W pierścieniu ognia

Okładka książki W pierścieniu ognia
Suzanne Collins Wydawnictwo: Media Rodzina Cykl: Igrzyska śmierci (tom 2) Ekranizacje: Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia (2013) literatura młodzieżowa
360 str. 6 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura młodzieżowa
Format:
papier
Cykl:
Igrzyska śmierci (tom 2)
Tytuł oryginału:
Catching Fire
Data wydania:
2013-09-25
Data 1. wyd. pol.:
2013-09-25
Liczba stron:
360
Czas czytania
6 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788372788757
Tłumacz:
Małgorzata Hesko-Kołodzińska, Piotr Budkiewicz
Ekranizacje:
Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia (2013)

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 / 00:00
Reklama

Kup W pierścieniu ognia w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

W pierścieniu ognia



książek na półce przeczytane 392 napisanych opinii 392

Oceny książki W pierścieniu ognia

Opinia

avatar
426
266

Na półkach: , , , ,

Pesymiści mają to do siebie, że choćby zdarzyło się w ich życiu coś pozytywnego, to i tak od razu wiedzą, iż lada moment się to zmieni. Podskórnie wyczuwają limit czasowy szczęścia i szybki powrót ciemnych burzowych chmur płynących nad ich głowami. I chyba są czarodziejami, bo takie życzenia szybko im się spełniają!
Całe państwo Panem nie umie wyjść z szoku po tym jak 74. Głodowe Igrzyska wygrała nie tylko szesnastoletnia Katniss Everdeen, ale również jej partner z Dystryktu Dwunastego, Peeta Mellark. I chociaż Kapitol żyje ich „związkiem”, to jednak prezydent Snow i jego ludzie nie potrafią znieść postawy dziewczyny, za co pragną jak najszybciej ją ukarać. A potrzebują to zrobić w taki sposób, by zrozumiała swój karygodny błąd w dość okrutny sposób...
Katniss, po powrocie do domu, nie potrafi się odnaleźć w znajomym otoczeniu. Żyjąca wciąż okropnymi zdarzenia z Igrzysk cierpi z powodu niedotrzymania słowa pewnej mieszkance Dystryktu Jedenastego, ale również jej uczucia stają się niezwykle zagmatwane. Na potrzeby mediów dalej odgrywa zakochaną w Peecie nastolatkę, lecz serce dziewczyny jakoś dziwnie zaczęło mocniej bić w obecności najlepszego przyjaciela, Gale'a. Każdy z nich jest dla niej ważny i nie wyobraża sobie, aby którykolwiek cierpiał przez jej decyzje.
Sprawy miłosne niezbyt długo zajmują głowę panny Everdeen, a to za sprawą kolejnych Głodowych Igrzysk. Ćwierćwiecze tej niebezpiecznej gry zawsze oznaczało dodatkową atrakcję dla pragnących mocnych wrażeń Kapitolińczyków i tym razem nie mogło być inaczej. Dlatego też do rywalizacji mają stanąć dawni zwycięzcy, aby móc wyłowić najlepszego z najlepszych. Tym samym staje się jasne, że Katniss – jako jedyna kobieta, która przetrwała tę chorą farsę z Dwunastki – musi ponownie stanąć oko w oko ze śmiercią.
Czy buntująca się systemowi władzy panna Everdeen ponownie zdoła pokonać wszystkich rywali i udowodni, że nie warto z nią zadzierać? A może zwycięzcy z innych dystryktów nawiążą ze sobą sojusz i zabiją ją, zanim ta zdoła krzyknąć? I jak zareaguje Katniss, kiedy zrozumie swoją prawdziwą rolę w tym wszystkim?
Bo czasami wystarczy iskra, aby wzniecić ogień, ale jedna kropla nie zdoła się przemienić w morze, by go ugasić.

W dzisiejszych czasach rzadko kiedy można spotkać kogoś, kto nie ma za sobą trylogii {Igrzysk śmierci}, przy której zdania są podzielone: jedni kochają ją nad życie, gdzie drudzy mieszają z błotem. Ja jeszcze pamiętam, jak po przeczytaniu pierwszego tomu, zachwycona wykreowanym światem przez Collins, pofrunęłam jak na skrzydłach do księgarni po kolejną część. Tylko czy po jej lekturze nadal chwaliłam wyobraźnię autorki? A może zapragnęłam zamienić się z Katniss miejscami i pozwolić się zabić?

Powiem szczerze, że po dość mocnych wrażeniach zafundowanych w [Igrzyskach śmierci] nie spodziewałam się, że Suzanne Collins zdoła podnieść sobie poprzeczkę i pokazać, iż stać ją na znacznie więcej. Po prostu nie byłam w stanie oderwać się od tej książki, ponieważ zachodzące tutaj wydarzenia mi na to nie pozwalały. Praktycznie od pierwszego rozdziału działo się tutaj tak wiele, że emocje sięgały zenitu!
Ponownie wkraczając na drogi Panem, nie spodziewałam się, że od momentu wygranej Katniss i Peety doszło do tak drastycznych zmian. Dziewczyna po swej prowokacyjnej akcji pobudziła ludzi do działania, co naprawdę nie przyniosło pożądanych efektów. Zamiast upragnionej swobody otrzymywali jeszcze więcej ograniczeń, co przyczyniało się do kolejnych buntów. A sytuacji nie poprawiał również fakt, że główna bohaterka ponownie miała zawalczyć o własne życie. Drżałam o nią niemiłosiernie, bo doskonale zdawałam sobie sprawę, że wśród tych wszystkich osób była... obca. Sama Katniss dobrze o tym wiedziała, co nie poprawiało jej samopoczucia. Ulgi nie przynosił również fakt, że towarzyszył dziewczynie sam Peeta, którego ta chciała chronić najlepiej, jak tylko mogła. Dlatego też, z przerażeniem w oczach, obserwowałam ich zmagania podczas Głodowych Igrzysk. Kiedy tylko w ich otoczeniu pojawiał się jakiś wróg, miałam nadzieję na to, że po prostu pójdzie sobie dalej, ale przecież na takie szczęście nie mogli liczyć. Rzeczywistość bywa brutalna i właśnie to autorka, po raz kolejny zresztą, mi udowodniła.
Już prawie pod koniec książki akcja nabrała takiego tempa (wcześniej też dostawałam czytelniczej zadyszki, ale nie tak ogromnej, jak tutaj), że naprawdę nie wiedziałam, czy moje oczy nadążają za tekstem. Suzanne Collins zasponsorowała mi niespodziewany wybuch bomby z niespodziewanym zwrotem akcji, który mnie oszołomił. Ale jak? Gdzie? Dlaczego? Byłam skołowana, a zarazem przeszczęśliwa takim zakończeniem. Naprawdę mnie usatysfakcjonowało, bo automatycznie zapragnęłam biec do księgarni po trzeci, a zarazem ostatni tom trylogii, a o to chyba chodziło, nieprawdaż?

„Każda rewolucja zaczyna się od iskry”.

Jeżeli otrzymałabym możliwość huknięcia czymś w głowę samej Katniss Everdeen – wykorzystałabym ją bez chwili wahania. Nie, nie mam teraz na myśli jej zachowania, ponieważ przywykłam już do postawy, jaką reprezentowała w pierwszym tomie. Ceniłam ją za upór i chęć udowodnienia, że nie trzeba podążać wytyczonymi przez kogoś ścieżkami, ale nie umiałam znieść jej wahania miłosnego. Rozumiałam, że miłość do Peety była jedynie odgrywana dla uciechy Kapitolińczyków, a ona sama traktowała go bardziej jak brata, niżeli chłopaka, ale nieraz mu współczułam położenia. Próbowałam to sobie tłumaczyć tym, że w ten sposób chroni nie tylko swojego towarzysza niedoli, ale również własną rodzinę, jednak i tak lekki niesmak pozostawał.
Za to inaczej miały się sprawy z nowymi bohaterami, których było mi dane poznać. Chyba nikt nie zaprzeczy, że wojownicza i zadziorna Johanna Mason czy też kochający być w centrum uwagi Finnick Odair nadali nowych barw książce swoją obecnością. Uwielbiałam cięte riposty dziewczyny oraz poczucie humoru chłopaka i każdy fragment z nimi stawał się z automatu moim ulubionym! Oczywiście nie tylko oni zostali przeze mnie zauważeni. Autorka powołała do życia jeszcze inne postaci, obdarzając je czymś charakterystycznym, przez co ciężko byłoby nie zwrócić na nie uwagi. Zapadały one w mojej pamięci, a że nie wszyscy bohaterowie w ten dobry sposób to już całkiem inna bajka!

„W pewnym momencie trzeba przestać uciekać, odwrócić się i stawić czoło tym, którzy pragną twojej śmierci. Najtrudniej jest znaleźć w sobie odwagę”.

Czasami media kreują dane osoby na kogoś godnego uwagi. Kogoś, kogo obdarzamy ogromną sympatią i pragniemy go naśladować. Niestety, zaślepieni tą idealnością, nie dostrzegamy tego przerysowania, jakim zostajemy obdarowani. Tak samo jest w przypadku [W pierścieniu ognia]. Nie wszyscy poznawani ludzie są tacy, za jakich ich bierzemy. Dopiero kiedy możemy lepiej poznać te osoby, jesteśmy w stanie wyrobić własną opinię, a ona nieraz bywa zaskakująca.

Podsumowując:
Czasami boimy się sięgać po kontynuację danych książek tylko ze względu na stereotyp, że będzie ona o wiele słabsza od poprzedniczki. Ja mogę śmiało powiedzieć, że [W pierścieniu ognia] z impetem niszczy te przypuszczenia. Ponownie przeżywając trudy życia w Panem z Katniss doświadczycie takich dreszczy emocji, że nie będziecie w stanie odłożyć tej książki ani na chwilę. Mimo drobnego potknięcia Suzanne Collins i tak odwaliła kawał dobrej roboty, pod czym podpisuję się rękoma i nogami.

Pesymiści mają to do siebie, że choćby zdarzyło się w ich życiu coś pozytywnego, to i tak od razu wiedzą, iż lada moment się to zmieni. Podskórnie wyczuwają limit czasowy szczęścia i szybki powrót ciemnych burzowych chmur płynących nad ich głowami. I chyba są czarodziejami, bo takie życzenia szybko im się spełniają!
Całe państwo Panem nie umie wyjść z szoku po tym jak 74....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

59302 użytkowników ma tytuł W pierścieniu ognia na półkach głównych
  • 52 392
  • 6 512
  • 398
21348 użytkowników ma tytuł W pierścieniu ognia na półkach dodatkowych
  • 12 794
  • 6 260
  • 565
  • 489
  • 441
  • 400
  • 399

Tagi i tematy do książki W pierścieniu ognia

Inne książki autora

Suzanne Collins
Suzanne Collins
Suzanne Collins swoją pisarską karierę rozpoczęła w 1991 roku jako twórczyni telewizyjnych programów dla dzieci. Zanim stworzyła bestsellerową powieść "Igrzyska śmierci" będącą pierwszą częścią trylogii o mieszkańcach futurystycznego państwa Panem, napisała kilka bajek i opowiadań, a w końcu zasłynęła pięcioczęściowym cyklem kronik o podziemnym świecie i Gregorze - chłopcu, który odkrywa nieznane nikomu obszary. I ta seria, i "Igrzyska śmierci" przez wiele tygodni utrzymywała się na liście bestsellerów "The New York Times", zyskując fantastyczne recenzje zarówno krytyków, jak i czytelników. Suzanne Collins mieszka w Connecticut z rodziną i trzema dzikimi kotami. W maju 2010 roku magazyn TIME zaliczył ją do setki najbardziej wpływowych ludzi świata. (opis polskiego wydawcy)
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Niezgodna Veronica Roth
Niezgodna
Veronica Roth
𝐓𝐲𝐭𝐮ł 𝐤𝐬𝐢ą𝐳𝐤𝐢: Niezgodna 𝐆𝐚𝐭𝐮𝐧𝐞𝐤: Dystopia 𝐀𝐮𝐭𝐨𝐫: Veronica Roth 𝐎𝐠ó𝐥𝐧𝐞 𝐰𝐫𝐚ż𝐞𝐧𝐢𝐞: Do dziś mam trudną relację z tą książką, która podchodzi pod toksyczną nostalgię, bo w zasadzie lubię o niej gadać, a jeszcze bardziej lubię oglądać film, by go krytykować, wnerwiając tym domowników xD A więc może powiem coś o bohaterach? Tris ma tendencje samob0jcze, bo pcha się w kłopoty, wszyscy robią sobie dziary zamiast rozwiązywać problemy rozmową, a do tego dochodzi spisek jajogłowych. 4 (zarąbiste imię) ma 4 lęki. Christine jest najlepsza, sorry, the best queen. 𝐃𝐥𝐚 𝐤𝐨𝐠𝐨: Jeśli lubisz dystopijne romanse z wytatuowanym typem, który ma na plecach coś, co go mogłoby skazać na śmierć + trochę rywalizacji i spisku pod koniec książki, witaj w świecie Niezgodnej! 𝐏𝐨𝐝𝐨𝐛𝐚ł𝐨 𝐦𝐢 𝐬𝐢ę: Ogółem sam koncept książki jak najbardziej mi się podobał, i na miejscu Tris brałabym tych hipisów od jabłuszek przy wyborze domu do Ho... znaczy, no tej frakcji. 𝐍𝐢𝐞 𝐩𝐨𝐝𝐨𝐛𝐚ł𝐨 𝐦𝐢 𝐬𝐢ę: Tris często odwalało, że chciała iść na wszystkich z pięściami, bo w końcu język siły najlepiej rozwiązuje problemy ehhh. Ogółem chciałabym bardziej poznać działanie świata, bo ten zszedł na drugi plan, bo romans od połowy książki :/ A! Biedny Al! Zasługiwał na lepszy los... 𝐏𝐨𝐦𝐢𝐚𝐫 𝐫𝐨𝐦𝐚𝐧𝐬𝐮:٨ـﮩﮩ٨ـ♡ﮩ٨ـﮩ [♥♥♥♡♡] – ujdzie 𝐓𝐫𝐢𝐠𝐠𝐞𝐫𝐲: prz#moc, wydłubanie oka, topienie, zastraszanie, samob0jstwo 𝐎𝐜𝐞𝐧𝐚: [6/10] – z biegiem czasu widzę, że są gorsze książki od Niezgodnej 𝐏𝐨𝐝𝐬𝐮𝐦𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐞: trochę Hogwart, ale zamiast tiary jest nóż kuchenny.
AKZgaj - awatar AKZgaj
ocenił na 6 18 dni temu
Piękne istoty Kami Garcia
Piękne istoty
Kami Garcia Margaret Stohl
Do "Pięknych istot" byłam bardzo długo zachęcana, aż w końcu uległam. Jak oceniam to spotkanie? Czy po latach ta historia nadal jest dobra? I czy zasłużyła, by w Polsce wydano ostatni tom? Ta historia była naprawdę klimatyczna. Jest go książka, której akcja często kręci się w środkowisku szkolnym, a jednocześnie sprawia, że wręcz czuje się ten nieco mglisty, nieraz mroczny klimat. Świat Obdarzonych już w pierwszym tomie wydaje się interesujący, nawet jeśli nie dane jest nam zobaczyć zbyt wiele. "Piękne istoty" w dużej mierze skupiają się na relacji Ethana (głównego bohatera oraz narratora) i Leny oraz na samej Obdarzonej. Chociaż ich uczucie rozwinęło się dość szybko, był to naprawdę naturalny proces. Z pewnością ciekawe było, według mnie, to, że historię poznajemy z perspektywy Ethana, zwykłego chłopaka, który wplątał się w coś niezwykłego. Przywykłam już do fantastycznych młodzieżówek z mocnym wątkiem miłosnym, gdzie zawsze była perspektywa Jej, która trafia na niezwykłego Jego. Przykład? "Zmierzch". W "Pięknych istotach" była to dla mnie miła odmiana. Ponadto ta książka zawiera różne motywy, które bardzo lubię, jak choćby zakazany związek i przeznaczenie. Książka nie obfituje w akcję, jednak na pewno nie jest nudna. Autorki świetnie wykreowały krajobraz małego miasteczka, a także portrety jego mieszkańców, których poglądy są bardzi konserwatywne, a horyzonty wąskie. Doskonale ukazane zostało tutaj, jak ciężko niekiedy odnaleźć się w tak małej społeczności, nie potrafiąc wtopić się w tłum. No i mając nadnaturalne zdolności. Również wątek poczucia wykluczenia i niedopasowania w miejscu, w którym żyje się od zawsze, jest tutaj ważny. "Piękne istoty" zostawiają apetyt na więcej, ale kiedy sięgnę po kolejny tom? Cóż, to się dopiero okaże. Na razie zostawiam tę serię z 8/10 dla pierwszego tomu, który powinien być odpowiedni dla osób 13+ TW: śmi€rć, prz€ślad0wani€
jednorozec_czyta - awatar jednorozec_czyta
oceniła na 8 1 rok temu
Poradnik pozytywnego myślenia Matthew Quick
Poradnik pozytywnego myślenia
Matthew Quick
Kiedy miałam bzika na punkcie Bradleya Coopera, dlatego też 9 lat temu obejrzałam Poradnik pozytywnego myślenia, nie wiedząc o tym, że to ekranizacja książki. Film mi się nie podobał, chyba wtedy nie do końca go zrozumiałam. Przypomniałam sobie o nim niedawno i chciałam go sobie przypomnieć i wtedy przypadkowo trafiłam na informację, że film zrobiono na podstawie książki. Stwierdziłam, że teraz powinnam akurat w tym przypadku przesłuchać, powieść, a dopiero później ponownie zajrzeć do filmu. Po zapoznaniu się z książkową wersją już dzisiaj wiem, że wtedy, 9 lat temu powinnam zacząć od książki, bo przynajmniej wiem, o co chodzi w tej całej historii. Pat Peoples po czteroletnim pobycie w zakładzie psychiatrycznym wprowadza się do rodziców, by tam w spokoju ćwiczyć sprawność fizyczną, nauczyć się jak być życzliwym i pozytywnie myśleć. To ma mu pomóc w powrocie do żony Nikki, która go zdradziła i doprowadziła do załamania nerwowego. Nie będzie to jednak łatwe, bo Pat ma zakaz zbliżania się do żony. Pewnego dnia w życiu mężczyzny pojawia się tajemnicza Tiffany, która zmaga się z depresją po stracie męża. Pat jest dość chłodno nastawiony do dziewczyny, bo zależy mu na żonie. Jego nastawienie zmienia się, kiedy Tiffany obiecuje mu na nawiązanie kontaktu z żoną w zamian za przysługę. Początek książki był taki sobie. Totalnie nie mogłam wejść w tę opowieść. Nie przeszkadzało mi, że Pat miał już twarz Bradleya a Tiffany Jennifer. Po prostu, choć to zabrzmi dziwie, nie kumałam, o co chodzi. Na szczęście dość szybko klocki wskoczyły na właściwe miejsce i eureka – zaczęłam powoli rozumieć fenomen tej powieści i tak ogromne zainteresowanie, choć akurat nie widziałam w niej potencjału na ekranizację. Też nie pamiętam, jak bardzo film trzyma się książki, i może się okazać, że po raz kolejny ekranizacja mi się nie spodoba, a tym razem będzie to wina książki. Książka jest pokręcona tak samo, jak Pat, ale w tym pokręceniu jest jakiś urok, jest czas na śmiech, na refleksję. Mogłabym się od Pata sporo nauczyć. Może i ja znajdę jakiś system, dzięki któremu nauczę się jak być życzliwym i pozytywnie myśleć. Ode mnie 8/10.
Iwona Nocoń - awatar Iwona Nocoń
ocenił na 8 2 miesiące temu
Erebos Ursula Poznanski
Erebos
Ursula Poznanski
Sztuczne Przestrzenie, które wydają się tak realne i bardziej doskonalsze niż rzeczywisty świat, że nawet najmniejsza skaza na ich Strukturze może spowodować u nas odczucie zgorszenia i obrzydzenia, ze względu zbyt perfekcyjną ułudę – to może jeszcze w pewnym stopniu fikcja, lecz jakbyśmy zareagowali w sytuacji, gdy znaleźlibyśmy się w takiej ,,Dolinie Niesamowitości”, gdzie tylko drobny błąd zorientowałby nas w jak nierealnej, dużo bardziej perfekcyjnej nierzeczywistości się znajdujemy? Czy wychodzące z roku na rok, coraz potężniejsze i coraz mocniej upodabniające się do otaczającego nas środowiska, ludzi oraz ukształtowania terenu Gry Video - nie staną się tak realne, że zastąpią nam dom, rodzinę i zapragniemy by w tej ułudnej macierzy rozrywki, spędzać więcej czasu ? Czy w końcu Avatary, którymi tak chętnie posługujemy się w wirtualnej płaszczyźnie, odejdą do lamusa i zamiast nich, przeniesiemy tam naszą świadomość : siatkę sygnałów elektrycznych krążącą między synapsami w komórkach nerwowych mózgu, dostosujemy do składni tej niebotycznej symulacji zamieniając ją w zbitek Kodu Źródłowego i poprzez nasz mózg doświadczymy takich bodźców jak doświadczają ulubieni lecz nieodczuwający bohaterowie gier? Do czego jesteśmy w stanie się posunąć by zmieść pod dywan problemy życia codziennego i zaznać tego czego nie było nam dane doświadczyć w normalnym świecie? Jak skończy się przedkładanie sztucznego anonimowego świata nad prawdziwe, rodzinne i przyjacielskie relacje? Jak bardzo będziemy jeszcze ludźmi. Gdzie skryje się ta cząstka człowieczeństwa? Z powyższymi pytaniami, lecz w nieco innym, literackim przeznaczonym dla młodzieży stylu, zmagał się pewnie każdy czytelnik powieści ,,Erebos” U.Poznanskiego. Powiedzmy sobie szczerze i bez bicia: ta książka przedstawia przerażający obraz skutków uzależnienia nastolatków tak ślepo oddanych wirtualnej rozrywce. Bohaterem dzieła U.Poznanskiego jest Nick Dunmore – typowy młodzieniec, mieszkający w zwykłej - jednej z wielu - dzielnicy mieszkaniowej w Londynie. Co najdziwniejsze, nie znamy do końca jego wieku, lecz nie jest to do końca najistotniejsze, gdyż jest on częścią normalnego młodzieżowego świata, który ta powieść po prostu przedstawia. Oprócz tego ,chodzi do jednego z wielu miejskich Liceów i wraz z przyjacielem Collinem i całą masą kumpli trenuje koszykówkę. Cóż tu dużo mówić, Nick to prosty przykład przechodzącego okres buntu nastolatka. Londyńska szaruga, ciągła monotonia jednolitych betonowych bloków, żarcie z puszki odgrzewane w mikrofali, oraz wiecznie pracujący rodzice. Taki obraz rzeczy powoduje, że młodego Dunmore’a można odbierać jako przeciętniaka z bardzo ,,przeciętnej” rodziny, jako najnormalniejszego ,,Kowalskiego”. Lecz cały czas tak nie jest. A wszystko do czasu, gdy dla nas i dla Nicka zaczyna się robić naprawdę tajemniczo. Jego kolega Collin nie przychodzi na trening koszykówki. W ogóle nie zjawia się w szkole. Znika na kilka dni, by powrócić jak gdyby nigdy nic, z poczuciem normalnego uczęszczania do tej placówki. Ma podkrążone oczy jakby wcale nie spał. Wygląda na strasznie przemęczonego, ale i ironicznie podekscytowanego. Co mogło go aż tak zająć i przyszpilić by ot tak olać szkołę i treningi? Podobnie zachowuje się część uczniów ze szkoły Dunmore’a. Wygląda na to, że coś nieziemsko ciekawego pochłania ich na tyle by bez żadnego zmartwienia ,jak z procy wystrzelić i znaleźć się na kolejnych, nudnych lekcjach w klasie. Mówi się, że wszystkiemu winne jest jakaś tajemnicze pudełko, owinięte jak nadawana na poczcie przesyłka, małe zawiniątko, coś co według Nicka jest prawdopodobnie źródłem problemów ,,nieobecności uczniów”. Mogłoby się wydawać: młody, gniewny. Dunmore, w końcu zniecierpliwiony dostaje to co urosło do rangi ,,kultu”, to co podarowuje sobie wybrana społeczność szkolna. Gdy znużony wraca do domu, rozpakowuje zawiniątko. Tym czymś czym ekscytują się jego koledzy jest zwyczajna płyta CD. Wkłada ją do stacji dysków, a po chwili klika na ikonkę instalacji. Po zakończonym procesie uruchamia się gra. Nickowi ukazuje się czarny, ziejący pustką ekran, by po chwili przestrzeń na nim ukazana zaczynała się rozświetlać i przybierać co raz ostrzejsze, dużo wyraźniejsze kontury. To co było przedtem niczym, teraz jest jednym wielkim pogorzeliskiem, dogasającymi ruinami cywilizacji, pośród których widać gęstą zawiesinę z pyłu miejskich gruzowisk, połączonego z drobinkami prochu, którego ślady użycia widać w resztkach poszatkowanych pociskami karabinu ścian. Na środku tej apokaliptycznej scenerii zostaje wbity potężny miecz. Umieszczono go tam pod ostrym kątem, a na głowni jego rękojeści przymocowana jest mała flaga, która spokojnie i rytmicznie powiewa. Oprócz tego przy górnych krawędziach ekranu zaczyna materializować się napis EREBOS. Zanim Nick przekonał się, że ów symulacja tworzy i niszczy życia, najpierw musiał doświadczyć tego, o czym było w jej przypadku tak głośno. Wchodząc do świata bardzo zaawansowanej przestrzeni o potężnych możliwościach obliczeniowych, Dunmore jest na wpół przerażony gdy rozgrywka po wielu próbach żąda od niego wprowadzenia prawdziwego Imienia i Nazwiska. Jak to jest w ogóle możliwe by EREBOS wiedział kto , gdzie , i w którym momencie będzie brał udział w tej symulacji?. Nie zadając sobie więcej pytań decyduje się na wejście do gry i przyjęcie postaci Sariusa – wysokiego, szczupłego Elfa, o smukłej pociągłej twarzy, długich blond-srebrnych włosach, przepasanych ząbkowaną opaską oraz darze uzdrawiania, wytrzymałości i regeneracji. W większości sytuacji: Narrator przedstawia nam Nicka z perspektywy Sariusa – jego elfickiego Avatara. Sarius to Nick, a Nick to Sarius. Gra – chociaż nawet nie wiadomo czy można to nazwać grą , ze względu na to, że po prostu :swojego uczestnika obserwuje – staje się o niebo ważniejsza dla Dunmore’a niż cały zapyziały, realny świat. I tak Nick wchodząc do Erebosu, staje się częścią pięknej , mitologicznej rzeczywistości Fantasy, takiej jak w najlepszych grach RPG typu: ,,The Elder Scrolls V: Skyrim” czy w polskim ,,Wiedźminie” . W grze zaczyna się robić niezręcznie gdy oprócz zadań od kościstego, noszącego stare pustelnicze szaty ,,posłańca”, wykonywanych w świecie Rozgrywki, nasz główny bohater dostaje zlecenie załatwienia czegoś w namacalnej rzeczywistości. Dunmore’a opanowuje lekki szok i panika. Ta gra żyje! Ona go obserwuje! Jest wszędzie, a Nick czuje się tak jak postać z filmu ,,Truman Show”, którą wszystko co otacza jest częścią gigantycznego, idyllicznie nierealnego reality show, przedstawienia, które cały czas ktoś obserwuje. Erebos to jedno gigantyczne oko, które jak na okładce powieści U.Poznanskiego przypatruje się uważnie każdemu, nawet temu nie doświadczającemu wirtualnej macierzy. W ,,Erebos” gra się tylko raz i powinno się robić to samemu. O ,,Erebosie” rozmawia się tylko w ,,Erebosie”. Nick chyba nawet zbyt dobrze pojął te zasady. Autor zwraca tutaj uwagę na jeden przerażający aspekt. Chłopak jest tak pochłonięty tą symulacją, że zwykłe biologiczne życie, to co czyni go człowiekiem traktuje jako mniej ważne, a grę, którą przyniósł do domu na krążku CD i, którą teraz doświadcza uważa za coś pięknego, inne życie, dużo ciekawsze doświadczenie. Gdy np. spożywa z rodzicami posiłek, robi to jak najszybciej, gdyż gdzieś w ,,Białym Mieście” Erebosu zostawił Sariusa na pastwę losu. Przecież , nawet odejście na moment może spowodować obrabowanie bądź pobicie jego Avatara. Erebos był Panem Wszelkiego Stworzenia, Panem życia i śmierci. Wciągał umysły młodych ludzi, lecz dobrze, że okazał się tylko nad program rozwiniętą formą Sztucznej Inteligencji, a nie doskonałym bytem, którego istnienie i ewolucja odbywałaby się w innych kategoriach. Przykre jest to, że to potężne ,,coś” , wykorzystujące naiwnych nastolatków powstało w imię zemsty, po to by zniszczyć Ortolana – prezesa Korporacji ,,Soft Suspense”, tworzącej Gry Video. A ty zagrałbyś w tą grę?
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na 10 8 lat temu

Cytaty z książki W pierścieniu ognia

Więcej
Suzanne Collins W pierścieniu ognia Zobacz więcej
Suzanne Collins W pierścieniu ognia Zobacz więcej
Suzanne Collins W pierścieniu ognia Zobacz więcej
Więcej