rozwińzwiń

Religie dawnych Słowian

Okładka książki Religie dawnych Słowian autora Dariusz Andrzej Sikorski, 9788379760367
Okładka książki Religie dawnych Słowian
Dariusz Andrzej Sikorski Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie popularnonaukowa
Kategoria:
popularnonaukowa
Format:
papier
Data wydania:
2018-09-19
Data 1. wyd. pol.:
2018-09-19
Język:
polski
ISBN:
9788379760367
Średnia ocen

5,7 5,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Religie dawnych Słowian w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Religie dawnych Słowian



książek na półce przeczytane 1501 napisanych opinii 148

Oceny książki Religie dawnych Słowian

Średnia ocen
5,7 / 10
99 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Religie dawnych Słowian

avatar
1
1

Na półkach:

Książka „Religia dawnych Słowian” pozostawia spory niedosyt. Już sam tytuł sugeruje, że czytelnik otrzyma uporządkowaną wiedzę o wierzeniach Słowian, tymczasem w praktyce jest to głównie analiza badań i źródeł, a nie próba odtworzenia samej religii. Zamiast obrazu dawnych wierzeń dostajemy przede wszystkim rozważania o tym, kto się mylił i dlaczego.

Autor niewątpliwie posiada dużą wiedzę i warsztat naukowy, jednak momentami sprawia wrażenie, jakby większą wagę przykładał do podważania wcześniejszych interpretacji niż do zaproponowania własnej, spójnej wizji. Krytyczne podejście do źródeł jest oczywiście potrzebne, ale tutaj prowadzi ono do sytuacji, w której czytelnik kończy lekturę z poczuciem, że „nic nie wiadomo” – co trudno uznać za satysfakcjonujące.

Książka może być wartościowa dla osób zainteresowanych metodologią badań nad słowiańszczyzną, jednak dla czytelnika szukającego konkretnej wiedzy o wierzeniach, bogach i obrzędach będzie raczej rozczarowaniem. W efekcie tytuł wydaje się nie do końca trafiony – bardziej adekwatne byłoby określenie jej jako pracy o sporach wokół religii Słowian, a nie o samej religii.

Książka „Religia dawnych Słowian” pozostawia spory niedosyt. Już sam tytuł sugeruje, że czytelnik otrzyma uporządkowaną wiedzę o wierzeniach Słowian, tymczasem w praktyce jest to głównie analiza badań i źródeł, a nie próba odtworzenia samej religii. Zamiast obrazu dawnych wierzeń dostajemy przede wszystkim rozważania o tym, kto się mylił i dlaczego.

Autor niewątpliwie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
32
2

Na półkach:

Rzetelna pozycja, którą polecam osobom chcącym zmierzyć się z tematyką wierzeń z okresu "słowiańskiego" w naszej historii :)
Książka jest napisana ciekawie i, na szczęście, więcej w niej realnej naukowej analizy niż historycznego chciejstwa. Polecam.

Rzetelna pozycja, którą polecam osobom chcącym zmierzyć się z tematyką wierzeń z okresu "słowiańskiego" w naszej historii :)
Książka jest napisana ciekawie i, na szczęście, więcej w niej realnej naukowej analizy niż historycznego chciejstwa. Polecam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
316
73

Na półkach:

Autor popełnił błąd na początku zajmując się religiami a nie mitlogiami słowian. Te drugie łatwiej odtwarzać i ich defincję profesor Sikorski podaje poprawną. Religie natomiast są zjawiskiem długiego trwania i wiele możemy obserwować obecnie. Autor przyjmuje wąską defincję religi (moim zdaniem błędnie),bo pasuje do jego tez. Krytyka archeologów i lingwistów powinna być traktowana jako opinia osobista a nie merytoryczna bo Sikorski nie ma odpowiedniego wykształcenia. Największym dokonaniem jakim może się szczycić w ramach tej publikacji to prezentacja warsztatu mediawisty i źródeł do badań historii Słowian. Niestety pojawiają się stwierdzenia, które osobiście interpretuję jako przemawiające za sondem iż Profesor Dariusz Sikorski jest świetnym historykiem średniowiecza ale mało wie o innych epokach a inne nauki szczególnie nie humanistyczne to dla niego ,, czarna magia".

Autor popełnił błąd na początku zajmując się religiami a nie mitlogiami słowian. Te drugie łatwiej odtwarzać i ich defincję profesor Sikorski podaje poprawną. Religie natomiast są zjawiskiem długiego trwania i wiele możemy obserwować obecnie. Autor przyjmuje wąską defincję religi (moim zdaniem błędnie),bo pasuje do jego tez. Krytyka archeologów i lingwistów powinna być...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

630 użytkowników ma tytuł Religie dawnych Słowian na półkach głównych
  • 421
  • 200
  • 9
104 użytkowników ma tytuł Religie dawnych Słowian na półkach dodatkowych
  • 65
  • 11
  • 7
  • 6
  • 6
  • 5
  • 4

Tagi i tematy do książki Religie dawnych Słowian

Inne książki autora

Okładka książki Wikingowie w Polsce? Zabytki skandynawskie na ziemiach polskich Leszek Gardeła, Remigiusz Gogosz, Marek F. Jagodziński, Grzegorz Kiarszys, Paweł Kucypera, Jakub Morawiec, Jerzy Sikora, Dariusz Andrzej Sikorski, Przemysław Urbańczyk
Ocena 7,8
Wikingowie w Polsce? Zabytki skandynawskie na ziemiach polskich Leszek Gardeła, Remigiusz Gogosz, Marek F. Jagodziński, Grzegorz Kiarszys, Paweł Kucypera, Jakub Morawiec, Jerzy Sikora, Dariusz Andrzej Sikorski, Przemysław Urbańczyk
Okładka książki Hayden White w Polsce: Fakty, krytyka, recepcja Maciej Bugajewski, Ewa Domańska, Jerzy Kałążny, Bartłomiej Krupa, Henryk Markiewicz, Danuta Minta-Tworzowska, Jakub Muchowski, Iwan Peshkov, Jan Pomorski, Jörn Rüsen, Dariusz Andrzej Sikorski, Edward Skibiński, Paweł Stróżyk, Marek Wilczyński, Tomasz Wiśniewski
Ocena 7,0
Hayden White w Polsce: Fakty, krytyka, recepcja Maciej Bugajewski, Ewa Domańska, Jerzy Kałążny, Bartłomiej Krupa, Henryk Markiewicz, Danuta Minta-Tworzowska, Jakub Muchowski, Iwan Peshkov, Jan Pomorski, Jörn Rüsen, Dariusz Andrzej Sikorski, Edward Skibiński, Paweł Stróżyk, Marek Wilczyński, Tomasz Wiśniewski
Okładka książki Chrzest Mieszka I i chrystianizacja państwa Piastów Marek Cetwiński, Józef Dobosz, Darius von Güttner-Sporzyński, Jarosław Jarzewicz, Hanna Kóčka-Krenz, Marzena Matla, Maciej Michalski, Grzegorz Pac, Marcin Rafał Pauk, Krzysztof Polek, Maksymilian Sas, Dariusz Andrzej Sikorski, Leszek Paweł Słupecki, Jerzy Strzelczyk, László Tapolcai, Przemysław Urbańczyk, Vratislav Vaníček
Ocena 7,9
Chrzest Mieszka I i chrystianizacja państwa Piastów Marek Cetwiński, Józef Dobosz, Darius von Güttner-Sporzyński, Jarosław Jarzewicz, Hanna Kóčka-Krenz, Marzena Matla, Maciej Michalski, Grzegorz Pac, Marcin Rafał Pauk, Krzysztof Polek, Maksymilian Sas, Dariusz Andrzej Sikorski, Leszek Paweł Słupecki, Jerzy Strzelczyk, László Tapolcai, Przemysław Urbańczyk, Vratislav Vaníček
Okładka książki Spór o początki państwa polskiego. Historiografia, tradycja, mit, propaganda Andrzej Buko, Wojciech Chudziak, Wojciech Drelicharz, Michał Kara, Przemysław Nowak, Jacek Poleski, Dariusz Andrzej Sikorski, Henryk Marek Słoczyński, Błażej Stanisławski, Bartosz Tietz
Ocena 7,8
Spór o początki państwa polskiego. Historiografia, tradycja, mit, propaganda Andrzej Buko, Wojciech Chudziak, Wojciech Drelicharz, Michał Kara, Przemysław Nowak, Jacek Poleski, Dariusz Andrzej Sikorski, Henryk Marek Słoczyński, Błażej Stanisławski, Bartosz Tietz
Okładka książki Slavia Antiqua, Tom LVI, 2015 Artur Błażejewski, Zofia Brzozowska, Andrzej Janowski, Tomasz Kurasiński, Mirosław J. Leszka, Michał Łuczyński, Krystyna Łukasiewicz, Henryk Mamzer, Andrzej Michałowski, Joanna Sawicka, Dariusz Andrzej Sikorski, Milena Teska
Ocena 7,0
Slavia Antiqua, Tom LVI, 2015 Artur Błażejewski, Zofia Brzozowska, Andrzej Janowski, Tomasz Kurasiński, Mirosław J. Leszka, Michał Łuczyński, Krystyna Łukasiewicz, Henryk Mamzer, Andrzej Michałowski, Joanna Sawicka, Dariusz Andrzej Sikorski, Milena Teska
Okładka książki Chrzest – św. Wojciech – Polska. Dziedzictwo średniowiecznego Gniezna Jakub Adamski, Tomasz Janiak, Tomasz Sawicki, Dariusz Andrzej Sikorski, Miłosz Sosnowski, Jerzy Strzelczyk, Alicja Szulc
Ocena 6,0
Chrzest – św. Wojciech – Polska. Dziedzictwo średniowiecznego Gniezna Jakub Adamski, Tomasz Janiak, Tomasz Sawicki, Dariusz Andrzej Sikorski, Miłosz Sosnowski, Jerzy Strzelczyk, Alicja Szulc

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ludzie gościńca w XVII-XVIII wieku Bohdan Baranowski
Ludzie gościńca w XVII-XVIII wieku
Bohdan Baranowski
Minęło już trochę czasu od kiedy zaglądałam do książek pana Baranowskiego. Jak do tej pory znałam jego badania na temat demonologii ludowej czy procesów czarownic. Ta książka z kolei poruszyła przyziemną, ale nie mniej ciekawą tematykę. Jak wiadomo, mieliśmy w okresie Rzeczpospolitej Obojga Narodów (czy jak autor często określa: Rzeczypospolitej) kilka stanów społecznych. Szlachta, duchowieństwo, mieszczanie i chłopi to podział, którego każdy zna. Jednak nie oni byli przedmiotem zainteresowania pana Baranowskiego. Jego uwagę przykuły ludzie spoza tego sztywnego podziału, a była to całkiem liczna grupa przeróżnych indywiduów, którzy byli mniej albo bardziej związani z gościńcem. Czym był w ogóle gościniec? Był po prostu dawnym odpowiednikiem dróg. Gościniec posiadał liczne wytyczone szlaki, które łączyły ze sobą popularne w XVII czy XVIII wieku miejscowości. Często można spotkać po drodze przeróżne gospody, karczmy czy popularne w tamtym czasie młyny. Autor bardzo wyraźnie przedstawił XVII i XVIII-wieczną rzeczywistość. Nie czynił tego w tak brutalny sposób jak pan Janicki w swojej książce „Pańszczyzna”, ale można również w książce pana Baranowskiego zauważyć, że nie były to dla ludzi przyjazne czy bezpieczne warunki do życia. Nie było łatwo znaleźć sobie miejsce w tej dzikiej rzeczywistości, a już szczególnie ciężko mieli ci, którzy nie posiadali stałego miejsca zamieszkania, zajęcia czy jakiegoś majątku. Taką grupę określano jako ludzi luźnych. A kto należał do ludzi luźnych? Mamy przede wszystkim przeróżnych tymczasowych pracowników jak flisaków, traczy, rzemieślników, ludzi zajmujących się wypasem i transportem bydła, świń czy gęsi. Mogą też do nich należeć wędrujący po wioskach czy jarmarkach przeróżnego pochodzenia kramarze, którzy handlują prawdziwą albo mniej prawdziwą biżuterią, materiałami, lekarstwami, dewocjonaliami itp. Nie brakowało też różnej maści wędrownych artystów, którzy chcieli zarobić na swoim talencie. Do ludzi luźnych zaliczano też pielgrzymów, którzy cieszyli się dużym poważaniem wśród wierzącej ludności, żołnierzy, szpiegów i trudniącymi się przeróżnymi zajęciami cyganów. Na gościńcu można było też spotkać wielu zbiegłych z przeróżnych warstw społecznych oraz oczywiście żebraków, u których rozwinął się nawet specjalny żargon. Do grupy ludzi luźnych zaliczano też osoby z przestępczego półświatka, jak zawodowych szulerów, złodziei, grupy zbójników, morderców, prostytutki, handlarzy żywym towarem, którzy wciągnęli naiwnych albo do tatarskiej niewoli, albo do przymusowej służby wojskowej. Mogło się wydawać, że zdobycie jakikolwiek informacji o ludziach luźnych było trudnym przedsięwzięciem. Autor pozyskiwał swoje materiały z sądowych aktów, które prowadzono wtedy skrupulatnie w miastach. Z protokołów można się nie tylko dowiedzieć o przestępstwach, ale też o życiu danego oskarżonego czy świadka. Można się też dowiedzieć, co przywiodło ludzi na gościniec. Autor przybliżył nam też w tej książce samo działanie wymiaru sprawiedliwości, w którym nie było czasami zbyt wiele tej… sprawiedliwości. Sędziowie, o ile można ich tak nazwać, nie byli kompetentni i patrzyli często przez palce, gdy na ławie oskarżonych stawała osoba z wyższej warstwy społecznej. Z kolei kary za takie „przestępstwa” jak bigamię, zdradę małżeńską czy czarownictwo były nie do pozazdroszczenia. Zresztą nawet za najmniejsze przewinienia czy ślady podejrzenia można było przypłacić w Rzeczypospolitej swoim gardłem. Nakreślona w tej książce gościńcowa rzeczywistość nie była więc usłana różami. Wolność i swoboda nie dawała takiej radości, jak mogło się współczesnemu człowiekowi wydawać. Ludzie luźni byli wystawieni na własne ryzyko. Mogli łatwo paść ofiarą napaści, rewizji, oszustwa czy kapryśnej pogody. Gdy stawali się z kolei niezdolni do pracy, często lądowali w nędznych przytułkach i zostawali żebrakami. Tylko sprytni kombinatorzy potrafili odnaleźć się w tej marginalnej rzeczywistości.
Ann-chan - awatar Ann-chan
ocenił na73 lata temu
Polska demonologia ludowa Leonard J. Pełka
Polska demonologia ludowa
Leonard J. Pełka
Zdecydowanie wartościowa pozycja, jeśli chodzi o temat mitologii słowiańskiej, choć zanim się za nią weźmie trzeba mieć na uwadze parę trudności, jakie może ona sprawić w lekturze. Sam język jest mocno akademicki i niestety mało płynny, więc trzeba się mocno skupiać, by zrozumieć sens czytanych zdań. Zdarzyło mi się nawet, że niektóre rozdziały musiałam czytać dwa razy, by faktycznie przyswoić sobie ich treść. Co do samej zawartości - jest ona równie wymagająca co styl. Autor przytacza wielokrotnie wyniki badań terenowych i związane z nimi statystyki, dotyczące wyobrażeń omawianych istot demonicznych w wybranych regionach Polski. Poza tym pojawiają się fragmenty podań, legend i baśni, w których bohaterami są właśnie słowiańskie demony. Są to bardzo interesujące informacje, jednak wyobrażam sobie, że nie każdy może szukać faktów tego typu. Poza nimi można oczywiście znaleźć w książce bardziej ogólne opisy danych demonów, jednak i one nie są zbyt łatwe w odbiorze (o czym już wspomniałam wcześniej, to właśnie one wymagały ode mnie powtórnego przeczytania). Podsumowując, "Polska demonologia ludowa" nie nadaje się raczej na sam początek zgłębiania tematu mitologii słowiańskiej, nie jest to też lekka lektura do czytania w ramach relaksu. Nie mniej jednak nadal ją polecam, choć radzę się za nią wziąć dopiero po przeczytaniu innych, bardziej przystępnych pozycji (jak na przykład "W kręgu upiorów i wilkołaków" Baranowskiego).
Niesporczak - awatar Niesporczak
ocenił na71 dzień temu
Wojownicy i wilkołaki Leszek Paweł Słupecki
Wojownicy i wilkołaki
Leszek Paweł Słupecki
We wstępie do niniejszej pozycji jej autor: ceniony mediewista, archeolog i historyk religii Leszek Paweł Słupecki zwraca uwagę na niezaprzeczalną atrakcyjność motywu likantropii, która wydaje się nie słabnąć na przestrzeni wieków. Przyznaję, że również ja od wczesnego dzieciństwa przejawiałem mocną fascynację wszelkimi mitologicznymi stworzeniami, ze szczególnym uwzględnieniem, a wręcz zamiłowaniem do wilkołaków. Sprowadzało się to nawet do pragnienia stania się jednym z nich, ale bez bolesnej i przymusowej przemiany podczas pełni księżyca i wiążącej się z nią utratą człowieczeństwa i samokontroli. Lata minęły, ale moje zainteresowanie tematem nie przeminęło. Czekałem tylko na odpowiedni moment, żeby zapoznać się z omawianą książką. Okazja nadarzyła się w lutym, kiedy w ramach zgłębiania tematu dowiedziałem się, że dla naszych słowiańskich przodków był to wilczy miesiąc, co wiąże się z faktem, że właśnie w jego połowie przypada jedyna w ciągu roku ruja u wilczych samic. Ponadto piętnastego dnia tego miesiąca Rzymianie i Rzymianki świętowali i świętowały Luperkalia. Była to uroczystość obchodzona na cześć wilczycy, która wykarmiła Romulusa i Remusa, a swoją nazwę wzięła od Luperkusa: wilczo-koźlego Boga, utożsamianego z Faunem, który chronił stada przed tymi drapieżnymi przodkami psów. Powracając do Słowian należy jeszcze zaznaczyć, że w strachu przed wilkami zamiast ich zwyczajowej nazwy stosowano zamienniki takie jak „luty” lub „luty zwierz”, aby zgodnie ze staropolskim przysłowiem nie wywołać ich przypadkiem z lasu. Książkę tak jak sobie postanowiłem udało mi się całą ukończyć w Luperkalia, mogę więc przystąpić do recenzji. „Wojownicy i Wilkołaki” to kompletne omówienie zjawiska "likantropii", z jakim mamy do czynienia w języku polskim, przy czym autor stosuje aparat badawczy przynależny do antropologii kulturowej. Dla mnie jest to największa zaleta tej książki, ponieważ nie mamy w niej do czynienia z popkulturowym streszczeniem najsłynniejszych horrorów o wilkołakach. Zamiast tego autor opisuje wszystkie zachowane przekazy na temat tych istot, jakimi dysponujemy, zaczynając od tych najstarszych, czyli tradycji antycznej. W następnej kolejności analizuje motyw likantropów w legendach średniowiecznych i sagach skandynawskich, po traktaty demonologiczne i zachowane podania z kultury ludowej. Bardzo ciekawy jest rozdział dotyczący pochodzenia terminu „wilkołak” oraz tego jak ten fascynujący potwór jest nazywany w różnych językach. Równie intrygujące jest omówienie innych kultur, które posiadają bardzo podobne przekazy na temat zmieniania się ludzi w drapieżne zwierzę, ale z racji zamieszkania na innej szerokości geograficznej, w której naturalnie nie żyją wilki zamiast likantropa mamy transformację w tygrysa, lamparta, lwa, hienę, kojota, a nawet aligatora. Najlepsza część książki to jej zakończenie, w której autor rekapituluje najważniejsze zachowane informacje na temat wilkołaków i na ich podstawie dostarcza najbardziej przekonującego wytłumaczenia powstania zjawiska likantropii, które wiąże z okresem rozpadu wspólnoty rodowo-plemiennej i powstaniem protopaństw, co prowadziło jednocześnie do tworzenia się tajemnych bractw młodych wojowników identyfikujących się z najbardziej rozpowszechnionymi drapieżnikami działającymi w watahach, czyli wilkami. To antropologiczne wyjaśnienie modelu likantropicznego, jego treści, sensu i znaczenia dla społeczeństw pierwotnych to dla mnie największa zaleta tej publikacji. Cały wywód układa się w logiczną i spójną całość, dzięki czemu lepiej rozumiem wszystkie elementy składowe wilkołaczego motywu i podobnie jak autor preferuję ten klucz interpretacyjny zamiast próby wytłumaczenia źródła wilkołactwa w chorobie psychicznej. Natomiast największa wada omawianej pozycji jest też paradoksalnie jedną z jej największych zalet, ponieważ w czasie lektury autor chcąc jak najbardziej wyczerpać temat przytacza tyle opisów dotyczących zjawiska likantropii, które są na tyle do siebie podobne, że w pewnym momencie czytanie staje się momentami nużące. Nie umniejsza jednak to wiele tej pracy, ponieważ większość książki jest napisana bardzo przystępnym stylem i w moim przypadku udało mi się ją przeczytać w ciągu jednego dnia. Podsumowując "Wojownicy i wilkołaki" to kompleksowa i naukowa analiza zjawiska likantropii. Ponadto jest to najlepsza pozycja na ten temat, z jaką do tej pory miałem styczność. Lektura obowiązkowa dla wszystkich miłośników tych fascynujących i przerażających stworów, w moim przypadku byłem bardzo usatysfakcjonowany tym, czego się dowiedziałem, ponieważ znacząco wzbogaciłem swoją wiedzę na ten temat. (Przeczytałem i posiadam Wydanie IV, Wydawnictwo Replika, Warszawa, 2023)
Mahtias TheMightyLibrarian - awatar Mahtias TheMightyLibrarian
ocenił na81 miesiąc temu
Święci i biesy Paweł Zych
Święci i biesy
Paweł Zych Witold Vargas
Niech nie przerazi was tytuł tej książki, ponieważ nie jest to kolejne tomiszcze szczegółowo opisujące męczeństwo każdego istniejącego świętego. Choć rzeczywiście znajdziemy tu niezwykłe historie oparte na życiu ludzi, którzy zasłużyli na wejście do Królestwa Niebieskiego, dzieło Vargasa i Zycha to przede wszystkim kopalnia wiedzy o regionalnych legendach. Opowieści te, inspirowane ludowymi wierzeniami, luźno nawiązują do konkretnego świętego lub biesa. Najczęściej jednak czytamy o interesujących przypadkach, których bohaterami są zarówno przerażające diabły, jak i prawi ludzie pokładający wiarę w duchowych przewodnikach. Każda z legend niesie cenny morał, a przy tym odwołuje się do polskiej kultury, ukazując również nasze narodowe przywary. W trakcie lektury można się pośmiać, przerazić, a nawet zmotywować do lepszego postępowania, wyruszając w podróż przez świat słowiańskiego folkloru. Styl książki jest gawędziarski i dynamiczny, co sprawia, że nawet nie zauważyłem, kiedy minął mi cały rok świętych – każdy rozdział opisuje bowiem wybrany dzień w roku, w którym wspomina się daną postać. Przy okazji poznajemy związane z tymi dniami tradycje. Czasem świętych ukazuje się jako opiekunów i pomocników, czasem jako sędziów, którzy karzą za złe uczynki. Biesy z kolei nie zawsze występują w negatywnej roli – nieraz okazują się uczciwsze od ludzi. Każdy, kto interesuje się krajoznawstwem i kulturą regionalną, znajdzie tu złoża barwnych podań, wzbogaconych przepięknymi ilustracjami. Bo jak można by nie wspomnieć o charakterystycznym stylu, w jakim tworzone są rysunki z serii „Legendarz”? Rozwijają one wyobraźnię i pomagają jeszcze głębiej wniknąć w niezwykły świat walk między czartami a bożymi wysłannikami. „Święci i biesy” to dzieło szczególnie mi bliskie, gdyż zawiera ogromną ilość niesamowitych opowieści, które będę mógł wykorzystać przy tworzeniu kolejnych filmów na moim profilu Poszukiwacz Legend. Z pewnością nie raz jeszcze sięgnę po tę książkę, by z przyjemnością zgłębiać świat naszych rodzimych legend.
Poszukiwacz Legend - awatar Poszukiwacz Legend
ocenił na108 miesięcy temu
Kapłony i szczeżuje. Opowieść o zapomnianej kuchni polskiej Jarosław Dumanowski
Kapłony i szczeżuje. Opowieść o zapomnianej kuchni polskiej
Jarosław Dumanowski Magdalena Kasprzyk-Chevriaux
Rozmowa dziennikarki z profesorem historii UMK w Toruniu, specjalizującym się w historii kulinariów, a tak naprawdę – smaku. W zasadzie książka tak naprawdę jest wprowadzeniem do do dziejów nowożytnej sztuki kulinarnej w Europie, czyli przede wszystkim Francji, niekwestionowanej stolicy zarówno kulturalne,jak i kulinarnej starego kontynentu od co najmniej XVII stulecia, do lat siedemdziesiątych minionego wieku w porównaniu ze zmianami zachodzącymi w tym zakresie w naszym kraju. Autor, a raczej bardziej kompetentny spośród dwojga rozmówców, omawia dzieje zainteresowania historyków tak przyziemnym tematem. Oczywiście wszystko rozpoczęło się od Francji i szkoły Annales, początkowo liczącej kalorie i wielkości spożywanych posiłków, aż do przełomowych badań Jean-Louis Flandrina nad historią smaku. Nie mogło być się bez przedstawienia dostępnych na naszym (a i europejskim) rynku składników, których liczba, mimo solidnego importu z Nowego Świata, ciągle się kurczy (vide historia polskiej manny) oraz przenikaniu się krajowych i regionalnych szkół kulinarnych, chociażby poprzez … garkuchnie podczas pierwszej wojny światowej czy podróże najpierw elit i kupców, a potem także pielgrzymów czy po prostu najeźdźców. Wiele odrębności wynikało z przepisów religijnych, ze szczególnym uwzględnieniem katolickich i prawosławnych postów. I tu jak zwykle jako Polacy wykazaliśmy się umiejętnością łączenia rzeczy sprzecznych – nasze uczty wielkopostne były równie – jak nie bardziej – obfite jak w okresach wolnych od ograniczeń w tym zakresie tyle, że bez mięsa i innych zakazanych produktów (okresowo m.in. nabiał – u prawosławnych do tej pory),co dziwiło nawet katolickich Francuzów. Wreszcie przytoczona jest zadziwiająco trwała doktryna humoralna – o czterech żywiołach w każdej osobie, które wpływały na jej osobowość, charakter jak i … potrzebną dietę. Stąd zwyczaj podawania jednocześnie wielu dań, albowiem nie każdy powinien jeść wszystko. Jeśli chodzi o sam smak to oczywiście uwarunkowany było dostępnością produktów ale i modami i zwyczajami. Wpływ miały książki kucharskie, dzisiaj .. trudne do rozszyfrowania. Brak w nich informacji o miarach,wielkościach czy czasie obróbki termicznej, wówczas trudnym do ustalenia. Także składniki nie są pewne – słowo bulwy mogło oznaczać np. i ziemniaki, i rzepę i topinambura, albo dowolne spośród nich. Wreszcie omówiony jest problem rekonstrukcji potraw i ich dawnego smaku. I w tym zakresie trudno o sukces, albowiem nie sposób zweryfikować rezultatu. Z tym, że na pewno sięgniecie po dawne zwyczaje, receptury i zasady kulinarne pomoże urozmaicić dietę, uratować rzadkie uprawy oraz wzbogacić wiedzę o dawnych czasach i obyczajach. Lektura ciekawa, skłaniająca do pogłębiania tematu.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na71 rok temu

Cytaty z książki Religie dawnych Słowian

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Religie dawnych Słowian


Ciekawostki historyczne