-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać207 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać4 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać11 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać11
Biblioteczka
2026-04-08
2026-02-27
Bardzo trudno było mi czytać tę książkę…
Być może dlatego, że w tym roku sama wróciłam do szkoły i byłam ogromnie ciekawa historii tej czwórki kolegów po fachu. Liczyłam na opowieść, która mnie poruszy, może zaboli, ale też pozwoli lepiej zrozumieć to środowisko. Opis zapowiadał silne emocje – i rzeczywiście, emocji nie brakowało. Problem w tym, że były niemal wyłącznie przytłaczające, ciężkie, duszne.
Szkoła przedstawiona w książce to przestrzeń permanentnego kryzysu. Praca nauczyciela jawi się jako niekończące się pasmo frustracji, walki o podstawowe poczucie sprawczości, o uwagę uczniów, o wsparcie systemowe, wreszcie – o własne zdrowie psychiczne. Autorka z dużą konsekwencją buduje obraz środowiska zdominowanego przez wypalenie zawodowe i narastającą bezradność, co nie do końca mi się podobało.
W pewnym momencie zaczęłam się jednak zastanawiać, czy tak jednostronne ujęcie tematu jest świadomym zabiegiem artystycznym, czy raczej wynika z osobistego doświadczenia autorki.
Nie oceniam – próbuję zrozumieć. Ale trudno było mi oprzeć się wrażeniu, że ta książka jest bardziej osobistą terapią niż wielowymiarową literaturą.
Każda z historii wydała mi się do siebie podobna. Bohaterowie – mimo że potencjalnie bardzo ciekawi – zostali pokazani w sposób jednostronny, jakby zdominowani wyłącznie przez zmęczenie i bezradność. Pesymizm bijący z każdej strony sprawiał, że momentami naprawdę odechciewało mi się czytać dalej. To nie jest kwestia braku empatii z mojej strony – doskonale wiem, że praca w szkole dziś ma niewiele wspólnego z nauczaniem sprzed kilkunastu lat. Wymagania rosną, wsparcie maleje, a presja potrafi przytłoczyć.
A jednak… mimo wszystko wierzę, że w tej pracy jest więcej światła niż mroku. Wciąż widzę nauczycieli z pasją, uczniów, którzy potrafią zaskoczyć, chwile satysfakcji, które rekompensują wiele trudności. Może miałam szczęście. Może trafiłam na inne realia. A może rzeczywiście nie jestem do końca obiektywna – bo wciąż chcę wierzyć, że ten zawód ma sens.
Odbieram te opowiadania jako poprawnie napisane, momentami bardzo trafne wywody psychologiczne dotyczące wypalenia zawodowego i depresji. Objawy zostały opisane szczegółowo, wręcz boleśnie dokładnie. Analiza stanów emocjonalnych bohaterów jest wnikliwa i wiarygodna. I być może właśnie dlatego ta książka tak mnie zmęczyła – bo nie daje czytelnikowi oddechu ani nadziei.
Niestety, poza tym studium wypalenia nie dostrzegam w niej nic więcej. Brakuje mi głębi relacji, kontrastów, choćby małych przebłysków nadziei, które nadałyby tym historiom wymiar bardziej uniwersalny. Zostałam z poczuciem ciężaru – i z myślą, że choć rozumiem intencję autorki, to ta opowieść po prostu nie była dla mnie.
Serdecznie dziękuję za egzemplarz do recenzji.
Bardzo trudno było mi czytać tę książkę…
Być może dlatego, że w tym roku sama wróciłam do szkoły i byłam ogromnie ciekawa historii tej czwórki kolegów po fachu. Liczyłam na opowieść, która mnie poruszy, może zaboli, ale też pozwoli lepiej zrozumieć to środowisko. Opis zapowiadał silne emocje – i rzeczywiście, emocji nie brakowało. Problem w tym, że były niemal wyłącznie...
2026-03-03
Wierzycie w zjawiska paranormalne? Zdarza Wam się doświadczać czyjejś obecności? 😱
Adam wraca do rodzinnego miasta na pogrzeb ukochanej ciotki. Wydarzenie, które miało być krótkim i bolesnym pożegnaniem, szybko przeradza się w początek serii niepokojących zdarzeń. Mężczyzna zostaje wplątany w sprawę tajemniczej śmi€rci nastolatki i zmuszony jest pozostać w mieście, aby oczyścić swoje imię. Z każdą kolejną stroną staje się jasne, że przeszłość i lokalne sekrety mają znacznie większe znaczenie, niż mogłoby się początkowo wydawać.
To debiut stosunkowo krótki objętościowo, lecz intensywny pod względem konstrukcji fabuły. Autorka buduje historię wielowątkową i momentami celowo dezorientującą. Narracja nie prowadzi czytelnika za rękę – wymaga skupienia i uważności, ponieważ nie wszystkie elementy zostają od razu wyjaśnione. Ten zabieg skutecznie potęguje napięcie, choć chwilami może powodować poczucie zagubienia.
Najmocniejszą stroną powieści jest klimat. Autorka konsekwentnie kreuje mroczną, duszną atmosferę, w której groza jest realnie wyczuwalna.
Napięcie budowane jest poprzez niedopowiedzenia, sugestywne obrazy oraz poczucie stałego zagrożenia. Motywy pojawiające się w tle – jak chociażby obecność kotów czy powracające wizualne detale – tworzą wyrazisty, niepokojący obraz.
Na uwagę zasługują również postacie drugoplanowe, szczególnie Ruda i Kornelia.
Obie roztaczały wokół siebie złowrogą aurę i mrok, a od ich zachowań czasem włosy stawały dęba.
Zastrzeżenia może budzić styl narracji oparty na bardzo krótkich, urywanych zdaniach. Zabieg ten niewątpliwie miał na celu dynamizację tekstu i podkreślenie napięcia, jednak w dłuższej perspektywie bywa męczący i momentami zaburza płynność odbioru. W kilku fragmentach brakowało większej swobody narracyjnej i rozwinięcia niektórych wątków.
Mimo tych niedociągnięć powieść oceniam pozytywnie. To debiut świadomy, konsekwentny w budowaniu atmosfery i wyraźnie nakierowany na oddziaływanie emocjonalne. Autorka pokazuje duży potencjał, który – przy dalszym dopracowaniu stylu – może zaowocować jeszcze mocniejszą kontynuacją.
@wydawnictwo_novaeres serdecznie dziękuję za egzemplarz do recenzji.
Wierzycie w zjawiska paranormalne? Zdarza Wam się doświadczać czyjejś obecności? 😱
Adam wraca do rodzinnego miasta na pogrzeb ukochanej ciotki. Wydarzenie, które miało być krótkim i bolesnym pożegnaniem, szybko przeradza się w początek serii niepokojących zdarzeń. Mężczyzna zostaje wplątany w sprawę tajemniczej śmi€rci nastolatki i zmuszony jest pozostać w mieście, aby...
Rosalie McKenzie w końcu wyzwala się spod wpływu apodyktycznego ojca i wyrusza w trasę koncertową z zespołem Dark Side of Life. Charyzmatyczny i przystojny wokalista Dexter szybko zdobywa jej serce, a wszystko wskazuje na to, że bohaterka właśnie rozpoczyna drogę ku wolności, samodzielności i spełnieniu marzeń. Po powrocie do domu odkrywa jednak, że jest adoptowana, a całe jej dotychczasowe życie było jednym wielkim kłamstwem.
Muszę przyznać, że po raz pierwszy miałam ogromny problem z napisaniem recenzji tej książki — głównie dlatego, że do końca nie wiem, co właściwie się w niej wydarzyło. Na Rosalie spada chyba każde możliwe nieszczęście, jedno po drugim, bez chwili wytchnienia. W pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać, czy to jeszcze fabuła, czy już maraton absurdów. Trudno nie zadać sobie pytania, co autorka zafundowałaby bohaterce, gdyby historia była choć trochę dłuższa.
Największym problemem tej powieści jest jednak całkowita niedorzeczność kolejnych wydarzeń. Wszystko jest przerysowane, pozbawione logiki i wiarygodności, przez co zamiast emocjonalnego zaangażowania pojawia się irytacja i niedowierzanie. A to zdecydowanie nie jest efekt, którego oczekuje czytelnik.
Niestety, nie potrafię znaleźć w tej historii żadnych wyraźnych pozytywów. Jako osoba, która kocha koncerty i muzyczne klimaty, liczyłam na intensywny wątek związany z trasą koncertową — backstage, emocje, pasję, życie w drodze. Tymczasem motyw muzyczny został potraktowany po macoszemu i w praktyce niemal nie istnieje.
Mam poczucie ogromnego zmarnowanego potencjału. Z tej historii mogło powstać coś naprawdę interesującego, a zamiast tego otrzymałam chaotyczną opowieść, która ani mnie nie poruszyła, ani nie przekonała.
Serdecznie dziękuję za egzemplarz do recenzji.
Rosalie McKenzie w końcu wyzwala się spod wpływu apodyktycznego ojca i wyrusza w trasę koncertową z zespołem Dark Side of Life. Charyzmatyczny i przystojny wokalista Dexter szybko zdobywa jej serce, a wszystko wskazuje na to, że bohaterka właśnie rozpoczyna drogę ku wolności, samodzielności i spełnieniu marzeń. Po powrocie do domu odkrywa jednak, że jest adoptowana, a całe...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-01-29
Patryk, Laura, Dominik i Joanna nie mieli dobrego startu w życie. Dorastali w domach, w których zamiast ciepła, bezpieczeństwa i bezwarunkowej miłości panowały chłód, strach i przemoc. Zamiast mamy, taty i kochających dziadków byli matka, ojciec i babka — dorośli, którzy własne niepowodzenia, frustracje i niespełnione ambicje wyładowywali na dzieciach.
Dzieci, zamiast uczyć się świata, empatii i budowania relacji, musiały nauczyć się przetrwania. Czytania w myślach dorosłych. Rozpoznawania nastrojów po tonie głosu, spojrzeniu, trzasku drzwi. Jedna pomyłka, jedno źle odczytane milczenie kończyły się wyzwiskami, upokorzeniem albo siniakami, które znikały z ciała szybciej niż z pamięci.
Konsekwencją dorastania w dysfunkcyjnych rodzinach stały się traumy, uzależnienia, rozbita psychika i połamane życiorysy. To książka o dzieciach, które nigdy nie miały prawa być dziećmi, a zbyt wcześnie musiały stać się dorosłe.
Dla wielu dzieci lat 80. i 90. taka rzeczywistość była codziennością. Dziś, jako dorośli, wychowują własne dzieci i próbują zrobić wszystko, by nie powielać „rodzinnych tradycji” bólu i milczenia. Jedni wyszli z tych domów silniejsi, zahartowani przez cierpienie. Inni wciąż walczą — z lękiem, gniewem, poczuciem winy. Są też tacy, którzy przegrali tę walkę lub nawet nie mieli już siły jej podjąć.
To niezwykle bolesna i wstrząsająca książka. Każda historia rani, zostaje pod skórą i nie pozwala o sobie zapomnieć. Autorka niczego nie ubarwia, nie szuka taniej sensacji ani nie epatuje dramatyzmem. Pisze prosto, surowo i przez to jeszcze mocniej. Pokazuje prawdę — taką, która boli, ale jest potrzebna.
Ta książka brutalnie obnaża ludzkie dramaty i słabości. Przypomina, że blizny, które nosimy w sobie, nie muszą być widoczne, by krwawić. Że za uśmiechem, sukcesem czy pozorną normalnością często kryją się dziecięce lęki i niewypowiedziane krzywdy.
A jednak — mimo całego ciężaru — ta historia daje drobną, ale ważną iskrę nadziei. Pokazuje, że zmiana jest możliwa. Że świadomość, nazwanie bólu i odwaga, by się z nim zmierzyć, mogą przerwać wielopokoleniowy łańcuch przemocy.
To nie jest łatwa lektura. To książka, którą się nie tyle czyta, co przeżywa. I choć momentami chce się ją odłożyć, warto przez nią przejść — bo zmusza do refleksji, uwrażliwia i przypomina, jak ogromną odpowiedzialnością jest bycie dorosłym w życiu dziecka.
Patryk, Laura, Dominik i Joanna nie mieli dobrego startu w życie. Dorastali w domach, w których zamiast ciepła, bezpieczeństwa i bezwarunkowej miłości panowały chłód, strach i przemoc. Zamiast mamy, taty i kochających dziadków byli matka, ojciec i babka — dorośli, którzy własne niepowodzenia, frustracje i niespełnione ambicje wyładowywali na dzieciach.
Dzieci, zamiast...
2025-12-26
„Ból , który zadajesz, wróci do Ciebie”
Współpraca z @wydawnictwo_novaeres
Oczekiwałam po niej znacznie więcej.
Akcja książki rozgrywa się w Skoczowie, Gliwicach i okolicach, gdzie w tajemniczych i niezwykle brutalnych okolicznościach zaczynają ginąć ludzie. Ktoś najwyraźniej postanawia „oczyścić” świat z osób moralnie wątpliwych, a troje zupełnie nieznajomych bohaterów — Maria, Tomasz i Karolina — zostaje wciągniętych w niepokojącą, pełną niewiadomych grę. Granica między oprawcą a ofiarą zaciera się z każdą stroną, a czytelnik otrzymuje szansę na zmierzenie się z pytaniem: jak daleko można się posunąć w imię własnych przekonań?
Trzeba przyznać, że punkt wyjścia fabuły jest naprawdę interesujący. Mamy intrygującą zapowiedź, atmosferę niepewności oraz motyw gry komputerowej, który dodaje historii smaku.
Ogromnym atutem książki jest również poruszony wątek przemocy wobec zwierząt — trudny, ważny i poruszający, a przy tym niezwykle aktualny. Podobne odczucia mam także do poruszonych aspektów etyczno moralnych. Były odważnie i mocno przedstawione i pozostawione do oceny czytelnika.
Niestety podczas czytania momentami brakowało mi większej spójności i płynności narracji. Liczne wątki, choć same w sobie ciekawe, wydawały się chwilami zbyt rozproszone i chaotyczne, przez co fabuła traciła tempo i konsekwencję. Pojawiało się też trochę przegadanych fragmentów i zbyt dokładnych wyjaśnień, które odbierały naturalność i dynamikę opowieści, podobne odczucia miałam brnąc przez przemyślenia bohaterów- zdecydowanie było tego za dużo.
Za mało natomiast było śledztwa i policji, a jak już się pojawiali…nie wyglądało to najlepiej.
Zakończenie — pomysłowe i z potencjałem — mogłoby wybrzmieć mocniej,bo miałam wrażenie, że czegoś jednak zabrakło.
Jest jednak odwaga w sięganiu po trudne tematy, jest pomysł, jest wyobraźnia. To dobra baza, na której można zbudować coś naprawdę mocnego — i myślę, że wielu czytelników znajdzie w niej cos dla siebie.
Nie zamierzam nikogo do lektury zniechęcać — jak zawsze, tyle opinii, ilu czytelników.
Mnie ta historia nie porwała w pełni, ale może właśnie Tobie się spodoba.
„Ból , który zadajesz, wróci do Ciebie”
Współpraca z @wydawnictwo_novaeres
Oczekiwałam po niej znacznie więcej.
Akcja książki rozgrywa się w Skoczowie, Gliwicach i okolicach, gdzie w tajemniczych i niezwykle brutalnych okolicznościach zaczynają ginąć ludzie. Ktoś najwyraźniej postanawia „oczyścić” świat z osób moralnie wątpliwych, a troje zupełnie nieznajomych bohaterów...
2025-12-19
Anka ma wszystko, co według innych powinno gwarantować szczęście: stabilną pracę, narzeczonego i zbliżający się ślub. Jednak za tą pozorną harmonią kryje się codzienny stres, presja i brak zrozumienia. Praca zamiast dawać satysfakcję powoli wyniszcza ją psychicznie, a relacja z narzeczonym coraz częściej opiera się na kompromisach tylko z jednej strony. Gdy podczas wieczoru panieńskiego przyjaciółki Anka poznaje intrygującego Pawła, jej uporządkowany świat zaczyna się kruszyć — a ona sama staje przed pytaniem, jak długo jeszcze może ignorować własne potrzeby.
„Kiedy serce powie dość” to książka, która idealnie sprawdzi się jako lektura na jeden wieczór, ale zostaje w głowie na znacznie dłużej. Autorka w niezwykle przystępny, a jednocześnie poruszający sposób podejmuje temat mobbingu w pracy — problemu, z którym mierzy się zaskakująco wiele osób. Historia Anki pokazuje, jak łatwo można zatracić siebie w toksycznym środowisku i jak trudno znaleźć w sobie odwagę, by powiedzieć „dość”.Ogromnym atutem powieści jest autentyczność bohaterki. Anka to postać z krwi i kości — pełna emocji, wątpliwości i wewnętrznych rozterek, z którymi bez trudu może utożsamić się wiele czytelniczek. Autorka nie unika trudnych tematów, ale podaje je w lekkiej, angażującej formie, dzięki czemu książkę czyta się szybko i z ogromnym zaangażowaniem. Emocje towarzyszą czytelnikowi od pierwszych stron, a fabuła skutecznie zachęca, by przeczytać „jeszcze tylko jedną stronę”😁
To nie tylko opowieść o miłości, ale przede wszystkim o odwadze, zmianie i odzyskiwaniu własnego głosu. „Kiedy serce powie dość” przypomina, że spełnianie cudzych oczekiwań ma swoją cenę, a szczęście zaczyna się w momencie, gdy pozwalamy sobie zawalczyć o siebie.
To bardzo udany debiut, który z pewnością trafi do serc czytelniczek szukających historii emocjonalnych, ale jednocześnie życiowych i prawdziwych. Autorce gratuluję, a @wydawnictwo_novaeres dziękuję za egzemplarz przekazany do recenzji w ramach współpracy.
Anka ma wszystko, co według innych powinno gwarantować szczęście: stabilną pracę, narzeczonego i zbliżający się ślub. Jednak za tą pozorną harmonią kryje się codzienny stres, presja i brak zrozumienia. Praca zamiast dawać satysfakcję powoli wyniszcza ją psychicznie, a relacja z narzeczonym coraz częściej opiera się na kompromisach tylko z jednej strony. Gdy podczas wieczoru...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-12-09
Czy wiecie, czym jest CMYK?
To model kolorów stosowany w druku, składający się z czterech podstawowych barw: cyjanu (Cyan), magenty (Magenta), żółtego (Yellow) i czarnego (Key/Black).
W drukarni pod właśnie taką nazwą ukrywają się bohaterowie książki Pauliny, noszącej zresztą ten sam tytuł – „CMYK”. Dwie pary, różne charaktery i jeden nieprzyjazny świat pogrążony w potężnym kryzysie farmaceutycznym – i nie tylko. Ludzie, po zażyciu tajemniczej substancji, mutują i stają się śmiertelnie niebezpieczni. Powstają gangi i getta, a każdy kolejny dzień to walka o przetrwanie. Max – lider grupy – próbuje chronić siebie i bliskich, jednak niebezpieczeństwo czyha z każdej strony… nawet ze strony tych najbliższych.
Z Pauliną miałam już przyjemność współpracować przy „Rankorze”. Ta książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie i mimo że nie jestem fanką tego gatunku, kocham ją do dziś – zajmuje wyjątkowe miejsce w moim sercu.
„CMYK” to kolejna powieść postapokaliptyczna jej pióra, która dostarczyła mi mnóstwa emocji w ten grudniowy wieczór. Autorka stworzyła mroczny, brutalny świat, w którym nikt nie chciałby się znaleźć z własnej woli. Z niezwykłą precyzją ukazała emocje bohaterów – ich myśli, lęki i wewnętrzne rozterki. Pokazała, jak daleko potrafi posunąć się człowiek, by przeżyć, i jak niewiarygodnie silnym trzeba być w obliczu katastrofy.
Kolejny raz poczułam tę duszną atmosferę i przenikający mrok, a niektóre sceny przyprawiały mnie o gęsią skórkę. Autorka również tym razem nie oszczędza swoich bohaterów – nie ma tu miejsca na taryfę ulgową. Najbardziej polubiłam oczywiście Maxa. To właśnie kogoś takiego chciałabym mieć u swojego boku w kryzysowych sytuacjach. Jego opanowanie, sposób myślenia i szybkość reakcji były imponujące.
Choć książka ma niewielką objętość, dzieje się w niej naprawdę wiele. I jest to jedyny moment, w którym czuję niedosyt – zdecydowanie chciałabym więcej. „CMYK” wciąga, skłania do refleksji i niepokoi. Nieszablonowe zakończenie pozostawia ogromne pole do interpretacji i jeszcze długo nie pozwala o sobie zapomnieć.
Autorka zabiera czytelnika do świata stojącego na krawędzi całkowitego upadku. Globalny kryzys farmaceutyczny doprowadza do groźnych mutacji, a społeczeństwo pogrąża się w chaosie. Powstają gangi, getta i nowe, brutalne zasady przetrwania. Na tle tej apokaliptycznej scenerii śledzimy losy dwóch par o skrajnie różnych osobowościach, zmuszonych do funkcjonowania w skrajnie wrogim środowisku. Każdy dzień to walka – nie tylko z mutantami i bezprawiem, ale również z własnymi słabościami i decyzjami innych ludzi.
Max, naturalny lider grupy, podejmuje się roli opiekuna i stratega. Jego determinacja, opanowanie oraz błyskawiczne reakcje budzą podziw. Jednocześnie to postać, która zmaga się z presją i moralnymi dylematami. Autorka w niezwykle sugestywny sposób ukazuje, jak cienka bywa granica między bohaterstwem a desperacją oraz jak często największe zagrożenie kryje się nie na zewnątrz, lecz wśród tych, którym ufamy najbardziej.
Z Pauliną współpracowałam wcześniej przy „Rankorze” — powieści, która wywarła na mnie ogromne wrażenie. Mimo że literatura postapokaliptyczna nie jest moim ulubionym gatunkiem, ta historia na stałe zapisała się w mojej pamięci. „CMYK” tylko to potwierdza — autorka nie zwalnia tempa i po raz kolejny oferuje czytelnikowi intensywne, mroczne i emocjonalnie wymagające doświadczenie.
Na szczególne uznanie zasługuje sposób, w jaki Paulina operuje atmosferą. Gęsty, przytłaczający klimat towarzyszy czytelnikowi od pierwszej do ostatniej strony. Autorka z precyzją oddaje lęk, niepewność, wewnętrzne konflikty i dramatyczne wybory bohaterów. To świat, który przeraża, ale jednocześnie fascynuje swoją autentycznością i psychologiczną głębią.
Choć objętość książki jest stosunkowo niewielka, narracja jest intensywna i dynamiczna. Każda scena ma znaczenie i pcha fabułę naprzód, co sprawia, że lekturę pochłania się jednym tchem. Jedynym „zarzutem”, jaki można jej postawić, jest pozostawione uczucie niedosytu — chciałoby się zostać w tym świecie dłużej i lepiej poznać jego dalsze losy.
„CMYK” to powieść, która nie tylko wciąga, ale również zmusza do refleksji nad ludzką naturą, granicami moralności i ceną przetrwania. Nieszablonowe zakończenie pozostawia czytelnika z niepokojem i wieloma pytaniami, które jeszcze długo nie pozwalają o sobie zapomnieć.
To mocna, dojrzała i wyrazista pozycja w nurcie postapo — zdecydowanie warta uwagi.
Czy wiecie, czym jest CMYK?
To model kolorów stosowany w druku, składający się z czterech podstawowych barw: cyjanu (Cyan), magenty (Magenta), żółtego (Yellow) i czarnego (Key/Black).
W drukarni pod właśnie taką nazwą ukrywają się bohaterowie książki Pauliny, noszącej zresztą ten sam tytuł – „CMYK”. Dwie pary, różne charaktery i jeden nieprzyjazny świat pogrążony w...
2025-12-13
Czym jest dla Was stres?
Motywuje Was do działania i dokształcania, czy raczej paraliżuje i odbiera radość życia?
Jeśli jesteście w tej drugiej drużynie – ta książka będzie dla Was idealna.
Niestety żyjemy w czasach, w których stres towarzyszy nam niemal codziennie. Tysiące bodźców i informacji ze świata potrafią przytłoczyć nawet najsilniejsze jednostki. Stres w szkole, pracy i domu odczuwa niemal 90% ludzi, a w Polsce aż 30% przyznaje, że doświadcza go niemal każdego dnia. Życie całkowicie bez stresu jest praktycznie niemożliwe. Można jednak – a nawet trzeba – nauczyć się z nim żyć i „dogadać”.
„Kontroluj, co się da… a jeśli się nie da, nie zaprzątaj sobie tym głowy.”
Ten cytat uderzył mnie najmocniej. Zapisałam go wielkimi literami i powiesiłam w centralnym miejscu.
Najbardziej stresował mnie bowiem brak kontroli – właściwie nad wszystkim.
Dopiero ta książka uświadomiła mi, że przecież nie da się mieć kontroli nad każdym aspektem życia. I wiecie co? Odpuściłam. I czuję się z tym zdecydowanie lepiej.
Dr Elissa Epel, światowej klasy psycholog, opierając się na wieloletnich badaniach (również nad stresem), w tym świetnym poradniku udziela cennych wskazówek i uczy odporności psychicznej. To siedmiodniowy program wzmacniający mikronawyki, które pomagają oswoić stres i zwiększyć odporność psychiczną. Temat nadmiernej potrzeby kontroli pojawia się już drugiego dnia.
Dzień pierwszy poświęcony jest akceptacji i odpuszczaniu, dzień trzeci – budowaniu antystresowej tarczy, a dzień czwarty… tego musicie już doświadczyć sami. Naprawdę – nie pożałujecie.
To nie jest zbiór suchych faktów ani lista nakazów i zakazów. To wartościowe wskazówki poparte badaniami oraz praktyczne ćwiczenia: od technik relaksacyjnych, przez naukę odpoczynku, aż po trening pozytywnego myślenia i czerpania radości z życia.
Książka bardzo mi się spodobała – niemal pochłonęłam ją od pierwszej strony. Czuć ogromną wiedzę, doświadczenie i niesamowitą energię autorki, której celem jest uwrażliwienie na problem stresu dotykający coraz więcej osób – nie tylko dorosłych, ale także coraz młodszych ludzi.
Oprócz ćwiczeń znajdziecie tu przykłady z życia, fakty naukowe, mnóstwo pytań skłaniających do zajrzenia w głąb siebie oraz krótkie, treściwe podsumowania każdego rozdziału. Dzięki temu poradnikowi nauczycie się także czerpać korzyści z reakcji na stres, bo czasem dawka zdrowego stresu jest nam potrzebna.
Zainteresowani? Ta książka to must have dla każdego, kto chce się wyciszyć i czerpać radować z życia wolnego od wyniszczającego stresu.
Czym jest dla Was stres?
Motywuje Was do działania i dokształcania, czy raczej paraliżuje i odbiera radość życia?
Jeśli jesteście w tej drugiej drużynie – ta książka będzie dla Was idealna.
Niestety żyjemy w czasach, w których stres towarzyszy nam niemal codziennie. Tysiące bodźców i informacji ze świata potrafią przytłoczyć nawet najsilniejsze jednostki. Stres w szkole,...
2025-11
Czy dyscyplina odgrywa w Waszym życiu ważną rolę? A może należycie do osób raczej mniej zdyscyplinowanych?
Od jakiegoś czasu próbuję okiełznać swoje roztrzepanie i niesystematyczność, jednak – nie ukrywam – przychodzi mi to z dużym trudem. To właśnie z tej potrzeby zmiany, a także z czystej ciekawości, sięgnęłam po książkę Patryka Kowalczyka od niezawodnego wydawnictwa @novaeres.
Książka Patryka Kowalczyka to wartościowa propozycja dla osób, które chcą w świadomy sposób pracować nad sobą, swoimi nawykami oraz wewnętrzną siłą. Autor podejmuje temat dyscypliny w sposób, który wyróżnia się na tle typowych poradników – nie jako formy przymusu czy kary, lecz jako narzędzia prowadzącego do wolności, harmonii i osobistego rozwoju.
Jednym z największych atutów publikacji jest zmiana perspektywy, jaką autor proponuje czytelnikowi. Dyscyplina ukazana zostaje jako akt akceptacji rzeczywistości i odpowiedzialności za własne życie, a nie jako walka z samym sobą. To podejście sprawia, że książka może być szczególnie pomocna dla osób, które do tej pory postrzegały dyscyplinę w sposób negatywny lub utożsamiały ją jedynie z rygorem i ograniczeniami.
Kowalczyk szczegółowo omawia różnicę między dyscypliną wewnętrzną a zewnętrzną, wskazując, dlaczego ta pierwsza jest znacznie bardziej skuteczna i trwała. Autor pomaga również oddzielić pojęcie dyscypliny od motywacji, która jest zmienna i często uzależniona od chwilowego nastroju. W zamian proponuje konkretne, praktyczne techniki wspierające budowanie zdrowych, stabilnych nawyków w codziennym życiu.
W książce pojawia się także interesujące odniesienie do kwestii czasu potrzebnego na zerwanie ze starymi przyzwyczajeniami i ukształtowanie nowych. Autor wskazuje, że proces ten wymaga cierpliwości i konsekwencji – od kilkudziesięciu dni systematycznego działania, aż po nawet kilka lat doskonalenia jednego, wybranego nawyku. To realistyczne ujęcie tematu, pozbawione obietnic natychmiastowych efektów, stanowi kolejny mocny punkt publikacji.
Na uwagę zasługuje również fakt, że książka nie unika tematu porażek, zwątpienia czy wypalenia. Wręcz przeciwnie – autor zaznacza, że są one naturalnym elementem drogi rozwoju i nie powinny przekreślać dotychczasowych starań. Takie podejście sprawia, że czytelnik nie czuje się oceniany, lecz prowadzony i wspierany w procesie zmiany.
Całość napisana jest w przystępny, zrozumiały sposób, co czyni książkę odpowiednią zarówno dla osób dopiero rozpoczynających pracę nad sobą, jak i dla tych, którzy od dawna interesują się rozwojem osobistym. Dodatkowym smaczkiem dla czytelników jest nawiązanie do twórczości Stephena Kinga, które w interesujący sposób łączy temat dyscypliny z procesem twórczym i konsekwencją w działaniu.
Podsumowując, publikacja Patryka Kowalczyka to nie sztywny poradnik narzucający jedyny słuszny schemat, lecz inspirujący drogowskaz, który daje przestrzeń na błędy, chwile słabości i własne tempo zmian. To książka, która w subtelny, ale skuteczny sposób przypomina, że prawdziwa dyscyplina nie ogranicza, lecz wyzwala.
Zdecydowanie warta uwagi dla każdego, kto pragnie wziąć odpowiedzialność za swoje życie i konsekwentnie dążyć do wewnętrznej równowagi oraz rozwoju.
Mój ulubiony cytat z tej książki brzmi:
„Potrzeba 40 dni nieprzerywanej praktyki, aby złamać stary nawyk. Potrzeba 90 dni nieprzerywanej praktyki, aby stworzyć nowy nawyk. Potrzeba 120 dni nieprzerywanej praktyki, aby ten nowy nawyk zakorzenił się na stałe. Potrzeba 1000 dni nieprzerywanej praktyki, aby stać się mistrzem tego nowego nawyku”.
Czy dyscyplina odgrywa w Waszym życiu ważną rolę? A może należycie do osób raczej mniej zdyscyplinowanych?
Od jakiegoś czasu próbuję okiełznać swoje roztrzepanie i niesystematyczność, jednak – nie ukrywam – przychodzi mi to z dużym trudem. To właśnie z tej potrzeby zmiany, a także z czystej ciekawości, sięgnęłam po książkę Patryka Kowalczyka od niezawodnego wydawnictwa...
2025-11
Mówi się, że muzyka łagodzi obyczaje i potrafi być balsamem dla duszy. Ale co, jeśli zostaje wykorzystana do celów mrocznych, nieetycznych, a nawet przerażających? Co, jeśli staje się narzędziem chorych ambicji naukowców, którzy chcą posiąść władzę nad ludzką psychiką?
Anna Keler to młoda, wrażliwa i inteligentna kobieta, która niemal całe życie podporządkowała matce. Jeden wieczór, jeden pozornie zwyczajny koncert staje się momentem, który odmienia jej los w sposób brutalny i nieodwracalny. Mężczyzna, którego uznała za osobę godną zaufania, a nawet potencjalnego partnera, wykorzystuje zarówno jej naiwność, jak i wyjątkową wrażliwość na muzykę, by wciągnąć ją w okrutny eksperyment. Jego konsekwencje Anna będzie odczuwać jeszcze długo — zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie.
„Eksperyment” nie jest typową powieścią obyczajową. Autorka umiejętnie splata wątki psychologiczne z elementami dramatycznymi, tworząc historię, która potrafi zjeżyć włosy na głowie. Szczególnie urzekły mnie opisy muzycznych wizji Anny — zarówno tych z koncertu, jak i tych wywołanych szalonym eksperymentem Rena. Są hipnotyzujące, intensywne, a jednocześnie niezwykle przerażające. Wyraźnie czuć, że autorka posiada ogromną wiedzę z zakresu muzyki i potrafi przekuć ją na sugestywne, niemal sensualne obrazy.
Madej wykreowała także postać naukowca, który w swojej obsesji na punkcie sławy i przełomowych odkryć zaczyna igrać z moralnością, a nawet z ludzkim życiem. Ren bawi się w Boga, manipulując psychiką i ingerując w rozwój człowieka już na etapie życia płodowego. Zaskakuje fakt, że jego działania pozostają niezauważone lub — być może — wygodnie ignorowane przez współpracowników. To bardzo celna obserwacja: ilu ludzi w prawdziwym świecie przymyka oczy na zło, które dzieje się tuż obok nich?
Autorka pokazuje niezwykle cienką granicę między moralnością a egoizmem, a także niebezpieczną siłę ludzkiego ego, które potrafi posunąć się zbyt daleko, byle tylko udowodnić światu własną wielkość. Niestety, cenę za te ambicje zawsze płacą niewinni.
Postać Anny od początku wzbudzała moją sympatię i współczucie — jej kruchość, ale i siła w drodze do odzyskania kontroli nad własnym życiem sprawiają, że trudno przejść obok niej obojętnie. Mniej przekonująco wypada natomiast Robert — dla mnie została to postać nieco groteskowa, miejscami zbyt przerysowana, przez co traciła na wiarygodności.
Pomysł na fabułę uważam za bardzo udany. Żałuję jedynie, że autorka nie zdecydowała się na mocniejsze zaakcentowanie elementów grozy — wtedy powieść mogłaby stać się pełnoprawnym thrillerem psychologicznym z ogromnym potencjałem. Mimo to książkę czyta się bardzo szybko, a temat, choć trudny i momentami niepokojący, wciąga od pierwszych stron i nie pozwala oderwać się aż do końca. Ogromny plus za okładkę, która dosłownie skradła moje serce. Jest cudowna. :)
Mówi się, że muzyka łagodzi obyczaje i potrafi być balsamem dla duszy. Ale co, jeśli zostaje wykorzystana do celów mrocznych, nieetycznych, a nawet przerażających? Co, jeśli staje się narzędziem chorych ambicji naukowców, którzy chcą posiąść władzę nad ludzką psychiką?
Anna Keler to młoda, wrażliwa i inteligentna kobieta, która niemal całe życie podporządkowała matce....
2025-11-19
Dlaczego jedni szanują historię i pielęgnują pamięć o niej, a inni zapamiętują tylko to, co wygodne?
Uwielbiam momenty, kiedy niepozorne na pierwszy rzut oka książki uderzają prosto w serce. Zupełnie nie spodziewałam się, że ta historia poruszy mnie aż tak głęboko — a jeśli mam dać się zaskakiwać, to właśnie w taki sposób.
Dwudziestoletnia Kasandra pochodzi z Fioletowego Podwórka, które dopiero zaczyna budzić się do życia po okresie zlodowacenia. Jej rodzina doświadczyła ogromu cierpienia z rąk brutalnego Gangu, siejącego postrach na całej Północy. Gdy dziewczyna otrzymuje posadę w Instytucie Badawczym w Porywowym Mieście, wydaje jej się, że to szansa na coś nowego, lepszego. Trafia jednak do miejsca, w którym samotność, gniew i poczucie niesprawiedliwości mieszają się w duszący, przytłaczający ciężar.
Co to była za książka! Dawno nie zatraciłam się tak bardzo w żadnej historii — świat zewnętrzny przestał istnieć, dźwięki otoczenia jakby wyparowały, a ja chłonęłam tę opowieść każdą myślą i emocją. Autorka stworzyła fikcyjny świat, który jednak bolesną ostrością odbija realność. Ponadczasowy motyw władzy systemu nad jednostką i wszechobecne poczucie bezradności dotyczą znacznie większej liczby osób, niż chcielibyśmy przyznać. I myli się ten, kto uważa, że nas to nie dotyczy — pozorna wolność i demokracja z każdym krokiem przesuwają się ku mroczniejszym rejonom, a jednostki myślące inaczej często zostają osamotnione, wypchnięte na margines.
Samotność wręcz wyzierała z kart tej powieści. Miałam ochotę objąć Kasandrę mocno, powiedzieć jej — choćby szeptem — że nie jest sama. Płonka znakomicie wykreowała obraz jednostki mierzącej się ze światem: czy to w postaci Sokoła, Starego Przyjaciela, czy przede wszystkim samej Kasandry, która cierpi z powodu wykluczenia, bo jako jedyna pamięta, ma własne zdanie i odważnie głosi prawdę. Za tę niezłomność płaci wysoką cenę — niezrozumieniem i wykluczeniem z grupy. A mimo to nie zmienia zdania i staje się symbolem odwagi.
Ta dystopijna powieść pełna jest symboli i metafor odbijających zarówno przeszłość, jak i teraźniejszość. Niesie ze sobą gorzkie, pesymistyczne przesłanie o zacieraniu prawdy, o niepamięci i obojętności. A jednocześnie — poprzez postać Kasandry — pokazuje światło: buntowniczkę, samotną wyspę, która z podniesioną głową przeciwstawia się manipulacji, zakłamaniu i zapomnieniu. Uwielbiam takie bohaterki!
Przed oczami mam od razu romantycznych bohaterów — samotne jednostki gotowe poświęcić wiele dla idei, ludzi, przyszłości. Kasandra wpisuje się w ten archetyp w każdym calu: wrażliwa, uczuciowa, inteligentna, a przy tym wyobcowana, niezrozumiana i boleśnie samotna. W jej determinacji pobrzmiewa także nuta patriotyzmu — pamięć o losach bliskich jest w niej żywa, gorąca i prowadzi ją przez mrok.
Najmocniej uderzyły mnie sceny z balu — tak dobitnie pokazujące, że od wieków człowiek potrzebuje „chleba i igrzysk”, im bardziej spektakularnych, tym lepiej, a reszta… przestaje mieć znaczenie. Równie wstrząsające są fragmenty z psychoterapii Kasandry — słowa terapeutów wywoływały we mnie czystą furie.
To nie jest lekka historia, ale wciąga bez reszty. Nie tylko się ją czyta — ją się przeżywa. Od smutku, przez gniew, aż po wzruszenie.
Płonka to kolejna autorka, która zachwyciła mnie językiem, stylem literackim i ogromną wrażliwością na świat. Mam szczerą nadzieję, że wróci z kolejną powieścią, równie mocną i pozwalającą przewartościować sposób myślenia.
Pozwolę sobie zakończyć jednym z najpiękniejszych cytatów z tej książki — bo mimo wszystko chcę skupić się na nadziei:
„Poczułam się, jakbym znalazła kryształ, o którym w dzieciństwie czytałam legendy. Ludzi, których naprawdę interesuje życie.”
Oby takich ludzi było jak najwięcej.
Serdecznie dziękuję za możliwość współpracy.
Dlaczego jedni szanują historię i pielęgnują pamięć o niej, a inni zapamiętują tylko to, co wygodne?
Uwielbiam momenty, kiedy niepozorne na pierwszy rzut oka książki uderzają prosto w serce. Zupełnie nie spodziewałam się, że ta historia poruszy mnie aż tak głęboko — a jeśli mam dać się zaskakiwać, to właśnie w taki sposób.
Dwudziestoletnia Kasandra pochodzi z Fioletowego...
2025-11-10
„Nie mów nikomu, co się dzieje w domu.”
Dzieci lat 90-tych słyszały to zdanie zdecydowanie za często…
To moje pierwsze spotkanie z twórczością Magdaleny Majcher – i biję się w pierś, że tak późno po nią sięgnęłam. Autorka ma w swoim dorobku już wiele książek, a ja dopiero teraz odkryłam, jak wiele mnie omijało. Miałam okazję spotkać panią Magdalenę w tym roku na Krakowskich Targach Książki i muszę przyznać, że to niezwykle ciepła, serdeczna i skromna osoba.
Ponieważ od lat darzę Śląsk ogromnym sentymentem – mam tam przyjaciół, z którymi często jeździmy na koncerty – postanowiłam zacząć właśnie od „Bajtla”. Kocham śląską gwarę, a lektura tej książki była dla mnie prawdziwą ucztą językową. Dzięki niej poznałam wiele nowych, barwnych zwrotów, którymi z pewnością pochwalę się mojej przyjaciółce Barbaricie.
Ale „Bajtel” to nie śląski język. To dramat kryminalny-, który głęboko wstrząsa i zostaje w czytelniku na długo po zamknięciu ostatniej strony. Dawno żadna książka nie poruszyła mnie tak mocno – może od czasów Piotra Kościelnego i jego mocnych kryminałów.
Magdalena Majcher przenosi nas w lata dziewięćdziesiąte – czas wielkich przemian, ale też biedy, bezrobocia i wszechobecnego alkoholu. W wielu rodzinach mężczyźni, upojeni procentami i frustracją, wyładowywali złość na żonach i dzieciach. Co gorsza, takie zachowania często spotykały się z milczącym przyzwoleniem otoczenia, bezradnością systemu i cichą akceptacją samych ofiar.
W tę rzeczywistość autorka wplata dramatyczną historię zaginięcia dziecka. Dziewczynka zostaje wkrótce odnaleziona martwa w pobliżu stawu, a sprawą zajmuje się policja i dziennikarz śledczy – Borys Dyrda.
Postać Dyrdy to jedno z najmocniejszych ogniw tej książki – złożony, doświadczony przez życie bohater, którego losy zdecydowanie chciałabym poznać lepiej w kolejnych tomach.
Majcher doskonale oddaje klimat ponurego, zadymionego Śląska lat 90., gdzie szarość codzienności była tak naturalna, że przestawała dziwić. Kapitalnie wykreowała także sylwetki kobiet – śląskich matek, ofiar przemocy i społecznych schematów. Urszula Olczak staje się symbolem wszystkich bitych i upokarzanych kobiet tamtych czasów. Czytając jej historię, czułam współczucie i złość jednocześnie. Trudno zrozumieć, dlaczego milczały, dlaczego nie szukały pomocy – ale może właśnie o to chodzi: byśmy dziś, z perspektywy XXI wieku, zadali sobie pytanie, czy coś się w tej kwestii zmieniło.
Świadomość na temat wpływu alkoholu na życie mamy zdecydowanie większą, ale wciąż problem alkoholowy dotyka wielu rodzin i dalej trzeba z tym walczyć wszelkimi dostępnymi środkami.
Najbardziej poruszające były dla mnie sceny z dziećmi. Obraz najmłodszych, dorastających w atmosferze przemocy i lęku, rozdzierał serce. Majcher pokazuje, jak takie dzieci uczą się milczeć, by przetrwać, i jak często dorosłe życie nie daje im ucieczki od tamtych wspomnień.
„Bajtel” to książka mocna, realistyczna i bolesna. Uderza prawdą, która kłuje w oczy i nie pozwala o sobie zapomnieć. Czytałam ją z rosnącym napięciem, często z gulą w gardle. To historia, po której trudno się otrząsnąć – ja nie potrafię do dziś. …
Od razu zamówiłam kolejną część, bo wiem, że to dopiero początek literackiej przygody z Magdaleną Majcher.
Ta powieść to nie tylko portret epoki, ale i przejmujący głos w sprawie przemocy, milczenia i społecznego przyzwolenia. „Bajtel” porusza, prowokuje do refleksji i zostawia w sercu ślad.
„Nie mów nikomu, co się dzieje w domu.”
Dzieci lat 90-tych słyszały to zdanie zdecydowanie za często…
To moje pierwsze spotkanie z twórczością Magdaleny Majcher – i biję się w pierś, że tak późno po nią sięgnęłam. Autorka ma w swoim dorobku już wiele książek, a ja dopiero teraz odkryłam, jak wiele mnie omijało. Miałam okazję spotkać panią Magdalenę w tym roku na...
Ostatnio:
2025-10-30
Kika i Daniel są małżeństwem z dziesięcioletnim stażem. To, co na początku ich związku było dla Kiki pociągające i fascynujące, z czasem staje się źródłem frustracji i nieporozumień. Kobieta próbuje rozmawiać, szuka kontaktu, ale każda próba kończy się fiaskiem. Między nimi narasta mur obojętności i niezrozumienia. Czy ten związek ma jeszcze jakąkolwiek szansę na przetrwanie?
Całą historię poznajemy wyłącznie z perspektywy Kiki — i bardzo tego żałuję, bo aż się prosi, by usłyszeć też wersję Daniela. Z relacji kobiety mężczyzna wypada niezwykle negatywnie i, szczerze mówiąc, nie zmieniłam o nim zdania aż do samego końca. To, jak się zachowywał, jak manipulował otoczeniem i jak przedstawiał Kikę w oczach znajomych, budziło we mnie ogromny sprzeciw. Trudno było mi zrozumieć, dlaczego ona w ogóle chciała jeszcze z nim rozmawiać. Dla mnie Daniel to typowy toksyk — człowiek, który chce mieć kobietę na własność, zamkniętą w złotej klatce, podporządkowaną jego zasadom.
Jeśli chodzi o samą Kaję, mam wobec niej mieszane uczucia. Jej postawa i sposób myślenia zmieniały się w trakcie powieści tak często, że momentami trudno było mi określić, która wersja bohaterki jest tą prawdziwą. Z jednej strony to kobieta świadoma, wiedząca, czego chce, a z drugiej — momentami tak naiwna i infantylna, że kilka razy łapałam się na przewracaniu oczami podczas lektury.
Autorka w bardzo trafny sposób porusza temat samotności w związku — tej najtrudniejszej i najbardziej bolesnej formy osamotnienia. Bo czy można czuć się bardziej opuszczonym niż wtedy, gdy osoba, którą się kocha, siedzi obok, a jednak jest tak daleko? Życie obok siebie, a nie razem, nigdy nie przynosi niczego dobrego. W pewnym momencie trzeba zdecydować: walczyć o relację albo mieć odwagę ją zakończyć.
Bardzo podobał mi się sposób, w jaki autorka opisała emocje Kiki. Cierpienie, złość, gniew, walka, agresja, a potem rezygnacja i pustka — wszystko to zostało oddane niezwykle wiarygodnie. Dzięki temu łatwo było wczuć się w jej emocje i zrozumieć dramat kobiety walczącej o miłość, a w gruncie rzeczy — o samą siebie. To opowieść o bólu, ale też o ogromnej odwadze, potrzebie wolności i poszukiwaniu własnego szczęścia.
Styl pisania jest prosty i przystępny, choć momentami zbyt surowy. Niektóre dialogi czy sceny mogłyby zyskać więcej głębi, ale pamiętajmy, że to debiut autorki — a jak na debiut, to naprawdę udany.
Książkę oceniam pozytywnie. Choć czuję lekki niedosyt i miałam nadzieję na nieco więcej emocjonalnych zwrotów, to jednak historia na długo pozostaje w głowie. To powieść, która boli, wzrusza i zmusza do refleksji — a to, moim zdaniem, najlepszy dowód na to, że warto było po nią sięgnąć.
Kika i Daniel są małżeństwem z dziesięcioletnim stażem. To, co na początku ich związku było dla Kiki pociągające i fascynujące, z czasem staje się źródłem frustracji i nieporozumień. Kobieta próbuje rozmawiać, szuka kontaktu, ale każda próba kończy się fiaskiem. Między nimi narasta mur obojętności i niezrozumienia. Czy ten związek ma jeszcze jakąkolwiek szansę na...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-10-31
Myślę, że Pani Iwonki nie trzeba nikomu przedstawiać, ale jeśli jednak są tu osoby, które jeszcze o niej nie słyszały – naprawdę gorąco zachęcam, żeby jak najszybciej to zmieniły. Pióro tej autorki pokochałam już dawno temu. Każda jej książka to balsam dla duszy i serca, chwila ukojenia w tym szalonym, chaotycznym świecie. Proza Pani Klimczak jest świeża, delikatna i niezwykle ludzka, a jej bohaterowie są tak prawdziwi, jakby mieszkali tuż obok nas. To autorka, która zachwyca czytelników wrażliwością, dojrzałością emocjonalną i wyjątkowym literackim sercem.
„Bez słów” to już moja trzecia książka autorki i druga, nad którą mam ogromną przyjemność sprawować patronat. Czy jesteście jej ciekawi?
Weronika to młoda, nieufna dziewczyna, którą życie doświadczyło wyjątkowo boleśnie, zanim zdążyła na dobre wkroczyć w dorosłość. Gdy w jej codzienności niespodziewanie pojawia się pewny siebie dziennikarz – Michał – jej uporządkowany, choć pełen smutku świat zaczyna powoli się kruszyć. Co może wyniknąć ze zderzenia dwóch tak różnych charakterów? Czy mimo przeszkód, które los nieustannie rzuca im pod nogi, uda się im zbudować coś prawdziwego i silniejszego niż strach? Tego, oczywiście, Wam nie zdradzę. Musicie koniecznie sięgnąć po książkę i przekonać się sami – naprawdę warto!
Weronikę pokochałam od pierwszej chwili. Jej wrażliwość, siła i kruchość w jednym sprawiły, że nie mogłam przestać jej kibicować. Zasługiwała na wszystko, co najlepsze, a nawet więcej. Przyznaję, że do Michała na początku podchodziłam trochę sceptycznie, ale szybko zyskał moją sympatię. To bohater z krwi i kości – ma wady, ma swoje słabości, ale przede wszystkim ma serce po właściwej stronie. Oboje są niezwykle autentyczni i właśnie to sprawia, że czytelnik bez trudu nawiązuje z nimi emocjonalną więź. Relacja tej dwójki rozwija się naturalnie, bez przesady i bez fajerwerków. To piękny przykład tego, że między dwojgiem ludzi mogą narodzić się uczucia, które nie potrzebują fajerwerków, by zachwycić. Wystarczy prawda, wzajemne zrozumienie i cierpliwość.
Jak zwykle muszę wspomnieć o języku literackim autorki. Niewielu pisarzy dziś tak pisze – prosto, ale pięknie; lekko, ale z głębią. Styl Pani Klimczak to prawdziwa perełka na literackiej mapie – pełen wrażliwości, subtelnych emocji i trafnych obserwacji. Nic tu nie jest przesadzone ani sztuczne, a każde zdanie ma swoje znaczenie.
Książkę pochłonęłam jednym tchem – to idealna lektura na jesienny wieczór pod kocem i z kubkiem czegoś ciepłego w dłoni. Niezwykle ciepła, pełna emocji, a miejscami wzruszająca. Jedyna jej wada? Skończyła się zdecydowanie zbyt szybko. Z ochotą spędziłabym z bohaterami jeszcze wiele wspólnych chwil. Ogromnym atutem okazał się też wątek dziennikarskiego śledztwa – bardzo lubię takie klimaty, więc ten element fabuły był dla mnie prawdziwą gratką.
Jak zawsze żegnam się z bohaterami ze wzruszeniem i nostalgią. Ta historia zostaje w człowieku na dłużej – jeszcze przez chwilę nie pozwala wrócić do rzeczywistości. Pani Iwonko – z całego serca gratuluję kolejnej pięknej książki i dziękuję za emocje, których dostarczyła Pani czytelnikom. Dziękuję za zaufanie i czekam na więcej.
Myślę, że Pani Iwonki nie trzeba nikomu przedstawiać, ale jeśli jednak są tu osoby, które jeszcze o niej nie słyszały – naprawdę gorąco zachęcam, żeby jak najszybciej to zmieniły. Pióro tej autorki pokochałam już dawno temu. Każda jej książka to balsam dla duszy i serca, chwila ukojenia w tym szalonym, chaotycznym świecie. Proza Pani Klimczak jest świeża, delikatna i...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-10
Jaka książka ostatnio Was zaskoczyła?
Mnie absolutnie poruszyła i wstrząsnęła „NN – ojcowie, NN – matki” Janusza Moździerza. Ta niepozorna objętościowo książka zostawiła we mnie ślad, którego długo się nie pozbędę. To jedna z tych historii, które nie tylko się czyta – one się przeżywa.
Głównym bohaterem jest 33-letni malarz, Robert Demoni, który po ciężkiej chorobie wyjeżdża do spokojnego Torfowego Zdroju, by odzyskać siły i spokój ducha i uwolnić się od pewnej Evenciary. Tam poznaje Olgę – kobietę skrywającą rodzinną tajemnicę. Prosi go o pomoc w odkryciu przeszłości, która od lat spędza jej sen z powiek. Wspólna droga ku prawdzie prowadzi ich przez mrok ludzkich dramatów i bolesne sekrety, które odcisnęły piętno na całych pokoleniach.
To niezwykle emocjonalna podróż w głąb makabrycznej historii, która rzuca nowe światło na wydarzenia, jakie po II wojnie światowej dotknęły mieszkańców Ziem Odzyskanych ze strony naszych „sojuszników” ze Wschodu. Określenie „pseudosojusznicy” to wręcz eufemizm – książka ukazuje bezlitosne okrucieństwo sowieckich żołnierzy, ich brutalność, upodlenie kobiet i terror, który na zawsze naznaczył lokalną społeczność. Trauma tamtych wydarzeń nie przeminęła – żyje w pamięci, w milczeniu, w niedopowiedzeniach, w rodzinach naznaczonych przemocą i wstydem.
Moździerz pisze językiem pięknym, poetyckim, momentami wręcz hipnotyzującym. Każde zdanie ma znaczenie, żadnego nie można pominąć. Symbolika i metafory budują przejmujący klimat, a styl autora sprawia, że książka staje się czymś więcej niż opowieścią – jest literackim doświadczeniem. Główny bohater zachwyca wrażliwością i niezwykłą empatią, która pozwala mu dostrzec to, czego inni nie widzą albo nie chcą zobaczyć. To postać, z którą łatwo zbudować więź – autentyczna, ludzka i pełna emocji.
„NN – ojcowie, NN – matki” to książka, która zachwyca, wzrusza, momentami boli do granic wytrzymałości. Wstrząsa sumieniem i zmusza do refleksji nad losem człowieka, sensem cierpienia i ciężarem przeszłości, która nigdy naprawdę nie odchodzi. To również poruszająca opowieść o poszukiwaniu tożsamości, potrzebie prawdy i cenie, jaką trzeba zapłacić za jej poznanie.
Jestem tą książką absolutnie oczarowana i poruszona. Nie mam wątpliwości, że sięgnę po kolejne dzieła Janusza Moździerza – jeśli pisze on w ten sposób, to przed nami jeszcze wiele literackich emocji.
Jaka książka ostatnio Was zaskoczyła?
Mnie absolutnie poruszyła i wstrząsnęła „NN – ojcowie, NN – matki” Janusza Moździerza. Ta niepozorna objętościowo książka zostawiła we mnie ślad, którego długo się nie pozbędę. To jedna z tych historii, które nie tylko się czyta – one się przeżywa.
Głównym bohaterem jest 33-letni malarz, Robert Demoni, który po ciężkiej chorobie...
2025-10
Dzięki @wydawnictwo_novaeres ta książka przejechała ze mną i ekipą fantastycznych ludzi ponad 1000 kilometrów! Czytać w drodze się nie do końca udało- zainteresowani wiedzą dlaczego, ale po powrocie od razu dokończyłam!
Za to książka zaliczyła prawdziwą jesienną sesję zdjęciową – wiadomo, nie ma jesieni bez fotki z dyniowej farmy!
A teraz do rzeczy.
Cecylia Wagner ma niezwykły dar – potrafi czytać ludzkie emocje jak otwartą książkę. Dla jednych to błogosławieństwo, dla innych dziwactwo. Sama Cecylia też nie zawsze uważa swoją zdolność za dar – czasem to raczej ciężar, który nie daje jej spokoju. Na szczęście ma paczkę przyjaciół i… policyjne śledztwa, w które uwielbia się wplątywać. Tak, Cecylia to nie tylko empatyczna dusza, ale i magnes na kłopoty.
Muszę jednak trochę pomarudzić (bo jak to recenzja bez marudzenia ) – książka została sklasyfikowana jako kryminał, ale… no nie do końca bym się z tym zgodziła. Jeśli spodziewacie się trupów w szafie i krwawych pościgów - to nie ten klimat.
Mnie ta historia momentalnie przypomniała pewien słynny serial o księdzu-detektywie (tak, dokładnie o tym, który zawsze jest o krok przed policją i zna wszystkich w miasteczku ).
W książce znajdziecie mnóstwo bohaterów i sporo różnych spraw kryminalnych, które Cecylia będzie musiała rozwikłać – a czasem, ku niezadowoleniu lokalnej policji, nawet i posmakować prawdziwych kłopotów.
Bohaterki trudno nie polubić: jest ciepła, inteligentna i uroczo uparta. Towarzyszy jej były policjant Czesław, który tworzy z nią duet równie barwny co skuteczny, a razem z resztą „bandy” potrafią zdziałać cuda.
Autorka zamiast skupiać się wyłącznie na zbrodniach, postanowiła zajrzeć w ludzkie emocje – zarówno te Cecylii, jak i osób stojących po drugiej stronie barykady. Dzięki temu mamy szansę zajrzeć do głowy sprawcy i zrozumieć, co nim kieruje. Muszę jednak przyznać, że same zagadki nie były dla mnie szczególnie ekscytujące – pewnie dlatego, że lubię mocne, mroczne kryminały, od których nie da się oderwać. Tutaj brakowało mi trochę napięcia, ale za to książka wspaniale relaksuje i bawi.
Podsumowując – to idealna pozycja dla fanów „Ojca Mateusza” i wszystkich, którzy lubią lekkie kryminalne klimaty z przymrużeniem oka. Gdyby Cecylia i ów słynny ksiądz spotkali się w jednej historii, to chyba sami policjanci mogliby pójść na urlop!
Dzięki @wydawnictwo_novaeres ta książka przejechała ze mną i ekipą fantastycznych ludzi ponad 1000 kilometrów! Czytać w drodze się nie do końca udało- zainteresowani wiedzą dlaczego, ale po powrocie od razu dokończyłam!
Za to książka zaliczyła prawdziwą jesienną sesję zdjęciową – wiadomo, nie ma jesieni bez fotki z dyniowej farmy!
A teraz do rzeczy.
Cecylia Wagner ma...
2025-10
Myślisz, że wiesz wszystko, bo dużo czytasz, śledzisz internety i próbujesz wszystkich poradników, które wpadną Ci w ręce? Ja też tak myślałam… aż w moje ręce trafiła książka, która kompletnie zmieniła mój sposób myślenia: „Naturalny rytm dobowy” Dr Suhasa Kshirsagara…
I nagle wszystko stało się jasne. Czemu dotychczasowe starania nie przynosiły efektów? Już tłumaczę.
Podstawowym problem jest zacząć żyć zgodnie z naszym naturalnym rytmem dobowym. Proste? Otóż niekoniecznie. Dlatego ten niezwykły poradnik ma tak ogromną wartość.
Książka wciąga od pierwszej strony. Jest napisana językiem prostym, przystępnym i pełnym humoru – bez naukowego żargonu, który zwykle odstrasza. A temat jest absolutnie fascynujący: nasz organizm funkcjonuje według naturalnego rytmu dobowego, który decyduje o tym, jak śpimy, jak trawimy jedzenie, jak reagujemy na stres i jak odnajdujemy energię w ciągu dnia. Problem w tym, że współczesne życie – szybkie tempo, przetworzona żywność, brak ruchu i chroniczne niedosypianie – jest z tym rytmem całkowicie niezgodne.
Autor krok po kroku pokazuje, jak wrócić do naturalnego rytmu, przywrócić równowagę organizmu i w pełni korzystać z jego dobrodziejstw. Dzięki książce dowiesz się, jak dostosować ćwiczenia, dietę, a nawet swoje go codzienne nawyki do tego, jakim jesteś typem energetycznym.
To nie teoria – to praktyczne wskazówki, które można od razu zastosować w życiu.
Co więcej, książka jest bardzo interaktywna. Każdy rozdział zawiera pytania o Twoje nawyki, samopoczucie i oczekiwania, które pomagają lepiej zrozumieć siebie i swoje ciało. To nie jest zwykły poradnik – to swoisty przewodnik po własnym organizmie, krok po kroku uczący, jak żyć w zgodzie z jego naturalnym rytmem.
Dowiesz się też, jak medytacja i detoksykacja mogą poprawić Twoje samopoczucie, poznasz przepisy, które nie tylko smakują, ale i regulują nawyki żywieniowe oraz wspierają regenerację organizmu w zależności od pory roku. Autorzy tłumaczą, jak zachowanie naszego ciała wiąże się z porami roku i jaki typ snu mamy, by wreszcie naprawdę wypoczywać.
PS. Czy wiesz, czym jest prana? Jeśli nie – koniecznie sięgnij po tę książkę. To tylko jeden z wielu fascynujących tematów, które odkryjesz. Chcesz schudnąć, odzyskać energię i w końcu poczuć się dobrze we własnym ciele? Sięgnij po „Naturalny rytm dobowy”. A jeśli choć raz pomyślałeś, że chcesz coś zmienić w swoim życiu – ta książka jest dla Ciebie.
Ja jestem absolutnie zachwycona i już zaczynam wprowadzać wskazówki w życie. Czuję się pełna energii, mam lepszy rytm dnia i więcej świadomości własnego ciała. Ta książka nie tylko daje wiedzę – daje narzędzia, które naprawdę działają.
Nie czekaj. Jeśli chcesz odzyskać harmonię, zdrowie i energię, pozwól sobie na ten poradnik. To inwestycja w siebie, która naprawdę się opłaca.
Myślisz, że wiesz wszystko, bo dużo czytasz, śledzisz internety i próbujesz wszystkich poradników, które wpadną Ci w ręce? Ja też tak myślałam… aż w moje ręce trafiła książka, która kompletnie zmieniła mój sposób myślenia: „Naturalny rytm dobowy” Dr Suhasa Kshirsagara…
I nagle wszystko stało się jasne. Czemu dotychczasowe starania nie przynosiły efektów? Już...
2025-10
Jak byście scharakteryzowali swój związek? Czy jesteście typem „puchatych misiaczków”, którzy bez słów rozumieją swoje potrzeby, czy raczej przypominacie dwie iskry, które potrafią w jednej chwili rozpalić ogień, a w drugiej rozpętać burzę?
Jeśli bliżej Wam do tej drugiej opcji, ten poradnik został napisany właśnie dla Was.
Według Freuda, nikt nie jest tak narażony na krzywdę, jak człowiek zakochany.
Zgadzacie się z tym?
Autorki w niezwykle wciągający sposób opisują dynamikę związków wybuchowych – takich, w których emocje często biorą górę nad rozsądkiem. Nie poprzestają jednak na analizie problemu. Z niemal idealnie dopasowaną do realiów codziennego życia terapią małżeńską pokazują, że nawet najbardziej burzliwy związek można uratować – o ile obie strony są gotowe zrozumieć siebie i partnera.
Książka w mądry sposób uświadamia, że to, jak reagujemy w relacji, nie zaczyna się w momencie, gdy wchodzimy w związek. Nasze zachowania, potrzeby i lęki mają swoje źródło znacznie wcześniej – w dzieciństwie, w relacjach z rodzicami, w obserwowanych wzorcach miłości i w nieprzepracowanych traumach. Gdy przeszłość zaczyna przenikać do teraźniejszości, konflikty stają się nieuniknione, a emocjonalny bagaż zaczyna ciążyć nie tylko nam, ale i osobie, którą kochamy. Niespełnione oczekiwania rodzą frustrację, a frustracja – kolejne awantury.
Po lekturze tej książki można spojrzeć na swój związek zupełnie inaczej. To nie tylko poradnik – to inspiracja do refleksji nad sobą i zaproszenie do budowania relacji od nowa, tym razem z większym zrozumieniem i empatią. Autorki pomagają rozpoznać emocje pierwotne i wtórne, ucząc, dlaczego to właśnie te pierwsze są kluczem do prawdziwej bliskości.
Znajdziecie tu również konkretne wskazówki i gotowe, przetestowane schematy, które pomagają parom „wybuchowym” lepiej radzić sobie w chwilach kryzysu. To swoisty przybornik na czas konfliktu, dzięki któremu kłótnie nie muszą kończyć się zranieniem, ale mogą stać się początkiem rozmowy i zrozumienia. Bo przecież kłótnie same w sobie nie są złe – problem pojawia się wtedy, gdy przestajemy z nich wyciągać wnioski.
Autorki nie oferują magicznego przepisu na naprawienie relacji – i bardzo dobrze. Zamiast tego pokazują, jak rozpocząć proces uzdrawiania, jak pracować nad sobą, by odbudować więź opartą na szacunku, szczerości i zaufaniu.
To książka, która wciąga, uczy i motywuje. Uświadamia, jak wiele zależy od nas samych, i jak ważne jest przepracowanie dawnych ran, by zrobić miejsce na dojrzałą, spokojną miłość. To nie tylko poradnik dla par w kryzysie – to przewodnik po ludzkich emocjach, po miłości i po drodze do samego siebie.
Solidna dawka wiedzy, emocji i refleksji – lektura, w którą naprawdę warto zainwestować.
Jak byście scharakteryzowali swój związek? Czy jesteście typem „puchatych misiaczków”, którzy bez słów rozumieją swoje potrzeby, czy raczej przypominacie dwie iskry, które potrafią w jednej chwili rozpalić ogień, a w drugiej rozpętać burzę?
Jeśli bliżej Wam do tej drugiej opcji, ten poradnik został napisany właśnie dla Was.
Według Freuda, nikt nie jest tak narażony na...
Anastazja w młodości doświadczyła traumatycznych wydarzeń, które odcisnęły trwałe piętno na jej życiu. Dziś, jako ceniona prawniczka i wykładowczyni jednej z warszawskich uczelni, próbuje nie tylko rozwijać swoją karierę, lecz także mierzyć się z bolesną przeszłością.
Równolegle poznajemy Igora Wysockiego — uznanego, lecz bezwzględnego adwokata, który podejmuje się obrony mężczyzny oskarżonego o wyjątkowo brutalne zbrodnie. Sprawca pozostawia na ciałach swoich ofiar makabryczne ślady, co nadaje sprawie szczególnie niepokojący charakter. Losy obojga bohaterów splatają się w toku śledztwa, a ujawniana stopniowo prawda okazuje się znacznie bardziej złożona i wstrząsająca, niż można było przypuszczać.
Choć powieść klasyfikowana jest jako thriller, wyraźnie wykracza poza ramy gatunku. Istotną rolę odgrywa w niej zarówno warstwa kryminalna, jak i pogłębiony wątek psychologiczny, który nadaje historii dodatkowej głębi. Autorka z dużą wnikliwością kreśli portret fanatyzmu — ukazując, do jakich skrajności może prowadzić ślepa wiara i wypaczone przekonania. Co istotne, czyni to w sposób wyważony i sugestywny, unikając przesadnej dosłowności.
Na szczególną uwagę zasługuje konstrukcja bohaterów. Anastazja to postać wielowymiarowa, wiarygodna i budząca autentyczną empatię. Z kolei Igor Wysocki, początkowo zdystansowany i trudny w odbiorze, stopniowo ujawnia bardziej złożoną naturę, co czyni go postacią niejednoznaczną i interesującą. Przemiany, jakim podlegają bohaterowie, wprowadzają do fabuły dynamikę i wzmacniają napięcie narracyjne.
Fabuła została skonstruowana w sposób przemyślany i konsekwentny. Liczne zwroty akcji oraz umiejętnie dawkowane napięcie sprawiają, że lektura angażuje od pierwszych stron. Nawet jeśli czytelnik zaczyna domyślać się rozwiązania zagadki, autorka skutecznie podtrzymuje atmosferę niepokoju aż do finału, a ten jest niezwykle intensywny.
To interesująca i dopracowana propozycja wydawnictwa @novaeres, która powinna przypaść do gustu miłośnikom gatunku. Powieść nie tylko wciąga, ale również skłania do zastanowienia się nad naturą zła, granicami moralności oraz siłą ludzkiej psychiki.
Przeczytałam ją z zapartym tchem i z czystym sumieniem polecam — nie tylko na ponure, deszczowe wieczory.
Anastazja w młodości doświadczyła traumatycznych wydarzeń, które odcisnęły trwałe piętno na jej życiu. Dziś, jako ceniona prawniczka i wykładowczyni jednej z warszawskich uczelni, próbuje nie tylko rozwijać swoją karierę, lecz także mierzyć się z bolesną przeszłością.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRównolegle poznajemy Igora Wysockiego — uznanego, lecz bezwzględnego adwokata, który podejmuje się obrony...