Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dreszcz 2. Facet w czerni

Cykl: Dreszcz (tom 2)
Wydawnictwo: Fabryka Słów
6,94 (445 ocen i 63 opinie) Zobacz oceny
10
20
9
28
8
97
7
137
6
108
5
41
4
9
3
4
2
0
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375749946
liczba stron
280
słowa kluczowe
Dreszcz, Superbohater, Antybohater
język
polski
dodał
aspolski

Kontynuacja głośnego przeboju. Dreszcz potrzebuje muzyki, by ogarnąć wszystko, co dzieje się wokół niego. Potrzebuje naprawdę ostrego grania. Oprócz codziennej walki z kacem i urwanym filmem musi ścierać się z najbardziej przerażającymi tworami śląskiego półświatka: węglowymi zombie, mikołowską mafią, a nawet… z rzeźnikiem z Sosnowca. W niebanalnym zadaniu pomagają mu: kumpel emeryt,...

Kontynuacja głośnego przeboju.

Dreszcz potrzebuje muzyki, by ogarnąć wszystko, co dzieje się wokół niego. Potrzebuje naprawdę ostrego grania. Oprócz codziennej walki z kacem i urwanym filmem musi ścierać się z najbardziej przerażającymi tworami śląskiego półświatka: węglowymi zombie, mikołowską mafią, a nawet… z rzeźnikiem z Sosnowca. W niebanalnym zadaniu pomagają mu: kumpel emeryt, młodociany kamerdyner i paru herosów. W tym… super-żule z katowickiego dworca i jedyny prawdziwy Polak. W dodatku czarny. Są pieniądze, są kebaby i jest nowa kapela – żyć nie umierać. Przewrotny (prawie) komiks Ćwieka o superbohaterach w trudnych czasach fejsa, słitfoci i Łan Dajrekszon.

 

źródło opisu: Fabryka Słów, 2014

źródło okładki: http://fabrykaslow.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Myrkul książek: 1111

Powrót rockowego superbohatera

Wydawałoby się, że na fali renesansu kultury komiksowej, którą w swe szpony chwyciło Hollywood, także Polacy doczekają się swoich superbohaterów. Jest co prawda kultowy w pewnych kręgach Wilq, ale to postać raczej niszowa. Czy Jakubowi Ćwiekowi uda się wykreować rodzimego superherosa?

Jak na razie na naszym rynku pojawił się drugi zbiór opowiadań o Dreszczu, superbohaterze z katowickiego blokowiska. Rysiek Zwierzchowski, bo tak nazywa się superbohater, to podstarzały rockman, który wciąż hołduje zasadzie „sex, drugs & rock'n'roll”. Pewnego dnia dosłownie obrywa gromem z jasnego nieba i odkrywa u siebie talent do manipulowania elektrycznością.

W drugim tomie, zatytułowanym „Facet w czerni”, Rysiek jest już superbohaterem pełną gębą. Niejedynym zresztą, bo na całym świecie zapanowała istna epidemia superbohaterów „produkowanych” przez niecodzienne i nadprzyrodzone zjawiska. Niemniej jednak Dreszcz walczy ze złem na górnośląskim podwórku przy pomocy emerytowanego górnika, grubasa Alojza oraz Benjamina, młodego lokaja z dziada pradziada, który wymarzył sobie, że stanie się lokajem superbohatera, niczym Alfred dla Batmana.

To właśnie Benjamin rządzi w tej gromadce. Zmusza Ryśka do treningów, pilnuje diety, układa harmonogram działań, kontaktuje się z policją. A Dreszcz nie zawsze jest chętny do współpracy. A to zapali skręta, a to upije się w trupa, a to wyrwie się na koncert, niczym prawdziwy rockman, którym czuje się bardziej niż superbohaterem. A tak na marginesie - czy nie...

Wydawałoby się, że na fali renesansu kultury komiksowej, którą w swe szpony chwyciło Hollywood, także Polacy doczekają się swoich superbohaterów. Jest co prawda kultowy w pewnych kręgach Wilq, ale to postać raczej niszowa. Czy Jakubowi Ćwiekowi uda się wykreować rodzimego superherosa?

Jak na razie na naszym rynku pojawił się drugi zbiór opowiadań o Dreszczu, superbohaterze z katowickiego blokowiska. Rysiek Zwierzchowski, bo tak nazywa się superbohater, to podstarzały rockman, który wciąż hołduje zasadzie „sex, drugs & rock'n'roll”. Pewnego dnia dosłownie obrywa gromem z jasnego nieba i odkrywa u siebie talent do manipulowania elektrycznością.

W drugim tomie, zatytułowanym „Facet w czerni”, Rysiek jest już superbohaterem pełną gębą. Niejedynym zresztą, bo na całym świecie zapanowała istna epidemia superbohaterów „produkowanych” przez niecodzienne i nadprzyrodzone zjawiska. Niemniej jednak Dreszcz walczy ze złem na górnośląskim podwórku przy pomocy emerytowanego górnika, grubasa Alojza oraz Benjamina, młodego lokaja z dziada pradziada, który wymarzył sobie, że stanie się lokajem superbohatera, niczym Alfred dla Batmana.

To właśnie Benjamin rządzi w tej gromadce. Zmusza Ryśka do treningów, pilnuje diety, układa harmonogram działań, kontaktuje się z policją. A Dreszcz nie zawsze jest chętny do współpracy. A to zapali skręta, a to upije się w trupa, a to wyrwie się na koncert, niczym prawdziwy rockman, którym czuje się bardziej niż superbohaterem. A tak na marginesie - czy nie macie wrażenia, że okładkowy Dreszcz jest bliźniaczo podobny do Nicko McBraina, perkusisty Iron Maiden?

Mimo swojej niechęci do jakiejkolwiek pracy, Rysiek będzie musiał zmierzyć się z licznymi niebezpieczeństwami, które na jego drodze stawia Jakub Ćwiek. A to trzeba pokonać zombie, ale takie swojskie, śląskie, bo węglowe. A to rozprawić się ze złowrogim Cieniem, tajemniczym FaceBogiem czy ze zwykłymi chuliganami, zmorą osiedla. Zresztą każdy element tego, jak to określa autor, „prawie komiksu” to superbohaterski stereotyp przepuszczony przez filtr Polski widzianej w nieco krzywym zwierciadle jako kraj dresów, blokowisk, nietolerancji, wścibskich sąsiadek i bezrefleksyjnego katolicyzmu.

Podobnie wykrzywiona jest wspierająca Ryśka galeria mniej i bardziej nadnaturalnych postaci drugoplanowych. Znajdziemy tam zarówno gliniarza, jak i trzech bezdomnych z katowickiego dworca, którzy swoje kostiumy superbohaterów wygrzebali w śmieciach. Nie zabraknie także sojuszników „z branży”, na czele z poznanymi w pierwszym tomie Zawiszą Czarnym, czyli czarnoskórym studentem zza granicy, uważającym się za Prawdziwego Polaka czy Ekumena, czyli kogoś w rodzaju potwora Frankensteina pozszywanego z różnych relikwii, dzięki czemu posiada moc rozmaitych świętych.

Jak to zwykle u Ćwieka bywa, całość jest mocno wulgarna i brak jej poprawności politycznej. Bohaterowie nie krępują się nazywać Zawiszy „czarnuchem”, używają słów powszechnie uznawanych za niecenzuralne, a Rysiek pije, pali i napala się na dziewczyny, które mogłyby być jego wnuczkami. Może to gorszyć lub śmieszyć, kwestia wrażliwości, mnie akurat śmieszy. Przy tym autor umiejętnie bawi się aluzjami do popkultury i ostrego grania. Teksty rockowych i metalowych szlagierów niejednokrotnie zresztą wplata w opowiadane historie.

Przygody Ryśka są najczęściej zabawne i kpią z typowych motywów komiksowych. Bohaterowie rozwiązują jedną z zagadek, bo Benjamin zastanawia się jakie byłoby najbardziej absurdalne, komiksowe wyjście z sytuacji. I kiedy już wydaje się, że dostajemy lekką parodię amerykańskich komiksów, czytelnik i Dreszcz dostają po głowie jak obuchem. Nagle okazuje się, że rockowa zabawa w superbohatera nie jest taka niewinna, Dreszcz nie jest nietykalny i nie każdy problem da się rozwiązać supermocą.

Jeśli miałbym szukać wad, to powiedziałbym, że książka jest za krótka. Ledwie czytelnik zdąży się wkręcić, przyzwyczaić do towarzystwa bohaterów, a tu trzeba kończyć i czekać na następny tom. Sądząc po zakończeniu tomu drugiego, trzecia część może być poważniejsza, ale nie mniej rockowa i elektryzująca.

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1133)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2366
wiejskifilozof | 2017-01-18
Na półkach: Przeczytane

No tu już troskę lepiej,będzie gwiazdeczka więcej.
Ćwiek,w drugim tomie napisał lepszą akcję.
Bo i zombie,wizyta w Watykanie.
I pewien Irlandczyk.
Książka,szybko rozrywka na zimę.
Więcej nie będę pisał.Napisałem sporo o Dreszczu pisząc opinię,tomu numer jeden :-)

książek: 3568
szaraczek | 2015-05-05
Na półkach: Przeczytane, Z biblioteki, 2015
Przeczytana: 05 maja 2015

Dreszcz powraca z wielkim rockowym hukiem! Ale już nie tylko on. W kraju wręcz roi się od nowych super bohaterów. Niestety nie tylko od nich. Zło czai się już wszędzie; nawet pod najmniej pozornymi postaciami.
Jednak ciężko jest ratować świat, gdy ma się ciężkiego kaca lub jest się pijanym. O dziwo nawet to nie przeszkadza naszemu bohaterowi w ratowaniu miasta i nie tylko.

Tak jak pierwszy tom Dreszcz jest zbiorem opowiadań Jakuba Ćwieka, o „pozytywnym antybohaterze”, posiwiałym rockmenie, który nie wyobraża sobie życia bez ciężkiego brzmienia i nie małych ilości alkoholu. No cóż. Co kraj to obyczaj. Amerykanie mają Iron mana, Hulka, Batmana i innych super bohaterów my mamy Dreszcza, Ekumena i wielu innych. W większości przypadków nazwalibyśmy ich „panami spod sklepu” jednak to właśnie oni obdarzeni nadnaturalnymi zdolnościami stają w obronie słabszych. Nasi bohaterowie spotykają się zarówno z aprobatą jak i z klasycznymi hejterami na facebooku.
Większość z tych opowiadań to dość...

książek: 1074
marlen | 2014-12-27
Przeczytana: 27 grudnia 2014

Jaki kraj, taki heros.

Polsce przypadła grupka całkiem ciekawych osobników: panowie żule z dworca w Katowicach, Zawisza Czarny i oczywiście podstarzały rockman, fan AC/DC, główny bohater książki - Rysiek Zwierzchowski vel Dreszcz. Wraz ze swoją prawą ręką, młodocianym kamerdynerem Benjaminem oraz drugą prawą ręką, Ślązakiem z krwi i kości, Alojzem, ratują całą śląską społeczność przed zagładą. Dzielny bohater z wiecznym kacem staje do walki z węglowymi zombie, mafią i rzeźnikiem z Sosnowca czy doktorem-księdzem Swarządzem uzbrojony po zęby w... prąd.

Podobnie jak w części pierwszej, na prawie każdej stronie książki znajdziemy klasykę rocka - a to trochę AC/DC, a to trochę Alice Coopera, a to znowu trochę AC/DC, nieco Motörhead, trochę więcej AC/DC, odrobina Metalliki i jeszcze więcej AC/DC.

Książka jest zbiorem pełnych humoru opowiadań o wyczynach Ryśka-Dreszcza, zapewniającego bezpieczeństwo swojemu miastu. Ciekawe, niepowtarzalne postacie to jedna z największych zalet książki...

książek: 151
Finkla | 2016-10-29
Przeczytana: 29 października 2016

Druga część serii o bohaterach obdarzonych supermocami w polskim wydaniu. Nie dziwią więc i żule występujący w tej roli. Tytułowy Dreszcz to mieszkający na Śląsku muzyk władający elektrycznością. Książka składa się z kilku opowiadań, niekoniecznie ściśle łączących się w jedną całość. Acz utrzymanych w porządku chronologicznym.

Poszczególne przygody ciekawe, dobrze prowadzona akcja, właściwie dawkowane informacje. Zakończenie zazwyczaj mnie zaskakiwało, więc dostarczało satysfakcji. Jeden zwrot w fabule mam Autorowi za złe, tylko nie chcę spojlować i powstrzymam się od szczegółowej krytyki. Ale nieładnie tak!

Więcej szczegółów tutaj: http://finklaczyta.blogspot.com/2016/10/dreszcz-2-rockowo.html

książek: 1165
Jadźka | 2014-07-03
Przeczytana: 21 czerwca 2014

Super-bohaterów na świecie wielu. Taka prawda. Ze świecą jednak szukać takiego, który ma w sobie tyle mocnego charakteru, co siły do ratowania świata z opresji. Tym samym zachęcam do poznania Dreszcza vel Ryśka Zwierzchowskiego – polskiego bohatera wprost ze Śląska. Wielu się zastanawia, czy super, czy anty? Bo dziadyga z prądem w ciele może zastanowić każdego. Co jest pewne – drugiego takiego nie ma. I raczej nie będzie. Nietypowi przyjaciele, żulerskie otoczenie czy też rockowy styl życia (rock ponad wszystko!) to tylko powierzchowny opis tego, kim naprawdę jest Zwierzu. Niezbyt dobry materiał na super-bohatera. Ale co się dziwić. Jaki kraj, taki bohater…

Wydawać by się mogło, że kryzysy zażegnane. Muzyka gra, kebsy są, hajs się zgadza. Żyć nie umierać. Dreszcz jednak musi się zmierzyć nie tylko z mikołowską mafią czy też atakiem węglowych zombie. Czeka na niego o wiele trudniejsze zadanie. Sytuację pogarsza utrata najlepszego kumpla, którego Rysiek zamierza pomścić. Bo...

książek: 428
Hersus | 2015-04-30
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: styczeń 2015

Wiecie, co ostatnio odkryłem? Mam pewnego rodzaju skłonności masochistyczne. Zastanawiacie się pewnie, czym to się objawia. Spokojnie, młotkiem się nie bije. Chodzi o literacki masochizm. Nieczęsto czytam książkę, która mi się niepodobna. Po przeczytaniu pięćdziesięciu, góra stu stron historii, która nie wywoła u mnie szybszego bicia serca po prostu ją odkładam. Nie widzę sensu dalej się męczyć. Jest jednak pewien wyjątek. Wszystko za sprawą dość znanego polskiego pisarza, jakim jest Jakub Ćwiek. To on jest ojcem „Kłamcy” oraz opiekunem „Chłopców”. To on, a dokładniej jedno z jego dzieł wywołuje u mnie dość dziwne emocje. Mowa tu oczywiście o przedostatniej pozycji z jego repertuaru, czyli o książce „Dreszcz 2: Facet w czerni”.

Dla tych, którzy nie pamiętają opowiem, kim jest tytułowy Dreszcz. Prawidłowo to nazywa się on Rysiek Zwierzchowski, który lata młodości ma już dawno za sobą. Nie przeszkadza mu to jednak w graniu ostrego rocka, uganianiu się za panienkami i piciu bez...

książek: 776
Kaś | 2014-09-15
Przeczytana: 12 września 2014

Po odłożeniu pierwszej części "Dreszcza" byłam mocno zmotywowana, żeby od razu sięgnąć po kolejną - spodobał mi się klimat i nie chciałam z niego wypadać. Nie miałam jednak na podorędziu tomu drugiego i tym samym musiałam odłożyć lekturę na lepsze czasy. Gdy nadeszły, nie tylko ciężko było mi się na nowo wbić w rytm i specyfikę tekstu, ale też ze zdumieniem odkryłam, że czuję się książką rozczarowana. Choć opowieść biegła równie szybko jak poprzednia, lektura nie przyniosła mi już tyle satysfakcji. Co najwyżej nieco dobrej zabawy.

Dreszcz nie zmienił się nic a nic - choć oficjalnie został superbohaterem, wciąż zachowuje się skandalicznie. Znalazł ziomków podobnych sobie (nie do końca ze społecznej elity) i dalej zdarza mu się szaleć na koncercie czy zwyczajnie zalać się w trupa. Benjamin zarzucił już starania by go zmienić, bo i po co? Swoją funkcję jako superbohater spełnia prawie należycie i radzi sobie z zagrożeniami, których - jak się okazuje - na Śląsku nie...

książek: 7310
Anna-mojeksiążki | 2014-06-30
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 30 czerwca 2014

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Doczekałam się kontynuacji Dreszcza - nareszcie! To książka "szyta dla mnie na miarę" - muzycznie, klimatycznie i humorystycznie. Metalu i rocka słucham od zawsze, jednak moja czarna skóra spoczęła jakiś czas temu w szafie. Muzyce jestem wierna, a płytoteka rośnie. A klasyka rocka jest ze mną cały czas, jak i z Dreszczem :)

Jakub Ćwiek po raz kolejny przenosi nas na Śląsk, do normalnego świata pełnego niezwykłych postaci i superbohaterów. Bo jak się okazuje mamy i w Polsce swojego Supermana, czyli Dreszcza posiadajacego niezwykle moce, od pioruna, który go trzasnął.

UWAGA! Będę spoilerować, więc kto nie chce, niech nie czyta !!!

Rysiek Zwierzchowski vel Dreszcz jest starym rockmanem, dosłownie - i wiekiem i zamiłowaniami. Ostatnimi czasy jego życie odrobinę ustabilizowało się dzięki Benjaminowi Bradfordowi, osobistemu kamerdynerowi. Choć trudno powiedzieć, kto tu kogo zatrudnia... :) Rysiek może liczyć na czyste łóżko, ciepłe śniadanie i kąpiel na życzenie. Ben zafascynowany...

książek: 679
Karolina | 2014-10-30
Na półkach: Przeczytane, 2014, Posiadam
Przeczytana: 25 października 2014

Tym razem do Dreszcza zasiadłam bez jakichkolwiek górnolotnych wymagań. Potrzebna mi była książeczka, która wprowadzi równowagę (jednocześnie czytałam Czarną Wiosnę Millera). Zgodnie z oczekiwaniami przygody Dreszcza przyniosły wielce pożądany odpoczynek moim zwojom mózgowym.

Co tu dużo kryć - książka należy właśnie do gatunku lekkich, łatwych i przyjemnych. Szkoda, że było w niej mniej muzyki, aczkolwiek autor zarzeka się, że w następnych częściach powróci do tematu. Na pewno cieszy mnie brak (lub chociaż ograniczenie) nachalnych podrywów podstarzałego rockmana. Tym razem i postaci do mnie bardziej przemówiły - stały się bardziej realne (serio? facet strzelający piorunami? Ekumen?) i bardziej wyraziste. Przygody też bardziej trzymały się kupy. Autor kpi z poprawności politycznej, za pośrednictwem Ryśka w dupie ma konwenanse. No i te swojskie kąty :) Już widzę jak mąż będzie się ślinić czytając o hamburgerze w Mad Micku na Warszawskiej.

książek: 312
Magda Gad | 2014-08-14
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2014
Przeczytana: 14 sierpnia 2014

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Sama w sobie książka zawiera dużą dawkę humoru, to na plus. Na minus niestety zakończenie,jak dla mnie beznadziejne,zamiast dokończyć rozpoczęte wcześniej wątki,pojawia się uśmiercenie jednego z głównych bohaterów i zarazem rozpoczęcie nowego wątku.Dreszcz 2 nie rozwiązuje fabuły z części pierwszej, nie mówiąc już o części 2, mam nadzieję,że 3 będzie znacznie lepsza.

zobacz kolejne z 1123 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd