Zjazdy są najgorsze

Okładka książki Zjazdy są najgorsze
Mariana Enríquez Wydawnictwo: Wydawnictwo Echa horror
256 str. 4 godz. 16 min.
Kategoria:
horror
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Bajar es lo peor
Data wydania:
2025-10-15
Data 1. wyd. pol.:
2025-10-15
Data 1. wydania:
2022-01-01
Liczba stron:
256
Czas czytania
4 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380158894
Tłumacz:
Katarzyna Okrasko
Średnia ocen

                6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zjazdy są najgorsze w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Zjazdy są najgorsze

Średnia ocen
6,6 / 10
34 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
453
417

Na półkach:

Taki tam przeciętniak. Widać tu zalążki talentu Enriquez, a także jej ulubioną gotycką tematykę, ale efekt jest bardziej kiczowaty, niż straszny (w kontraście do jej opowiadań, które często wykorzystują podobne konwencje, ale są autentycznie niepokojące); jest tu więcej obrzydlistw niż czegokolwiek innego. Najbardziej podobały mi się fragmenty z widmami nawiedzającymi Narvala - były najbardziej surowe i brudne, w typowym dla autorki stylu, a jednocześnie pozbawione melodramatyzmu reszty powieści. Niestety, autorka popełnia też bezwstydną zbrodnię marnowania postaci z potencjałem, przez co ostatecznie Carolina, Mauri, Juani czy matka Facunda pozostają pozbawionymi sensu dodatkami, które nie wnoszą nic do powieści i marnują przeznaczony dla nich czas, który mógłby zostać spożytkowany znacznie lepiej. Kolejną wadą jest z kolei fetysz autorki (i wynikająca z niego mizoginia, której udało jej się pozbyć do czasów jej opowiadań), choć jak na ironię czuje się go tutaj mniej niż w "Naszej części nocy".

Podsumowując - Enriquez o wiele lepiej radzi sobie w krótkim formacie i kiedy pisze o kobietach.

Taki tam przeciętniak. Widać tu zalążki talentu Enriquez, a także jej ulubioną gotycką tematykę, ale efekt jest bardziej kiczowaty, niż straszny (w kontraście do jej opowiadań, które często wykorzystują podobne konwencje, ale są autentycznie niepokojące); jest tu więcej obrzydlistw niż czegokolwiek innego. Najbardziej podobały mi się fragmenty z widmami nawiedzającymi...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

182 użytkowników ma tytuł Zjazdy są najgorsze na półkach głównych
  • 148
  • 34
23 użytkowników ma tytuł Zjazdy są najgorsze na półkach dodatkowych
  • 9
  • 5
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Of the Flesh Bridget Collins, Mariana Enríquez, Michel Faber, Lewis Hancox, Emilia Hart, Ainslie Hogarth, Irenosen Okojie, Lionel Shriver, James Smythe, Lavie Tidhar, Francine Toon, Evie Wyld, Louisa Young
Ocena 5,3
Of the Flesh Bridget Collins, Mariana Enríquez, Michel Faber, Lewis Hancox, Emilia Hart, Ainslie Hogarth, Irenosen Okojie, Lionel Shriver, James Smythe, Lavie Tidhar, Francine Toon, Evie Wyld, Louisa Young
Mariana Enríquez
Mariana Enríquez
Argentyńska pisarka i dziennikarka. Urodzona w Buenos Aires w 1973 roku uznawana jest za jedną z najważniejszych latynoamerykańskich autorek. Debiutowała w 1995 roku. Jej opowiadania ukazywały się w antologiach i czasopismach na całym świecie. Wydany w 2016 roku tom opowiadań "To, co utraciłyśmy w ogniu" wdarł się na listy bestsellerów w Argentynie i Hiszpanii. Od tamtej pory został przetłumaczony na trzydzieści języków. Jej powieść "Nasza część nocy" zdobyła jedną z najważniejszych nagród literackich w świecie hiszpańskojęzycznej literatury, Premio Herralde de Novela, a w 2021 r. znalazła się w finale Międzynarodowej Nagrody Bookera za zbiór opowiadań "Niebezpieczeństwa palenia w łóżku".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Czarownictwo dla zbłąkanych dziewcząt Grady Hendrix
Czarownictwo dla zbłąkanych dziewcząt
Grady Hendrix
Co to była za książka… Słyszałam o niej wcześniej sporo dobrego, ale totalnie nie byłam gotowa na to, jak bardzo mnie pozamiata. Pierwszy raz mam wrażenie, że to nie ja skończyłam książkę - tylko ona skończyła mnie. I najgorsze (albo najlepsze) jest to, że bardzo trudno powiedzieć, o czym ona właściwie jest. Bo niby o czarownictwie - ale wcale nie do końca. O dziewczynach - zdecydowanie. O samotności, strachu, niesprawiedliwości, gniewie… o rzeczach, które bolą głęboko, pod skórą. To jedna z tych historii, które nie tyle się czyta, co przeżywa. Akcja dzieje się w latach 70., w przytułku dla nieletnich dziewcząt w ciąży. Takim miejscu, do którego trafia się nie dlatego, że się chce - tylko dlatego, że “tak trzeba”. Bo wstyd. Bo hańba. Bo sąsiedzi. Dziewczyny rodzą dzieci, które są im odbierane, a one same nie mają nic do powiedzenia. Zero kontroli, zero wsparcia, zero człowieczeństwa. Poznajemy nastoletnią Nevę. I razem z nią trafiamy do świata, w którym dorosłym wolno wszystko, a dziewczynom… właściwie nic. I wtedy pojawia się czarownictwo. Nie jako jakiś bajkowy dodatek, tylko jako coś, co daje im namiastkę sprawczości. W końcu mogą coś zrobić. W końcu mogą oddać. W końcu mogą przestać być tylko ofiarami. Tylko że - jak to zwykle bywa - wszystko ma swoją cenę. Ta książka jest bolesna. Naprawdę bolesna. Kibicowałam tym dziewczynom przez cały czas, rozumiałam ich wściekłość i razem z nimi nienawidziłam świata, który je w to wszystko wepchnął. I to jest chyba jej największa siła - ona sprawia, że czujesz. Nawet jeśli nie do końca chcesz. Grady Hendrix stworzył historię, która jest jednocześnie mroczna i… w dziwny sposób pokrzepiająca. O kobiecej wściekłości, traumie i tej pierwotnej potrzebie bliskości i miłości, która potrafi być silniejsza niż wszystko inne. I naprawdę chciałabym móc dać jej więcej niż 5/5. Ale niestety - skala nie przewidziała takiej opcji. Ocena: 5/5 ⭐️
agatkarecenzuje - awatar agatkarecenzuje
ocenił na 10 1 dzień temu
Łabędź i nietoperz Keigo Higashino
Łabędź i nietoperz
Keigo Higashino
Tak jak w przypadku poprzednich powieści autora, tak i tutaj Keigo Higashino nie zadowala się klasyczną formą kryminału. Autor nieustająco bawi się z oczekiwaniami czytelnika i utartymi schematami. Poprzednio wiedzieliśmy kto zabił, a nie wiedzieliśmy jak, kolejnym razem wiedzieliśmy kto, a nie wiedzieliśmy dlaczego. Tym razem wiemy kto - ale czy na pewno? Do tego dochodzi nietypowy duet detektywów amatorów - córka ofiary i syn sprawcy, który to wątek stanowi moim zdaniem najjaśniejszy punkt powieści. Jest on wprowadzany stopniowo, bez pośpiechu, co nadaje całości realnego charakteru. Gdyby ta dwójka bohaterów od razu bez żadnego wahania zaczęła ze sobą współpracować, ciężko byłoby czytelnikowi uwierzyć w taką narrację. A tak mamy bardzo ciekawie zarysowana relację, powoli rozwijająca się z rozdziału na rozdział. Mocną stroną powieści Keigo Higashino jest także język i sposób prowadzenia narracji. Jest w tym także spora zasługa świetnego tłumaczenia. Książka wciąga od samego początku. Jak już raz wejdziecie w świat wykreowany przez autora, nie oderwiecie się do ostatniej strony. Z aspektów, które mogą nieco wpłynąć na zaangażowanie czytelnika to nierówne tempo akcji, które jest niewątpliwie związane z eksperymentalnym podejściem autora do formy kryminału. Dość wcześnie na przestrzeni książki łapiemy pierwszego podejrzanego, więc od razu wskakujemy na najwyższe obroty. Potem jednak, zanim zaczniemy podawać w wątpliwość obecne rozwiązanie zagadki, akcja na jakiś czas zwalnia, zanim znowu zacznie przyspieszać, co może powodować lekkie znużenie środkową częścią książki. Im dalej jednak brniemy w fabułę, tym więcej odkrywamy nieścisłości w zeznaniach domniemanego sprawcy i coraz bardziej rośnie w czytelniku niecierpliwość i chęć poznania prawdziwego rozwiązania. Co do samego zakończenia, myślę, że znajdą się wśród czytelników zarówno jego zwolennicy, jak i przeciwnicy. Moim zdaniem jest ono nieco słabsze, niż w przypadku ‘Podejrzanego X’, ale o niebo lepsze, niż w ‘Złej woli’. Wszystko rozbija się o jego wiarygodność i satysfakcję czytelnika w momencie odkrycia sprawcy. Dla mnie było ono wystarczająco satysfakcjonujące, może lekko naciągane, ale byłam w stanie przymknąć na to oko. Po ‘Podejrzanym X’, jest to moja druga ulubiona powieść autora. Na półce czeka na mnie jeszcze ‘Rok zemsty’. Nie mogę doczekać się lektury tej i kolejnych powieści autora! więcej recenzji na IG: @asia_o_azji
a_hehe - awatar a_hehe
ocenił na 8 2 dni temu
Krzyk Tokuro Nukui
Krzyk
Tokuro Nukui
Czytając tę książkę w głowie chodziło mi pytanie jak wiele trzeba aby człowiek mógł kogoś zabić. Oczywiście każda normalna osoba powie, że nigdy by tego nie zrobiła. Problem w tym, że życie jest pełne ponurych niespodzianek i czasem nie mamy na to wpływu. Kierowca samochodu lub pociągu nie zawsze ma wpływ na to kiedy ktoś skoczy mu pod koła i chociaż w takiej sytuacji społeczeństwo nie widzi w nim winy, to nie wiemy co dzieje się w głowie samego kierowcy. Podobna sytuacja może się zdarzyć gdy chcemy komuś pomóc. Widzimy napaść i reagujemy instynktownie odrzucając napastnika, ale nie sposób przewidzieć czy kiedy go odrzucimy ten nagle nie uderzy głową w krawężnik lub w okoliczny kamień. Znów formalnie społeczeństwo nas nie potępi, ale ciężko powiedzieć jak sami na to zareagujemy. Co jednak dzieje się z kimś kto znajduje szczęście i w jednej chwili je traci? Kiedy ktoś się zakocha, zakłada rodzinę i wszystko idzie idealnie ciężko sobie wyobrazić nieszczęście. Nie można go jednak wykluczyć. Możemy wrócić do domu, który kochamy, a w jego wnętrzu znaleźć koszmar. To tworzy oczywiście w człowieku bolesną ranę, ale taką, której nie sposób wyleczyć w zwykły sposób. Nie pomoże tu żadne lekarstwo ani bandaż. Tylko przysłowiowy czas być może zaleczy ranę, ale czy na pewno? Człowiek w takiej sytuacji może popaść w gniew lub rozpacz, a oba uczucia bywają niebezpieczne. Gniew najpewniej będzie chciał ukarania sprawcy, co jest naturalne. Problem w tym, że nawet kiedy już dokonamy jedynej słusznej sprawiedliwości uświadamiamy sobie utratę celu. Szczęście nie wróci w ten sposób, a jedyne co może się pojawić, to krótka satysfakcja. Jeśli jednak sprawca zostaje niezłapany to gniew spada na wszystkich innych. Winna staje się policja, która wciąż nie złapała sprawcy i każdy bliski, który nie był w stanie obronić naszego szczęścia. Wszystko byle znaleźć winnego naszych nieszczęść. Sytuacja w książce bardzo mi się z tym kojarzyła. Widzimy tu człowieka, którego prześladuje ból, którego nic nie jest w stanie złagodzić. Nie ma lekarstw ani nikogo bliskiego aby mu ulżyć. Taki człowiek może popaść w załamanie lub próbować szukać miejsca gdzie ktoś go zrozumie. Nie jest dziwne, że jego kroki kierują go ku religii. Często nawet ludzie pozbawieni wiary idą ku niej kiedy nie wiedzą już co zrobić. Chodzi tu najpewniej o poczucie wspólnoty, której zaczyna coraz bardziej brakować. Niestety problem w tym, że często tacy ludzie są wykorzystywani, a ich ból jest dobrym źródłem finansowym. Nie każda religia ma to na celu, ale niestety w tym wypadku stało się jak stało. Problemem jednak staje się kiedy nowa religia tworzy w tym człowieku nierealną wiarę, a on zaczyna w nią wierzyć. Racjonalna osoba zda sobie sprawę, że to co próbuje osiągnąć mężczyzna jest nierealne, ale nie patrzymy tu z perspektywy normalnej osoby, a człowieka załamanego, który uwierzył w kłamstwa, bo te wydały się zwrócić mu nadzieję. Problem w tym, że jest tak zaślepiony osiągnięciem celu, że nawet nie zdaje sobie sprawy jak okrutną zbrodnie popełnia i ile bólu zadaje w ten sposób innym. W ten sposób widzimy książkę z dwóch perspektyw. Jedna należy do człowieka, który wierzy w coś nierealnego i jest gotowy na wszystko aby to osiągnąć, a z drugiej mamy naturalnie policje próbującą go zatrzymać. Jednak czy tak jest faktycznie? Twórca dawał pewne podpowiedzi o to kim jest sprawca, ale celowo unikał jego nazwiska i pewnie dlatego zawsze w jego fragmentach wszyscy mówią do niego pan. Mnie za to wciąż zastanawiało skąd miał takie pokłady finansowe, że nie pracując był w stanie płacić tak wiele sekcie i przy tym stać go było na wiele innych rzeczy. Gdybym się na tym skupił bardziej być może łatwiej bym się domyślił prawdy. Powiem szczerze, że początkowo planowałem dać ocenę 7, ale właśnie to zakończenie książki mnie kompletnie zamurowało i dlatego podniosłem ocenę. To była naprawdę ciekawa historia, która nakłoniła mnie do wielu przemyśleń, ale jednocześnie wiem, że nie na każdego tak musi podziałać.
Magus - awatar Magus
ocenił na 8 6 dni temu
Dałem ci oczy, a ty spojrzałaś w ciemność Irene Solà
Dałem ci oczy, a ty spojrzałaś w ciemność
Irene Solà
Cóż za bogata powieść — właściwie we wszystkim. W barokowym języku, pełnym kwiecistych porównań, w historii o kobietach z katalońskiej rodziny, a także w samej formie narracji, przypominającej strumień świadomości. Na niespełna dwustu stronach autorce udało się zmieścić gęstą, duszną atmosferę, przesiąkniętą katalońskimi legendami i baśniami. W efekcie powstała saga rodzinna inna niż wszystkie — pełna mroku i cierpienia, gdzie granice między tym, co realne, a tym, co nadprzyrodzone, zacierają się z niepokojącą łatwością. Akcja rozpoczyna się od z pozoru zwyczajnego pragnienia — chęci posiadania męża przez jedną z bohaterek. Joana prosi o to Boga, lecz gdy ten pozostaje głuchy na jej modlitwy, za namową wiejskiej czarownicy zwraca się do Tego Drugiego. Po osobliwym obrzędzie i zawarciu paktu otrzymuje towarzysza, którego z czasem nawet zaczyna kochać. Jednak Demon — jak to Demon — żąda zapłaty. Najlepiej duszy. Gdy przychodzi moment rozliczenia, Joana zrywa umowę, twierdząc — nie bez racji — że otrzymała towar wybrakowany. Nie przypuszcza jednak, że jej decyzja odbije się echem i zawiśnie jak fatum nad jej potomkiniami oraz całą rodziną. To proza niezwykle metafizyczna i piękna, choć momentami brutalna. Można by ją zaliczyć do realizmu magicznego, ale w gruncie rzeczy wymyka się prostym klasyfikacjom i gatunkowym ramom. Czytając, miałem poczucie obcowania z czymś wyjątkowym — fascynującym, ale też wymagającym. Szczególnie urzekło mnie to, że jest to przede wszystkim opowieść o kobietach. Pierwiastek żeński nadaje tej historii głębi i wiarygodności, jakby to właśnie on najlepiej współgrał z obecnymi tu elementami niesamowitości. Bo znajdziemy tu wszystko: magię, tajemnicę, zaświaty, duchy dręczące żywych — a czasem nawet sytuacje, w których role się odwracają. No i jest Demon, który upomina się o swoje i przypomina, że z pewnymi siłami lepiej nie igrać. Na koniec warto wspomnieć o okładce — mrocznej, intensywnej, doskonale oddającej klimat tej historii i jej ludowy, niemal pierwotny charakter. Do tego dochodzi tytuł — najlepszy, jaki można było wymyślić dla takiej opowieści. Całość robi piorunujące wrażenie i zdecydowanie zasługuje na uwagę. Polecam.
jackspear217 - awatar jackspear217
ocenił na 8 17 dni temu
Pieśni łaciatych krów Łukasz Staniszewski
Pieśni łaciatych krów
Łukasz Staniszewski
Różne bywały końce świata, ale ten na warmińskiej ziemi zapowiadają niosące się po polach smętne krowie pieśni. Łukasz Staniszewski mitologizuje Warmię, jako chłopską krainę z pogranicza snu i jawy. Z jednej strony mamy trzeźwo (lub po wizycie w młynie wręcz przeciwnie) myślących gospodarzy ze wsi Skowycze przywiązanych do ciężkiej pracy, z drugiej świat pełen zabobonów, dyduków, diabłów i Jajożera co porywa dzieci. Miejscowy proboszcz Pieczonka marzy o rządzie nad duszami i o atłasowych butach ze złotą nitką. Racjonalistą jest wypoczywający we wsi lekarz Piechowicz, a czarami zajmuje się mieszkająca w lesie Baba. Jednak to na najbogatszym we wsi gospodarzu Bernardzie Wittenie spocznie odpowiedzialność za uratowanie tego mitologicznego świata przed nadchodzącą apokaliptyczną suszą. Witten wcale się nie garnie do roli zbawcy. Wręcz przeciwnie, wszystko i wszystkich ma głęboko w zakamarkach ujścia jelita grubego. On kocha tylko swoje łaciate krowy i dla nich jest gotów zrobić naprawdę wszystko. Bardzo mi się podobał początek książki. Zachwycił mnie ten świat z baśni osadzony w nieokreślonym czasie. Jednak apokaliptyczny chaos rwał całą dotychczasową narrację w strzępki z których trudno mi było poskładać ostateczny sens. Wierzę jednak w misję Bernarda Wittena czyniącego dobro ze złych skłonności. Zawsze to jakieś przesłanie.
Pan Książka - awatar Pan Książka
oceniła na 8 2 dni temu
Opowieści niesamowite z języka japońskiego Kenzaburō Ōe
Opowieści niesamowite z języka japońskiego
Kenzaburō Ōe Yasunari Kawabata Kōbō Abe Yukio Mishima Jun'ichirō Tanizaki Ryūnosuke Akutagawa Kyōka Izumi Atsushi Nakajima Edogawa Ranpo Yumiko Kurahashi
Opowieści niesamowite, opowieści o duchach mają w Japonii bardzo długą tradycję. W wierzeniach shinto, religii w zasadzie animistycznej, ożywiony jest cały świat przyrody, swoje duchy mają góry, drzewa, skały, źródełka. Demonem stać się może każdy, którego spotka śmierć nagła i gwałtowna, kto umarł nie pogodzony ze sobą. Wierzenia te wypełniają niezliczone opowieści ludowe, baśnie dla dzieci, sztuki no i kabuki, wczesne manga i wiele filmów. Do najbardziej znanych zresztą utworów literackich opartych o niesamowite wierzenia należą nowele – cudzoziemca, Lafcadio Hearna w zbiorze „Kwaidan”. Stał się on naturalizowanych Japończykiem, a jego prace uchodzą za wzór japońskiej powieści grozy opartej na wierzeniach ludowych. Autorzy zbioru opowiadań wydanych przez PIW poszli w inna stronę. Prawie nie ma tu folkloru, a ludowe postaci, takie jak lisy czy tanuki (jenoty) robiące ludziom złośliwe i okrutne figle, tu pojawiają się w postaci mocno przetworzonej. Toteż zbiór powinno się nazwać jakoś inaczej, opowieści z pogranicza snu i jawy, opowieści o różnych stadiach obłędu, opowiadania detektywistyczne, historie odległe od rzeczywistości, surrealistyczne, oniryczne, zwariowane. Ale nie niesamowite. Opowieść niesamowita z natury swojej musi budzić strach, ocierać się o horror. Tego horroru nie sposób w nich dostrzec. Kryteria gatunku spełnia więc tylko kilka najlepszych historii. Przede wszystkim Akutagawa Ryunosuke – „Piekieł wizerunek niezwykły” czy „Niezwykłe spotkanie” czy Tanizaki Jun’ichiro – „Tatuaż”, „Szkaradne oblicze”, a nawet poniekąd „Królestwo w miniaturze”. I te opowiadania są najlepsze, najciekawsze, najbardziej sieją grozę. Inne opowieści, mimo że napisane przez znakomitych autorów, nawet noblistów, co tu dużo mówić – są takie sobie. Lepsze czy gorsze, ale bez suspensu. A suspens w opowieści niesamowitej musi być.
Ewa Szulc - awatar Ewa Szulc
ocenił na 6 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Zjazdy są najgorsze

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Zjazdy są najgorsze