-
Artykuły
„Ostatni smrek” Marii Gąsienicy-Zawadzkiej trzyma w napięciu do ostatniej strony
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nie jesteśmy skazani na powtarzanie błędów, ale jesteśmy na to podatni
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Gdy prawdy powiedzieć nie możesz, a kłamać nie chcesz
FioletowaRóża1 -
Artykuły
Sportowa opowieść o sile dziecięcego charakteru – „Akademia Piłkarska. #1 Gra się zaczyna”
LubimyCzytać2
Biblioteczka
2026-03-01
2026-02-22
2026-01-06
2026-01-07
2026-01-07
2026-01-16
2026-01-19
2026-01-24
2026-01-26
2026-02-02
Nic specjalnego. Poprzednie części dużo lepsze
Nic specjalnego. Poprzednie części dużo lepsze
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-02-04
2026-02-10
2026-02-16
Gone to historia postapo, która skupia się na nastolatkach pozostawionych samych sobie w świecie, którego nie znają. Pozbawieni opieki i rodziców, zmuszeni są do zbudowania własnego system rządów. Żyją w obliczu samotności i strachu przed rzeczywistością, w której mogą liczyć już tylko na siebie.
Autor ukazał naturę ludzką, która bywa niebezpieczna. Brak kontroli nad dzieciakami, sprawił, że pokazywali oni swoje mroczne pragnienia i chore fantazje. Podobało mi się to, jak zostało to przedstawione. Świat RAMZ podzielił się na dwie części. Jedni walczyli o dobro wszystkich, a drudzy tylko o władzę i swoje egoistyczne zachcianki.
W tle przeplata się także relacja romantyczna, która jest lekka i delikatna jak piórko. Daje to namiastkę normalności w świecie bez zasad i norm społecznych.
Bohaterowie nie tylko starali się rozwiązać zagadkę tajemniczego zniknięcia dorosłych, ale uczyli się żyć ze sobą i współpracować, a także rozwiązywać konflikty, które były nieuniknione.
W niebezpiecznym świecie szukali bezpieczeństwa w sobie nawzajem i budowali więzi. Jednak nie wszystkim można ufać...
Mimo, że historia opowiada o nastolatkach, to bywa na swój sposób brutalna. Pojawia się tutaj przemoc, krew, walka i wojna.
Nie kupiłam zupełnie wątku paranormalnego. Uważam, że bez tego fabuła byłaby dużo, dużo lepsza i trochę zepsuło mi to ogólny odbiór historii.
Gone było pisane 15 lat temu i da się to wyczuć. Niektóre opisy i wątki były trochę niepotrzebne i książka mogłaby być nieco krótsza.
[reklama]
Gone to historia postapo, która skupia się na nastolatkach pozostawionych samych sobie w świecie, którego nie znają. Pozbawieni opieki i rodziców, zmuszeni są do zbudowania własnego system rządów. Żyją w obliczu samotności i strachu przed rzeczywistością, w której mogą liczyć już tylko na siebie.
Autor ukazał naturę ludzką, która bywa niebezpieczna. Brak kontroli nad...
"Bezlitosne światło" to książka względem której nie miałam większych oczekiwań i z jednej strony całkiem mi się podobała, a z drugiej styl pisania autorki zupełnie popsuł mi odbiór tej historii.
Zaczynając od tych dobrych rzeczy muszę przyznać, że podobało mi się to, jak ciekawie została tutaj ukazana relacja między Julesem a Seleną. To największy atut tej historii i bardzo się cieszę, że autorka w tak szeroki i wyróżniający się sposób opisała ich więź.
Dialogi między nimi prowadzone były w delikatny i pełny humoru sposób. Dodawało to lekkości fabule, która wbrew pozorom wcale nie jest taka prosta i momentami bywała męcząca.
Motyw fałszywych zaręczyn jest ciekawie przestawiony. Bałam się, że będzie to oklepane, gdyż taki wątek w fantastyce często wygląda tak samo, ale tutaj faktycznie jest to zróżnicowane. Pojawia się tutaj także ukryta tożsamość i naprawdę było to dobre combo.
Sama fabuła - choć ciężka - miała w sobie coś co przyciągało i zachęcało do dalszego czytania. Byłam ciekawa jaką drogę obierze autorka i jestem zadowolona z finału.
Gdyby ta książka napisana była w nieco lżejszy sposób, znalazłaby więcej fanów. Nie ukrywam, że ciężko było mi się w nią wkręcić mając przed sobą tak wyboistą drogę w postaci stylu pisania. Bardzo mi to przeszkadzało i za to wielki minus.
Książka sama w sobie nie urzekła mnie na tyle, aby o niej rozmyślać i z chęcią sięgnąć po kontynuację. Traktowałam ją bardziej jak chwilową rozrywkę i nic więcej. Fajnie było zagłębić się w fikcyjny świat, ale obawiam się, że szybko o nim zapomnę.
[reklama]
"Bezlitosne światło" to książka względem której nie miałam większych oczekiwań i z jednej strony całkiem mi się podobała, a z drugiej styl pisania autorki zupełnie popsuł mi odbiór tej historii.
Zaczynając od tych dobrych rzeczy muszę przyznać, że podobało mi się to, jak ciekawie została tutaj ukazana relacja między Julesem a Seleną. To największy atut tej historii i...
Przeczytałam ją kilka dni temu, ale nadal często wracam do niej myślami i uśmiecham się sama do siebie 😅
Jeśli miałabym was do niej przekonać, to powiem tylko tyle: Cliff to samotny ojciec wychowujący dwie córki, prowadzący piekarnie, w której wypieka słodkości, a z charakteru to totalny golden retriever.
Mnie to kupiło. Was też powinno. A jeśli nadal nie, to proszę czytać dalej 👇🏼
Fabuła rozgrywa się w latach dziewięćdziesiątych i faktycznie czuć tutaj ten klimat. Wypożyczalnia kaset, prowadzenie pensjonatu i jesienna aura. KOCHAM.
W czterystustronicowej książce znalazło się miejsce na rozbudowanie każdej z postaci. Ja to uwielbiam, a w typowym small town jest to idealne zagranie. Mam wrażenie, że wtedy to bardziej nas zbliża do historii i jesteśmy wstanie wejść w rolę bohaterów i choć na chwilę poczuć się jak oni; spacerować po leśnych liściastych ścieżkach, pić kawę w pensjonacie z widokiem na pomarańczowe miasteczko i jeść wypieki w pobliskiej piekarni.
Relacja między Cliffordem a Michelle jest bardzo istotną częścią w tej książce. Obserwujemy jak powoli rozwija się ich relacja, a przyjaźń zaczyna być czymś więcej. Lekkie i przyjemne rozmowy nabierają uczuć, a wspólne spędzanie czasu staje się rutyną.
Chwała za to, jak dobrze działa tutaj komunikacja. Mimo poprzednich nieudanych związków, które niosą za sobą ślady, zbudowali cos naprawdę wielkiego i tak dobrze się to czytało...🫠
Cliff jako ojciec, to coś o czym mogłabym czytać bez końca. Cudowną ma relacje ze swoimi córkami i dosłownie chłonęłam każdy dialog jaki ze sobą przeprowadzali.
[reklama]
Przeczytałam ją kilka dni temu, ale nadal często wracam do niej myślami i uśmiecham się sama do siebie 😅
Jeśli miałabym was do niej przekonać, to powiem tylko tyle: Cliff to samotny ojciec wychowujący dwie córki, prowadzący piekarnie, w której wypieka słodkości, a z charakteru to totalny golden retriever.
Mnie to kupiło. Was też powinno. A jeśli nadal nie, to proszę...
Książka opowiadająca o dziedziczkach z rodu Holtzfalów, które za sprawą prób muszą udowodnić, że nadają się na następczynie Dziedzictwa.
Właśnie dzięki tym próbom skusiłam się na tę książkę. Uważam, że to najlepsze co można spotkać w fantastyce i zawsze mam wysokie oczekiwania.
Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że to nie to czego się spodziewałam? Ogromne. A zawód był jeszcze większy.
Cała książka była dla mnie całkowitym rozczarowaniem. I mówię to z bólem serca.
Największy problem, który mi doskwierał to masa wątków i jeszcze więcej wydarzeń rzuconych na raz, a mam wrażenie, że nie do końca było na to miejsce. Strasznie ciężka zrobiła się ta historia.
Kolejny punkt: Nie czułam, że jest to fantastyka z krwi i kości. Inni polecali to także jako thriller i tego także zupełnie nie widziałam.
Jest kryminalna sprawa w tle fabuły, ale przyznam szczerze, że ani trochę mnie ona nie zachwyciła. Jak mam być szczera, to nic tutaj ani trochę mnie nie ujęło.
Na samym początku było naprawdę fajnie i liczyłam, że tak zostanie, ale co mnie zaciekawiło, to nagle się ulotniło. I tak w kółko.
Technika i narracja nie pomaga w odbiorze. Lepiej byłoby gdyby tak ciężka fabuła skonstruowana była w lekkim i przyjemnym stylu pisania.
Szczerze mówiąc kompletnie jej nie polecam.
[współpraca]
Książka opowiadająca o dziedziczkach z rodu Holtzfalów, które za sprawą prób muszą udowodnić, że nadają się na następczynie Dziedzictwa.
Właśnie dzięki tym próbom skusiłam się na tę książkę. Uważam, że to najlepsze co można spotkać w fantastyce i zawsze mam wysokie oczekiwania.
Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że to nie to czego się spodziewałam? Ogromne. A...
Jest to autorka, po której książki sięgam w ciemno i nigdy się nie zawodzę. Nawet gdy jakaś historia nie do końca przypadnie mi fabularnie do gustu, to zawsze dostaję rekompensatę w postaci dobrego fanu z czytania (i plot twistu pod koniec). Freida McFadden ma w sobie to coś 🤌🏼.
W przypadku "Nauczycieli" jest właśnie podobna sytuacja. Nie trafił do mnie taki rozwój wydarzeń, tak samo jak bohaterowie, a jednak przeczytałam tę książkę dosłownie na raz. Bo wciąga, wkręca i intryguje.
Mam na swoim koncie całkiem sporo przeczytanych książek autorki i jestem w lekkim szoku, jak postanowiła poprowadzić "Nauczycieli", gdyż ponad połowa książki to obyczajówka. Freida ma to do siebie, że tworzy napięcie już od początku, a jednak tutaj jest inaczej. I niestety nie czułam w tym thrillera.
Nie byłam w stanie przewidzieć rozwoju wydarzeń, bo tutaj wszystko wydaje się mało oczywiste. Każdy najmniejszy szczegół był dla mnie błahostką, na którą nie warto zwracać uwagi. Zgubiła mnie ta nuda w pierwszej połowie, bo zapomniałam jak bardzo ważne są tutaj małe szczegóły 😅
Akcja zaczęła się rozkręcać i wtedy zaczęły pojawiać się we mnie emocje. Nie ukrywam, że głównie było to obrzydzenie 🫣 Ale taki był zabieg autorki. Pod koniec siedziałam już jak na szpilkach. Fajnie zostało to rozegrane..
Same momenty, które miały mnie wprawić w osłupienie tego nie zrobiły. Była to książka, którą dało się przewidzieć (nie w całości).
Jeden moment pod koniec mnie zagiął, i właśnie to lubię w twórczości autorki. Nigdy nie wiesz czym jeszcze cię zaskoczy.
Jednak muszę zaznaczyć, że to pierwsze takie zakończenie w jej thrillerach, gdzie jestem usatysfakcjonowana w 100%. Bardzo chciałam, żeby tak to się zakończyło i cieszę się, że tak się stało.
Nie chcę rozwijać się tutaj na temat bohaterów, gdyż nie umiem napisać o nich choć zdania bez spoileru. Byli ciekawi, irytujący i złożeni. Niektórzy nawet obrzydliwi.
Nie będzie to moja ulubiona książka od tej autorki i jeśli chcecie zacząć z jej twórczością, to bardziej polecam "Pomoc Domową". Jeśli natomiast mieliście już z nią doczynienia i wiecie jak pisze Freida, to myślę, że warto.
[Reklama]
Jest to autorka, po której książki sięgam w ciemno i nigdy się nie zawodzę. Nawet gdy jakaś historia nie do końca przypadnie mi fabularnie do gustu, to zawsze dostaję rekompensatę w postaci dobrego fanu z czytania (i plot twistu pod koniec). Freida McFadden ma w sobie to coś 🤌🏼.
W przypadku "Nauczycieli" jest właśnie podobna sytuacja. Nie trafił do mnie taki rozwój...
2025-08-19
Ta książka rozwali was na kawałki, złoży na nowo i z powrotem zniszczy.
Poprzednia część zakończyła się w sposób łamiący serce i byłam bardzo ciekawa jak autorka poprowadzi dalszą fabułę. Bałam się, że "Krwawe Dziedzictwo" nie będzie spełniało moich oczekiwań, jednakże było tutaj wszystko czego potrzebowałam.
W tej części relacja głównych bohaterów zaczęła się od nienawiści przez przeszłość jaką posiadają i przyznam szczerze, że bardzo ciężko mi się to czytało, gdyż autorka opisywała to w jaki sposób, który dosłownie rozwalał głowę.
Ich ból przelewał się przez kartki.
Chcecie dobrego enemies to lovers? Przeczytajcie tę książkę.
Mnie dosłownie rozrywało jak widziałam jaką niechęcią do siebie pałają, mając świadomość, że jeszcze niedawno czytałam o ich pięknej, choć destrukcyjnej miłości.
Jest tutaj wiele popularnych wątków, ale opisanych w tak dobry sposób, że nie da się tego do niczego porównać.
Każda z postaci ma swój moment w tej książce i fajnie było poznać kogoś więcej, niż tylko Gideona i Rune. Cieszę się, że autorka nie postawiła tylko na romans.
Powiem wam, że jest zaledwie garstka głównych bohaterek w fantastyce, które lubię. Ale Rune... O matko, uwielbiam ją.
Mimo, że od początku przedstawiona była jako silna, bezwzględna i bezlitosna, tak tutaj widać jej słabości. Potrafi okazać strach i niepewność, co dodaje jej ludzkości i prawdziwości. Bardzo się cieszę, że autorka postanowiła uwzględnić w Rune takie emocje i chwile zwątpienia.
Romans między nią a Gideonem, jest nie do podrobienia. NIGDY nie czytałam nic piękniejszego. Oni są mocni, ale subtelni. Siejący spustoszenie i zarazem gotowi walczyć o siebie. Po prostu KOCHAM.
Końcówka nie była taka jakiej się spodziewałam, ale nie narzekam. I tak bardzo fajnie wszystko się domknęło i szkoda, że to już koniec.
Mogłabym czytać o nich bez końca.
[reklama]
Ta książka rozwali was na kawałki, złoży na nowo i z powrotem zniszczy.
Poprzednia część zakończyła się w sposób łamiący serce i byłam bardzo ciekawa jak autorka poprowadzi dalszą fabułę. Bałam się, że "Krwawe Dziedzictwo" nie będzie spełniało moich oczekiwań, jednakże było tutaj wszystko czego potrzebowałam.
W tej części relacja głównych bohaterów zaczęła się od...
After.
Książka, która ma tyle samo zwolenników co przeciwników. Książka, która jest pewnie guilty pleasure wielu z was.
To historia, która zapewni emocjonalny rollercoaster i rozjedzie was na kawałki.
Czy będziecie mieli ochotę wyrzucić ją przez okno przez infantylne decyzje bohaterów? Jak najbardziej.
Czy niejednokrotnie złapiecie się za głowę przez ich głupotę? A i owszem.
Ale koniec końców nadal będziecie patrzeć na nią z nostalgią.
10 lat temu historia Tessy i Hardina pierwszy raz ujrzała światło dzienne. I to właśnie 10 lat temu zawładnęła całym książkowym światem i byla wielbiona przez miliony osób.
Ta książka została wydana w 2014 roku. Budowa dialogów czy opisów pozostawiają wiele do życzenia, mimo wszystko jest coś w tej serii co przyciąga. Musimy mieć na uwadze, że minęła już dekada odkąd została ona stworzona, a wtedy dzieła literackie były tworzone nieco inaczej. Tej książce wiele brakuje do ideału, ale na swój sposób jest wyjątkowa dla wielu z nas.
Początki Tessy i Hardina są ciężkie, ich relacja bardzo toksyczna i jak dla mnie to Hardinowi przydałaby się sumienna terapia 😅 Między nimi dzieje się wiele pokręconych rzeczy - często dla mnie niezrozumiałych, ale to właśnie na tym stworzyli bezpieczną przystań dla siebie nawzajem.
Każda z postaci została świetnie wykreowana, niezależnie od tego, czy to główny bohater czy ktoś na tle fabuły.
Poza miłosnymi rozterkami bohaterów, mamy tutaj szeroko opisane studenckie życie. Na przykład początki z jakimi musi mierzyć się Tessa. Długo dążyła do akceptacji ze strony rówieśników, sama próbując się zaaklimatyzować.
Dochodzą do tego trudne relacje rodzinne. Niekiedy bardziej toksyczne niż Hardin 😅
Ten temat również jest złożony i świetnie opisany. Mogę jedynie powiedzieć, że zarówno zachowania Hardina jak i Tessy mają swoje podłoże.
Wydawnictwo wznowiło tę serię w nowej odsłonie i spójrzcie tylko na to, jak pięknie została wydana ta książka. Barwione brzegi, twarda oprawa i dodatkowy rozdział 🫠
Przepiękne.
[współpraca reklamowa]
After.
Książka, która ma tyle samo zwolenników co przeciwników. Książka, która jest pewnie guilty pleasure wielu z was.
To historia, która zapewni emocjonalny rollercoaster i rozjedzie was na kawałki.
Czy będziecie mieli ochotę wyrzucić ją przez okno przez infantylne decyzje bohaterów? Jak najbardziej.
Czy niejednokrotnie złapiecie się za głowę przez ich głupotę? A i...
Historia opowiada o trzech nastolatkach próbujących rozwiązać sprawę zaginionej przyjaciółki w dniu balu debiutantek. Zaginięcie Lily jest tak samo dziwne jak sprawa z ówczesnego roku gdzie doszło do zabójstwa Margot - poprzedniej królowej balu.
Czy uda się znaleźć winnego?
Ile ludzi będzie próbowało namieszać i zatrzeć ślady?
Tego już się ode mnie nie dowiecie 🤫 A ja zapraszam na recenzję 👇🏼
Ta historia zapowiadała się naprawdę ciekawie, jednakże nie przypadła mi do gustu tak jak poprzednia książka autorki. Miałam wysokie oczekiwania względem "Debiutantek" gdyż lubię twórczość Olivii Worley, ale tutaj nie do końca polubiłam się z fabułą i techniką pisania.
Bardzo przeszkadzała mi perspektywa wszystkich trzech przyjaciółek. Gubiłam się w tej narracji i było to bardzo męczące.
Nie czułam w tej książce takich emocji jakie powinny być przy czytaniu thrillera. Zero napięcia, grozy czy strachu. Dla mnie właśnie to jest wyznacznikiem dobrej książki, zwłaszcza przy tym gatunku.
Nie uważam jednak, aby ta książka była zła. Nie do końca trafiła w moje gusta, ale mimo wszystko bawiłam się na niej całkiem dobrze. Mamy tutaj mnóstwo tajemnic, które były intrygujące. Dodatkowo prowadzone przez nastolatki śledztwo było całkiem ciekawe. Fajnie się to czytało.
Przez całą tę historię podejrzenie odnośnie tajemniczych zaginięć dziewczyn, spadało na wielu ludzi, więc my jako czytelnicy mogliśmy wyciągać wnioski i próbować sami rozwiązać sprawę. Ciekawe zagarnie ze strony autorki.
Coś co było tutaj super, to motyw sekty!! Kocham takie klimaty i super było to poprowadzone w tej książce. Oryginalny pomysł na taki rozwój akcji i dopełniony w stu procentach.
Sam koniec fabuły to też nie coś, czego oczekiwałam. Wiem, że ta historia ma mnóstwo fanów, więc musicie osobiście się przekonać czy jest ona dla was 🖤
[współpraca reklamowa]
Historia opowiada o trzech nastolatkach próbujących rozwiązać sprawę zaginionej przyjaciółki w dniu balu debiutantek. Zaginięcie Lily jest tak samo dziwne jak sprawa z ówczesnego roku gdzie doszło do zabójstwa Margot - poprzedniej królowej balu.
Czy uda się znaleźć winnego?
Ile ludzi będzie próbowało namieszać i zatrzeć ślady?
Tego już się ode mnie nie dowiecie 🤫 A ja...
Przerażające jak narkotyki potrafią zatrzeć uczciwość i moralność.
Okropna historia i okropne czasy, w których łatwo było wpaść w narkomanię, a przez brak odpowiedniej pomocy próba wyjścia z nałogu była bezcelowa
Przerażające jak narkotyki potrafią zatrzeć uczciwość i moralność.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOkropna historia i okropne czasy, w których łatwo było wpaść w narkomanię, a przez brak odpowiedniej pomocy próba wyjścia z nałogu była bezcelowa