Żony ze Stepford

Okładka książki Żony ze Stepford
Ira Levin Wydawnictwo: Albatros Seria: Horror [Phantom Press] kryminał, sensacja, thriller
192 str. 3 godz. 12 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Seria:
Horror [Phantom Press]
Tytuł oryginału:
The Stepford Wives
Data wydania:
2026-05-06
Data 1. wyd. pol.:
1992-01-01
Data 1. wydania:
2002-07-23
Liczba stron:
192
Czas czytania
3 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383617985
Średnia ocen

                5,9 5,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Żony ze Stepford w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Żony ze Stepford

Średnia ocen
5,9 / 10
429 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
3342
2277

Na półkach:

" - Lubię obserwować kobiety przy pracy domowej.

- To trafił pan do właściwego miasteczka."



Chyba każdy wie o czym są Żony ze Stepford. Marzenie każdego faceta 👽

Oczywiście ze względu na to, że to jest klasyka czyta się to troszeczkę opornie, aczkolwiek fajny jest taki element niepokoju, który pomału się wkrada do tej opowieści oczywiście w stylu wtf?



"Wszystkie Żony ze Stepford były aktorkami z reklam, zadowolone z proszków, past do podłóg, preparatów do czyszczenia, szamponów i dezodorantów. Ładna aktorki z dużym biustem i małym móżdżkiem, grające nie przekonująco rolę podmiejskich gospodyń domowych.

Zbyt piękne żeby było prawdziwe. I kupa i siedział i uciekają"



Fajne jest też to, że z pułapu całkiem zwyczajnej normalności, nagle nie wiadomo kiedy, wszystko zaczyna pomalutku odwracać się do góry nogami i w pewnym momencie zdajesz sobie sprawę co tutaj się w ogóle stało?

Wjeżdżasz sobie do miasteczka jako normalna dziewczyna i obserwujesz wszystkie te idiotki obiektywnym okiem i myślisz sobie: co z nimi jest nie tak, a za 5 minut jesteś jedną z nich...

Oczywiście są różne dostępne ekranizacje: każdy może sobie wybrać dowolną do obejrzenia, która mu się będzie najbardziej podobała - ja uwielbiam wersję z 2004.

Polecam tą krótką fantastyczną opowieść oderwaną od rzeczywistości 😎

" - Lubię obserwować kobiety przy pracy domowej.

- To trafił pan do właściwego miasteczka."



Chyba każdy wie o czym są Żony ze Stepford. Marzenie każdego faceta 👽

Oczywiście ze względu na to, że to jest klasyka czyta się to troszeczkę opornie, aczkolwiek fajny jest taki element niepokoju, który pomału się wkrada do tej opowieści oczywiście w stylu wtf?



"Wszystkie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

926 użytkowników ma tytuł Żony ze Stepford na półkach głównych
  • 558
  • 363
  • 5
123 użytkowników ma tytuł Żony ze Stepford na półkach dodatkowych
  • 87
  • 10
  • 6
  • 6
  • 5
  • 5
  • 4

Inne książki autora

Ira Levin
Ira Levin
Amerykański pisarz, autor sztuk teatralnych i tekstów piosenek. Studiował na Uniwersytecie Nowojorskim, na kierunkach filozofia i filologia angielska. Pierwszą powieść, Pocałunek przed śmiercią, napisał w wieku 22 lat. Levin był pisarzem wszechstronnym; w jego dorobku są zarówno dreszczowce, jak i komedie. Najbardziej znaną powieścią Levina jest Dziecko Rosemary, horror opowiadający o satanizmie i okultyzmie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Nemesis Shaun Hutson
Nemesis
Shaun Hutson
Jedna wielka orgia makabry, przemocy i seksu. Ale co tam. Lubię takie książki. Świetna jest fabuła. Mroczne, nieetyczne eksperymenty, dzieci o morderczych skłonnościach to jest coś co w takich książkach zawsze cenie. Książka opowiada o małżeństwie któremu dwójka zwyrodnialców zamordowała córkę. Na małżeństwo spadają też inne kłopoty natury małżeńskiej. Ostatecznie wyprowadzają się oni do miejscowości Hinkston. Tam dzieją się dziwne rzeczy z dziećmi. Dzieciaki w miejscowości wykazują sadystyczne skłonności, malują makabryczne rysunki, torturują zwierzęta (sic!) itp. Jednak prawdziwy koszmar zaczyna się gdy Sue decyduje się podać dziwnemu zabiegowi sztucznego zapłodnienia. Akcja książki jest prowadzona w ciekawy sposób. Już na samym początku mamy pokazane jak wyglądały eksperymenty z przyśpieszaniem rozwoju embrionów, w latach 40 XX wieku. Sceny eksperymentów przeplatają się z czasami współczesnymi pokazującymi perypetie małżeństwa i scenami krwawych morderstw w Hinkston. Wszystkie wątki są prowadzone ciekawie, a zakończenia historii nie sposób przewidzieć. A końcówka, dynamiczna i pełna ciągłego napięcia jest genialna. Książka zawiera na prawdę dużą dawkę wszelkiej makabry, przemocy, wyuzdanego seksu. Czasami czułem się tym nieco przytłoczony, niemalże tak jak czytając twórczość Edwarda Lee. Nie jest to typowa B klasowa pulpa, gdzie choć pojawia się, przemoc i golizna to nawet jak się człowiek skrzywi, przy jakiejś scenie to i tak ma się banana na ustach. Całości bliżej do prozy ekstremalnej, niż do radosnej twórczości Smitha, czy innych mu podobnych. Żeby nie było tak różowo, a raczej czerwono :)Książka ma też wady. Czasem denerwują zachowania bohaterów. Ich działania bywają często głupie i podejmowane od czapy. Np. gdy mąż Susan próbuje dopaść na własną rękę mordercę ich dziecka. Rozumiem że gość nie jest żadnym detektywem, ani policjantem, ale do zlinczowania morderców i gwałcicieli swojej córki powinien się konkretnie przygotować. Zwłaszcza że gość wie że bandytów było dwóch. Logiczne zatem jest że wiedząc jak wygląda jeden z nich, to powinien próbować od razu wyśledzić tego drugiego psychopatę, a następnie przystąpić do działania. Zamiast tego facet gania po mieście, za niebezpiecznym zwyrodnialcem, aż ten wyląduje na torach. Genialna robota, nie? Ten wątek jest w całości durny i jak dla mnie można by go zastąpić go kolejnymi eksperymentami na Embrionach, lub scenami morderstw dokonywanymi przez dzieciaki w Hinkston. Ogólnie postać męża Susan jest maksymalnie durna i odpychająca. I to nie jest głupota która jest bynajmniej zabawna, jak w twórczości Smitha. Gdzie gburowaci, przerysowani, nierzadko durni bohaterowie byli fajni i pocieszni w tych swoich wyskokach. Tej postaci nie da się lubić za nic w świecie. O ile Susan da się jeszcze po ludzku zrozumieć, że po śmierci dziecka obsesyjnie pragnie mieć drugie. To jego zachowania nikt nie zrozumie nigdy i niech tak zostanie. Ogólnie świetna powieść grozy, z pogranicza horrory ekstremalnego i literatury klasy B. Kto lubi takie klimaty i ma silny żołądek będzie w niebo wzięty. Inni cóż... To książka nie dla nich. :)
Marcin Fryncko - awatar Marcin Fryncko
ocenił na 8 6 lat temu
Mnich William H. Hallahan
Mnich
William H. Hallahan
"- Widzicie przed sobą potęgę nienawiści - powiedział. I wyruszył sam do Edenu. Rozpoczął się bój między niebem a piekłem." "Mnich" to opowieść o wiecznej tułaczce i walce aniołów z demonami. Anioł Tytmoteusz musi tułać się po świecie dopóki rasa ludzka mu nie wybaczy. Jednak jednostek zdolnych do takiego wybaczania rodzi się niewiele, w dodatku sokolica Szatana zawsze jest szybsza od anioła i zabija wszystkie dzieci z purpurową aurą zanim jeszcze zaczną mówić... Nie do końca tego spodziewałam się po książce, ale finalny efekt wzbudził moją sympatię. Na wstępie przypomnę, że motyw aniołów i demonów jest jednym z moich ulubionych, nic więc dziwnego, że książka mnie wciągnęła. Bardzo spodobało mi się specyficzne przedstawienie Szatana - historia jaka go spotkała pokazuje go jako tego najbardziej pokrzywdzonego przez Boga i anioły. To on jest tym zdradzonym i to jemu chcemy kibicować przez większość książki. Przerażający, aczkolwiek kapitalny zabieg rzucający nowe światło na nauki kościoła. Przedłużeniem tej sztuczki jest nasze nastawienie do Tymoteusza. Ja na początku książki bardzo go nie lubiłam. Stopniowo jednak zyskiwał w moich oczach i pod koniec zaczęłam mu nawet kibicować. Bardzo lubię takie zmiany i ewolucję uczuć w książkach. Było jednak parę rzeczy, które mnie irytowały. Na przykład przeskoki w czasie, które były nagłe i ciężko było się zorientować co się zmieniło i ile główny bohater ma teraz lat. Poza tym stanowczo brakowało tu horroru. Było to mroczne fantasy, ale zdecydowanie nie czułam tu grozy. A szkoda. Zakończenie mnie zaskoczyło - było dziwne i niekonwencjonalne, pozostało otwarte, przez co można jedynie snuć domysły, co się wydarzyło i co będzie działo się dalej. Nie uważam tego jednak za minus - wszystko, co w książkach oryginalne zyskuje moje poparcie. Ogólnie rzecz biorąc polecam książkę fanom tego motywu oraz gatunku. Jeśli szukacie grozy, próżno szukać... Ale jak chcecie poczytać o potyczkach Nieba i Piekła - zachęcam do lektury!
Nietuzinkowy - awatar Nietuzinkowy
ocenił na 7 3 lata temu
Trzęsawisko Guy N. Smith
Trzęsawisko
Guy N. Smith
"Trzęsawisko" ma kiepskie recenzje nawet jak na Guy N. Smitha. Nadto to jedna z jego najwcześniejszych powieści, a sam Smith w swej "Writing Horror Fiction" postawił tezę (w jego wypadku zasadniczo słuszną), że Autor dojrzewa wraz z każdą kolejną napisaną książką, gdy i jego pomysły i warsztat nabierają stopniowo wyrazu. Biorąc powyższe zastrzeżenia pod uwagę, "Trzęsawisko" ("Sucking Pit") z 1975 roku nie jest takie najgorsze. Nie, no żeby było jasne, jest naprawdę bardzo, bardzo średnio, ale nie jest to całkowita katastrofa. Na początek oddam głos samemu Smithowi : "When I was a very small boy my grandfather used to take me for walks in Hopwas Wood most Sunday afternoons. During the war an enemy bomb (...) exploded on the edge of the wood, leaving a sizeable crater which filled up with water and then became covered in algae. It fascinated me but, concerned that I might one day venture there on my own, my grandfather told me that it was a bottomless pit and anybody who fell in there would never be seen again". Guy uznał opowieść dziadka za wystarczająco dobrą, by na jej podstawie napisać "Sucking Pit". W Lesie Hopwas jest mnóstwo tajemniczych, pełnych grozy miejsc. W zakątku zwanym Lasem Wisielców noca skrzypią sznury i słychać spadające gnijące ciała rojalistów powieszonych niegdyś przez wojska Cromwella. W innym miejscu - Garderobie Diabła, sam Szatan zwykł był, podobno, przybywać na ziemię. A już najgorszy jest Ssący Dół (w sumie nie dziwię się tłumaczce, że wybrała "Trzęsawisko"...) - mroczne, cuchnące bagno, obiekt kultu i cmentarzysko miejscowych grup cygańskich. Do leśniczego w Lesie Hopwas przybywa z cotygodniową wizytą bratanica. Znajduje ona konającego wuja i jego tajemniczą książeczkę - spis cygańckich czarów. Bijące z książeczko Zło opanowuje młode dziewczę - z miejsca przystepuje ona do sporządzenia Magicznego Napoju, a po jego spożyciu zmienia się w żądną seksu i krwi (no jeszcze by nie - toż to książka Guya N. Smitha!) cygańską czarownicę. Panna zaspokaja swe potrzeby szybkim aktem seksu i morderstwem, następnie (kolejna scena łóżkowa) rzuca swego chłopaka, uwodzi miejscowego bogacza, właściciela lasu i, w końcu, poznaje Wodza Cyganów. Razem z nim knują Chytry Plan, oczarowany temperamentem swej kochanki bogacz przepisze na nią własność całego lasu (wraz z Ssącym Dołem), tak by Cyganie mogli gromadzić się w Hopwas. Tymczasem porzucony chłopak nawiązuje znajomość (tak, błyskawicznie przerodzi się ona w romans) ze zdradzaną żoną właściciela. Zamiast cieszyć się swym uczuciem para postanawia śledzić swoich byłych - co prowadzi do pełnego przemocy, krwi i trupów finału nad brzegami Ssącego Dołu. Na plus wypada zaliczyć Smithowi nastrój - nocny, spowity snującymi się mgłami las, ponury, cuchnący Ssący Dół, do tego,mroczna cygańska magia. Zapewniona jest również odpowiednia dla puply dawka przemocy i seksu, a akcja żwawo mknie przed siebie. Irytującym problemem natomiast jest całkowity brak kierunku w którym rozwijać się miała fabuła - elementarnego sensu powieści. Każda, nawet najlichsza książka powinna opowiadać jakąś historię, mieć początek, środek i koniec, tymczasem "Trzęsawisko" jest, nawet na tle codziennej smithowej pulpowości, zaskakująco o niczym. PS. No i sam Ssący Dół ma w powieści znaczenie drugoplanowe. Z wysiłkiem, dodając stałe bonusy za nazwisko, za pulpowość i whatever else, oceniam "Sucking Pit" na 6/10.
Galfryd - awatar Galfryd
ocenił na 6 8 lat temu
Dziecko Rosemary Ira Levin
Dziecko Rosemary
Ira Levin
Jaką książkę z nutką dreszczyku ostatnio czytaliście? 🧛 Moje ostatnie wieczory upływały w towarzystwie "Dziecka Rosemary" Iry Levin i była to ciekawa przygoda. Młode małżeństwo, na które składa się duet Rosemary i Guya, wprowadza się do wymarzonego mieszkania w luksusowej kamienicy w Nowym Jorku, którą otacza mgła złej sławy. W niedługim czasie poznają sympatycznych starszych sąsiadów, Minnie i Romana Castevetów, którzy w krótkim czasie stają się nieodłącznym elementem ich życia. Gdy Rosemary zachodzi w ciążę, sąsiedzi mocno angażują się w pomoc swoim młodszym przyjaciołom. Szczególnie Minnie, która codziennie wpada z nową porcją witamin i dobrym słowem, kiedy Rosemary dręczy mnogość dylematów, koszmarów i dolegliwości. Rosemary zaczyna wątpić w czyste intencje sąsiadów i dzieli się swoimi obawami z mężem, który nie popiera coraz bardziej szalonych teorii żony, za to z tym większym zaangażowaniem wpada w wir nowych ról i propozycji w karierze aktorskiej. Czy Rosemary popada w histerię i obłęd czy jednak jej przypuszczenia są prawdziwe? Przyznam, że "Dziecko Rosemary" to powieść, która wciągnęła mnie od pierwszych stron, chociaż nie jest historią idealną. Lekki styl pisarski sprawia, że książki nie da się odłożyć, bohaterowie natomiast wzbudzają mnogość sprzecznych odczuć. Tytułowa Rosemary to postać, która czasem irytuje swoimi rozchwianymi poglądami, jak również podatnością na wpływy innych, przez co sprawia wrażenie infantylnej. Guy, mąż Rosemary, z kolei jawi się jako egocentryk skupiony wyłącznie na swoich priorytetach i rozwijającej się karierze aktora, mając Rosemary jako miły dodatek do swojego życiorysu, który może mu napędzić korzyści, które akurat będą mu odpowiadać. Mimo wszystko śledzenie tego krótkiego wycinka z ich rzeczywistości było dobrą rozrywką i z zainteresowaniem przyglądałam się rozwojowi zdarzeń. Pojawienie się ekscentrycznych i nachalnych sąsiadów dodaje historii osobliwości, nutki tajemniczości i poczucia osaczenia. Podobnie jak legendy krążące wokół samego budynku, w którym zamieszkało młode małżeństwo, a o których wspomina im ich najlepszy przyjaciel. Z biegiem czasu przybywa coraz więcej dziwnych zdarzeń i niepokojących zbiegów okoliczności, a tym samym samotność i bezsilność głównej bohaterki. W pewnej chwili sama zaczęłam wątpić czy teorie Rosemary są zgodne z prawdą czy raczej są wytworem jej umysłu zmęczonego komplikacjami, które pojawiły się w czasie ciąży. Wątpliwości piętrzą się z każdą stroną i powoli czuć narastające napięcie w pogoni za chęcią odkrycia prawdy i próby ustabilizowania rzeczywistości. Chociaż klimat grozy w moim odczuciu był niewielki, to uważam ten tytuł za udaną opowieść dopiętą na ostatni guzik. Ciekawa kreacja bohaterów i interesujące motywy, na czele z żądzą sławy, manipulacją i paranoją oraz wyznawcami sekty, to mieszanka, obok której trudno jest przejść obojętnie. Warto dopisać do listy!
Eweliteratura - awatar Eweliteratura
oceniła na 6 20 godzin temu
Księżyc James Herbert
Księżyc
James Herbert
Księżyc to nie tylko naturalny satelita Ziemi, to także mistyczny symbol. Był inspiracją dla wielu dzieł artystycznych, ale także zbrodni. Ten właśnie motyw wykorzystał James Herbert w swoim thrillerze pt. Księżyc. Jonathan Childes to nauczyciel informatyki na pewnej niewielkiej wyspie europejskiej. Wcześniej był wziętym administratorem sieci, człowiekiem twardo stąpającym po ziemi, ale po tym, jak jego psychiczne zdolności medium sprowadziły na niego kłopoty, zamieszkał na małej wyspie. Miał nadzieję, że zostanie zapomniany. W przeszłości pomógł policji w znalezieniu ofiar mordercy, przez co skupił na sobie wzrok ciekawskich ludzi. Ale Childes nie chciał tego daru, uważał go za przekleństwo. I gdy po trzech latach spokoju już myślał, że wszystko wróciło do normy, umiejętności parapsychiczne znów dały o sobie znać… Childes spojrzał w mrok, ale tym razem także mrok spojrzał na Childesa. Morderca również posiadał podobne umiejętności i był w stanie wytropić swojego mimowolnego obserwatora oraz jego najbliższych… Gra w chowanego Nie ma się co oszukiwać, książka pt. Księżyc, to nie jest jakieś wybitne arcydzieło. Natomiast spokojnie można ją zaliczyć do bardzo udanych. Przeczytałam ją teraz po raz trzeci i stwierdzam, że jak na książkę napisaną 36 lat temu nie zestarzała się jakoś specjalnie i nadal trzyma w napięciu. Herbert jest sprawnym pisarzem i umie w budowanie wiarygodnych postaci oraz stopniowe potęgowanie napięcia. Myślę, że Księżyc idealnie nada się jako dobra, choć niespecjalnie wymagająca rozrywka na jeden wieczór.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na 7 5 lat temu
Ring Kōji Suzuki
Ring
Kōji Suzuki
Pierwszy raz "Ring" czytałem jakieś 15 lat temu, wówczas pochłonąłem tę książkę błyskawicznie. Do "Ring" powróciłem po latach i ponownie wsiąkłem w świat wykreowany przez Koji'ego Suzuki. Książka jest o wiele bardziej rozbudowana i klimatyczna niż adaptacja filmowa (chyba, że weźmiemy też pod uwagę "Ringu 2" oraz "Ringu Zero", które uzupełniają elementy pominięte w pierwszym filmie). Suzuki zbudował naprawdę złożoną intrygę, która jak najbardziej przeraża (głównie za sprawą tajemniczości i powolnym "odkrywaniem kart"), ale przede wszystkim niesamowicie wciąga. Historia skupia się głównie na śledztwie prowadzonym przez dziennikarza Asakawę oraz jego przyjaciela wykładowcę Ryuji'ego, którzy próbują przełamać zagadkową klątwę. Suzuki bardzo umiejętnie buduje klimat, który z każdym krokiem naszych bohaterów coraz bardziej gęstnieje. O ile film Nakaty pędzi z akcją i za wszelką cenę chce wszystko zamknąć w 90 minutach, tak Suzuki prezentuje bardzo detaliczne śledztwo pełne rozterek głównego bohatera, trochę folkloru mieszającego się ze zjawisjami paranormalnymi. Wszystko toczy się w odpowiednim tempie, nie ma tutaj przestojów (bo nie ma na to czasu), nie ma mielizn. Książka Suzukiego to świetny horror, który miesza się z dramatem. Jeżeli lubicie film "Ringu" (czy też amerykański remake), to zachęcam sięgnąć po książkę, która sprawia, że na historię Sadako można spojrzeć zupełnie inaczej. Adaptacja filmowa po przeczytaniu książki wypada najwyżej przyzwoicie.
Est85 - awatar Est85
ocenił na 9 1 miesiąc temu
Odrodzony F. Paul Wilson
Odrodzony
F. Paul Wilson
Kontynuacja bestsellerowej „Twierdzy”, a tak naprawdę restart, początek nowej historii, z istotną zmianą tonacji; już nie ma wampirycznej opowieści o uwięzionym w karpackim zamku demonie, teraz pojawiają się kultyści i quasi sataniczne klimaty znane z „Dziecka Rosemary”. + W katastrofie samolotowej ginie bajecznie bogaty naukowiec, laureat nagrody Nobla z genetyki. Nieoczekiwanie jedynym spadkobiercą jego fortuny okazuje się pewien młody, początkujący autor powieści grozy (taki żarcik Wilsona). Wychował się on w rodzinie adopcyjnej, wszystko zatem wskazuje na to, że zmarły milioner był biologicznym ojcem pisarza. Mężczyzna wraz ze swą śliczną żoną wprowadza się do ogromnej posiadłości, odziedziczonej po naukowcu. Odnalazłszy w niej jego pamiętniki zaczyna je studiować w nadziei odnalezienia swej matki. To, co udało mu się odkryć wprawia go w ogromną depresję i konsternację; nie chce tego za nic zdradzić ukochanej żonie. Ta zwraca się po pomoc do ich wspólnego przyjaciela, katolickiego księdza. Tymczasem grupa (w zasadzie można napisać - sekta) fanatycznych katolików pod przewodem mnicha przybyłego z Francji poszukuje Antychrysta, który jakoby objawił się w Nowym Jorku. Wyczuwają jego obecność w okolicy posiadłości naukowca. Kiedy w brukowcu ukazuje się sensacyjny materiał na temat prawdziwego pochodzenia młodego pisarza, kultyści jego uznają za wcielenie Szatana. Rozpoczynają manifestacje pod bramą posesji…. + F. Paul Wilson tworząc swą sagę o Rasalomie efektownie wykorzystuje schematy i archetypy obecne w literaturze grozy. Po „draculicznej” opowieści o Wampirze („Twierdza”), tym razem sięga po inny klasyczny motyw - narodziny syna Szatana (znany przede wszystkim z „Dziecka Rosemary” Iry Levina i cyklu filmowego „Omen”). „Odrodzony” ani przez chwilę nie ucieka od porównań z „Dzieckiem Rosemary” - mało, Wilson od początku świadomie to ogrywa, parokrotnie wprost, „z nazwy” przywołując słynnego poprzednika. Akcja powieści toczy się w roku 1968, kiedy książka Levina była na szczytach list przebojów (i list sprzedaży). Bohater „Odrodzonego” marzy o powtórzeniu jej sukcesu, a jego redaktor wysyła do niego list z poradą, by „porzucić horror, bo to ślepy zaułek, a Levin jest tylko wyjątkiem, taką overnight sensation, która zaraz przeminie”. To udany żart Wilsona, zważywszy, że właśnie od „Dziecka Rosemary” rozpoczęła się trwająca ponad dwie dekady „złota era horroru”, która przyniosła gatunkowi mnóstwo wspaniałych tytułów (w tym „Twierdzę” samego Wilsona) a piszącym horrory autorom sławę i dobre pieniądze. Ale pal sześć gatunkowe żarciki - „Odrodzony” nawiązuje do Rosemary na poziomie samego głównego pomysłu. Podobnie jak w arcydziele Levina mamy do czynienia z rzekomym przybyciem do naszego świata Antychrysta, mającym oznaczać koniec czasów i upadek ludzkości. Wreszcie, szukając „rosemarowych” tropów nie sposób nie przywołać finału „Odrodzonego” Wilson tutaj po raz kolejny doskonale się bawi, praktycznie cytując zakończenie powieści odwracając je jednak o 180 stopni, bowiem o ile Rosemary ucieka przed mroczna sektą satanistów czczących jej dziecko, to Carol ucieka przez sektą… fanatycznych katotalibów planujych jego……aborcję (sic!). No ihaaaaa, przyznać trzeba, że to twist arcyostry - prawdziwa jazda na szklance ostra kpina z katolickiego antyaborcjonizmu. W ogóle dobrze ten finał wypadł, naprawdę dużo i energicznie się tutaj dzieje. Jest krwawo, ostro, z suspensem - a do tego świetna zabawa gatunkowa. Fajny, konieczny (to początek trylogii!) bad ending, efektowne granie na emocjach czytelników, zróżnicowane, wiarygodne motywacje bohaterów. Tym chętniej czeka się na kolejne powieści cyklu : „Odwet” i „Świat Mroku”. Do dobrych stron Odrodzonego należy sprawny, gładki styl narracji - doskonale warsztatowo napisana powieść bardzo dobrze się czyta. Postaci wykreowane są ciekawie, budzą sympatię i przyciągają uwagę czytelnika. Natomiast gorzej jest z akcją. Po prostu przez większość czasu niewiele się dzieje. Jest do tego stopnia blado, że, w pewnym momencie, żeby jakkolwiek ożywić fabułę autor wprowadza krwawą (acz mało sensowną ) bójkę uliczną. To generalnie mało - na szczęście wspomniany już znakomity finał sporo w końcowej ocenie „Odrodzonego” poprawia. Dobro i zło w człowieku, religijny fanatyzm, kultyści (! Ihaaa!), aspekty i wątpliwości moralne dotyczące aborcji - w sumie warto poznać „Odrodzonego” - lektura obowiązkowa dla tych, którzy szczególnie polubili „Twierdzę” i ciekawi są dalszego ciągu historii. PS. Okładka Steve Crispa jest śliczna, bardzo „złoto-erowa”, ale z czapy całkowicie, bez krzyny związku z fabułą powieści.
Galfryd - awatar Galfryd
ocenił na 6 4 lata temu
Egzorcysta William Peter Blatty
Egzorcysta
William Peter Blatty
Są historie, które od lat funkcjonują w popkulturze jako „te, których lepiej nie oglądać po zmroku”. I dla mnie właśnie takim tytułem od zawsze był „Egzorcysta” od Williama Petera Blatty’ego. Bo prawda jest taka: horrory filmowe nigdy nie były moją bajką. Z jednego, bardzo prostego powodu – ja po prostu… nie lubię się bać. A właściwie: boję się bać 😅 Muzyka, nagłe zwroty akcji, obrazy, których nie da się „odzobaczyć” – to zdecydowanie nie dla mnie. I dlatego nigdy nie obejrzałam ekranizacji „Egzorcysty”. I szczerze? Nadal nie zamierzam. Ale książka? To już zupełnie inna historia. Bo czytanie daje pewien komfort. Można zwolnić, można na chwilę odłożyć, można… ominąć fragment, który robi się zbyt intensywny. Strach działa tu inaczej – bardziej wyobrażeniowo, ciszej, ale momentami równie skutecznie. I właśnie z tej ciekawości sięgnęłam po wznowienie tej powieści. Chciałam wiedzieć, co tak naprawdę kryje się za legendą. I teraz już wiem jedno – niektórych scen naprawdę nie chciałabym zobaczyć na ekranie. Historia Chris MacNeil i jej córki Regan zaczyna się dość niewinnie. Dwunastoletnia dziewczynka, tabliczka ouija, kontakt z „Kapitanem Howdym”. A potem wszystko zaczyna się powoli wymykać spod kontroli. Dziwne zjawiska, zmiany w zachowaniu, coś, czego nie potrafią wyjaśnić lekarze. I tu pojawia się to, co w tej książce działa najlepiej. To narastające poczucie niepokoju. To moment, w którym racjonalne wyjaśnienia przestają wystarczać. To bezsilność – matki, lekarzy, ludzi, którzy próbują znaleźć odpowiedź tam, gdzie jej nie ma. Motyw kryzysu wiary, który przechodzi ojciec Karras, też wypada bardzo dobrze. To nie jest tylko historia o opętaniu. To też opowieść o zwątpieniu, o granicach ludzkiego rozumienia i o tym, jak trudno uwierzyć w coś, co kompletnie nie mieści się w znanym nam świecie. Ale… nie będę udawać, że to była książka idealna. Bo dla mnie była bardzo nierówna. Są fragmenty naprawdę mocne, niepokojące, momentami wręcz trudne do czytania. Takie, które zostają w głowie i budują klimat grozy, z którego ta historia słynie. Ale obok nich są też długie partie, które zwyczajnie mnie wynudziły. Dużo tu medycznych analiz, rozmów, opisów, które spowalniają akcję. I choć rozumiem, że to miało budować wiarygodność całej sytuacji, to momentami miałam wrażenie, że napięcie po prostu siada. To nie jest horror, który cały czas trzyma w napięciu. To raczej historia, która falami buduje atmosferę – raz przyspiesza, raz zwalnia, czasem aż za bardzo. Czy było warto? Tak. Bo to książka, którą warto znać – choćby ze względu na jej kultowy status i wpływ na popkulturę. I mimo tych dłużyzn, mimo momentów znużenia, to doświadczenie było… ciekawe. Ale czy sięgnę po film? Absolutnie nie 😅 „Egzorcysta” to historia, która udowadnia, że największy strach rodzi się gdzieś pomiędzy wiarą a zwątpieniem. I że czasem wyobraźnia działa mocniej niż obraz. A ja zdecydowanie wolę, kiedy to ja decyduję, jak bardzo chcę się bać.
dorotbook - awatar dorotbook
ocenił na 7 6 dni temu

Cytaty z książki Żony ze Stepford

Więcej
Ira Levin Żony ze Stepford Zobacz więcej
Więcej