-
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać304 -
Artykuły
Przeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Tylko że życie nie zna słowa „kiedyś”. Życie zna tylko „teraz” - Gabriela Gargaś radzi
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Jak czytać Harry’ego Hole? Kolejność książek Jo Nesbø i dlaczego warto zacząć dziś
Iza Sadowska11
Biblioteczka
2026-03
2026-03
historia zapowiadała się jako dynamiczny romans w mafijnym świecie, jednak w trakcie czytania czułam pewien niedosyt.
Już od pierwszych stron akcja pędzi na złamanie karku. Ilość wątków oraz przeskoków czasowych jest ogromna – „tydzień później”, „trzy dni później”, „miesiąc później” pojawiało się tak często, że momentami trudno było się wczuć w historię. Tempo jest szybkie, ale przez to żaden z wątków nie zostaje tak naprawdę dopieszczony. Zamiast pogłębienia relacji czy sytuacji dostajemy kolejne skróty, które sprawiają, że niektóre wydarzenia tracą na wartości.
Podobnie wygląda kwestia uczuć między bohaterami. Relacje rozwijają się nagle. Brakuje tego charakterystycznego napięcia i iskry, które zwykle towarzyszy relacji między mafijnym bossem a kobietą, która wchodzi w jego świat. Szczególnie na początku tej „gry” między nimi powinno być więcej emocji, niedopowiedzeń i chemii – czegoś, co sprawi, że poczuję rosnące napięcie.
Sama mafia również zeszła na dalszy plan. Pojawiają się porwania, szantaże czy groźby, ale wszystko to dzieje się raczej w tle. Znacznie więcej jest słownych przepychanek między bohaterami i niedopowiedzeń, przez co klimat przestępczego świata nie jest tak wyraźny, jak by się chciało.
Postępowanie bohaterów też zostawia wiele do życzenia. Wielki boss mafii, zrobił sobie tatuaż z imieniem ukochanej, a jednocześnie popełnia najbardziej oczywistych błąd – rezygnuje z ochrony w chwili, gdy wie, że niebezpieczeństwo czai się tuż za rogiem. W pewnym momencie miałam wrażenie, że to Michael, a nawet Olivia, wykazują się większą odwagą i rozsądkiem niż Paulo.
Na prawdziwe przyspieszenie akcji musiałam czekać ponad 200 stron. Dopiero wtedy historia nabiera tempa i w końcu zaczyna się dziać to, na co czekałam od początku: akcja, porachunki, porwania i szantaże. Szkoda tylko, że pojawia się tak późno i jest go stosunkowo niewiele.
Najbardziej rozczarował mnie fakt, że jeden z najważniejszych wątków zostaje rozegrany właściwie w tle. Wydarzenia, które mogłyby być kulminacją emocji i napięcia, nie dostają tyle miejsca, ile powinny.
historia zapowiadała się jako dynamiczny romans w mafijnym świecie, jednak w trakcie czytania czułam pewien niedosyt.
Już od pierwszych stron akcja pędzi na złamanie karku. Ilość wątków oraz przeskoków czasowych jest ogromna – „tydzień później”, „trzy dni później”, „miesiąc później” pojawiało się tak często, że momentami trudno było się wczuć w historię. Tempo jest szybkie,...
2026-02
To jedna z tych książek, które czyta się jednym tchem i z bijącym sercem.
Asher - klasyczny bad boy. Pewny siebie, arogancki, przyzwyczajony do tego, że dostaje wszystko, czego chce. Kobiety zmienia jak rękawiczki, żadna nie zostaje na dłużej niż jedną noc. Związek? Uczucia? To zdecydownie nie dla niego. Odsuwa od siebie nawet myśl, że mógłby się zakochać. Emocjonalny mur ma gruby jak beton.
I wtedy wchodzi ona – Gina. Silna, niezależna, ogarnięta. Kobieta, która nie potrzebuje faceta, żeby sobie radzić. Niestety dała się uwieść swojemu szefowi… a efektem tej relacji jest najpiękniejsza „pamiątka”, która na zawsze zmienia jej życie. I nagle robi się poważnie.
Między nimi od początku czuć napięcie – iskrzy, kipi, momentami aż parzy, ale to nie jest słodka historia o miłości od pierwszego wejrzenia. To relacja pełna niedopowiedzeń, dumy, lęku przed zaangażowaniem i walki o kontrolę. On ucieka przed uczuciami. Ona nie pozwoli się zranić kolejny raz.
Najbardziej podobało mi się to, że Gina nie jest typową „dziewczyną do uratowania”. Ona potrafi postawić granice. A Asher? No cóż… przy nim naprawdę można się wkurzyć – ale właśnie to sprawia, że ta historia jest tak emocjonalna.
To książka o tym, że czasem największym wrogiem miłości jest strach. I że nawet najbardziej skamieniałe serce może zacząć bić dla kogoś mocniej tylko pytanie, czy nie jest już za późno?
Emocjonalny rollercoaster z tą książką gwarantowany.
To jedna z tych książek, które czyta się jednym tchem i z bijącym sercem.
Asher - klasyczny bad boy. Pewny siebie, arogancki, przyzwyczajony do tego, że dostaje wszystko, czego chce. Kobiety zmienia jak rękawiczki, żadna nie zostaje na dłużej niż jedną noc. Związek? Uczucia? To zdecydownie nie dla niego. Odsuwa od siebie nawet myśl, że mógłby się zakochać. Emocjonalny mur...
2026-02
Książka, która miała mnie zachwycić, a trochę zmęczyła...
Ale od początku. Książka ma bardzo oryginalny pomysł - połączenie nekromancji, kosmicznego science fiction i mrocznej fantasy to motyw, z którym się jeszcze nie spotkałam i byłam zafascynowana co mnie tu spotka. Przedstawiony świat jest niepokojący, intrygujący, pełen tajemnic i dziwnych relacji między bohaterami.
Gideon jako bohaterka wypada zdecydowanie na plus. Jest ironiczna, złośliwa, ma dystans do wszystkiego, co ją otacza, ale jednocześnie nadaje historii świeżości i takiego dystansu, który często dodaje takiej lekkości do całości, co było tutaj bardzo potrzebne, gdyż czasem historia naprawdę przytłaczała.
Niestety tempo bardzo mnie zmęczyło. Akcja rozwija się strasznie wolno i przez dużą część książki miałam wrażenie, że stoimy w miejscu. Dużo się mówi, tłumaczy, opisuje, a niewiele faktycznie się dzieje. Kulminacja przyszła dopiero pod koniec – dostaliśmy akcję, na którą czekałam od początku – tylko szkoda, że tak późno. Patrząc na zamysł fabuły można było ją już podkręcić na początku i stworzyć naprawdę wciągającą historię, z którą ciężko się rozstać.
Do tego dochodzi ogromna liczba postaci. Jest ich naprawdę dużo i łatwo się w nich pogubić. Doceniam spis bohaterów na początku — bez niego byłoby ciężko — ale ciągłe wracanie do niego wybijało mnie z historii i potęgowało zmęczenie.
Ogólnie książka miała świetny, świeży pomysł i klimat, który miał naprawdę ogromny potencjał, ale niestety ciężkie tempo i chaos postaci przeważyły tutaj szalę. Nie powiem, że mi się nie podobała i nie jestem ciekawa dalszych losów bohaterów, ale zdecydowanie mogło być lepiej.
Książka, która miała mnie zachwycić, a trochę zmęczyła...
Ale od początku. Książka ma bardzo oryginalny pomysł - połączenie nekromancji, kosmicznego science fiction i mrocznej fantasy to motyw, z którym się jeszcze nie spotkałam i byłam zafascynowana co mnie tu spotka. Przedstawiony świat jest niepokojący, intrygujący, pełen tajemnic i dziwnych relacji między...
2026-01
Rzadko zdarza się, że nie wiem co Wam napisać, ale właśnie tutaj dopadł mnie ten problem.
Książka zapowiadała się praktycznie idealnie. Powolnie budowana relacja z emocjonalnym rollercoasterem... a wyszło coś niby ok, ale niekoniecznie.
Największy problem miałam z bohaterami, którzy nie kupili mojego zainteresowania. Cora... Boshe jak ta kobieta mnie denerwowała. Biedna matka, na głowie której jest wszystko, jakie to ona ma nieszczęśliwe i nudne życie... wtf? Jej relacja zarówno z mężem, jak i kochankiem, była dziwna, chaotyczna i ani trochę romantyczna. Przez większość książki miałam wrażenie, że oni w ogóle nie powinni być razem, a już na pewno nie przez dziesięć lat.
Dialogi często brzmiały sztucznie — takie na siłę dramatyczne. I serio, ile razy można uciekać od rozmowy zamiast normalnie coś wyjaśnić?
Przez większość książki akcja strasznie kuleje, a jej tempo jest strasznie wolne, tak aby na końcu nastąpiła kulminacja i wielki wybuch nagromadzonych przez wszystkie strony emocji. A to nie o to chodzi. Nawet jak budujemy napięcie, to coś się po drodze dzieje, a tutaj (dla mnie) wiało nudą.
Znacie mnie już dobrze i wiecie, że mimo największej krytyki zawsze wyciągnę choć najmniejsze plusiki. Na uwagę zasługuje tu przede wszystkim klimat — małe, spokojne miasteczko, nostalgia, wspomnienia z młodości. I ta jedna scena, która zostanie w mojej pamięci, bo naprawdę ją poczułam.
Styl autorki jest lekki, a książka należy do tych na jedno popołudnie. Mimo iż miała potencjał dobrej historii miłosnej to w moich oczach wyszedł przeciętny romans z nadmierną ilością dramatów, a niżeli chemii i uczuć.
Rzadko zdarza się, że nie wiem co Wam napisać, ale właśnie tutaj dopadł mnie ten problem.
Książka zapowiadała się praktycznie idealnie. Powolnie budowana relacja z emocjonalnym rollercoasterem... a wyszło coś niby ok, ale niekoniecznie.
Największy problem miałam z bohaterami, którzy nie kupili mojego zainteresowania. Cora... Boshe jak ta kobieta mnie denerwowała. Biedna...
2026-01
Dwie nastolatki – Sandra i Karolina – wychowują się w dwóch skrajnie różnych domach. Jedna w pełnym troski i zrozumienia, a druga w prawie wojskowym trybie, gdzie nie ma sprzeciwu. Jednak obie nie są jak jak typowe nastolatki dzisiejszych czasów. Zastanówmy się. Mamy dwójkę młodych ludzi, którzy znajdują tajemniczy zeszyt ze wspomnieniami osoby i zamknięte, zaadresowane listy. Jestem pewna, że większość z tych osób, albo wyrzuciła by ten zestaw, albo wzięła telefon do ręki i upubliczniła całą zawartość. Jednak dziewczyny postąpiły inaczej. Owszem przeczytały zawartość zeszytu, ale zachowały się bardzo dojrzale i zamknięte listy postanowiły oddać lity tajemniczemu H. Postąpiły bardzo dojrzale i zyskały tym moją sympatię.
To chyba najlepsza książka Dagmary jaką przeczytałam. Jest pełna trudnych relacji, z którymi na pewno mierzy się nie jedno dziecko. Ale jednocześnie daje nadzieję, że każdy może się zmienić jeśli tylko tego chce i otworzy się na zewnętrzne bodźce. Jaką lekcję możemy wynieść z zachowania matki Sandry? Chyba to, że najcenniejsze jest tutaj zrozumienie, że pieniądze nie są w życiu najważniejsze. Chęć ich mnożenia nie może przekładać się na relacje z najbliższymi, bo co nam po bogactwie jeśli nie będziemy mieli obok osób, które kochamy?
Miłość - czy ma datę ważności? Czy jest za późno na walkę o nią? Nigdy nie jest, a prawdziwa przetrwa każdą próbę czasu. Tytułowy zeszyt okazał się najlepszym lekarstwem na pękające z tęsknoty serce. Na ukojenie sumienia, które cierpiało, że nie walczyło wtedy kiedy miało ku temu okazję.
Im bliżej końca tym pojawiało się więcej emocji, które łamały (w pozytywny sposób) moje serce. Czułam ogromną radość kiedy H. poznał prawdę i mógł w końcu pogodzić się z losem i może trochę w smutny sposób, ale porozmawiać ze swoją miłością.
Pamiętajmy nie ma w życiu nic cenniejszego niż mieć osobę, którą się szczerze kocha i ona to odwzajemnia. Nawet jeśli mamy ją odnaleźć dopiero na starość. A relacje z najbliższymi musimy pielęgnować cały czas, a nie tylko od święta.
Dwie nastolatki – Sandra i Karolina – wychowują się w dwóch skrajnie różnych domach. Jedna w pełnym troski i zrozumienia, a druga w prawie wojskowym trybie, gdzie nie ma sprzeciwu. Jednak obie nie są jak jak typowe nastolatki dzisiejszych czasów. Zastanówmy się. Mamy dwójkę młodych ludzi, którzy znajdują tajemniczy zeszyt ze wspomnieniami osoby i zamknięte, zaadresowane...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-01
Ta książka urzeka czytelnika od pierwszego spojrzenia. Okładka oddaje idealnie charakter postaci, a przepiękne barwione brzegi są taką wisienką na torcie. Także każda sroczka okładkowa będzie już tutaj w raju.
Ale idźmy do treści.
Patrząc na poprzedni tom powinniśmy się tutaj skupić przede wszystkim na losach Aquili, jednak samej tytułowej bohaterki jest tutaj naprawdę mało w porównaniu do pozostałych bohaterów. Książka skupiła się w większości na historiach związanych z Panami, których mieliśmy okazję poznać w Aythyi. Pojawia się też kilka nowych postaci damskich w tym kolejna siostra - Ardea oraz Kalandra. To właśnie losy tej drugiej najbardziej mnie urzekły. Ucieknięcie się do cwanego podstępu, aby złamać istniejące reguły było fascynujące. Do tego biedny, oj biedny, Grzywacz, który coraz bardziej się w niej zakochuje, choć to nie ona jest mu przecież pisana. To było cudowne. Idealne zagranie.
Jeśli stęskniłyście się (jeśli mam tu jakiś panów to przepraszam) również za Albatrosem, Wydrzykiem i Słowikiem to będziecie usatysfakcjonowane ich obecnością, bo jak pisałam, mam wrażenie, że to była książka o nich. Przez większość lektury możemy zanurzyć się w ich przygody. Każdy miał okazję przedstawić losy ze swojej perspektywy i przeżyć swoją przygodę, a książka nabrała przez to jeszcze lepszego wydźwięku. Mamy walki, treningi mocy, próby pozyskania nowych energii i przede wszystkim pytanie czy są inne sposoby na zdobycie pozostałych energii?
Jak na romantasty przystało nie mogło zabraknąć uczuć, miłości czy scen zbliżeń. Jest ich znacznie mniej niż w poprzedniej części, ale swoją subtelnością niczego im nie brakuje, gdyż nadal wywołują szybsze bicie serca i wypieki na twarzy.
Tej książce nie można zarzuć chyba nic poza brakiem Aquili w Aquili. Jest dopracowana zarówno pod względem fabuły, jak i wydania. Jej się nie czyta. Z nią się płynie. Zanurza w pięknie przedstawiony świat bohaterów. Czuje ich emocje, chce się ich więcej. Tu nie ma przypadkowych zdarzeń, tu wszystko ma swój czas, miejsce i cel.
Ta książka urzeka czytelnika od pierwszego spojrzenia. Okładka oddaje idealnie charakter postaci, a przepiękne barwione brzegi są taką wisienką na torcie. Także każda sroczka okładkowa będzie już tutaj w raju.
Ale idźmy do treści.
Patrząc na poprzedni tom powinniśmy się tutaj skupić przede wszystkim na losach Aquili, jednak samej tytułowej bohaterki jest tutaj naprawdę...
2026-01
Ponownie udajemy się w podróż do XI Anglii. Tym razem towarzyszymy gorącej relacji jaka rodzi się pomiędzy Sybil i Raymondem.
Ona – rudowłosa piękność, skupiona na ziołolecznictwie i bezinteresownej pomocy tym, którzy tego najbardziej potrzebują. Nie należy do uległych panien tylko głośno mówi co myśli, często bez zastanowienia, co przysparza jej często problemów. Pokochałam ją za jej cięty język. Za słowne potyczki, w których się nie hamowała, a niejednokrotnie w nich flirtowała. Scena, w której grali w szachy idealnie pokazała charaktery obojga.
On – tytułowy Pan i władca. Twardy, odważny, dotrzymujący danego słowa za wszelką cenę. Nie pokazuje swoich słabości, a wszystko to chowa pod maską nieugiętego władcy. Czuły i troskliwy, a jednocześnie stanowczy. Ujął mnie tym, że nie bał się zaopiekować kobietą z niższej klasy, mimo iż mogło mu to przysporzyć kłopotów.
Ich losy połączyły się w trudnych okolicznościach, a jak się później okazało misternie utkana intryga, rozdzieliła ich drogi. Jednak od miłości do nienawiści krótka droga. Ponowne spotkanie rozpoczęło trudną walkę o oczyszczenie imienia Sybil. Autorka pokazała nam jak dominującą pozycje miał w tamtych czasach kościół. Serce mi pękało patrząc jakie piekło wyrządzali w imię chorych wierzeń i ideologii. Poza złem jakie wyrządził bohaterom kościół, mamy piękny symbol nadziei i wiary, że bliscy nie opuszczają nas nawet po śmierci. Nie zdradzę Wam co to było. Kto przeczytał ten wie o co chodzi, a kto jeszcze nie poznał historii i dodatkowy argument, aby to szybko zmienić.
W całej ich przygodzie nie zabrakło uczucia, namiętności i pożądania. Nie zabrakło gorących scen, które rozbudzą wyobraźnię czytelnika w subtelny sposób. Wszystko to zostało uzupełnione pięknymi ilustracjami, które przedstawiały kluczowe momenty całej historii.
Ponownie udajemy się w podróż do XI Anglii. Tym razem towarzyszymy gorącej relacji jaka rodzi się pomiędzy Sybil i Raymondem.
Ona – rudowłosa piękność, skupiona na ziołolecznictwie i bezinteresownej pomocy tym, którzy tego najbardziej potrzebują. Nie należy do uległych panien tylko głośno mówi co myśli, często bez zastanowienia, co przysparza jej często problemów....
2025-12
Natalia – nadal słodka i niewinna; momentami powiedziałabym, że wręcz naiwna. Ohh jak mnie czasem denerwowała tą bezbronnością i taką, nie wiem, uległością? Zamiast być twardą i odważną, zwłaszcza jak wchodzi się w świat mafii, robiła z siebie ofiarę. I tu zonk to była tylko gra, układ, misternie utkany plan wraz z Syriuszem.
Syriusz – teraz ma pod swoimi skrzydłami nie tylko Oli, ale i Natalię. Czy przez to ma więcej słabych puntów i musi bardziej uważać? Oczywiście, że tak. Wrogowie mogą uderzyć teraz ze zdwojoną siłą. Niestety nadal nie umie okazywać uczuć, broni się przed nimi, do tego stopnia, że nie odmawia sobie intymnych kontaktów z innymi kobietami (boshe miałam go ochotę wtedy udusić, nienawidzę takich typów co z jednej strony budują sobie ciepłe gniazdko, a z drugiej idą w tango przy pierwszej nadarzającej się okazji). Miałam wrażenie, że Natalię tratuje wyłącznie jako ładny dodatek i opiekunkę dla Oli. Dopiero ostatnie strony pokazały, że nawet w twardym bossie mogą tkwić uczucia i może on otworzyć serce na miłość.
Oli – co tu dużo mówić. Nadal pozostaje najsłodszą osobą w tej serii. A jej Króliczek, tak jak myślałam, ma w sobie potężną moc.
Ta historia różni się od poprzedniej części. Mamy tu więcej intryg, napięcia i przede wszystkim mafii. Bohaterowie nadal dostarczają nam mieszankę uczuć i zawirowań. Muszą pokonać nie tylko wrogów, którzy im zagrażają, ale również własne demony, które czasem są o wiele gorsze.
Czuje lekki niedosyt po wtrąceniu wątku mamy Oliwii. Myślałam, że autorka zafunduje nam coś w tym kierunku, jednak był to tylko mały epizod, który rozbudził moją ciekawość i bardzo szybko został urwany.
Jest to wciągająca historia, która pozostawia wiele do myślenia. Nie wszystkie marzenia można łatwo spełnić, a niekiedy droga do ich realizacji bez bardzo wyboista.
Natalia – nadal słodka i niewinna; momentami powiedziałabym, że wręcz naiwna. Ohh jak mnie czasem denerwowała tą bezbronnością i taką, nie wiem, uległością? Zamiast być twardą i odważną, zwłaszcza jak wchodzi się w świat mafii, robiła z siebie ofiarę. I tu zonk to była tylko gra, układ, misternie utkany plan wraz z Syriuszem.
Syriusz – teraz ma pod swoimi skrzydłami nie...
2025-12
Zwykły dzień. Mecz jak każdy inny. Do czasu...
Po długiej przerwie wracamy na boisko wraz z Klarą. Bohaterka musi nauczyć się żyć po nowemu. Wrócić do sprawności fizycznej będzie jej na pewno znacznie łatwiej niż do równowagi psychicznej. Nie została w tym wszystkim sama. Nadal może liczyć na swoich przyjaciół i partnera, a także, w obliczy tragedii, naprawiły się jej stosunki z mamą.
Ta część, mimo iż nadal obraca się w świecie piłki nożnej, nie jest już nią tak bardzo przesiąknięta. Bardziej skupiamy się na trudnościach jakie spotkały Klarę podczas próby powrotu do pełni sprawności. Autorka skorzystała z okazji i zawarła przy okazji ważną lekcję. Pokazała, że w świecie sportu, i nie tylko, bardzo często mamy do czynienia z próbą mol*stowania w zamian za szybsze załatwienie sprawy. Klara była silna i się obroniła, ale są dziewczyny, które nie miały tyle odwagi. Udało im się zatrzymać zwyro*dnialca i zakończyć jego precedens. Pamiętajmy nikt nie ma prawa nas dotykać jeśli tego nie chcemy i nie bójmy się iść z tym na policję, w obawie, że nam nie uwierzą.
Lektura była bardzo przyjemna, w której możemy się przekonać, że droga do realizacji marzeń jest możliwa jeśli tylko o to mocno walczymy. Bohaterowie, jak i ich zachowania są bardzo prawdziwe, przez co mogły by dotyczyć każdego z nas.
Książkę czytało się szybko, nie było zbędnych i długich opisów. Końcówka pokazała, że czasem warto zrezygnować z jednych marzeń, aby realizować inne. Trzeba tylko przeanalizować co jest dla nas w życiu najważniejsze.
Niestety, ale muszę wspomnieć o jednej rzeczy, która strasznie mnie denerwowała podczas lektury.
Otóż korekta tekstu zostawia wiele do życzenia. Porozjeżdżane znaki interpunkcyjne zaczęły być w pewnym momencie bardzo męczące, przez co bardziej skupiałam się na braku kropek niż całej historii. Wiem, że autorka wydała książkę samodzielnie, ale myślę, że nie zwalnia to z przeprowadzenia odpowiedniej korekty przed puszczeniem do druku.
Zwykły dzień. Mecz jak każdy inny. Do czasu...
Po długiej przerwie wracamy na boisko wraz z Klarą. Bohaterka musi nauczyć się żyć po nowemu. Wrócić do sprawności fizycznej będzie jej na pewno znacznie łatwiej niż do równowagi psychicznej. Nie została w tym wszystkim sama. Nadal może liczyć na swoich przyjaciół i partnera, a także, w obliczy tragedii, naprawiły się jej...
2025-12
Po tragicznym finale „Na granicy śmierci” nasi bohaterowie muszą poradzić sobie z nową rzeczywistością. Obu Panom jest równie ciężko jednak każdy przechodzi swoją żałobę inaczej.
Robby, który stracił żonę i nienarodzone dziecko, musi być silny dla swojej córeczki. Mimo bólu jaki nim kieruje nie może się załamać, gdyż Malutka teraz potrzebuje jego obecności jeszcze bardziej.
Gorzej jest z Robertem. Nie może sobie poradzić z utratą siostry, którą dopiero co odnalazł. Załamał się całkowicie, życie straciło dla niego sens. Swój ból i cierpienie wyładowuje na każdym, kto mu się nawinie. Oj jakże on mnie wtedy denerwował. Rozumiem, że każdy przechodzi żałobę po swojemu, ale wyżywanie się na niewinnych osobach, albo narzucanie stylu życia innym, bo on przecież lepiej wie co wypada, a co nie, doprowadzało mnie do szaleństwa. Jakby dało radę strzeliłabym mu w p*sk i kazała się ogarnąć.
Wszystko się zmienia, kiedy przypadkowe spotkanie stawia ja jego drodze Cassandrę. Wiemy, że kobieta nie miała łatwego życia, a los nie odpuszczał jej dalszego bólu. Musi się zmierzyć z ciężką chorobą swojego dziecka, a każdy rodzić posunie się wtedy do wszystkiego, aby dziecko wyzdrowiało. I to właśnie to te dwie kobiety sprawią, że serce Roberta zacznie topnieć. Ale nie tylko one – pojawia się jeszcze jedna, tajemnicza nieznajoma, która wywróci życie wszystkich do góry nogami.
Autorka kolejny raz pokazała, że życie nie jest łatwe i kładzie nam kolejne kłody pod nogi, a przysłowie „najciemniej pod latarnią” nabiera nowego znaczenia. W książce nie obejdzie się bez ogromnej ilości bólu, cierpienia i żalu. Każdy z bohaterów ma za sobą traumatyczne przeżycia, które kształtowały jego kolejne działania. Nie obejdzie się bez intryg, szantaży i manipulacji. Zostaną odkryte najbardziej skrywane tajemnice, a wściekłość na najbliższe osoby osiągnie punkt kulminacyjny.
Nie wszystko co tu znajdziemy jest złe. Mamy ogromne pokłady miłości, nadziei oraz wiarę w dobro i bezinteresowność drugiego człowieka. Ducha walki czuć na każdym kroku, a zmiana jaką przeszedł Robert pokazuje, że z odpowiednią pomocą każdy może się zmienić i być szczęśliwy.
Po tragicznym finale „Na granicy śmierci” nasi bohaterowie muszą poradzić sobie z nową rzeczywistością. Obu Panom jest równie ciężko jednak każdy przechodzi swoją żałobę inaczej.
Robby, który stracił żonę i nienarodzone dziecko, musi być silny dla swojej córeczki. Mimo bólu jaki nim kieruje nie może się załamać, gdyż Malutka teraz potrzebuje jego obecności jeszcze...
2025-12
Są takie książki, które czytają się praktycznie same. Tak właśnie było w przypadku tej historii. Od pierwszej strony pokochałam bohaterów, a zwłaszcza Poppy. Delikatna, a zarazem odważna, lojalna, ale i waleczna jeśli sytuacja tego wymaga. Nie jest łatwo przeciwstawić się szefowi, a ona traktowała go jak największego wroga, który właściwie może ją TYLKO zwolnić (oj nie wiem czy ten tydzień abstynencji wystarczył ;) ). Na to wszystko wchodzi Olivier Marshall charakterny braciszek, który robi wszystko aby ją od siebie odepchnąć w imię obietnicy, którą złożył. Ale czy słowo dane komuś bliskiemu może wygrać z uczuciem? Ta dwójka jest idealnym przykładem, że mimo walki jaką toczą wewnątrz siebie, najbardziej wypierane uczucie zawsze zwycięży.
Z każdą kolejną stroną czuć napięcie jakie iskrzy między nimi i czuć rodzącą się chemię. A fakt, że są całkowitymi przeciwieństwami tylko to uzupełnia. Z tą dwójką nie dało się nudzić. Jeden przygryza drugiemu, drugi przypadkowo palnie gafę, która wywróci ich relację do góry nogami. Na to wszystko dochodzą rodzinne intrygi, tajemnice i daleko idące plany, które raczej wywrócą się o 360 stopni. Nie brakuje tutaj humorystycznych sytuacji, które rozładują najcięższe napięcie.
Bohaterowie są wykreowani bardzo realistycznie. Wierzę, że tacy mogli by istnieć naprawdę, a historia tej rodziny mogłaby przydarzyć się każdemu.
Polecam tą książkę każdemu kto szuka lekkiego i zabawnego romansu z dużą dawką emocji. Gwarantuję Wam, że z Poppy, no i braćmi Marshall, nie będziecie się nudzić.
Są takie książki, które czytają się praktycznie same. Tak właśnie było w przypadku tej historii. Od pierwszej strony pokochałam bohaterów, a zwłaszcza Poppy. Delikatna, a zarazem odważna, lojalna, ale i waleczna jeśli sytuacja tego wymaga. Nie jest łatwo przeciwstawić się szefowi, a ona traktowała go jak największego wroga, który właściwie może ją TYLKO zwolnić (oj nie wiem...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-11
Liczyłam na wciągającą historię w klimacie age gap, jednak dostałam, można powiedzieć, tandetną próbę przerobienia Greya? Nie będę Wam ściemniać, ale chyba gdzieś po połowie, nawet jak przerzucałam po 20 stron, doskonale szło się zorientować o co chodzi i jak daleko brniemy stanowczo w złym kierunku.
Gabriella 35letnia ambitna studentka architektury wydawała się rozsądną dziewczyna, która potrafi o siebie zadbać bez niczyjej pomocy i stawiać czoła przeciwnością losu. Do czasu kiedy na horyzoncie pojawia się młody, przystojny Alex i momentalnie zaczyna zachowywać się jak nastolatka, która zobaczyła swojego księcia z bajki. Je, śpi, pracuje myśląc tylko o nim... Kiedy, po czasie, proponuje jej założenie wspólnego biznesu ich układ staje się totalnie skomplikowany, a jego zachowanie było dla mnie wręcz chore. Pod kątem spółki wszystko układało się pięknie, czasem aż za cukierkowo, ale w sferze prywatnej autorkę chyba trochę poniosła fantazja. Zero uczuć, zero romantyzmu, zero kokieterii, zero tęsknoty czy czegokolwiek co jest w minimalnie normalnym związku, nawet takim, który oparty jest wyłącznie na s*ksie. Punktem kulminacyjnym była dla mnie umowa, gdzie poczułam się jakbym czytała słabą podróbkę Greya. Tam to chociaż miało jakiś sens i logikę, a tu przechodziło w jakąś chorą kontrolę (kto normalny zakłada gps z podsłuchem do samochodu?)
Choćbym nie wiem jak chciała znaleźć jakiś pozytyw to, chyba pierwszy raz, mam z tym naprawdę problem. No może na plus zadziałają tutaj sceny er*tyczne, choć i tu brak emocji, pożądania, a jest to jedynie czysto fizyczny układ. Można zwrócić uwagę ewentualnie na zakończenie – czyli jakieś 3 ost strony – gdzie dostajemy ciekawy zwrot akcji, pełny intensywności i prawdziwych emocji.
Pod względem redakcyjnym też nie jest najlepiej. Akcja leci na łeb na szyję, nie ma rozdziałów, czasem znajdzie się małe rozdzielenie historii. Fabuła jest całkowicie oderwana od rzeczywiści (rozumiem fantazję i otwarty umysł autora, ale jakieś minimum można zachować), brak jakiegoś ciągu logicznego. 99% książki jest nijakie, a ten 1% na koniec to taka bomba, która pokazuje, że będzie kontynuacja. Jeśli będzie dane mi ją przeczytać mam nadzieję, że będzie lepsza.
Liczyłam na wciągającą historię w klimacie age gap, jednak dostałam, można powiedzieć, tandetną próbę przerobienia Greya? Nie będę Wam ściemniać, ale chyba gdzieś po połowie, nawet jak przerzucałam po 20 stron, doskonale szło się zorientować o co chodzi i jak daleko brniemy stanowczo w złym kierunku.
Gabriella 35letnia ambitna studentka architektury wydawała się rozsądną...
2025-11
Z każdą, spośród ponad 650 stron, zatracałam się w tej historii coraz bardziej. Zguba, która kryła się w Lesie, mnie wołała i wciągała w swój mroczny klimat, który był przepełniony niesprawiedliwością i złem. Tajemnice rosły w siłę, a pośród nich wyłonili się oni Maevyth i Zevander.
Ona zagadkowa dziewczyna, porzucona jako niemowlę, niezdająca sobie sprawy z tego jaka drzemie w niej moc. Przez lata wyszydzana, krytykowana, traktowana jak zły omen, nie dała się złej mocy. Stała się troskliwą dziewczyną, dla której siostra jest najważniejsza, pójdzie za nią w ogień i pokona najgorszego wroga.
On tajemniczy, płatny zabójca, okaleczony i napiętnowany już jako dziecko. Odpycha od siebie wszystkich, w końcu jest złem, człowiekiem bez serca, który nie jest zdolny do miłości i troski.
W końcu miłość to zguba, ale czy na pewno? Dzięki niej Maevyth i Zevander odkrywają to co do tej pory było dla nich niedostępne. Moc, która pomoże przetrwać najgorszy mrok. Odwagę, aby pokazać, że nie jest się popychadłem i marionetką. Emocje, do tego by w końcu czuć i umieć okazać do drugiej osobie, bez wyrządzania krzywdy.
Ta historia mną zawładnęła. Gotycki i mroczny klimat czuć od pierwszej strony. Początkowo ilość nazw własnych, krain czy ludów może przytłaczać, jednak dzięki słowniczkowi wszystko przychodzi łatwo. Można pomyśleć, że wyobraźnia autorki nie ma granic. Mamy magię, potwory, walkę dobra ze złem. Do tego to wszystko otoczone niepowtarzalną krainą i tajemniczym lasem, opisane tak, że możemy poczuć jakbyśmy kroczyli tam wraz z bohaterami.
Tajemnice, intrygi, spiski, przeplatane „niewinnymi” wstawkami erotycznymi sprawiało, że tej książki nie dało się odłożyć. Mimo ilości stron, w ogóle się tego nie odczuwało. Chciałam więcej, chciałam dłużej zostać z bohaterami. Chcę wiedzieć co się stało z Rykaia. Jak potoczy się wątek Branimira. Czuję ogromny niedosyt, ilość wątków bez wyjaśnienia jest bardzo duża, a zakończenie nie ułatwia mi rozstania się z bohaterami. Poproszę o kontynuację na już!
Z każdą, spośród ponad 650 stron, zatracałam się w tej historii coraz bardziej. Zguba, która kryła się w Lesie, mnie wołała i wciągała w swój mroczny klimat, który był przepełniony niesprawiedliwością i złem. Tajemnice rosły w siłę, a pośród nich wyłonili się oni Maevyth i Zevander.
Ona zagadkowa dziewczyna, porzucona jako niemowlę, niezdająca sobie sprawy z tego jaka...
2025-10
"Kolory miłości" Pawła Mateusza Tomacha to zbiór erotycznych opowoadań, w którym autor próbuje odpowiedzieć na pytanie "czy miłość jest tym lepsza, im jest barwniejsza?".
Książka skupia się przede wszystkim na temacie tabu jakim jest bliskość fizyczna z drugim człowiekiem. Bardzo barwne i dosadne opisy scen łóżkowych powodują, że czytelnik już od poproszę strony jest rozpalony do czerwoności, nie koniecznie z podniecania.
Opowiadania są mocne i poruszają trudne tematy skłaniające do przemyśleń, tj. Komunikacja w związku, fetysze czy potrzeby i oczekiwania. Każdy rozdział ma inny kolor, któremu odpowiada poszczególna emocja będąca motorem fizycznej bliskości.
Czytając te historie miałam wrażenie, że tak naprawdę każdy człowiek w pewnym momencie swojego życia daje się pochłonąć swoim pierwotnym instynktom i emocjom poprzez spełnienie swoich najskrytszych fantazji erotycznych bez oceniania. Po prostu czysta potrzeba uprawiania sek*u.
Moim zdaniem autor bardzo dosadnym i bez cenzury opisał czego każdy z nas pragnie ale boi się powiedzieć na głos. W ciekawy sposób opisał każdą barwę miłości: pożądanie, zakochanie, przebaczenie, bliskość, zabawę, desperację, szaleństwo, ciekawość i namiętność.
Podsumowując jest to książka zdecydowanie dla pełnoletnich czytelników, jednakże nie dla każdego. Jeśli potrzebujesz mocnych wrażeń, pozycji literackiej, która porusza niewygodne tematy bez skrępowania to zdecydowanie jest publikacja dla Ciebie.
"Kolory miłości" Pawła Mateusza Tomacha to zbiór erotycznych opowoadań, w którym autor próbuje odpowiedzieć na pytanie "czy miłość jest tym lepsza, im jest barwniejsza?".
Książka skupia się przede wszystkim na temacie tabu jakim jest bliskość fizyczna z drugim człowiekiem. Bardzo barwne i dosadne opisy scen łóżkowych powodują, że czytelnik już od poproszę strony jest...
2025-10
Mafia
Aranżowane małżeństwo
Słowacka winnica
I przede wszystkim ZEMSTA
Dla mnie te elementy składają się na idealny romans mafijny i taki właśnie dostałam. Stylu Sylvi nie da się podrobić. Jeśli ktoś liczył na ckliwą historię o uczuciu mafijnego bossa ze śliczną laleczka to jest w ogromnym błędzie.
Ta historia już od pierwszej strony przesiąknięta jest pragnieniem zemsty. Antonio ma misternie ułożony plan, który nie ma żadnych słabych punktów. Do jego zrealizowania potrzebna mu jedynie żona, która pochodzi z rodu jego największego wroga. Pech, a może i szczęście, chciało, że trafił na uroczą i delikatną? Sofię. Życie jednak szybko go zweryfikowało. W końcu Sofia również pochodziła z mafijnego rodu i doskonale wiedziała, że lepsza jest śmierć niż okazanie słabości.
W momencie wypowiedzenia sakramentalnego „tak” jej życie stało się koszmarem, a zwierzęta w tym domu były traktowane lepiej niż ona. W końcu nie liczyło się tutaj uczucie, a chorobliwe pragnienie zemsty. Autorka doskonale pokazała jak bardzo zemsta może przesłonić logiczne myślenie. Antonio przestał dostrzegać cokolwiek, nawet zdradę pod własnym nosem.
Ta książka to nie jest wyłącznie romans mafijny. Tutaj między bohaterami od samego początku lecą iskry. Mimo iż się nienawidzą, troszczą się o siebie. Napięcie jakie między nimi panuje jest najlepiej widoczne kiedy się spierają. On władczy, agresywny, pokazujący kto tutaj rządzi. Ona niby niewinna i słaba, która powinna być mu uległa, a walczy jak lwica o siebie i honor swojej rodziny. Tu nic nie jest typowe. Nie ma przewidywalności i schematów. Ta książka zaskakuje z każdą sceną, każdą akcją. Im bliżej końca tym akcja bardziej nabiera tempa, dostajemy porachunki mafijne, ale i wewnętrzny konflikt, który kończy się zdradą.
Jeśli chodzi o samo zakończenie tutaj nic Wam nie powiem. Niech to będzie taka wisienka na torcie, którą musicie odkryć sami.
Mafia
Aranżowane małżeństwo
Słowacka winnica
I przede wszystkim ZEMSTA
Dla mnie te elementy składają się na idealny romans mafijny i taki właśnie dostałam. Stylu Sylvi nie da się podrobić. Jeśli ktoś liczył na ckliwą historię o uczuciu mafijnego bossa ze śliczną laleczka to jest w ogromnym błędzie.
Ta historia już od pierwszej strony przesiąknięta jest pragnieniem zemsty....
2025-10
Na samym początku muszę Wam zaznaczyć, że to nie jest książka dla każdego. 18+ to minimum, a i wtedy przygotujcie się na historię, która wbije Was w fotel i zmiażdży Wasze serce.
Już od pierwszego zdania trafiamy w sam środek koszmaru w jakim znalazła się Hope. Zdana na samą siebie trafiła prosto w szpony Bronksu - narkotyki i prostytucja to jej codzienne życie, a dla kolejnej działki jest wstanie sprzedać własne ciało i stracić resztki godności.
Nadzieja nadchodzi wraz z poznaniem Nathaniela, który sam jest uzależniony, ale nie pozwala jej zginąć na ulicy i bierze ją pod swoje skrzydła. Czy będzie to początek nadziei na lepsze jutro?
Początek jest zdecydowanie najbardziej przejmujący i bolesny. Autorka nie szczędzi nam trudnych tematów jak narkotyki, prostytucja, gwałty czy przemoc. Nie dało się nie czuć bólu jaki czuje Hope, kiedy jej życie dosięgło dna. Z każdą wzmianką o przeszłości możemy odczuć, że w jej idealnym, wcześniejszym, życiu wydarzyła się tragedia.
Bohaterka mimo uzależnienia próbuje walczyć, próbuje zmienić swój los, jednak przy uzależnieniu nie jest to takie proste. Potrzeba bardzo dużej woli walki i przede wszystkim wsparcia najbliższych. Hope miała takie osoby. Najpierw Nathaniel, a później Robert i Robby. Każdy z nich, na swój sposób, pomógł jej przetrwać najgorsze momenty terapii. Kiedy już myślałam, że jej życie wychodzi na prostą odezwały się demony przeszłości, które nie pozwalały cieszyć jej się szczęśliwym życiem.
Autorka wyciągnęła z kieszeni wszystkie najgorsze koszmary jakie mogą spotkać człowieka. Jestem pewna, że znajdę tutaj osoby, które same, lub z opowieści znajomych, doświadczyły braku akceptacji ze strony rodziny. Może wydawać się to straszne, ale niestety istnieją rodzice, którzy nie akceptują swojego dziecka ze względu na jego płeć. I właśnie to było katalizatorem ucieczki Hope z domu. Jej ojciec chciał syna, nie córkę, a na domiar złego ,jak dorosła, upodobał sobie w niej wyłącznie obiekt sexualny.
Ta książka nie należy do łatwych. Jest przesiąknięta mrokiem, bólem, cierpieniem. Mimo światełka nadziei zawsze odezwie się przeszłość i zniszczy ten zalążek dobra. Jeśli nie jesteście gotowi na tak traumatyczną historię, szczerze nie czytajcie, ale jeśli Wasze serce jest gotowe poczuć ból i rozpaść się na kawałki usiądźcie i zanurzcie się w historię Hope. Wierzę, że mimo zakończenia, da ona chociaż jednej osobie wiarę w lepsze jutro.
Na samym początku muszę Wam zaznaczyć, że to nie jest książka dla każdego. 18+ to minimum, a i wtedy przygotujcie się na historię, która wbije Was w fotel i zmiażdży Wasze serce.
Już od pierwszego zdania trafiamy w sam środek koszmaru w jakim znalazła się Hope. Zdana na samą siebie trafiła prosto w szpony Bronksu - narkotyki i prostytucja to jej codzienne życie, a dla...
2025-10
Dla naszego bohatera powrót do rodzinnego Ińska to początek pasma nieszczęść i tragedii. Rozpoczęta gra niesie za sobą makabryczne i niebezpieczne zadania, które musi wykonać aby ocalić swoją rodzinę. Nie jest w tej rozgrywce sam. Od samego początku wciągnięta zostaje w nią jego kochanka, a z czasem także koledzy z dzieciństwa. Co wydarzyło się w mieście kiedy byli w szkole? Czy po takim czasie ktoś jeszcze może szukać zemsty?
Ta książka to rollercoaster zagadek i tajemnic, a od pierwszej strony zostajemy wciągnięci w wir tragedii z przeszłości. Akcja rozwija się idealnie. Dostajemy nie tylko wątki z teraźniejszości, ale i wspomnienia z przeszłości, które stopniowo składają nam wszystko w całość. Ale nie liczcie, że wszystko jest podane na tacy. Znajdziemy tu pełno zwrotów akcji, które robią wszystko aby namącić nam w głowach. To tego z każdej strony dosięga nas mrok i zbrodnia, która goni kolejną.
Dla mnie najtrudniejsze nie były morderstwa czy widmo przeszłości, tylko bezczeszczenie grobów.
Książka idealnie pokazuje jaka jest natura ludzka. Przysłowiowe „po trupach do celu” jest tutaj odzwierciedlone idealnie. Bohaterowie zrobili wszystko aby zatuszować zbrodnię z przeszłości, jednak inny element tej układanki odbił się na nich jeszcze większą czkawką – co idealnie pokazało zakończenie.
Dla naszego bohatera powrót do rodzinnego Ińska to początek pasma nieszczęść i tragedii. Rozpoczęta gra niesie za sobą makabryczne i niebezpieczne zadania, które musi wykonać aby ocalić swoją rodzinę. Nie jest w tej rozgrywce sam. Od samego początku wciągnięta zostaje w nią jego kochanka, a z czasem także koledzy z dzieciństwa. Co wydarzyło się w mieście kiedy byli w...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-09
Wampir, wilkołaki i zmiennokształtni. Można by pomyśleć, że ten temat został już wyczerpany, ale autor udowadnia, że tak nie jest. Przenosimy się w Bieszczady – ostoję ciszy i spokoju. To właśnie to miejsce wybrał sobie na kryjówkę nasz Wampir. Miał mieć spokój i nikt miał go tu nie znaleźć. Jednak splot wydarzeń sprawia, że przeszłość ponownie puka do jego drzwi. Czy ma to jakiś związek z tym co dzieje się w okolicy? Czy możliwa jest współpraca wampira ze zmiennokształtnym i wilkołakami?
Mimo iż uwielbiam fantastykę z tą książką miałam problem. Zwłaszcza na początku. Długie i ciągnące się opisy, które nie zawsze wnosiły coś do historii były nużące. Domyślałam się, że autor chciał zbudować klimat, pokazać wszystko szczegółowo, aby akcja rozwijała się powoli, do przysłowiowej wisienki, jednak mnie to odpychało i, szczerze, gdzieś na 1/3 miałam dość.
Jednak im w dalej w las tym robiło się lepiej. Wszystko co było związane z magią i potworami było na najwyższym poziomie. Mimo iż spotykamy wampiry i wilkołaki, którzy zawsze są tym samym, nie odnosiło się wrażenia, że są oni przerysowani i tacy sami jak w każdej innej książce.
Początkowo może się wydawać, że ilość wątków jest bardzo duża i ni jak mają coś ze sobą wspólnego (przyznaję, sama się niejednokrotnie pogubiłam), ale z biegiem stron, zwłaszcza bliżej końca, wszystko układa się w logiczną całość. Nawet pojedynczy epizod, na samym końcu znajduje wyjaśnienie.
Ta książka jest idealnym przykładem, że nawet jeśli początek nas nie wciągnie to nie warto się poddawać tylko doczytać do końca. Gdybym ją odłożyła po tej 1/3 nie przeżyłabym niesamowitej przygody. Nie zżyłabym się z bohaterami i nie zastanawiała się, kto pociąga za wszystkie sznurki.
PS. Szczególne pozdrowienia dla Borysa Rawicza xD
Wampir, wilkołaki i zmiennokształtni. Można by pomyśleć, że ten temat został już wyczerpany, ale autor udowadnia, że tak nie jest. Przenosimy się w Bieszczady – ostoję ciszy i spokoju. To właśnie to miejsce wybrał sobie na kryjówkę nasz Wampir. Miał mieć spokój i nikt miał go tu nie znaleźć. Jednak splot wydarzeń sprawia, że przeszłość ponownie puka do jego drzwi. Czy ma...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-09
Złoty pociąg i tajemniczy kompleks Riese. Naturalna śmi.erć czy może m0rderstwo?
Tym razem zagadka przywiała naszych aż do Gór Sowich. To tutaj próbują rozwikłać zagadkę, która spędza sen z powiek nie jednej osobie. Zamki, podziemnie tunele, tajemnicze przejścia, sztolnie. Wszystko było opisane idealnie. Momentami czułam dreszczyk zimna i strach, który towarzyszył bohaterom. Z przyjemnością analizowałam kolejne elementy układanki, które czasem zamiast przybliżać ich do celu miały całkiem odwrotny efekt.
Cała historia jest przemyślana i wciąga od pierwszej strony. Przyjaźń zostaje wystawiona na próbę, zwykły człowiek okazuje cię całkowicie kimś innym. Trójka bohaterów, a każdy inny. Tylko Kornelia stąpa twardo po ziemi i nie daje się ponieść historycznemu fanatyzmowi. Do tego legendy, tajemnice, porwania. Gratka dla niejednego fana.
Tak jak w przypadku Gustloffa przez książkę przewija się ogromna ilość wątków i nazwisk historycznych jednak nie było to aż tak przytłaczające jak poprzednio. Osoby zainteresowane tematem złotego pociągu czy III Rzeszy powinny się tutaj odnaleźć idealnie, choć zdaję sobie sprawę, że bardzo łatwo wychwycą wątki, które są fikcją literacką albo nie do końca zgadzają się z historią.
Złoty pociąg i tajemniczy kompleks Riese. Naturalna śmi.erć czy może m0rderstwo?
Tym razem zagadka przywiała naszych aż do Gór Sowich. To tutaj próbują rozwikłać zagadkę, która spędza sen z powiek nie jednej osobie. Zamki, podziemnie tunele, tajemnicze przejścia, sztolnie. Wszystko było opisane idealnie. Momentami czułam dreszczyk zimna i strach, który towarzyszył...
Książka od samego początku robi naprawdę dobre wrażenie. Pierwsze rozdziały zapowiadały coś świeżego i intrygującego – szczególnie dzięki połączeniu fantastyki z mitologią słowiańską. Muszę przyznać, że ten element to zdecydowanie jeden z największych plusów całej powieści. Klimat, potencjał świata i nawiązania do rodzimych wierzeń budują coś, co mogło być naprawdę wyjątkowe.
Niestety, im dalej w las, tym bardziej widać, że ten potencjał nie został w pełni wykorzystany. Owszem, pojawiają się tutaj wampiry, wilkołaki czy strzygi, ale są raczej tylko zaznaczone – dowiadujemy się, że istnieją, i właściwie na tym się kończy. Podobnie jest z nawiązaniem do Welesa, które aż prosiło się o pogłębienie, a zostało potraktowane dość powierzchownie.
Największym problemem jest jednak tempo, fabuła i niektóre postaci (nawet nie wiecie jak zachowanie Alicji mnie momentami wkurzało). Mamy prawie 600 stron historii, która rozgrywa się przez ok tygodzień. Przez co dostaliśmy sporo rozwleczonych fragmentów, które niewiele wnoszą, podczas gdy wątki naprawdę interesujące są zamykane zbyt szybko. Środek książki sprawia wrażenie chaosu – dużo się dzieje, ale trudno powiedzieć, żeby miało to większy sens czy kierunek.
Co gorsza, po bardzo obiecującym początku nadchodzi moment, w którym coś wyraźnie się rozjeżdża. Fabuła traci spójność, a zamiast coraz większego zaangażowania dostajemy poczucie zagubienia. Końcówka trochę ratuje sytuację – ostatnie strony pozostawiają ogromny znak zapytania i niedosyt, który daje chęć sięgnięcia po kontynuację.
Ogólnie książka miała na prawdę świetny pomysł i duży potencjał. Świat i historia były bardzo obiecujące, ale wykonanie nie do końca się udało. Przy lepszym dopracowaniu fabuły, tempa i rozwinięciu niektórych wątków mogłaby z tego powstać naprawdę mocna pozycja.
Książka od samego początku robi naprawdę dobre wrażenie. Pierwsze rozdziały zapowiadały coś świeżego i intrygującego – szczególnie dzięki połączeniu fantastyki z mitologią słowiańską. Muszę przyznać, że ten element to zdecydowanie jeden z największych plusów całej powieści. Klimat, potencjał świata i nawiązania do rodzimych wierzeń budują coś, co mogło być naprawdę...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to