Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach:

Ciekawa książka bo ma tak samo wiele plusów, jak i minusów.

Zdecydowanie najlepiej napisana książka autora, jaką czytałem dotychczas, poziom dialogów i opisów jest lepszy niż w pierwszej trylogii ale walki i bitwy nadal chaotyczne, może tak ma być i to jest sposób na oddanie ich realizmu ale ja nie czerpię z tego przyjemności.

Znowu bardzo dobre postacie, Abercrombie szczególnie dobrze pisze bohaterów sarkastycznych i pyszałkowatych jak Glokta, Morveer czy Cosca ale wyjątkiem jest Monza, która jest nudna i bez wyrazu. Nie sposób jej w jakikolwiek sposób kibicować czy nawet wczuć się w jej motywacje, przez co książka nie wciąga.

Historia podzielona jest na mniejsze wątki przypominające opowiadania, co początkowo daje fajną różnorodność ale na przestrzeni 800 stron trochę zabija ciągłość. Książka momentami po prostu męczy i nie ma się większej ochoty po nią sięgać bo co rusz dostajemy taki mini reset fabuły. Myślę, że ta historia nic by nie straciła gdyby wyciąć z niej 200 stron i jednego wroga do zabicia w ramach zemsty Monzy.

Ostatecznie to dobra książka z wieloma wadami, to co przemówiło do mnie, żeby trochę podnieść ocenę to fakt, że pierwszy raz czuję się naprawdę wkręcony w ten świat. Jestem ciekaw jak potoczy się konflikt na kontynencie, kim są niektóre tajemnicze postacie i jaki będzie ich los. Na pewno wrócę do Pierwszego Prawa ale muszę trochę odpocząć.

Ciekawa książka bo ma tak samo wiele plusów, jak i minusów.

Zdecydowanie najlepiej napisana książka autora, jaką czytałem dotychczas, poziom dialogów i opisów jest lepszy niż w pierwszej trylogii ale walki i bitwy nadal chaotyczne, może tak ma być i to jest sposób na oddanie ich realizmu ale ja nie czerpię z tego przyjemności.

Znowu bardzo dobre postacie, Abercrombie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Przede wszystkim świetnie napisana. Książka dotyka wielu trudnych kwestii i na dodatek jest sprzed 80 lat, a mimo to przy wielu fragmentach da się naprawdę łatwo popłynąć z jej nurtem.

Wspaniale obrazuje wiele problemów społecznych oraz daje do myślenia. Zachowania zarówno bohaterów jak i całego społeczeństwa zmusza do refleksji zarówno nad skalą makro naszego świata (jak może funkcjonować kapitalizm), jak i mikro (czym jest rodzina, jak ważne są nasze wartości).

Niestety niektóre fragmenty są dosyć ospałe. Czytelnik naprawdę może np. poczuć trud wyprawy do Kalifornii, która to podróż zdaję się bardzo długą podbudową do tego o czym książka jest naprawdę.

Z innych wad, brakuje mi też dokładniejszego domknięcia wątku Toma, który po wielu przejawach buntu wobec układu społecznego wreszcie znalazł swoje powołanie.

Ostatecznie to naprawdę dobra książka, z fantastycznym zakończeniem. Polecam każdemu, kto szuka bardziej ambitnej ale jednocześnie przystępnej lektury.

Przede wszystkim świetnie napisana. Książka dotyka wielu trudnych kwestii i na dodatek jest sprzed 80 lat, a mimo to przy wielu fragmentach da się naprawdę łatwo popłynąć z jej nurtem.

Wspaniale obrazuje wiele problemów społecznych oraz daje do myślenia. Zachowania zarówno bohaterów jak i całego społeczeństwa zmusza do refleksji zarówno nad skalą makro naszego świata (jak...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Super książka. Czytając czujesz się jakbyś siedział z autorem na piwku i słuchał jego opowieści o życiu w Japonii w latach 90. Lekko się to czyta, a przy tym cały czas jest spora dawka humoru i wiedzy o kulturze tego kraju. Chciałbym, żeby było więcej takich książek o innych miejscach.

Super książka. Czytając czujesz się jakbyś siedział z autorem na piwku i słuchał jego opowieści o życiu w Japonii w latach 90. Lekko się to czyta, a przy tym cały czas jest spora dawka humoru i wiedzy o kulturze tego kraju. Chciałbym, żeby było więcej takich książek o innych miejscach.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Najdłuższa część serii, co ma swoje plusy i minusy.

Z dobrych rzeczy możemy wciągnąć się w codzienność w Hogwarcie, lekcje, egzaminy i miłości Harrego i ekipy. To sprawia, że Zakon Feniksa to comfort read dla każdego, kto czytał te książki w dzieciństwie i czuję magię do nich wracając.

Niemniej patrząc obiektywnie książka jest momentami przeciągnięta.

Największą wadą piątki HP jest według mnie finał. W ogóle do mnie nie trafia fortel Voldemorta, wyprawa do Departamentu Tajemnic, czy cały wątek przepowiedni. Jedyną emocją jaką czułem czytając końcówkę jest irytacja zachowaniem bohaterów.

Najdłuższa część serii, co ma swoje plusy i minusy.

Z dobrych rzeczy możemy wciągnąć się w codzienność w Hogwarcie, lekcje, egzaminy i miłości Harrego i ekipy. To sprawia, że Zakon Feniksa to comfort read dla każdego, kto czytał te książki w dzieciństwie i czuję magię do nich wracając.

Niemniej patrząc obiektywnie książka jest momentami przeciągnięta.

Największą wadą...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Ale to była podróż!

Na piątą część Archiwum czekałem jak dziecko czeka na prezent pod choinką, z lekką dozą niepewności ale ogromnymi nadziejami. Ostatecznie chyba mogę powiedzieć, że Brandon dowiózł ale brakło trochę, żeby to była książka rewelacyjna czy chociażby najlepsza w serii.

Chyba łatwiej zacząć od tego co sprawia, że nie wszystko mi w tej książce zagrało. Dwa zasadnicze minusy.

Po pierwsze w Archiwum już absolutnie każdy ma problemy psychiczne. Nie żeby to było coś bardzo dziwnego patrząc na przeżycia tych bohaterów ale ileż tutaj jest psychologii. Wydaje mi się, że spokojnie można było ograniczyć te wątki problemów osobowości do Kaladina i Szetha. Shallan już pod koniec poprzedniej części miała uwolnić się niemal całkowicie od duchów przeszłości, teraz jednak nadal do tego wracamy. Podobnie z Dalinarem, który znowu musi mierzyć się z samym sobą, a nawet Adolinem, który wydawał się jako jedyny temu przeciwstawiać. Oczywiście rozumiem, że ważne jest abyśmy poznali wewnętrzne problemy tych bohaterów, ich motywacje i przeżycia. Jednak mam wrażenie, że tym razem poszło to już za daleko.

Po drugie, jak na zwieńczenie takiej serii, którą sam Brandon nazywa swoim opus magnum to brakło jednak czegoś epickiego pod koniec, tej kropki nad i. Mimo kilku bardzo ekscytujących zdarzeń, to końcówka nie wywołała we mnie takiego napięcia i emocji jak chociażby finał 2 lub 3 części Archiwum. Szkoda.

Teraz największe plusy. Przede wszystkim, po ponad 5000 stron to nadal się spina. Wątki mają sens, Brandon mimo pokusy nie ucieka zbyt mocno w manipulacje czasem i ostatecznie jakimś cudem zamknął ten etap historii sensowną i satysfakcjonującą klamrą. Przy tym wszystkim bardzo podoba mi się jak potoczyły się losy poszczególnych bohaterów. Tutaj też wszystko pasuje i działa. Kaladin niejako zostaje następcą Talna, najbardziej honorowego z heroldów. Shallan staje się nomadem odkrywającym tajemnice cosmere. Dalinar umiera (?) ale wykonuje swoją misję długofalowej walki z Odium, a przy tym ratuje wnuka. Adolin odnajduje się w społeczeństwie świetlistych, mimo że nie jest jednym z nich. To wszystko wyszło super.

Oprócz tego jako fan cosmere muszę docenić jak pierwszy raz wchodzimy w tej książce na poziom oddziaływania między poszczególnymi światami. Jest to kolejny raz po Zaginionym Metalu, kiedy bez znajomości cosmere znacznie traci. Spokojnie można wtedy odjąć jedną gwiazdkę. Jednak jeżeli ktoś czytał pozostałe powieści oraz śledzi niuanse pozostawione przez Brandona w poszczególnych książkach to na pewno doceni, że wreszcie to odpłaca. Pewien przedsmak tego dawał Zaginiony Metal, który już mocno wykorzystywał mechaniki z innych serii. Jednak tutaj nie jest to dodatek, a element głównej osi fabularnej - starcie odprysków, utrzymanie Odium na Rosharze, podział Adonalsium i wreszcie Trefniś biegający z odpryskiem świtu. Każdy fan cosmere po prostu na to czekał.

Ostatecznie to jest książka dla fanów. Wcale nie dziwią mnie niskie oceny osób, które traktują ABŚ po prostu jako kolejną serię fantasy na półce. Niemniej podróż Kaladina,. Dalinara i Shallan to coś wielkiego. Jeżeli ktoś lubi styl pisania Brandona i interesuje się cosmere, to jest to bardzo dobre zwieńczenie historii. Brakło czegoś wow na koniec i spokojnie byłoby 9 gwiazdek. Ogromnie czekam na odkrycie, czym będzie następny pięcioksiąg.

Ale to była podróż!

Na piątą część Archiwum czekałem jak dziecko czeka na prezent pod choinką, z lekką dozą niepewności ale ogromnymi nadziejami. Ostatecznie chyba mogę powiedzieć, że Brandon dowiózł ale brakło trochę, żeby to była książka rewelacyjna czy chociażby najlepsza w serii.

Chyba łatwiej zacząć od tego co sprawia, że nie wszystko mi w tej książce zagrało. Dwa...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Z jednej strony pierwsza książka, która wydaje się bardziej poważna, z drugiej kiedy czyta się ją po latach widać, że cały pomysł z Turniejem Trójmagicznym jest dosyć średnio przemyślany i ma kilka sprzeczności. Nadal trzeba więc podchodzić do całości z lekkim przymrużeniem oka, a kiedy tak zrobisz to powrót do Hogwartu to czysta przyjemność.

Jest to też pierwsza wyraźnie dłuższa część więc można lepiej poznać świat i codzienność bohaterów. To dodatkowo pozwala na większą immersję.

Z jednej strony pierwsza książka, która wydaje się bardziej poważna, z drugiej kiedy czyta się ją po latach widać, że cały pomysł z Turniejem Trójmagicznym jest dosyć średnio przemyślany i ma kilka sprzeczności. Nadal trzeba więc podchodzić do całości z lekkim przymrużeniem oka, a kiedy tak zrobisz to powrót do Hogwartu to czysta przyjemność.

Jest to też pierwsza wyraźnie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Cóż za piękna baśń na zimowe wieczory. Niesamowite, że to pierwsza powieść autorki.

Cóż za piękna baśń na zimowe wieczory. Niesamowite, że to pierwsza powieść autorki.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Zaginiony Metal jak i cała druga era Zrodzonego z Mgły to pewien eksperyment autora, do czego sam przyznaje się w podziękowaniach. Próba połączenia świata epickiego fantasy z postępem technologicznym dziejącym się na naszych oczach. Czy się udało? Moim zdaniem tak, niemniej książki te zatraciły właśnie swoją epickość. Pewnie wielu fanów, włącznie ze mną, oczekiwało zwieńczenia czterech książek cyklu w skali znanej z Archiwum Burzowego Światła lub pierwszej ery Zrodzonego z Mgły, tymczasem tutaj jest zdecydowanie bardziej kameralnie. Oczywiście pojawia się zagrożenie zarówno dla głównego miasta cyklu - Elendel, jak i całego świata, jednak ostatecznie mierzy się z nim tylko garstka bohaterów. Brak tutaj wielkich bitew czy widowiskowych starć półbogów. Czuć więc ogromną zmianę względem poprzednich cyklów autora. Dodatkowo zakończenie jest niestety dosyć przewidywalne i sztampowe.

Co do prowadzenia akcji, to jeżeli ktoś czytał serię Legion od Sandersona to powinien spodziewać się podobnych doznań z innym settingiem. Tempo jest niezłe i łatwo wciągnąć się w lekturę. Względem poprzednich części tego cyklu mamy więcej scen akcji i walki, kilka naprawdę ciekawych rozwiązań fabularnych i dalszy rozwój postaci, które nadal wypadają bardzo dobrze. Powolna przemiana Wayna oraz jego historia z matką w tle może wydawać się naciągana i nie każdemu przypadnie do gustu, ja jednak to kupuję.

Zaginiony Metal przypomina więc bardziej film o Sherlocku Holmesie niż klasyczną fantastykę, czy to dobrze czy źle niełatwo ocenić. Dla mnie wyszła z tego bardzo kompetentna i ciekawa książka, która tak jak i cała seria zapewnia godziny dobrej rozrywki. Nie robi jednak takiego wrażenia jak inne cykle autora.

Co istotne, jest to również pierwsza książka Sandersona, która tak wiele zyskuje przez znajomość Cosmere. Jeden z ważnych wątków bezpośrednio nawiązuje do Archiwum Burzowego Światła oraz opowiadania Tajemna Historia. Bez przeczytania tych tekstów Zaginiony Metal nie tylko traci ale również może wydać się czytelnikowi niezrozumiały. Jeżeli jednak ktoś jest fanem uniwersum Cosmere to książka zapewnia mnóstwo smaczków i przemyśleń co do całego wszechświata zbudowanego przez Sandersona.

Reasumując, książka sama w sobie na 7 gwiazdek, znajomość Cosmere pobija ocenę o jeden.

Zaginiony Metal jak i cała druga era Zrodzonego z Mgły to pewien eksperyment autora, do czego sam przyznaje się w podziękowaniach. Próba połączenia świata epickiego fantasy z postępem technologicznym dziejącym się na naszych oczach. Czy się udało? Moim zdaniem tak, niemniej książki te zatraciły właśnie swoją epickość. Pewnie wielu fanów, włącznie ze mną, oczekiwało...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to