitów i bogów. O tym jednak autor wspomina już na wstępie. To raczej szeroki zbiór krytycznych uwag dotyczących dotychczas prowadzonych badań, ich metodologii i wysnuwanych przez badaczy wniosków. Gdyby zamknąć treść w jednym zdaniu, to można by powiedzieć, że nic nie wiemy na pewno, a bardzo niewiele elementów powszechnie omawianej mitologii ma jakiekolwiek potwierdzenia w materiale badawczym. Na pewno nie jest to pozycja dla każdego, ale może być ciekawą opozycją dla pozycji, które bardziej entuzjastycznie podchodzą do mniej pewnych teorii.
Po tą pozycję na pewno nie powinny sięgać osoby, które oczekiwałyby bogatego opisu słowiańskiego panteonu, mitów i bogów. O tym jednak autor wspomina już na wstępie. To raczej szeroki zbiór krytycznych uwag dotyczących dotychczas prowadzonych badań, ich metodologii i wysnuwanych przez badaczy wniosków. Gdyby zamknąć treść w jednym zdaniu, to można by powiedzieć, że nic nie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka nie jest pozycją popularnonaukową. Autor ciekawie i dość zaskakująco porusza tematy związane z tym, co nam wiadomo o wierzeniach naszych przodków. Nie jest to łatwa lekturą, raczej pozycją wymagająca i miejscami wymagająca głębszej wiedzy z omawianych tematów.
Ta książka nie jest pozycją popularnonaukową. Autor ciekawie i dość zaskakująco porusza tematy związane z tym, co nam wiadomo o wierzeniach naszych przodków. Nie jest to łatwa lekturą, raczej pozycją wymagająca i miejscami wymagająca głębszej wiedzy z omawianych tematów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOdradzam. Pełna błędów pozycja mieszająca z błotem naszą mitologię
Odradzam. Pełna błędów pozycja mieszająca z błotem naszą mitologię
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo merytoryczna. Dla niektórych może okazać zaskoczeniem i zburzyć to, co wyobrazili sobie o kulturze słowian na podstawie wcześniejszych lektur. Niemniej wciąż nie wiemy wystarczająco dużo aby przyjąć jakieś konkretne stanowisko.
Bardzo merytoryczna. Dla niektórych może okazać zaskoczeniem i zburzyć to, co wyobrazili sobie o kulturze słowian na podstawie wcześniejszych lektur. Niemniej wciąż nie wiemy wystarczająco dużo aby przyjąć jakieś konkretne stanowisko.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTytuł "Religie dawnych Słowian" rozpala wyobraźnię, ale bardziej odpowiadający treści byłby "Dlaczego nie wiemy prawie nic pewnego". Książka dla cierpliwych czytelników, ale prowadzi do satysfakcjonującej, aczkolwiek gorzkiej konkluzji, że większość tego co wiemy to prawdopodobnie bajki.
Tytuł "Religie dawnych Słowian" rozpala wyobraźnię, ale bardziej odpowiadający treści byłby "Dlaczego nie wiemy prawie nic pewnego". Książka dla cierpliwych czytelników, ale prowadzi do satysfakcjonującej, aczkolwiek gorzkiej konkluzji, że większość tego co wiemy to prawdopodobnie bajki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to