-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać436 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać16 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać13
forum Oficjalne Akcje i konkursy
[Zakończony] Już mi niosą suknię z welonem - wygraj książkę "Salon sukien ślubnych".
Początek lat trzydziestych XX wieku w Tennessee. Cora Scott prowadzi odziedziczony po swojej ciotecznej babce salon sukien ślubnych. Panny młode przyjeżdżają aż z samego Birmingham, by dzięki Corze poczuć się wyjątkowo. Ona sama zaś z utęsknieniem czeka na dzień, w którym jej ukochany powróci z wojaży i z niej uczyni pannę młodą. Mijają jednak dni, miesiące, lata... Ponad osiemdziesiąt lat później, Haley Morgan na nowo próbuje odnaleźć swoje miejsce w życiu. Kiedy decyduje się otworzyć urokliwy, choć opuszczony salon sukien ślubnych, musi wykazać się odwagą.
Dla wielu ludzi formalne zatwierdzenie związku jest ważnym, przełomowym momentem. Poświęcają dużo czasu na odpowiednie przygotowanie do celebrowania tej chwili. Cora, bohaterka powieści, w oczekiwaniu na powrót narzeczonego wyobraża sobie ich dzień zaślubin. Jakie jest Wasze podejście do ślubów? Lubcie czy unikacie? A może tak jak Cora snujecie wizję ceremonii dla Was idealnej?
Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.
Nagrody
Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.
Salon sukien ślubnych
Autor : Rachel Hauck
Regulamin
- Konkurs trwa od 4 października do 11 października włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
- Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
- Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
- Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
- Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Św. Wojciech.
- Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
odpowiedzi [69]
Konkurs został zakończony. Za wszystkie odpowiedzi dziękujemy!
Wybraliśmy zwycięskie prace:
anius90
Anksunamun
ki24
kaarolaa0
kreslarka
Serdecznie gratulujemy! Z laureatami skontaktujemy się bezpośrednio.
Konkurs został zakończony. Za wszystkie odpowiedzi dziękujemy!
Wybraliśmy zwycięskie prace:
anius90
Anksunamun
ki24
kaarolaa0
kreslarka
Serdecznie gratulujemy! Z laureatami skontaktujemy się bezpośrednio.
Byłam na wielu ślubach i zawsze dobrze się bawiłam. Jest jednak taki jeden ślub, z którym mam problem :)...
Jak wspomniałam, byłam na wielu ślubach i tylko na jeden nie dotarłam... na swój :D.
Śluby to wspaniała uroczystość i zawsze uważałam, że jedna z niewielu faktycznych okazji do świętowania. Swój własny ślub planowałam tak szczegółowo, że mój luby dostawał powoli bzika :D. Każdą kwestię uroczystości miałam zapiętą na ostatni guziczek, sama skonstruowałam menu na wesele, wybrałam ozdoby sali, zespół i piosenki jakie mają zaśpiewać - wszystkie te przepiękne bajery, które z radością robi każda panna młoda. Jednak z samego ślubu wyszła najlepsza groteska jaka może być... Zespół, który wybrałam już nie grał na ślubach, bo przestał istnieć... Sukienka, którą wybrałam została sprzedana dwa tygodnie wcześniej... Kucharka, która miała gotować wyjechała za granicę... a ksiądz odmówił udzielenia ślubu... Jednym zdaniem: wszystko co mogło poszło nie tak.
No więc skończyło się na tym, że trzy razy przekładaliśmy uroczystość -
łącznie przez 3 lata i za każdym razem wychodziły nowe problemy. Ślub wzięliśmy więc w urzędzie, wesela nie było, a ja byłam najszczęśliwszą panną młodą na świecie. Po wszystkim odetchnęłam z ulgi i radości, ze ominął mnie cały bałagan wesela.
Byłam na wielu ślubach i zawsze dobrze się bawiłam. Jest jednak taki jeden ślub, z którym mam problem :)...
Jak wspomniałam, byłam na wielu ślubach i tylko na jeden nie dotarłam... na swój :D.
Śluby to wspaniała uroczystość i zawsze uważałam, że jedna z niewielu faktycznych okazji do świętowania. Swój własny ślub planowałam tak szczegółowo, że mój luby dostawał powoli...
Dla mnie śluby i to co po nich nieunikniony- wesela zawsze kojarzyły się z nudną, nadęciem i robieniem show na pokaz. Nie lubiłam weselnych flaczków (jak i żadnych flaczków w ogóle), żenujących zabaw, do których czułam się zmuszana, bo wszyscy gościa patrzą wyczekująco kiedy ktoś przy wybieraniu "chętnych" do zabawy spojrzał w moją stronę.
Do czasu.
Aż za mąż nie zaczęły wychodzić naprawdę bliskie mi osoby- przyjaciółki, siostry. Kiedy widziałam je w tych białych sukniach, pięknych jak nigdy w życiu to czułam autentyczne wzruszenie. Radość,że ta mała zagubiona w szkole dziewczynka, którą pamiętam, której zawsze dawałam odpisywać matmę,żeby jakoś dobrnęła do końca roku, z którą miałyśmy swoje małe dziecięce sekrety jest dziś królową świata. I wracając pod rękę z już mężem sprzed ołtarza spogląda właśnie w moją stronę i uśmiecha się do mnie,a ja dokładnie wiem o czym myśli.
Dlatego uważam,że śluby nie powinny być rodzinnym spędem, bo "nie wypada nie zaprosić cioci z Gliwic" tylko uroczystością rodzinną, na której spotykają się naprawdę bliskie osoby, dla których ten dzień jest tak samo ważny i wzruszający jak dla Państwa Młodych.
Dla mnie śluby i to co po nich nieunikniony- wesela zawsze kojarzyły się z nudną, nadęciem i robieniem show na pokaz. Nie lubiłam weselnych flaczków (jak i żadnych flaczków w ogóle), żenujących zabaw, do których czułam się zmuszana, bo wszyscy gościa patrzą wyczekująco kiedy ktoś przy wybieraniu "chętnych" do zabawy spojrzał w moją stronę.
Do czasu.
Aż za mąż nie zaczęły...
Nigdy nie byłam na żadnym ślubie ani weselu, mimo że mam już dwadzieścia lat. W związku z tym trudno mi stwierdzić, czy ich unikam, czy uwielbiam. Ale jedno mogę powiedzieć na pewno - niezliczoną ilość razy wyobrażałam sobie jak mogłaby wyglądać moja ceremonia zaślubin. Piękna suknia, długi welon, tata trzymający mnie pod ramię, Ten Jedyny patrzący z miłością i zachwytem na mnie, bijące szybko serce - odrobinę ze strachu, ale głównie z bezmiaru szczęścia rozpoczynającego się życia u boku osoby, która byłaby moją bratnią duszą, ostoją i przyjacielem na całe życie.
Nigdy nie byłam na żadnym ślubie ani weselu, mimo że mam już dwadzieścia lat. W związku z tym trudno mi stwierdzić, czy ich unikam, czy uwielbiam. Ale jedno mogę powiedzieć na pewno - niezliczoną ilość razy wyobrażałam sobie jak mogłaby wyglądać moja ceremonia zaślubin. Piękna suknia, długi welon, tata trzymający mnie pod ramię, Ten Jedyny patrzący z miłością i zachwytem na...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Swój ślub mam już za sobą, jednak nadal wspominam go z nutą wzruszenia. -Ja, On, nasza rodzina i przyjaciele. Dla mnie ślub a po nim tradycyjne wesele to naturalna kolej rzeczy. Gdybym nie wyprawiła wesela, czułabym niedosyt, jestem jednak w stanie zrozumieć ludzi którzy organizują ślub bez wesela, ba! Zdarzają się przecież wesela bez ślubu!
Uwielbiam chodzić na śluby, za każdym razem czuję ogromne wzruszenie, i choć na swoim ślubie byłam niezwykle opanowana, to kiedy idę na ślub którejś z moich koleżanek- zawsze płaczę z radości! Ślub jest dla mnie ukoronowaniem związku, nic dziwnego, że każda Panna Młoda, chce aby ten dzień był najpiękniejszy i zapadł gościom w pamięć. W ferworze przygotowań łatwo jednak zapomnieć o istocie tej ceremonii. Kwiaty, serca, wstążki, świece, oprawa muzyczna, czerwone dywany, białe dywany, gołębie, bańki, balony z helem… I odwieczne pytania- czy wszystko się uda? Bywa, że zamiast skupić się na samej ceremonii, potykamy się na warstwach białego tiulu, przewracamy fikuśnie ułożone kamyczki,a gołębie odlatując zostawiają biały ślad na nieskazitelnie czystej marynarce Pana Młodego, oczywiście na szczęście!:)
Uważam, że ślub w swojej istocie jest piękną ceremonią, dlatego powinien być skromny aby nie odwracać uwagi od tego, co istotne. Bo przecież nie ważne jest wśród jakich kwiatów będziemy kroczyć przed ołtarz, tylko to, aby od tej chwili przez życie iść obok siebie, wspierając się wzajemnie:)
Swój ślub mam już za sobą, jednak nadal wspominam go z nutą wzruszenia. -Ja, On, nasza rodzina i przyjaciele. Dla mnie ślub a po nim tradycyjne wesele to naturalna kolej rzeczy. Gdybym nie wyprawiła wesela, czułabym niedosyt, jestem jednak w stanie zrozumieć ludzi którzy organizują ślub bez wesela, ba! Zdarzają się przecież wesela bez ślubu!
Uwielbiam chodzić na śluby,...
Dzień mojego ślubu... chodź to nieprawdopodobne to zawsze był mi bliższy niż dowolnie inny dzień. Biała suknia jakkolwiek to nie zabrzmi to wymarzony strój jaki chciałabym założyć w życiu. Nie musi ona być droga, wyszywana brylantami czy na kształt księżniczki. Nie. Wręcz przeciwnie może być najskromniejszą i najprostszą suknią ALE musi być tą której wewnętrzny blask po prostu mnie olśni a wtedy będę wiedzieć że to ta jedyna. Przede wszystkim pragnę stanąć na ślubnym kobiercu u boku mężczyzny którego kocham ponad życie ze wzajemnością. Uważam że to jest najważniejsze i nic innego się nie liczy stąd jak się domyślacie nigdy nie pragnęłam czegoś na kształt wesela, ba wręcz przeciwnie- zawsze podobał mi się ślub gdzie jedynym gościem jest ksiądz. Ostatecznie jednak z biegiem lat nie wyobrażam sobie tego Dnia bez tych którzy dali mi najcenniejszy dar jakim jest życie. Ceremonia będzie się odbywać w malutkim kościółku, pewnego wrześniowego wieczoru.Pragnę by dekoracją były jedynie światła świec ustawione wzdłuż głównej nawy. Kiedy sakramentalne Tak zabrzmi w murach Świątyni wraz z mężem wyjdziemy wprost, przed siebie, krocząc w blasku piękna złota jesieni, która obsypie nas swymi darami. Odtąd już na zawsze razem będziemy kroczyć po drogach świata.
Dzień mojego ślubu... chodź to nieprawdopodobne to zawsze był mi bliższy niż dowolnie inny dzień. Biała suknia jakkolwiek to nie zabrzmi to wymarzony strój jaki chciałabym założyć w życiu. Nie musi ona być droga, wyszywana brylantami czy na kształt księżniczki. Nie. Wręcz przeciwnie może być najskromniejszą i najprostszą suknią ALE musi być tą której wewnętrzny blask po...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Pomimo kosztów jakie niesie ze sobą zorganizowanie takiej ceremonii i ogólnie powszechnego stwierdzenia "że z rodziną wychodzi się dobrze tylko na zdjęciach" - nie ma jak szczere życzenia itp;) to dla tych dwojga jest to jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu - chwila którą mogą sobie wyobrazić i zaplanować od podszewki a potem wspominać przez całe życie - w końcu w życiu piękne są tylko chwile - tak jestem jak najbardziej za ślubami mimo iż według mnie do samego związku pod względem trwałości nic więcej nie wnoszą - jedynie zmieniają kwestię formalne;) na trwałość związku pracuje się latami ale rozbawił mnie raz zasłyszany komentarz dotyczący ślubów jakiś ukryty sens w tym jest;) cytuję:
"wesele:
panna młoda udaje dziewicę,
pan młody udaje że znalazł tą jedyną,
rodzice państwa młodych udają że się lubią,
tylko goście są szczerzy przyszli pić i piją";)
Pomimo kosztów jakie niesie ze sobą zorganizowanie takiej ceremonii i ogólnie powszechnego stwierdzenia "że z rodziną wychodzi się dobrze tylko na zdjęciach" - nie ma jak szczere życzenia itp;) to dla tych dwojga jest to jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu - chwila którą mogą sobie wyobrazić i zaplanować od podszewki a potem wspominać przez całe życie - w końcu w życiu...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejLubię podróżować i ślub chciałabym wziąć gdzieś zagranicą. Całe życie mówię, że nie zrobię sobie wesela. Pewnie wiele dziewczyn marzy, żeby zatańczyć na własnym w białej sukni i welonie, ale ja takich imprez nie lubię. W ogóle nie lubię spotkań, gdzie jest przymus dobrej zabawy, nawet jeżeli coś mi się nie podoba, nie wypada tego okazywać, a ja po prostu tego nie potrafię. Zaraz wszystko po mnie widać. Wesela, moim zdaniem, mają w sobie coś z przedstawienia, a ja nie jestem aktorką, chyba, że własnego życia. Wracając do ślubu, po prostu nie chcę by był standardowy. Moja koleżanka przygotowuje się do ślubu. Widzę, ile kosztuje ją to stresu i przygotowań, a przede wszystkim pieniędzy. Ja wolałabym sobie tego oszczędzić. Te pieniądze chętnie przeznaczyłabym właśnie na podróż. To na pewno byłoby niezapomniane przeżycie.
Lubię podróżować i ślub chciałabym wziąć gdzieś zagranicą. Całe życie mówię, że nie zrobię sobie wesela. Pewnie wiele dziewczyn marzy, żeby zatańczyć na własnym w białej sukni i welonie, ale ja takich imprez nie lubię. W ogóle nie lubię spotkań, gdzie jest przymus dobrej zabawy, nawet jeżeli coś mi się nie podoba, nie wypada tego okazywać, a ja po prostu tego nie potrafię....
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Mój wykładowca zawsze mówił, że trwalszym od małżeństwa jest wspólny kredyt.
Właśnie. Jakie znowu śluby, nic tak nie łączy ludzi jak wspólna hipoteka.
Mój wykładowca zawsze mówił, że trwalszym od małżeństwa jest wspólny kredyt.
Właśnie. Jakie znowu śluby, nic tak nie łączy ludzi jak wspólna hipoteka.
Siedzimy dziś z koleżanką z pracy. Na co Ona mówi:
- "Wszyscy moje znajome albo rodzą dzieci, albo bronią magisterkę"
Na co ja, po chwili ciszy:
- "A co ja mam powiedzieć? Moje już dawno dzieci urodziły. Obroniły się i są po rozwodach" ;P
Takie półżartem - półserio. W dzieciństwie wszystkie koleżanki marzyły o ślubie. O białej sukience, długim welonie, zapłakanej mamie, zakochanym mężu wpatrzonym w Nie, jak w obrazek. Kościele pełnym kwiatów, najlepiej lilii - bo romantycznie.
Ja nie. Dzieci, dom, pies, rodzina - ok. Ślub - niekoniecznie.
Za dużo zobaczyłam nieszczęśliwych par, którym się nie udało. To nie to, że nie wierzę w miłość. Ona jest, ale krucha. Zaledwie zalążek każdego związku. Reszta to ciężka praca, i kompromis. A czy będę mieć 'papierek', bądź błogosławieństwo - one szczęścia nie dają. Dziś wszystko jest na 'sprzedaż'. Więc raczej ślubu nie będzie ;D
Siedzimy dziś z koleżanką z pracy. Na co Ona mówi:
- "Wszyscy moje znajome albo rodzą dzieci, albo bronią magisterkę"
Na co ja, po chwili ciszy:
- "A co ja mam powiedzieć? Moje już dawno dzieci urodziły. Obroniły się i są po rozwodach" ;P
Takie półżartem - półserio. W dzieciństwie wszystkie koleżanki marzyły o ślubie. O białej sukience, długim welonie, zapłakanej mamie,...
Moje podejście do ślubów?
Nigdy ich specjalnie nie lubiłem, uważam też, że nazywanie tego dnia najważniejszym w życiu to kpina! Nie rozumiem, skąd wzięło się takie idiotyczne gadanie? Jasne, zgodzę, się, że może być to ważny dzień w życiu człowieka, ale najważniejszy? Bez przesady! Jak można porównywać to choćby z narodzinami dziecka czy też na przykład z pokonaniem jakiejś groźnej choroby?
Nigdy nie snułem też wizji idealnego ślubu, pewnie wyjdę na szowinistę, ale trudno mi uwierzyć, że są mężczyźni, którzy to sobie wyobrażają. Mój ślub był, minął, a życie toczy się dalej. I właśnie to, co po ślubie liczy się najbardziej, tyle...
Moje podejście do ślubów?
Nigdy ich specjalnie nie lubiłem, uważam też, że nazywanie tego dnia najważniejszym w życiu to kpina! Nie rozumiem, skąd wzięło się takie idiotyczne gadanie? Jasne, zgodzę, się, że może być to ważny dzień w życiu człowieka, ale najważniejszy? Bez przesady! Jak można porównywać to choćby z narodzinami dziecka czy też na przykład z pokonaniem jakiejś...
Jestem w trakcie przygotowań do ślubu. Zostało mi pół roku. Nie mogę się doczekać tego dnia! Suknia ślubna wybrana, większość formalności załatwione - zostało teraz czekać i uzupełniać szczegóły. Jestem jak najbardziej za zatwierdzaniem związku. Jeżeli ludzie się kochają i chcą ze sobą żyć - nic ich nie rozdzieli. Ja mam swoją miłość już 7 lat i czas na oficjalne zatwierdzenie i przyjęcie statusu mężatki. Mam nadzieję że cała ceremonia i wesele będzie takie jak sobie wymarzyłam. Jak z bajki która nigdy się nie kończy.
Jestem w trakcie przygotowań do ślubu. Zostało mi pół roku. Nie mogę się doczekać tego dnia! Suknia ślubna wybrana, większość formalności załatwione - zostało teraz czekać i uzupełniać szczegóły. Jestem jak najbardziej za zatwierdzaniem związku. Jeżeli ludzie się kochają i chcą ze sobą żyć - nic ich nie rozdzieli. Ja mam swoją miłość już 7 lat i czas na oficjalne...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejŚlub, dla ludzi, którzy się na niego decydują, jest naprawdę fajną sprawą. Obojętnie czy w kościele, w urzędzie stanu cywilnego, czy w innych nieoczywistych miejscach jak statek czy Las Vegas. Gdy dwoje ludzi się kocha i jest pewnych swojego uczucia do tego stopnia, że chcą złożyć przysięgę. Piękny zwyczaj, i myślę, że gdzieś tam, być może czasem bardzo głęboko, każdy z nas o tym marzy. Fajnie jest również, gdy chcemy dzielić ten moment z bliskimi i przyjaciółmi, którym na nas zależy, i którzy będą cieszyć się z naszego szczęścia. Inaczej się sprawa ma z wielkimi weselami, gdzie ważniejsze jest to gdzie, kiedy i za ile niż kto i z kim.
Ślub, dla ludzi, którzy się na niego decydują, jest naprawdę fajną sprawą. Obojętnie czy w kościele, w urzędzie stanu cywilnego, czy w innych nieoczywistych miejscach jak statek czy Las Vegas. Gdy dwoje ludzi się kocha i jest pewnych swojego uczucia do tego stopnia, że chcą złożyć przysięgę. Piękny zwyczaj, i myślę, że gdzieś tam, być może czasem bardzo głęboko, każdy z nas...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejZe względu na to, że jestem osobą skromną, ślub chciałabym mieć z pompą ogromną.Zespół, wodzirej, ponad stu gości, jedzenie przepyszne, nikt by nie pościł.I jeszcze bym chciała i tu się napocę, po ceremonii kościelnej na podjeździe karocę.Żebym jak księżniczka z bajki się czuła, nie jak przyziemna i prostolinijna buła. Ale niestety inne jest życie, nie jest mi pisane księżniczką bycie. Nie ma co tu kryć na to funduszy, są za to raty i długi po uszy.Jednak nie jest ważne co w życiu by się chciało, ważne by życie dobrego męża mi dało.
Ze względu na to, że jestem osobą skromną, ślub chciałabym mieć z pompą ogromną.Zespół, wodzirej, ponad stu gości, jedzenie przepyszne, nikt by nie pościł.I jeszcze bym chciała i tu się napocę, po ceremonii kościelnej na podjeździe karocę.Żebym jak księżniczka z bajki się czuła, nie jak przyziemna i prostolinijna buła. Ale niestety inne jest życie, nie jest mi pisane...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
O nie, dziś chyba nikt nie jest w stanie jednoznacznie odpowiedzieć na tak postawione pytanie.
Kiedyś ślub to był po prostu ślub. Dwoje ludzi, zwykle podobnie ubranych, staje przed ołtarzem, zwykle podobnie przybranym i ślubuje sobie miłość i wierność i wszystko inne.
Dziś? Każdy ślub jest inny! Śluby to rewia barw, mody, muzyki, dekoracji.
Dlatego czasem je lubię, czasem nie - zależy, jak blisko mojego gustu są gusta młodej pary!:)
O nie, dziś chyba nikt nie jest w stanie jednoznacznie odpowiedzieć na tak postawione pytanie.
Kiedyś ślub to był po prostu ślub. Dwoje ludzi, zwykle podobnie ubranych, staje przed ołtarzem, zwykle podobnie przybranym i ślubuje sobie miłość i wierność i wszystko inne.
Dziś? Każdy ślub jest inny! Śluby to rewia barw, mody, muzyki, dekoracji.
Dlatego czasem je lubię, czasem...
Kiedy byłam małą dziewczynką chciałam mieć ślub jak z bajki: piękna biała suknia w stylu księżniczki, pełno kwiatów, dużo gości. Jednak z biegiem czasu zaczęłam rozumieć co w życiu jest ważne. Do szczęścia nie jest mi potrzebne huczne wesele z pompą. Jestem już po tym wydarzeniu. Była biała suknia, ale już nie taka w stylu księżniczki tylko taka, która bardziej pasowała do mojej figury a także byli najbliżsi znajomi i rodzina. Jak dla mnie było idealnie bo mogłam w tym ważnym dniu być razem z najbliższymi. Ale ślub nie był dla mnie priorytetem, najważniejsza jest miłość. Ślub jest ważny w sensie prawnym. Bardzo lubię również chodzić na wesela, ale tylko najbliższych znajomych i najbliższej rodziny. Za to unikam wesel dalekich krewnych, których często nawet nigdy nie widziałam.
Kiedy byłam małą dziewczynką chciałam mieć ślub jak z bajki: piękna biała suknia w stylu księżniczki, pełno kwiatów, dużo gości. Jednak z biegiem czasu zaczęłam rozumieć co w życiu jest ważne. Do szczęścia nie jest mi potrzebne huczne wesele z pompą. Jestem już po tym wydarzeniu. Była biała suknia, ale już nie taka w stylu księżniczki tylko taka, która bardziej pasowała do...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Ślub jest mega ważny. Ślub ale nie wesele. Ludzie skupiają się na imprezie, ciastach, wódce, ciuchach, i setce innych "pierdół".
Potem zamiast czuć radość z tej niezwykłej chwili wciąż myślą: " Boże czy tort dowiozą, czy będzie pyszny. czy wódki nie zabraknie, czy wujek Marian nie pobiję się z Wujkiem Zdziśkiem.
Myśli wciąż myśli - nawet w kościele: o Boże zaraz pierwszy taniec... O Boże nie dam rady: czy rosół dobrze doprawią - zapomniałem powiedzieć że moja teściowa nie je rosołu...
W konsekwencji: "biorę Ciebie rosole za żonę... :)"
Nie zapominajcie o sobie - o tym że ta niezwykła osoba zostaję Waszą żoną / Waszym mężem - Daj Bóg że na zawsze.
Ślub jest mega ważny. Ślub ale nie wesele. Ludzie skupiają się na imprezie, ciastach, wódce, ciuchach, i setce innych "pierdół".
Potem zamiast czuć radość z tej niezwykłej chwili wciąż myślą: " Boże czy tort dowiozą, czy będzie pyszny. czy wódki nie zabraknie, czy wujek Marian nie pobiję się z Wujkiem Zdziśkiem.
Myśli wciąż myśli - nawet w kościele: o Boże zaraz...
Uwielbiam śluby, cudowny i magiczny dzień, gdy para ludzi łączy więzi wraz z Bogiem na zawsze, do końca życia. Nie mogę się doczekać, aż sam będę się żenić. Gdybym miał opisać swój wymarzony ślub to tak:
- Sam ślub musi odbyć się w katedrze;
- Obrączki muszą być z różowego złota;
- Wesele musi odbyć się latem na otwartej przestrzeni;
- Każdy otrzyma na wejściu lampion do odpalenia o północy;
- Moja żona wraz ze mną wykonałaby 1 taniec do Elvisa Presleya "Can't help falling in love";
- Oczepiny składałyby się z 12 różnych zabaw, których jeszcze nikt nie doświadczył na ślubach;
- Tort byłby wykonany z lodów i na szczycie byłaby róża zamiast figurek;
- Muzyka dostosowana do gości (każda!);
- Zamiast rzutu welonem i krawatem byłaby licytacja lub konkurs na nie;
- Miesiąc miodowy trwałby rok :D
Uwielbiam śluby, cudowny i magiczny dzień, gdy para ludzi łączy więzi wraz z Bogiem na zawsze, do końca życia. Nie mogę się doczekać, aż sam będę się żenić. Gdybym miał opisać swój wymarzony ślub to tak:
- Sam ślub musi odbyć się w katedrze;
- Obrączki muszą być z różowego złota;
- Wesele musi odbyć się latem na otwartej przestrzeni;
- Każdy otrzyma na wejściu lampion do...
Wzruszający ślub i roztańczone wesele - jak dla mnie dwie nieodłączne, idealnie współgrające.
Na początku piękne wejście Panny młodej z ojcem, wzruszająca ceremonia, organy a potem tradycyjne zbieranie pieniążków i życzenia
Potem to na co czekają wszyscy - szalenie przy wrzaskach disco polo, picie i śpiewanie do rana.. dedykacje, całowanie się na stole i widok tego jedynego, ostro wstawionego wuja który wyciąga wszystkich do tańca.
Oby dwie rzeczy tak pięknie ze sobą współgrają, ale jednocześnie kontrastują, że to sama przyjemnośc uczestniczyc w czymś takim
No jak można tego nie lubic? I się wzruszyc i poszalec!
Wzruszający ślub i roztańczone wesele - jak dla mnie dwie nieodłączne, idealnie współgrające.
Na początku piękne wejście Panny młodej z ojcem, wzruszająca ceremonia, organy a potem tradycyjne zbieranie pieniążków i życzenia
Potem to na co czekają wszyscy - szalenie przy wrzaskach disco polo, picie i śpiewanie do rana.. dedykacje, całowanie się na stole i widok tego...
Gardzę instytucją małżeństwa i nie popieram brania ślubów. Jeśli dwóm osobom jest ze sobą dobrze, to będą razem, niezależnie od stanu zalegalizowania takiego związku i posiadania urzędowego dokumentu. Ślub wiąże się również z późniejszym ewentualnym rozwodem, a po co komu tułać się po sądach i odbywać cały ten – zazwyczaj jednak nieprzyjemny – proceder. Małżeństwo to według mnie dziś już przeżytek, zbędny nowoczesnym ludziom, którzy potrafią tworzyć stabilne, długotrwałe związki bez podpisywania oficjalnych papierków, dzięki czemu mają poczucie, że taki związek jest kwestią ich własnego, świadomego, samodzielnego wyboru, nie zaś przymusem podyktowanym religią, tradycją czy prawem.
Gardzę instytucją małżeństwa i nie popieram brania ślubów. Jeśli dwóm osobom jest ze sobą dobrze, to będą razem, niezależnie od stanu zalegalizowania takiego związku i posiadania urzędowego dokumentu. Ślub wiąże się również z późniejszym ewentualnym rozwodem, a po co komu tułać się po sądach i odbywać cały ten – zazwyczaj jednak nieprzyjemny – proceder. Małżeństwo to według...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejŚlub od zawsze był dla mnie marzeniem i ważnym wydarzeniem w życiu.Nie raz planowałam już ślub w pięknym miejscu, z bogato zdobioną suknią, ekskluzywną limuzyną ale czy to na prawdę o to chodzi? Życie krzyżuje nasze plany i często budżet nie pozwala na huczne wspaniałe wesele.Najważniejsze jest jedno - pobrać się z miłości.Marzę aby stojąc na ślubnym kobiercu obojętnie czy to w sukni skromnej czy prostej być szczęśliwa i przekonana,że podjęłam dobrą decyzję.
Ślub od zawsze był dla mnie marzeniem i ważnym wydarzeniem w życiu.Nie raz planowałam już ślub w pięknym miejscu, z bogato zdobioną suknią, ekskluzywną limuzyną ale czy to na prawdę o to chodzi? Życie krzyżuje nasze plany i często budżet nie pozwala na huczne wspaniałe wesele.Najważniejsze jest jedno - pobrać się z miłości.Marzę aby stojąc na ślubnym kobiercu obojętnie czy...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejJako mała dziewczynka uwielbiałam wesela! Były to moje ulubione uroczystości. Panna młoda była dla mnie wzorem, najpiękniejszą księżniczką z bajki. Z biegiem czasu zaczęło się to zmieniać wraz z buntem młodzieżowym i przestałam lubić huczne "weselicha". Z nostalgią wspominam lata 90. gdzie nikt nie przejmował się kreacjami weselnymi, dekoracjami (królowały balony) i winietkami (wesela w remizie przy wielkiej ławie). Uwielbiam do tej pory przyśpiewki weselne Gorzko! Gorzko! i takiego luzu na mojej imprezie nie zabraknie. Ma być rodzinnie i swojsko, ale jednocześnie kulturalnie i bardzo swobodnie. Dla mnie ślub to tylko materialne uwieńczenie miłości, którym nie warto zaprzątać sobie aż tak głowy!
Jako mała dziewczynka uwielbiałam wesela! Były to moje ulubione uroczystości. Panna młoda była dla mnie wzorem, najpiękniejszą księżniczką z bajki. Z biegiem czasu zaczęło się to zmieniać wraz z buntem młodzieżowym i przestałam lubić huczne "weselicha". Z nostalgią wspominam lata 90. gdzie nikt nie przejmował się kreacjami weselnymi, dekoracjami (królowały balony) i...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejŚluby zwykle kojarzą mi się z dobrą zabawą! Jest to także jedna z niewielu okazji, kiedy cała rodzina spotyka się w jednym miejscu. Czasem można nawet poznać krewnych, o których istnieniu nie miało się pojęcia! Oczywiście dosyć często snuję w głowie wizję idealnego ślubu, jednak sądzę, że nie ważne jest to, jak huczne będzie wesele, ale najważniejsze będzie to, że w tym dniu połączę się z moim ukochanym na dobre i na złe. Od tąd będziemy razem dzielić troski, zmartwienia ale także wszystkie radosne momenty. Równie dobrze nasz ślub mógłby być kameralny w gronie najbliższej rodziny, bo przecież w tym dniu najważniejsi będziemy my, a nie to, co powiedzą ludzie.
Śluby zwykle kojarzą mi się z dobrą zabawą! Jest to także jedna z niewielu okazji, kiedy cała rodzina spotyka się w jednym miejscu. Czasem można nawet poznać krewnych, o których istnieniu nie miało się pojęcia! Oczywiście dosyć często snuję w głowie wizję idealnego ślubu, jednak sądzę, że nie ważne jest to, jak huczne będzie wesele, ale najważniejsze będzie to, że w tym...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejDo tej pory nie myślałam na temat swojego ślubu, ale odkąd koleżanki jedna po drugiej wychodzą za mąż, temat nagle wypłynął. Zastanowiłam się, jak widzę swoją ceremonię i wiem na pewno - nie planuję zapraszać wszystkich ciotek i dalekich krewnych. Wesele ma być przyjemnością dla Państwa Młodych, dlatego zaprosimy naszych znajomych i bliską rodzinę, dzięki czemu wesele nie będzie zbyt duże. Natomiast ślub tylko w ulubionym kościele, czystym i z przyjemną architekturą. A suknia już wybrana, raz w życiu mogę założyć suknię z trenem i długi welon.
Do tej pory nie myślałam na temat swojego ślubu, ale odkąd koleżanki jedna po drugiej wychodzą za mąż, temat nagle wypłynął. Zastanowiłam się, jak widzę swoją ceremonię i wiem na pewno - nie planuję zapraszać wszystkich ciotek i dalekich krewnych. Wesele ma być przyjemnością dla Państwa Młodych, dlatego zaprosimy naszych znajomych i bliską rodzinę, dzięki czemu wesele nie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Wydaje mi się, że kobiety całe życie planują wesela. (przynajmniej większość). A faceci zgadzają się na pomysły ich wybranek.
Ja jako facet twierdzę, ze ludzie przesadzają. Wielkie wesela, wielka pompa, hektolitry alkoholu...
Po co?
Ta chwila jest ważna i powinna być celebrowana i powinno się ją zapamiętać do końca życia. Tylko kurdę czemu cały czas w tym samym schemacie.
Ślub na plaży, do rytmów techno? - czemu nie?
Ślub w odludnym miejscu, w środku lasu? - czemu nie?
Chodzi oto, że zbyt dużo osób łapię się na schematy. Słucha rodziców, otczenia, jak powinien wyglądać ślub.
Ja na przykład chciałbym mieć swój ślub w gronie najbliższych (do 20 osób) gdzieś na Kanarach. Tam wszyscy w garniturach i pięknych sukniach. Tańczą do muzyki granej przez lokalnych grajków. A następnego dnia bawią się na plaży. (Koszty nie byłyby tak straszne. Przecież na wesela 150 osobowe też trochę się wydaje).
Oczywiście wybranka musiałaby się na to zgodzić.^^
Wydaje mi się, że kobiety całe życie planują wesela. (przynajmniej większość). A faceci zgadzają się na pomysły ich wybranek.
Ja jako facet twierdzę, ze ludzie przesadzają. Wielkie wesela, wielka pompa, hektolitry alkoholu...
Po co?
Ta chwila jest ważna i powinna być celebrowana i powinno się ją zapamiętać do końca życia. Tylko kurdę czemu cały czas w tym samym schemacie.
...
Jestem młodą mężatką, od Naszego ślubu minęło dobre 4 miesiące - dopiero i już..;)Zawsze lubiłam tego typu "imprezy", jeżeli Para Młoda dobrze się bawiła to i gościom się to udzielało.Dlatego, też i tę zasadę staraliśmy się zastosować na swoim weselu;)
Oboje nie wyobrażaliśmy sobie innego ślubu niż ślub kościelny. Oczywiście wesele po zaślubinach- Obowiązkowe!;) Czy było z wielką pompą?Nie, nie było,ponieważ nie gustujemy w takich rzeczach,ale lubimy się bawić.
Nie było fajerwerków,balonów,karety ani ogromnej sukni.
Ale za to piękna biało-zielona dekoracja kościoła i sali z gustownymi lampionami, delikatny wianek na głowie,zwiewna suknia i wiązanka z konwalii,a obok mężczyzna który świetnie wygląda w garniturze, zwłaszcza w ciemnoniebieskim pasującym do jego blond włosów.
Wesele chcieliśmy mniejsze,ale się nie udało.Oboje pochodzimy z wielodzietnych rodzin, nasi rodzice również, dobrzy znajomi i ich osoby towarzyszące i się nazbierało blisko 160 osób;)
Nie obyło się oczywiście bez "dobrych rad" mam,cioć i wujków.
Ale to był Nasz Dzień, zrobiliśmy go po swojemu! Im bardziej ktoś naciskał na zmianę sali,głupią dekorację czy listę gości bo "przecież wypada zaprosić również i tę ciocię z "Ameryki" tym bardziej upieraliśmy się przy swoim. Ważne aby się nawzajem wspierać. To Wasz Dzień! nie pozwólcie nikomu go zepsuć.
Dla nas wszystko wyszło idealnie;ceremonia, muzyka, pyszne jedzenie, dekoracje, nic dodać nic ująć;) Goście chwalili wesele a udowodnili to wspaniale bawiąc się do białego rana.
Tych którzy czekają na ten swój Wyjątkowy Dzień - róbcie go tak jak Wy chcecie, nie jak chcą go wasi rodzice, tak jak Wy go sobie wymarzyliście! Bądźcie z sobą i za sobą! Panna Młoda niech przemilczy "dobre rady" przyszłej teściowej a Pan Młody rad starszych doświadczonych wujaszków. Przyjmujcie wszystko z uśmiechem a wszystko się uda;)
A na koniec z czystym sumieniem powiedzcie-Tak to był Nasz Dzień, Ten Jedyny, Wyjątkowy, Niepowtarzalny, Nasz;)
Jestem młodą mężatką, od Naszego ślubu minęło dobre 4 miesiące - dopiero i już..;)Zawsze lubiłam tego typu "imprezy", jeżeli Para Młoda dobrze się bawiła to i gościom się to udzielało.Dlatego, też i tę zasadę staraliśmy się zastosować na swoim weselu;)
Oboje nie wyobrażaliśmy sobie innego ślubu niż ślub kościelny. Oczywiście wesele po zaślubinach- Obowiązkowe!;) Czy było z...
Obecnie sama jestem szczęśliwą posiadaczką pierścionka na serdecznym palcu prawej dłoni i z mojej strony wygląda to przede wszystkim magicznie.
Nie ukrywam, że zostało mało czasu, ale roboty za dużo. Jednak często uspokajam się, siadam w fotelu i rozmyślam o tym jak będzie. Mój narzeczony zobaczy mnie w pięknej sukni pod ołtarzem, ostatnie chwile jako narzeczeństwo. Przerzucimy się z mian konkubentów na męża i żonę. Będziemy już rodziną.
A następnie to na co czekają wszyscy - wesele. Wszystko będzie takie o jakim zawsze marzyłam. Idealna muzyka, miejsce, a przede wszystkim ludzie. To właśnie oni tworzą ten niesamowity dzień.
Dlatego tak, twierdzę, że to coś niesamowitego i wartego tej całej otoczki i przygotowań.
Obecnie sama jestem szczęśliwą posiadaczką pierścionka na serdecznym palcu prawej dłoni i z mojej strony wygląda to przede wszystkim magicznie.
Nie ukrywam, że zostało mało czasu, ale roboty za dużo. Jednak często uspokajam się, siadam w fotelu i rozmyślam o tym jak będzie. Mój narzeczony zobaczy mnie w pięknej sukni pod ołtarzem, ostatnie chwile jako narzeczeństwo....
Nigdy nie chciałam mieć takiego tradycyjnego ślubu w kościele, z białą suknią i płaczącymi członkami rodziny. Od zawsze marzyłam o ślubie w ogrodzie, w lato. I z czasem zaczęły dochodzić kolejne szczegóły.
Chciałabym mieć długą, zwiewną, zieloną suknię, która będzie powiewać przy każdym ruchu. Na moich długich, rudych włosach (może wreszcie zapuszczę je dalej, niż do ramion…) chciałabym mieć wianek z polnych kwiatów (starannie oczyszczony z gąsiennic). W tle leciałby oczywiście… nie, nie marsz Mendelssohna, ale utwór grupy Beltaine - „Dance around”. Wokół byłoby mnóstwo kwiatów, a najlepiej, gdyby to było gdzieś blisko lasu. Ślub byłby oczywiście cywilny. Babcia pewnie wniosłaby oczy do góry nad upadkiem obyczajów, że jak tak można, nie w kościele i nie na biało, siostra z uśmiechem wyszeptałaby do mnie ukradkiem „Szparag!”, a ja uważałabym, żeby nie przewrócić się na szpilkach (ot, ta moja koordynacja ruchowa). O miłości i radości unoszącej się w powietrzu nawet nie wspominam, bo to przecież oczywiste, że powietrze byłoby tak ciężkie od tych uczuć, że motyle musiałyby szybko nauczyć się pływać :)
Nigdy nie chciałam mieć takiego tradycyjnego ślubu w kościele, z białą suknią i płaczącymi członkami rodziny. Od zawsze marzyłam o ślubie w ogrodzie, w lato. I z czasem zaczęły dochodzić kolejne szczegóły.
Chciałabym mieć długą, zwiewną, zieloną suknię, która będzie powiewać przy każdym ruchu. Na moich długich, rudych włosach (może wreszcie zapuszczę je dalej, niż do...
Marzę po cichu o ślubie ale bez gości, balu i bez długiej białej sukni. Tak po prostu mały cichy kościółek - narzeczony i dwójka przyjaciół do świadkowania, a potem wylot do Nowej Zelandii.
Marzę po cichu o ślubie ale bez gości, balu i bez długiej białej sukni. Tak po prostu mały cichy kościółek - narzeczony i dwójka przyjaciół do świadkowania, a potem wylot do Nowej Zelandii.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJeśli chodzi o moje podejście to nie lubię chodzić na czyjś ślub/wesele,nie umiem tańczyć i niestety po alkoholu nie widać u mnie poprawy w tej kwestii,śluby strasznie mnie krępują i czuję się tam zagubiona,a jakby tego było mało rodzinne śluby to porażka,znacie taki rodzaj ciotek,które od razu podchodzą do was z zapytaniem "a kiedy Twoja kolei?" a wasza osoba towarzysząca już w myślach szuka najszybszej opcji ucieczki.. A jeśli chodzi o mój ślub,to oczywiście każda dziewczyna już ma to zaplanowane kilka lat wcześniej,nie mając nawet chłopaka myślało się o sukience księżniczki,o dzieciach,które sypią kwiatki,o tacie,który odprowadza nas do ołtarza.. Mam 23 lata,wszystkie filmiki o ślubie,weselu,pierwszym tańcu itp. na youtubie mam pooglądane teraz tylko czekam aż moja historia w życiu się rozwinie aby wszystkie plany i marzenia wcielić w to jedno najważniejsze wydarzenie. Trzymajcie kciuki abym nie była panną młodą z piekła rodem.
Jeśli chodzi o moje podejście to nie lubię chodzić na czyjś ślub/wesele,nie umiem tańczyć i niestety po alkoholu nie widać u mnie poprawy w tej kwestii,śluby strasznie mnie krępują i czuję się tam zagubiona,a jakby tego było mało rodzinne śluby to porażka,znacie taki rodzaj ciotek,które od razu podchodzą do was z zapytaniem "a kiedy Twoja kolei?" a wasza osoba towarzysząca...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej