-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać386 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać7 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać13 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać12
Biblioteczka
2026-03
Przyznam, że dawno nie czytałam książek Maksa Czornyja (oczywiście oprócz "Śmierciologii") i zgłębiając historię ukazaną w "Skrzywdzonej" czułam się, jakbym wracała do swoich "korzeni", ponieważ kiedyś non stop sięgałam po jego powieści. Autor ten potrafi pisać, co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości, a jego pióro jest lekkie jak... jak piórko dosłownie. Dlatego też tę książkę przeczytałam w mgnieniu oka. Ten mroczny thriller psychologiczny czyta się szybko i bez zbędnego wysiłku. Brak tu skomplikowanej fabuły czy wielu bohaterów- trzy osoby wystarczyły, by wyszedł fajny klimat i ciekawa historia.
Zaintrygował mnie fakt, że autor, pisząc tę książkę, inspirował się prawdziwymi historiami. To sprawiło, że ta mocna opowieść nabrała bardziej realnego charakteru i stała się przestrogą dla innych. Bo przecież ufasz swoim przyjaciołom, prawda? 🤔
Max Czornyj uświadamia nam, że nawet najbliższe nam osoby może okazać się największym wrogiem i wykorzystać chwilę naszej słabości.
Przeraża mnie fakt, jak bezwzględna może być kobieta, wobec innej kobiety wiedząc, że swoim zachowaniem może zrujnować jej życie na zawsze. Jak nieczułym trzeba być, by pozbawić życia kogoś tak bezbronnego, z ufnością patrzącego nam w oczy. To najgorsza zbrodnia, jakiej można się dopuścić względem drugiego człowieka.
"Skrzywdzona" to mocna opowieść o traumie, nieprzepracowanej krzywdzie oraz bezwzględnej zemście. Fabuła była bardzo dobrze napisana, a bohaterowie na tyle prawdziwi, bym mogła wraz z nimi przeżywać ich dramaty oraz rozterki. Trudnych emocji było to tak wiele, że po lekturze potrzebowałam ochłonąć z nich, czytając coś "spokojniejszego", o ile reportaż o śmierci może takim być 😅.
Zastanawia mnie zakończenie tej powieści – czy to znak, że będzie kontynuacja, czy sami mamy sobie dopowiedzieć resztę? Autorze co ty na to? 😉
Polecam!
Przyznam, że dawno nie czytałam książek Maksa Czornyja (oczywiście oprócz "Śmierciologii") i zgłębiając historię ukazaną w "Skrzywdzonej" czułam się, jakbym wracała do swoich "korzeni", ponieważ kiedyś non stop sięgałam po jego powieści. Autor ten potrafi pisać, co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości, a jego pióro jest lekkie jak... jak piórko dosłownie. Dlatego też...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Czy śmierć jest dla was tematem tabu?
Powiem wam szczerze, że widząc objętość tej książki, na początku miałam lekkie obawy. Jednak po chwili powiedziałam sobie: "Przecież to Max Czornyj! To nie może być złe!" Tak więc wzięłam się za lekturę i ... oczywiście nie zawiodłam się!
Moim zdaniem autor w sposób lekki i wyczerpujący opisał nam wszystko, co może dotyczyć śmierci- od dawnych czasów aż do dziś. Choć przez pierwsze strony brnęłam jak po grudzie, ponieważ nie zdołałam się wciągnąć, to później było coraz lepiej.
"Śmierciologia" to zbiór ponad 600 stron opowieści i faktów o śmierci, pochówkach oraz rytuałach z nimi związanych. Dostajemy tu też potężną dawkę nie lada ciekawostek i historii rozwoju medycyny, dzięki której dziś ciało człowieka żywego, czy martwego, nie ma przed nami tajemnic.
Podobało mi się to, że autor umieścił w książce wiele dzieł dotyczących śmierci: ilustracji, obrazów oraz poezji. Zaciekawił mnie wątek fotografii "post mortem" jednak rozumiem, czym kierowali się ludzie w tamtych czasach – chcieli po prostu mieć pamiątkę po zmarłym :).
Ciekawe były też cytaty rozpoczynające każdy rozdział i to, że autor nazwał je (rozdziały) cyframi kręgów piekła. To dowodzi tylko tego, jak daleko w głąb nas poprowadził i co najważniejsze- co będziemy musieli zrobić, by się stamtąd wydostać...
Uczestnictwo w autopsji, szczególnie tak szczegółowej był dla mnie niezłym przeżyciem! Chętnie wzięłabym w niej udział na żywo, choć na początek wolałabym mniej "rozkładającego się" pacjenta 😆.
Ta książka to niesamowita encyklopedia dla miłośników śmierci w każdej postaci lub idealna lektura dla ludzi chcących oswoić ją sobie, by przestała być tematem tabu.
Czytając, czułam się jak dziecko w lunaparku – tyle wiedzy, emocji, brutalności obrzydliwości umieszczone w jednej, dość obszernej księdze.
Ta pozycja to coś, co potrzebujecie, a o czym jeszcze nie wiecie!
Polecam!
Czy śmierć jest dla was tematem tabu?
Powiem wam szczerze, że widząc objętość tej książki, na początku miałam lekkie obawy. Jednak po chwili powiedziałam sobie: "Przecież to Max Czornyj! To nie może być złe!" Tak więc wzięłam się za lekturę i ... oczywiście nie zawiodłam się!
Moim zdaniem autor w sposób lekki i wyczerpujący opisał nam wszystko, co może dotyczyć śmierci-...
2026-03
Sięgacie czasem po debiuty?
Ja ostatnio bardzo często to robię, ponieważ lubię dawać szansę nowym autorom. Z "Granicznikiem" było podobnie. Wręcz zaintrygowała mnie ta historia, przyciągnęła nowym, świeżym "spojrzeniem". Lena Grau napisała książkę, która nie jest łatwa ani przyjemna. To mocna opowieść, która sięga prosto w głęboką przeszłość. Bardzo trudno i niepozostawiającą złudzeń. Tutaj Milczenie jest złotem a stawką życie. Czego więcej chcieć od dobrego kryminału?
Małomiasteczkowy klimat dodatkowo wzmacnia charakter powieści- trudy życia, znajomości, brak perspektyw... Autorka bardzo umiejętnie zbudowała tę część fabuły. Główni bohaterowie są prawdziwi – mają swoje życie, smutki i radości, choć tego ostatniego jest tu "jak na lekarstwo". Jest tu też wiele postaci tak zwanych drugoplanowych, które ubarwiają tę opowieść i nadają jej autentyczności. Bardzo wyraźnie widać tu ogrom czasu poświęconego przez autorkę na "research" dotyczący "Granicznika". Szanuję takie podejście do tematu 😎.
Realistycznie ukazany przez autorkę gęsty klimat PRL-u sprawia, że z łatwością możemy wyobrazić sobie akcję powieści.
Motyw powrotu do korzeni jest tym, co zawsze mnie przyciąga. Emocje bohatera, jego postrzeganie rodzinnej wioski przez pryzmat niezbyt udanego dzieciństwa oraz wrogie "powitanie" sprawiają, że poznajemy postać Macieja Sawickiego jako człowieka zdeterminowanego, odważnego, ale jednocześnie miłego i empatycznego.
Podoba mi się to, że autorka w swojej historii przybliża nam też pracę funkcjonariuszy służb granicznych. Lubię poznawać zza kulis pracę ludzi dbających o nasze bezpieczeństwo.
Jeśli liczyliście na pełną akcji, brutalną historię to trafiliście pod zły adres. "Granicznik" to opowieść o bolesnym powrocie, o przeszłości, która nie wybacza, nie zapomina błędów i nie "daje forów"... Jest mocna, emocjonalna i wyrazista, a zakończenie utwierdza nas w przekonaniu, że warto mieć autorkę "na oku", bo nie powiedziała ona jeszcze ostatniego słowa.
Polecam!
Sięgacie czasem po debiuty?
Ja ostatnio bardzo często to robię, ponieważ lubię dawać szansę nowym autorom. Z "Granicznikiem" było podobnie. Wręcz zaintrygowała mnie ta historia, przyciągnęła nowym, świeżym "spojrzeniem". Lena Grau napisała książkę, która nie jest łatwa ani przyjemna. To mocna opowieść, która sięga prosto w głęboką przeszłość. Bardzo trudno i...
2026-03-12
"Martwa cisza" to prequel serii "Sąsiadka" autorstwa Justyny Jelińskiej. Niestety powyższa seria wciąż czeka w kolejce na przeczytanie, ale na szczęście nie przeszkadzało mi to w odbiorze tej powieści.
Autorka porusza tutaj trudny temat przemocy domowej, który ukazany był tu aż za obrazowo, więc co rusz emocje ściskały mnie za serce... Niestety obrazy te przewijają się często w małych wsiach, gdzie życiem męskiej części rządzą procenty, a kobiety stają się "poddanymi" walczącymi o przeżycie swoje oraz swoich pociech 😥.
Oryginalnym pomysłem było nadanie rozdziałom tytułów znanych lub mniej znanych polskich powiedzeń.
Najciekawszymi postaciami według mnie są tu dwie Szeptunki "walczące" o "ustabilizowanie" życia w miasteczku, niekiedy z wprost przeciwnym skutkiem. Ich postacie nadały książce "mitycznego" charakteru oraz aury tajemnicy 🔥.
Przyznam szczerze, że o ile poprzednia książka autorki, (którą czytałam) bardzo przypadła mi do gustu jednak to tutaj niestety czegoś mi zabrakło... Miałam wrażenie, że mimo niezłego klimatu- historii brak jest napięcia towarzyszącego akcji. Do tego mnogość wątków, z których połowa niestety nic nie wnosi do fabuły. No... chyba że wątki te zostały rozwinięte w następnym tomie 🤔.
Mimo wszystko "Martwa cisza" to książka, przez którą się płynie, z początku powoli, później wpadamy w wartki nurt, który kończy się wraz z ostatnią zamkniętą stroną książki.
Książka ta kończy się bardzo mocnym akcentem, więc jestem ciekawa jej kontynuacji, czyli "Sąsiadki". Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się po nią sięgnąć :).
Podsumowując- "Martwa cisza" to lekka (mimo poruszonej tu tematyki), niewymagająca zbyt wiele lektura dla czytelników, którzy lubią mnogość wątków oraz bardziej emocjonalne podejście do thrillera. Muszę przyznać, że choć ta książka nie jest zła, to szczerze mówiąc, autorka ma lepsze powieści, które do tej pory zapadły mi w pamięć, jednak jak na przykład: "Noc zagłady", która naprawdę mi się podobała!
Jeśli jednak lubicie serię "Sąsiadka", to myślę, ze ta książka również przypadnie wam do gustu 😉.
"Martwa cisza" to prequel serii "Sąsiadka" autorstwa Justyny Jelińskiej. Niestety powyższa seria wciąż czeka w kolejce na przeczytanie, ale na szczęście nie przeszkadzało mi to w odbiorze tej powieści.
Autorka porusza tutaj trudny temat przemocy domowej, który ukazany był tu aż za obrazowo, więc co rusz emocje ściskały mnie za serce... Niestety obrazy te przewijają się...
2026-03-27
2026-03
Dziś wracamy do klimatu gorącego Egiptu, gdzie poznajemy dalsze losy Mose zmienionego w przerażającą mumię. Nasz bohater wciąż budzi grozę, jednak tym razem musi zmierzyć się nie tylko z przeciwnikami pokroju ludzkiego, ale też z bogami i ich wysłannikami.
Czy moc mumii będzie wystarczająco wielką, by uratować Egipt przed zagładą?
Przyznam, że drugi tom cyklu wciągnął mnie jeszcze bardziej, niż pierwszy. Tutaj akcja jest dużo bardziej dynamiczna. Spokojne czasy ustępują ciągłym walkom na śmierć i życie. Ludzkość ściera się z bóstwami oraz mrożącymi krew w żyłach potworami. Mose staje się naprawdę potężny, choć podczas starć nierzadko kieruje się nie tylko siłą, ale też i sercem. Rozterki bohatera widoczne są gołym okiem, a jego emocjonalność staje się bardziej widoczna, jakby Paweł Leśniak w tej części "uczłowieczył" postać mumii.
Opisy bitew udowadniają nam, że autor świetnie posługuje się słowem pisanym. Barwne obrazy przedstawione przez niego pobudzały najciemniejsze zakątki umysłu do wyobrażenia sobie każdego skrawka powieści.
Świetna fabuła i umiejętnie wykreowane postacie sprawiały, że z przyjemnością pochłaniałam w stronę po stronie, a po zakończeniu nie mogą wprost ochłonąć z emocji.
Podobało mi się również to, że autor w tej części przybliżył nam skrawek mitologii egipskiej. W ten sposób cieszyłam się lekturą, dodatkowa przyswajając sobie w ciekawy sposób interesującą wiedzę.
Muszę przyznać, że powieść "Mumia. Morze piasku" to naprawdę udane połączenie fantasy i horroru, które dostarczyło mi solidną dawkę emocji. Natomiast towarzyszące lekturze napięcie nie opuszczało mnie do ostatniej strony. Zakończenie książki prawie złamało mi serducho, ale niestety tak się dzieje, gdy za bardzo przywiązujemy się do jednego z bohaterów.
To był mocny, ale tragiczny finał naprawdę fascynującej książki. Nie mogę doczekać się lektury kolejnego tomu!
Polecam!
Dziś wracamy do klimatu gorącego Egiptu, gdzie poznajemy dalsze losy Mose zmienionego w przerażającą mumię. Nasz bohater wciąż budzi grozę, jednak tym razem musi zmierzyć się nie tylko z przeciwnikami pokroju ludzkiego, ale też z bogami i ich wysłannikami.
Czy moc mumii będzie wystarczająco wielką, by uratować Egipt przed zagładą?
Przyznam, że drugi tom cyklu wciągnął...
2026-03
"Czarne ptaki" przyciągnęły mój wzrok okładką, opisem, a przede wszystkim swoją oryginalną formą- śmiało możecie nazwać ją tetbeszką! Tetbeszka książkowa to rodzaj powieści, która mieści w sobie dwie odrębne historie, które możemy zacząć od dowolnej strony książki (awers czy rewers?😉), a okładki odwrócone są względem siebie do góry nogami. Prawda, że jest to bardzo oryginalne posunięcie?
Ja, korzystając z historii w 100%, postanowiłam czytać ją naprzemiennie- przewracając książkę o 180 stopni raz za razem, po każdym zakończonym rozdziale.
Ileż było w tym zabawy!
Autor opisał dwie historie, które łącząc się w końcowych rozdziałach wzajemnie się uzupełniają. Obie części opisane są przez zgoła różnych bohaterów, w jednej narratorem jest Arek, drugą opanowała "płeć piękna"- Amelia i Małgorzata. Cała trójka jednak miała za sobą trudne przeżycia i próbowała odnaleźć się w nowej roli.
Mimo że opowiadane historie znajdowały się w różnych przedziałach czasowych, to zauważyć można było, że ludzka natura niewiele się zmieniła, a człowiek stał się tylko bardziej chciwy i posiada mniej ludzkich zachowań – szczególnie jeśli chodziło o bardziej wpływowe osoby.
Książka zawierała bardzo rozbudowane tło obyczajowe, w które wpleciona była dawka powieści historycznej oraz kryminału.
Przyznam, że była to pierwsza powieść autora, którą miałam okazję przeczytać i teraz niewątpliwie mogę zgodzić się z opiniami, że autor nie podaje nam na tacy rozwiązania, lecz musimy dojść do niego sami, powoli krok po kroku. Bartosz Szczygielski zostawia nas z masą niedopowiedzeń, które nie wyjaśniają się, mimo zakończenia powieści. Nie wiem, czy to dobrze, czy nie, ale ja niekoniecznie jestem usatysfakcjonowana tym faktem.
Powieść tą uświadamia nam, że każdy nasz ruch oraz decyzje, które podejmujemy, niosą ze sobą konsekwencje, a demony przeszłości zawsze powracają, by zawalczyć o sprawiedliwość.
"Czarne ptaki" to powieść mroczna, tajemnicza i przepełniająca niepokojem duszę czytelnika. Duży plus za oryginalną formę i psychologiczną głębię.
Jeśli szukacie nieoczywistej powieści, która wzbudzi w was wiele emocji i nutkę nostalgii, to sięgnijcie po tę historię.
"Czarne ptaki" przyciągnęły mój wzrok okładką, opisem, a przede wszystkim swoją oryginalną formą- śmiało możecie nazwać ją tetbeszką! Tetbeszka książkowa to rodzaj powieści, która mieści w sobie dwie odrębne historie, które możemy zacząć od dowolnej strony książki (awers czy rewers?😉), a okładki odwrócone są względem siebie do góry nogami. Prawda, że jest to bardzo...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-03
Wolicie polskie czy zagraniczne kryminały?
Ja szczerze mówiąc, uwielbiam obie opcje!
To wszystko dzięki temu, że każdy autor bez względu na narodowość ma swój własny styl i tworzy niepowtarzalny klimat. Tak samo było z powieścią "Stosy kości" JDKirk.
Zaginięcia, sprawa z przeszłości i wyścig z czasem – ta książka zawiera wszystko, co może przyciągać fanów mrocznego kryminału! Do tego charakterny śledczy z naprawdę ciętym językiem, z wyczuciem posługujący się "czarnym" humorem. No ideał! Powiem wam, że od razu go polubiłam. To typ człowieka, który zrobi wszystko, by sprawiedliwości stało się zadość...
Akcja rozpoczyna się naprawdę mocnym akcentem. Następnie zwalnia, by wprowadzić nas w pełen niepokoju klimat. Jednak po kilku chwilach "rusza z kopyta" nie dając czytelnikowi ani chwili wytchnienia.
Autor co chwila podrzuca nam fałszywe tropy, by przy końcu naprawdę nas zaskoczyć. W tej książce uświadamia nam on, że wystarczy chwila nieuwagi, by ziściły się nasze najgorsze koszmary...
Klaustrofobiczny klimat oraz wszechobecny las będący niemym świadkiem porwania wzmaga mrok historii. Atmosferę potęguje również ponura szwedzka aura, podczas której niesprzyjająca pogoda prowadzi do zatarcia tropów zbrodniarza. Lubię, gdy fabuła jest nieoczywista, a czas nie jest sprzymierzeńcem śledczych – wtedy akcja staje się dynamiczna, a napięcie nie opuszcza nas do ostatniej strony.
"Stosy kości" to historia, którą czyta się dosłownie "na jednym wdechu". To nieodkładalny kryminał, w którym czas może przesądzić o być lub nie być wielu osób, w tym najważniejszej- dziecka.
Bardzo podobało mi się to, że autor nie podaje nam rozwiązania na tacy, lecz krok po kroku odkrywa przed nami karty, byśmy mogli jak najdłużej cieszyć się lekturą.
Jeśli szukacie świetnej lektury, która pochłonie was na długie godziny, to sięgnijcie po kryminał JDKirk. Z pewnością będziecie zachwyceni! Polecam!
Wolicie polskie czy zagraniczne kryminały?
Ja szczerze mówiąc, uwielbiam obie opcje!
To wszystko dzięki temu, że każdy autor bez względu na narodowość ma swój własny styl i tworzy niepowtarzalny klimat. Tak samo było z powieścią "Stosy kości" JDKirk.
Zaginięcia, sprawa z przeszłości i wyścig z czasem – ta książka zawiera wszystko, co może przyciągać fanów mrocznego...
2026-03
Muszę przyznać, że na każdą książkę Agnieszki Peszek czekam z niecierpliwością, więc gdy pojawił się "Numer 1" wiedziałam, że muszę po nią sięgnąć. I choć jest to czwarty tom serii "Ona" to zupełnie nie przeszkadzało mi to, że nie znam poprzednich części. Teraz jednak wiem, że muszę je nadrobić, chociażby z czystej ciekawości, z kim i czym mierzy się tam główna bohaterka.
W tej części "Ona" bierze na celownik celebrytów- złe, zepsute do szpiku kości osoby, które uwielbiają hejt, rozgłos oraz tych, co na tą sytuację pozwalają.
Autorka stworzyła thriller psychologiczny idealnie wpasowujący się w ramy dzisiejszych czasów. Młodzi ludzie zapatrzeni w ideały kreowane przez social media nie pozwalają sobie na wytchnienie, prą do przodu mimo wszystko, czasem wbrew sobie. A później płacz, strach i bezsilność...
Agnieszka Peszek ukazuje nam, jak łatwo zachłysnąć się sławą, nie myśląc o konsekwencjach swojego zachowania. Konsekwencjach, które prędzej czy później dopadną każdego- w naszym przypadku zemstą staje się "Ona".
Nie wiemy do końca, kim jest główna bohaterka ani w czyim imieniu się mści. Tajemnica goni tajemnicę, a klimat powieści staje się niepokojący, mroczny, a akcja nieprzewidywalna i pełna napięcia.
Historia opowiadana jest z perspektywy kilku osób, w tym sprawców, którzy idealnie grają w wyznaczone im role. Jak dla mnie było ich trochę zbyt wielu, ponieważ gubiłam się w natłoku podobnych nazwisk oraz relacji bohaterów.
Bardzo lubię, gdy fabuła opiera się na odkrywaniu mrocznych tajemnic z przeszłości, które wychodzą na jaw, tym samym pogrążając bohaterów książki. Tutaj właśnie autorka zastosowała ten "chwyt", by przyciągnąć czytelnika i podobało mi się to.
Jestem bardzo ciekawa, jak dalej potoczy się ta historia.
Jeśli więc jesteś kimś, kto pozwala na hejt lub bierze w nim udział, to strzeż się!
Sprawiedliwość dopadnie cię szybciej, niż myślisz...
Polecam!!!
Muszę przyznać, że na każdą książkę Agnieszki Peszek czekam z niecierpliwością, więc gdy pojawił się "Numer 1" wiedziałam, że muszę po nią sięgnąć. I choć jest to czwarty tom serii "Ona" to zupełnie nie przeszkadzało mi to, że nie znam poprzednich części. Teraz jednak wiem, że muszę je nadrobić, chociażby z czystej ciekawości, z kim i czym mierzy się tam główna...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-03
Zawsze byłam ciekawa pióra Marka Stelara i choć przewijały mi się książki tego autora, to jakoś nigdy nie miałam okazji po nie sięgnąć.
Biorąc więc do ręki "Ołowiane żołnierzyki" nie wiedziałam czegoś się do końca spodziewać, ale powiem wam, że sama była zaskoczona, jak dobrze mi się je czytało.
Autor bardzo realistycznie stworzył klimat okresu międzywojennego, dodając do powieści osoby oraz zdarzenia zapisane w naszej przyszłości. Nie było tu zbędnych opisów, czy dat, chociaż dowiedziałam się wielu ciekawych faktów z historii Szczecina, które dodały powieści prawdziwości.
Postać inspektora kryminalnego Eilharda Kurtza od początku stanowiła dla mnie zagadkę i choć był to człowiek sprawiedliwy i pełen odwagi, to nie wyobrażam sobie być w jego "skórze". Dodatkowo rodzinne tajemnice mężczyzny, które wychodzą na jaw w najmniej sprzyjających okolicznościach... Dzięki temu wątkowi książka nabiera emocjonalności i ukazuje nam, że najważniejszym skarbem w czasach niepokoju, powinna być dla nas nasza rodzina, choć niestety czasem najlepiej wychodzi się z nią na zdjęciach.
Mocną stroną powieści są też bohaterowie – wyraziste, pełne charakteru postacie skrywające mroczne tajemnice oraz fakt, że nie wiadomo kto jest kim dobrym, a kto złym potęguje atmosferę niepokoju.
Myślę, że powieści "Ołowiane żołnierzyki" to bardzo dobre połączenie kryminału retro i historii ze skomplikowanym wątkiem politycznym.
Pan Stelar pisze naprawdę przystępnym językiem, dodając od czasu do czasu dawkę "czarnego humoru" i zostawiając nas sam na sam z naszymi przemyśleniami po zakończonej lekturze.
Jeśli więc szukacie czegoś, co przeniesie was w mroczną przeszłość, to sięgnijcie po tę lekturę:).
Zawsze byłam ciekawa pióra Marka Stelara i choć przewijały mi się książki tego autora, to jakoś nigdy nie miałam okazji po nie sięgnąć.
Biorąc więc do ręki "Ołowiane żołnierzyki" nie wiedziałam czegoś się do końca spodziewać, ale powiem wam, że sama była zaskoczona, jak dobrze mi się je czytało.
Autor bardzo realistycznie stworzył klimat okresu międzywojennego, dodając...
2026-03
2026-03
Jak myślicie, czy każdy z nas posiada w sobie zło?
Książka "Gen zła" Katarzyny Wolwowicz rozpoczyna się mocnym akcentem- znajdujemy naszą główną bohaterkę w ciemnym, dusznym pomieszczeniu pośrodku niczego. Po rozgryzieniu przez nią sytuacji akcja trochę zwalnia, ale ciągle wyczuwalne jest napięcie towarzyszące zwrotom akcji.
Jedenasty tom cyklu z komisarz Olgą Balicką to skomplikowana powieść zawierająca wiele wątków i poruszająca trudne tematy, jak na przykład przemoc w domu dziecka czy wpływ trudnej przeszłości na teraźniejsze życie.
Autorka i tym razem nie zawodzi. Jest tu mocny wątek kryminalny przeplatany z emocjonalną częścią obyczajową. Powieść ta nie ma równego tempa, tylko rośnie ono lub maleje w zależności od sytuacji, dlatego też jest tu czas na trudne śledztwo, ale też na chwilę rozmyślań nad naszym człowieczeństwem. Realistyczne przedstawienie pracy śledczych połączone z umiejętnie wykreowanymi, pełnymi głębiej postaciami tworzy naprawdę udaną mieszankę. Szczególnie polubiłam Olgę Balicką, bo jest to postać o mocnym charakterze, która zawsze wie, czego chce, ale w niektórych sytuacjach potrafi być też bardzo empatyczna. Stworzenie takiego bohatera nie zawsze jest łatwe, lecz Katarzyna Wolwowicz bardzo dobrze poradziła sobie z tym zadaniem.
Autorka wpuszczając nas do tego mrocznego świata przemocy i bestialstwa i uświadamia nam, że zło nigdy nie zniknie z tego świata, póki ludzie nie zaczną w końcu interweniować, a nie bezmyślnie odwracać wzrok. Czy jednak jest ku temu jakaś szansa?😢
Dodam jeszcze, ze moim zdaniem lepiej nie czytać tomów tego cyklu oddzielnie, bo np. nie znając poprzedniego, nie łatwo nam będzie odnaleźć się w tej historii, bo łączy się ona nierozerwalnie z tomem dziesiątym o nazwie "Fala".
Podsumowując- "Gen zła" to historia zawiła, pełna zła i przemocy. Nie łatwo się ją czyta, ale emocjonalność dodaje jej charakteru i zmusza czytelnika do przemyśleń. W tym tomie śledztwo spada na drugi plan, ale zakończenie sugeruje, że spotkamy się z Olgą Balicką jeszcze nie raz.
I to daje nadzieję na kolejną intrygującą sprawę. Polecam!
Jak myślicie, czy każdy z nas posiada w sobie zło?
Książka "Gen zła" Katarzyny Wolwowicz rozpoczyna się mocnym akcentem- znajdujemy naszą główną bohaterkę w ciemnym, dusznym pomieszczeniu pośrodku niczego. Po rozgryzieniu przez nią sytuacji akcja trochę zwalnia, ale ciągle wyczuwalne jest napięcie towarzyszące zwrotom akcji.
Jedenasty tom cyklu z komisarz Olgą Balicką to...
2026-02
Robicie zimę? Ja niekoniecznie, chociaż uwielbiam książki w tym klimacie. Dlatego też z przyjemnością oderwałam się od rzeczywistości, czytając "Co skrywa śnieg" Viveci Sten.
Uwierzcie mi, że uwielbiam kryminały, a szczególne miejsce w moim serduchu mają te skandynawskie – przez ten mroźny i surowy klimat. Tutaj nie mogło być inaczej, ponieważ autorka pisząc pierwszy tom serii "Morderstwa w Åre" umiejscowiła akcję w zaśnieżonych górach, które nie wybaczają słabości i często są świadkami makabrycznych morderstw.
Muszę przyznać, że Stan naprawdę zna się na rzeczy. Książka ta wciąga już od pierwszych stron, a duszny i zarazem niepokojący klimat towarzyszy nam przez cały czas, chwilami odbierając dech w piersiach.
Podobało mi się to, że tutaj mamy do czynienia nie tylko ze zwykłym morderstwem, ale też dodatkowym utrudnieniem w rozwiązaniu zagadki zbrodni staje się cały krajobraz górski, który minuta po minucie zacierał ślady zbrodni. Takiego pomocnika to "ze świecą szukać", a tu znalazł się sam 😉.
Bohaterowie również przypadli mi do gustu. Mieli duszę, własne życie, emocje oraz cechowały ich ciężkie przeżycia. Podczas lektury poznałam te postacie naprawdę dobrze, dzięki temu, że autorka dodała im głębię i stworzyła ich bardzo "ludzkimi".
Nie znajdziemy tu zbędnego rozlewu krwi, czy brutalności – jest ich tyle, by widać było, że jest to kryminał i mnie to usatysfakcjonowało. Serio. Chociaż stworzenie kryminału bez tych dwóch przymiotów jest niezwykle trudne.
Czytając, zagłębiamy się w historii dokładnie tak, jakbyśmy obierali cebulkę – powoli warstwa to warstwie coraz bardziej zagłębiając się akcją, a finał jest tak emocjonalny i pełen nadziei, że być może niejednemu czytelnikowi zakręci się łezka w oku.
I choć muszę przyznać, że były ze 2-3 krótkie momenty, w których akcja trochę mi się dłużyła, to książka bardzo mi się podobała.
Tak więc z całego serducha polecam Wam tę historię. Na pewno znajdziecie tam coś więcej, niż tylko sprawę do rozwiązania...
Polecam!
Robicie zimę? Ja niekoniecznie, chociaż uwielbiam książki w tym klimacie. Dlatego też z przyjemnością oderwałam się od rzeczywistości, czytając "Co skrywa śnieg" Viveci Sten.
Uwierzcie mi, że uwielbiam kryminały, a szczególne miejsce w moim serduchu mają te skandynawskie – przez ten mroźny i surowy klimat. Tutaj nie mogło być inaczej, ponieważ autorka pisząc pierwszy tom...
2026-03
"Fala" Katarzyny Wolwowicz to kolejna część serii z "mocną babką", czyli Olgą Balicką. Sięgając po nią miałam pewność, że mi się spodoba, bo miałam już okazję poznać pióro autorki i uważam, że pisane przez nią historie mają "to coś" 🔥.
W tej książce kryminał przeplata się z powieścią obyczajową, w której poruszane są trudne tematy takie jak problemy w związkach czy uzależnienie ofiary od oprawcy, czyli, krótko mówiąc, niełatwe, wręcz niekiedy brutalne relacje międzyludzkie.
Historia rozwija się dynamicznie, napięcie zaś rośnie powoli, by dać czytelnikowi czas na własne śledztwo i przemyślenia.
Akcja ukazana jest z perspektywy kilku bohaterów, co pomaga nam lepiej wczuć się w ich sytuację i dostrzec z pozoru nic nieznaczące tropy, które łączą się w trakcie śledztwa w swoistą całość.
Fabuła jest ciekawa, a że jest to kontynuacja serii, to słowa, że "można czytać oddzielnie" niekoniecznie mnie przekonują, ponieważ kilka razy były wspomniane wydarzenia z poprzednich części i wtedy kompletnie traciłam wątek i zastanawiałam się, czy przypadkiem nie przegapiłam czegoś ważnego. I choć każda część to inna sprawa kryminalna, to historia bohaterów płynie wraz z każdym tomem i nie zawsze wiemy, np. co wydarzyło się rok, czy dwa temu, co może być trudne w "ogarnięciu" akurat danej akcji. Nie jest tego dużo, ale jest :).
Przyznam, że polubiłam całe to "towarzystwo" uczestniczące w śledztwie dotyczącym tajemniczego morderstwa- szczególnie główną bohaterkę Olgę i Kornela. Ich zabawne dialogi, "przekomarzania" sprawiły, że często na mojej twarzy lądował uśmiech- tak rozmawia ze sobą stare, dobre małżeństwo 😉.
"Fala" to powieść, która pokazuje nam, że ludzkie relacje nie zawsze są łatwe, a przeszłość powraca w najmniej spodziewanym momencie.
Polecam!
"Fala" Katarzyny Wolwowicz to kolejna część serii z "mocną babką", czyli Olgą Balicką. Sięgając po nią miałam pewność, że mi się spodoba, bo miałam już okazję poznać pióro autorki i uważam, że pisane przez nią historie mają "to coś" 🔥.
W tej książce kryminał przeplata się z powieścią obyczajową, w której poruszane są trudne tematy takie jak problemy w związkach czy...
2026-02
Masz dosyć zwykłych książek? A może dopadł cię zastój czytelniczy?
Jeśli tak, to mam dla ciebie idealną pozycję! Kolorowanka detektywistyczna "Miasteczko duchów" to historia kryminalna plus kolorowanka w jednym!
Zgadza się! Tutaj możesz pobawić się w Sherlocka, równocześnie kolorując każdą scenę domniemanej zbrodni.
Zaczynając od wskazówek z gazety, szukaj ukrytych powiązań i niewidocznych na pierwszy rzut oka poszlak, a one pomogą ci rozwiązać zagadkę!
Są cztery kluczowe zadania, po których rozwiązaniu otrzymasz zacną nagrodę!
Dodatkowo autorka przygotowała dla czytelników upiorną playlistę, którą aktywujesz, skanując odpowiedni kod QR w książce.
Czy może być coś bardziej ekscytującego?
Przyznam, że świetnie bawiłam się, łącząc obie pasję w jednym czasie. Uwielbiam zagadki kryminalne, dlatego też krok po kroku analizowałam sytuację w Koszmarnych Dołach. Nie zawsze wszystko było łatwe do odnalezienia, ale koniec końców odgadłam prawidłowo trzy z czterech zagadek, z czego byłam bardzo dumna 😁.
Dodatkowym plusem było miejsce na notatki, w którym mogę wpisać podejrzanych, wskazówki pomagające rozwiązać zagadkę i uwagi, dzięki którym wszystko połączyło się zgrabną całość.
Ilustracje są bardzo dopracowane – znajdziemy to pełno detali, o które trudno zwykłych kolorowankach, a klimat dodatkowo podkręcają elementy grozy takie jak kości, tajemnicze przedmioty i dziwne zachowanie mieszkańców miasteczka.
" Miasteczko Duchów" to idealna propozycja zarówno dla miłośników rozwiązywania zagadek, jak i kolorowania. Myślę, że dobrze bawić się będą zarówno dzieci jak i dorośli. Ta propozycja udowadnia, że kolorowanie nie musi być nudne. To świetna alternatywa dla poszukujących czegoś świeżego i ciekawego, co nie tylko dostarcza wiele zabawy, ale też pobudzi nasz mózg do działania! 🔥.
Polecam!
Masz dosyć zwykłych książek? A może dopadł cię zastój czytelniczy?
Jeśli tak, to mam dla ciebie idealną pozycję! Kolorowanka detektywistyczna "Miasteczko duchów" to historia kryminalna plus kolorowanka w jednym!
Zgadza się! Tutaj możesz pobawić się w Sherlocka, równocześnie kolorując każdą scenę domniemanej zbrodni.
Zaczynając od wskazówek z gazety, szukaj ukrytych...
Lubicie true crime?
Ja lubię czasem sięgnąć po taką lekturę lub posłuchać sobie dobrze skonstruowanego podcastu na ten temat 😎.
Dlatego też z przyjemnością sięgnęłam po "Wampira z Osielska" Krzysztofa Drozdowskiego. Autor opisuje tę skomplikowaną historię w sposób przejrzysty – łatwy do "ogarnięcia" dla zwykłego czytelnika, mimo iż historia to nie jest ani lekka, ani przyjemna. Ilość materiału i determinacja, z jaką działał autor, by zapoznać czytelników z postacią Stefana Rachubińskiego alias "Wampira z Osielska", jest godna podziwu. Przyznam, że ten mężczyzna nie był mi znany, choć w słuchanych przeze mnie historiach przewinęło się mnóstwo różnych "wampirów", to tego poznałam dopiero podczas czytania tej książki.
Sięgając po tę historię, liczyłam na niezłą dawkę emocji – no i ją otrzymałam. Czytając reportaż o zbrodniarzu, czułam się tak, jakby miała dostęp do tajnych akt na temat tego człowieka i tropiła go razem z ówczesnymi śledczymi, nie mogąc doczekać się złapania sprawcy i ukarania go.
Autor umiejętnie opisuje pracę milicji obywatelskiej- presji, jakiej byli poddawani mimo braku poszlak oraz niedociągnięć i błędów, których dałoby się uniknąć, ale wiadomo- tamte czasy rządziły się "swoimi prawami".
Dodatkowym atutem są zdjęcia z miejsc zbrodni- niektóre tak szczegółowe, że nie radziłabym oglądać ich osobom o słabszych żołądkach 😅.
Zastanawia mnie sama postać Stefana Rachubińskiego- czy był on człowiekiem chorym psychicznie, czy nie? Jednak tego się raczej już nie dowiemy, a zdania na ten temat były podzielone...
Ukazana tu historia uzmysławia nam to, że mordercą nie musi być ktoś odstraszający wyglądem, bądź zachowujący się niezgodnie z prawem... Może być nim niepozorna postać spotykana codziennie na ulicy lub minięta w sklepie. Czy znaczy to tyle, że najbezpieczniejsze jesteśmy w swoich "czterech ścianach"? Też niekoniecznie, bo zło może czaić się wszędzie...
Jeśli więc lubicie historie o zbrodniarzach sprzed lat, to sięgnijcie po "Wampira z Osielska". To niezła gratka dla fanów true crime, szczególnie jeśli nie znacie tej postaci!
Polecam!
Lubicie true crime?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJa lubię czasem sięgnąć po taką lekturę lub posłuchać sobie dobrze skonstruowanego podcastu na ten temat 😎.
Dlatego też z przyjemnością sięgnęłam po "Wampira z Osielska" Krzysztofa Drozdowskiego. Autor opisuje tę skomplikowaną historię w sposób przejrzysty – łatwy do "ogarnięcia" dla zwykłego czytelnika, mimo iż historia to nie jest ani lekka, ani...