Spektrum. Leonidy

Okładka książki Spektrum. Leonidy autora Nanna Foss, 9788394599010
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Spektrum. Leonidy
Nanna Foss Wydawnictwo: Driada Cykl: Spektrum (tom 1) literatura młodzieżowa
544 str. 9 godz. 4 min.
Kategoria:
literatura młodzieżowa
Format:
papier
Cykl:
Spektrum (tom 1)
Tytuł oryginału:
Leoniderne
Data wydania:
2017-11-13
Data 1. wyd. pol.:
2017-11-13
Liczba stron:
544
Czas czytania
9 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788394599010
Tłumacz:
Bogusława Sochańska

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Spektrum. Leonidy w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki  Spektrum. Leonidy i



Przeczytane 841 Opinie 1 Oficjalne recenzje 378

Opinia społeczności książki  Spektrum. Leonidy i



Książki 8113 Opinie 183

Oceny książki Spektrum. Leonidy

Średnia ocen
7,2 / 10
340 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
426
266

Na półkach: , , , , , ,

Piętnastoletnia Emilia, jak na nastolatkę przystało, musi zmagać się z wieloma problemami, które idealnie odzwierciedlają jej młody wiek. Już od wczesnych lat szkolnych stanowi idealną ofiarę paskudnych żartów najgorszych klasowych szumowin powodującą, że – pomimo nabytej wiedzy – woli nie wychylać się na zajęciach. Niczym typowy nerd izoluje się od świata zewnętrznego, dopuszczając do niego zaledwie garstkę najlepszych przyjaciół stanowiących dla niej doskonałą ucieczkę od nadmiaru upokorzeń. Również sytuacja materialna rodziny wymaga wiele do życzenia, gdzie jeden z większych problemów tkwi w telefonie komórkowym, gdzie bez jakichkolwiek problemów znalazłaby dla niego miejsce w muzeum jako eksponat. A to jeszcze nie koniec tej wyliczanki.
W jednym ze swoich zwariowanych snów Emi spotyka chłopaka o turkusowych oczach, który nosi na szyi tajemniczy pryzmat i zaraz tuż po przebudzeniu postanawia, poprzez rysunek, utrwalić jego wizerunek w swojej pamięci. I jakież ogarnia ją zdumienie, gdy dnia następnego ten sam nastolatek pojawia się w jej szkole. Ni stąd, ni zowąd ich losy zaczynają się przeplatać, a towarzyszące temu zdarzenia okazują się doprawdy trudne do wytłumaczenia. No bo jak wyjaśnić komuś to, że te trójkątne rany na dłoniach są wynikiem działania dziwnej maszynerii, a wplątani w całą tę akcję nastolatkowie wykazują zdolności paranormalne?
Czy to aby na pewno dzieje się naprawdę? A może to tylko kolejny z tych dziwnych snów, jakie nawiedzają Emilię, a ta nie potrafi się z niego wybudzić? I jak – na litość boską! – dziewczyna ma zrozumieć dziwne zachowanie pewnej starszej pani, która bezpodstawnie oskarżyła ją o spowodowanie końca świata?
I niech ktoś tu powie, że nastoletnie życie może ociekać nudą...

Niedawno starałam się nieco uciec od nowości książkowych, które nieprzerwanie zalewają nasz rynek czytelniczy. Prawie że broniłam się przed nimi rękami i nogami, dając szansę nieco zapomnianym tytułom. Prawie, ponieważ jeden tytuł spowodował, że porzuciłam bezsensowną walkę i bez poczucia winy sięgnęłam po [Leonidy] autorstwa Nanny Foss. Wszechobecny szum wokół tej książki oraz ogrom pozytywnych opinii napełniły mnie nadzieją, iż teoretycznie mnie nie zawiedzie. A jak to było w praktyce?
Akcja początkowo jest powiązana z trudami nastoletniego życia: liczne problemy szkolne, prześladowania rówieśników, nieumiejętność porozumienia się z rodzicami, którzy nie potrafią pojąć nowoczesnych trendów... Wszystko idzie w odstawkę, gdy magiczne zrządzenie losu powoduje (nieodwracalne) gwałtowne zmiany, gdzie niezapowiedziana kartkówka z trygonometrii stanowi jedynie drobne ziarenko piasku na plaży problemów. Nastoletni znajomi muszą w pełni zrozumieć, co takiego zaszło i z czym to się je, a niecodzienne zdarzenia wcale im tego nie ułatwiają. Tak z dnia na dzień musieli odrzucić wszelkie uprzedzenia wobec samych siebie, próbując złapać dobry kontakt. Na dodatek ktoś depcze im po piętach i nie do końca wiadomo, czego ten człowiek od nich chce i – co gorsza – jakie ma wobec nich plany. Praktycznie cały czas krąży się wokół licznych zmian, jedynie drobne wyrywki ukazują ocieplające się (lub też odwrotnie) relacje między zdezorientowanymi bohaterami, gdzie wzajemne zaufanie oraz chęć wsparcia miewają załamania niczym pogoda. Po prostu nie ma tutaj miejsca na nudę, która mogłaby bezceremonialnie strącić ze sceny właściwego aktora. A nutka ekscytacji powiązana z odkrywaniem coraz to nowszych kart powodowała, że nawet klejące się od zmęczenia oczy musiały zaczekać na odpoczynek od wytężonej pracy. Ale, ale – nie obyło się też drobnych wpadek.
Wystarczy tylko rzucić okiem na opis książki, aby już dostrzec, że czytelnik będzie miał do czynienia z dobrze znanymi schematami, które od lat zadręczają pochłaniające tonami książki i nie zamierzają odpuścić. Tajemniczy chłopak, niespodziewane spotkanie, nieodwracalne zmiany zachodzące w życiu bohaterów, możliwy trójkąt miłosny – przecież to już jest tak odgrzewany kotlet, że lada moment zostanie z niego jedynie bryłka węgla. [Leonidy] uratowało jedynie to, że wszystkie te znane dotąd motywy obierały nowe kursy, dzięki czemu smród spalenizny został wywietrzony. Również pewne przewidywalne do bólu zdarzenia przekształcały się w coś niespodziewanego, dając kolejne pole do popisu autorce, co ta potrafiła wykorzystać. Tylko dotąd nie potrafię pojąć, dlaczego z taką lekkością udało jej się poprowadzić historię tak, że Emilia sypiała (bez skojarzeń) ze swoim nastoletnim przyjacielem w wąskim łóżku. Rozumiem, że można to tolerować, kiedy jesteśmy dziećmi, ale nie wtedy, gdy w naszych ciałach włącza się tryb „dojrzewanie”. Ewentualnie to ja jestem jakaś zacofana i nie znam się na tego typu sprawach...

„Nie da się uniknąć odczuwania strachu, ale można uniknąć poddawania się jego rządom”.

Doprawdy trudno uwierzyć człowiekowi w swoją wartość, kiedy na każdym kroku musi się pilnować, coby ponownie nie stać się główną atrakcją w paskudnej zabawie największych chuliganów. Tak właśnie dzieje się w przypadku Emi, która od lat zmaga się z „wyważonym poczuciem humoru” Jonatana i jego świty. Chyba nie było jeszcze takiego tygodnia, aby nastolatka obyła się bez uszczypliwości z ich strony czy innych – znacznie gorszych – niespodzianek. W całym tym piekle może liczyć na wsparcie niewidomego (z powodu powikłań związanych z chorobą z czasów dzieciństwa) Albana oraz jego brata Linusa, gdzie łączy ich ogromna miłość do nabywania wiedzy oraz zdobywania kolejnych poziomów w popularnych grach. Emilia również wiele czasu spędza zawieszona z ołówkiem w dłoni nad swoim zeszytem, który pęka w szwach od jej szkiców, co także daje jej odrobinę bezpieczeństwa. Z doświadczenia wiem, że takie wycofanie oraz akceptacja tego stanu mogą znacznie bardziej zaszkodzić, niżeli pomóc, dlatego też potężna dawka pozytywnej energii w postaci nowych uczniów, Noa oraz jego siostry o wdzięcznym imieniu Pi, są niczym doskonałe lekarstwo na tę chorobę. I chociaż obecność tej dwójki spowodowała ogrom zmian w życiu Emi, to dzięki temu przejrzała ona na oczy. Zrozumiała, że stojąc na uboczu nigdy nie zrobi kroku ku lepszej przyszłości, a co za tym idzie – nigdy nie pozbędzie się wrzodu w postaci Jonatana. Powoli, drobnymi kroczkami, wraz z rozwojem akcji, uczyła się akceptacji samej siebie, ukazując pozostałym swoją prawdziwą, skrywaną dotąd pod warstwami niepewności, twarz.
Nanna Foss, jak na kolejną autorkę powieści fantastycznej dla młodzieży przystało, musiała stanąć na wysokości zadania, aby zaspokoić moje czytelnicze podniebienie i... udało jej się to osiągnąć. Autorka bez wątpienia potrafi czarować słowami, tworząc z ich pomocą barwne opisy pozwalające dostrzec to, co ona sama miała na myśli, a kwestie dialogowe nie zostały przez nią nafaszerowane sztucznością, dzięki czemu brzmią naturalnie. Także prawie nie mogę doczepić się do kreacji bohaterów (już zdążyłam wytknąć jeden drobny błąd), ponieważ ani odrobinę nie odstają od swoich realnych rówieśników. Poza tym, Nannie Foss udało się wybrnąć z nadmiaru schematów obronną ręką, co również zasługuje na podziw z mojej strony. Wielu wykładało się na tych stworkach, a ta pani bez problemu je oswoiła, dodatkowo ucząc je nowych sztuczek.

Podsumowując:
Jeżeli w waszym życiu brakuje nastoletnich problemów lub macie ich zdecydowanie, to [Leonidy] zdecydowanie wam je zapewnią. Oczywiście – w pozytywnym znaczeniu! Już dziś dajcie się porwać nadnaturalnym losom Emi, gdzie przyjaźń, miłość oraz wzajemne zaufanie stoczą walkę z ludzką złośliwością, tuzinem niedopowiedzeń oraz potęgą czasową, gdzie teraźniejszość zręcznie splata się z przeszłością i przyszłością. Niechaj ta książka spowoduje, że zdążycie zapomnieć o całym bożym świecie!
Z niecierpliwością oczekuję dalszych losów tych dzieciaków!

Piętnastoletnia Emilia, jak na nastolatkę przystało, musi zmagać się z wieloma problemami, które idealnie odzwierciedlają jej młody wiek. Już od wczesnych lat szkolnych stanowi idealną ofiarę paskudnych żartów najgorszych klasowych szumowin powodującą, że – pomimo nabytej wiedzy – woli nie wychylać się na zajęciach. Niczym typowy nerd izoluje się od świata zewnętrznego,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1152 użytkowników ma tytuł Spektrum. Leonidy na półkach głównych
  • 712
  • 429
  • 11
253 użytkowników ma tytuł Spektrum. Leonidy na półkach dodatkowych
  • 185
  • 23
  • 22
  • 7
  • 6
  • 5
  • 5

Inne książki autora

Nanna Foss
Nanna Foss
Duńska pisarka fantastyki młodzieżowej, nauczycielka kreatywnego pisania i mówczyni.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Mroczny tron Kendare Blake
Mroczny tron
Kendare Blake
"Mroczny Tron" to kolejna porcja wciągającej, pełnej napięcia opowieści o trzech niezwykłych siostrach. Ceremonia Przyspieszenia dobiegła końca, otwierając drzwi do decydującego etapu walki o tron Fennbirnu. To, czego każda z sióstr się obawia, nie jest jednak utratą życia w siostrzanej rywalizacji. "Mroczny Tron" to druga część trzymającej w napięciu serii o trzech niezwykłych siostrach, z których tylko jedna może zostać Królową. Kendare Blake kontynuuje historię Katherine, Arsinoe i Mirabelli, przenosząc czytelnika w świat pełen magii, intryg i niebezpieczeństw. Książka rozpoczyna się po zakończeniu ceremonii Przyspieszenia, wydarzenia kluczowego dla losów bohaterek. Każda z sióstr musi teraz zmierzyć się z własnymi lękami i odkryciami, które rzucają nowe światło na ich moce i przeznaczenie. To moment, w którym autorka buduje na podwalinach pierwszej części, poszerzając świat, wprowadzając nowych bohaterów i rozwijając wątki zaskakującymi zwrotami akcji. Książka jest pełna zaskakujących zwrotów akcji, które trzymają czytelnika w napięciu. Wątek Katherine jest szczególnie intrygujący, pełen nieprzewidywalnych momentów, które skłaniają do zastanowienia się nad tym, co przyniesie przyszłość. Autorka umiejętnie buduje tło dla głównych bohaterek. Blake wyraźnie pokazuje, że świat Fennbirnu nie jest czarno-biały, a bohaterowie zmagają się z moralnymi dylematami, co sprawia, że czytelnik z łatwością angażuje się emocjonalnie w losy głównych postaci. Można zauważyć, że tempo akcji w tej części jest nieco wolniejsze niż w pierwszej, ja uważam, że pozwala to lepiej poznać bohaterów i ich motywacje. Kendare Blake w tym tomie pokazuje, że ma pełną kontrolę nad światem, który stworzyła, co sprawia, że czytelnik chętnie przemierza razem z bohaterami wyspę Fennbirnu. Warto również zwrócić uwagę na rozwój wątku Jules, która odgrywa coraz ważniejszą rolę w fabule. Jej moc staje się kluczowym elementem w narracji, dodając nowy wymiar zagrożenia i nadziei dla sióstr. Kendare Blake umiejętnie balansuje pomiędzy różnymi wątkami, pozwalając czytelnikowi stopniowo odkrywać kolejne tajemnice tej magicznej wyspy. Co więcej, w tej części serii autorce udaje się uzupełnić pewne luki, pozostawione po poprzednich wydarzeniach, jednocześnie pozostawiając wiele tajemnic do odkrycia w przyszłych tomach. Dodatkowo, większa ilość podróży i odkryć sprawia, że świat staje się bardziej realny i fascynujący. W "Mrocznym Tronie" autorka udowadnia, że potrafi zaskakiwać. Zwroty akcji są nieprzewidywalne, momentami szokujące, co utrzymuje czytelnika w stałym napięciu. Z pewnością spełnią oczekiwania fanów serii. Choć nie jest bez wad, takich jak momenty, gdy zachowanie bohaterów może wydawać się nielogiczne, ogólny klimat i rozwój postaci są tego warte. Po przeczytaniu tej części nie możesz się doczekać, co przyniosą kolejne tomy, a to najlepszy dowód na to, że warto poświęcić czas na tę opowieść. Szkoda tylko, że dalsze tomy nie zostały przetłumaczone na język polski... Ważnym elementem tej książki jest także światopoglądowy kontrast pomiędzy królowymi. Każda z sióstr ma swoje własne cele i wartości, co prowadzi do zderzenia różnych perspektyw na władzę i odpowiedzialność. To nie tylko walka o tron, ale także o to, kim naprawdę są i jakie są ich prawdziwe cele. Jednym z elementów, który zasługuje na uwagę, jest również sposób, w jaki autorka rozwinęła świat Fennbirnu. W książce pojawiają się nowe lokacje, tajemnicze zakątki wyspy, co sprawia, że cały świat staje się bardziej realistyczny i fascynujący. Dodatkowo, większa ilość podróży i odkryć sprawia, że czytelnik ma okazję poznać różnorodność krajobrazów i kultur na wyspie. Nie można też zapomnieć o atmosferze napięcia, która unosi się na kartach tej książki. Czytelnik nie może być pewny, komu może zaufać, a kto skrywa własne motywacje. To właśnie ta niepewność i zaskakujące zwroty akcji sprawiają, że "Mroczny Tron" trzymają w napięciu do ostatniej strony. Mimo pewnych wad, takich jak momenty, gdy zachowanie bohaterów może wydawać się nie do końca spójne, ogólny obraz tej książki jest bardzo pozytywny. "Mroczny Tron" to opowieść o magii, intrygach i sile siostrzeństwa, która wciąga od pierwszej strony i nie pozwala oderwać się aż do samego końca. To lektura, która z pewnością spełni oczekiwania fanów fantasy, oferując zarówno emocjonującą akcję, jak i głębokie, rozbudowane postaci.
Darkness_Queen - awatar Darkness_Queen
ocenił na 7 2 lata temu
The Call: Inwazja Peadar Ó Guilín
The Call: Inwazja
Peadar Ó Guilín
Irlandia staje przed dużym zagrożeniem - Szaroziemia jest blisko, więc ataki Sídhe zdarzają się coraz częściej. Skala szkód jest ogromna. Koszmarne twory przedostają się do świata ludzi, którzy nie są gotowi na otwartą wojnę z wrogiem. Naród poszukuje zdrajców, a Nessa zdaje się być oczywistym przykładem układów z Wróżym Ludem - w końcu przetrwała Wezwanie mimo swej niepełnosprawności. W tym samym czasie Anto zostaje wcielony do jednostki bojowej i nie wie, czy kiedykolwiek zobaczy dziewczynę, ani czy powinien wierzyć w informacje o jej haniebnym czynie. Widząc w bibliotece "The Call: Inwazja" bez zawahania ją wypożyczyłam, pamiętając jak 6,5 roku temu byłam zachwycona jej poprzedniczką. Pomysł na historię o Irlandii walczącej z Wróżym Ludem spodobał mi się odkąd usłyszałam o twórczości Peadara i dalej podtrzymuję, że sama idea jest naprawdę interesująca. Zaczynałam lekturę zaciekawiona i ciut zdystansowana, ponieważ obawiałam się, czy kontynuacja serii dorówna w moim odczuciu "Wezwaniu" - w końcu przez 6,5 roku mój odbiór serii mógł się zmienić. Zaletą "Inwazji" jest to, że akcja jest naprawdę szybka, książka nie jest obszerna, więc nie ma w niej czasu na nudę. Akcja dzieli się na Nessę, Anto i Aoife, więc dynamika historii jest dobrze zachowana - gdy u jednego bohatera jest ciut stabilniej, to rozdział dalej jesteśmy w epicentrum zdarzeń u drugiej osoby. Lekkie pióro to coś, z czym mogę kojarzyć autora, ponieważ powieść czytało mi się łatwo i szybko. Główni bohaterowie są ciekawi i wyjątkowi. Nessa jest sprytną dziewczyną, która przy ograniczeniach swego ciała po polio nauczyła się przetrwać w najtrudniejszych sytuacjach. Jej przyjaciel i chłopak Anto musi mierzyć się z przeciwnościami, które często wystawiają na próbę jego łagodną naturę. Podczas czytania podobało mi się to, że rzeczywiście przez większość czasu nastolatki i dzieci nie zachowywały się jak trzydziestolatkowie. W "Inwazji" miałam możliwość poznać jeszcze wiele innych postaci, z chęcią przyjrzałabym się jednak bliżej Sídhe, których motywacje i charaktery zostały nie do końca przedstawione. Świat wykreowany przez Peadara jest jedyny w swoim rodzaju - jest w nim dużo szkaradnych dzieł Sídhe, którzy to czerpią przyjemność z przeobrażania ludzi w najbardziej ohydne stworzenia jakie możecie sobie wyobrazić. Opisy Szaroziemi jak i wszelkich potworności nadają tym książkom naprawdę mrocznego charakteru. Czuję lekki niedosyt w kontekście poznania dziejów wojny ludzi i Wróżego Ludu, spodziewałam się czegoś innego, bardziej rozbudowanego. Powieści Guilina będę dobrze wspominać, ale raczej już do serii "The Call" nie wrócę. Choć nie wprawiła mnie ona w zachwyt, to jest to intrygująca lektura. Jestem pewna, że nastoletnia ja byłaby zachwycona. "Inwazja" to młodzieżowe fantasy z elementami jak z horroru, które mogę z czystym sumieniem polecić nastolatkom, którzy lubią, gdy w książkach pojawiają się makabryczne, oryginalne wątki i waleczni bohaterowie budzący sympatię. "Bombardujemy i niszczymy innych. Doprowadzamy ich dzieci do śmierci głodowej i dziwimy się, kiedy zwracają się przeciw nam z podobnym okrucieństwem."
Pisane_Myślami - awatar Pisane_Myślami
ocenił na 7 2 lata temu

Cytaty z książki Spektrum. Leonidy

Więcej
Nanna Foss Spektrum. Leonidy Zobacz więcej
Nanna Foss Spektrum. Leonidy Zobacz więcej
Nanna Foss Spektrum. Leonidy Zobacz więcej
Więcej