Dreszcz 2. Facet w czerni

Okładka książki Dreszcz 2. Facet w czerni autora Jakub Ćwiek, 9788375749946
Okładka książki Dreszcz 2. Facet w czerni
Jakub Ćwiek Wydawnictwo: Fabryka Słów Cykl: Dreszcz (tom 2) fantasy, science fiction
280 str. 4 godz. 40 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Dreszcz (tom 2)
Data wydania:
2014-06-27
Data 1. wyd. pol.:
2014-06-27
Liczba stron:
280
Czas czytania
4 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375749946
Średnia ocen

6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dreszcz 2. Facet w czerni w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Dreszcz 2. Facet w czerni i



Przeczytane 1780 Opinie 66 Oficjalne recenzje 133

Opinia społeczności książki Dreszcz 2. Facet w czernii



Książki 1060 Opinie 848

Oceny książki Dreszcz 2. Facet w czerni

Średnia ocen
6,9 / 10
648 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Dreszcz 2. Facet w czerni

avatar
209
143

Na półkach:

Ja wiem, że znowu nie będę obiektywny, ale kolejny raz Dreszcz trafił centralnie w moją linię (czarnego) humoru. To jest równie dobry tom, co pierwszy, a nawet może i lepszy?

Znowu ten specyficzny humor sprawiał, że miałem bóle mięśniu policzków od śmiechu. Podobało mi się to, jak Jakub Ćwiek pokierował dalszymi losami bohaterów i jego przyjaciół.

Oprócz spraw zabawnych w tej części nie zabrakło poważniejszego wątku, co naprawdę dobrze wkomponowało się w całość powieści.

Ode mnie znowu max i niech żyje hard rock!

Ja wiem, że znowu nie będę obiektywny, ale kolejny raz Dreszcz trafił centralnie w moją linię (czarnego) humoru. To jest równie dobry tom, co pierwszy, a nawet może i lepszy?

Znowu ten specyficzny humor sprawiał, że miałem bóle mięśniu policzków od śmiechu. Podobało mi się to, jak Jakub Ćwiek pokierował dalszymi losami bohaterów i jego przyjaciół.

Oprócz spraw zabawnych w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
114
8

Na półkach:

Wydaje mi się lepsza niż część pierwsza. Więcej emocji, nie tylko tych radosnych. Wciąż też sam zabawny, śląski klimat. Dodatkowo zachęcający wzmiankami o znanych mi lokacjach.

Wydaje mi się lepsza niż część pierwsza. Więcej emocji, nie tylko tych radosnych. Wciąż też sam zabawny, śląski klimat. Dodatkowo zachęcający wzmiankami o znanych mi lokacjach.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
348
240

Na półkach: , ,

Świetna kontynuacja. Dużo lepsza niż pierwsza część.

Świetna kontynuacja. Dużo lepsza niż pierwsza część.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1904 użytkowników ma tytuł Dreszcz 2. Facet w czerni na półkach głównych
  • 1 264
  • 611
  • 29
588 użytkowników ma tytuł Dreszcz 2. Facet w czerni na półkach dodatkowych
  • 452
  • 35
  • 34
  • 22
  • 16
  • 16
  • 13

Tagi i tematy do książki Dreszcz 2. Facet w czerni

Inne książki autora

Okładka książki Najmilsi Wojciech Chmielarz, Jakub Ćwiek
Ocena 6,1
Najmilsi Wojciech Chmielarz, Jakub Ćwiek
Okładka książki Śmietnisko Justyna Chełminiak, Anastazja Corso, Jakub Ćwiek, Izabela Kesselring, Julia Wiktoria Piekarska
Ocena 10,0
Śmietnisko Justyna Chełminiak, Anastazja Corso, Jakub Ćwiek, Izabela Kesselring, Julia Wiktoria Piekarska
Jakub Ćwiek
Jakub Ćwiek
Autor przeszło trzydziestu książek, w tym bestsellerowych cyklów fantastycznych Kłamca i Chłopcy, horroru Ciemność płonie i kryminałów noir Grimm City. Od czterech lat mierzy się z literaturą crime, szukając w niej nieoczywistych ścieżek. Tak powstała seria Drelich – sensacja realizowana zgodnie z zasadami gatunku, ale przy zachowaniu pełnej wiarygodności. Do współpracy przy niej autor zaprosił szereg specjalistów m.in. od choreografii walk. Ćwiek współpracuje także z Wojciechem Chmielarzem, czego ostatnim owocem był serial kryminalny Niech to usłyszą dla Radia Zet. Prywatnie ojciec dwójki dzieci i wielki miłośnik popkultury, z zapałem podróżujący jej śladami.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kłamca. Viva l'arte Jakub Ćwiek
Kłamca. Viva l'arte
Jakub Ćwiek Dawid Pochopień Grzegorz Nita
Kłamca: Viva l’arte, czyli komiks Jakuba Ćwieka narysowany przez Dawida Pochopienia to jeden z najpierwszych komiksów przeze mnie kupionych. Stał na półce od wieków i nawet go kiedyś przeczytałam. Niestety nic z niego nie pamiętałam. W sumie nic dziwnego, bo to część uniwersum książek Ćwieka, z którymi nigdy nie miałam do czynienia. Kłamca: Viva l’arte jako historia wyrwana z całości, a nie jej dopełnienie, nie robi większego wrażenia. Ot historyjka z nadprzyrodzonym detektywem od zadań specjalnych. Nie wyrzucam go jednak przysłowiowo do kosza, bo komiks ma momenty, choć fabuła jest prościutka. Loki, czyli tytułowy kłamca, na prośbę archanioła Gabriela przeprowadza śledztwo. Próbuje odszukać pewnego zaginionego człowieka. Kilka ślepych tropów i poszukiwany się znajduje, ale właśnie te ślepe tropy są w tym komiksie najlepsze. Złoto, ale ciemne Loki trafia np. do tajemnej sekty Azteków, która porywa bezdomnych. I to, jak to narysowane jest, to złoto. Gdybyż chociaż te kolory były ciut jaśniejsze… Bo niestety największa wada całego komiksu to jego ciemność, jakby mroczny klimat robiły tylko bardzo ciemne barwy. Chociaż niestety to też chyba zasługa grubej kreski. Żeby dostrzec szczegóły trzeba naprawdę mocno skupić wzrok i czytać to w jasnym pomieszczeniu. No sorry, ale to już nie na moje oczy. Fajnie fajnie, ale niefajnie, więc ogólnie to komiks mnie bardziej zmęczył, niż dał radości. Nic dziwnego, że za pierwszym czytaniem nic z niego nie zapamiętałam. Poza momentami spoko, ma też ta opowieść momenty nie spoko. Np. nie wiadomo czasami co się dzieje, albo znikąd pojawiają się jakieś randomowe postacie. Zresztą zaraz znikają. Być może to jakieś nawiązania do książkowej serii, jak tak, to fajnie. Ale to sprawia, że komiks ten ma nieco pod górkę. Sześćdziesiąt stron to za mało, żeby skomplikować jakoś fabułę czy charaktery postaci, więc ostatecznie komiks broni się jako autonomiczne dzieło, ale ledwo. Zakładam, że fani serii Ćwieka bardziej docenią tę rysowniczą wrzutkę do książkowego uniwersum. Ogólnie Kłamca: Viva l’arte to taka ciekawostka, nic wybitnego ale też nic wybitnie słabego. Ot przyjemna historyjka o aniołach i bogach, momentami fajnie narysowana.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na65 miesięcy temu
Dreszcz Jakub Ćwiek
Dreszcz
Jakub Ćwiek
Macie czasami tak, że po wielu latach wracacie do niektórych książek? Zmieniamy się, dojrzewamy, a przez to potrafimy spojrzeć na wiele tematów z zupełnie innej perspektywy - również na lektury, które kiedyś już poznaliśmy. Ja postanowiłem wrócić do „Dreszcza”, postaci wykreowanej wiele lat temu przez Jakuba Ćwieka. Czy wyobrażaliście sobie kiedyś, że wśród nas żyją superbohaterowie? Tacy znani z filmów i komiksów, przeniesieni wprost do naszej codzienności? Pewnie, że tak. I właśnie z taką sytuacją mamy tutaj do czynienia tylko w bardzo swojskiej, polskiej, a właściwie śląskiej rzeczywistości. Tytułowy Dreszcz to po prostu stary dziad, w którego uderzył piorun. Od tego momentu potrafi wysyłać ze swojego ciała wyładowania elektryczne. A gdy dodamy do tego fakt, że jest podstarzałym rockmanem i gitarzystą… można się spodziewać naprawdę niezłych historii. Choć i tak trudno zgadnąć, dokąd zaprowadzi nas ta opowieść. Na scenie pojawia się bowiem młodzieniec, który chce mu służyć, banda morderczych mimów oraz kilka innych, równie barwnych i osobliwych postaci. Całość czyta się szybko i bardzo lekko. Fabuła wciąga, a poziom absurdu momentami sięga prawdziwego zenitu. Jeśli więc jeszcze nie spotkaliście Dreszcza i nie mieliście okazji poznać jego przygód zdecydowanie warto to nadrobić. Istnieje spora szansa, że będziecie się przy tym świetnie bawić. #479#19#2026
Karol - awatar Karol
ocenił na1018 dni temu
Chłopcy 3. Zguba Jakub Ćwiek
Chłopcy 3. Zguba
Jakub Ćwiek
"Oto druga Nibylandia (...) Wielka jak dziecięce oczekiwania, ale też brudna, zniszczona i obdarta jak dorosłość." Po raz kolejny przychodzę do Was z recenzją całej serii. Trudno jest ocenić każdy tom osobno, kiedy przeczytało się całość, ponieważ uważam, że analizowanie tej serii w oderwaniu od całości byłoby niemożliwe – wszystkie części tworzą spójną, harmonijną historię. Jakub Ćwiek w serii „Chłopcy” zabiera czytelników w świat alternatywnej interpretacji klasycznej baśni o Piotrusiu Panie. To jednak nie urocza opowieść o Nibylandii, ale brutalna, pełna humoru, adrenaliny i mroku historia o grupie wyrzutków, którzy znaleźli swój dom w zardzewiałym lunaparku. Seria składa się z czterech tomów, które opowiadają o losach gangu motocyklistów zwanych Zagubionymi Chłopcami, na czele którego stoi Dzwoneczek – niegdyś wróżka, dziś twarda liderka. Ćwiek bawi się baśniowym motywem, przekształcając go w dynamiczne urban fantasy, gdzie magia i współczesność przenikają się na każdym kroku. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to nietuzinkowy styl Ćwieka. Autor posługuje się językiem żywym, pełnym potocznych wyrażeń, a momentami wręcz wulgaryzmów, co świetnie oddaje charakter bohaterów. Każdy z nich jest wyrazisty – od charyzmatycznej Dzwoneczek, przez walecznych Chłopców, aż po humorystyczne postaci poboczne. Dialogi są dynamiczne i autentyczne, co sprawia, że czytelnik łatwo zanurza się w świat wykreowany przez autora. Fabuła pełna jest zwrotów akcji, a kolejne tomy stopniowo odsłaniają przeszłość bohaterów i ich związek z oryginalną historią Piotrusia Pana. Mimo lekkości i humoru, Ćwiek nie unika trudnych tematów, takich jak dorastanie, odpowiedzialność czy cena wolności. Nie jest to jednak literatura dla każdego. Ostry język, niekiedy brutalne sceny i specyficzny humor mogą zniechęcić bardziej wrażliwych czytelników. Dla tych jednak, którzy szukają czegoś świeżego, niekonwencjonalnego i pełnego akcji, „Chłopcy” będą strzałem w dziesiątkę.
w_zaczytanym_zakatku - awatar w_zaczytanym_zakatku
ocenił na101 rok temu
Coś z Nightside Simon R. Green
Coś z Nightside
Simon R. Green
John Taylor posiada niezwykły dar odnajdywania absolutnie każdej rzeczy. Prowadzi biuro detektywistyczne, które nawiasem mówiąc, prosperuje kiepsko, gdyż głównego bohatera nie stać nawet na mieszkanie. Pewnego paskudnego dnia do Johna przychodzi Joanna Barret. Kobieta wynajmuje detektywa do odnalezienia jej córki. Według Joanny wszystkie tropy zaginięcia Kathy prowadzą do owianego legendarnie złą sławą Nightside. Miejsce to jest trudne do odnalezienia dla kogoś, kto nie wie gdzie go szukać. John Taylor jednak doskonale zna drogę, wszak Nightside to jego dom. Przedziwna to była lektura. Po przeczytaniu wydaje mi się, że jednak w pozytywnym sensie. Świat przedstawiony przez Autora jest wybitnie osobliwy nawet jak na standardy fantastyki. Widać bardzo dużą fascynacje dziełami Lovecrafta, szczególnie pod koniec powieści. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że twórca mitologii Cthulhu musiał w przeszłości wywrzeć nie małe wrażenie na Autorze. Podróż Johna i Joanny przez niezwykle uliczki Nightside to prawdziwy kalejdoskop. Wyobraźnia działa! Przypominało mi to serial Legion, który był nakręcony na podstawie komiksów Billa Sienkiewicza. Bohaterowie bowiem trafiają do miejsc tak absurdalno dziwnych, i choć teoretycznie można spodziewać się tego wszystkiego, o czym w danej chwili czytamy (przecież Simon R. Green uprzedza o tym w blurbie!),to jednak w tak pokręconym miejscu jest to jeszcze bardziej niespotykane niż można było przypuszczać. Humor w "Coś z Nightside" jest bardzo podobny do groteskowego poczucia humoru Neila Gaimana. Ogólnie jest zabawnie wtedy, gdy Simon R. Green chce, by było zabawnie. Nienachalnie wrzuca też cięte riposty, bądź nieoczekiwane puenty, natomiast wychodzi naprawdę dobrze. Na plus również nietuzinkowy monolog Johna, gdy przedstawia Joannie ludzi, których po drodze spotykają. Czuć powiew dzikiego zachodu, wówczas gdy główny bohater niczym lektor z westernu dokładnie opisuje towarzyszce kogo w danej chwili poznaje.
Tanashiri - awatar Tanashiri
ocenił na77 miesięcy temu
Sztejer 2 Robert Foryś
Sztejer 2
Robert Foryś
"A kto umarł, ten nie żyje. Tak mówią. Kto tak twierdzi, nigdy nie stał naprzeciw szarżującego umarlaka." We wrześniu, w ramach współpracy reklamowej z wydawnictwem otrzymałam dwie książki Roberta Forysia, traktujące o przygodach Vincenta Sztejera, charakternego zabijaki, któremu niestraszne są żadne wyzwania. Pierwszym tomem o tytule "Umarły syn" byłam szczerze zauroczona, o czym możecie przeczytać w poście na temat tej właśnie pozycji. Na Lubimy czytać z czystym sumieniem wystawiłam jej wtedy okrągłą dyszkę. "Wino, kobiety i śmierć" przeczytałam od razu po części pierwszej, jednak wstrzymałam się z pisaniem o niej. Aż do teraz. Moje odczucia względem kontynuacji nie są skrajnie odmienne od tych, jakie miałam przy lekturze wprowadzającej w cykl, jednak nie towarzyszyły mi już aż tak silne zachwyty. W środowisku bookstagramowym często spotykałam się z powiedzeniem o klątwie drugiego tomu i z niemałą przykrością muszę stwierdzić, że trochę to piętno dotknęło serii Forysia. Książka podzielona została na trzy części - "Prosta robota", "Wyprawa" i "Okup". I o ile wstęp utrzymał poziom, do jakiego zdążyłam już przywyknąć, a zakończenie dopełniło całą historię ładną klamrą, tak środkowa partia strasznie mnie wynudziła. A biorąc pod uwagę fakt, że objętościowo stanowi ona prawie połowę całości, to już trochę... lipa. Szukałam jakiegoś bardziej wysublimowanego określenia, ale chyba lepiej będzie napisać otwarcie i bez ogródek. Skupmy się jednak na pozytywach, bo jak już wspomniałam, dwa pozostałe opowiadania są jak najbardziej jakościowe. W "Prostej Robocie" Sztejer próbuje uratować pewną młodą niewiastę z zakonu - męskiego zakonu, należałoby podkreślić. I biorąc pod uwagę nienawiść mnichów do kobiet i ich sadystyczne zapędy, nie mogłam wyzbyć się przy czytaniu wrażenia, jak mocno przypomina mi to Cykl Inkwizytorski Piekary. I żeby nie było nieporozumień, że próbuję tu coś komuś zarzucać, bo absolutnie nie to mam teraz na myśli. To jest komplement. I to taki duży komplement, bo abstrahując od tego, jaki wizerunek wykreował sobie autor, jego pióro wręcz ubóstwiam. A jak już przy takich porównaniach jesteśmy, to Vincent ma też sporo z naszego kochanego Wiedźmina, a to już powinno zachęcić tę część moich odbiorców, która do tej pory jeszcze wahała się nad tym, czy warto wchodzić w ten postapokaliptyczny świat (mi na Waszym miejscu w pełni wystarczyłoby pierwsze zdanie cytatu, którym posłużyłam się na początku wpisu) pełen ghuli, umarlaków i innych mutacji. Choć przyznać trzeba, że potworami, na które główny bohater poluje, znacznie częściej okazują się ludzie. Nie chcę pisać zbyt wiele na temat "Okupu", bo odebrałabym Wam tym samym całą radochę, ale rzucę enigmatyczne hasełko, że mi w tym tekście najwięcej frajdy sprawiła afera z bankiem. Kto już ma tę część za sobą, ten powinien wiedzieć, o co chodzi. 😉 Całą resztę, pomimo tego, co napisałam o "Wyprawie" gorąco zachęcam do lektury, bo to jest jednak kawał dobrego, klimatycznego fantasy ze świetnie wykreowaną akcją, skupiającym uwagę głównym bohaterem i czarnym humorem wylewającym się z każdej kolejnej stronicy. Przez te prawie trzy miesiące miałam okazję oswoić się ze swoimi odczuciami i przemyśleć wszystko na chłodno. I wiecie co? Nabrałam naprawdę sporej ochoty na kolejne części. Z tego więc miejsca, chciałabym jeszcze raz ślicznie podziękować Wydawnictwu, za możliwość obcowania z taką perłą rodzimej literatury. 😏 Pełny, oryginalny wpis tutaj: https://www.instagram.com/p/DDEFECitck7/
Szejdi007 - awatar Szejdi007
ocenił na71 rok temu
Gruzy. Antologia postapo Paulina Klimentowska
Gruzy. Antologia postapo
Paulina Klimentowska Kornel Mikołajczyk Magdalena Świerczek-Gryboś Jarosław Klimentowski Artur Olchowy Edward Strun Agata Suchocka Roland Hensoldt Magdalena Anna Sakowska Radek Puchała Marcin Bartosz Łukasiewicz Łukasz Rzadkowski Wiktor Matyszkiewicz Aleksandra Bednarska Natalia Klimaszewska Lidia Gręda Jarosław Dobrowolski Feranos Agata Francik Dominika Vicente Michał Korzun
Jeśli chodzi o tę antologię, to prześladuje mnie pech. Była to pierwsza pozycja po którą siegnąłem w Audiotece. I gdzieś w połowie drugiego tomu (audiobook był podzielony) Audioteka skasowała ją w całości z zasobów. Po zdobyciu wersji papierowej, utknąłem na długim i nudnym "Podróż ludzi bez twarzy" Magdaleny Sakowskiej. Długi, rozwlekły utwór, bez wyraźnej fabuły, chaotyczne poprowadzona narracja oczami różnych bohaterów, pełna męczącego "inkluzywnego" języka nowomowy - moje najbardziej traumatyczne przeżycie literackie ostatnich 12 m-cy! Bo tyle mi zajeło zapoznanie się z całą antologią, uwzględniając wszystkie przeciwności losu. Drugie najsłabsze opowiadanie to "Kiedy zgaśnie światło" Michała Korzuna, konwecja fantasy niezbyt pasuje do post-apo, ale co kto lubi. Do słabych zaliczam też "Ci, którzy nie chodzą na czterech" - Kornela Mikołajczyka, wydumane, nierealistyczne, podobnie "Moja apokalipsa" - Agaty Francik, oniryczne, i badziej jak mówi tyt. dotyczący jakiejść wewnetrznej apokalipsy , niż post-apo. Reszta opowiadań zdecydowanie bardziej na plus. Są i "madmaxowe" i takie bardziej kameralne. Mi najbardziej utkwiły w pamięci "Suczki" Agaty Suchockiej, "Walka o wodę" Edwarda Struna, "Azyl" Dominiki Vivente, "Manicure na Anetę" Aleksandry Bednarskiej, "Do ostatniej linijki kodu" Natalii Klimaszewskiej, "Pierwszego lipca tam gdzie zwykle" Marcina Łukaszewicza... Mamy tu to czego spodziewamy się od gatunku - pustynie, podziemia i miasta po zagładzie, jakiś przetrwańców, w klanach, grupach, czy samotników pełnych wszczepów, ulepszeń czy nawet mechanicznych bohaterów. Duży udział pań w tym zestawieniu, każe sądzić, że żeńska część twórców z dużą pewnością siebie eksploruje takie tematy, z niezłymi pomysłami i dobrym skutkiem. Pomimo pewnych słabości, typowych dla antologii, daję wysokie 7/10. Chciałbym dać 6,5/10 jednak tutejsza punktacja nie pozwala, więc ten + 0,5 trochę na kredyt.
nordvargr - awatar nordvargr
ocenił na77 miesięcy temu
Gwiazdozbiór Kata Rafał Dębski
Gwiazdozbiór Kata
Rafał Dębski
,,Gwiazdozbiór kata" Rafał Dębski. Drageus Publishing House (Drageus Fantasy) 2024. Skoro wciąż mam apetyt na polskie fantasy, to i dobrze, że mam co czytać. ;) A tu akurat ciekawie wyglądających ponad sześćset stron. Zaczynam recenzyjny raport. *** Strony 9-29 Dżuma i schizofrenia. Lepki mrok. Bohater / antybohater beznamiętnie morduje całe miasta i rozmawia z duszą swej zmarłej ukochanej, która zagnieździła się w jego umyśle. Przynajmniej tak to wygląda na ten moment. Strony 29-93 Kat i prostytutka. Tragiczny finał, który autor zaskakująco szybko zdradza. Masowe mordy zarazą i chęć wymierzenia kary oprawcy dziecka? Przecież zarażone szczury, które spuszczał z smyczy zabijały i dzieci. Trochę haczy, autor zapewne wyjaśni później ten rozdźwięk, ale póki co... Haczy. Strony 93- 164 Wojna. Stefan Batory wadzi się z Iwanem Groźnym, a nasz bohater / antybohater zaciąga się do piechoty wybranieckiej (oblężenia Pskowa 1581/1582) w ramach poszukiwania degenerata. Zacnie. Przyznaję, obawiałem się, że łotr w ramach szlacheckiej solidarności uniknie kary. Oblężenie i pościg przypadły mi do gustu. Lubię takie opowieści. Lubię taki styl. Z Blanką mam problem. Może się do niej przekonam za rozdział lub dwa. Strony 165-196 Jak już przestał mnie uwierać, to polubił wyprawy z gwałcącymi kozakami. Skończy się tak, że przybiję piątkę z Blanką, a bohatera/antybohatera potraktuję czekanem. O! Prawdziwy demon! Dwadzieścia trzy lata? Dałem się podejść autorowi jak dziecko. Z Stefanem Batorym o Vladzie Palowniku. Smaczne wstawki postaci historycznych w mrocznej baśni. Lubię takie opowieści. Lubię taki styl. Co będzie dalej? Strony 196-292 Czeska Praga, horoskopy i goscina u cesarza. Uwierający, bo nikczemny zbyt często, bohater. Mrok. Broń. Przygoda za przygodą. Michael Moorcock często tak pisał (chociażby ,,Żołdak i zło świata"). To komplement. Duchy, medium i gorzka prawda. Lubię takie opowieści. Lubię taki styl. Co będzie dalej? Strony 292-352 Wspomnienie i wrocławski werbunek. Ot, zwykła wiedźmińska robota. No, trochę nie do końca zwykła. Po co gildzie katów była ta cała tajna starożytna praktyka? Sztuka dla sztuki? Rozstanie bez pożegnania. Czy padną odpowiedzi? W niejednym przypadku mielibyśmy tu koniec opowieści (coś się zamknęło, coś się otworzyło),a tu mamy półmetek. Jest więc szansa na satysfakcjonujące odpowiedzi. Jest i szansa na kilka sprawnych zwrotów akcji. No to chyba wypada czytać dalej? 😉 Tylko ostrożnie recenzować i raportować! Nie można wszak psuć czytelnikowi przyjemności czytania, zdradzając zbyt wiele. Strony 355-438 Retrospekcje. Uczelniane retrospekcje. Słowa, które już padły, padają ponownie w szerszym kontekście. Interesujące... Szantaż bronią biologiczną masowego rażenia. Dla poczucia władzy i gorzkiej przyjemności dumnego wyobcowania? No i długowieczności. Krok po kroku ku tragedii i z żalu / gniewu / tęsknoty w masowego mordercę. Strony 441-483 Retrospekcje. Kozackie retrospekcje. Wykluczony tułacz. Istotnie! Od dziesięcioleci nie śniłem o lataniu. Ostatni raz... chyba w połowie lat 80tych XX wieku! Jak to fantasy do mentalnej autolustracji zmusza. I zrobiło się poważnie. Refleksyjnie. Trochę smutno. Ech, życie... Strony 487-564 Znów chronologicznie. Szatańskie interesy Strony 567-620. Zaskoczenie. Zaskoczenie. Duże zaskoczenie. Bardzo duże zaskoczenie! Tak, cywile mieli prawo złorzeczyć. Mieli prawo czuć się zdradzonymi i porzuconymi. Na 614 stronie autor trochę mnie sprowokował. Zjeżyłem się. Pieścią w stół chciałem uderzyć. Patrzcie Państwo, niby ,,tylko" ( ;) ) fantasy, a potrafi uszczypnąć. Wygaszenie opowieści. Nieuchronne wygaszenie... Koniec. *** To była podróż pełna magii. Gorzka i brutalna. I smutna. I niecodzienna. Bywało, że Jakub uwierał, a Blanka drażniła, ale ostatecznie ramię w ramię walczyliśmy pod Pskowem, tropiliśmy Winiewskiego i szukaliśmy odpowiedzi w wielu miejscach. To była podróż, której się nie żałuje. Podróż, która kończy się na półce z ulubionymi powieściami fantasy.
Ponoc_Emeryt - awatar Ponoc_Emeryt
ocenił na81 miesiąc temu

Cytaty z książki Dreszcz 2. Facet w czerni

Więcej
Jakub Ćwiek Dreszcz 2. Facet w czerni Zobacz więcej
Jakub Ćwiek Dreszcz 2. Facet w czerni Zobacz więcej
Jakub Ćwiek Dreszcz 2. Facet w czerni Zobacz więcej
Więcej