rozwińzwiń

Ada albo Żar. Kronika rodzinna

Okładka książki Ada albo Żar. Kronika rodzinna autorstwa Vladimir Nabokov
Okładka książki Ada albo Żar. Kronika rodzinna autorstwa Vladimir Nabokov
Vladimir Nabokov Wydawnictwo: Muza literatura piękna
848 str. 14 godz. 8 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Ada or Ardor. Chronicle of family
Data wydania:
2009-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2009-01-01
Liczba stron:
848
Czas czytania
14 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
8374955422
Tłumacz:
Leszek Engelking
Czternastoletni Van Veen poznaje swoją kuzynkę Adę, kiedy przyjeżdża na wakacje do Ardis wiejskiej posiadłości ciotki. Oboje zakochują się w sobie do szaleństwa, ich uczucie jest niezwykle silne, gwałtowne i nasycone zmysłowością. Ojciec chłopaka postanawia natychmiast przerwać ten związek. Młodzi rozstają się na wiele lat spotkają się dopiero jako ludzie starsi ale wszystkie życiowe wybory, a zwłaszcza miłosne przygody będą naznaczone przez ich młodzieńcze, płomienne uczucie. Powieść ma formę kroniki rodzinnej spisanej ręką Vana. To utwór pełen aluzji literackich, malarskich i filmowych, gier słownych, fałszywych tropów, zabaw z gatunkami literackimi.Uczta dla miłośników literatury, a szczególnie twórczości Nabokova.Pierwszy polski przekład ostatniej powieści Nabokova ukoronowanie twórczości pisarza, najbardziej erotyczna, a zarazem najambitniejsza jego powieść.
Średnia ocen
7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ada albo Żar. Kronika rodzinna w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Ada albo Żar. Kronika rodzinna



1189 437

Oceny książki Ada albo Żar. Kronika rodzinna

Średnia ocen
7,4 / 10
268 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Ada albo Żar. Kronika rodzinna

avatar
642
58

Na półkach:

DNF 48 %

DNF 48 %

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
146
60

Na półkach: ,

Nabokov należy do grona moich ulubionych pisarzy, ale niestety ta książka okazała się kompletnie nie dla mnie. Ze wszystkich pozycji pisarza, które dotychczas miałam okazję przeczytać, tę oceniam najgorzej. To bardzo zagmatwana proza intelektualna, nie będę ukrywać. Sama historia była jednak dla mnie poniekąd obrzydliwa i okazała się nieciekawa. Pierwszą część mogłabym jeszcze uznać za interesującą, ale kolejne już tylko kartkowałam. Bohaterowie okazali się dla mnie papierkowi, uważam, że nie łączyła ich żadna wielka miłość, a chorobliwe, wręcz obsesyjne pożądanie.

W tej recenzji muszę się odnieść się też do opisu na końcu tej książki. Jestem zdania, że wydawnictwo zaprezentowało nam niezły bubel. Ojciec Demon, który został ukazany w opisie jako zagorzały przeciwnik książkowego związku, w rzeczywistości dowiedział się o nim dopiero na kilkusetnej stronie. Jego rola została ograniczona tak naprawdę do jednego rozdziału. A czy związek ten zdeterminował też całe życie bohaterów? Czy wpływał na ich wzmiankowane w opisie wybory? Pytanie raczej powinno brzmieć, czy bohaterowie w ogóle w ciągu całej powieści dokonali jakiegoś szczególnego, ważnego wyboru. Ja na przykład tego nie zaobserwowałam. Ich życie zdeterminowały przede wszystkim rodzinne konwenanse i to właśnie je moglibyśmy uznać za główną dominantę ich wyborów. Ich związek przecież był możliwy dopiero, gdy wszyscy umarli. Jedyną osobą, która w zasadzie podjęła się wyboru, była Lucette. Jak dla mnie główna para okazała się całkowicie bezbarwnymi postaciami.

Nabokov należy do grona moich ulubionych pisarzy, ale niestety ta książka okazała się kompletnie nie dla mnie. Ze wszystkich pozycji pisarza, które dotychczas miałam okazję przeczytać, tę oceniam najgorzej. To bardzo zagmatwana proza intelektualna, nie będę ukrywać. Sama historia była jednak dla mnie poniekąd obrzydliwa i okazała się nieciekawa. Pierwszą część mogłabym...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
849
416

Na półkach:

Książki Nabokova, każdą z osobna, najłatwiej mi chyba porównać do próbowania nowego dania: za pierwszym razem nie jest się do końca pewnym, jak to jeść i z czym, ale za drugim i każdym kolejnym smakuje już tylko lepiej. Nie ma chyba powieści tego autora, która nie zyskuje na powrocie, znając już całość - i nie ma chyba takiej, na której tej teorii nie chcę przetestować; z wyjątkiem "Pnina", który jest dla mnie po prostu zbyt smutny.

Co się tyczy "Ady albo Żaru", okładka obiecuje ukoronowanie twórczości Nabokova, i nie mogę się nie zgodzić. Przypisy tłumacza objaśniające wszystkie nawiązania oraz gry słowne zajmują tu dosłownie STO STRON, ale nawet nie znając pełni kontekstów (jak ja),nadal można się rozkoszować zarówno treścią, jak i formą podania. Mimo obszerności tekstu, kłóciłabym się, że coś jest tu zbędne czy przegadane, szczególnie w świetle faktu, że im bardziej kwiecisty jest język u Nabokova, tym więcej mówi to o narratorze. Van Veen, to kolejny po Humbercie Humbercie czy Albercie Albinusie bohater upadły, skrywający pod wielkim ego mizerność duszy - jednakże, w jego wypadku, autor pozwala mu udowodnić, czy wszelkie płomienne deklaracje są choć trochę bardziej prawdziwe niż historia, którą swego czasu przepisywał czytelnikom HH. Przeczytałam już tyle Nabokova, by nie mogło mi umknąć, że pociąg wobec młodych dziewcząt świadczy w jego świecie (słusznie) o upadłości moralnej, jednak tym razem zamiast ofiary, autor umieszcza po drugiej stronie równania współsprawczynię. Trudno czuć sympatię do Vana, niewiele łatwiej do Ady, i choć najbardziej współczułam tu Lucette, w pewnym momencie zauważyłam, że nawet mnie, która życzy Vanowi jak najgorzej, trudno jest nie kibicować, aby romans głównych bohaterów odnalazł szczęśliwe zwieńczenie. Miłość nikogo tu nie zmienia, nie czyni lepszym człowiekiem ani Vana, ani Ady, ani Demona przed nimi, Nabokov opisuje ją jednak w sposób tak szczery, że przebija to nawet z (celowo) nazbyt kwiecistej mowy Vana.

Mogłabym wiele pisać o tej książce, ale mam wrażenie, że żadne słowa do końca nie starczą, by wyjaśnić, dlaczego tak bardzo mi się spodobała, że aż *muszę* mieć na własność fizyczną kopię. Czasem łatwo mi o Nabokovie mówić, jak w przypadku "Lolity" czy "Pnina" - czasem wręcz przeciwnie. Może za jakiś czas, po mojej drugiej lub trzeciej wizycie w Ardisie.

Nabokov był geniuszem. Po prostu.

Książki Nabokova, każdą z osobna, najłatwiej mi chyba porównać do próbowania nowego dania: za pierwszym razem nie jest się do końca pewnym, jak to jeść i z czym, ale za drugim i każdym kolejnym smakuje już tylko lepiej. Nie ma chyba powieści tego autora, która nie zyskuje na powrocie, znając już całość - i nie ma chyba takiej, na której tej teorii nie chcę przetestować; z...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1846 użytkowników ma tytuł Ada albo Żar. Kronika rodzinna na półkach głównych
  • 1 347
  • 464
  • 35
255 użytkowników ma tytuł Ada albo Żar. Kronika rodzinna na półkach dodatkowych
  • 181
  • 34
  • 20
  • 6
  • 5
  • 5
  • 4

Tagi i tematy do książki Ada albo Żar. Kronika rodzinna

Inne książki autora

Vladimir Nabokov
Vladimir Nabokov
Rosyjski i amerykański pisarz, tworzący do mniej więcej 1938 roku głównie w języku ojczystym, potem głównie w języku angielskim, autor kilku tekstów w języku francuskim. Z wykształcenia filolog (romanista i rusycysta),krótko studiował zoologię, przez całe życie zajmował się lepidopterologią (liczne artykuły w czasopismach specjalistycznych, praca w harwardzkim muzeum),hobbystycznie układał zadania szachowe, w latach 1941–1959 był wykładowcą literatury na uczelniach amerykańskich. Szeroką sławę przyniosła mu powieść Lolita (opublikowana w Paryżu, 1955). Urodził się 10 kwietnia 1899 według stosowanego wówczas w Rosji kalendarza juliańskiego. Odpowiednikiem tego dnia w kalendarzu gregoriańskim jest 22 kwietnia, co można obliczyć dodając 12 dni do daty według kalendarza juliańskiego. Niektóre źródła podają błędnie wyliczoną datę 23 kwietnia uzyskaną poprzez nieprawidłowe zastosowanie 13-dniowej różnicy między dwoma kalendarzami, która jednak mogła być używana tylko po 28 lutego 1900. We wspomnieniowej książce Speak, Memory Nabokov wyjaśnił powód pomyłki i potwierdził, że właściwą datą jest 22 kwietnia. Nabokov pochodził ze szlacheckiej rodziny rosyjskiej. Po utracie majątku w wyniku rewolucji październikowej w Rosji jego rodzina wyjechała do zachodniej Europy. Na początku lat dwudziestych Nabokov studiował romanistykę i slawistykę w Cambridge, po ukończeniu studiów w 1923 zamieszkał w Berlinie (Niemcy oraz środowisko emigrantów rosyjskich w Niemczech nierzadko występują w utworach Nabokova z tamtego okresu). 15 kwietnia 1925 Nabokov ożenił się z Verą Slonim, 10 maja 1936 urodził im się syn Dimitri. W 1937 przenieśli się do Paryża, a w 1940 popłynęli transatlantykiem do USA, gdzie Nabokov między innymi pracował w muzeum oraz jako profesor literatury na uczelni. Po sukcesie finansowym Lolity, w 1961 Nabokov z rodziną przeprowadził się do Montreux w Szwajcarii. Od 1964 aż do śmierci mieszkał w hotelu Montreux-Palace w Montreux.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Ada albo Żar. Kronika rodzinna przeczytali również

Dramat na polowaniu Anton Czechow
Dramat na polowaniu
Anton Czechow
Dla leniuchów - 7,5 / 10. Bardzo dobra rzecz. *** Anton Czechow ma na swoim koncie wiele sztuk teatralnych, kilkaset opowiadań i - uwaga - tylko jedną powieść! Muszę uczciwie przyznać, że owa powieść Czechowa to dramat. "Dramat na polowaniu" w zasadzie, bo tak brzmi jej pełny tytuł. Jest to quasi-kryminał, z tym że napisany przez mistrza pióra, a nie manufakturę Remigiusza Mroza. Czechow nie był jednak dumny z faktu, że go napisał. Gdyby żył dzisiaj, zapewne wydałby to pod pseudonimem i nie chwalił się okładką na Instastories. Bo czy to wypada poniżać się pisaniem kryminału i schlebiać gustom mas? Czy jego powoli kształtująca się reputacja na tym nie ucierpi? Pytanie zasadne, bo książkę drukowało w odcinkach czasopismo o dość dyskusyjnej reputacji. A sam autor musiał się nieźle napocić (czytaj: nażebrać),by otrzymać należne mu wynagrodzenie. Wszystko to powodowało, że Czechow najzwyczajniej w świecie wstydził się tej książki. Mało tego: uważał ją za najsłabszą rzecz, jaką napisał. Ewidentnie się mylił. Miała być parodia i ośmieszenie kryminału, a wyszła zgrabna, pełnokrwista powieść. Szkatułkowa fabuła w wielkim skrócie: do redakcji jednej z moskiewskich gazet niejaki Kamyszew przynosi rękopis kryminału, który chciałby wydać. Redaktor jest, lekko mówiąc, sceptycznie nastawiony. Rozpoczyna lekturę, której treść kompletnie go zaskoczy… Fabuła momentami przypomina pomysły Agathy Christie, z dwoma różnicami: większą głębią postaci oraz starannie naszkicowanym tłem społecznym. "Dramat na polowaniu" ukazał się w 1884 roku, zaś pierwsza książka Christie trzydzieści sześć lat później. Co znajdziemy u Czechowa? Dramy i łzy jak na streamach Szymona Hołowni, skoki adrenaliny większe niż cła Trumpa na Europę. Bawiłem się świetnie; lubię bardzo czechowskie poczucie humoru, którego jest tu od groma. Są śmieszne zwierzęta (gadająca papuga),śmieszni ludzie (na to zawsze można liczyć),ale też i zabawne didaskalia: "Spojrzeliśmy raz jeszcze na karciarza Franza i wyszliśmy z altanki. Stąd udaliśmy się do wiodącej na pole furtki ogrodowej. Furtki w powieściach z reguły odgrywają doniosłą rolę. Jeżeli państwo sami tego nie zauważyliście, zapytajcie mojego Polikarpa, który pochłonął w swym życiu mnóstwo strasznych i niestrasznych powieści, i on na pewno potwierdzi ten błahy, a jednak charakterystyczny fakt". Nawiasem mówiąc, przewrotnie naszkicowana postać służącego Polikarpa to kolejny diamencik, ale nie będę zdradzać więcej. To była świetna lektura, a Czechow powinien się wstydzić, że się tej książki wstydził. Zasłużone 7,5. "Samobójcą nazywa się człowieka, który pod wpływem cierpień fizycznych lub psychicznych pakuje sobie kulę w łeb; dla tych, którzy dają upust swym nikczemnym, pustoszącym duszę namiętnościom w święte dni wiosny i młodości, nie ma nazwy w języku ludzkim. Po kuli następuje spokój mogiły, po straconej młodości - lata smutku i dręczących wspomnień".
MilczenieLiter - awatar MilczenieLiter
ocenił na81 rok temu
Ulisses James Joyce
Ulisses
James Joyce
Podobno po napisaniu „Ulissesa” James Joyce był tak wyczerpany, że przez rok od ukończenia nie napisał niczego nowego. Mnie też realnie wyczerpała lektura tej książki. Przebrnąłem przez całość w jakieś dwa tygodnie intensywnego czytania, korzystając z okazji przebywania na zwolnieniu chorobowym. Inaczej bym chyba nie dał rady. Co za książka, ufff. Nawet nie wiem, jak mógłbym ją ocenić. Bo czy rację ma osoba dająca 1/10 twierdząc przy tym, że to ciężkostrawny bełkot? Absolutnie. Ale czy rację mieć będą osoby uważające Ulissesa za arcydzieło i najbardziej wyjątkowe literackie dzieło w historii? Tak, oni też będą mieli rację. Ulisses jest bardzo trudny, eksperymentalny, męczący drażniący, gdzie jakieś 10% to genialna literatura, z 30% to czytanka, które „ujdzie”, a z 60% to ciężkostrawna papka. Czy dla tych genialnych 10% warto się z tą książką męczyć? Tu już sobie sam każdy musi odpowiedzieć, ale moim zdaniem – tak, warto. James Joyce był geniuszem i sam fakt, że prawie każdy rozdział jest odrębny w formie, znaczy o unikalności tego dzieła. Są rozdziały gorsze i lepsze. Mamy absolutnie cudowne Sirens napisane w formie ckliwego romansidła albo Wandering Rocks przedstawiające kilka momentów w Dublinie opisanych z perspektywy kilkunastu (kilkudziesięciu) osób poruszających się po mieście w tym samym czasie. Ale mamy też okropnie dłużące się momenty, jak znienawidzony przeze mnie Circe w formie psychodelicznego, halucynogennego utworu dramatycznego, lub chaotyczny Aeolus mający imitować chaos natłoku wiadomości z gazet. Nie wszystko czyta się przyjemnie, ale nie sposób nie docenić mistrzostwa kunsztu pisarskiego i ogromnej erudycji autora. Trochę mi szkoda, że James Joyce, który będąc tak genialnie uzdolnionym pisarzem, tak mało zostawił po sobie „czystej” literatury, poświęcając się raczej eksperymentom językowo-literackim. Podobno jego późniejsze dzieło, „Finneganów tren”, jest pod tym względem jeszcze bardziej zwariowane. Taką wybrał jednak drogę, a mi pozostaje zawsze powrót do przystępnych „Dublińczyków” czy „Portretu artysty”. Albo „Ulissesa”, ale wybranych rozdziałów, bo książki tej wcale nie trzeba czytać linearnie. Cieszę się, że udało mi się zmierzyć z tym kolosem i w pełni rozumiem, dlaczego jest tak polaryzujący, ale i dlaczego został uznany za jedno z najważniejszych dzieł literackich, zwłaszcza epoki modernizmu. Ale boże, oby nigdy więcej czytania całości, zwłaszcza tego przeklętego rozdziału Circe. Ranking i krótka charakterystyka rozdziałów, czyli poradnik dla czytających: https://gdzietaeudajmonia.blogspot.com/2026/03/ulisses-james-joyce-poradnik-do.html
BastradPL - awatar BastradPL
ocenił na101 miesiąc temu
Wściekłość i wrzask William Faulkner
Wściekłość i wrzask
William Faulkner
Jak jest z wieloma pisarzami, którzy się "odleżeli", tak samo przy Faulknerze zaskoczyło mnie to jak wybitnym jest pisarzem. To nie ulega żadnym wątpliwością dla mnie, to literatura piękna najwyższej próby, taka jakiej szukam: bardzo gęsta, wymagająca, męcząca nawet, a przy tym, a nie mimo to, wciągająca. Fascynująca językowo, interesująca moralnie i po prostu ciekawa, jako książka do czytania. Od razu zaznaczam, że jestem fanką starych tłumaczeń Faulknera z serii "NIKE", bo te nowe, choć na pewno przejrzane, porządnie przemyślane wydają mi się sterylne, czyste, wymyślne nawet. Mam świadomość problemów starych przekładów (również dzięki lekturze "Trzech tłumaczek" Umińskiego),ale po prostu bardziej pasują według mnie do prozy Faulknera, do deliryczności tego pisania. To powiedziawszy: "Wściekłość i wrzask" to koszmarna i koszmarnie dobra powieść. Kiedy już połapiemy się kto jest kim (a fajnie jest odkrywać to bez pomocy internetu),to przyjemność (i nieprzyjemność, bo taka jest ta książka, pełna paradoksów) czytania jeszcze wzrasta. Poznajemy losy upadłej, upadającej rodziny południowych posiadaczy, którzy z dawnej "wielkości" posiadają tylko "dumę" i jest ona jedną z przyczyn ich upadku. No nie powiem na temat Faulknera pewnie nic co nie zostało powiedziane: drażniąca, fascynująca, wymagająca, piękna proza która mimo upływu lat nie traci na znaczeniu.
dróżniczka - awatar dróżniczka
oceniła na83 miesiące temu
Powracający głód Jean-Marie Gustave Le Clézio
Powracający głód
Jean-Marie Gustave Le Clézio
Powieść „Powracający głód” wydał Jean-Marie Gustave Le Clézio J.-M.G Le Clézio (ze względu na trzy imiona pisarza – taki skrót) w 2008 roku, czyli w tym samym, w którym otrzymał literacką Nagrodę Nobla. To uwaga porządkująca bowiem w jakiejś polskiej krytyce wyczytałem, że „Powracający głów” jest słabą powieścią, co dowodzi, że wszystkie książki noblistów, które piszą zaraz po otrzymaniu najważniejszego wyróżnienia literackiego, są słabe. Zdaję sobie sprawę, że portal lubimyczytac.pl, gdzie najwyższe oceny zdobywają nędznej jakości kryminały, może nie jest najlepszym miejscem, aby zachwalać wysoką literaturę, lecz nie rezygnuję z żadnej szansy, aby pokazać, że poza romansidłami i kryminało-horrorkami istnieje także prawdziwa Literatura, prawdziwa Proza. I taką prozę J.-M.G Le Clézio (ze względu na trzy imiona pisarza – taki skrót) pisze. „Powracający głód” to historia w Historii, historia kilkunastoletniej dziewczynki Ethel w latach tuż poprzedzających II wojnę światową, która zmieniła świat. Jest wiele elementów osobistych, intymnych w tej opowieści. Historia Ethel pokrywa się z historią matki autora, pochodzącej – jak bohaterka jego powieści – z Mauritiusu. W „Powracającym głodzie” czytamy o ojcu Ethel, który przenosi się do Paryża, gdzie liczy na karierę i rozwój biznesu. Po początkowych sukcesach, doznaje dotkliwej porażki. Ale nie jest to saga rodzinna, chociaż wykreowana przez Le Clézio postać Ethel jest jednym z najpiękniejszych portretów literackich, jakie noblista stworzył – krucha, ulotna, niczym wrażenie z wystawy obrazów wielkich mistrzów. A scena, w której dziesięcioletnia Ethel wchodzi na wystawę w Bois de Vincennes, trzymając swoją dłon w reku pradziadka, jest przepyszna. Jest rok 1931. Trzy lata później pradziadek umiera. Świat bankrutujących rodziców wywraca się do góry nogami. Podczas jednej z rozmów w salonie Ethel po raz pierwszy słyszy nazwisko Hitler. Le Clézio pisze o człowieku w żarnach Historii, lecz nie w tonach tragicznych, a bardziej nostalgicznych. Portretuje świat (druga część powieści, o życiu w Nicei – nędza, głód, rozpad więzi społecznych),bolejąc nad przemijaniem, utratą przyjaciół, młodości i nadziei. To naprawdę piękna powieść. Wprawdzie nieco statyczna, ale czuje się w niej, że ma się do czynienia z klasyką, która powstaje na naszych oczach.
Jacek Jarosz - awatar Jacek Jarosz
ocenił na83 lata temu
Wszystkie imiona José Saramago
Wszystkie imiona
José Saramago
Pozornie jest to książka o niczym, ale po głębszym zastanowieniu można tu dostrzec głębie. Głównym motywem "Wszystkich imion" są życia innych, co widać z hobby zbierania danych o celebrytach przez pana Jose i jego późniejszej fascynacji nieznajomą kobietą. Pan Jose jest niezadowolony z własnego życia, poszukuje zatem ekscytacji w ciekawszych życiach właścicieli kart... i jak na ironię najciekawszy życiorys, jaki znajduje, to taki, który niczym się nie wyróżnia. "Wszystkie imiona" interpretuję jako historię o społeczeństwie. W Archiwum i na Cmentarzu wszyscy ludzie, żywi i umarli, traktowani są zaledwie jako nic nieznaczące nazwiska, pozbawione wartości samej w sobie, co ilustrują niszczenie akt przez szczury i zabawy z numerami pasterza. W społeczeństwie Samarago większość ludzi niczym się od siebie nie różni, i tylko znajomość ich nazwisk chroni ich od zapomnienia. A mimo to nawet ta znajomość nie wystarczy, co dobrze ukazuje depresja nieznajomej kobiety i brak pomocy ze strony kogokolwiek z jej otoczenia. Choć książka mi się podobała, uważam, że Saramago nie wykorzystał w pełni jej potencjału. Nieznajoma kobieta jest oczywiście symbolem, jednak z chęcią przeczytałbym jakieś pogłębienie jej historii, czy też skonfrontowanie wizerunku wykreowanego przez pana Jose z rzeczywistością. Powieść przypominała mi trochę historie Franza Kafki z absurdalną fabułą, wymęczającą biurokracją i tajemniczą kobietą, której wnętrza jednak nigdy nie udaje się zgłębić.
Fox - awatar Fox
ocenił na75 miesięcy temu

Cytaty z książki Ada albo Żar. Kronika rodzinna

Więcej

Bawiły ich oboje niezgrabne młodzieńcze próby życia, smuciła mądrość czasu.

Bawiły ich oboje niezgrabne młodzieńcze próby życia, smuciła mądrość czasu.

Vladimir Nabokov Ada albo Żar. Kronika rodzinna Zobacz więcej

(...) dotykał na razie w niejasny i powierzchniowy sposób, zagadnienia nauki która miała opętać go w latach dojrzałych - problemów przestrzeni i czasu, przestrzeni przeciwstawionej czasu, przestrzeni zniekształconej przez czas, przestrzeni jako czasu, czasu jako przestrzeni wreszcie przestrzeni zrywającej z czasem w ostatecznym tragicznym triumfie ludzkiego myślenia: umieram, wiec jestem.

(...) dotykał na razie w niejasny i powierzchniowy sposób, zagadnienia nauki która miała opętać go w latach dojrzałych - problemów przestrze...

Rozwiń
Vladimir Nabokov Ada albo Żar. Kronika rodzinna Zobacz więcej

Istnieją ludzie, którzy potrafią złożyć mapę drogową. Autor do nich nie należy".

Istnieją ludzie, którzy potrafią złożyć mapę drogową. Autor do nich nie należy".

Vladimir Nabokov Ada albo Żar. Kronika rodzinna Zobacz więcej
Więcej