-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać436 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać16 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać13
forum Oficjalne Akcje i konkursy
Zło zatacza coraz szersze kręgi - wygraj książkę „Kręgi".
Mężczyźni. Nie wyglądali na potwory. Ten z prawej był niski i pulchny, o jowialnej twarzy. Środkowy był wyższy, ale znacznie starszy. Po lewej stał najmłodszy, z brzuszkiem rysującym się pod dresową bluzą. Może nie jest tak źle? Może chcieli tylko ponapawać się trochę jej strachem? Zażartować? Nie. W ich oczach było coś, co odbierało nadzieję. W warszawskim parku zostaje znalezione ciało nastolatki. Młoda dziewczyna ma odcięte dłonie. Rusza policyjne śledztwo. W tym samym czasie wyrzucony z policji Bartosz Konecki, dorabiający jako prywatny detektyw, dostaje zlecenie: ma śledzić młodą aktorkę. Odkrywa, że dziewczyna stara się zebrać informacje na temat brutalnego morderstwa sprzed lat. Morderstwa, które do złudzenia przypomina niedawną zbrodnię na nastolatce. Czy za zbrodniami stoi ta sama osoba? Jaki związek ze sprawą ma kobieta, którą kazano mu śledzić? Czy samotny detektyw będzie szybszy niż policja?
Całe miasto żyje sprawą brutalnego morderstwa nastolatki. Podsłuchaliście fragment rozmowy telefonicznej, w którym rozmówca opowiada o złu, które zatacza coraz szersze kręgi. Opiszcie tę sytuację, wplatając w nią tytuł książki wyróżniony WIELKIMI LITERAMI.
Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.
Nagrody
Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.
Kręgi
Autor : Zbigniew Zborowski
Regulamin
- Konkurs trwa od 14 grudnia do 23 grudnia włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce i posiadające konto na portalu lubimyczytać.pl.
- Prace zamieszczane na serwerze portalu powinny spełniać następujące wymagania: Maksymalna waga ilustracji - 100 KB. Maksymalna szerokość - 300 px. Format pliku graficznego: .jpeg. Wymagania nie dotyczą grafik pochodzących z serwerów zewnętrznych
- Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
- Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
- Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
- Dane osobowe uczestnika (imię, nazwisko, adres korespondencyjny i numer telefonu) przetwarzane będą przez administratora serwisu lubimyczytać.pl w celu przeprowadzania konkursu, wysyłki nagród oraz analizy i statystyki . Dane osobowe zwycięzcy mogą zostać przekazane w celu wysyłki nagrody partnerowi konkursu - Wydawnictwu Znak. Więcej informacji o przetwarzaniu Twoich danych osobowych znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
- Adres i numer telefonu zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
odpowiedzi [30]
Konkurs został zakończony. Za wszystkie odpowiedzi dziękujemy!
Wybraliśmy zwycięskie prace:
Szyszka
anhedonia91
Krystyna
KailaaMoor
FiliżankaSzczęścia
Serdecznie gratulujemy! Z laureatami skontaktujemy się bezpośrednio.
Konkurs został zakończony. Za wszystkie odpowiedzi dziękujemy!
Wybraliśmy zwycięskie prace:
Szyszka
anhedonia91
Krystyna
KailaaMoor
FiliżankaSzczęścia
Serdecznie gratulujemy! Z laureatami skontaktujemy się bezpośrednio.
Konkurs zakończony.
Dziękujemy za wszystkie odpowiedzi.
Zwycięzców wyłonimy niebawem.
Konkurs zakończony.
Dziękujemy za wszystkie odpowiedzi.
Zwycięzców wyłonimy niebawem.
Z wielką ulgą opadłam na wyściełane krzesło w niewielkiej kafejce „Kogutek”. Uwielbiałam to miejsce. Po ciężkim dniu miałam ochotę tylko na chwilę spokoju i małą czarną. Kelner z przyklejonym do twarzy hollywoodzkim uśmiechem podał mi parującą filiżankę kawy. Wsypałam dwie łyżeczki cukru i energicznie zamieszałam. Już miałam upić łyk gdy przy sąsiednim stoliku zawibrowała komórka a po chwili na cały regulator zaśpiewał Zenek Martyniuk Przez Twe oczy zielone. Starsza Pani nie przejmując się innymi gośćmi odebrała telefon:
-No cześć Zosieńko, co u Ciebie? – zaszczebiotała piskliwie i wgryzła się w rogalika.
-A nie, nie słyszałam. Co się stało? Mów żesz głośniej wiesz, że głucha jestem jak pień.
-Co? Zamordowana? Na naszym osiedlu? Odcięte ręce? Boże Święty co się na tym świecie wyprawia – złożyła ręce jak do modlitwy. Zło zatacza coraz szersze KRĘGI, przecież miesiąc temu zamordowano nastolatkę z sąsiedniego osiedla! I nikt jeszcze nie znalazł winnego!
-A Nowakowa niby skąd wie kto to zrobił? Przecież mówiłaś, że policja dopiero bada sprawę.
-Ahh akurat przy oknie była? I Cichowlaz spod 13 szedł w tamtym kierunku? Przecież w tamtym kierunku to Żabka jest i pewnie po piwsko szedł! – starsza Pani zaniosła się śmiechem. Widząc jednak, że wszyscy patrzą w jej kierunku odchrząknęła i poprawiła natapirowane włosy w kolorze platyny.
-Zosieńko to nie jest dobry moment na rozmowę, muszę kończyć. Zadzwonię do Ciebie po M jak Miłość. Pa.
Z wielką ulgą opadłam na wyściełane krzesło w niewielkiej kafejce „Kogutek”. Uwielbiałam to miejsce. Po ciężkim dniu miałam ochotę tylko na chwilę spokoju i małą czarną. Kelner z przyklejonym do twarzy hollywoodzkim uśmiechem podał mi parującą filiżankę kawy. Wsypałam dwie łyżeczki cukru i energicznie zamieszałam. Już miałam upić łyk gdy przy sąsiednim stoliku zawibrowała...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Ola stwierdziła, że musi skorzystać z tak pięknego, wolnego dnia od szkoły więc szybko się ubrała i udała na dworzec. Pociąg odjeżdża o 14.25 i według planu do galerii dotrze o 14.55. Dworzec jest niewielki, ale czego można by się spodziewać po wsi tak małej, gdzie wszyscy się znają.
Dziewczyna nie robiąc hałasu usiadła na ławce za rogiem budynku i wyciągnęła książkę. Na dworcu była sama przez krótką chwilę, po czym usłyszała kroki. Chrzęst żwiru pod butami przybysza stale się nasilał i zamilkł tuż za rogiem. Jakieś cztery metry od dziewczyny. Ola podskoczyła na nagły odgłos dzwoniącej komórki.
-Jestem na dworcu w tej jebanej dziurze, na miejscu będę najwcześniej za dwie godziny- dziewczynę oblał zimny pot na dźwięk tonu mężczyzny.
Chciała wstać z miejsca i się oddalić. Stwierdziła jednak, że nieznajomy może stwierdzić że był podsłuchiwany, więc nie ruszyła się z miejsca i nieświadomie wstrzymała oddech.
-Mam dosyć słuchania twojego narzekania, masz zrobić co ci kurwa kazałem i już. No chyba, że marzy ci się spotkanie z psami- przez chwilę słuchał w milczeniu, po czym donośnie westchnął.- Chyba mnie nie rozumiesz bracie, zło zatacza coraz szersze KRĘGI i przyjemniaczki z policji muszą w końcu kogoś wsadzić do pierdla. Jeszcze się kurwa okaże, że ta małolata nie będzie twoim jedynym zmartwieniem..
Ola przeraziła się nie na żarty. Wstała z ławki i po cichu chciała opuścić to miejsce. Psia kość. Przeklęła w myślach, bo jak na złość zahaczyła o puszkę po piwie, która potoczyła się robiąc mnóstwo hałasu.
-Oddzwonię do ciebie- mężczyzna, a raczej gościu pokroju hulka wyszedł zza rogu i zakończył rozmowę, po czym ruszył w stronę sparaliżowanej strachem dziewczyny.
"A mogłam zostać w domu i pograć z babcią w karty" pomyślała.
Ola stwierdziła, że musi skorzystać z tak pięknego, wolnego dnia od szkoły więc szybko się ubrała i udała na dworzec. Pociąg odjeżdża o 14.25 i według planu do galerii dotrze o 14.55. Dworzec jest niewielki, ale czego można by się spodziewać po wsi tak małej, gdzie wszyscy się znają.
Dziewczyna nie robiąc hałasu usiadła na ławce za rogiem budynku i wyciągnęła książkę. Na...
Nagle usłyszałem czyjś głos za rogiem. Instynktownie się zatrzymałem aby nie zdradzić swojej obecności. Nie spodziewałem się, że spotkam kogoś w tej okolicy. Dom był opuszczony, ilekroć przechodziłem tędy wracając z pracy- było pusto.
- Nie, to ty mnie posłuchaj – usłyszałem i delikatnie się wychyliłem. Tak jak wnioskowałem po głosie… Był to Paweł, który rozmawiał przez telefon. Już miałem ujawnić swoją obecność jednak następne zdanie mnie powstrzymało – Czyś ty do reszty zwariował? Musimy powiedzieć o tym policji ! On nie może chodzić na wolności.
Zamarłem. Cisza podczas której, jak założyłem, to rozmówca Pawła mówił, zdawała się pulsować mi w głowie. Delikatnie cofnąłem się do tyłu aby się ukryć ale jednocześnie wszystko słyszeć.
- I co z tego… - warknął Paweł – to my to zaczęliśmy. To przez nas zaczął zabijać. Co nas podkusiło żeby wciągać go w tematykę polowań. Od początku było z nim coś nie tak.
Po plecach przeszedł mnie dreszcz. Stałem wbity w ziemię i słuchałem dalej.
- Czy ty nie widzisz co się dzieje? Na początku wystarczały mu mniejsze zwierzęta, później zamienił je na większe osobniki. A wtedy… przecież obaj wiemy, że potrącenie tamtego dzieciaka pięć lat temu to nie był wypadek.
Cisza. Rozmówca doszedł do głosu.
- Przestań pieprzyć! – przerwał mu Paweł – Byłeś tam, widziałeś. Miał dużo czasu na reakcje, a nawet nie zwolnił. A teraz jeszcze te dwa trupy w odstępie kilku miesięcy. Cholera! Udajemy, że niczego nie widzimy a w tym czasie zło zatacza coraz szersze KRĘGI!
Nagle usłyszałem czyjś głos za rogiem. Instynktownie się zatrzymałem aby nie zdradzić swojej obecności. Nie spodziewałem się, że spotkam kogoś w tej okolicy. Dom był opuszczony, ilekroć przechodziłem tędy wracając z pracy- było pusto.
- Nie, to ty mnie posłuchaj – usłyszałem i delikatnie się wychyliłem. Tak jak wnioskowałem po głosie… Był to Paweł, który rozmawiał przez...
To zdarzyło się w zeszłą zimę, wieczorową porą. Jak mam to w zwyczaju, wzięłam mojego „psiego mordercę” – amstaffa, na krótki spacer po nieużytkach za posterunkiem policji. Pamiętam to całkiem dobrze, bo gdyby właśnie nie rasa mojego psa pewnie nie odważyłabym się na ten spacer. Od rana zewsząd trąbiono o znalezieniu jakiejś martwej nastolatki.
Akurat przystanęłam na moment, żeby pies dopełnił swej naturalnej potrzeby, kiedy za plecami usłyszałam huk zatrzaskiwanych drzwi. Tylnym wyjściem komisariatu wyszedł mężczyzna, na oko 40-letni, dobrze ubrany i z tytułu bycia singielką nie omieszkałam dopatrzeć się u niego przystojnej powierzchowności. Tymczasem jegomość odpalił papierosa i chwycił za telefon. Nawiązała się rozmowa, której przez wzburzenie policjanta, chcąc nie chcąc, stałam się słuchaczem.
- Gówno mnie to obchodzi. Komendanta zresztą jeszcze mniej. Bierz dupę w troki i zapierdalaj tu na złamanie… kurwa… - policjant spuścił nagle z tonu. Na twarzy wymalowało się zmęczenie.
- Stary, po prostu się pospiesz, ok.? Nie poradzę sobie bez partnera. Byłem dzisiaj u patologa… KRĘGI szyjne jasno wskazują na uduszenie. Śladów nasienia brak. Kilka siniaków, ale to równie dobrze ze względu na próby obrony… Kurwa, Grzesiek, ona została oskalpowana! Nie „jakby”… ona dokładnie zginęła jak ofiary Indiańca.
Słyszałam jeszcze, że cały komisariat za to beknie jeśli go nie złapią, jak drzwi się zamknęły. Wciąż oszołomiona wróciłam do domu i na jakiś czas odpuściłam sobie wieczorne spacery.
To zdarzyło się w zeszłą zimę, wieczorową porą. Jak mam to w zwyczaju, wzięłam mojego „psiego mordercę” – amstaffa, na krótki spacer po nieużytkach za posterunkiem policji. Pamiętam to całkiem dobrze, bo gdyby właśnie nie rasa mojego psa pewnie nie odważyłabym się na ten spacer. Od rana zewsząd trąbiono o znalezieniu jakiejś martwej nastolatki.
Akurat przystanęłam na...
Ciężko jest być ojcem nastolatki. Jeszcze ciężej jest być ojcem nastolatki i pracować jako policjant. A najgorzej, gdy w twoim mieście doszło do morderstwa nastolatki, która jest w wieku twojej córki, a ty prowadzisz te sprawę.
Klara właśnie opowiadała przez telefon koleżance co słychać. Bo ukróciłem jej wieczorne wyjścia. Była nadąsana, ale chyba rozumiała co się dzieje.
-Nati, nie moja wina, że staruszek oszalał.- mimowolnie zacząłem podsłuchiwać. Rola ojca i policjanta.- To, że znaleźli ciało tej idiotki całkowicie sparaliżowało miasto... Taa, wiem.. No okej, zabili ją, ale sama się o to prosiła. .. Natki, wszystkie chodziłyśmy do dyskoteki "KRĘGI", ale żadna z nas nie szlajała się z Grubym i jego bandą... No co ty, gdybym powiedziała ojcu zabiłby mnie, przecież mówiłam, że idę uczyć się do Kai... Słuchaj ja wiem, że zło zatacza coraz szersze kręgi i Gruby jest coraz silniejszy... I wiem, że policja powinna wiedzieć, ale Nati co oni mogą? Przecież nawet burmistrz siedzi u niego w kieszeni, komendant pewnie też... Mój staruszek za uczciwy jest.. Dzięki Bogu, że Gruby woli takie szalufy jak ta zmarła Nadia... Gadasz? Teraz spotyka się z nim Irmina? Może serio należy coś o tym napomknąć... Ale boję się o ojca, a jak go też sprzątną? Pewnie nawet proboszcz ma dług wdzięczności u Grubego. Nati, za dwa miechy matura i spadamy stąd. Lepiej siedzieć cicho. Kończę, bo chyba staruszek wrócił. Pa.
Nie wierzyłem własnym uszom, moja córcia i mataczenie, jakaś mafia. Gruby, muszę dowiedzieć się kto to jest i co ma wspólnego z nastoletnimi dziewczynami.
Ciężko jest być ojcem nastolatki. Jeszcze ciężej jest być ojcem nastolatki i pracować jako policjant. A najgorzej, gdy w twoim mieście doszło do morderstwa nastolatki, która jest w wieku twojej córki, a ty prowadzisz te sprawę.
Klara właśnie opowiadała przez telefon koleżance co słychać. Bo ukróciłem jej wieczorne wyjścia. Była nadąsana, ale chyba rozumiała co się dzieje.
...
Maciej, który i tak był juz uważany za strasznego dziwaka, od kilku dni można powiedzieć osiągał apogeum swojego dziwnego zachowania. Wygladał na zdenerowowanego, a może wkurzonego? Sama nie wiem. Nie mniej jednak znalazł się w centrum moich ostatnich obserwacji korporacyjnych towarzyszy. Dlaczego prędzej nie zwróciłam na niego uwagi? To rzeczywiście nietypowy przypadek. Od kilku dni jakby częsciej znikał, mówiąc, że wcychodzi na papierosa. Ale do diabła! W ciagu jednej godziny wychodzil z dziesieć razy. Mimo, że zajmowaliśmy biurka po sąsiedzku, wydawało się ze totlnie nie słyszy, co się do niego mówi. Prawdę mówiąc od kilku dni nawet się nie odezwał słowem. Jedynie odburkiwał. Wczesniej słowotok tego marudy nie dawał żyć wiekszości na naszym piętrze.
Moja ciekawość jednak tego dnia miała dopiero zacząć narastać. Skończyłam już pracę. Co prawda leciały mi już nadgodziny, ale że ostatnio jestem ze wszystkim ciągle do tylu i ciągle spóźniona, musiałam zostać. Po pracy umówiona byłam z Gośką, na pijackie party z okazji jej 35 urodzin. Musiałam wiec jeszcze poprawić make up. Nagle usłyszałam jak ktoś rozmawia przez telefon. Gdzieś w tylnej cześci sali. Ktoś za ścianką biurka księgowej tłumaczył zawzięcie:
-Do cholery jasnej, czy ty jeszcze masz mózg! Zgłoś to wreszcie! Dłużej nie uda mi się tego utrzymać. Rozumiesz?
Tak, to był głos Macieja. Czyżby w pracy coś nakombinował?
-Jak długo zamierzasz go jeszcze chronić? To co robi zatacza coraz wieksze KRĘGI. To na pewno nie koniec. Bedzie nastepna ofiara. Musisz go powstrzymać. Inaczej ja to zrobię!- grzmiał.
Wtedy zrozumiałam, że Maciej chyba wie za duzo, o wiele za dużo. To coś wielkiego, co powoli sądząc po jego zachowaniu nie daje mu spokoju. Nigdy nie słyszalam go tak wsciekłego, tak spanikowanego. Wyszłam z pracy dopiero kiedy upewniłam się, ze wyszedl. Przez okno odprowadziłam go wzrokiem do auta. Do Gośki spóźniłam się oczywiscie. Dwie godziny.
Maciej, który i tak był juz uważany za strasznego dziwaka, od kilku dni można powiedzieć osiągał apogeum swojego dziwnego zachowania. Wygladał na zdenerowowanego, a może wkurzonego? Sama nie wiem. Nie mniej jednak znalazł się w centrum moich ostatnich obserwacji korporacyjnych towarzyszy. Dlaczego prędzej nie zwróciłam na niego uwagi? To rzeczywiście nietypowy przypadek. Od...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
- Cześć, gdzie byłaś?
- W markecie, robiłam zakupy...
- Coś jakaś dziwna jesteś, coś się stało?
- Właściwie to nie, ale moją uwagę zwrócił młody mężczyzna, który rozmawiał przez telefon. Nie jest z naszej miejscowości, był jakiś taki tajemniczy, do telefonu mówił półgłosem, czasem szeptał. Usłyszałam kilka słów. Mówił coś o KRĘGACH, że zataczają szersze KRĘGI, wspomniał też coś o Lunie
- O Lunie? A to nie jest ten nowy groźny narkotyk, o którym ostatnio mówili w TV?
- Mówił też coś o sieci, o sprzedawcy i kradzieży, a na koniec powiedział "poniosła zasłużoną karę". O, Boże!
- Chyba musimy zadzwonić na policję, może to ma związek z tą zamordowaną ostatnio nastolatką
- Już dzwonię.
- Cześć, gdzie byłaś?
- W markecie, robiłam zakupy...
- Coś jakaś dziwna jesteś, coś się stało?
- Właściwie to nie, ale moją uwagę zwrócił młody mężczyzna, który rozmawiał przez telefon. Nie jest z naszej miejscowości, był jakiś taki tajemniczy, do telefonu mówił półgłosem, czasem szeptał. Usłyszałam kilka słów. Mówił coś o KRĘGACH, że zataczają szersze KRĘGI, wspomniał też...
Ze snu wybudził mnie podniesiony głos Janka. Choć starał się mówić cicho, jego wzburzony szept nie pozwalał mi ponownie zasnąć. Nie otwierając oczu, chłonęłam słowa, które docierały do mnie przez zamknięte drzwi łazienki.
- Oczywiście, że wiem, co mówię. Nie, nie zmyślam. Skąd wiem, skąd wiem? Marek z komendy mi powiedział. Czy ty myślisz, że ja mam czas robić sobie żarty? I to z takiej sprawy? Haruję jak wół, żeby dzieciom niczego nie brakowało. Po prostu trzymaj je blisko i kontroluj, gdzie i do kogo idą. A najlepiej niech siedzą w domu, dopóki nie złapią tego psychopaty. Co z tego, że są ferie? Czy tobie w ogóle zależy na naszych dzieciach? Rozumiem, że mnie masz gdzieś, spoko, ale oni w niczym nie zawinili, więc bądź tak miła i przez ten tydzień, kiedy masz się nimi opiekować, zrób to porządnie. Zło czai się na każdym rogu i dopóki nie znajdą winnego, każdy jest podejrzanym, rozumiesz? Nieszczęścia w tym mieście rozprzestrzeniają się w zastraszającym tempie i nie chcę, żeby stały się też naszym udziałem. Nie płacz, wszystko będzie dobrze, tylko dostosuj się do moich rad. I proszę Cię, rób Julce ten masaż, który Ci pokazywałem. Lekarz mówił, że to KRĘGI szyjne są problemem. Rogulski to żadnej szarlatan.. Dobra, nie mam czasu więcej gadać, muszę iść do roboty. Na razie.
Przestałam leżeć chyba przy słowie „psychopata”. Pytania cisnęły mi się na usta, ale cierpliwie czekałam aż wyjdzie z łazienki. Po minucie od skończonej rozmowy stanął w drzwiach.
- Janek, co się dzieje?
Ze snu wybudził mnie podniesiony głos Janka. Choć starał się mówić cicho, jego wzburzony szept nie pozwalał mi ponownie zasnąć. Nie otwierając oczu, chłonęłam słowa, które docierały do mnie przez zamknięte drzwi łazienki.
- Oczywiście, że wiem, co mówię. Nie, nie zmyślam. Skąd wiem, skąd wiem? Marek z komendy mi powiedział. Czy ty myślisz, że ja mam czas robić sobie żarty?...
Pozornie spokojne miasto w bardzo krótkim czasie zmieniło zupełnie swoje oblicze. Mieszkańcy żyją w poczuciu strachu. Czy bruyalne morderstwo jest początkiem kolejnej serii brutalnych morderstw, która miała miejsce w przeszłości. Słowa podsłuchane w telefonicznej rozmowie przekonały mnie do tego, że koszmar z dawnych lat powrócił na nowo.
- Nikt nie może się dowiedzieć że to ten sam morderca - wyszeptał do słuchawki policjant.
-Ludzie mają prawo wiedzieć. Informacje powinny dostać się do mediów.
-To wzbudzi strach i panikę, a z pewnościa w śledztwie nie będzie to pomocne...
-A jeśli ludzie dowiedzą się o tym zinnych źródeł. Panika i tak będzie nieunikniona, a a dodatek zaufanie do policji spadnie do zera.
-Nie mamy wystarczających dowodów...
-Te wypalone KRĘGI na ciele to dla Ciebie za mało... Tylko ten sam psychopata mógł dokonać czegoś aż tak makabrycznego...
-Pssst nie mów o tym przez telefon. A jak ktoś podsłuchuje?
-Stary jestem policjantem od 20 lat... Wiem co robię...
A jednak nie wiedział. Wszystko słyszałem i pech chciał że jestem dziennikarzem....
Pozornie spokojne miasto w bardzo krótkim czasie zmieniło zupełnie swoje oblicze. Mieszkańcy żyją w poczuciu strachu. Czy bruyalne morderstwo jest początkiem kolejnej serii brutalnych morderstw, która miała miejsce w przeszłości. Słowa podsłuchane w telefonicznej rozmowie przekonały mnie do tego, że koszmar z dawnych lat powrócił na nowo.
- Nikt nie może się dowiedzieć że...
Byłam wściekła. Marzyłam o nocnej imprezie nad Wisłą, ale matka nie chciała o tym słyszeć. Od czasu śmierci tej blondyny jest przewrażliwiona. Pełna nadziei ruszyłam do kuchni, z której dobiegał jej głos. Stała odwrócona do mnie tyłem i zawzięcie tłumaczyła coś komuś przez telefon.
- Nic nie rozumiesz. To zło zatacza coraz większe KRĘGI! Mam puścić Maryśkę do tego piekła? Doskonale wiesz, że jest na liście. Nie udawaj, że nie rozumiesz. Giną nasze dzieci! Najpierw syn Ani, potem córka Wojtka, córka Majki, a teraz córka Gabriela... To zemsta, dobrze o tym wiesz. Popełniłyśmy błąd, a teraz płacą za niego nasze dzieci. Myśleliśmy, że jak rozproszymy się po Polsce, to oni nas nie znajdą. Myliliśmy się. Musimy coś zrobić! Nie pozwolę... - matka urwała, gdy po energicznym odwróceniu jej wzrok padł na mnie. - Zadzwonię później. - Rozłączyła się, po czym drżącym głosem zapytała - Ile słyszałaś?
- Wystarczająco - szepnęłam - o co tu chodzi?
- Usiądź, wytłumaczę Ci wszystko...
Stanowczo wolałabym nie wiedzieć, ale gdy skończyła swą historię wiedziałam już, że od teraz nasze życie będzie nieustanną ucieczką...
Byłam wściekła. Marzyłam o nocnej imprezie nad Wisłą, ale matka nie chciała o tym słyszeć. Od czasu śmierci tej blondyny jest przewrażliwiona. Pełna nadziei ruszyłam do kuchni, z której dobiegał jej głos. Stała odwrócona do mnie tyłem i zawzięcie tłumaczyła coś komuś przez telefon.
- Nic nie rozumiesz. To zło zatacza coraz większe KRĘGI! Mam puścić Maryśkę do tego piekła?...
- Ale to jest tylko w domu u Kowalskich?
- Nie. Kilka dni później Filipek mówiła, że u niej jest dokładnie to samo.
- Może zmyśla.
- Nie wiem. Księdza do siebie wołała.
- Co ty mówisz? To musi to być prawda.
- Ponoć jest u wszystkich, którzy byli na tej wymianie uczniów. Na szczęście większość z nich nie była z naszej wsi.
- A ilu ich tam było na tej wymianie?
- Coś koło trzydziestu osób.
- To dużo. A jeśli to zaraźliwe? Pomyśl, że to coś zatacza KRĘGI nie tylko wokół naszej wsi, ale wokół kilkunastu kolejnych miejscowości.
- Kaznodzieja mówi, że to nie zaraźliwe. Ale sam rady nie daje. Posiłki wezwał. Opowiadał, że gapili się tylko w to coś. A na widok wody święconej śmiali mu się w twarz. To jakiś nowy czort. Zmutowany, czy ja wiem. Co on zrobił z tymi dziećmi…
- Szkoda dzieci. Wyglądają jak zombie. A jak to się nazywa? Żebym wiedział, jak mojemu się tego zachce.
- Jakoś tak nie po naszemu. Niech pomyślę. Smar… Smar… Smartphone.
- Brzmi jak z piekła rodem. A duże to?
- Maciupkie.
- To jak on ją w tym poznał?
- Randkowali w tym czymś. A że on dobry w te klocki, to dowiedział się, gdzie ona mieszka i zginęła dziewczyna.
- Bo na męża to trzeba we wsi szukać. Każdy o każdym wszystko wie. A to ten Kowalskiej też już randkuje?
- Chyba tak, skoro ten smartphone ma.
- Trzeba mu u nas jakieś brzydkiej poszukać, co by go nie rzuciła. Jak on pójdzie do miastowej i go nie zechce, zdarzy się kolejne nieszczęście.
- Brzydkiej mówisz? A ta twoja córuchna to ile już ma lat? Może jeszcze nie za stara?
- Ale to jest tylko w domu u Kowalskich?
- Nie. Kilka dni później Filipek mówiła, że u niej jest dokładnie to samo.
- Może zmyśla.
- Nie wiem. Księdza do siebie wołała.
- Co ty mówisz? To musi to być prawda.
- Ponoć jest u wszystkich, którzy byli na tej wymianie uczniów. Na szczęście większość z nich nie była z naszej wsi.
- A ilu ich tam było na tej wymianie?
- Coś koło...
Jak każdego dnia w przerwie wychodzę do parku i zajmuję tą samą ławeczkę. Wyjmuję prasę i pochłaniam się w kolejnych doniesieniach o morderstwie ślicznej nastolatki, Agaty. Mężczyzna zajmujący ławkę po przeciwnej stronie alei coraz głośniej i bardziej nerwowo rozmawia przez telefon. Zaczynam przysłuchiwać się dyskretnie rozmowie.
- Oszalałeś, to kolejna osobą, którą byśmy wtajemniczyli. Wiedziałem ja i Ty. To miał być koniec. A ta sprawa zaczyna obejmować coraz szerszy KRĄG ludzi. Tak nie może być. Im więcej osób wie, tym większe jest prawdopodobieństwo, że ktoś coś schrzani, lub sypnie. Agata miała być początkiem, a jeśli tak dalej będziemy wtajemniczać kolejnych z naszego biznesu nici. Wiesz, że sprawa się rypła, bo laska była zbyt narwana. Narobiła by więcej szkody, niż byśmy zarobili. Dlatego musiało tak się skończyć, ale kolejnym razem nie popełnimy już tych błędów. Mądrze będziemy dobierać dziewczyny. Teraz kończę, muszę jeszcze posprzątać brudy po Twojej dociekliwej żonie.– W mojej głowie od razu zaczęły wirować zdania z przeczytanego artykułu. Przecież ten facet mówił o tej samej dziewczynie. Dyskretnie zerknąłem na odchodzącego mężczyznę, tak aby nie dostrzegł, że jest obserwowany. Koniecznie musiałem powiadomić o tym policję, to musiało mieć jakieś powiązanie, niemożliwe że mówił o innej Agacie!
Jak każdego dnia w przerwie wychodzę do parku i zajmuję tą samą ławeczkę. Wyjmuję prasę i pochłaniam się w kolejnych doniesieniach o morderstwie ślicznej nastolatki, Agaty. Mężczyzna zajmujący ławkę po przeciwnej stronie alei coraz głośniej i bardziej nerwowo rozmawia przez telefon. Zaczynam przysłuchiwać się dyskretnie rozmowie.
- Oszalałeś, to kolejna osobą, którą byśmy...
...
-Tak, naprawdę, to się stało.
-Nie, nie wiem, daj mi spokój.
-Naprawdę nie widziałem, psiarnia wszystkich szybko odciągnęła wzzystkich od miejsca zbrodni, ale słyszałem, że ma obcięte dłonie.
-Też w to nie wierzyłem, ale zanim mnie psy odciągnęły zobaczyłem u niej krwawe kikuty.
-Myślisz, że gdybym wiedział kto to zrobił, to stałbym tu i rozmawiał z tobą?
-Tak, mniej więcej w takim wieku.
-Faktycznie, w wieku twojej Ani! Spokojnie, to była brunetka.
-No, wielkie szczęście. Ja bym teraz nie wypuszczał dzieci w noc.
-Nie słyszałeś? Historia toczy KRĘGI, pamiętasz co było przed laty? A nie faktycznie, jeszcze się wtedy nie wprowadziłeś. Ale ostrzegam cię, zło zatacza kręgi, to co było stanie się ponownie. Na twoim miejscu pilnowałbym dzieci.
-Co się stało? Opowiem ci, ale to nie jest rozmowa na telefon.
-No dobra, to jesteśmy umówieni.
...
-Tak, naprawdę, to się stało.
-Nie, nie wiem, daj mi spokój.
-Naprawdę nie widziałem, psiarnia wszystkich szybko odciągnęła wzzystkich od miejsca zbrodni, ale słyszałem, że ma obcięte dłonie.
-Też w to nie wierzyłem, ale zanim mnie psy odciągnęły zobaczyłem u niej krwawe kikuty.
-Myślisz, że gdybym wiedział kto to zrobił, to stałbym tu i rozmawiał z tobą?
-Tak, mniej...
- Co mnie tak swędzi? - Witek stał w kolejce po kawę i wiercił się, żeby choć odrobinę ukoić nieprzyjemny świąd. Nie wytrzymam - pomyślał. Dobrze, że zaraz moja kolej. Kupił czarną bez cukru i pobiegł do toalety. Wszedł do kabiny, odstawił kawę na podłogę i zaczął się rozbierać. Uczucie swędzenia powoli zmieniało się w... pieczenie? Witek spojrzał pod lewą pachę, potem pod prawą. Znamiona? KRĘGI? Przyjrzał się dokładniej. Przypomina odwrócony pentagram w kole. Co to za gówno? - pomyślał przestraszony. Kiedy dzwonek telefonu w sąsiedniej kabinie przeszył ciszę Witek mimowolnie podskoczył. Kawa z przewróconego kubka rozlała się po podłodze.
- Na razie 48 ofiar, z czego tylko 7 w Krakowie - powiedział nieprzyjemny głos. Cisza. Tak, będzie znacznie więcej, Twój “projekt” jest najważniejszy. Cisza. Kolejny Łowca ma spory potencjał. Cisza. Witka nie będę musiał długo przekonywać. Cisza.
Przerażenie sparaliżowało Witka, tylko jego serce chciało desperacko wyrwać się z piersi. 7 ofiar, młode kobiety, coś kojarzył z wiadomości. Czy właśnie usłyszał swoje imię? Prawie krzyknął kiedy spostrzegł, że jego nogi stoją w kałuży krwi.
- Prawda, Witek? Chyba nie chcesz, żeby Zosia była kolejna? - wymruczał głos zza ścianki. Instrukcje dostaniesz mailem. Cisza.
Spanikowany Witek uchylił drzwi kabiny, rozejrzał się. Nikogo nie ma. Na podłodze tylko rozlana kawa. To ze stresu - pomyślał z ulgą. Obmywał twarz kiedy jego telefon zawibrował w kieszeni. Spojrzał na ekran. Mail.
Zemdlał.
- Co mnie tak swędzi? - Witek stał w kolejce po kawę i wiercił się, żeby choć odrobinę ukoić nieprzyjemny świąd. Nie wytrzymam - pomyślał. Dobrze, że zaraz moja kolej. Kupił czarną bez cukru i pobiegł do toalety. Wszedł do kabiny, odstawił kawę na podłogę i zaczął się rozbierać. Uczucie swędzenia powoli zmieniało się w... pieczenie? Witek spojrzał pod lewą pachę, potem pod...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
...
-... i tego się boję.
- No coś Ty. Przecież nie możesz popadać w paranoję. To jest przecież jeszcze młoda dziewczyna. Musi się wyszaleć. Nie możesz więzić jej w domu, ponieważ ktoś został zabity.
- Nie przeżyłabym gdyby mojej córce coś się stało. Posłuchaj. Nie wiadomo kto jest mordercą. Z moich obserwacji wynika, że jedna osoba podejrzewa o morderstwo drugą. Ludzie stają się nieufni i agresywni. Wysyłają sobie pogróżki i wzajemnie się śledzą. Zaczynamy popadać w paranoje. Nie wiem co robić, ale najbezpieczniej będzie jeżeli przez jakiś czas nie będę pozwalać jej wychodzić wieczorami.
- Wydaje mi się, że jesteś przewrażliwiona. Przecież nie może być tak źle jak mówisz. Może te wszystkie wydarzenia....
- Posłuchaj! Ty jestes ponad 200 kilometrów od nas! Nie zdajesz sobie sprawy z tego co się tu dzieje! Wszystko się zmieniło! Nie jest już tak miło i przyjemnie jak kiedyś....KRĘGI podejrzanych są coraz szersze. Boję się, że i mnie będą podejrzewać, ponieważ źle na kogoś spojrzę, zrobię nie takie zakupy jak zawsze czy nie pójdę do pracy. Teraz każdy aspekt jest dobry żeby ktoś wydał się podejrzanym...
...
-... i tego się boję.
- No coś Ty. Przecież nie możesz popadać w paranoję. To jest przecież jeszcze młoda dziewczyna. Musi się wyszaleć. Nie możesz więzić jej w domu, ponieważ ktoś został zabity.
- Nie przeżyłabym gdyby mojej córce coś się stało. Posłuchaj. Nie wiadomo kto jest mordercą. Z moich obserwacji wynika, że jedna osoba podejrzewa o morderstwo drugą. Ludzie...
Na komisariacie znalazłam się tylko dlatego, że chciałam zgłosić kradzież mojego nowiutkiego roweru. To był już trzeci w tym roku. Już miałam zapukać do drzwi, które wskazał mi strażnik przy bramie, gdy dobiegły mnie odgłosy rozmowy. W sumie słyszałam jedną osobę...
- To zaszło za daleko, musisz przestać! Dobrze wiesz o co mi chodzi... - przerwa - Rozumie, więc mam pozwolić ci na krótki wywiad... - przerwa - mogę za to wylecieć... - przerwa - wiem, wiem... - przerwa - powiem im to, zło zatacza coraz większe KRĘGI... - przerwa - minimum trzydzieści procent... - przerwa - rozumiemy się. Więc następnego trupa znajdę na nowym osiedlu przy oczyszczalni? - przerwa - mam nadzieję, że to juz ostatni... - przerwa - na razie bracie.
Miałam ochotę uciec, ale wtedy drzwi gabinetu otworzyły się i zobaczyłam gliniarza...
- Wujek Maks? - szok był ogromny
- Cześć pszczoło, co tu robisz?
- Chciałam zgłosić kradzież roweru, a ty?
- Wziąłem sprawę tych zabójstw...
- Przecież było tylko jedno, ta dziewczyna...
Spisałam zgłoszenie kradzieży, ale dopiero idąc do domu fakty zaczęły do mnie docierać. Wujek znał mordercę - nazwał go bratem - miał jednego brata - jego brat to mój ojciec - jestem córką mordercy?
Na komisariacie znalazłam się tylko dlatego, że chciałam zgłosić kradzież mojego nowiutkiego roweru. To był już trzeci w tym roku. Już miałam zapukać do drzwi, które wskazał mi strażnik przy bramie, gdy dobiegły mnie odgłosy rozmowy. W sumie słyszałam jedną osobę...
- To zaszło za daleko, musisz przestać! Dobrze wiesz o co mi chodzi... - przerwa - Rozumie, więc mam pozwolić...
Co za dzień! Nie dość, że zapomniałam o dzisiejszym spotkaniu z mamą to jeszcze spadł ten cholerny śnieg. Dobrze, że ten dzień już się kończy, jak wrócę do domu wezmę gorącą, długą kąpiel. O budka telefoniczna! Myślałam, że wszystkie zostały już zlikwidowane. Zaraz... ktoś tam jest. Ciekawe o czym rozmawia...
-Stachu wiem, że nie powinienem dzwonić... Tak wiem, że mnie wylali... Ale posłuchaj mnie, możesz tyle dla mnie zrobić? To naprawdę ważne... Wiesz, że pracuje teraz jako prywaty detektyw, dostałem sprawę, która może wiązać się z waszym śledztwem. Kobieta, którą śledzę wydaje się szukać sprawcy morderstwa tej dziewczyny... Tak jestem pewny. Masz chwilę żeby się dzisiaj spotkać?... Wiem, ale to może być ważne. Ta sprawa zaczyna zataczać coraz szersze KRĘGI. Mam swoje podejrzenia, ale to nie rozmowa na telefon... Skąd dzwonie? Z budki przy Kilińskiego... Tak, jest tutaj mała kawiarnia na przeciwko... Dobrze, będę na Ciebie czekał... Bądź ostrożny, wydaje mi się, że ktoś mnie podsłuchuje...
O Boże... Muszę stąd uciec i to jak najszybciej. Co ja przed chwilą usłyszałam, co to za morderstwo? Mam nadzieje, że mnie nie zauważył...
Co za dzień! Nie dość, że zapomniałam o dzisiejszym spotkaniu z mamą to jeszcze spadł ten cholerny śnieg. Dobrze, że ten dzień już się kończy, jak wrócę do domu wezmę gorącą, długą kąpiel. O budka telefoniczna! Myślałam, że wszystkie zostały już zlikwidowane. Zaraz... ktoś tam jest. Ciekawe o czym rozmawia...
-Stachu wiem, że nie powinienem dzwonić... Tak wiem, że mnie...
Stała za półuchylonymi drzwiami i nie wiedziała co zrobić: uciekać? Po tym co usłyszała na pewno nie wejdzie... Strach zmieszany z totalnym zaskoczeniem sparaliżował ją zupełnie. To głos doktora B.! Nie mogąc się ruszyć, z rosnącym przerazeniem słuchała ściszonej, podekscytowanej relacji: "Słuchaj, ja Cię proszę o dyskrecję, ale zrób coś, spróbuj! Dłużej nie utrzymam tego w tajemnicy, nie da się! Zrozum, jestem lekarzem! Nie mogę tuszować tego w nieskończoność! Ja w i e m, że On wrócił! Wszyscy zmarli pensjonariusze mieli zmiażdżone KRĘGI szyjne! Jestem pewien, że to On! Musisz koniecznie coś zrobić! Jeśli sprawa się powtórzy- muszę zawiadomić władze. ..Głos ściszył się do szeptu: nie mogę kryć go dłużej, zbyt wiele ofiar...
Stała za półuchylonymi drzwiami i nie wiedziała co zrobić: uciekać? Po tym co usłyszała na pewno nie wejdzie... Strach zmieszany z totalnym zaskoczeniem sparaliżował ją zupełnie. To głos doktora B.! Nie mogąc się ruszyć, z rosnącym przerazeniem słuchała ściszonej, podekscytowanej relacji: "Słuchaj, ja Cię proszę o dyskrecję, ale zrób coś, spróbuj! Dłużej nie utrzymam...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
[...]
- Nie wiem co jest grane, ale powoli mam dość tego miasta i tych dwulicowych, pozbawionych skrupułów ludzi, którzy tylko czekają na okazję, by uderzyć w niewinnych.
- Mnie też to przytłacza, kiedyś mieliśmy kontrolę nad tym ścierwem, ale teraz wymykają nam się z rąk.
- Bo działają rozmyślnie, na zlecenie. KRĘGI przestępcze są jak misternie utkana pajęczyna, tu nie ma przypadków. Każda ofiara to pionek w jakiejś grze.
- Nawet przypadkowa?
- Każda. Oni nie znają słowa przypadek, raczej okazja.
- Wiesz, że szykują grubszą akcję przed świętami?
- Wiem i to też mi nie daje spać po nocach. Kurwa... jak możemy dopuścić do tego, żeby działali na terenie centrum handlowego i to na tydzień przed wigilią.
- Akurat my tu mamy najmniej do gadania.
- Ale tam będą niewinni ludzie. Matki z dziećmi, uczniowie, staruszki...
- A propos matki z dziećmi, jeśli masz na względzie swoich bliskich lepiej wyłącz sumienie i bierz się do roboty. Widzimy się za godzinę, tam gdzie zwykle.
[...]
- Nie wiem co jest grane, ale powoli mam dość tego miasta i tych dwulicowych, pozbawionych skrupułów ludzi, którzy tylko czekają na okazję, by uderzyć w niewinnych.
- Mnie też to przytłacza, kiedyś mieliśmy kontrolę nad tym ścierwem, ale teraz wymykają nam się z rąk.
- Bo działają rozmyślnie, na zlecenie. KRĘGI przestępcze są jak misternie utkana pajęczyna, tu nie ma...
Ponury, nudny dzień miał się ku końcowi. Nad Wisłą unosiła się szara mgła, pożerając sylwetkę Wawelu niczym ogromny smok.
- Przecież to nie moja wina! - Usłyszałam podniesiony głos. Chwila przerwy. - To ich wina, mogli zrobić, co należy, kiedy jeszcze można było...
Zlokalizowałam osobnika. Ciemna kurtka, kaptur na głowie, dżinsy, ot, zwykły przechodzień deszczowo-śniegowego dnia na bulwarach wiślanych.
- Wiesz co, jeśli ja mam tak pracować, to rezygnuję. Tak, zrezygnuję. - Mężczyzna trzymał kurczowo w dłoni telefon.
- Nie obchodzi mnie umowa. Zło nigdy nie śpi. - Tu nastąpił dłuższy monolog jego rozmówcy. - Roztacza coraz szersze kręgi. Kto? Zło, no zło, a kto? Chyba nie Święty Mikołaj... Może oni już planują zemstę na mnie? Nie dam się im! Nie, nie mogę odpuścić...
- Wszystkie KRĘGI w moim kręgosłupie każą mi dotrzymać słowa. I kropka. Jak raz odpuszczę, to potem nikt mnie nie będzie szanował! - Mężczyzna, jakby dopingując swoje słowa, uniósł pięść.
Jego rozmówca chyba nie był zbyt zadowolony. Mówił długo i zaciekle, a mężczyzna stał tylko i słuchał. W pewnej chwili, korzystając może z przerwy na oddech kogoś po drugiej stronie drutu, odezwał się z westchnieniem:
- Dobrze, już dobrze, zrobię to. Pozwolę im poprawić te cholerne oceny, a oni wlezą mi na głowę, jak zawsze zresztą. Ale na święta to ja nie chcę kolejnych bombonierek z chińskiej czekolady, tylko dwa tygodnie dodatkowego urlopu!
Ponury, nudny dzień miał się ku końcowi. Nad Wisłą unosiła się szara mgła, pożerając sylwetkę Wawelu niczym ogromny smok.
- Przecież to nie moja wina! - Usłyszałam podniesiony głos. Chwila przerwy. - To ich wina, mogli zrobić, co należy, kiedy jeszcze można było...
Zlokalizowałam osobnika. Ciemna kurtka, kaptur na głowie, dżinsy, ot, zwykły przechodzień deszczowo-śniegowego...
- Wiesz Instruktorze, ja muszę znowu to zrobić… Daj mi zezwolenie. Proszę…
- Ale dlaczego chcesz to zrobić? Ci, którzy węszą są bardzo blisko. Musimy uważać.
- Przepraszam za nadgorliwość, ale one wróciły… To trudne do zniesienia…
- Twoje wizje… Co widzisz tym razem?
- Figury, coś jakby ich kolaże i wzajemne przenikanie, one każą mi to robić… Te KRĘGI, te kwadraty, elipsy, trójkąty… One karzą… Ta geometria diabła chce bym znowu to zrobił!
- Musisz zwalczyć to uczucie, jeśli teraz ulegniesz pokusie nasza misja będzie zagrożona. Bądź silny Uczniu!
- Tak Instruktorze, masz rację, przebacz chwilę zwątpienia!
- Wiesz Instruktorze, ja muszę znowu to zrobić… Daj mi zezwolenie. Proszę…
- Ale dlaczego chcesz to zrobić? Ci, którzy węszą są bardzo blisko. Musimy uważać.
- Przepraszam za nadgorliwość, ale one wróciły… To trudne do zniesienia…
- Twoje wizje… Co widzisz tym razem?
- Figury, coś jakby ich kolaże i wzajemne przenikanie, one każą mi to robić… Te KRĘGI, te kwadraty, elipsy,...
Wieczór w knajpie był ciężki. Musiałam chwilę odpocząć.
-Idę zapalić! - krzyknęłam do barmana, który w odpowiedzi machnął tylko ręką. Zarzuciłam bluzę, wzięłam papierosy i wyszłam na zewnątrz na tył budynku. Było zimno, więc chwila na papierosa była krótka. Miałam już wrócić do środka, gdy coś usłyszałam. W pierwszej chwili pomyślałam, że to jakiś bezdomny grzebie w śmietniku ale po chwili doleciał mnie męski głos.
-Miałeś nie dzwonić - wyjrzałam ostrożnie za rogu budynku ale nikogo nie zauważyłam. - Miałeś wyjechać z miasta.
Przez chwilę panowała cisza.
-Jedna martwa dziewczyna w zeszłym tygodniu, teraz następna - ścierpła mi skóra. - I te trzy znalezione na przedmieściach Lublina. I to wszystko w ciągu trzech tygodni.
Rzeczywiście coś w telewizji mówili o porwaniach młodych dziewczyn. Znajdowano je po jakimś czasie bestialsko zmasakrowane.
-Masz rację - w końcu spostrzegłam mężczyznę. - Ta sprawa zatacza coraz szersze KRĘGI. Zbyt wiele osób wie o nas.Trzeba je uciszyć.
Mężczyzna raptem odwrócił sie w moją stronę. Ledwo udało się mi stłumić krzyk i pędem wróciłam do środka. Barman spojrzał na mnie zdziwiony. Serce łomotało mi niemiłosiernie. Co ja mam teraz zrobić? Powiedzieć komuś o tej rozmowie?
Wieczór w knajpie był ciężki. Musiałam chwilę odpocząć.
-Idę zapalić! - krzyknęłam do barmana, który w odpowiedzi machnął tylko ręką. Zarzuciłam bluzę, wzięłam papierosy i wyszłam na zewnątrz na tył budynku. Było zimno, więc chwila na papierosa była krótka. Miałam już wrócić do środka, gdy coś usłyszałam. W pierwszej chwili pomyślałam, że to jakiś bezdomny grzebie w...
Cześć Robert
Cześć Janek
Janek -Dzwonię do ciebie by zapytać po pierwsze to o to co u Ciebie słychać jak na kolegę przystało.No,a po drugie nie wiem czy słyszałeś o tym morderstwie młodej nastolatki , o którym jest głośno od samego rana w telewizji?
Robert.
U mnie wszystko ok,a o morderstwie nic nie słyszałem pierwsze słyszę od ciebie.A co się to stało?
Janek-Czekaj już ci mówię
Robert. No to słucham co się to dzieje w naszym mieście.
Janek-W jednym ze śląskich miast,w lesie znaleziono zwłoki młodej kobiety.Ciało było oskalpowane ze skóry,a niektóre jego części mam tu na myśli ręce i nogi były oddzielone od tułowia i leżały kilka metrów dalej. W pierwotnym miejscu leżał tylko tułów z głową.A skóry zdjętej z ciała też nie odnaleziono na miejscu zbrodni.Przybyli na miejsce zabójstwa policjanci uważają, iż mordercą jest jakiś łowca skór ,lub człowiek który lubi ludzkie mięso. Podejrzewają ,że może on wrócić po swoje trofea.
Robert
To co usłyszałem to coś strasznego.Wcześniej ktoś zaginął,jakiś młody facet,ale to nie było zgłoszone.
Janek-Ale to nie u nas chyba
Robert-Tak u nas .To miasto jest skazane na zło,które zatacza coraz szersze "KRĘGI"
nic nie wiem,kurde trzeba uważać.no ale co zrobić ,trzeba żyć dalej.Nic na to nie poradzimy
Janek -To prawda.Nic nie wiedziałem o tym ,że takie rzeczy dzieją się w naszym mieście.To przykre.
Robert .Dzięki za telefon Janek ,nie mam w tej teraz czasu.Pogadamy innym razem.Pa
Janek
Pa.
Cześć Robert
Cześć Janek
Janek -Dzwonię do ciebie by zapytać po pierwsze to o to co u Ciebie słychać jak na kolegę przystało.No,a po drugie nie wiem czy słyszałeś o tym morderstwie młodej nastolatki , o którym jest głośno od samego rana w telewizji?
Robert.
U mnie wszystko ok,a o morderstwie nic nie słyszałem pierwsze słyszę od ciebie.A co się to stało?
Janek-Czekaj już ci...
Próbowałam dodzwonić się do Joanny, która jak zwykle miała zajętą linię. Z jednej strony, to zrozumiałe - matka dwójki dzieci, aktywna zawodowo, mająca na głowie masę spraw i obowiązków. Zawzięłam się i spróbowałam ponownie. Cisza. Ale... coś zatrzeszczało. Zdziwiłam się. Czyżby mój najnowszy smartphone nie był już taki najnowszy i wymaga wymiany? Wtedy usłyszałam jego głos. Nie wiedziałam, że przez przypadek stałam się słuchaczką rozmowy człowieka poszukiwanego listem gończym. Nie wiem do kogo mówił, ale z namaszczeniem opowiadał o złu, zbrodni, której dokonał. Zaplanowanej, przemyślanej, precyzyjnej. Włączyłam nagrywanie w telefonie. "Nastoletni wiek, to czas buntu i beztroski. Nie można tak żyć. Trzeba pokazać tym kpiącym ze świata lekkoduchom, że zło krąży wokół nich i trzeba mieć się na baczności. Ha, ha! Pokazałem! Ta młoda dziewczyna była przykładem, o którym mam nadzieję będą pamiętać wszyscy. Zło zatacza KRĘGI na niewinnej tafli nastoletnich istnień. Musi krążyć, żeby ukracać beztroskę. Czas na kolej... ne... Działa... nia-z-moj-ej stro..".
Przerwało. Może usłyszał mój oddech? Właśnie zmierzam z nagraniem na komisariat policji. Obym tam dotarła. Nie jestem już nastolatką, więc chyba nic mi nie grozi...
Próbowałam dodzwonić się do Joanny, która jak zwykle miała zajętą linię. Z jednej strony, to zrozumiałe - matka dwójki dzieci, aktywna zawodowo, mająca na głowie masę spraw i obowiązków. Zawzięłam się i spróbowałam ponownie. Cisza. Ale... coś zatrzeszczało. Zdziwiłam się. Czyżby mój najnowszy smartphone nie był już taki najnowszy i wymaga wymiany? Wtedy usłyszałam jego...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Ciszę na zalanym mrokiem osiedlowym podwórku przerwał nagły wybuch głośnego męskiego śmiechy. Było w nim coś zmysłowego i przerażającego zarazem. Coś, co nagle każe ptakom wzbić się w powietrze i znaleźć bezpieczne schronienie daleko od tego miejsca.
Wraz z nagłym dźwiękiem Agata zastygła w bezruchu podnosząc klapę, żeby wyrzucić śmieci. Wzdrygnęła się z niepokojem i szybko przebiegła wzrokiem po najbliższym otoczeniu szukając sprawcy całego zamieszania. O dziwno znowu zapadła głęboka cisza przerywana odległym trąbieniem aut, czy karetką pędząca na sygnale. Pomyślała, że czuje się jakoś nieswojo, więc cichutko włożyła śmieci do kosza i delikatnie opuściła klapę, żeby tylko nie zrobić hałasu i nie zwrócić na siebie uwagi. Odwróciła się i szybkim krokiem ruszyła w stronę swojej klatki wejściowej, jak na złość umieszczonej w najciemniejszym rogu podwórka. Nagle kątem oka zauważyła po lewej stronie jakiś delikatny ognik i usłyszała:
- ..ten krąg w zbożu to jeszcze nic, chcę zobaczyć ich miny, jak rano zobaczą go wypełnionego morzem głów - i znowu ten głęboki śmiech.
Stanęła jak wryta, jakby chciała się zatopić w ciemności, a było już za późno, zauważył ją. Spokojnie mocno zaciągnął się papierosem i ostatnie co zapamiętała, to dwa palce trzymające papierosa pokryte tatuażami w KRĘGI. Kompilacja złego czasu i złego miejsca sprawiły, że stała się pierwszą kroplą w morzu...
Ciszę na zalanym mrokiem osiedlowym podwórku przerwał nagły wybuch głośnego męskiego śmiechy. Było w nim coś zmysłowego i przerażającego zarazem. Coś, co nagle każe ptakom wzbić się w powietrze i znaleźć bezpieczne schronienie daleko od tego miejsca.
Wraz z nagłym dźwiękiem Agata zastygła w bezruchu podnosząc klapę, żeby wyrzucić śmieci. Wzdrygnęła się z niepokojem i szybko...
Kręgi[bookLink]4851675|Kręgi[/bookLink]
Kręgi[bookLink]4851675|Kręgi[/bookLink]
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
