-
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać401 -
Artykuły
Przeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Tylko że życie nie zna słowa „kiedyś”. Życie zna tylko „teraz” - Gabriela Gargaś radzi
LubimyCzytać3 -
Artykuły
Jak czytać Harry’ego Hole? Kolejność książek Jo Nesbø i dlaczego warto zacząć dziś
Iza Sadowska11
Biblioteczka
2026-03-27
2026-03-27
Dziś pokażę Wam dwie urocze książeczki z serii o Królisi Isi, które skradły moje serce od pierwszego przejrzenia. To propozycje stworzone z myślą o najmłodszych dzieciach i jestem pod wrażeniem, jak za każdym razem, gdy odkrywam kolejne wartościowe książki dla dzieci. Te dwie historie są proste, ciepłe i bardzo bliskie codziennym emocjom.
Na samym początku uwagę przyciągają ilustracje, są delikatne, subtelne i przyjemne dla oka. Tworzą spokojny klimat, który idealnie współgra z treścią. Do tego solidne:mamy twardą oprawę i grube strony. Dzięki temu jest nie tylko ładna ale też trwała. Tekstu jest niewiele, więc małe dzieci z łatwością skupią się na historii.
W środku poznajemy małą Królisię Isę, która – tak jak każde dziecko – uczy się radzić sobie z emocjami i codziennymi wyzwaniami.
📚 Królisia Isia tęskni za rodzicami
Isia po raz pierwszy zostaje na noc u dziadków. Choć bardzo lubi ich odwiedzać, tym razem pojawia się niepewność i lekki niepokój. W głowie krążą różne myśli. A co jeśli zatęskni? A jeśli w nocy coś ją przestraszy? Na szczęście zabiera ze sobą swoje ukochane przedmioty, które dodają jej odwagi. Dzięki czułości i wsparciu dziadków dziewczynka stopniowo oswaja swoje emocje i odkrywa, że rozłąka wcale nie musi być taka straszna.
📚 Królisia Isia uczy się dzielić
W tej części Isia spędza czas ze swoim przyjacielem Kolkiem. Wspólna zabawa jest wspaniała… dopóki nie trzeba podzielić się ulubionymi zabawkami. Okazuje się, że nie wszystko przychodzi tak łatwo, jakby się wydawało. Króliczka chętnie dzieli się niektórymi rzeczami, ale te najukochańsze woli zatrzymać tylko dla siebie. Z pomocą mamy znajduje jednak sposób, który pozwala pogodzić własne uczucia z potrzebami przyjaciela.
To dwie bardzo wartościowe historie, które w prosty i naturalny sposób pomagają dzieciom zrozumieć trudne emocje. Pokazują, że to normalne czuć tęsknotę czy niechęć do dzielenia się i że można się tego wszystkiego spokojnie nauczyć.
Obie mają w sobie ogrom ciepła i empatii. To książeczki, które nie tylko bawią, ale też wspierają rozwój emocjonalny maluchów, co bardzo cenię. Zdecydowanie warto mieć je w dziecięcej biblioteczce. Szczególnie jeśli chcemy od najmłodszych lat uczyć dzieci uważności na siebie i innych. Polecam i muszę jeszcze zaopatrzyć się w poprzednie tomy.
Dziś pokażę Wam dwie urocze książeczki z serii o Królisi Isi, które skradły moje serce od pierwszego przejrzenia. To propozycje stworzone z myślą o najmłodszych dzieciach i jestem pod wrażeniem, jak za każdym razem, gdy odkrywam kolejne wartościowe książki dla dzieci. Te dwie historie są proste, ciepłe i bardzo bliskie codziennym emocjom.
Na samym początku uwagę...
2026-03-27
Zapraszam na kolejną niesamowitą przygodę młodych przyjaciół z podstawówki. W Tajemnicy druha Bączka Kasia, Karol i Wojtek zamieniają szkolne korytarze na leśny kemping, gdzie wraz z harcerzami poznają uroki życia na łonie natury.
Początkowo wszystko wydaje się spokojne i beztroskie, ale bystre oczy detektywów szybko dostrzegają, że coś może być nie tak. Druh Bączek, dowódca zastępu, zachowuje się dość tajemniczo. Częste wypady w białej furgonetce wzbudzają ciekawość trójki bohaterów. Napięcie rośnie, gdy z kempingu znika cenny rower elektryczny należący do jednej z harcerek. Każda obserwacja Kasi, Karola i Wojtka staje się kluczową wskazówką, a liczba podejrzanych rośnie z każdą stroną. Detektywi muszą wykazać się logicznym myśleniem, spostrzegawczością i odwagą, aby odkryć prawdę.
Alicja Sinicka po raz kolejny stworzyła fabułę, która zaciekawi nie tylko najmłodszych. Wiele się tu dzieje, autorka doskonale dostosowuje swój styl do młodych czytelników, nie nudzi a wręcz przeciwnie, buduje akcje pełnią zwrotów, które trzymają zainteresowanie od pierwszej do ostatniej strony.
Szczególnie miło czyta się, gdy znam już poprzednie części i wracamy do wcześniej poznanych bohaterów. Każdy tom to jest oddzielna historia, więc można je czytać w dowolnej kolejności. Obserwując bohaterów dzieci uczą się jak ważne jest współpraca i rozwijają umiejętności logicznego myślenia. Rozwiązanie zagadki zazwyczaj jest proste, ale zaskakujące. Autorka zgrabnie podrzuca kolejne poszlaki, a jednak rozwiązanie za każdym razem zaskakuje.
Dopełnieniem opowieści są estetyczne ilustracje, duża czcionka i solidna twarda okładka. Idealna pozycja dla każdego małego detektywa, który lubi śledztwa, niespodziewane zwroty akcji i odrobinę dreszczyku w bezpiecznej, dziecięcej wersji.
Zapraszam na kolejną niesamowitą przygodę młodych przyjaciół z podstawówki. W Tajemnicy druha Bączka Kasia, Karol i Wojtek zamieniają szkolne korytarze na leśny kemping, gdzie wraz z harcerzami poznają uroki życia na łonie natury.
Początkowo wszystko wydaje się spokojne i beztroskie, ale bystre oczy detektywów szybko dostrzegają, że coś może być nie tak. Druh Bączek,...
2026-03-26
W okolicach Skierniewic jest pewien las. Las, w którym znikają ludzie. Miejscowi mówią, że las karze ludzi za ich grzechy. Ludzie wchodzą do lasu i nigdy więcej nie wracają. Historie o tych zaginięciach krążą po okolicy i coraz bardziej przerażają mieszkańców. Aż docierają do dziennikarza Adama Kniewicza, który postanawia rozwikłać tę zagadkę.
Dawni agenci KGB nagle zaczynają się uaktywniać. Wśród nich także rosyjski szpieg
Aleksander Kołynin. Wszystko wskazuje na to, że szykuje się coś poważnego. Tą sprawą zajmie się agentka służb specjalnych Ultra. Sprawa z pozoru wydaje się bez sensu, a jej wątki w żaden sposób się nie łączą. Do czasu. Gdy Marika zacznie odsłaniać swoje sekrety, nikt nie będzie bezpieczny.
"Marika" jest trzecim tomem serii "Agentka Ultra", jest też pierwszą książką Pana Krzysztofa, którą przeczytałam, dlatego to właśnie od niej postanowiłam zacząć reready. Bo książki autora patrzą się na mnie z półki już od dawna. Pamiętam, że mi się podobały, ale czytałam je tak dawno, że już niewiele pamiętam.
Autor ma przyjemne pióro. Dzieje się tu sporo i można się pogubić, jednak warto po prostu płynąć dalej, a nie zastanawiać się kto jest kim. Z czasem wszystko się wyklaruje. Po części może to być wina trzeciego tomu, ale tylko po części. Książka jest krótka, a jednak autorowi udało się stworzyć całkiem ciekawą intrygę i bohaterów, którzy przyciągają uwagę. Polecam książki Kotowskiego, najlepiej od początku jeśli macie ochotę na tę serię, ale też bardzo dobrze wspominam Krew na placu lalek i na pewno wkrótce ją przeczytam ponownie. A i na Legimi znajdziecie je w audio z głosem Filipa Kosiora.😏
W okolicach Skierniewic jest pewien las. Las, w którym znikają ludzie. Miejscowi mówią, że las karze ludzi za ich grzechy. Ludzie wchodzą do lasu i nigdy więcej nie wracają. Historie o tych zaginięciach krążą po okolicy i coraz bardziej przerażają mieszkańców. Aż docierają do dziennikarza Adama Kniewicza, który postanawia rozwikłać tę zagadkę.
Dawni agenci KGB nagle...
2026-03-26
„Kapibara. Ach! Ten strach” to książka, którą się zainteresowałam trochę z przypadku. Bo o tych kapibarach ostatnio dużo, ale co ludzie w nich widzą? I na to pytanie właściwie nie mam odpowiedzi, ale ta książeczka mi się spodobała. To rymowana historia o małej kapibarze Sarze, która boi się wody. Niby drobiazg, a dla niej to prawdziwy, wielki strach. Każdy się czegoś boi, także dzieci, więc kolejna książka, która pomaga się oswoić ze strachem, jest jak najbardziej potrzebna.
Bardzo spodobało mi się to, jak ta opowieść pokazuje dziecięce lęki, bez wyśmiewania, bez gadania „nie ma się czego bać”. Sara naprawdę się boi, jej wyobraźnia podsuwa jej czarne scenariusze i przez to czuje się bezradna. Ujęło mnie również to, że historia nie kręci się tylko wokół samego lęku, ale też wokół wsparcia. Sara stopniowo odkrywa, że nie musi z tym wszystkim być sama. Że można poprosić o pomoc i to wcale nie oznacza słabości.
Powiem wam, że jeszcze niedawno z moim trzylatkiem zmagaliśmy się ze strachem przed śniegiem. Aleksander bał się na niego stanąć i ten strach udało nam się przezwyciężyć. Nigdy nie wiadomo, co może okazać się strasznym dla naszego dziecka, a książki takie jak te pomagają przezwyciężyć swoje obawy.
Książka jest napisana wierszem, ale takim lekkim, naturalnym. Czyta się ją przyjemnie, rytm wpada w ucho. Na szczególną uwagę zasługują ilustracje, które są po prostu przepiękne. Ciepłe, barwne i zatrzymujące spojrzenie na dłużej. To mądra książka, którą warto przeczytać swojemu dziecku.
„Kapibara. Ach! Ten strach” to książka, którą się zainteresowałam trochę z przypadku. Bo o tych kapibarach ostatnio dużo, ale co ludzie w nich widzą? I na to pytanie właściwie nie mam odpowiedzi, ale ta książeczka mi się spodobała. To rymowana historia o małej kapibarze Sarze, która boi się wody. Niby drobiazg, a dla niej to prawdziwy, wielki strach. Każdy się czegoś boi,...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Koszykarz Marcin Gortat jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich sportowców, założyciel fundacji promującej sport i aktywny styl życia wśród dzieci i młodzieży. Napisał książkę razem z Krystyną Romanowską dziennikarką, która również w swoich publikacjach poświęca uwagę nastolatkom.
Na początek „Wyżej niż kosz” zabiera nas na camp. To tu, jak mówi Marcin, wszystko się zaczyna. Rodzi się pasja, kształtuje charakter, a młodzi ludzie zapominają o smartfonach, gdy z zaangażowaniem oddają się sportowym rozgrywkom. Poznamy też przykłady rodzin, które podpowiadają, jak wychować dzieci sportowo. Nie chodzi tutaj o pouczanie rodziców czy dokładanie im kolejnych obowiązków, ale raczej o zwrócenie uwagi na fakt, że przykład idzie z góry. Nie musimy być od razu zawodowymi sportowcami. Wystarczy wspólny spacer czy kopanie piłki, by zaszczepić w dziecku pasję do ruchu. Przy okazji autorzy wspominają również, po co dzieciom w ogóle potrzebny jest ruch.
Poza sportem w dalszej części książki przyjrzymy się smartfonom. Autorzy proponują twórcze ich wykorzystanie i kilka zasad, które można wprowadzić w codziennym życiu. Wspominają też o zagrożeniach czekających na dziecko. Przy czym nie demonizują i nie nakazują odbierać dzieciom telefonów. Raczej zachęcają, by zwracać uwagę na to, co dzieci robią, i budować z nimi relacje.
Z książki dowiemy się także wiele o zdrowym odżywianiu. A wszystko to napisane w wygodny i przyjemny sposób. Narracja pana Marcina jest płynna, czyta się ją niemal jak powieść. Całość jest przystępna w odbiorze, pojawiają się też strony punktowane, np. „10 sprytnych sposobów na zachęcenie do ruchu małych dzieci” czy „10 przykazań racjonalnego żywienia zawodników”.
Graficznie książka również jest dopracowana i przyjemna dla oka. Dominują odcienie niebieskiego i pomarańczowego. Czasem są to całe kolorowe strony, innym razem pomarańczowe nazwy akapitów. Same akapity są dosyć krótkie. To wszystko sprawia, że książka jest przejrzysta i można do niej wielokrotnie wracać. Warto robić sobie przerwy podczas czytania lub wracać do wybranych fragmentów, by wynieść z niej jak najwięcej.
Koszykarz Marcin Gortat jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich sportowców, założyciel fundacji promującej sport i aktywny styl życia wśród dzieci i młodzieży. Napisał książkę razem z Krystyną Romanowską dziennikarką, która również w swoich publikacjach poświęca uwagę nastolatkom.
Na początek „Wyżej niż kosz” zabiera nas na camp. To tu, jak mówi Marcin, wszystko się...
Prymulka, zwana również Pierwiosnkiem, jest jednym ze znaków nadchodzącej wiosny.
Jaśmina znajduje osieroconą Dusię w lesie. Przygarnia dziewczynkę i razem wyruszają na tułaczkę przez powojenną Polskę. Niedługo potem dołączy do nich Stara Olga. Trzy kobiety w różnym wieku docierają na Warmię, gdzie ma być ich nowy dom. Nie czują się jednak jak w domu, przepełnia je strach i wyobcowanie.
Podobno każdy z nas ma dwa życia. Drugie zaczyna się wtedy, kiedy uświadomimy sobie, że mamy tylko jedno. Dla bohaterów drugie życie zaczęło się, gdy się spotkali. To wtedy rozpoczęli długą podróż do nowego domu i innego życia.
Dusia to bohaterka, która wiele przeszła i otacza się wyjątkowymi istotami. Oswaja lisa, zaprzyjaźnia się ze starym szewcem i poznaje świat rówieśników.
Prymulka opowiada o trudnym życiu w powojennej Polsce w sposób dostosowany do młodszych czytelników. Jest poważnie, czasem trudno i ciężko, jednak nie dostajemy tu szczegółów, które mogłyby się pojawić, gdyby książka była skierowana do dorosłych. Autorka ma lekki i ciekawy styl, a sama książka zaledwie 150 stron, przez które przepłynęłam.
Dla kontekstu historycznego warto nawet przed lekturą przeczytać umieszczone na końcu "od autorki". Da nam to szersze spojrzenie na całą historię. To książka, która zaciekawi starszych i młodszych. Zwłaszcza że czcionka jest duża i wygodna, rozdziały krótkie, więc będzie dobra do samodzielnego czytania.
Prymulka, zwana również Pierwiosnkiem, jest jednym ze znaków nadchodzącej wiosny.
Jaśmina znajduje osieroconą Dusię w lesie. Przygarnia dziewczynkę i razem wyruszają na tułaczkę przez powojenną Polskę. Niedługo potem dołączy do nich Stara Olga. Trzy kobiety w różnym wieku docierają na Warmię, gdzie ma być ich nowy dom. Nie czują się jednak jak w domu, przepełnia je strach...
2026-03-25
To zdecydowanie mój ulubiony klasyk i jedna z tych książek, do których mogę wracać co kilka lat. „Duma i uprzedzenie” to historia, którą zna chyba każdy, jeśli nie z książki, to z ekranizacji. Każde kolejne wydanie sprawia, że ma się ochotę przeżyć ją jeszcze raz. Tym razem książka została wydana w pięknej, solidnej, twardej oprawie, a ten kwiatowy wzór woła: kup mnie.
Fabuła skupia się na rodzinie Bennetów, a szczególnie na jednej z córek – Elizabeth. Gdy do pobliskiej posiadłości wprowadza się zamożny pan Bingley wraz ze swoim przyjacielem, tajemniczym i powściągliwym panem Darcy’m, w spokojnym życiu okolicy zaczyna się sporo dziać. Pierwsze wrażenia, nieporozumienia i społeczne konwenanse sprawiają, że relacje między bohaterami od początku są dość skomplikowane.
To jednak nie jest tylko historia miłosna. Jane Austen pokazuje społeczeństwo swoich czasów, jego zasady, oczekiwania wobec kobiet, a także różnice klasowe. Jednocześnie robi to z ogromnym wyczuciem humoru i lekką ironią, dzięki czemu książka wcale nie wydaje się ciężka, mimo że powstała ponad dwieście lat temu.
I właśnie w tym tkwi jej ponadczasowość. Emocje bohaterów, ich uprzedzenia, dumę, błędne oceny innych ludzi czy stopniową zmianę spojrzenia na świat można bez problemu odnieść także do współczesności. Elizabeth to bohaterka inteligentna, niezależna i bardzo ludzka w swoich ocenach, dlatego tak łatwo ją polubić. Darcy'ego natomiast nazwaliśmy teraz książkowym gburkiem, więc jak widzicie ta książka pełna jest motywów, które tak lubimy w romansach.
Historia pełna emocji, subtelnego humoru i świetnie napisanych postaci. Moim ulubionym tłumaczeniem jest to pani Przedpełskiej-Trzeciaklwskiej, bo jest najbliższe angielskiemu oryginałowi, jednak nowe tłumaczenie pani Doroty nie jest złe. Porównałam fragmenty obu i choć słowa są czasem różne to wydźwięk jest ten sam, więc polecam.
To zdecydowanie mój ulubiony klasyk i jedna z tych książek, do których mogę wracać co kilka lat. „Duma i uprzedzenie” to historia, którą zna chyba każdy, jeśli nie z książki, to z ekranizacji. Każde kolejne wydanie sprawia, że ma się ochotę przeżyć ją jeszcze raz. Tym razem książka została wydana w pięknej, solidnej, twardej oprawie, a ten kwiatowy wzór woła: kup...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-03-24
Spraw, aby innym ludziom było lepiej z tobą niż bez ciebie. Jeśli ta myśl was zaciekawiła, to zrobi to także "Dobrze, że jesteś". To poradnik, który w moim odczuciu bardzo dobrze odpowiada na wyzwania współczesnego świata pełnego chaosu, nadmiaru informacji, stresu, ciągłego pędu i niepotrzebnej rywalizacji zamiast współpracy.
Autorka pokazuje, że każdy z nas posiada ogromną, choć często niedocenianą moc – uwagę i uważność. To właśnie one wpływają na to, jak oddziałujemy na ludzi wokół siebie i jakie relacje budujemy z innymi. Nasza obecność, emocji i poziom wewnętrznego spokoju ma duże znaczenie.
Bardzo podobała mi się koncepcja „Niewzburzonej Obecności” – stanu równowagi i spokoju, który może stać się źródłem siły zarówno dla nas samych, jak i dla osób w naszym otoczeniu.
W książce znajdziemy również liczne ćwiczenia, które pomagają rozwijać tę umiejętność. Dzięki nim uczymy się zarządzać swoją uwagą i energią, czerpać ze stresu siłę do działania, zamiast pozwalać, by nas paraliżował, lepiej rozumieć własne emocje i się nimi opiekować, chronić się przed negatywnym wpływem otoczenia oraz świadomie wykorzystywać swoją obecność w relacjach, zarówno w pracy, jak i w rodzinie, związkach czy społecznościach, do których należymy.
Autorka pokazuje, że można być osobą, która przyciąga, inspiruje i wspiera innych, często samą świadomą obecnością. Napisana jest prostym i przystępnym językiem. Jednocześnie autorka często odwołuje się do badań i licznych tekstów, co widać w przypisach.
Warto zwrócić uwagę na formę narracji. Już na wstępie Ziomecka pisze, że chce być bliżej czytelnika. Dlatego miesza liczby i rodzaj, czasem zwraca się w liczbie pojedynczej, czasem do niego, czasem do niej.
Samo wydanie jest bardzo estetyczny a rozdziały wygodnie podzielone, tak że można wielokrotnie do niej wracać. To jedna z tych książek, które pomagają zatrzymać się na chwilę, przyjrzeć swoim emocjom i odzyskać uwagę. Nie rozwiąże ona wszystkich naszych problemów, ale może pomóc zrobić pierwszy krok w stronę większego spokoju i bardziej świadomych relacji z innymi.
Spraw, aby innym ludziom było lepiej z tobą niż bez ciebie. Jeśli ta myśl was zaciekawiła, to zrobi to także "Dobrze, że jesteś". To poradnik, który w moim odczuciu bardzo dobrze odpowiada na wyzwania współczesnego świata pełnego chaosu, nadmiaru informacji, stresu, ciągłego pędu i niepotrzebnej rywalizacji zamiast współpracy.
Autorka pokazuje, że każdy z nas posiada...
2026-03-23
Pamiętam, że gdzieś około 2020 roku totalnie przepadłam przy „Tańcu na gruzach”. To było moje pierwsze spotkanie z twórczością @wiktor.slojkowski i wtedy miałam poczucie, że jego styl naprawdę potrafi wciągnąć i coś we mnie poruszyć. Z każdą kolejną książką tylko się w tym utwierdzałam, dlatego gdy zobaczyłam jego nazwisko przy „Niepożegnanych”, długo się nie zastanawiałam, choć życie gwiazd niespecjalnie mnie interesuje.
Tym razem jednak jest trochę inaczej. Prowadzi on wywiad z Sylwią Peretti i to jej wypowiedzi dominują w książce. Dostajemy historię matki, która traci jedynego syna i nie potrafi odnaleźć się w rzeczywistości po tej tragedii. To opowieść o żałobie, która przygniata, odbiera grunt pod nogami i nie daje oddechu. Pod tym względem książka potrafi być poruszająca i ciężka emocjonalnie.
Czyta się ją szybko, więc jeśli ktoś jest zainteresowany tematem spokojnie można po nią sięgnąć. Problem zaczyna się gdzie indziej. Wokół tej książki pojawiło się sporo kontrowersji i trudno je całkowicie od siebie odsunąć podczas lektury. W wypowiedziach Sylwii wyraźnie widać próbę odsunięcia winy od syna, mimo że okoliczności tragedii są powszechnie znane i… trudne do zignorowania. (2,3 promila we krwi i 120 km/h w zabudowanym)
I to właśnie najbardziej wpływa na odbiór całości. Bo z jednej strony mamy ogromną tragedię i matkę, której świat się zawalił. I naprawdę da się wyobrazić ten chaos, rozpacz i próbę wyparcia rzeczywistości. Z drugiej są granice, których nie powinno się rozmywać. Prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu to coś, co powinno być jednoznacznie potępiane i tutaj nie ma miejsca na rozmywanie winy.
Dlatego bardzo trudno ocenić tę książkę jednoznacznie. Emocjonalnie potrafi dotknąć, ale jednocześnie zostawia spory dyskomfort i poczucie, że czegoś tu zabrakło, może większego dystansu, może mocniejszego głosu z drugiej strony.
To jedna z tych książek, które czyta się szybko i mogą zostać w głowie… tylko niekoniecznie w taki sposób, jakiego by się oczekiwało.
Pamiętam, że gdzieś około 2020 roku totalnie przepadłam przy „Tańcu na gruzach”. To było moje pierwsze spotkanie z twórczością @wiktor.slojkowski i wtedy miałam poczucie, że jego styl naprawdę potrafi wciągnąć i coś we mnie poruszyć. Z każdą kolejną książką tylko się w tym utwierdzałam, dlatego gdy zobaczyłam jego nazwisko przy „Niepożegnanych”, długo się nie zastanawiałam,...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Rose marzy o kawiarni i to marzenie może się wkrótce spełnić. Wszystko się psuje, gdy umiera jej wuj, a lokal w którym miała otworzyć kawiarnię ma przejść na innych spadkobierców. Zgodnie z testamentem miejsce może należeć tylko do jej męża, a Rose go nie ma.
Wtedy pojawia się Jack Hawthorne, znany prawnik, który proponuje jej małżeństwo z rozsądku. On zyska lokal i odpowiednią partnerkę, ona szansę na spełnienie marzenia. Choć Rose przeczuwa kłopoty, zgadza się.
Różnią się niemal wszystkim — on jest chłodny i zdystansowany, ona pełna życia. Nie planuje się zakochać, ale im bliżej poznaje Jacka tym bardziej dostrzega w nim wyjątkowego mężczyznę.
Książka ta była popularna na bookstagramie już dość dawno temu i kupiłam ją, bo wszystko wolało, że to idealny romans dla mnie. Musiała jednak swoje odleżeć zanim się za nią zabrałam. Największym jej minusem jest brak emocji. Wpadamy jakby w środek akcji i cały czas coś się dzieje, a ja przez pierwsze kilkanaście stron zwyczajnie się nudziłam. Później dałam się wciągnąć, choć i tak lektura nie wzbudziła we mnie większych emocji. Jest oczywiście przewidywalna i nic mnie tu nie zaskoczyło. Nawet ukryte motywy Jacka nie były zaskoczeniem, choć były trochę naciągane. Ogarnięty facet, a posuwa się do takich rzeczy żeby zdobyć kobietę? A ta mu aż za chętnie wybacza, mimo że nie dostała przeprosin, bo on niczego nie żałuję.
Jest tu fajnie zarysowany slow burn i przez książkę się płynie, chyba właśnie to było powodem, że nie rzuciłam jej w połowie. Niestety, gdy bohaterowie postanawiają być razem naprawdę, to trochę ucieka jej urok. Nawet nie chodzi o ciągłe myślenie o seksie (choć "wacek" kłuje w oczy). Po prostu cały jej urok gdzieś prysł. Jeśli jednak szukacie miłego romansu, który szybko się czyta to warto po nią sięgnąć. ☺️
Rose marzy o kawiarni i to marzenie może się wkrótce spełnić. Wszystko się psuje, gdy umiera jej wuj, a lokal w którym miała otworzyć kawiarnię ma przejść na innych spadkobierców. Zgodnie z testamentem miejsce może należeć tylko do jej męża, a Rose go nie ma.
Wtedy pojawia się Jack Hawthorne, znany prawnik, który proponuje jej małżeństwo z rozsądku. On zyska lokal i...
Dziś pokażę Wam dwie urocze książeczki z serii o Królisi Isi, które skradły moje serce od pierwszego przejrzenia. To propozycje stworzone z myślą o najmłodszych dzieciach i jestem pod wrażeniem, jak za każdym razem, gdy odkrywam kolejne wartościowe książki dla dzieci. Te dwie historie są proste, ciepłe i bardzo bliskie codziennym emocjom.
Na samym początku uwagę przyciągają ilustracje, są delikatne, subtelne i przyjemne dla oka. Tworzą spokojny klimat, który idealnie współgra z treścią. Do tego solidne:mamy twardą oprawę i grube strony. Dzięki temu jest nie tylko ładna ale też trwała. Tekstu jest niewiele, więc małe dzieci z łatwością skupią się na historii.
W środku poznajemy małą Królisię Isę, która – tak jak każde dziecko – uczy się radzić sobie z emocjami i codziennymi wyzwaniami.
📚 Królisia Isia tęskni za rodzicami
Isia po raz pierwszy zostaje na noc u dziadków. Choć bardzo lubi ich odwiedzać, tym razem pojawia się niepewność i lekki niepokój. W głowie krążą różne myśli. A co jeśli zatęskni? A jeśli w nocy coś ją przestraszy? Na szczęście zabiera ze sobą swoje ukochane przedmioty, które dodają jej odwagi. Dzięki czułości i wsparciu dziadków dziewczynka stopniowo oswaja swoje emocje i odkrywa, że rozłąka wcale nie musi być taka straszna.
📚 Królisia Isia uczy się dzielić
W tej części Isia spędza czas ze swoim przyjacielem Kolkiem. Wspólna zabawa jest wspaniała… dopóki nie trzeba podzielić się ulubionymi zabawkami. Okazuje się, że nie wszystko przychodzi tak łatwo, jakby się wydawało. Króliczka chętnie dzieli się niektórymi rzeczami, ale te najukochańsze woli zatrzymać tylko dla siebie. Z pomocą mamy znajduje jednak sposób, który pozwala pogodzić własne uczucia z potrzebami przyjaciela.
To dwie bardzo wartościowe historie, które w prosty i naturalny sposób pomagają dzieciom zrozumieć trudne emocje. Pokazują, że to normalne czuć tęsknotę czy niechęć do dzielenia się i że można się tego wszystkiego spokojnie nauczyć.
Obie mają w sobie ogrom ciepła i empatii. To książeczki, które nie tylko bawią, ale też wspierają rozwój emocjonalny maluchów, co bardzo cenię. Zdecydowanie warto mieć je w dziecięcej biblioteczce. Szczególnie jeśli chcemy od najmłodszych lat uczyć dzieci uważności na siebie i innych. Polecam i muszę jeszcze zaopatrzyć się w poprzednie tomy.
Dziś pokażę Wam dwie urocze książeczki z serii o Królisi Isi, które skradły moje serce od pierwszego przejrzenia. To propozycje stworzone z myślą o najmłodszych dzieciach i jestem pod wrażeniem, jak za każdym razem, gdy odkrywam kolejne wartościowe książki dla dzieci. Te dwie historie są proste, ciepłe i bardzo bliskie codziennym emocjom.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa samym początku uwagę...