Uncanny X-Men: Kontra SHIELD

Okładka książki Uncanny X-Men: Kontra SHIELD autorstwa Kris Anka, Chris Bachalo, Brian Michael Bendis
Okładka książki Uncanny X-Men: Kontra SHIELD autorstwa Kris Anka, Chris Bachalo, Brian Michael Bendis
Chris BachaloKris Anka Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Uncanny X-Men (tom 4) Seria: Marvel NOW! komiksy
168 str. 2 godz. 48 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Uncanny X-Men (tom 4)
Seria:
Marvel NOW!
Tytuł oryginału:
Uncanny X-Men Volume 4: Vs. S.H.I.E.L.D.
Data wydania:
2017-10-25
Data 1. wyd. pol.:
2017-10-25
Liczba stron:
168
Czas czytania
2 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328119635
Tłumacz:
Kamil Śmiałkowski
Czwarty tom serii o mutantach z tajnej szkoły Charlesa Xaviera. Cyclops i jego X-Men mają dość tego, że ktoś wciąż na nich poluje. Konflikt z SHIELD wydaje się nieunikniony, lecz jej dyrektorka utrzymuje, że nie wie, kto stoi za atakami sentineli.
Sytuację pogarsza Mystique, która podszywa się pod Dazzler – łączniczkę SHIELD do spraw mutantów. Tymczasem w wyniku zdarzeń przedstawionych w Grzechu pierworodnym odnajduje się testament Charlesa Xaviera. Zawarta w nim tajemnica może oznaczać koniec X-Men...
Scenariusz tego albumu napisał wielokrotnie nagradzany Brian Michael Bendis (All-New X-Men, Strażnicy Galaktyki),a autorami rysunków są Chris Bachalo (Amazing Spider-Man, X-Men) i Kris Anka (Captain Marvel, X-men).
Średnia ocen
6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Uncanny X-Men: Kontra SHIELD w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Uncanny X-Men: Kontra SHIELD

Średnia ocen
6,7 / 10
60 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Uncanny X-Men: Kontra SHIELD

avatar
463
463

Na półkach:

Uncanny X-MEN Kontra Shield to komiks z serii Marvel Now!
Tom został rozbity na dwie historie. Pierwsza ukazuje poważne starcie Mutantów z organizacją rządową Shield, która jest manipulowana przez tajemniczą postać. Drugi rozdział przedstawia zebranie bohaterów w celu odczytania testamentu zmarłego Charlsa Xaviera. Tutaj też wychodzą na jaw nowe informacje na temat pewnego mutanta klasy Omega. Fabuła ukazuje ciekawe napięcia między postaciami, zmagania zarówno o wolność jak i kontrolę oraz odmienne wizję tego, co jest najlepsze dla świata.
Komiks jest pełen dynamicznych scen akcji, a także dostarcza emocjonujących momentów, w których bohaterowie muszą zmierzyć się z dylematami moralnymi. Choć sama koncepcja nie jest nowa, sposób jej realizacji sprawia, że historia jest angażująca.
Rysunki są solidne, dobrze oddają energię walk i emocje bohaterów.
Nie jest to nic nowego ani wybitnego, ale jak na typowy akcyjniak jest to przyjemna lektura. Solidny średniaczek.
Komiks możesz zobaczyć na moim Instagramie: Lukkegeek
https://www.instagram.com/p/DF7gD9Ys9k6/?igsh=YnAxNzQwNW52MzVx

Uncanny X-MEN Kontra Shield to komiks z serii Marvel Now!
Tom został rozbity na dwie historie. Pierwsza ukazuje poważne starcie Mutantów z organizacją rządową Shield, która jest manipulowana przez tajemniczą postać. Drugi rozdział przedstawia zebranie bohaterów w celu odczytania testamentu zmarłego Charlsa Xaviera. Tutaj też wychodzą na jaw nowe informacje na temat pewnego...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
191
171

Na półkach: ,

"Uncanny X-men: Wojna z Shield" to najbardziej obszerny tom z całego cyklu. Twórcami albumu byli: Braian Michael Bendis (scenariusz),Chris Bachalo (rysunki #19-22 i 25),Kris Anka (rysunki #23-24).

Musze przyznać, że mam trochę mieszane odczucia co do omawianej pozycji. Oczywiście mam na myśli fabułę, bo jeśli chodzi o aspekty wizualne to album jest po prostu okey.

W opinii do drugiego tomu pisałem, że obawiam się o to , jak zostanie zakończony wątek sentineli... Nie powiem, że moje obawy się ziściły i wspomniany temat zakończono w jakiś głupi/żenujący sposób, ale czułem pewien nie dosyt. Spodziewałem się, że omawiany wątek zajmie przynajmniej z 3/4 albumu. Niestety zagadka ataków tajemniczych sentineli zostaje rozwiązana mniej, więcej w połowie albumu. Druga część komiksu to swego rodzaju podsumowanie dotychczasowych wydarzeń, a także całkiem nowego wątku, który będzie tematem przewodnim kolejnego tomu.

Obie części albumu są z pewnych względów ciekawe, ale chcąc uniknąć ewentualnych spoilerów, nie będę wyjaśniał dokładnie, co i jak.

Myślę, że ocena 7/10 (dobry) dla niniejszego albumu, będzie odpowiednia.

"Uncanny X-men: Wojna z Shield" to najbardziej obszerny tom z całego cyklu. Twórcami albumu byli: Braian Michael Bendis (scenariusz),Chris Bachalo (rysunki #19-22 i 25),Kris Anka (rysunki #23-24).

Musze przyznać, że mam trochę mieszane odczucia co do omawianej pozycji. Oczywiście mam na myśli fabułę, bo jeśli chodzi o aspekty wizualne to album jest po prostu okey.

W...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
229
62

Na półkach: ,

4/10 rozczarowanie

W tym tomie dochodzi do starcie z tajemniczym przeciwnikiem, który stał za atakami sentineli. Niestety, ale ten wątek został kompletnie zmarnowany.

4/10 rozczarowanie

W tym tomie dochodzi do starcie z tajemniczym przeciwnikiem, który stał za atakami sentineli. Niestety, ale ten wątek został kompletnie zmarnowany.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

90 użytkowników ma tytuł Uncanny X-Men: Kontra SHIELD na półkach głównych
  • 71
  • 19
66 użytkowników ma tytuł Uncanny X-Men: Kontra SHIELD na półkach dodatkowych
  • 29
  • 15
  • 8
  • 6
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Spider-Men: Worlds Collide Brian Michael Bendis, Sara Pichelli
Ocena 0,0
Spider-Men: Worlds Collide Brian Michael Bendis, Sara Pichelli
Okładka książki New Avengers: Iluminaci Brian Michael Bendis, Jim Cheung, Brian Reed
Ocena 6,1
New Avengers: Iluminaci Brian Michael Bendis, Jim Cheung, Brian Reed
Okładka książki Daredevil Modern Era Epic Collection. The Murdock Papers Brian Michael Bendis, Alex Maleev
Ocena 0,0
Daredevil Modern Era Epic Collection. The Murdock Papers Brian Michael Bendis, Alex Maleev
Okładka książki Miles Morales. Spider-Man. Szkolony na bohatera Brian Michael Bendis, David Marquez, Sara Pichelli, Chris Samnee
Ocena 8,4
Miles Morales. Spider-Man. Szkolony na bohatera Brian Michael Bendis, David Marquez, Sara Pichelli, Chris Samnee
Okładka książki Spider-Men Brian Michael Bendis, Sara Pichelli
Ocena 7,1
Spider-Men Brian Michael Bendis, Sara Pichelli
Okładka książki Sam and Twitch Compendium #1 Marc Andreyko, Brian Michael Bendis, Luca Blengino, Bing Cansino, Clayton Crain, Luca Erbetta, Paul Lee, Alex Maleev, Todd McFarlane, Angel Medina, Scott Morse, Steve Niles, Rodel Noora, Alberto Ponticelli, Greg Scott, E. J. Su, Jamie Tolagson
Ocena 7,0
Sam and Twitch Compendium #1 Marc Andreyko, Brian Michael Bendis, Luca Blengino, Bing Cansino, Clayton Crain, Luca Erbetta, Paul Lee, Alex Maleev, Todd McFarlane, Angel Medina, Scott Morse, Steve Niles, Rodel Noora, Alberto Ponticelli, Greg Scott, E. J. Su, Jamie Tolagson
Okładka książki Hellspawn Brian Michael Bendis, Steve Niles, Bill Sienkiewicz, Ben Templesmith, Ashley Wood
Ocena 5,3
Hellspawn Brian Michael Bendis, Steve Niles, Bill Sienkiewicz, Ben Templesmith, Ashley Wood
Brian Michael Bendis
Brian Michael Bendis
Jeden z najpopularniejszych obecnie amerykańskich scenarzystów komiksowych, aż pięciokrotny laureat Nagrody Eisnera. Początkowo publikował w mniejszych wydawnictwach. Z Marvelem związany od roku 2000, kiedy zadebiutował pierwszym numerem serii Ultimate Spider-Man. Komiks okazał się wielkim sukcesem i Bendis kontynuował pracę nad- nim przez ponad dekadę. Oprócz tego wśród jego ważnych prac należy wymienić Daredevila, Alias, Powers, Avengers i New Avengers czy miniserie Tajna Inwazja i Dom M. Obecnie tworzy serie: All-New X-Men i Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Uncanny X-Men: Dobry, Zły, Inhuman Brian Michael Bendis
Uncanny X-Men: Dobry, Zły, Inhuman
Brian Michael Bendis Chris Bachalo Marco Rudy Kris Anka
„Uncanny Men: Dobry, zły, Inhuman” to kolejne dzieło opowiadające o przygodach X-men z serii wydawniczej Marvel Now. Scenariusza do omawianej pozycji stworzył Brian Michael Bendis, a za rysunki odpowiadali Chris Bachalo (#14 i 16-17),Kris Anka (#15) oraz Marco Rudy (#18). Omawiany album ogólnie oceniam, pozytywnie, głównie jednak ze względu na jego treść, wizualnie album trzyma poziom pierwszego tomu cyklu, czyli jest okey. Chciałbym tylko zaznaczyć, że strony stworzone przez Kris'a Ank'a i pokolorowane przez Rain'a Beredo'a najbardziej mi się podobają. Historie przedstawione w omawianym albumie, mi osobiście się spodobały, każda opowieści miała pewien swój urok. Najlepszym, jednak fragment enem omawianego dzieła, są strony, które przedstawiają przygody Magneto w Madriporze. Po przeczytaniu tych 3 tomów muszę powiedzieć, że jakoś Ci nowi mutanci mnie nie przekonują, może poza postacią Tempus (Eva Bell). Wspomniana dziewczyna przez charakter swoich mocy, może z czasem zacząć pełnić ważna funkcje w zespole X-men. Osobiście żałuję trochę, że wątek tajemniczych sentinęli i ich ataków, nie został bardziej rozwinięty w omawianym tomie. Mam nadzieję, że nie zakończą tego wątku ot tak… Omawiany album oceniam ogólnie jako dobry (ocena: 7/10). Ogólnie, jeśli ktoś chce sięgnąć po omawianą pozycję to zdecydowanie powinien poznać na początku wcześniejsze tomy, a jeszcze lepiej, jakby w razie możliwości przeczytał równolegle wydawany cykl All-New X-men… Osobiście, nie miałem jeszcze możliwości go poznać, ale podobno oba cykle się przeplatają. Czytanie wyrywkowo, pojedynczo omawianego tomu, osobiście uważam za bezsensowne.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na71 rok temu
Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki): Grzech pierworodny Brian Michael Bendis
Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki): Grzech pierworodny
Brian Michael Bendis Ed McGuinness Valerio Schiti David Lopez
Guardians of the Galaxy: Grzech Pierworodny to piąty tom serii, w którym Brian Michael Bendis wraz z zespołem rysowników prowadzi nas przez tajemnice przeszłości Strażników Galaktyki, a przede wszystkim Star-Lorda i Venoma. W tej odsłonie bohaterowie mierzą się zarówno z dawnymi wrogami, jak i własnymi tajemnicami, które wciąż pozostają dla nich zagadką. Jest to wielowątkowa historia, która miejscami fascynuje, ale też może nieco przytłaczać. Pierwsza część tomu rzuca nowe światło na postać Star-Lorda i jego spotkanie z Thanosem. Moment ich konfrontacji, który miał miejsce w Cancerverse, pozostawił wiele pytań. Star-Lord poświęcił się, aby zatrzymać Thanosa, co było niemal epickim momentem w jego historii. Fabuła prowadzi nas jednak do zaskakującego odkrycia – jakim cudem Peter Quill przeżył? Dla tych, którzy pamiętają emocje towarzyszące wydarzeniom z „Imperatywu Thanosa”, powrót do tej historii może być niezwykle satysfakcjonujący. Sam wątek jest dobrze skonstruowany, choć miejscami może sprawiać wrażenie, że został wciśnięty w ten tom w dość nieoczekiwany sposób, bez pełnego wprowadzenia dla nowych czytelników. Osoby, które nie śledziły serii od początku, mogą poczuć się zagubione, próbując zrozumieć kontekst tych wydarzeń, co trochę obniża przyjemność z lektury. Drugą część tomu zajmuje historia Venoma i symbionta, która podąża śladami poprzedniego tomu. Flash Thompson coraz bardziej odczuwa skutki przebywania w kosmosie, co wpływa na jego relację z symbiontem i odkrywa przed nami nieznane dotąd szczegóły o pochodzeniu tego obcego organizmu. Bendis próbuje zgłębić naturę symbionta, wprowadzając koncepcję planety, z której pochodzi. Jednak dla fanów, którzy lubili tajemniczą aurę otaczającą symbionta, ten rozwój wydarzeń może być rozczarowujący. Wizja świata symbiontów niektórym odbierze tę nutę nieznanego i mrocznego, która przez lata była nieodłącznym elementem historii Venoma. Choć graficznie planeta prezentuje się imponująco, to sama geneza symbionta wydaje się momentami nieco powierzchowna. Na plus można zaliczyć sprawnie prowadzoną akcję oraz dynamikę fabuły, która ani na chwilę nie zwalnia tempa. Bendis dostarcza interesujących dialogów, a kreska McGuinnessa, Schitiego i Lopeza, choć różnorodna, tworzy przyjemny efekt wizualny. Mimo to bohaterowie czasem wydają się odbiegać od swoich charakterów, co może przeszkadzać w pełnym odbiorze ich osobowości. Momentami można odnieść wrażenie, że pomimo świetnie narysowanych scen, brakuje tu głębszej refleksji nad samymi bohaterami – co zwłaszcza w przypadku takich postaci jak Star-Lord i Venom może pozostawiać lekki niedosyt. Warto docenić także polityczny wątek związany ze Spartax i domniemanym kryzysem na planecie Petera Quilla. Choć został on wprowadzony dość późno, dodaje historii nieco głębi i otwiera możliwości rozwoju na przyszłość. Fabuła nie kończy się w martwym punkcie, ale może pozostawiać uczucie, że wydarzenia nie zostały wystarczająco rozwinięte i w pełni domknięte. Podsumowując, Guardians of the Galaxy: Grzech Pierworodny to przyjemna lektura dla fanów Marvela, w której Bendis dostarcza akcji, humoru i dynamiki. To zeszyt pełen zwrotów akcji i odpowiedzi na stare pytania, choć niektóre wyjaśnienia mogą nie spełniać oczekiwań długoletnich fanów. Wciąż jednak pozostaje solidną pozycją, którą dobrze się czyta, nawet jeśli pozostawia przestrzeń na ulepszenia w rozwoju fabuły i portretowaniu postaci.
Bob - awatar Bob
ocenił na71 rok temu
Grzech Pierworodny: Thor i Loki - Dziesiąty Świat Lee Garbett
Grzech Pierworodny: Thor i Loki - Dziesiąty Świat
Lee Garbett Jason Aaron Simone Bianchi Al Ewing
Chyba powinienem ograniczyć czytanie wiki dla większego kontekstu. Sama historia jest zrozumiała sama przez sie, ale moja wcześniejsza wiedza i doczytywanie na wiki dobrze uzupełniają. Przez to, choć wydaje mi się, że dostajemy niezbędne informacje, to nie jestem absolutnie tego pewny. Sama historia ma fajne momenty, a także wpisuje się w kontinuum runu Aarona. Mimo tego wciąż nie wiemy, czemu Thor przestanie się godny. No i ciekawe w chronologii jest to, że adaptacja i inspiracja Aarona nie idzie tylko w kierunku filmów, ale też w drugą stronę albo to bardziej skomplikowane. Bo chyba Thor 2 to 2013, a ta wojna światów z Malekithem to gdzieś 2014. Nie wiem jak wygląda rozpisywanie tego z obu stron, ale może zainspirowali się początkiem tylko. Who knows? Poza tym ten komiks zachęcił mnie/przypomniał o łuku fabularnym Kid Loki i że bym przeczytał. Teoretycznie Original Sin jest w ramach Trylogii Kid Lokiego w trakcie 3 części, więc będę miał mniej do czytania. O ironio po polsku wydano tylko tą 3 część jego opowieści jako Loki. Agent Asgardu, wcześniejsze rzeczy o nim to tylko jego geneza i prolog w finale Dark Reign. Akurat czytam też FF Hickmana i oni też są w podobnym okresie. Powoli lecz nieubłaganie zbliżam się do współczesnego kontinuum (-Ultimate Universe). No i może, żeby było więcej o samym komiksie. Jak zwykle okładka trochę ma mało wspólnego z treścią komiksu, ale jej pełna wersja (jest szersza) jest lepsza niż wycinek widoczny wyżej. No i oczywiście spoileruje, choć w sam komiks też od razu nam mówi kto kim jest, po prostu bohaterowie niekoniecznie. Jesteśmy trzymani w napięciu, bo niestety to wszystko machinacje Starego Lokiego, co z drugiej strony daje nadzieję, że przyszłość widziana wcześniej u Aarona nie nastąpi.
Adam Słojewski - awatar Adam Słojewski
ocenił na64 miesiące temu
Uncanny X-Men: Mutant omega Brian Michael Bendis
Uncanny X-Men: Mutant omega
Brian Michael Bendis Chris Bachalo Kris Anka
Omawiany album, to piąty tom cyklu Uncanny X-men wydanego w ramach serii wydawniczej Marvel NOW. Twórcami omawianego dzieła są: Brian Michael (scenariusz),Chris Bachalo (szkice, #27 i #29-31) oraz Kris Anka (#26 i 28). Album jeśli chodzi wizualia trzyma poziom poprzedniego tomu, czyli ogólnie mówiąc jest okey. Ponownie chce jednak pochwalić i wyróżnić fragmenty stworzone przez Kris'a Anka. Styl graficzny proponowany przez wspomnianego artystę, bardzo mi się podoba (trafia w moje gusta). Omawiana pozycja to najbardziej "epickie" dzieło z całego cyklu Uncanny X-men wydanego w ramach serii wydawniczej Marvel NOW. Musze powiedzieć, że mimo wielkiej i wyniosłe historii, omawiany tytuł o dziwo czytało mi się na prawdę dobrze... Chodzi trzeba przyznać, że w zestawieniu z innymi dziełami Marvel'a (z tytułami z innych cykli itp.),opowieści przedstawiona w omawianym komiksie nie wygląda na jakąś bardzo niesamowitą... Nie widzimy w omawianym dziele w końcu ani Nieskończoność, Żywego Trybunału itp... W omawianym dziele mamy do czynienia z podróżami w czasie i jak zwykle mam z tym pewien problem... Nie potrafię przede wszystkim zrozumieć jak podróże czasu działają w przedstawionym Uniwersum/Multiversum Marvela... Zresztą mam wrażenie, że w samym Marvelu nikt nie wie jak to wszystko dział... Niestety dla Marvela liczą sie tylko postacie i ich historie... Spójność świata, światotwórstwo , to terminy które niestety wydają sie wydawnictwu Marvel obce. Niestety... Wspomniane wyżej kwestie sprawiają, że nigdy nie będę podchodził do przedstawionych wydarzeń w pełni poważnie... W omawianym albumie mamy rozmowę dwójki postaci, o tym jakie to będą konsekwencje w przyszłości tego co dokonała jedna postaci. Wspomniany dialog ma na zbudować pewną nie pewność i wzbudzić napięcie u czytelnika... Ja niestety zrobiłem tylko "Eh..." i pomyślałem "Jakie konsekwencje człowieku (scenarzysto)". Przecież nikt nie wie jak działają te wasze podróże w czasie, ani my czytelnicy ani wy twórcy.... Dodatkowo dziś piszesz ten cykl Brian Michael, ale przy następnej serii wydawniczej dadzą go tworzyć komuś innemu i on może wszystko poprowadzić jak tylko zechce, nawet sprzecznie z wcześniejszą koncepcją.... Niestety tak wygląda u mnie czytanie komiksów jak ktoś nawet zginie, to ja już w myślach zastanawiam się, jak wspomniana postać przywrócą w niedalekiej przyszłości. Mimo wymienionych zastrzeżeń musze ocenić omawiany album pozytywnie, może i nawet bardzo pozytywnie... Dzieje się w nim sporo, mamy przede wszystkim wiele utarczek słonych miedzy postaciami wynikających z różnego spojrzenia na wiele kwestii. Mimo pewnych problemów z przedstawionymi wydarzeniami wystawiam omawianej pozycji ocenę 8/10 (bardzo dobry),głównie dla tego, że to prawdopodobnie (bo został mi do przeczytania jeszcze jeden tom) najlepsza część cyklu.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na81 rok temu
Wolverine: Trzy miesiące do śmierci, tom 1 Paul Cornell
Wolverine: Trzy miesiące do śmierci, tom 1
Paul Cornell Ryan Stegman Gerardo Sandoval
Wydawnictwo "Marvel" to już nie wydawnictwo, to światowa potęga, korporacja, samowystarczalny organizm. Tę szeroko działającą instytucję można określać liderem, królem i Bogiem w pojęciu kreacji popkulturowego świata. Nie lubię takich wyrażeń, nad wyraz wyszukanych, zbyt kombinowanych porównań. Wręcz jestem temu przeciwny. Dla mnie Marvel to po prostu Marvel. To gigantyczny świat, który fani lubią nazywać swoim prywatnym "Uniwersum". To wszechobecna instytucja, inny niż wszyscy twórca. Ten Kreator, promotor legendarnych, komiksowych postaci, jednych z najistotniejszych fantastycznych sylwetek w historii kulturowej myśli ludzkiej, praojciec ogólnego wyznacznika pojęcia superbohatera – czyli to z czym go utożsamiamy i jak go uosabiamy, liczy prawie 85 lat. Spod skrzydeł Marvela wyszło ponad 5000 postaci. To wręcz gigantyczna ilość, z którą najtęższe umysły światła miałyby problem, by ją dokładnie zapamiętać; a jedyne co przyjdzie mi na myśl by z czymkolwiek to porównać, to rozmiary Galaktyki z rzeczywistości „Gwiezdnych Wojen”, z miriadami wciąż kształtujących się i ewoluujących w szalonym tempie światów. W celu wzbogacenia przestrzeni na której rozwija się Marvel i ponadto naszkicowania większej ilości postaci, zarząd jednej z najbardziej rozpoznawalnych komiksowych marek, w początkowym okresie lat 70-tych postanowił stworzyć jakis przyciągający czytelników wizerunek. Próbowano urzeczywistnić postać na bazie której powstałoby szereg pomniejszych podświatów, co naturalnie napędzałoby popularność wtedy nie aż tak potężnego Uniwersum. Dlatego też, Len Wein, dyrektor artystyczny Marvela: John Romita Sr. i rysownik Herb Trimpe w 1974r. powołali do życia Jamesa Logana aka Wolverine’a - bohatera obdarzonego silnym uporem, niesamowitą wytrzymałością i charakterystycznie ułożonymi lekko odstającymi rogami na włosach, łączącymi się z bokobrodami oraz wysuwającymi się z zewnętrznych części dłoni ostrymi szponami. Wolverine jest mutantem: obdarzonym "genem X" osobnikiem, którego uważa się za najdzielniejszego spośród wszystkich herosów, jeśli takowy podział można byłoby zastosować. Powiedziałbym, że słowo "dzielny" jest w jego przypadku mało precyzyjny, a wszystko przez jego pyskliwy, cyniczny stosunek do wrogów. Czasami traktuje ich, tak jakby byli zwyczajnie dziećmi. Co dla komiksowego nerda najlepsze, taką egzaltację w zachowaniu Wolverina eksponuje Hugh Jackman, który jako jedyny aktor wcielał się w jego wszystkie kinowe adaptacje. Napięte mięśnie, zaciśnięte zęby, które uwydatniają wściekle pulsujące żyłki powyżej skroni. Poplamiony szarobiały top wpuszczony w ciemne dżinsowe spodnie. Do tego skórzana kurtka, a jak trzeba to znajdzie się i miejsce na cygaro wciśnięte w kącik ust. Z kimś takim nie warto zadzierać. Cykl "Marvel Now!" daje młodym ambitnym scenarzystom, rysownikom i innym artystom szansę na zaistnienie w potężnym komiksowym środowisku. Korzystając z tego faktu, postanowiłem sięgnąć po jedną z nowych wersji losów doświadczonego, zaprawionego w boju "rosomaka". Moim łupem padł numer "Wolverine – trzy miesiące do śmierci, tom 1", którego samo streszczenie fabuły i moment na życiowej osi czasu Logana, w której rozgrywają się wydarzenia w komiksie, sprawiły, że nie mogłem go nie przeczytać, nie doświadczyć tej nietypowej historii .Przed jego otwarciem na chwilę opanował mnie chłód, jakbym obawiał się czy Cornell, Stegman oraz Sandoval, których twórczości do tej pory nie znałem, sprostają moim oczekiwaniom jako miłośnika postaci zawadiackiego, wyposażonego w zabójcze szpony "rosomaka". Problemem miały być założenia scenarzysty i specyficzna szata graficzna, lecz o dziwo swoje zdanie zmieniłem gdy otwarłem to wydanie i bez reszty całym sobą się w nie wczytałem. Wykluczeni. Tak czuli się Spider-Man i Wolverine gdy zrezygnowali z członkostwa w drużynie "Mścicieli". Paul Cornell, który w swoim dorobku posiadał już m.in.tworzenie scenariuszy dla brytyjskiego "Doctora Who", w tym komiksie wykreował naprawdę niecodzienną sytuację. Sam event, co specyficzne, poświęcony charakterystycznemu "rosomakowi" i okresowi jego życia, w którym stracił nieprawdopodobną moc regeneracji określaną mianem "Healing Factor" i każda potyczka z pojedynczym wrogiem lub klanem najokrutniejszych łotrów, która mogłaby skończyć się dla niego fatalnie, jest niezwykły. Niestety, ciężkim zadaniem jest stworzenie komiksowych cykli, które miałyby doprowadzić czytelnika do ostatecznego tomu, w którym na jakiś czas lub na zawsze pożegnamy się z daną postacią. Uwielbianego przez rzesze fanów bohatera jest bardzo ciężko ,,uśmiercić”. Dlatego też, zastanawia mnie czemu mają służyć i jak skończą się nakłady komiksów pokroju takiego, jak ten poniższy: "trzy miesiące do śmierci"? O wymazaniu "rosomaka" z kanonu Marvela nie ma raczej mowy, lecz kto wie czy Logan nie odzyska zdolności regeneracji. Most fabularny w niniejszej historii rusza w pełni, gdy na jej płaszczyźnie w teraźniejszości,po wypełnieniu swoich zobowiązań i kilku misji dla "Oferty", Wolverine spotyka się z Marią Hill. Agentka, która wcześniej należała do grona zaufanych ludzi Nicka Fury’ego, sama jest teraz dyrektorką. W ciemnym zaułku, w przestrzeni między ceglanymi ścianami bloków, Hill przekazuje Loganowi informacje o celu, który trzeba powstrzymać lub w ostateczności zlikwidować. Tym kimś jest znienawidzony przez "rosomaka" Sabretooth. Odwieczny wróg, posiadający prawie że takie same właściwości mutageniczne co on. Z ściganiem Creeda i jego Organizacji, do której należała m.in. Mystique, Wolverine’owi było dość trudno. Bez zdolności samo-gojenia musiał nosić ciężkie wielo-płytowe zbroje, by mierzyć się z licznymi zagrożeniami. Komiks ten - przez cały czas uważnego czytania i analizowania – daje wrażenie jakby Logan w ogóle nie przejmował się swoimi zubożałymi zdolnościami. Ciągle jest wścibski, ale i tak samo odważny. Jedynie trochę spokorniał, gdy zauważył o ile więcej trzeba dać z siebie i ile dodatkowo zaufania od innych herosów trzeba odzyskać wtedy kiedy jest się pozbawionym mocy. "Wolverine – trzy miesiące do śmierci, tom 1" to nie tylko użeranie się z dzikim Sabretoothem, które poskutkowało zatrzymaniem go, ale i dorwaniem córki Pinch przez Creeda, lecz także: masa współpracy z Avengersami, którzy wyraźnie w tej linii są w rozsypce. Kooperacja wspólnie ze Spider-Manem oraz Black Widow, z którą łączyło go coś więcej niż chociażby ćwiczenia na strzelnicy. Uspokojenie rozgniewanego Thora czy towarzystwo Captain Britain. W komiksie Logan jest niski. Jest to o tyle zaskakujące, że we wcześniejszych komiksach, animacjach i filmach – czyli Hugh Jackman - z jego udziałem, "rosomak" wydawał się być wyższy. W połówce komiksu pojawia się informacja porównująca jego fizyczność z fizycznością Creeda oraz zestawiająca organizacje: Ofertę i tą dowodzoną przez Sabretootha. "Rosomak" ma 160 cm wzrostu lecz 136 kg wagi, którą stanowią praktycznie same mięśnie. Daje to taki efekt jakby Logan przypominał starego Bruce’a Wayne z animacji: "Batman DCU: Mroczny rycerz - Powrót, część 1". Do koloru, charakterystycznego grubego szkicu, i specyficznego wyglądu Wolverina nie mogłem się przyzwyczaić. Ostre kształty, duża ilość cienia wzbogacają muskulaturę Logana. Wygląda na to, że jeden z najsłynniejszych duetów: Łotr – Bohater, będą motorem napędowym całej serii niniejszego komiksu.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na98 lat temu
Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki) / All-New X-Men: Proces Jean Grey Brian Michael Bendis
Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki) / All-New X-Men: Proces Jean Grey
Brian Michael Bendis Sara Pichelli Stuart Immonen
Omawiany album stanowi crossover między cyklami: Strażnicy Galaktyki i All New X-men.Twórcą scenariusza do materiałów zebranych w niniejszej pozycji był Brian Michael Bendis, artystami odpowiedzialnymi za rysunki byli natomiast: Sara Pichello, Stuart Immonen i David Marquez. Albumowi daję ocenę 7/10, czyli według mojej skali uznaje go za dobry. Jeśli chodzi o kwestie wizualne, to komiks mi się przyjemnie przeglądało, było parę stron, na których rysunki wydawały się wyglądać nieco gorzej od pozostałych, ale tak ogólnie mi się wszystko podobało. Nie jestem jednak specjalistą od rysunków itp. Jeśli chodzi o fabułę, to również oceniam ją jako dobrą . Powiem szczerze, że do omawianej pozycji podchodziłem trochę z rezerwą… Nie czytałem wcześniej komiksów o strażnikach galaktyki, a filmy z MCU o wspomnianej grupie też jakoś mnie nie porwały… Dodatkowo tematyka kosmosu Marvela, mnie osobiście nie pociąga, zapewne dlatego, że jeśli chodzi o kosmiczne opowieści preferuje Gwiezdne Wojny... Omawianą pozycję mimo wszystko czytało mi się naprawdę przyjemnie. Motyw sądzenia młodej Jean Grey za zbrodnie, które popełniła jej starsza wersja, a dokładniej filozoficzne rozważania nad moralnością takiego postępowania, wydały mi się najciekawszą częścią historii. Oczywiście było jeszcze parę fajnych momentów, ale nie będę pisał co i jak. Podczas lektury miałem moment, w którym zacząłem się obawiać, że przedstawione wydarzenia trochę zmierzają w nijakość, a dokładniej, że omawiana historia nie posunie przedstawionych bohaterów w żadną konkretną stronę. Mówiąc już naprawdę prosto, że śledzone przez nas zdarzenia nie będą miały kompletnie żadnego znaczenia. Na szczęście Brian Michael Bendis trzema zabiegami fabularnymi wyratował omawianą pozycję… Nie będę ukrywał omawiany komiks nadal mnie nie przekonał do Star-Lord’a i jego drużyny (nie zachęcił mnie do poznania materiałów o wspomnianej grupie bohaterów)… Osoby, które poznają cykl All New X-men, powinny oczywiście również sięgnąć po omawianą pozycję. Jeśli ktoś nie czytał wcześniejszych komiksów o “Strażnikach Galaktyki“ z serii wydawniczej Marvel NOW i zastanawia, czy powinien nadrobić zaległości przed lekturą omawianego albumu… To odpowiadam, że osobiście, nie widzę takiej potrzeby.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na71 rok temu
Wolverine: Trzy miesiące do śmierci, tom 2 Salvador Larroca
Wolverine: Trzy miesiące do śmierci, tom 2
Salvador Larroca Kris Anka Pete Woods Jonathan Marks
Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w Wolverine (2014) #8-12 i Annual #1 ze scenariuszami Paula Cornella i El Liotta Kalana oraz rysunkami Kirsa Anki, Pete'a Woodsa i Jonathana Marska. Omawiany komiks można podzielić na 3 fragmenty. W niniejszej opinii o mówię niniejsze dzieło rozbijając je na 3 oddzielne części. Zacznę od głównej historii komiksu zajmującej większość stron omawianego dzieła (opowieści opublikowanej pierwotnie w Wolverine 2014, #8-12). Na początku powiem, że przedstawiona historia była w swoim ogólnym zamyśle dokładnie tym, czego się spodziewałem, po przeczytaniu pierwszego tomu. Jednak w omawianej opowieści był jedno wydarzenie, które mocno podbudowało ocenę niniejszej pozycji. Mam na myśli spotkanie Wolverina z pewną postacią, a raczej bytem. Nie będę, jednak zdradzał więcej szczegółów, by nie zaspoilerować tym, co jeszcze nie czytali… W każdym razie wspomniane spotkanie, było dla mnie osobiście czymś ciekawym i intrygującym, a także najlepszą częścią historii. Zresztą, wspomniany moment wydaje się kluczowym wydarzeniem. Wspomniane spotkanie, sprawia, że w Wolverine zachodzi pewna przemiana. Dalsze wydarzenia były czymś mało odkrywczym i łatwym do przewidzenia. Powiedziałbym, że graficznie omawiany część komiksu wyglądała po prostu „okey”. Kris Anka i Peter Woods może nie zachwycili, mnie swoimi pracami, ale również i nie stworzyli niczego, co naprawdę, by mi nie odpowiadało, jeśli chodzi o moje wizualne preferencje. Drugi fragmentu albumu stanowią dwie krótkie historyjki zatytułowane: „To, co się nie stało” oraz „Guernica”. Nie poświęcę im tu, jednak więcej uwagi i nie będę ich oceniał, są one po prostu za krótkie i jak dla mnie, nie ma o czym w ich przypadku opowiadać… Trzecią część albumu, stanowi historia pod tytułem „Wilk i szczeniak” opublikowana pierwotnie w Annualu #1. Muszę powiedzieć, że omawiany fragment komiksu, urzekł mnie prostą przedstawionej opowieści oraz ciekawym stylem wizualnym, który dodatkowo budował unikalny klimat dla przedstawionych wydarzeń…Twórcami wspomnianej historii byli Elliott Kalan (scenariusz),Jonathan Marks (rysunki) oraz José Villarrubia (rysunki). Jeśli chodzi o moją końcową ocenę komiksu, to historie opublikowane pierwotnie w Wolverine (2014) #8-12 oceniam na 6/10 (niezłą),natomiast opowieści „Wilk i szczeniak” wystawiam notę 7/10 (dobra). Album jako całość dostaje ode mnie ocenę 6,5/10 ~ 7/10.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na71 rok temu
Uncanny Avengers: Czas na Ragnarok Salvador Larroca
Uncanny Avengers: Czas na Ragnarok
Salvador Larroca Steve McNiven Rick Remender Daniel Acuña
W komiksach superbohaterskich często stawką są losy całego świata. Jeśli sprawa robi się naprawdę poważna, to ma to wpływ na inne serie. Jednakże czy da się pokazać takie wydarzenie na łamach wyłącznie jednej serii bez wpływu na resztę komiksów jak to zrobiono w omawianym tomie? Bliźnięta Apocalypse'a zyskują nieoczekiwanych sprzymierzeńców, a także rozpoczynają realizację planu za plecami Kanga. Pozostali na placu boju bohaterowie dalej walczą z jeźdźcami. No dodatek Ziemię czeka zemsta ze strony Celestiali... Ciekawym motywem jest wykorzystanie retrospekcji z dzieciństwa Eimin i Uriela. Pokazana jest tu alternatywna przyszłość pod rządami Red Skulla. Przypomina to bardzo świat przedstawiony w klasycznej historii „Dni zamierzchłej przeszłości”. Dzięki temu można lepiej zrozumieć motywację tych postaci. Jest to także okazja do przedstawienia dosyć szokujących metod wychowawczych Kanga. Jeśli zaś chodzi o Kanga, to tutaj daje on popis swojej pomysłowości. Okazuje się on przygotowany na różne ewentualności. Dzięki temu w konflikcie pojawia się dodatkowa strona. Interesującym smaczkiem dla fanów jest wprowadzenie postaci z różnych wersji przyszłości znanych z innych komiksów np. 2099 czy z „Earth X”. Dużą rolę w tym odgrywa Scarlet Witch. Męczą ją wyrzuty sumienia z powodu wydarzeń z komiksu „Ród M”. Przez to jej pozornie nierozsądna decyzja nabiera więcej sensu. Do tego dochodzi jej relacja z Wonder Manem, który stara się ją przekonać do bardziej typowego rozwiązania problemu, które jednak może przynieść więcej szkody niż pożytku. Jednakże pewna zmiana poglądów Wandy wydała mi się dosyć nienaturalna, chociaż miało to zapewne posłużyć wprowadzeniu pewnego szokującego zwrotu akcji. Z kolei walki pozostałych bohaterów obfitują w wiele widowiskowych scen. Czasami aż szokuje na co twórcy mogą sobie pozwolić – chyba po nocach będzie mi się śniła scena z Sentrym. Jest tutaj trochę miejsca na pojedyncze dramaty postaci, ale ogólnie jest to jedno wielkie mordobicie. Podobało mi się, że nie zapomniano tu o reszcie uniwersum i jest pokazane co robią inni bohaterowie w obliczu pewnej zagłady. Dosyć nieoczekiwany jest sam finał, który jednak nie robi takiego wrażenia ze względu na brak wspomnienia o nim w innych seriach. Za rysunki odpowiada tutaj trzech artystów. Pierwszym z nich jest Salvador Larocca, znany chociażby z serii „Darth Vader” publikowanej na łamach magazynu „Star Wars Komiks”, który rysuje zeszyt otwierający tom. Tutaj udaje mu się uniknąć swoich wad nienaturalnego rysowania postaci. Szkoda tylko, że czasami kreska obrysowującą postacie jest zbyt gruba i przez to wyglądają dosyć dziwnie. Duże wrażenie jednak robi jego wizja dystopijnej przyszłości. Drugim rysownikiem, również tylko na jeden zeszyt, jest Daniel Acuna, który ilustrował już poprzedni tom. Najbardziej rzuca się w oczy pastelowa kolorystyka jego prac. Nie oznacza to jednak, że rysunki są przez to cukierkowate, a zamiast tego wydają się bardziej żywe. Tutaj też chyba po raz pierwszy zwróciłem uwagę na orientalny wystrój wnętrza siedziby bliźniąt – bardzo fajne nawiązanie wizualne do ich pochodzenia. Trzecim artystą jest Steve McNiven, którego prace można było widzieć chociażby w miniserii „Wojna domowa”. Odnoszę wrażenie, że tutaj bardzo się spieszył, bo obok bardzo ładnych kadrów pokazujących spektakularne akcje i realistycznie wyglądające postacie, narysował parę bardzo niedokładnych scen. Ten tom pokazuje pewną słabość opowiadania historii osadzonych w łączonym uniwersum. Świadomość tego, co dzieje się w innych komiksach sprawia, że nie można do końca na poważnie brać wydarzeń z omawianego tytułu. Jest tutaj zaskakująco dużo dramatyzmu i efektownych scen, więc tom jako zamknięta całość robi duże wrażenie. Trzeba jednak podczas lektury zapomnieć o reszcie uniwersum.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na75 lat temu
Wolverine and the X-Men: Starzy kumple, nowi wrogowie Jason Aaron
Wolverine and the X-Men: Starzy kumple, nowi wrogowie
Jason Aaron Nick Bradshaw Pepe Larraz
Album zawiera materiały pierwotnie opublikowane w „Wolverine i X-men” #38-42 i „Annual” #1 ze scenariuszami Jasona Aarona oraz ilustracjami Nicka Brad Shawa i Pepę Lar raza i innych. Omawiana pozycja to bez wątpienia najlepszy tom cyklu „Wolverine i X-men” wydanego w ramach serii wydawniczej „Marvel NOW”. Komiks nie dość, że wygląda bardzo dobrze (poza dwoma stronami z rysunkami Chris’a Bachalo),to jeszcze prezentuje ciekawe historie. Pierwszą część albumu stanowią materiały opublikowane pierwotnie w Annual #1. We wspomnianym fragmencie albumu ukazane są nam dalsze losy Kubark’a (Kid Gladiatora). Wspomniana postać bowiem opuścił szkołę im. Jean Grey i dołączył do akademii strażników imperium Shi'ar. Przedstawione w tym fragmencie komiksu wydarzenia są częścią większej historii, a dokładniej eventu „Nieskończoność”. Muszę powiedzieć, że omawiana w tym momencie opowieść, miała jakiś swój urok. Nie będę tu nikogo oszukiwał, historia jest bardzo prosta, a przesłanie, jakie niesie jest bardzo łatwe do wyłapania… Co jednak złego w prostocie? Osobiście uważam, że nic. Dlatego pierwszą część albumu uznaje za dobrą i oceniam ją na 7/10. Drugą część albumu stanowią z kolei materiały pierwotnie opublikowane w „Wolverine i X-men” #38-42. W tym fragmencie komiksu ponownie wracamy do Wolverina i jego szkoły. Historię przedstawioną w niniejszym części albumu składa się dwóch głównych wątków: jeden jest związany ze szkołą i jej uczniami, drugi z kolei dotyczy Wolverine’a i poszukiwania ukrytych przez S.H.I.E.L.D. sentineli. Obie intrygi mi się podobały, ale najlepszy moment komiksu związany jest z Loganem i jego śledztwem. Mam na myśli spotkanie naszego ulubionego Rosomaka z pewnym innym bohaterem… Nie będę jednak w tym miejscu, zdradzał więcej szczegółów, by nie spoilerować tym, co jeszcze nie czytali. W każdym razie wspomniane spotkanie, jest tym, co wiele ludzi najbardziej lubi i kocha w komiksach superhero Marvela. Powiem szczerze, że urzekło mnie również kilka pobocznych wątków, a najbardziej ten związany z Toad'em. Nie będę ukrywał, że było mi szkoda tej postaci, mimo to, co zrobiła wcześniej. Osobiście rozumiem, czemu Mortimer zrobił, to co zrobił. Spodziewałem się, że Jasona Aarona zaserwuje nam bardziej cukierkowe zakończenie dla woźnego szkoły im. Jean Grey i jego miłości, a tu taka niespodzianka… Nie było happy endu. Omawiany fragment albumu bez cienia wątpliwości oceniam na 7/10, czyli uznaje go za dobry (wg mojej skali ocen). Było w nim dużo naprawdę dobrych rzeczy, ale do oceny bardzo dobrej czegoś mi zabrakło… Całości również daję ocenę 7/10, bo to po prostu dobra pozycja. Nie mogę niestety powiedzieć, tego samego o całym cyklu „Wolverine i X-men” wydanym w ramach serii wydawniczej „Marvel NOW”. Całość mogę ocenić maksymalnie na 6/10. Niestety jedna dobra pozycja nie zmieni mojej oceny o wszystkich pozostałych. Nadal uważam, że cykl „Wolverine i X-men” jest słabszy zarówno od „All-New X-men” oraz „Uncanny X-men”.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na71 rok temu
Uncanny X-Men: Złamani Brian Michael Bendis
Uncanny X-Men: Złamani
Brian Michael Bendis Chris Bachalo
„Uncanny X-Men: Złamani” to dzieło stworzone przez: Brian'a Michael'a Bendis'a (scenariusz),Frazer'a Irving'a (rysunki #6-7 oraz #10-11) oraz Chrisa Bachalo'a (rysunki, #8-9). Niestety komiks pod względem wizualnym nie przypadł mi do gustu. Moim skromnym zdanie wygląda gorzej od poprzedniego tomu z serii. W albumie „Uncanny Men: Rewolucja” podobały mi się fragmenty z rysunkami Frazer'a Irving'a, styl wspomnianego artysty idealnie pasował do przedstawienia mrocznego i dziwnego wymiaru Limbo… W omawianym dziele jednak we wspomnianym stylu został też przedstawiony również zwyczajny świat, co mi już się tak nie podobało. Wspomniany zabieg spowodował, że znikła wizualna unikalność wymiaru, w którym rządzi Magik. Mam nadzieję, że wiecie, co mam na myśli. Fabuła omawianego albumu, też mnie jakoś nie porwała. Nie mamy w niniejszym albumie jakiegoś naprawdę wielkiego przełomu, jeśli chodzi o intrygę związaną z sentinelami. Jak dla mnie najciekawszą częścią są początkowe strony, w których widzimy zakończenie wątku Magik i wymiaru Limbo, z pozostałej zawartości albumu najbardziej mi się podobały fragmenty z udziałem Magneto. Trudno mi coś więcej powiedzieć o tym komiksie. Jak ktoś czyta cała serie, to na pewno również sięgnie i po omawiany tom. Nie powiem, że omawiany tytuł to wybitne dzieło, które każdy musi przeczytać. Album „Uncanny Men: Złamani” to dla mnie tylko albo aż niezła pozycja (ocena: 6/10).
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na61 rok temu
X-Men: Bitwa atomu Brian Michael Bendis
X-Men: Bitwa atomu
Brian Michael Bendis Brian Wood Chris Bachalo Jason Aaron Stuart Immonen
Album „X-men: Bitwa Atomu” zawiera w sobie materiały opublikowane pierwotnie w ramach pięciu różnych cykli, które razem stanowił crossover. Twórcami scenariuszy do wspomnianych publikacji byli: Brian Michael Bendis, Jason Aaron i Brian Wood, za rysunki, natomiast odpowiadali tacy artyści jak Frank Cho, Stuart Immonen, David Lopez, Chrisa Bachalo, Giuseppe Camucoleg, Esąd Ribic i Kris Anka. Na początku chcę powiedzieć, że ja, w niniejszej mini recenzji skupię się na przedstawionym dziele jako całość i nie będę analizował poszczególnych serii zeszytów tworzących w oryginalnej formie oddzielne cykle. Muszę powiedzieć, że mam bardzo mieszane odczucia co do omawianej pozycji, i to głównie ze względu na przedstawioną treść, jeśli chodzi o wizualne kwestie to uważam, że album wygląda naprawdę dobrze. Podobały mi się zarówno rysunki, jak i zastosowane palety barw. Niestety problemem jest jak dla mnie fabuła… Omawiany album bardzo mnie zainteresował swoim początkiem i jak już zacząłem lekturę, to komis odłożyłem dopiero po jego przeczytaniu. Niestety muszę stwierdzić, że komiks nie utrzymał jak dla mnie wysokiego poziomu z początku. Jakie mam problemy z przedstawioną historią? Wydaje mi się przede wszystkim, że w pewnym momencie opowieść staje się zbyt rozdmuchana i w końcowych etapach zbytnio skomplikowana. W pewnym momencie straciłem orientację o co właściwie chodzi Bractwu, jaki mają cel i co chcą osiągnąć. Kolejny problem mam z zakończeniem… Jak dla mnie było ono po prostu głupie. W końcowych fragmentach albumu ginie jedna zła postać, ale czemu akurat teraz? Czemu nie wcześniej? Jak dla mnie, ginie ona tylko dlatego, by domknąć przedstawioną historię. Taka epicka historia zasługuje na lepsze zakończenie. Omawiana pozycja to jak dla mnie kolejny dowód, że Marvel ma ogromne problemy z tworzeniem naprawdę wybitnych dużych eventów, nie mówiąc już o opowieściach bazujących na podróżach w czasie. Jeśli chodzi jednak o plusy omawianej pozycji, to bez wątpienia jest to dzieło, które można wziąć ot tak i przeczytać. Moim skromnym zdaniem nie trzeba znać serii "All-New: X-men" i "Uncanny X-men" by się odnaleźć w przedstawionych wydarzeniach. Prawdopodobnie część czytelników na początku historii może się zastanawiać, czemu są jakieś dwie oddzielne grupy X-men itp. jednak w dalszej części historii wspomniane kwestie schodzą na dalszy plan. Nie będę ukrywał, że niektóre postacie, które się pojawiają w przedstawionej historii wydają się dla mnie naprawdę ciekawe, niestety jak dla mnie za mało jest o nich powiedziane, gdyby scenarzyści w jeszcze większym stopniu zaprezentowali nam wspomnianych bohaterów i ich motywację, to zdecydowanie lepiej bym ocenił omawiany komiks. Ogólnie omawianą pozycję oceniam jako 7/10 (dobra). Osobiście uważam, że eventy, takie jak: „Tajne Imperium” (9/10),„II Wojna Domowa” (9/10) czy „Wojna Światów” (8/10),są zdecydowanie lepsze. W całym zbiorze Marvel'a są jednak i gorsze „wydarzenia”, jak na przykład „Grzech pierworodny” (6/10) czy mnie osobiście bardzo rozczarowujące „Tajne Wojny” (6/10). Moim skromnym zdaniem omawiana pozycja kierowana jest przede wszystkim do miłośników grupy X-men. Jeśli nie jesteś sympatykiem wspomnianej drużyny i cenisz sobie bardziej ambitne dzieła (tak to ujmę),to raczej sięgnij po inną pozycję.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na71 rok temu
All New X-Men: Tak Inni Brian Michael Bendis
All New X-Men: Tak Inni
Brian Michael Bendis Stuart Immonen Brandon Peterson
Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w All-New X-Men #18-21, a także w X-men Gold #1. . Twórcami scenariusza do pierwszych z wspomnianych zeszytów był Briana Michael Bandis, natomiast artystami tworzącymi rysunki byli: Stuart Immonen i Brandon Peterson. Materiały opublikowane w X-men Gold #1 stworzyły takie supergwiazdy jak: Stan Lee, Fabian Niciez, Chris Claremont i inni. Obie części albumu mają różne objętości i opowiadają zupełnie inne historie, z tego też względu postanowiłem oba fragmenty omówić oddzielnie. Fragment albumu stanowiący zeszyty 18-21 All-New X-Men uważam za naprawdę dobry i oceniam go na 7/10. Wspomniana część albumu przede wszystkim bardzo dobrze wyglądała, podobały mi się zarówno same rysunki jak i zastosowane palety barw. Historia przedstawiona w wspomnianych zeszytach nie jest ani epicka ani też skomplikowana, nie powiedziałbym, jednak, że jest to wada. Uważam bowiem, że czasem prostsze i bardziej przemyślane historie, są lepsze niż skomplikowane i trudne do zrozumienia opowieści, szczególnie jeśli te pierwsze skupiają się na postaciach i ich relacjach. Omawianą część albumu czytało się mi bardzo przyjemnie, przedstawiona historia ani mnie nie rozczarowała, ani też nie rzuciła na kolana, ot po po prostu kolejna historia… Czy to jednak coś złego? Jak dla mnie nie. Druga część albumu stanowiąca materiały opublikowane pierwotnie w X-men Gold #1 i z wspomnianym fragmentem omawianego dzieła mam ogromne problemy. Wspomnianą część komiksu stanowi kilka różnych i nie powiązanych ze sobą prac, które dodatkowo wydaje się nic nie łączyć z poprzednią częścią omawianej pozycji. Powiem szczerze, żę wspomniane materiały wydają się do dane do omawianego albumu tylko po to by zachować odpowiednią objętość opiniowanego wydania zbiorczego. Użyłem określenie “prace” ponieważ trudno mi to nazwać historiami, głównie ze względu na ich długość (są one krótkie albo bardzo krótkie). Ogólnie zaprezentowano nam 5 różnych materiałów. Niestety jak dla mnie tylko jedna praca była dobra, resztę trudno mi nawet ocenić. Rozumiem, że wspomniane materiały, to dzieła jubileuszowe i że warto je promować, ale czy nie można wydawać prac okolicznościowych w oddzielnych albumach, przeznaczonych tylko do tego celu? Nie będę się tu rozwodził nad każdą pracą oddzielnie… Ocenie drugą część albumu całościow. Omawiana część komiksu dostaje ode mnie ocenę 5/10 - średnia. Graficznie omawiany fragment albumu mi się podobał, każda praca była tworzona w innym stylu, dzięki temu każdy z nich miała swój unikalny urok. Omawianą część oceniam stosunkowo nisko, ze względu na to, że w omawianych pracach brakuje mi treści (opowieści). Album jako całość dostaje ode mnie ocenę 6/10 (niezły). Historią przedstawiona w omawianej pozycji nie posuwa losów oryginalnych X-men w znaczący sposób do przodu, mimo to uważam, że warto przeczytać omawianą pozycję i jej nie pomijać w czasie poznawania całego cyklu All-New X-Men.Jeśli chodzi o materiały opublikowane pierwotnie w X-men Gold #1 to trudno mi je polecić… Nie opowiadają one (w większości) o niczym konkretnym, jak dla mnie mogłoby ich równie dobrze nie być.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na61 rok temu

Cytaty z książki Uncanny X-Men: Kontra SHIELD

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Uncanny X-Men: Kontra SHIELD