-
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Dlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska15 -
Artykuły
Wakacje pełne magii - weź udział w akcji recenzenckiej i przenieś się do magicznego świata
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać378
forum Oficjalne Akcje i konkursy
[Zakończony] Tatuaże - wygraj książkę "Oddech smoka"
W książce tatuaż odgrywa bardzo ważną rolę, stanowi istotną wskazówkę w śledztwie.
Skonstruuj zagadkę kryminalną, w której kluczowym tropem będzie właśnie tatuaż. Pamiętaj, że dobra intryga składa się z zagadki, poszukiwania odpowiedzi i rozwiązania. Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.Nagrody
Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.
Oddech smoka. Morderstwa na Södermalmie
Autor : Lars Bill Lundholm
Regulamin
- Konkurs trwa od 16 do 22 września włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
- Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać znaków ze spacjami.
- Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
- Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
- Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Filia .
- Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
odpowiedzi [36]
Bardzo dziękuję i serdecznie gratuluję pozostałym zwycięzcom :)
Bardzo dziękuję i serdecznie gratuluję pozostałym zwycięzcom :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDziękuję i gratuluję pozostałym. :)
Dziękuję i gratuluję pozostałym. :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Wybraliśmy zwycięskie prace:
Casey_Jones
rozerudycjowana
BartłomiejNieBartosz
Nemmiriel
Grzechoteczka
Serdecznie gratulujemy! Z laureatami skontaktujemy się bezpośrednio.
Wybraliśmy zwycięskie prace:
Casey_Jones
rozerudycjowana
BartłomiejNieBartosz
Nemmiriel
Grzechoteczka
Serdecznie gratulujemy! Z laureatami skontaktujemy się bezpośrednio.
Konkurs został zakończony. Laureatów podamy w przyszły piątek, 2 października.
Konkurs został zakończony. Laureatów podamy w przyszły piątek, 2 października.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Dla K. tatuaż stał się obsesją. Palił papieros, za papierosem i rozmyślał. Chciał znaleźć jakiś słaby punkt tego misternie ułożonego planu. Sytuacja była wręcz niesamowita. Od miesięcy ginęli nowi ludzie. Detektyw miał już blade pojęcie na temat tego, co za szajka zajmuję się przeprowadzaniem ludzi na drugą stronę niezależnie od ich zdania na ten temat, ale to wciąż było za mało. Znaleźli już 5 bandytów z tatuażem przedstawiającym drogę, umiejscowionym na ramieniu. Cienkie linie i kreski składające się na zminiaturyzowany obraz drogi. Sztuczka polegała na tym, że na każdym ramieniu przedstawiony był inny odcinek. Droga wciąż się ciągnęła. Czasem udało się dopasować szlak zbudowany z kilku tatuaży.
Liczby, same liczby, 5 bandytów, 5 trupów i 5 skrzyżowań.
Na obecną chwilę K. miał już przed sobą małą dzielnicę. Kryminalni zrobili screen drogi z ramion i nawet stało się jasne jaka to dzielnica. Wciąż jednak nie było wiadomo gdzie iść dalej. W jakie miejsce należy się udać, aby zapobiec kolejnemu morderstwu. Na kolejnym skrzyżowaniu. Ludzie, którzy zginęli do tej pory, zostali znajdywani na skrzyżowaniach widniejących na tatuażach złapanych bandytów. Bandyci sami wchodzili w łapy policji. Jeden bandyta za jedną ofiarę. Ale nikt nic nie powiedział. Zdawali się kichać na fakt, że czeka ich dożywocie lub kara śmierci. Co było tak ważne, aby człowiek nie bał się śmierci? Nagle uderzyła go pewna myśl. Walnął ręką w stół zdumiony ze nie wpadł na to wcześniej - Religia.
Dla K. tatuaż stał się obsesją. Palił papieros, za papierosem i rozmyślał. Chciał znaleźć jakiś słaby punkt tego misternie ułożonego planu. Sytuacja była wręcz niesamowita. Od miesięcy ginęli nowi ludzie. Detektyw miał już blade pojęcie na temat tego, co za szajka zajmuję się przeprowadzaniem ludzi na drugą stronę niezależnie od ich zdania na ten temat, ale to wciąż było za...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Myśleli, że im się uda. Sprawa miała po 3 latach przycichnąć, a oni mieli wyjechać bajecznie bogaci. I nikt się nie miał dowiedzieć, kto dokonał zuchwałego napadu na bank i ukradł 20 milionów.
Plan był idealny. Do skarbca banku wpuściła ich wspólniczka i nieświadoma tego, że to jej ostatnia rola w życiu, pomogła im bezpiecznie opuścić skarbiec. I na tym zakończyła swój żywot, z pociskiem w głowie. Ale ktoś widział strach w jej oczach, gdy widziała wycelowaną w siebie broń i poprzysiągł zemstę. Nie za zaraz, nie od razu, bo wiedział, że przestępcy dobrze się zakamuflują po takim skoku.
Brygada M, czyli Marcin, Michał i Maciej postanowili ukryć łup w miejscu, o którym mieli wiedzieć tylko oni. Powstała mapa - każdy z nich wytatuował sobie jej fragment na plecach. Żeby odnaleźć łup potrzebni byli w komplecie, nie mogło brakować ani jednej osoby, bo mapa byłaby niekompletna...
Po czym ukryli się z dala od nosów wścibskich nosów. W zakonie. Habity skutecznie chroniły ich tajemnicę, a inni mnisi nie byli zbyt dociekliwi, wszakże ciekawość prowadzi do piekła. Mieli przeczekać tak 3 lata, bo byli przekonani, że nikt nie wie o ich planie, a skarb był bezpieczny.
Minęło 2,5 roku, młodzieńcy w duchu zastanawiali się, na co wydadzą swoje pieniądze. Ale zaczęli znajdować liściki. Marcin był pierwszy, zginął szybko. Mściciel wytatuował mu na twarzy napis "Za jej niebieskie oczy"... Teraz role się odwróciły, oni byli ofiarami i nie wiedzieli, z której strony padnie kolejny cios.
Myśleli, że im się uda. Sprawa miała po 3 latach przycichnąć, a oni mieli wyjechać bajecznie bogaci. I nikt się nie miał dowiedzieć, kto dokonał zuchwałego napadu na bank i ukradł 20 milionów.
Plan był idealny. Do skarbca banku wpuściła ich wspólniczka i nieświadoma tego, że to jej ostatnia rola w życiu, pomogła im bezpiecznie opuścić skarbiec. I na tym zakończyła swój...
1.Mężczyzna.Włosy ciemne,do ramion. Szczupły,180cm wzrostu.Wiek: 20-25 lat.Przyczyna zgonu: uduszenie.
2.Mężczyzna.Włosy blond,kręcone. Drobny,169cm wzrostu. Wiek:17-21 lat.Przyczyna zgonu: cios tępym narzędziem w potylicę.
3.Mężczyzna.Włosy rude,krótkie.Umięśniony, 175cm wzrostu. Wiek:27-32 lata.Przyczyna zgonu:zatrucie botuliną.
Trzy ofiary.Znalezione w różnych miejscach.Nie są do siebie podobne... Nie licząc tatuażu: cytatu z Biblii:"Proście, a będzie Wam dane."
To jedno jedyne zdanie, wypisane tuszem na ciałach zmarłych, w jakiś sposób ich łączy.
Zadaniem inspektora Cadbury było ustalić: W jaki?
-Na prawdę nie wiem,co o tym myśleć,Janine.
-Jesteś detektywem,Tom.Wymyślisz coś.
Janine pocałowała męża w czubek głowy.
-Nie siedź za długo.
-Jasne -mruknął bez przekonania.
Tatuaż...Biblia...Szukajcie...Ale czego tu szukać?! Jakiejś sekty?
3:48
-Tato!
Tom podskoczył,zaskoczony krzykiem córki.
-Idę,skarbie!
Wspiął się po schodach do dziecięcego pokoju.
-Co się stało?
Dziewczynka spojrzała na niego zapłakana.
-Tu był wąż. Mówił do mnie.
-To tylko zły sen.Śpij.
Usiadł przy córce i pogładził ją po włosach.
Gadający wąż.Czego to dzieci nie wymy...
-Boże! -Wyrwało mu się.
Seryjny zabójca.Wysyłał listy na komisariat. Podpis zawsze był taki sam:'Anguis'-'Wąż' po łacińsku. Zabił siedmiu mężczyzn... Później przyznał, że chciał zabić dwunastu. Od Dwunastu Apostołów.
To właśnie Tom schwytał Anguisa,zanim ten dokończył dzieła.
A teraz...
-Janine!Muszę wyjść!
-Dokąd?! Jest środek nocy!
-Do pracy!Chyba na coś wpadłem...
1.Mężczyzna.Włosy ciemne,do ramion. Szczupły,180cm wzrostu.Wiek: 20-25 lat.Przyczyna zgonu: uduszenie.
2.Mężczyzna.Włosy blond,kręcone. Drobny,169cm wzrostu. Wiek:17-21 lat.Przyczyna zgonu: cios tępym narzędziem w potylicę.
3.Mężczyzna.Włosy rude,krótkie.Umięśniony, 175cm wzrostu. Wiek:27-32 lata.Przyczyna zgonu:zatrucie botuliną.
Trzy ofiary.Znalezione w różnych...
Katowice, 29.02.2015r.
Znaleziono już zwłoki pięciu ofiar. Ekspedientka z warzywniaka na Miodowej, studentka Akademii Muzycznej, dyrektor Biura rachunkowego, drobny pijaczyna mieszkający na Podmiejskiej i staruszka z Podkarpackiej pozornie nie mają nic wspólnego ze sobą, a jednak. Tatuaż jaki sprawca zostawił im na szyi w kształcie kodu kreskowego z tymi samymi liczbami 27 01 19 45. Komisarz miał swoje przypuszczenia, szybko kojarzył fakty… Kod kreskowy, data wyzwolenia obozu koncentracyjnego w Auschwitz… Ale to nie miało sensu. Mścić się na tych co przeżyli? Nie, to nie to… Wiek ofiar nie pasował. A może jednak? Musi zebrać więcej informacji…
Po przesłuchaniu rodzin ofiar komisarz miał już pewność, wszystkie ofiary miały krewnych przebywających na terenie obozu… Ale się mylił, nie byli to więźniowie, ale strażnicy, którzy dręczyli więźniów. A wiec zemsta za doznane krzywdy. Komisarz miał już motyw, ale po zabójcy ani śladu. Przeanalizował jeszcze raz wszystkie zebrane materiały, musiał coś przeoczyć… Jest! Tatuaż nie tylko przypominał kod kreskowy, ale również fragmenty obrazów, o których niedawno było głośno. No tak jak komisarz mógł to przeoczyć data z tatuażu zbiegała się również z wystawą dzieł Jerzego Krukowskiego, twórcy owych obrazów…
Katowice, 29.02.2015r.
Znaleziono już zwłoki pięciu ofiar. Ekspedientka z warzywniaka na Miodowej, studentka Akademii Muzycznej, dyrektor Biura rachunkowego, drobny pijaczyna mieszkający na Podmiejskiej i staruszka z Podkarpackiej pozornie nie mają nic wspólnego ze sobą, a jednak. Tatuaż jaki sprawca zostawił im na szyi w kształcie kodu kreskowego z tymi samymi liczbami 27...
Co łączyło cztery ofiary?
To były kobiety.
Każda ubrana była w krótką sukienkę.
Nie miały śladów krwi, pobicia czy gwałtu.
Porzucone zostały w publicznych miejscach.
Oraz najważniejsze; każda miała ten sam tatuaż na prawym nadgarstku. Mały znak wieczności, jednak pod nim kryło się coś jeszcze - to była cyfra.
Kobieta z "1" była zabita jako pierwsza. I tak dalej.
Detektyw Alyson Erics czuje, że i ona będzie w to wszystko wmieszana. Z pozoru zwykła kobieta, jednak na prawym nadgarstku ma wytauowany znak wieczności. A pod nim chowa się mała cyfra "5". Sytuacja nabiera prędkości, kiedy na swoim łóżku znajduje kartkę - "ty będziesz następna".
Co łączyło cztery ofiary?
To były kobiety.
Każda ubrana była w krótką sukienkę.
Nie miały śladów krwi, pobicia czy gwałtu.
Porzucone zostały w publicznych miejscach.
Oraz najważniejsze; każda miała ten sam tatuaż na prawym nadgarstku. Mały znak wieczności, jednak pod nim kryło się coś jeszcze - to była cyfra.
Kobieta z "1" była zabita jako pierwsza. I tak dalej.
Detektyw...
- Przypomnij mi jeszcze raz - głos podporucznika ociekał sceptycyzmem - po jaką cholerę właściwie sprawdzamy te salony tatuażu?
- Bo pani komisarz tak powiedziała? - odparł obojętnie jego partner. - A jej rozumowanie opiera się na tym, że tatuaż to inicjał. I był świeżutki, w ciągu doby poprzedzającej śmierć robiony. Kobieta była tutaj na urlopie. Zginęła, bo uderzyła głową w kant stolika w domku, który wynajmowała, sądzimy więc, że śmierć była przypadkowa, ona się z kimś pokłóciła, ktoś ją pchnął... Możliwe, że ten ktoś był z nią w salonie w tę feralną noc. Wakacyjny romans wymknął się spod kontroli.
- Też mi psychologiczne dedukcje - prychnął podporucznik, pchając drzwi do salonu tatuażu "Złoty smok". - Za szybko odrzucamy stary, dobry napad rabunkowy.
Mina mężczyźnie zrzedła już kilka minut później, gdy tatuażysta przyznał, że widział tę kobietę, owszem, z mężczyzną, tak, chyba pijaną, no ale on tak klientów nie pyta, i tak, ten tatuaż to inicjały tego faceta, no pewnie, że przekaże nazwisko, przecież pamięta.
Jeszcze tego samego wieczoru policja zgarnęła Marka Krzaczkowskiego. Mężczyzna, roztrzęsiony, nie stawiał oporu, powtarzał tylko, że nie chciał, piorunem się zakochał, a ona powiedział, że to tylko na urlop, że czemu jej na ten głupi tatuaż pozwolił, żeby szedł precz - ale on nie chciał, on tylko się zdenerwował, popchnął, tak, ale przecież nie chciał...
- No i co, podporuczniku? - zagadnęła pani komisarz. - O cośmy się zakładali? Trzy dni wypełniania papierków?
- Przypomnij mi jeszcze raz - głos podporucznika ociekał sceptycyzmem - po jaką cholerę właściwie sprawdzamy te salony tatuażu?
- Bo pani komisarz tak powiedziała? - odparł obojętnie jego partner. - A jej rozumowanie opiera się na tym, że tatuaż to inicjał. I był świeżutki, w ciągu doby poprzedzającej śmierć robiony. Kobieta była tutaj na urlopie. Zginęła, bo uderzyła głową...
Pewnego dnia sprawy skomplikowały się nieznacznie. Sandra, ciemnowłosa i ciemnooka Polka pracowała z Tamarą - Rosjanką, swoim całkowitym przeciwieństwem. Obie młode i beztroskie poszły na policjantki. Różniły się całkowicie. Sandra miała bardzo dziewczęcy styl, uwielbiała „spódnice baletnic” i wysokie obcasy, a na zewnętrznej stronie dłoni wytatuowanego miała ogromnego pająka, znak pewnego zespołu rokowego. Natomiast Tamara, od dziecka chłopczyca, z rosyjskiego osiedla wyróżniała się swobodnym stylem. Całkowitym zaś zaskoczeniem były ich charaktery, jakby nie zgodne z ciałem, które je posiada. Sandra wybuchowa, cyniczna i sarkastyczna, a Tamara cicha, miła i łagodna. Wszyscy zawsze się nad tym zastanawiali. Po zaledwie kilku latach służby, dostały poważną sprawę. Tragicznie zginęła dwójka młodych ludzi. Naprawdę młodych. Ich ciała prawie całkiem poćwiartowano, oszczędzono tylko dłonie. To było straszne. Młode kobiety nigdy nie widziały czegoś tak okrutnego i strasznego. Jednak to co zobaczyły zmroziło je. Dłonie, które pozostawiono bez najmniejszych okaleczeń posiadały tatuaż… Dokładnie taki, jaki na dłoni miała Sandra. Obok był liścik, w którym morderca kulturalnie informuje panią Sandrę, że ma się „przygotować na ostatni koncert ulubionego zespołu”. Tamara i Sandra próbują namierzyć przestępcę, który masakruje ciała fanów pewnego rokowego zespołu. Nie mają jednak dużo czasu…
Pewnego dnia sprawy skomplikowały się nieznacznie. Sandra, ciemnowłosa i ciemnooka Polka pracowała z Tamarą - Rosjanką, swoim całkowitym przeciwieństwem. Obie młode i beztroskie poszły na policjantki. Różniły się całkowicie. Sandra miała bardzo dziewczęcy styl, uwielbiała „spódnice baletnic” i wysokie obcasy, a na zewnętrznej stronie dłoni wytatuowanego miała ogromnego...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Mężczyzna płakał cicho nad ciałem swojej żony. Długi płacz zniekształcił jego twarz, nadał jej brzydkich rysów. Nie był w stanie się odezwać, skinieniem głowy tylko potwierdził - tak, to ona, bez żadnych wątpliwości.
Komisarz Tennyson odkrył resztę ciała denatki i wskazał na czerwoną literkę "A" wytatuowaną nad jej lewą piersią. Wyglądała na świeżo wykonaną, jeszcze nie do końca zagojoną.
-Sądzę, że znam odpowiedź na to pytanie, ale chcę się upewnić. Czy pańska żona planowała taki tatuaż?
Przeczucie nie zawiodło go - mężczyzna gwałtownie zaprzeczył.
-Wiem, że nie czuje się pan teraz na siłach, ale muszę zapytać. Słyszałem, że mieliście się rozwodzić. Dlaczego?
-Zdradzała mnie - wyjąkał w końcu mężczyzna. - Z wieloma mężczyznami...
-Była moją najlepszą przyjaciółką - łkała kobieta. - O wszystkim mi mówiła, o wszyst... - głos zawiódł podejrzaną, spazm przeszedł przez jej ciało.
-Akurat! - Tennyson od dłuższego czasu naciskał na kobietę, licząc na to, że wreszcie się złamie i przyzna. To usprawniłoby proces.
-Tak myślałam! A potem okazało się, że kłamała! Oszukiwała! I ruchała się na prawo i lewo, zdzira! I z moim mężem! Dostała, na co zasłużyła. Dałam jej to, ktoś musiał! I wydziarałam ją przed śmiercią. Tak, jak się jej należało! Ależ była zaskoczona! Potem poderżnęłam jej gardło.
-Jak zgadłeś, że to ona?
-Amatorsko tatuuje, a jej mąż zdradzał ją z denatką. A poza tym... czytałeś "Szkarłatną literę"?
-Nie. Co z nią?
- Czerwone "A" było tam użyte jako symbol cudzołóstwa.
Mężczyzna płakał cicho nad ciałem swojej żony. Długi płacz zniekształcił jego twarz, nadał jej brzydkich rysów. Nie był w stanie się odezwać, skinieniem głowy tylko potwierdził - tak, to ona, bez żadnych wątpliwości.
Komisarz Tennyson odkrył resztę ciała denatki i wskazał na czerwoną literkę "A" wytatuowaną nad jej lewą piersią. Wyglądała na świeżo wykonaną, jeszcze nie do...
Witka obudził okrutny ból głowy. Spojrzał z trudem na zegarek. 15.00, najwyższa pora wstać. Owszem, wypił wczoraj kilka szklanek whisky z kumplami z komendy, ale żeby tak go sponiewierało? Dziwne. Dotarł do umywalki, ochlapał twarz. Zerknął na zmęczonego faceta w lustrze i o mało nie krzyknął. Spod kołnierzyka wystawał tatuaż. Czyżby, u licha, wpadł na taki pomysł wczorajszego wieczora? Gwałtownie zdarł z siebie koszulę. Na szyi miał wytatuowany bogato zdobiony napis „dogrywka?”. Echo sprawy sprzed lat zaczęło mocno ugniatać mu serce. Rozebrał się do naga i zaczął się oglądać. Poza siedmioma tatuażami, które już miał na ciele, zobaczył jeszcze jeden. Prawa strona klatki piersiowej ozdobiona została kolorowym wodospadem, pod którym widniały cyfry: 211115.
Skąd wie o moich tatuażach? Zmienił reguły. Chce się ze mną pobawić. Minęło 10 lat – rzeka myśli płynęła mu przez głowę. Siedem tatuaży, które miał już na ciele to były swego rodzaju pocztówki. 10 lat temu badał sprawę seryjnego mordercy, który zabijał młode dziewczyny w ustronnych miejscach. Witek prawie go miał, ale w decydującym momencie stracił czujność, a tamten się wymknął. Siedem ciał w 6 miesięcy, a potem cisza. Po roku od ostatniego morderstwa postanowił wytatuować sobie te siedem upiornych miejsc na swym ciele. Jako przestrogę. Ku pokrzepieniu. Jego czarno-białe amulety. Wodospad był kolorowy i takim musi pozostać.
- Muszę znaleźć ten wodospad. Dorwę Cię, gnoju – szepnął.
Nie wiedział jak bardzo się mylił.
Witka obudził okrutny ból głowy. Spojrzał z trudem na zegarek. 15.00, najwyższa pora wstać. Owszem, wypił wczoraj kilka szklanek whisky z kumplami z komendy, ale żeby tak go sponiewierało? Dziwne. Dotarł do umywalki, ochlapał twarz. Zerknął na zmęczonego faceta w lustrze i o mało nie krzyknął. Spod kołnierzyka wystawał tatuaż. Czyżby, u licha, wpadł na taki pomysł...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejSwoją drogą to ciężko wiarygodnie przestawić intrygę, poszukiwania odpowiedzi i rozwiązanie używając jedynie 1500 znaków. ;)
Swoją drogą to ciężko wiarygodnie przestawić intrygę, poszukiwania odpowiedzi i rozwiązanie używając jedynie 1500 znaków. ;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Wypełniona tuszem igła zawisła kilka milimetrów od jego skóry. Joe z sykiem wypuścił powietrze przez zaciśnięte zęby. Bał się. Jednak komu mógłby zaufać bardziej niż własnemu bratu - w dodatku bliźniakowi - spod którego ręki wychodziły prawdziwe arcydzieła? Od dawna zastanawiał się nad naznaczeniem swojego ciała tatuażem, lecz dopiero teraz, po krótkich, acz intensywnych namowach Marcusa, wreszcie odważył się przeistoczyć swoje ciche pragnienie w rzeczywistość.
- Co to jest? - Kilka godzin później Joe zdezorientowany spoglądał w lustrze na pełznącą po jego plecach jaszczurkę. - Przecież chciałem węża! Zaraz... Czy ty przypadkiem nie masz identycznej?
- Mam i właśnie dlatego pomyślałem...
Skrucha wyczuwalna w głosie Marcusa sprawiła, że narastająca złość ustąpiła miejsca rozczuleniu.
W następnej sekundzie dołączył jednak do niego rozdzierający ból w okolicy żeber. Joe zamroczony padł na ziemię, ochlapując posadzkę gęstą krwią. Marcus ponownie przeszył jego trzewia ostrzem noża.
- Wybacz, Joe. Tylko ty możesz mnie teraz uratować.
Przewiózł owinięte folią zwłoki brata do swojego mieszkania i ułożył je rozpakowane w korytarzu, tuż przy wejściu.
Miał nadzieję, że jego plan się powiedzie. Że kiedy jutro rano do drzwi zapukają współczłonkowie gangu chcący wyegzekwować zwrot długu, trup z wytatuowanym znakiem przynależności, przekona wszystkich, że sprawa jest zamknięta. Że wyjedzie i zacznie życie od nowa, czerpiąc z niego za dwóch.
Był to winien bratu. To i znacznie więcej.
Wypełniona tuszem igła zawisła kilka milimetrów od jego skóry. Joe z sykiem wypuścił powietrze przez zaciśnięte zęby. Bał się. Jednak komu mógłby zaufać bardziej niż własnemu bratu - w dodatku bliźniakowi - spod którego ręki wychodziły prawdziwe arcydzieła? Od dawna zastanawiał się nad naznaczeniem swojego ciała tatuażem, lecz dopiero teraz, po krótkich, acz intensywnych...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejDziewczyna postanowiła zrobić sobie tatuaż. Ku jej zdziwieniu zamiast oczekiwanego wzoru na jej ramieniu widniał smok. Zaczyna być śledzona przez ubranych na czarno mężczyzn. W mieście zaczyna dochodzić do podejrzanych morderstw. Wszystkie ofiary mają cechę szczególną- tatuaż ze smokiem.
Dziewczyna postanowiła zrobić sobie tatuaż. Ku jej zdziwieniu zamiast oczekiwanego wzoru na jej ramieniu widniał smok. Zaczyna być śledzona przez ubranych na czarno mężczyzn. W mieście zaczyna dochodzić do podejrzanych morderstw. Wszystkie ofiary mają cechę szczególną- tatuaż ze smokiem.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
-Myślisz, że to ta sama osoba?
-Tak, to niemal pewne.
-Coś łączy ofiary.
-Każda ma tatuaż.
-Więc to na pewno zbieg okoliczności. Coraz więcej osób robi sobie tatuaże.
-Naprawdę sądzisz, że to przypadek? W tak małym miasteczku wszystkie osoby, które mają tatuaż zostały postrzelone.
Sara była dorastającą nastolatką wychowywaną przez babcię, która codziennie wyganiała ja do kościoła i zabraniała spotykać się z chłopakami. Wnuczka oczywiści się buntowała. Ostatnio babcia przyłapała ją jak szukała ciekawych wzorów tatuaży. Wybuchała straszna awantura.
-Bóg ukarze każdego, kto szpeci w ten sposób swoje ciało!
Dla Sary to oczywiście stek bzdur. Kiedy jednak w mieście pojawił się morderca, babcia znów zaczęła swoje gadanie.
-Ten mężczyzna miał czaszkę na ramieniu a ta kobieta kwiatek na kostce. To kara!
Tym razem Sara miała dowód na to, że nie ma się czego obawiać. Pokazała babci artykuł.
-Złapano mordercę. Skazano właściciela salonu tatuaży.
-Widzisz...
-Zrozumiałam. Ostrzegałaś mnie przed nim. Dlatego zrobię sobie tatuaż w innym mieście.
-Nie córeczko ostrzegałam cię przed szpeceniem sobie ciała.
-Ja chcę tylko mały napis. Musisz zobaczyć jak Natalka pięknie wygląda. Wczoraj zrobiła sobie anielskie skrzydła na plecach.
-Dobrze kochanie, zobaczę. Porozmawiamy jutro.
Sara nie mogła uwierzyć. Może uda jej się przekonać babcię. Zadowolona poszła się położyć. Babcia natomiast westchnęła głęboko, wyjmując broń z szuflady. Skrzydła... to dopiero boska obraza. Znów musi ratować swoją wnuczkę.
-Myślisz, że to ta sama osoba?
-Tak, to niemal pewne.
-Coś łączy ofiary.
-Każda ma tatuaż.
-Więc to na pewno zbieg okoliczności. Coraz więcej osób robi sobie tatuaże.
-Naprawdę sądzisz, że to przypadek? W tak małym miasteczku wszystkie osoby, które mają tatuaż zostały postrzelone.
Sara była dorastającą nastolatką wychowywaną przez babcię, która codziennie wyganiała ja do...
Alicja z Adamem od urodzenia mieli na swoich ramionach tatuaże,które jak się w późniejszych latach dowiedzieli ,są zagadką do wielkiej tajemnicy rodzinnej.Niestety Adam ginie w wypadku samochodowym a wraz z nim znika tatuaż z ramiona i tym samym tajemnica rodzinna jest pogrzebana.Alicja jednak dowiaduje się ,że ma przyrodniego brata ,który może mieć identyczny tatuaż jak jej brat.Alicja za wszelką cenę chce odszukać brata i wraz z nim odkryć tajemnicę rodzinną.
Alicja z Adamem od urodzenia mieli na swoich ramionach tatuaże,które jak się w późniejszych latach dowiedzieli ,są zagadką do wielkiej tajemnicy rodzinnej.Niestety Adam ginie w wypadku samochodowym a wraz z nim znika tatuaż z ramiona i tym samym tajemnica rodzinna jest pogrzebana.Alicja jednak dowiaduje się ,że ma przyrodniego brata ,który może mieć identyczny tatuaż jak...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Intryga.
A co jeśli zabójca tatuuje lub rysuje fragmenty tatuażu-zagadki na ciałach swoich kolejnych ofiar? I w tych tatuażach zawiera wskazówki, kim jest i kto będzie kolejną ofiarą?
Poszukiwanie odpowiedzi.
Po co to robi? Czy oszalał? Co łączy ofiary? W jaką grę próbuje grać ze ścigającym go detektywem? A może kolejny psychol, który podświadomie chce być złapany?
Rozwiązanie.
Zabójca cierpi na rozdwojenie osobowości. Zawsze jest tak, że któraś z jaźni dominuje i tylko chwilami dopuszcza do uaktywnienia się tej drugiej. Osoba zła – zabójca – w okrutny sposób zabija swoje ofiary. W chwili zabójstwa doznaje spełnienia i odczuwa niewypowiedziany spokój. Wtedy na kilka chwil nad zabójcą przejmuje władzę jaźń „dobra”, która jest przerażona tym, co widzi. Nie rozumie, co robi w ciele, którego nie poznaje (np. nie rozpoznaje się w lustrze), w miejscu, w którym nigdy wcześniej nie była i nie wie, dlaczego przed nią leży martwy człowiek. Jedyne co odczuwa to przerażenie, potrzebę ucieczki i mętne przebłyski planu kolejnego zabójstwa. Ma za mało czasu by zgłosić się na policję, nie wie też w czyim znajduje się ciele, więc nie może nigdzie tego napisać. Ma jedynie przebłyski ułożonego już planu kolejnego zabójstwa i mętne wizje na temat przyszłej ofiary. To właśnie próbuje przekazać poprzez grafiki i znaki na ciałach zabitych.
Intryga.
A co jeśli zabójca tatuuje lub rysuje fragmenty tatuażu-zagadki na ciałach swoich kolejnych ofiar? I w tych tatuażach zawiera wskazówki, kim jest i kto będzie kolejną ofiarą?
Poszukiwanie odpowiedzi.
Po co to robi? Czy oszalał? Co łączy ofiary? W jaką grę próbuje grać ze ścigającym go detektywem? A może kolejny psychol, który podświadomie chce być złapany?
...
Kiedy Daniel Sectra został wezwany wraz ze swoim partnerem Michaelem Foschem na miejsce zbrodni do lasku niedaleko parku Jefferson musiał przyznać,że w ciągu swojej piętnastoletniej kariery policjanta nie widział takiej sieczki. Ciało było niesamowicie pokiereszowane. Na dodatek denat leżał już jakieś dwa dni. Jednak w ofierze było coś co przykuło jego uwagę. Na ramieniu miał tatuaż przedstawiający dwoje ogromnych szaro-zielonych oczu. Jako cichy miłośnik tatuaży musiał przyznać, że twórca był geniuszem.
Po zabezpieczeniu miejsca zbrodni zaczęło się żmudne dochodzenie. Mimo, że ekipa była niezwykle profesjonalna i miała bardzo duże doświadczenie nikt nie potrafił znaleźć jakiegokolwiek tropu prowadzącego do sprawcy.
Po parunastu miesiącach wszyscy stracili nadzieję na złapanie mordercy. Z wyjątkiem Sectry. Cała sprawa nie dawała mu spokoju, cały czas miał przed oczami niezwykły tatuaż. Te oczy... Piękne i duże... To musi być klucz. Jednak żadnego powiązania nie było, dlatego też po jakimś czasie sprawa została zamknięta. Daniel też przestał o niej myśleć, do chwili kiedy wybrał się na urlop do stanu Vermont. Był tam świadkiem napaści. Zamaskowany mężczyzna rzucił się na kobietę i próbował wyrwać jej torebkę. Instynkt gliny od razu dał o sobie znać, Sectra bardzo szybko powalił napastnika. Pomógł pozbierać się kobiecie. Schylił się po okulary które w trakcie szarpaniny spadły nieznajomej na ziemię i kiedy je jej podawał zamarł. Parzyły na niego ogromne zielono-szare oczy. Te oczy. Pomyłka była niemożliwa. Czas na decyzję musiał być szybki.
Sprawy potoczyły się błyskawicznie.
Jak się potem okazało Emily Rose była kochanką denata i miała niezwykły talent do tworzenia malunków na ciele. To ona wytatuowała "swoje" oczy na ramieniu ukochanego. Miały one symbolizować uczucie z jakim zawsze patrzyła chłopaka. Dlatego ogromnym ciosem było dla niej kiedy się dowiedziała, że Jerry ją zdradza. Postanowiła, że nie da po sobie niczego znać i poszła do domu mężczyzny. Kiedy chłopak czule ją witał wzrok miała wbity w tatuaż. Już nie widziała w nim miłości. Oczy ziały nienawiścią, zdradzoną, wściekłą nienawiścią. Wręcz ją paliły. Potem sprawy potoczyły się bardzo szybko. Zaproponowała nocny spacer. Niczego nieświadomy mężczyzna zgodził się nie wiedząc jeszcze, że czeka go zguba.
W sądzie jednogłośnie przyznali, że Emily Rose popełniła morderstwo z wyjątkowym okrucieństwem. Dostała wyrok dożywotniego pozbawienia wolności bez możliwości apelacji. Sama oskarżona nie okazała skruchy.
Kiedy Daniel Sectra został wezwany wraz ze swoim partnerem Michaelem Foschem na miejsce zbrodni do lasku niedaleko parku Jefferson musiał przyznać,że w ciągu swojej piętnastoletniej kariery policjanta nie widział takiej sieczki. Ciało było niesamowicie pokiereszowane. Na dodatek denat leżał już jakieś dwa dni. Jednak w ofierze było coś co przykuło jego uwagę. Na ramieniu...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Sprawa co prawda była zamknięta, dokumenty zapieczętowane, a raporty sporządzone. Morderca zginął podczas akcji policyjnej. Tylko jedna myśl wciąż i wciąż powracała, nie dając mu spokoju. Dlaczego Dusiciel z Morton pozostawiał ślady śliny na policzkach ofiar? Dlaczego do cholery je lizał? I co to za substancja ciemnym owalem pokrywała bladą skórę na twarzy zabitych dziewcząt?
Ha, z jednej strony właśnie ten element doprowadził ich do niego, bo technicy nie mogli sobie nawet wyśnić tak pięknie zachowanego DNA w każdym z miejsc zbrodni. Kto by pomyślał, ślina!
Dlaczego dusił? Ustalono, że bał się widoku krwi. Dlaczego pozostawiał ciała na widoku? By je upokorzyć i czuć satysfakcję. Dlaczego zaśliniał im policzki?... Daniel musiał się tego dowiedzieć.
Na myśl o tej ostatniej, nie do końca udanej akcji, w której to właśnie on śmiertelnie zranił napastnika poczuł gorycz w ustach. „Hmmm, gdzieś tu była”, pogrzebał w szufladzie w poszukiwaniu gumy Turbo. Jej smak, słodki i kuszący, miał odsunąć choć na chwilę ciężkie myśli. W środku, obok twardej białej masy zamajaczył kolorowy rysunek - motocykl. Tatuaż-kalkomania, naklejany na mokrą skórę. Mokrą. Albo obślinioną…
„Skurczybyku, – wyszeptał w pustą przestrzeń - naklejałeś im tatuaże! Chciałeś je jakoś oznakować, ale nie zniósłbyś widoku prawdziwych nakłuć skóry”.
Sprawa co prawda była zamknięta, dokumenty zapieczętowane, a raporty sporządzone. Morderca zginął podczas akcji policyjnej. Tylko jedna myśl wciąż i wciąż powracała, nie dając mu spokoju. Dlaczego Dusiciel z Morton pozostawiał ślady śliny na policzkach ofiar? Dlaczego do cholery je lizał? I co to za substancja ciemnym owalem pokrywała bladą skórę na twarzy zabitych...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejTego dnia Amy jak zawsze siedziała w swoim zaułku, pogrążona w myśleniu o swoim życiu, jego trudnościach. Tym razem jej spokój miał jednak zostać przerwany na wiele dni, a w jej sercu zagościł strach. Stała się świadkiem okrutnego zabójstwa. To właśnie ona, jako jedyna została wybrana by móc poświadczyć o zdarzeniu, które miało miejsce tej feralnej nocy. Kiedy myślałam o napastniku w głowie miała tylko jeden obraz. Zakapturzona postać. Prawie bez żadnych cech charakterystyczny. Średni wzrost. Przeciętna sylwetka. Było jednak coś na jego dłoni. Był to tatuaż. Dziewczyna musiała przyznać, że miał on w sobie coś niezwykłego. Miała wrażenie, że już gdzieś widziała taki symbol nie mogła go jednak w tamtej chwili z niczym skojarzyć. Może był to jeden z symboli tutejszych organizacji. Amy nie umiała tego uzasadnić, jednak kiedy w jej wyobraźni pojawiał się ten tatuaż, jej ciałem wstrząsał strach. To było jedno z najnieprzyjemniejszych uczuć na jakie było skazane jej marne, ludzkie ciało. A może to jednak nie była żadna organizacja? Może po prostu widziała to już. Tyle cierpienia przecież już zaznała. Może identyczne widziała u jednego ze swoich oprawców. Tego również nie była pewna. Mógł to być również symbol z grafitti, od których roiło się w tej okolicy. Nie musiało to jednak być długo jej zmartwieniem. Na jej drodze wkrótce stanął detektyw, niezwykle bystry i zmysłowy. Wiedział, że w okolicy jest tylko jeden prawdziwy tatuaży sta, który mógłby pomóc rozwiązać tę zagadkę
Tego dnia Amy jak zawsze siedziała w swoim zaułku, pogrążona w myśleniu o swoim życiu, jego trudnościach. Tym razem jej spokój miał jednak zostać przerwany na wiele dni, a w jej sercu zagościł strach. Stała się świadkiem okrutnego zabójstwa. To właśnie ona, jako jedyna została wybrana by móc poświadczyć o zdarzeniu, które miało miejsce tej feralnej nocy. Kiedy myślałam o...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Policja dostała się na miejsce zbrodni, zamaskowany człowiek z zakrwawionymi dłońmi stał nad martwą ofiara z rozprutą klatką piersiową, udało im się go dostrzec tylko na krótką chwilę, uciekł...
Tydzień po wydarzeniu, ten sam osobnik z zakrwawionymi dłońmi a obok niego uduszona ofiara, znowu ucieka...
Dwóch detektywów wymienia się swoimi przemyśleniami :
- Jak to, zakrwawione ręce a ofiara uduszona a nigdzie nie ma śladu walki?
- Do tego ta krew nie ściekała. Nie wyglądała na zeschniętą. Co może być przyczyną?
- Tatuaż. Tatuaż krwi.
Ale jeśli to nie on zabija ofiary to kto?
Policja dostała się na miejsce zbrodni, zamaskowany człowiek z zakrwawionymi dłońmi stał nad martwą ofiara z rozprutą klatką piersiową, udało im się go dostrzec tylko na krótką chwilę, uciekł...
Tydzień po wydarzeniu, ten sam osobnik z zakrwawionymi dłońmi a obok niego uduszona ofiara, znowu ucieka...
Dwóch detektywów wymienia się swoimi przemyśleniami :
- Jak to,...
- Niemożliwe... - jękną Herman.
Właśnie spoglądał na rysopis sprawcy. Od samego patrzenia zrobiło mu się niedobrze. Mężczyzna miał złowrogie, ale śmiejące się spojrzenie. Tak jakby drwiło z każdego ruchu Ziemi. Miał gęste ciemne brwi, i odsłonił swe równe zęby u śmiechu. Podobno ciągle tak wyglądał... Ale to nie to było w nim najstraszniejsze. Sprawca na policzku miał tatuaż w kształcie otwartej dłoni.
Otwarta dłoń - był to znak gangu, a raczej zakonu, który mroził krew w żyłach każdego komisarza.
Zakon Otwartej Dłoni był morderczy. Nikt do końca nie wiedział jak działają, po co istnieją. Wiadomo było tylko tyle, że jak się pojawiali na powierzchni Ziemi dochodziło do morderstwa.
Seryjnego morderstwa.
A teraz jeden z nich śmiał mu się prosto w twarz. Rzucał mu wyzwanie, które musiał przyjął.
- Niemożliwe... - jękną Herman.
Właśnie spoglądał na rysopis sprawcy. Od samego patrzenia zrobiło mu się niedobrze. Mężczyzna miał złowrogie, ale śmiejące się spojrzenie. Tak jakby drwiło z każdego ruchu Ziemi. Miał gęste ciemne brwi, i odsłonił swe równe zęby u śmiechu. Podobno ciągle tak wyglądał... Ale to nie to było w nim najstraszniejsze. Sprawca na policzku miał...
Kamil westchnął pijąc kolejną kawę dzisiejszego dnia. To była chyba już piąta?
Zatrzymali się przed domem ofiary. Kamil wraz ze swoim partnerem Oskarem, opuścili wóz policyjny i weszli do domu. Tam na miejscu zbrodni już była ekipa kryminalna, która za zadanie miała zabezpieczyć miejsce przestępstwa.
- I co my tu mamy? - zapytała Oskar, najbliższą osobę.
- Kobieta, lat 34. Została uduszona paskiem od spodni - mężczyzna wskazał pasek, ręką - Leży tu już tak od 3 godzin, sąsiadka ją znalazła.
Kamil, wraz z partnerem wyszli z domu i podeszli do kolegi funkcjonariusza, który przesłuchiwał roztrzęsioną starszą kobietę.
- Dzień dobry, jestem Kamil, a to mój partner Oskar, prowadzimy tą sprawę - przedstawił się kobiecie - Czy może pani, jeszcze raz powtórzyć, od momentu kiedy udała się do sąsiadki?
Kobieta, przytaknęła i zaczęła opowiadać.
**
- To już 4 ofiara w tym miesiącu - odparł zmęczony Oskar, rzucając dokumenty na biurko. Usiadł na krzesło, nie kryjąc zmęczenia - Wiemy już, że te ofiary łączy jedno - tatuaż.
- Każda z nich miała ten sam tatuaż... - zamyślił się - Gwiazda, a w niej trzy litery KTD, co to może oznaczać?
- Bo ja wiem... Kamil, to musi być jakiś skurkowaniec, który poluje na te dziewczyny nie bez przypadku - potarł oczy i ziewnął - Nie wiem jak ty, ale jadę do domu. Muszę się z tym przespać, bo dziś już niczego nie wymyślę - wstał z krzesła i wziął marynarkę - Do jutra.
- A! Tak, do jutra - pożegnał się z przyjacielem i jeszcze raz spojrzał na te dokumenty. Ten symbol coś mu mówił. Już go gdzieś kiedyś widział, ale gdzie?
**
Kamil ziewnął przeciągle, siadając przy stole.
- Ciężka noc?
- Ooo tak - odpowiedział przeciągle.
- Masz gorącą kawę, ona cię obudzi - żona dała mu całusa w policzek, uśmiechnął się do niej w odpowiedzi.
- Dzień dobry - odwrócił się i zobaczył swoją córkę Elę i jej koleżankę Kasię, jeszcze w piżamach.
- Dzień dobry dziewczyny, a co to nocne party?
- A tak! - odpowiedziała Ela z uśmiechem na ustach - Mamo, co na śniadanie?
- Naleśniki z dżemem truskawkowym.
- Mniam! - krzyknęła uradowana nastolatka.
Kamil zaśmiał się i spojrzał na dziewczynki. Coś zwróciło jego uwagę.
- Kasia, od kiedy masz tatuaż? W ogóle co on oznacza? - zagadał, jakby nigdy nic.
- A to - podniosła prawą dłoń i pokazała nadgarstek na którym widniał tatuaż - Niedawno. Jakiś miesiąc temu zrobiłam go sobie. Należę do Klubu Tańczących Dam, a ten numer 34 to numer grupy, do której należę.
Wstał z krzesła i ruszył biegiem w stronę samochodu, wybierając przy tym numer telefonu.
- Oskar - odezwał się do słuchawki - Posłuchaj. Wiem już, co to znaczy. Dowiedź się, gdzie znajduję się Klub Tańczących Dam i prześlij mi adres. Spotkamy się na miejscu. Chyba wiem, jak odnaleźć sprawcę.
Kamil westchnął pijąc kolejną kawę dzisiejszego dnia. To była chyba już piąta?
Zatrzymali się przed domem ofiary. Kamil wraz ze swoim partnerem Oskarem, opuścili wóz policyjny i weszli do domu. Tam na miejscu zbrodni już była ekipa kryminalna, która za zadanie miała zabezpieczyć miejsce przestępstwa.
- I co my tu mamy? - zapytała Oskar, najbliższą osobę.
- Kobieta, lat 34....
Mężczyzna patrzy przez lupę swojego karabinu. Upewniwszy się, że założył tłumik, obserwuje ludzi. Trochę w prawo… Tak, tam zauważa kobietę, ubraną w spódnicę sięgającą za kolano, białą bluzkę i marynarkę. Rozmawia z kimś przez telefon. Trochę w lewo… Kobieta z dzieckiem na ręku, dziewczynka w dłoni trzyma misia, jednak na chwilę odwraca wzrok i patrzy wprost na mężczyznę, nie zauważa go jednak, jest za daleko. Dalej w lewo… Młody mężczyzna - widać, że jest bogaty. Złoty Rolex na ręku, garnitur szyty na miarę. W ręku trzyma teczkę z dokumentacją swojej firmy. Mężczyzna z karabinem lustruje otoczenie. Para nastolatków, trzymających się za ręce. Mężczyzna uśmiecha się pod nosem. Kręci głową. Szybko podejmuje decyzję. Pada strzał. Głowa nastolatka odskakuje w groteskowy sposób do tyłu. Dziewczyna zaczyna krzyczeć. Ludzie rozbiegają się w każdą stronę. Pada drugi strzał. Kobieta z telefonem przy uchu dostaje strzał prosto w potylicę. Upada. Kolejny strzał, młody mężczyzna z Rolexem upada, jego teczka z impetem uderza o chodnik. Mężczyzna z karabinem, szybko po sobie sprząta, zakłada czapkę z daszkiem i niczym nie wzruszony wychodzi z budynku naprzeciwko, podczas gdy po drugiej stornie zaczynają dojeżdżać odpowiednie służby. Nikt nie zwraca na niego uwagi, a powinien… Na jego przedramieniu widnieje tatuaż. Spontanicznie nakreślone wzory, które skrywają odpowiedź na pytanie: dlaczego to zrobił?
Mężczyzna patrzy przez lupę swojego karabinu. Upewniwszy się, że założył tłumik, obserwuje ludzi. Trochę w prawo… Tak, tam zauważa kobietę, ubraną w spódnicę sięgającą za kolano, białą bluzkę i marynarkę. Rozmawia z kimś przez telefon. Trochę w lewo… Kobieta z dzieckiem na ręku, dziewczynka w dłoni trzyma misia, jednak na chwilę odwraca wzrok i patrzy wprost na mężczyznę,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
M skrzywiła się, patrząc na drugie w tygodniu zwłoki. Nie musiała się zastanawiać, by wyciągnąć wnioski. To morderstwa popełnione z zimną krwią. Zero śladów, zero poszlak. Do dziś. Druga denatka z identycznym tatuażem. Prawie. Na przedramieniu, dziewczyna miała wytatuowaną literę K i ułamek 3/4.
*
Kolejny tydzień M spędziła nad wyszukiwaniem tajnych stowarzyszeń/bractw studenckich/a nawet podejrzewała osiedlowe harcerki. I nic! Aż w końcu nadszedł ten dzień. Trzeci trup. Duża litera J i 1/4. M rzucała piorunami, biegała po okolicy i przesłuchiwała wszystkich. Wiedziała, że to nie koniec.
*
Jeszcze tego brakowało - syn wplątał się w szkolną bójkę. Chociaż tyle, że wygrał.
-Coś ty sobie wyobrażał?! Mogłeś zrobić im krzywdę! – Chłopak z rozciętą wargą popatrzył na matkę.
-Nic mi nie jest, dzięki za troskę, mamo!
M szarpnęła go za ramię i wpakowała do samochodu. Wtedy z teczki wypadły zdjęcia tatuaży.
-Schowaj to! Nie patrz! – M chciała mu je wyrwać, ale ten zrobił unik i zdjęcie zostało mu w ręce.
-Wow! Mama! Szalona, crazy rodzicielko! Nie wspominałaś, że chcesz sobie zrobić dziarę. Kim jest druga BFF?
-Co?! Nie! Oddaj, to do śledztwa.
- Jak chcesz.
M milczała chwilę i przetwarzała.
-Co to BFF?
- Ale jesteś zacofana. Najlepsze przyjaciółki na zawsze. To tatuaż dla kumpelek.
-A litera jest od imienia. – Powiedzieli równocześnie.
*
Kolejne 48h spędziła na przeszukiwaniu zdjęć na zakończenie szkół, aż w końcu znalazła! Zdjęcie odbierającej dyplom Agnieszki. A 4/4. Bingo.
-Oby nie było za późno.
M skrzywiła się, patrząc na drugie w tygodniu zwłoki. Nie musiała się zastanawiać, by wyciągnąć wnioski. To morderstwa popełnione z zimną krwią. Zero śladów, zero poszlak. Do dziś. Druga denatka z identycznym tatuażem. Prawie. Na przedramieniu, dziewczyna miała wytatuowaną literę K i ułamek 3/4.
*
Kolejny tydzień M spędziła nad wyszukiwaniem tajnych stowarzyszeń/bractw...
Małe miasto, gdzie wszyscy się znają.
On – seryjny morderca tatuujący swoim ofiarom mały krzyż nad kostką.
Ona – ceniona pani komisarz, która zrobi wszystko, aby rozwiązać zagadki morderstw w swoim mieście.
Czy morderca - tatuażysta popełni jakiś błąd? Czy Pani komisarz połączy ze sobą morderstwa i wpadnie na trop zabójcy?
Wszystko się komplikuje, kiedy zostaje odnalezione kolejne ciało. Policjanci znajdują materiał genetyczny na ciele ofiary. Jednak tatuaż krzyża nie jest świeży.
Czyżby w mieście pojawił się drugi morderca, zabijający ludzi posiadających już taki tatuaż? Pani Komisarz zaczyna niebezpieczny taniec z mordercą. Obawia się, że będzie kolejną ofiarą - „Po co robiłam sobie ten cholerny tatuaż?!”
Małe miasto, gdzie wszyscy się znają.
On – seryjny morderca tatuujący swoim ofiarom mały krzyż nad kostką.
Ona – ceniona pani komisarz, która zrobi wszystko, aby rozwiązać zagadki morderstw w swoim mieście.
Czy morderca - tatuażysta popełni jakiś błąd? Czy Pani komisarz połączy ze sobą morderstwa i wpadnie na trop zabójcy?
Wszystko się komplikuje, kiedy zostaje odnalezione...
Drzwi wejściowe do domu były otwarte, kiedy wrócił z pracy. Zamka nie wyłamano, nie rozbito szyby, wszystko pozostało nienaruszone.
Przekręcił klucz i wyciągnął pistolet, aby sprawdzić dom. Nikogo jednak nie było, żadnych śladów wskazujących na obecność jakiegoś obcego. Zrobił sobie kanapkę i poszedł do gabinetu, mieszczacego się na poddaszu. Uderzył go smród. Na biurku leżały dwa martwe gołębie. Skreślone ich krwią linie wskazywały jakiś punkt. Zrobił kilka zdjęć, po czym narzuciwszy kurtkę wybiegł w pośpiechu z domu. Pamiętał skądś ten obrazek. Symetrycznie ułożone gołębie, mapa i jeden punkt, który był zdaje się jakąś przez nikogo nieznaną osadą na Syberii. Dotarł na komisariat i otworzył akta sprawy 1272005. Zamordowano wtedy pięć kobiet z byłego ZSRR. Każda miała ciemną skórę i nieco skośne oczy, każda nosiła tatuaż z symetrycznymi gołębiami na prawej łopatce. Wklepał w wyszukiwarkę Chokurdakh, miasto oddalone o jakies 150 km od owej wioski, skąd pochodziły zamordowane. Przejrzał zdjęcia osady złożonej z sześciu, a może ośmiu drewnianych chat. Pamietał, ze mówiło się na takie budy |izbuszka|. Nie było w takiej chacie ani wody, ani prądu. Do wioski dało się dojechać jedynie zimą, po zamarzniętej nawierzchni, zaś latem było to niemożliwe z powodu braku drogi i wszechobecnego błota, w którym tonęła każda terenówka. Ludzie wierzyli tu w duchy, praktykowali magie i rozmawiali ze zwierzętami. Mówiło sie, że szamanki szyberyjskie potrafią nawet ożywić zmarłego.
Wszystkie kobiety zamordowano nie pozostawiając żadnych sińców, czy sladów walki na ich ciele. Tak jakby każda z nich położyła się na ziemi i postanowiła wiecej nie wstawać. Obdukcja nie wykazała uszkodzenia narządów wewnętrznych ani krwotoków. Patolog powiedział, że w pewnym momencie ich mózg po prostu się wyłączył, jakby ktoś nacisnął na wyłącznik prądu. Ponieważ morderca nie pozostawił śladów, odłożono sprawę ad acta.
Dziś, z nikomu nieznanej przyczyny, morderca był w jego domu, dał mu sygnał i zostawił wskazówkę. Dlaczego akurat ja ?-pytał sam siebie. Nie odnosił specjalnych sukcesów, nie szukał też poklasku. Siedząc przy biurku na chwilę zasnął. Śnił mu się dom jego ojca na obrzeżach miasta i drewniana szkatułka, ktorej nie wolno było mu otwierać. Klucz ojciec zawsze nosił na szyji. Gdy się obudził w jego głowie kołatała jedna myśl:
Wyryte na szkatułce znaki przypominały gołębie, na jej odwrocie była zaś wyrzeźbiona mapa świata. Ojciec nie żył od dawna, szkatułka zniknęła po przeprowadzce, kiedy miał 10 lat, od tamtego czasu nie myślał o niej, aż do dzisiaj.
Po powrocie do domu zszedł do piwnicy przejrzec kartony, które zabrał do siebie po śmierci ojca. Były tam jakieś stare akta, dzbanuszki z porcelany, stare zabawki. Otworzyl pierwszy karton i wyjął z niego czarną teczkę.
Luźne kartki stanowiły autobiografię zmarłego. Pierwsze zdanie mówiło:
Urodziłem się w Jakucji w domu Babki nad Indygirką...
Przerażony przerwał czytanie, czyżby nie znał własnego ojca?
Raz jeszcze dokładnie przyjrzał się gołębiom na swoim biurku i tatuażom na zdjęciach i wykręcił numer starszego brata. Miał sie do niego odezwać po raz pierwszy od 15 lat.
Drzwi wejściowe do domu były otwarte, kiedy wrócił z pracy. Zamka nie wyłamano, nie rozbito szyby, wszystko pozostało nienaruszone.
Przekręcił klucz i wyciągnął pistolet, aby sprawdzić dom. Nikogo jednak nie było, żadnych śladów wskazujących na obecność jakiegoś obcego. Zrobił sobie kanapkę i poszedł do gabinetu, mieszczacego się na poddaszu. Uderzył go smród. Na biurku...
Super :) Trzeba zrobić bunt, żeby na takie tematy organizatorzy dawali dużo większą ilość dopuszczalnego tekstu. Nie da się wymyślić dobrej historii w paru słowach;/
Super :) Trzeba zrobić bunt, żeby na takie tematy organizatorzy dawali dużo większą ilość dopuszczalnego tekstu. Nie da się wymyślić dobrej historii w paru słowach;/
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Od jakiegoś czasu miał wrażenie, że jest obserwowany. Gdzieś na granicy świadomości jawiło się jakieś spostrzeżenie, mgliste postacie nieznajomych, całkiem obcych ludzi. Którym nie był obojętny. Był celem.
Wróciwszy do swojej kawalerki zaparzył czarną herbatę. Gdy naciągała wypuścił psa na balkon. Robił to automatycznie, jego umysł błądził. Analizował kilka poprzednich dni, próbując odsączyć rzeczy istotne od nieistotnych. Twarze ludzi. Twarze? Czy aby to jest teraz najważniejsze?
Używając słów powszechnie uważanych za obraźliwe próbował zmusić się do większego wysiłku. Miał wrażenie, że coś łączy tych, co go obserwują.
W momencie gdy silny wiatr trzasnął drzwiami balkonowymi, a wystraszony pies zapiszczał, zrozumiał.
Tatuaż na nadgarstku, jak bransoletka. Wąż połykający swój ogon. Pierwszy zobaczył u taksówkarza, gdy ten rano wydawał mu resztę. Taki sam tatuaż miała kelnerka, która go obsługiwała w ulubionej kafejce, teraz sobie uświadomił, ze jej nie zna, mimo,że jest tam stałym bywalcem. Spojrzał na swój telefon. "Jest na podsłuchu!"- pomyślał. Gość, który mu sprzedawał kartę startową miał identycznego węża. "Mają moje DNA!"- pracownik pralni zachowywał się dziwnie, no i miał ten cholerny tatuaż!
Poczuł się osaczony. Czy to była żona coś wymyśliła? Ostatecznie po ostatniej rozprawie syczała na korytarzu sądu, że to jeszcze nie koniec, że nie zna dnia ani godziny...
Ignorując powszechnie podawane informacje, że nie należy popijać żadnych lekarstw herbatą, łyknął proszki na uspokojenie. Przepisał je lekarz, który zastępował jego psychiatrę. W następnym ułamku sekundy poczuł potworne gorąco rozlewające się w żołądku. Po chwili paliło go całe ciało. Nie mógł oddychać. Jego ostatnią myślą w życiu była ta, że jego żonie się jednak udało. Lekarz, który przepisał mu zabójczy lek, miał na nadgarstku wytatuowanego węża, zjadającego własny ogon.
Od jakiegoś czasu miał wrażenie, że jest obserwowany. Gdzieś na granicy świadomości jawiło się jakieś spostrzeżenie, mgliste postacie nieznajomych, całkiem obcych ludzi. Którym nie był obojętny. Był celem.
Wróciwszy do swojej kawalerki zaparzył czarną herbatę. Gdy naciągała wypuścił psa na balkon. Robił to automatycznie, jego umysł błądził. Analizował kilka poprzednich...
Kamera przemysłowa uchwyciła miejsce zbrodni. Zabójca był zamaskowany lecz jego przedramię pokrywał tatuaż w kształcie głowy kozła.
Czy ten człowiek działał z ramienia jakieś organizacji?
Czy było to rytualne zabójstwo?
Czy sprawa ma coś wspólnego z satanistami i ich czarnym panem?
I co o tym wszystkim ma dopowiedzenia tatuażysta, w którego witrynie widnieje identyczna głowa kozła?
Tego wszystkiego dowiecie się w najnowszej książce...
Kamera przemysłowa uchwyciła miejsce zbrodni. Zabójca był zamaskowany lecz jego przedramię pokrywał tatuaż w kształcie głowy kozła.
Czy ten człowiek działał z ramienia jakieś organizacji?
Czy było to rytualne zabójstwo?
Czy sprawa ma coś wspólnego z satanistami i ich czarnym panem?
I co o tym wszystkim ma dopowiedzenia tatuażysta, w którego witrynie widnieje identyczna...