rozwińzwiń

Potęga i piękno. Ekstremalne zjawiska w kosmosie

Okładka książki Potęga i piękno. Ekstremalne zjawiska w kosmosie autora Bryan Gaensler, 9788378395102
Okładka książki Potęga i piękno. Ekstremalne zjawiska w kosmosie
Bryan Gaensler Wydawnictwo: Prószyński i S-ka Seria: Wiedza i Życie - Orbity Nauki popularnonaukowa
216 str. 3 godz. 36 min.
Kategoria:
popularnonaukowa
Format:
papier
Seria:
Wiedza i Życie - Orbity Nauki
Tytuł oryginału:
Extreme Cosmos
Data wydania:
2013-05-07
Data 1. wyd. pol.:
2013-05-07
Liczba stron:
216
Czas czytania
3 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788378395102
Tłumacz:
Sebastian Szymański
Średnia ocen

7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Potęga i piękno. Ekstremalne zjawiska w kosmosie w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Potęga i piękno. Ekstremalne zjawiska w kosmosie

Średnia ocen
7,7 / 10
56 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Potęga i piękno. Ekstremalne zjawiska w kosmosie

avatar
608
364

Na półkach: ,

Książka o różnych "naj" w komosie. Autor omawia skrajne przypadki, te skrajnie małe i duże, zjawisk, które zachodzą w astronomii. Ekstremalnie niskie i wysokie temperatury, wielkości, prędkości itd.



To taki trochę zbiór ciekawostek, ale rzetelnie i ciekawie omówiony.

Książka o różnych "naj" w komosie. Autor omawia skrajne przypadki, te skrajnie małe i duże, zjawisk, które zachodzą w astronomii. Ekstremalnie niskie i wysokie temperatury, wielkości, prędkości itd.



To taki trochę zbiór ciekawostek, ale rzetelnie i ciekawie omówiony.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
346
157

Na półkach: ,

Wszyscy zainteresowani astronomią powinni przeczytać tę książkę. Jest łatwa w odbiorze, zawiera bardzo opisy bardzo wielu ciekawych zjawisk i miejsc w kosmosie. Jej jedyną wadą jest brak zdjęć, lecz dla kogoś poszukującego głównie informacji jest jak najbardziej ok.

Wszyscy zainteresowani astronomią powinni przeczytać tę książkę. Jest łatwa w odbiorze, zawiera bardzo opisy bardzo wielu ciekawych zjawisk i miejsc w kosmosie. Jej jedyną wadą jest brak zdjęć, lecz dla kogoś poszukującego głównie informacji jest jak najbardziej ok.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
396
34

Na półkach: ,

Książkę można potraktować jako przewodnik po obiektach istniejących w kosmosie: czarnych dziurach, gwiazdach, supernowych, mgławicach. Każdy rozdział dotyczy innego ekstremum, np. obiektów najjaśniejszych bądź najzimniejszych, emitujących największe promieniowanie elektromagnetyczne lub mających największe napięcie elektryczne, jest to swojego rodzaju księga rekordów Guinnessa obiektów astronomicznych. Do tego każde opisywane zjawisko fizyczne (np. elektromagnetyzm) jest dokładnie wyjaśnione. Polecam.

Książkę można potraktować jako przewodnik po obiektach istniejących w kosmosie: czarnych dziurach, gwiazdach, supernowych, mgławicach. Każdy rozdział dotyczy innego ekstremum, np. obiektów najjaśniejszych bądź najzimniejszych, emitujących największe promieniowanie elektromagnetyczne lub mających największe napięcie elektryczne, jest to swojego rodzaju księga rekordów...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

173 użytkowników ma tytuł Potęga i piękno. Ekstremalne zjawiska w kosmosie na półkach głównych
  • 95
  • 75
  • 3
48 użytkowników ma tytuł Potęga i piękno. Ekstremalne zjawiska w kosmosie na półkach dodatkowych
  • 29
  • 4
  • 4
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zrozumieć niepojęte. Fizyka kwantowa i rzeczywistość Leon Lederman
Zrozumieć niepojęte. Fizyka kwantowa i rzeczywistość
Leon Lederman Christopher Hill
Fizyka kwantowa dla poetów – tak brzmi dosłowne tłumaczenie oryginalnego tytułu taj pozycji. Myślę, że nie jest to przypadkowy tytuł nadawany przez redakcję, lecz intencja autorów – przybliżyć i zaciekawić fizyką kwantową wszelkiej maści humanistów. Co to oznacza: cytaty z wierszy i przydługawy kwiecisty język. Np. jeśli światło przechodzi przez szkło, to tylko sklepowej witryny sklepu Victoria’s Secret (za każdym razem, chyba bez wyjątku pada nazwa tego przybytku w kontekście integracji światła i szkła),oczywiście elektrony łączą się w parki, czy się zakochują i gdzieś chyba nawet wskoczyły pod kołderkę 😉 Co mi utrudniało czytanie: - styl – nie przepadam za zbytnią infantylizacją tekstów popularnonaukowych. Co ciekawe pierwszych 180 stron jest znacznie bardziej kwiecistych niż następne 200. - bardziej szczegółowe kwestie są w przypisach na końcu. Jeśli przypisy rozszerzają tekst, to ja wole je mieć na tej samej stronie. - tłumaczenie zagadnień podstawowych, jak notacja wykładnicza rzędów wielkości czy układ okresowy pierwiastków (na 20 stronach). To może wynikać z innego programu edukacji w USA i Polsce, ale wydawało mi się naprawdę zbędą powtórką i wypełniaczem. Na plus: - ciekawe podejście chronologiczne z lekkim rysem biograficznym (100 str. – prehistoria; 80 str. – odkrycie; 200 str. – konsekwencje odkrycia). - kompletność tekstu – wszystkie główne idee, - brak spekulacji pseudonaukowych – to jest naprawdę ważna sprawa, - lekki styl (co wiązało się z wadami powyżej wymienionymi). Dla mnie to była pierwsza w całości przeczytana książka na temat fizyki kwantowej. Poukładałem sobie idee, które gdzieś tam wcześniej podłapałem z „pop kultury” (koty Schrödingera, funkcja falowa prawdopodobieństwa, itp.). Na gorąco, myślę, że warto było! Jako ciekawostkę dodam: na wstępie jest wymieniona lista 13 bohaterów fundamentalnych dla odkrycia. W tym jedyna kobieta, nasza rodaczka, Maria Skłodowska-Curie. W tekście niestety już się nie pojawia…
zbyszek.michalak - awatar zbyszek.michalak
ocenił na62 lata temu
Ciemna strona wszechświata Richard Panek
Ciemna strona wszechświata
Richard Panek
Czytając opinie o tej książce widać dużo rozczarowań, szczególnie adresowanych do tego, że książka jest pisana przez dziennikarza, a nie naukowca, czy popularyzatora nauki. Nie widziałem większej bzdury. Książka może nie jest stricte popularnonaukowa, nie opisuje konkretnego odkrycia, czy dziedziny nauki, opisuje za to historię odkryć prowadzących do odkrycia (o ile można tak to nazwać) ciemnej energii i materii. Nie wiem, jakie wydania czytali poprzednicy, ale na moim jasno na okładce pisze "historia odkrycia". A teraz odnośnie samej książki. Oczywiście widać, że jest to utwór pisany przez dziennikarza. Książka ma strukturę bardziej reportażu, czy relacji, gdzie poza samym przedmiotem w postaci poszczególnych odkryć i doświadczeń dużą wagę przywiązuje się do tego kto, gdzie, w jakich warunkach i dlaczego coś zrobił. I jeżeli patrzeć na nią przez pryzmat tego, książka spełnia wszystkie warunki, żeby nazwać ją książką popularnonaukową. Jeżeli chodzi o sam przedmiot, czyli prace prowadzące do samego odkrycia ciemnej energii i materii, to dla mnie, jako osoby interesującej się fizyką cząstek... było dosyć nudnawo. Większa część książki opowiada o mozolnych obserwacjach supernowych, co doświadczalnie jest może ciekawe, ale wg mnie nie jest to wdzięczny temat do opisywania. Niemniej książka warta polecenia, a dla ludzi interesujących się astronomią czy astrofizyką tym bardziej.
Hubert Lewiński - awatar Hubert Lewiński
ocenił na712 lat temu
Dalej niż boska cząstka Leon Lederman
Dalej niż boska cząstka
Leon Lederman Christopher Hill
W 1996 roku opublikowana została książka wyjątkowa - "Boska cząstka. Jeśli Wszechświat jest odpowiedzią, jak brzmi pytanie?", pióra Leona Ledermana i Dicka Teresiego. 4 VII. 2012 roku zespół naukowców pracujących w Wielkim Zderzaczu Hadronów ogłosił odkrycie długo poszukiwanego bozonu Higgsa. Co przyniosło to odkrycie? Jakie rodzi pytania? Nad tym zastanowiło się dwóch wybitnych fizyków, podejmując temat tam, gdzie jeden z autorów, Leon M. Lederman zakończył swój słynny bestseller "Boska cząstka". Profesor Illinois Institute of Technology – złotousty Leon Max Lederman to noblista, odkrywca neutrina mionowego. Christopher T. Hill jest fizykiem teoretykiem, byłym szefem Wydziału Fizyki Teoretycznej w Fermilabie. Autorzy, momentami w żartobliwy sposób przedstawiają kluczowe problemy, które wiodą naukowców w głąb samej istoty natury, np. istotę masy i jej wpływ na konkretne ukształtowanie rzeczywistości. Leon M. Lederman nie zawraca sobie głowy podstawami fizyki, nie trudzi się wyjaśnieniami dla niego i fizyków oczywistymi, przechodząc do poszczególnych problemów, dlatego pewną wiedzę o wszechświecie trzeba posiadać, by zgłębiać publikację ze zrozumieniem. Nie raz, i nie dwa musiałam szperać po sieci szukając wytłumaczenia zawiłości wielu zagadnień. Podobno też pod względem bozonu Higgsa, książka jest już nieaktualna (od 2012). Czytałam "Boską cząstkę" fragmentami, i była zabawniejsza (jak np. wyimaginowane dysputy między filozofami),bardziej przystępna od kontynuacji - brak jej lekkości stylu, jest większa hermetyczność. Nudne są też użalania autorów na temat finansów i porzuconych projektów (m.in. upadek planu budowy SSC). Poleciłabym wyłącznie wielkim fanom Nauki. Oraz osobom cierpiącym na bezsenność, na pewno docenią takie fragmenty: "cząstki to wzbudzenia stanu próżni kwantowej, które nabywają masę w wyniku dwóch procesów - oscylacji sprzęgającej je z polem Higgsa oraz swobody asymptotycznej oddziaływań kolorowych kwarków i gluonów’". 😉
Melissa Tygrys - awatar Melissa Tygrys
ocenił na62 lata temu
Historia Ziemi. Od gwiezdnego pyłu do żyjącej planety Robert M. Hazen
Historia Ziemi. Od gwiezdnego pyłu do żyjącej planety
Robert M. Hazen
Recenzja: „Historia Ziemi. Od gwiezdnego pyłu do żyjącej planety” – Robert M. Hazen Robert M. Hazen, wybitny mineralog i biogeochemik, w swojej książce „Historia Ziemi. Od gwiezdnego pyłu do żyjącej planety” podejmuje się ambitnego zadania: opowiedzenia 4,5 miliarda lat dziejów naszego globu w sposób, który łączy rygor naukowy z narracyjnym rozmachem godnym najlepszej beletrystyki. To nie jest kolejny suchy podręcznik geologii; to fascynująca biografia planety, która – jak przekonuje autor – jest tworem dynamicznym, ewoluującym i nierozerwalnie związanym z życiem. Rewolucyjna koncepcja koewolucji Centralnym punktem wywodu Hazena jest koncepcja koewolucji biosfery i geosfery. Autor burzy tradycyjny podział na „martwe” skały i „żywą” przyrodę. Wykazuje, że większość z tysięcy minerałów występujących na Ziemi nie mogłaby powstać bez udziału organizmów żywych. Klasycznym przykładem jest „Wielkie Utlenianie” – moment, w którym pierwsze fotosyntetyzujące mikroorganizmy nasyciły atmosferę tlenem, co doprowadziło do geologicznej rewolucji i powstania tysięcy nowych, „kolorowych” minerałów. Hazen pisze o tym z pasją, używając metafor kolorystycznych – od czarnej Ziemi bazaltowej, przez czerwoną (utlenioną),aż po białą (zlodowaconą). Struktura i styl Książka jest podzielona na chronologiczne etapy, odpowiadające kluczowym momentom w historii planety. Hazen zaczyna od narodzin Układu Słonecznego z pyłu gwiezdnego, przechodzi przez dramatyczne zderzenie, które uformowało Księżyc, aż po współczesną erę antropocenu. Autor posiada rzadki dar tłumaczenia złożonych procesów fizykochemicznych w sposób zrozumiały dla laika. Czytelnik dowiaduje się, jak tektonika płyt wpływa na klimat i dlaczego cykle węglowe są kluczowe dla stabilności życia, nie czując się przy tym przytłoczony żargonem. Warto zaznaczyć, że Hazen nie boi się pierwiastka osobistego. Wplata w narrację anegdoty z własnej pracy badawczej, opisy wypraw terenowych i kulisy sporów naukowych. Dzięki temu obraz nauki jawi się nie jako zbiór niepodważalnych dogmatów, lecz jako żywy proces odkrywania prawdy, pełen pomyłek i nagłych olśnień. Dlaczego ta książka jest ważna? W dobie kryzysu klimatycznego lektura Hazena nabiera szczególnego znaczenia. Autor uświadamia nam, że Ziemia przechodziła już przez ekstremalne zmiany – od globalnych zlodowaceń („Ziemia-śnieżka”) po okresy morderczych upałów. Jednak kluczowym wnioskiem jest unikalność obecnego momentu. Hazen pokazuje, jak subtelna równowaga pozwala nam przetrwać i jak głęboki wpływ ma ludzkość na geologię planety w skali czasowej, która w porównaniu z eonami jest zaledwie mrugnięciem oka. „Ziemia jest jedną, nierozerwalną całością, w której skały, woda i życie splatają się w wiecznym tańcu transformacji.” Podsumowanie „Historia Ziemi” to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć fundamenty naszego istnienia. To książka, która uczy pokory wobec potęgi sił natury i czasu geologicznego, a jednocześnie zachwyca pięknem logiki rządzącej wszechświatem. Robert M. Hazen stworzył dzieło, które zmienia sposób, w jaki patrzymy na kamień pod naszymi stopami – po tej lekturze już nigdy nie będzie on tylko martwym przedmiotem. To literacka podróż przez miliardy lat, która – mimo ogromnej skali czasowej – pozostaje bliska czytelnikowi, angażująca i niezwykle aktualna.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na82 miesiące temu
Lekkość bytu. Masa, eter i unifikacja sił Frank Wilczek
Lekkość bytu. Masa, eter i unifikacja sił
Frank Wilczek
Im dalej jestem od szkoły, tym częściej łapię się na tym, że przychodzą mi do głowy "wielkie" pytania, takie, które teoretycznie powinny zaświtać już w głowie dziecka. Ale nie świtają, bo głowa ta jest zawalona podstawą programową. W każdym razie, jednym z takich pytań jest to o pochodzeniu masy. Jest tak wielkie, że aż banalne - kto by się nad tym zastanawiał? Przecież to oczywiste... na tyle, że Wilczek poświęcił na to zagadnienie całą książkę, która w części części jest listą pytań... na które wciąż nie mamy odpowiedzi. Natomiast odpowiedź Wilczka na pytanie o pochodzenie masy czy też, jak sam zaznacza, na pochodzenie 95% masy (zwykłej, starej, dobrej, znanej masy, która stanowi podobno raptem 5% masy wszechświata - za resztę odpowiadają czarna materia i czarna energia, które w rzeczywistości nie są czarne, tylko przezroczyste...),otóż odpowiedź ta, podobnie jak wszystkie rozważania tłumaczące kwestie "poboczne", a pomagające zrozumieć samą odpowiedź, jest, cóż, tak szalona, że aż ciężko w nią uwierzyć. A jednocześnie tak pociągająca i - tu brawa dla autora - z małymi wyjątkami tak przystępnie opisana, że ciężko w nią nie uwierzyć. Fakt, że całą istotę elektrodynamiki kwantowej da się wyrazić na paru rysunkach stworzonych, zdawałoby się, ręką dziecka (nie dziwi teraz, że Feynman, poza tymi diagramiami, odpowiada również za "metodę Feynmana" do uczenia się). Fakt, że masa powstaje z bezmasowych gluonów i kwarków o bardzo niewielkiej masie. Fakt, że powstajemy z niczego i w dużej mierze jesteśmy wypełnieni niczym (na co wskazuje stosunek wielkości atomu do wielkości jego jądra). Wszystko to sprawia wrażenie, że świat jest znacznie mniej realny, niż nam się wydaje. Kto wie, może kiedy naukowcom uda się odpowiedzieć na pytania stawiane przez Wilczka (i pewnie jeszcze parę innych),świat, jaki znamy, zniknie, a grający w grę zwaną Życiem gracz przejdzie do kolejnego poziomu. Fizyka zdaje się właśnie tym - grą typu escape room, w której z pomocą poszlak naukowcy starają się odtworzyć reguły rządzące światem.
Ida - awatar Ida
oceniła na92 miesiące temu
Krótka historia Stephena Hawkinga Kitty Ferguson
Krótka historia Stephena Hawkinga
Kitty Ferguson
IG: ksiazki_wloczykija To zadziwiający człowiek, który uczył życia innych. Wzór do naśladowania dla mnie. W pewnym momencie swojego życia, miałam okazję poznać prawą rękę Stephena, który towarzyszył mu każdego dnia jak i razem konstruowali rakiety, a raczej to z czego ma zostać wykonana dana rakieta. Wielodniowa rozmowa z tym człowiekiem sprawiła, że narodziłam się jako zupełnie inna osoba. A postrzeganie Hawkinga w moich oczach na zawsze się zmieniło. Styl pisania Ferguson jest wciągający i przystępny, dzięki czemu złożone koncepcje naukowe są zrozumiałe dla czytelników o różnym poziomie wiedzy naukowej. Umiejętnie łączy osobiste anegdoty, naukowe wyjaśnienia i kontekst historyczny, tworząc dobrze zaokrągloną narrację, która trzyma czytelnika w napięciu od początku do końca. Jedną z mocnych stron tej książki jest jej zdolność do uchwycenia istoty Stephena Hawkinga zarówno jako genialnego naukowca, jak i odpornej jednostki. Ferguson zagłębia się w jego osobiste zmagania z ALS (stwardnieniem zanikowym bocznym),jednocześnie podkreślając jego niezachwianą determinację do dalszego przesuwania granic w dziedzinie fizyki teoretycznej jak i w życiu. W całej "Krótkiej historii Stephena Hawkinga" Ferguson płynnie łączy kluczowe momenty w życiu Hawkinga z jego przełomowymi odkryciami. Od jego rewolucyjnej pracy nad czarnymi dziurami po badanie podróży w czasie i początków wszechświata, każdy rozdział oferuje wgląd zarówno w naukowe znaczenie, jak i osobiste motywacje stojące za tymi osiągnięciami. Co więcej, Ferguson przedstawia Stephena Hawkinga nie tylko jako genialnego naukowca, ale także jako odporną jednostkę, która przeciwstawiła się wszelkim przeciwnościom losu w walce z ALS. Podkreślając jego determinację i wytrwałość, dodaje głębi jego postaci i inspiruje czytelników jego niezwykłą historią. Dzięki przemyślanej opowieści i wnikliwej analizie, Ferguson ożywia podróż Stephena Hawkinga w angażujący i przystępny sposób.
ksiazkowyduet - awatar ksiazkowyduet
ocenił na102 lata temu
Dlaczego E=mc²? (i dlaczego powinno nas to obchodzić) Brian Cox
Dlaczego E=mc²? (i dlaczego powinno nas to obchodzić)
Brian Cox Jeff Forshaw
Masa jako forma energii. Przedyskutowanie poważnych koncepcji prostym językiem, jakby przy okazji pop-kulturowego wzoru, to duży atut. Pojęcie niezmienniczości praw fizyki wynikającej z symetrii tych praw pod wpływem transformacji, to niepokojąco hermetyczna zbitka słowna za którą można schować do pewnego stopnia intuicyjną i oczywistą obserwację o świecie. Podstawową wartością książki „Dlaczego E=mc2 ?(i dlaczego powinno nas to obchodzić)” jest powiązanie głębokiej relacji słynnego wzoru Einsteina z podstawową procedurą ‘pracy fizyki z rzeczywistością’. Dwóch profesorów Brian Cox i Jeff Forshaw 2/3 książki oparli na nowatorskiej koncepcji dydaktycznej, by pod koniec pójść nieco na łatwiznę i w typowy (dla popularyzatorów nauki) sposób dokleić do tematu kilka faktów ze świata cząstek elementarnych. Zupełnie szczerze i z pełnym przekonaniem mogę napisać, że pozornie efekciarskie użycie we wstępie słów ‘niezmienniczość’, ‘symetria’ i ‘transformacja’ jest przemyślane, adekwatne i w świetle treści książki uzasadnione. Najważniejsze, że po jej lekturze każdy te trudne pojęcia zrozumie, wpisze w istotę pracy fizyków i mimowolnie pogłębi prywatne rozumienie relacji między modelem a rzeczywistością. Słynny wzór Einsteina jest swoistą emanacją uniwersalnego procesu poszukiwania ogólnych zasad, które opisują skomplikowanie świata. Szukanie istoty (równocześnie spadające z tej samej wysokości i piórko i młotek uderzą o grunt w tym samym momencie, jeśli uda się wyeliminować opory powietrza otwiera drzwi do wielu kluczowych myśli – od mechanizmu oporu po prawa grawitacji) wymaga dociekliwości, odwagi, pomijania nieistotnych elementów i sprytu w łączeniu czasem odległych koncepcyjnie faktów. W szkole katowani zadaniami: ‘pociąg jedzie … z peronu obserwuje … spada kamień’ zbyt często nie dostrzegają w tym procesie edukacji sensu. Z rożnych powodów uzyskują co najwyżej eklektyczny obraz nieżyciowego świata nauki. Sam wzór Einsteina co najwyżej ląduje na koszulce jako totem czy fajny detal. Cox i Forshaw subtelnie, z konsekwencją i zaangażowaniem ‘układają w odpowiednie przegrody’ wiele pojęć i koncepcji, które pozwoliły w XX wieku dodać głębi fizycznemu rozumieniu świata. Struktura czasu i przestrzeni nabiera w ich opisie odświeżającej formy. Zaprezentowane przy okazji wyprowadzenie i podstawy szczególnej teorii względności, jakby niespodziewanie objawiają się czytelnikowi jako wartość dodana. Okresowe rekapitulacje poznanych właśnie idei, czasem żartobliwie ale zawsze świadomie, pozycjonują myśli odbiorcy: „Absolutny ruch jest trudny do wykrycia, gdyż po prostu nie istnieje.” (str. 23) „Widzisz otaczający cię świat, ponieważ pole elektromagnetyczne Maxwella pokonuje ciemność i dociera do twoich oczu z prędkością, którą można wyznaczyć, korzystając jedynie ze zwoju drutu i magnesu” (str. 37) Przez te pierwsze 2/3 książki autorzy są precyzyjni, poglądowi, autentyczni w pasji i otwarci na budowanie przekonania w czytelniku o potrzebie niezgody na utrwalone uproszczenia, przesądy i całe ‘życiowe doświadczenie’. Ziemia jest płaska, wszystko na niebie kręci się wokół niej, zawsze i wszędzie sekunda jest dla każdego tym samym, a metr to metr na każdej linijce; no i masa to kawałek czegoś, co na wadze ma tyle a tyle gramów. Proces prostowania nieprawd, etykietowania sądów przypisami ograniczającymi ich stosowanie czy dostrzeganie prawidłowości nieoczywistych, to walka z wielopoziomowym oporem. Profesorowie zapraszają nas do uczestnictwa w niełatwym wysiłku cywilizacyjnym (str. 42): „Przeciwstawienie się naturalnemu przywiązaniu do koncepcji czasu absolutnego jest dziś dla nas tak samo trudne, jak było dla dziewiętnastowiecznych naukowców. Mamy bardzo silne intuicje przekonanie o istnieniu czasu absolutnego i przestrzeni absolutnej, którego nie jest ławo się pozbyć.” Ponieważ musiałbym wyróżnić w zasadzie każdą dydaktyczną koncepcję, zaprezentowaną ideę, obserwację świata, które w swojej wielopostaciowości przybliżają nas do zrozumienia tytułowego wzoru, to podam hasłowo kilka wyjątkowo trafnych. Koncepcja względności pomiaru (str. 68-71),intuicyjny sens tzw. linii geodezyjnej (str. 74),genialne w prostocie powiązanie zasady przyczynowości z interwałem czasoprzestrzennym (str. 85) i głębokie związki braku masy fotonów z niezmienniczością (str. 134-135) to ‘top listy przebojów’. Najlepsze w książce jest to, że każde z tych pojęć jest podane drobiazgowej i czytelnej dla każdego analizie. Czasem tylko wypada coś przeczytać dwa razy. Wstydem nie jest zadeklarować ‘nie rozumiem’, szczególnie gdy pewne nieczytelne dla nas treści dotyczą oswojonej rzeczywistości. W XX wieku Einstein dokonał rewolucji na wielu poziomach, które dotykają nas wprost (nie tylko poprzez oczywistość wyprodukowanej bomby atomowej czy dokładność dziania systemu GPS) i sprowadzają nawet najświatlejsze umysły do uśrednionej ludzkiej ignorancji (str. 132): „Przed Einsteinem nikomu się nie śniło, że masa może ulec zniszczeniu i przekształcić się w energię, gdyż masa i energia wydawały się całkowici odrębnymi wielkościami.” Ponieważ ostatnie dwa rozdziały są zaledwie dobre poprzez wpisanie się w dominujący sposób opowiadania o nauce, to tylko wspomnę czego dotyczą. Zbierają one konsekwencje przepracowanych wcześniej przez Coxa i Forshawa myśli. W języku cząstek elementarnych dostajemy w nich kilka obserwacji o mikroświecie. Choć mechanika kwantowa się nie pojawia wprost, to jest zupełnie ‘barokowa miniaturka’ zbierająca całe zaawansowanie matematyczne uniwersum fizyki fundamentalnej. Chodzi o wzór na energię układu w ramach tzw. Modelu Standardowego. Nie będę gorszy od autorów i go wkleję dla przestrogi (jak się dzieci niepotrzebnie straszyło czasem potworami z szafy)(*): <tu powinien się pojawić obrazek z zawiłym wzorem z książki, który chyba nie mam szans dodać> Nawet nie chodzi o konwencję sumacyjną tensorów czy pochodne cząstkowe czterowektorów, bo to najprostsze elementy całego obrazu. Oczywiście profesorowie umieścili te symbole bez wielkich oczekiwań wyjaśnienia ich zawiłości. Choć kilka elementów opisali prostymi słowami. W tym końcowym fragmencie zabrakło fundamentalnej procesowej głębi, która wcześniej urzekała czytelnika analizami. Zbyt dużo tu elementów, które trzeba brać na wiarę. „Dlaczego E=mc2 ?” to połączenie narracji wybitnej z dobrą. Pierwsza jest skrojona na możliwości każdego, kto nie ma specjalnego przygotowania z fizyki, ale chce zrozumieć słynny wzór – skąd się wziął, co oznacza i jak należy go czytać. Druga pozostaje nieco odstrojona od tej lepszej części. Opowiada o równie ważnych rzeczach, ale językiem rezygnującym z pełnego intelektualnego kontaktu z czytelnikiem. Wciąż to poglądowy tekst, ale zbyt skrótowy w opisach i treścią nieco inny. Chociażby pojawia się pod koniec zbyt dużo tzw. grafów Feynmana, które świetnie tłumaczą interakcje cząstek, ale tu ilościowo nie pasują. W całym tekście grafiki są skupione na ich wyjaśniającej warstwie – są tam, gdzie trzeba. Wzory (poza tym skomplikowanym monstrum) są prezentowane nienachlanie. Ich zaawansowanie jest na poziomie matematyki szkolnej. Całe piękno przekazu tkwi w umiejętności autorów w prezentowaniu głębokich myśli, które powinny walczyć z naszymi uprzedzeniami w relacjach z przyrodą, a które pielęgnujemy przez całe życie. Poza tym Cox i Forshaw w argumentacji prowadzącej do wzoru Einsteina trzymają się ścisłości w tym sensie, że kluczowe w procesie poznawczym zjawiska nie pozostawiają niedomówień. Jeśli ważny element nie może być wytłumaczony (z racji jego zaawansowania),to jasno ten fakt komunikują. Stąd ich książka jest domknięta w prezentowanej treści. Czytelnikowi oferuje zbiór zasad, który na strukturze rzeczywistości, tak jak widzą ją fizycy, buduje zrozumienie. BARDZO DOBRE – 8/10 (średnia z 9/10 i 7/10) ======= * Moje rozmyte zdjęcie ze 165 strony książki. @Cox & Forshaw
Carmel - awatar Carmel
ocenił na88 miesięcy temu

Cytaty z książki Potęga i piękno. Ekstremalne zjawiska w kosmosie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Potęga i piękno. Ekstremalne zjawiska w kosmosie


Ciekawostki historyczne