Resortowe togi

- Kategoria:
- reportaż
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Resortowe togi
- Data wydania:
- 2017-10-05
- Data 1. wyd. pol.:
- 2017-10-05
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788379653645
„Resortowe togi” przedstawiają funkcjonowanie Trybunału Konstytucyjnego, wskazują na jego historyczne uwikłanie i rolę jaką odegrał w sporze konstytucyjnym trwającym od 2015 roku. Obok Trybunału Maciej Marosz sportretował także Sąd Najwyższy, Krajową Radę Sądownictwa oraz instytucję Rzecznika Praw Obywatelskich.
Dzisiaj wymiar sprawiedliwości, sięgający korzeniami połowy lat 40-tych, ochraniają kasty prawnicze. System prawny i prawnicy wypełniają kluczową rolę w zapewnianiu trwałości całego rozkładu powiązań i wpływów ustalonego przez komunistów i koncesjonowaną opozycję przy Okrągłym Stole.
Dla kogoś, kto nie śledził pilnie, jak działało ministerstwo powołane do strzeżenia ładu prawnego, może wydać się zaskakujące, że jego obsada układa się w ciąg agentów bezpieki komunistycznego państwa.
Pierwszym ministrem sprawiedliwości w rządzie utworzonym po wyborach do sejmu kontraktowego został TW „Arnold” vel „Kamil”. Przekazał on pałeczkę TW „Spółdzielcy”. Po dwóch latach przerwy ministerstwo wróciło we właściwe ręce – objął je KO „Carex”. Tekę ministra przejął od niego TW „Prym”, „Prymus”. Z tych jakże właściwych rąk resort został przekazany byłemu prominentowi prawniczemu PRL-u, który doświadczenie pracy w resorcie sprawiedliwości nabywał w latach stalinowskich. „Resortowe togi”, rozdział „Ministrowie sprawiedliwości”
Przeprowadzona w książce diagnoza wymiaru sprawiedliwości potwierdza konieczność wprowadzenia gruntownych zmian zasad jego funkcjonowania. Wskazuje na nieodzowność nie tylko zmian systemowych ale także wymiany całych składów instytucji prawnych państwa. Pozostawienie na szczytach władzy sądowniczej osób zdegenerowanych moralnie, skończyłoby się jedynie dalszym replikowaniem się takich kadr.
Podstawowymi źródłami informacji w książce są akta IPN, jak i 6-letnie doświadczenie z sal sądowych z setek procesów, jakie miały miejsce przed Sądem Najwyższym, sądami niższych instancji, czy Trybunałem Konstytucyjnym oraz zbierane przez wiele lat materiały dziennikarskie.
Wstęp do książki napisał Wiesław Johann, Sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku.
Kup Resortowe togi w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Resortowe togi
Poznaj innych czytelników
61 użytkowników ma tytuł Resortowe togi na półkach głównych- Chcę przeczytać 44
- Przeczytane 16
- Teraz czytam 1
- Posiadam 6
- 2018 1
- Nie posiadam jeszcze 1
- Zainteresowany 1
- Nie ma docer 1
- Polityka 1
- Moje 1







































OPINIE i DYSKUSJE o książce Resortowe togi
Myślę, że żadnego Polaka nie trzeba przekonywać, że Temida, ze wstydu, wyemigrowała z Polski !!!
Nie wiem czy do Berlina, czy do Brukseli, pewnie tam gdzie dostaje więcej pieniędzy na nową opaskę zasłaniającą oczy.
Symbol bezstronności, neutralności, obiektywizmu, oznaczającej, że sprawiedliwość jest ślepa na status majątkowy, pozycję społeczną, znajomości, naciski rządzących, a wyroki opierają się na merytorycznych dowodach i argumentach.
Nie dziwię się greckiej bogini.
W Polsce nie ma już nic do roboty, klimat ( polityczny ? ) też niezachęcający do dalszego pobytu.
Co do tego doprowadziło ?
Dowiesz się czytając książkę !!!
O kolejnych przekraczanych granicach bezprawia informuje jedyny polski kanał TV.
POLECAM !!!
Myślę, że żadnego Polaka nie trzeba przekonywać, że Temida, ze wstydu, wyemigrowała z Polski !!!
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wiem czy do Berlina, czy do Brukseli, pewnie tam gdzie dostaje więcej pieniędzy na nową opaskę zasłaniającą oczy.
Symbol bezstronności, neutralności, obiektywizmu, oznaczającej, że sprawiedliwość jest ślepa na status majątkowy, pozycję społeczną, znajomości, naciski...
'My sędziowie nie od Boga'.
Dewiza prawie wszystkich przedstawicieli wymiaru (nie) sprawiedliwości w czasach słusznie minionych. Takie persony jak Helena Wolińska czy Adam Michnik firmowali swoją twarzą stalinizm i jego liczne aberracje.
Treść tej publikacji jest przemyślana i starannie udokumentowana. Publicysta odwołał się do początku rządów komunistycznych. Przypomina o genezie Ludowego Wojska Polskiego, prawdziwa gratka dla pasjonatów tejże tematyki. Nawiązuje do dziejów Wojskowych Służb Informacyjnych, wskazując na równie zbrodniczą jej pramatkę, jaką była Informacja Wojskowa. Maciej Marosz w swoich rozważaniach płynnie przechodzi do sądownictwa III RP i tu się zaczyna. Dowiadujemy się, kim w istocie są prawnicze autorytety lewicy: Adam Bodnar, Małgorzata Gersdorf, Monika Płatek i inni. Nawiązano też do sporu o Trybunał Konstytucyjny, przywołano występki partii ''miłości'' i ich zakusy na praworządność.
Sporo miejsca poświęcono Helenie Wolińskiej ps. ''Lena" (Felicja/Fajga Danielak),stalinowskiej prokurator o żydowskich korzeniach. Odpowiedzialna za bezprawne zatrzymanie i śmierć Augusta Fieldorfa ''Nila". Komunistka od zawsze, służyła w Gwardii Ludowej, postać odrażająca.
Sądzi Kryże, będą krzyże.
Dywagacje są uporządkowane i przejrzyste. Zagadnienia ujęte są w sposób atrakcyjny i zwięzły. Z łatwością powrócić możemy do interesujących nas tematów. Oprócz różnej maści kreatur, naświetlono nam sylwetki ich oponentów, wyszydzających kolegów za służalczość wobec Moskwy. Ukazano więc sylwetkę niezłomnego sędziego, Bogusława Nizieńskiego, człowieka, który nie ugiął się pod partyjnymi apanażami. Cena, jaką przyszło mu zapłacić za swoją postawę, była wysoka: utrudniano mu podjęcie pracy w zawodzie. Do tego dochodziły jeszcze inne kwestie, jego rodzice byli więźniami politycznymi.
Dziennikarz zaznacza, że ludzie z wymiaru sprawiedliwości często nie mieli elementarnego wykształcenia, wiedzy prawniczej. Byli absolwentami kursów, tzw. szkoły Duracza. Niestety, wpływ takich person nadal jest dostrzegalny w życiu publicznym, cieszą się mirem wśród dziennikarzy, polityków.
Maciej Marosz wspomina o pewnej pani sędzi-celebrytce z komunistycznym rodowodem, czuwającej, aby gen. Czesławowi Kiszczakowi w nowej Polsce nie stała się żadna krzywda. Dzięki takim prokuratorom, sędziom, ludzie jego pokroju uniknęli odpowiedzialności karnej za swoje zbrodnie. Takie persony miały zagwarantowany nienaruszalny status quo. Dziś grzmią, pouczają, strofują, nazywając siebie ''nadzwyczajną kastą", im wolno więcej.
'Jeśli ktoś wierzy w sprawiedliwość na świecie, ten jest fałszywie poinformowany'.
Myśl prezydenta Johna F. Kennedy'ego znakomicie wpisuje się również w działalność komunistycznego wymiaru sprawiedliwości.
Lekturę polecam wszystkim tym, którzy szukają konkretnej wiedzy. Bo chcą rozumieć i wiedzieć więcej.
'My sędziowie nie od Boga'.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDewiza prawie wszystkich przedstawicieli wymiaru (nie) sprawiedliwości w czasach słusznie minionych. Takie persony jak Helena Wolińska czy Adam Michnik firmowali swoją twarzą stalinizm i jego liczne aberracje.
Treść tej publikacji jest przemyślana i starannie udokumentowana. Publicysta odwołał się do początku rządów komunistycznych. Przypomina...
To jest ważna, bardzo ważna książka. Osobom nieobeznanym z tematyką proponuję czytanie jej po kilka, kilkanaście stron za jednym razem. Inaczej może przytłoczyć. Ja przeczytałem ją w dwa dni, ale tematyka znana mi jest od lat.
To książka przede wszystkim dla tych, którzy uważają, że osoby takie jak Rzepliński, Gersdorf, Zoll czy Safjan to ostoje sprawiedliwości, bezstronności, niezawisłości i apolityczności.
Znajdziecie tu mnóstwo faktów na temat Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego, Krajowej Rady Sądownictwa...
Dowiecie się jak te instytucje powstawały, jacy ludzie stali i w wielu wypadkach stoją nadal na czele tych gremiów.
Naprawdę warto przeczytać.
To jest ważna, bardzo ważna książka. Osobom nieobeznanym z tematyką proponuję czytanie jej po kilka, kilkanaście stron za jednym razem. Inaczej może przytłoczyć. Ja przeczytałem ją w dwa dni, ale tematyka znana mi jest od lat.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo książka przede wszystkim dla tych, którzy uważają, że osoby takie jak Rzepliński, Gersdorf, Zoll czy Safjan to ostoje sprawiedliwości,...