rozwiń zwiń

Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach:

Czekałem długo na taką książkę. Pozycja na czasie, bo obnaża brudy Watykanu. Szybko się czyta, pasjonująca lektura. Mam nadzieję na kontynuację. Chyba muszę się w końcu wybrać do Płocka.

Czekałem długo na taką książkę. Pozycja na czasie, bo obnaża brudy Watykanu. Szybko się czyta, pasjonująca lektura. Mam nadzieję na kontynuację. Chyba muszę się w końcu wybrać do Płocka.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Zuza wymiata! Mariański genialny. Jego ostatnia notatka fenomenalna! Chcę jeszcze więcej!

Zuza wymiata! Mariański genialny. Jego ostatnia notatka fenomenalna! Chcę jeszcze więcej!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Świetny kryminał. Najlepszy w serii z Zuzą Lewandowską. Czekam niecierpliwie na czwartą część.

Świetny kryminał. Najlepszy w serii z Zuzą Lewandowską. Czekam niecierpliwie na czwartą część.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Zabójcze święta Adrian Bednarek, K.N. Haner, Joanna Jodełka, Grzegorz Kapla, Jacek Ostrowski, Małgorzata Rogala, Alek Rogoziński, Magda Stachula, Paulina Świst, Artur Urbanowicz
Ocena 6,3
Zabójcze święta Adrian Bednarek, K.N. Haner, Joanna Jodełka, Grzegorz Kapla, Jacek Ostrowski, Małgorzata Rogala, Alek Rogoziński, Magda Stachula, Paulina Świst, Artur Urbanowicz

Na półkach:

Bardzo ciekawy zbiór opowiadań. Najbardziej podobali mi się Rogala i Ostrowski. Ubawiłem się świetnie czytając groteskę "Krwawe jasełka". Jednak to opowiadanie jest zrozumiałe głównie dla tych , którzy czytali serię o Zuzie Lewandowskiej i Zgadze. Kapla i inni też fajni. Polecam!

Bardzo ciekawy zbiór opowiadań. Najbardziej podobali mi się Rogala i Ostrowski. Ubawiłem się świetnie czytając groteskę "Krwawe jasełka". Jednak to opowiadanie jest zrozumiałe głównie dla tych , którzy czytali serię o Zuzie Lewandowskiej i Zgadze. Kapla i inni też fajni. Polecam!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Przyszła kolej na Czarnego wdowca. Tu ukłon w stronę WFK. Nie lubię się rozpisywać, więc będzie krótko. Zuza Lewandowska wciąż ma jaja, papuga wciąż ma wredny dziób i mnóstwo się dzieje. Dużo humoru, czytając dobrze się bawiłem. Dziwi mnie tylko, że to mógł napisać facet.

Przyszła kolej na Czarnego wdowca. Tu ukłon w stronę WFK. Nie lubię się rozpisywać, więc będzie krótko. Zuza Lewandowska wciąż ma jaja, papuga wciąż ma wredny dziób i mnóstwo się dzieje. Dużo humoru, czytając dobrze się bawiłem. Dziwi mnie tylko, że to mógł napisać facet.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Wypada kilka słów sklecić na temat tej książki. Nie wiem czemu kilka osób porównuje Zuzę Lewandowską do Chyłki. Przecież to są zupełnie inne postacie. Jeśli już to widziałbym tu żeńską odmianę Philipa Marlowea. W internecie krążą ostatnio informacje, że lada dzień ukaże się druga część. Wtedy będzie można się bardziej wypowiedzieć na temat postaci, bo często w seriach one ewoluują. Zobaczymy w którym kierunku pójdzie bohaterka Paragrafu 148.

Wypada kilka słów sklecić na temat tej książki. Nie wiem czemu kilka osób porównuje Zuzę Lewandowską do Chyłki. Przecież to są zupełnie inne postacie. Jeśli już to widziałbym tu żeńską odmianę Philipa Marlowea. W internecie krążą ostatnio informacje, że lada dzień ukaże się druga część. Wtedy będzie można się bardziej wypowiedzieć na temat postaci, bo często w seriach one...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Świetna i jeszcze raz świetna! To powieść dla lubiących mocne wrażenia! Polecam!

Świetna i jeszcze raz świetna! To powieść dla lubiących mocne wrażenia! Polecam!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

W połowie ubiegłego roku przeczytałem „UT” wtedy najnowszą powieść Jacka Ostrowskiego. Odczucia była bardzo pozytywne i dlatego ponownie sięgnąłem po najnowsze dziecko tego autora „Posiadłość w Portovenere”.
Akcja utworu rozgrywa się w Portovenere miejscowości o bardzo bogatej historii, a tak mało znanej w Polsce. To tu tworzył Byron i Wagner. Przypuszczalnie to tu powstał „Don Juan”, a może i „Frankenstein” Mery Shelley. Tu spotykali się poeci, pisarze, muzycy. Chwała Ostrowskiemu za to, że nam to przybliżył. Bo, kto tak naprawdę dziś o tym pamięta?
Wracając jednak do książki. Główna bohaterka Carla niespodziewanie przyjeżdża do wuja, który do momentu ich spotkania nie wie nic o istnieniu siostrzenicy. Początkowo ciężkie wzajemne relacje w miarę upływającego czasu nabierają zupełnie innego wymiaru. Akcja tak naprawdę kręci się wokół tajemniczych płyt, które na pierwszy rzut oka przypominają nagrobki. Jest w nich coś magicznego, bo ich bliskość wywołuje u wuja symptomy choroby umysłowej, a i z Carlą zaczynają się dziać dziwne rzeczy.
Powieść mnie zaskoczyła. Jest w niej mnóstwo symboliki, wymaga ciągłego skupienia, żeby zrozumieć intencje autora. Teoretycznie w książce nic się nie dzieje, bo senna atmosfera miasteczka udziela się i bohaterom. Niby nic, a jednak powoli zaczyna narastać napięcie. Atmosfera gęstnieje, bohaterowie zaczynają być coraz bardziej nerwowi, palą coraz więcej marihuany. Jestem pod dużym wrażeniem idealnego wyważenia klimatu. Genialna jest postać Pedra. W „UT” był Raul, w „Posiadłości w Portovenere” jest Pedro. Podobieństwo postaci jest duże. Pedro jest bardziej wyrazisty, tajemniczy, męski, ale i bardzo wrażliwy. Bardziej mi przypadł do gustu. Tak naprawdę trudno jest pisać o tej powieści. Autor niby nie odkrywa nic nowego, ale pokazuje ludzkie ułomności bardzo elegancko. To jedna z cech książek Ostrowskiego. One mają w sobie kulturę. Nie są wulgarne, nie ma w nich ostrych scen łóżkowych, nie ma brutalności. Autor potrafi pewne sprawy wyrazić inaczej i dojść do tego samego. W dzisiejszej literaturze, jak i filmie jest pełno przemocy, krew leje się strumieniami i wszystko po to, żeby wstrząsnąć czytelnikiem, czy widzem. Ostrowski potrafi wstrząsnąć i bez tego i za to mu chwała. Kiedyś w jakiejś recenzji napisałem, że Ostrowski to urodzony scenarzysta i po lekturze „Posiadłości w Portovenere” to podtrzymuję. Tę powieść się ogląda, nie czyta.

W połowie ubiegłego roku przeczytałem „UT” wtedy najnowszą powieść Jacka Ostrowskiego. Odczucia była bardzo pozytywne i dlatego ponownie sięgnąłem po najnowsze dziecko tego autora „Posiadłość w Portovenere”.
Akcja utworu rozgrywa się w Portovenere miejscowości o bardzo bogatej historii, a tak mało znanej w Polsce. To tu tworzył Byron i Wagner. Przypuszczalnie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Kilka dni temu skończyłem lekturę powieści autorstwa Jacka Ostrowskiego pt „UT”. Jednak zanim zabrałem się za skreślenie kilku słów na jej temat zerknąłem na inne recenzje. Nie ukrywam, że to jest niezła huśtawka opinii. Autorzy od zachwytu przechodzą do totalnej krytyki. Dziwne, są fachowcami, a jak skrajne bywają opinie. Co najciekawsze, wszyscy jednym głosem oświadczają, że od książki nie można się oderwać. Skoro nie można się od niej oderwać to, o co tu właściwie chodzi? Powieść wciąga, intryga kajdankami przykuwa czytelnika do siebie, czego więcej chcieć od tego gatunku książki? Języka? Język jest zwięzły, częściej spotykany w scenariuszach filmowych, niż w powieściach. Może tu jest pies pogrzebany? Nie każdy ma styczność ze scenariuszami, a to jest specyficzny język.
Niektórzy zarzucają autorowi, że porusza wiele spraw, ale później traktuje je po macoszemu. Tu będę bronił Ostrowskiego. Gdyby głębiej wczuł się w terroryzm, pedofilię, czy problemy środka Afryki nie utrzymałby głównego wątku, on by mu się rozmył a wtedy powieść byłaby nudna, nieciekawa. Nie każdy zwolennik tego typu prozy chce poznać szczegóły z księżowskiej alkowy, czy niuanse działalności lewackich bojówek. Ważne, że autor wspomina o zabójstwie premiera Włoch, o talidomidzie, bo młode pokolenie nic o tym nie wie. Ostrowski dobrze wie, że w dzisiejszych czasach jest Internet i tam można poszukać szczegółów.
Żeby oceniać książkę, musimy ją najpierw zakwalifikować do konkretnej grupy, nie można jej oceniać we wszystkich kategoriach jednocześnie. To tak, jakby „Zemstę” Fredry potraktować jako dramat szekspirowski. Powieść Ostrowskiego nie jest typową powieścią psychologiczną, jest świetną powieścią sensacyjną. Ma wartką akcję, świetną intrygę, czego więcej chcieć od tego rodzaju książki? Owszem, ma braki językowe, ale to wina korekty. Takie błędy zdarzają się w prawie każde książce idącej do korekty, redakcji w wydawnictwach. Od tego są konkretni ludzie, oni powinni wydłubać te rodzynki z ciasta.
Teraz kilka słów o moich wrażeniach. Nie będę omawiał treści powieści, bo to już omówiło mnóstwo recenzentów. Mankamenty? Pewnie, że są, jak w każdej książce. Jednak nie uznaję zarzutów w stylu „a dlaczego zrobił tak, a nie inaczej”, bo to jest wybór autora. On ma taką wizję i kropka. Taka krytyka jest krytyką w stylu „ na każdego znajdzie się kij”.
Moim zdaniem autor marnuje się jako pisarz. Ten człowiek jest stworzony do pisania scenariuszy. On tworzy scenę, później jest cięcie i następna. Proszę zwrócić uwagę na częste przeskoki z akcją. To właśnie zmyliło niejednego krytyka. Zarzucają Ostrowskiemu pewien chaos, ale to nie jest to. On to widzi okiem filmowca. Czytając powieść widziałem film. Nie ma tu typowego dla współczesnych scenariuszy „ Fade In” i „Fade out”, ale to są zapożyczenia z amerykańskiego kina. Dawniej, tu wspomnę „Potop” scenariusze wyglądały inaczej.
Wracając do powieści, książka jest dla ludzi z wyobraźnią. Wiele rzeczy jest niedopowiedzianych, ale to tylko dodaje smaczku, nie jest mankamentem. Po jej lekturze czuję jednak nieduży niedosyt. Wydaje mi się, że autor powinien przemyśleć pomysł napisania drugiej części. Jednak to wiąże się z dużym ryzykiem, w większości przypadków część druga jest gorsza od pierwszej. Jeśli się tego podejmie, to będzie to świadczyło o odwadze, ale jeśli nie będzie miał równie dobrego pomysłu, może być błędem.
Na koniec mam kilka uwag ogólnych. Według mojej skromnej osoby, powieść pt. „UT” powinna doczekać się ekranizacji, a sukces byłby murowany. W naszym kraju brakuje takich scenariuszy i szkoda, kiedy się marnują. Ostrowski mógłby swoimi zdolnościami wnieść dużo dobrego do polskiego filmu, bo według mnie nawet on sam nie wie, że siedzi na złotym jajku. Od bonzów naszego kina zależy, czy ktoś to jajko spod niego wyciągnie. Jeśli nie, to straci Ostrowski, a najbardziej my sami.
Andrzej Kielski

Kilka dni temu skończyłem lekturę powieści autorstwa Jacka Ostrowskiego pt „UT”. Jednak zanim zabrałem się za skreślenie kilku słów na jej temat zerknąłem na inne recenzje. Nie ukrywam, że to jest niezła huśtawka opinii. Autorzy od zachwytu przechodzą do totalnej krytyki. Dziwne, są fachowcami, a jak skrajne bywają opinie. Co najciekawsze, wszyscy jednym głosem oświadczają,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to