-
Artykuły
Wakacje pełne magii - weź udział w akcji recenzenckiej i przenieś się do magicznego świata
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać377 -
Artykuły
Weź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!
LubimyCzytać36 -
Artykuły
„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1
Biblioteczka
Przyznam szczerze, że ta książka mnie rozczarowała- dlaczego ?
Po lekturze prześwietnej "Jak nie ranić własnego dziecka?" Nicoli Schmidt, spodziewałam się podobnej lektury - merytorycznej i SENSOWNEJ ale jednocześnie LEKKIEJ. Lekkość tej lektury zapowiadała także kolorowa okładka...Nie bez powodu więc istnieje powiedzenie żeby nie oceniać książki po okładce.
Ta książka nie jest lekka. Jest merytoryczna i sensowna i składam autorce za to dzięki. Ale niestety nie czyta się jej przyjemnie a kontent odbiega od tego co spodziewany się tam znaleźć. Lekka nie jest dlatego, że temat jest trudny - parenting generalnie nie należy do najłatwiejszych zadań życiowych - ale dlatego, że nawet swoim wnętrzem przypomina podręcznik akademicki.
To jest coś pomiędzy podręcznikiem dla studentów psychologii a poradnikiem dla rodziców. Podręcznikowy jest nawet układ stron, tabelek, wykresy itp. Na pocieszenie dodam tylko, że mimo wszystko jest napisana o wiele prostszym językiem niż akademickie książki 😅
Także, jeśli chcecie poczuć się jak studenci psychologii albo nimi jesteście i chcecie w przystępny ale profesjonalny sposób poczytać o osobowości i jej zaburzeniach a także czynnikach ryzyka - to jest książka dla Was
Jeśli zaś jesteście rodzicami, którzy w nielicznych wolnych chwilach chcą w ciekawy sposób dowiedzieć się tego co zawarto w tytule czyli JAK wychować ZDROWEGO psychicznie dorosłego - to nie jest książka dla Was. Zaoszczędzicie ten czas czytając coś innego albo słuchając podcastu Okuniewskiej "Matka matce" 🙏
Przyznam szczerze, że ta książka mnie rozczarowała- dlaczego ?
Po lekturze prześwietnej "Jak nie ranić własnego dziecka?" Nicoli Schmidt, spodziewałam się podobnej lektury - merytorycznej i SENSOWNEJ ale jednocześnie LEKKIEJ. Lekkość tej lektury zapowiadała także kolorowa okładka...Nie bez powodu więc istnieje powiedzenie żeby nie oceniać książki po okładce.
Ta książka...
Książka Andżeliki Dominiak - (@babeczka...) „Self-care” to ostatnio moja towarzyszka odpoczynku. Czytając ją nad wodą na kocu w weekend, w wygodnym fotelu przed zaśnięciem, w metrze gdy daleko mi do wygody- za każdym razem czuję powiew świeżego powietrza 🌊🌬
Dlaczego?
🌿 Jest piękne wydana - ma dużo infografik i ilustracji, które zachęcają do odkrywania kolejnych stron, kojąc oko i duszę.
🌿 Wzmacnia już istniejące przekonanie, że odpoczynek to żaden luksus na który trzeba zapracować ale konieczność i prawo każdego człowieka!
A poza tym:
📚Autorka w bardzo przystępny sposób tłumaczy różne złożone zagadnienia. Self - care jest tutaj rozumiane bardzo szeroko, z uwzględnieniem wielu aspektów.
📚Książkę czyta się bardzo szybko.
📚To naprawdę czysta przyjemność z czytania!
📚 Wiele wartościowych ćwiczeń.
📚Autorka proponuje szeroką definicję pojęcia self-care. Nie jest to tylko instagramowe: picie herbatki pod kocem (chociaż może być!) ale wszystko co nam służy krótko i długofalowo.
Polecam ją szczególnie:
🔸 Osobom, które nie są w terapii (nie zamierzają być albo zastanawiają się nad nią) - książka będzie dobrym wstępem do pracy i refleksji nad sobą.
🔸 Osobom, które rozpoczęły terapię - aby porządkować sobie treści poznawane we własnym procesie.
🔸 Osobom, które kończą terapię aby mieć przy sobie książkowego towarzysza przypominającego o dbaniu o siebie.
🔸 Kolegom i koleżankom z branży aby móc polecać ją naszym pacjentom i inspirować się ćwiczeniami zawartymi na kartach książki.
Książka Andżeliki Dominiak - (@babeczka...) „Self-care” to ostatnio moja towarzyszka odpoczynku. Czytając ją nad wodą na kocu w weekend, w wygodnym fotelu przed zaśnięciem, w metrze gdy daleko mi do wygody- za każdym razem czuję powiew świeżego powietrza 🌊🌬
Dlaczego?
🌿 Jest piękne wydana - ma dużo infografik i ilustracji, które zachęcają do odkrywania kolejnych stron,...
Zacznę tę recenzję dedykacją samej Autorki: „Wiem, że żaden człowiek nie wybiera takiej książki, jeśli jego serce nie cierpi, jeśli nie martwi się o ukochaną osobę, krewnego lub przyjaciela”. Ja również wiem, że ta książka może nie przydać się wielu z Was i pewnie nie wzbudzi takiego entuzjazmu jak poprzednie. JEDNOCZEŚNIE - pracując w moim zawodzie widzę jak wiele ludzi pochodzi z rodzin alkoholowych, mowa o Polsce. Jeśli ten problem dotyczy Ciebie lub Twoich bliskich albo pracujesz z osobami uzależnionymi i ich rodzinami - ta książka jest dla Ciebie.
.
Książka „Uzależnienie w rodzinie” Louise Stanger jest moją ulubienicą spośród pozostałych. Tutaj amerykański styl w ogóle nie przeszkadza - wręcz przeciwnie. Autorka mówi o osobach chorych (uzależnienie jest chorobą!) z dużym szacunkiem, a o ich więziach z bliskimi jako o sile do życia w trzeźwości. W polskim sposobie pracy z partnerami i partnerkami osób uzależnionych podkreśla się fakt wspóluzależnienia jako coś jednoznacznie niepożądanego. Autorka również nazywa sprawy po imieniu - współuzależnienie bardziej szkodzi niż pomaga - jednocześnie podkreśla, że WIĘZI RODZINNE i WZAJEMNA TROSKA są wielką siłą do pokonania nałogu. Jak do tej pory nie spotkałam się z takim podejściem do tematu.
.
Książka jest pięknie wydana. Napisana jest przystępnym językiem, mając przy tym dużą wartość merytoryczną. Ze spokojem sumienia będę polecać ją nie tylko moim pacjentom ale również specjalistom pracującym w obrębie terapii uzależnień.
.
„Uzależnienie w rodzinie” skupia się nie tyle co na osobie uzależnionej co na całym systemie rodzinnym. W przystępny sposób tłumaczy sposób funkcjonowaniu uzależnionego mózgu, mechanizmy obronne osoby uzależnionej i jej otoczenia, rodzaje terapii a przede wszystkim - konieczność zadbania o siebie pośród chaosu.
.
Mega polecam ❤️
.
Zacznę tę recenzję dedykacją samej Autorki: „Wiem, że żaden człowiek nie wybiera takiej książki, jeśli jego serce nie cierpi, jeśli nie martwi się o ukochaną osobę, krewnego lub przyjaciela”. Ja również wiem, że ta książka może nie przydać się wielu z Was i pewnie nie wzbudzi takiego entuzjazmu jak poprzednie. JEDNOCZEŚNIE - pracując w moim zawodzie widzę jak wiele ludzi...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Gdy Publicat zaproponowało mi jej zrecenzowanie nie zastanawiałam się ani chwilę - tytuł mówi sam za siebie. Kto z nas nie ma czasem za dużego skupienia na tym „co ludzie pomyślą?” albo „czy oni będą mnie LUBIĆ?”.
.
Gdy książka trafiła już w moje ręce, włączył mi się lekki krytycyzm.
➡️tytuł - po angielsku o wiele trafniejszy- nawiązujący do lajków zbieranych w sieci.
➡️styl - hiperoptymistyczny, „hop do przodu”, amerykański styl typu „głowa do góry i lecisz dalej”.
Jak dla mnie styl zagrzewający do walki jest całkiem do przyjęcia, co więcej, często go potrzebuję. Jednocześnie jestem psychologiem w klimacie klinicznym i pracuję z pacjentami, którzy często mają diagnozy psychiatryczne. Powiedzenie osobie z depresją „głowa do góry” wydaje mi się mega nie na miejscu. Powiedzenie osobie z narcystycznym zaburzeniem osobowości „głowa do góry, nie myśl o tył co myślą inni” - też nie zadziała a wręcz może przeszkodzić. Tażke, jak w poprzedniej książkę Publicatu - nie zalecam jej osobom ze zdiagnozowanym zaburzeniami osobowości (chyba, że ich terapeuta stwierdzi, że będzie to dla nich pomocne) ani też głęboko cierpiącym. A na pewno nie na początku leczenia czy w ramach”samopomocy”.
.
Jednocześnie, mówię tej książce wielkie TAK. W całym hiperoptymistycznym stylu widać kobietę, która przeszła przez MEGA CIĘŻKIE dzieciństwo. Ojciec narkoman, mama z depresją, bieda, nędza, przeprowadzki...Od pierwszego rozdziału wybaczyłam Autorce jej amerykański (mimo, że jest Brytyjką :))styl pisania. Czytałam i myślałam: „Kobieto, jesteś niesamowita. Ile w Tobie siły i rezyliencji. Co Cię nie zabiło to Cię wzmocniło. A jednocześnie jesteś jedną z nas i nie silisz się na narcystyczne pozy. Lubię Cię”. I tak jest. Bardzo lubię Susie Moore i polecam tę książkę. Można ją czytać rozdziałami, „w metrze i swetrze, w maju i tramwaju” jak głosi znany polski hit. Jest plastrem miodu na serce.
.
P.S. Mama Autorki jest Polką ❤️ Urodziła się podczas wojny i wyemigrowała na Zachód w wieku 20 lat. To zdecydowany plus dla Susie!
Gdy Publicat zaproponowało mi jej zrecenzowanie nie zastanawiałam się ani chwilę - tytuł mówi sam za siebie. Kto z nas nie ma czasem za dużego skupienia na tym „co ludzie pomyślą?” albo „czy oni będą mnie LUBIĆ?”.
.
Gdy książka trafiła już w moje ręce, włączył mi się lekki krytycyzm.
➡️tytuł - po angielsku o wiele trafniejszy- nawiązujący do lajków zbieranych w...
Dla kogo jest ta książka?
📚 dla zapracowanych - jest bardzo przejrzysta, faktycznie rozpisana jest sposobami - przez co nie musimy jej czytać od „deski do deski”
📚 dla zestresowanych - tytułowy lęk odnosi się bardziej do stresu niż zaburzeń lękowych
📚dla terapeutów, psychologów, pedagogów - z uwagi na wiele ćwiczeń książka będzie pomocna do pracy z klientem - ćwiczenia są w większości oparte na założeniach podejścia poznawczo-behawioralnego
📚dla zmotywowanych- jeśli chcecie sobie pomóc - to jest świetne narzędzie
.
Dla kogo nie jest ta książka?
📕 dla osób z zaburzeniami lękowymi - tutaj potrzebna jest wizyta u psychiatry i porządna psychoterapia - książka może być jedynie dodatkiem
📕dla osób z zaburzeniami osobowości (raczej) - myślę, że uproszczona forma ćwiczeń raczej rozdrażni takiego czytelnika niż zachęci - mówię to z doświadczenia pracy z PD. Tutaj najważniejsza jest długoterminowa psychoterapia.
📕dla osób z psychozami- tutaj głównie terapia lekami i wsparcie psychologiczne, ani terapia ani samopomocowe książki.
.
Bardzo dziękuję Wydawcy, że w stopce zamieścił informację, że info. z książki nie zastąpią psychoterapii. To bardzo ważne ❤️
Dla kogo jest ta książka?
📚 dla zapracowanych - jest bardzo przejrzysta, faktycznie rozpisana jest sposobami - przez co nie musimy jej czytać od „deski do deski”
📚 dla zestresowanych - tytułowy lęk odnosi się bardziej do stresu niż zaburzeń lękowych
📚dla terapeutów, psychologów, pedagogów - z uwagi na wiele ćwiczeń książka będzie pomocna do pracy z klientem - ćwiczenia są w...
Jestem zachwycona ! Ktoś tu napisał, że książka nie sponiewierała- i tego właśnie szukałam, żeby książka nie wyrwała mi serca jak np Ocaleni dla miłości. Nie znoszę gdy książka mnie potężnie zasmuca ale nie lubię też komedii. Ta jest świetna. Dużo o miłości matki! Dużo o więzi sióstr. Szybko się czyta, wątek współczesny potrzebny ale postać Artura niepotrzebna, nie lubię tego, że u Ani zawsze jest przystojny facet akurat tam gdzie bohaterka szuka jakichś zagadek i zawsze się zakochują (spoiler, cóż). Szkoda ! Ale poza tym super ! Polecam bardzo ♥️
Jestem zachwycona ! Ktoś tu napisał, że książka nie sponiewierała- i tego właśnie szukałam, żeby książka nie wyrwała mi serca jak np Ocaleni dla miłości. Nie znoszę gdy książka mnie potężnie zasmuca ale nie lubię też komedii. Ta jest świetna. Dużo o miłości matki! Dużo o więzi sióstr. Szybko się czyta, wątek współczesny potrzebny ale postać Artura niepotrzebna, nie lubię...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to