Żertwy
- Kategoria:
- poezja
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2024-11-18
- Data 1. wyd. pol.:
- 2024-11-18
- Liczba stron:
- 40
- Czas czytania
- 40 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788368310016
- Inne
W drugim tomie poetyckim Antonina Tosiek rozpisuje na wiersze całe spektrum trosk: od tej „na wysokości” (jak ironizuje w tytule jednego z utworów), przez różne poziomy systemów opiekuńczych oraz sploty niepokojów ekonomicznych, społecznych i politycznych, po konkretne czynności pielęgnacyjne cierpliwie spełniane „na niskości”: tam, gdzie zawodzi fizjologia, niedomaga ciało, wkrada się śmierć. Podmiotka tych wierszy trwa przy bliskich chorych, próbuje pogodzić się z ich odchodzeniem, ale jej uważne spojrzenie obejmuje też osoby krzywdzone, marginalizowane, poddawane systemowej i jednostkowej przemocy. Tosiek nie popada jednak ani w ton bezradnego lamentu, ani w pięknoduchowskie współodczuwanie: zmęczona bohaterka „żertw” pozwala sobie często na silniejsze, często nieakceptowane społecznie (zwłaszcza u kobiet) afekty – wściekłość, odrazę, sarkazm – dzięki czemu udaje się jej ostatecznie zatroszczyć o samą siebie, nie kończyć w roli ani męczennicy, ani ofiary.
Kup Żertwy w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Żertwy
Poznaj innych czytelników
100 użytkowników ma tytuł Żertwy na półkach głównych- Przeczytane 64
- Chcę przeczytać 34
- Teraz czytam 2
- Poezja 9
- 2025 8
- Posiadam 5
- 2024 3
- Ebook 2
- Literatura polska 2
- Polska 1
Tagi i tematy do książki Żertwy
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Żertwy
portret z tatą
plecy calusieńkie w pokruszonym
baranku z pastelozy
gierkowskiego bloku
pudrowe pręgi kręgosłupów
oddajemy ciężar kucamy
spomiędzy kostek
przekwitłe mlecze
on częstuje mnie papierosem.
Opinia
„Żertwa” – całopalna ofiara ze zwierząt, u dawnych Słowian składana w rytualnej ceremonii przez żercę dla przebłagania bóstwa. W warcabach – poświęcenie pionka dla późniejszych korzyści. W szerszym znaczeniu – każda ofiara, również ta złożona z siebie.
I tak powyższa definicja z impetem wrzuca nas, kompletnie na to niegotowych, w problematykę poetyckiej metafory i w bardzo intymne zwierzenia (tak się tylko domyślam) Antoniny Tosiek. Starość, choroba, potrzeba opieki i konieczność zaopiekowania się, przy tym całkowite osamotnienie i brak pomocy systemowej ze strony państwa, ułomność, bieda, brzydota i wszystko co się z tym wiąże. To poezja niełatwa, nie mówi niczego wprost, nie epatuje czułością, nie zaklina rzeczywistości, ale jest jak ona – brutalna, niekiedy cyniczna, nie szczędząca nam szpetoty i smrodliwych wyziewów, denerwującej często bezradności, ułomności starczego ciała i błądzącego w alzheimerowskich mgłach umysłu. Bardzo zarazem w tym wszystkim ludzka. Człowiek nie jest tu bohaterem, a zaledwie słabo zdającym egzamin uczniem. Nikt go na takie trudne tematy nie przygotował, nie udzielił korepetycji, nie wpisał na praktyki. Nikt też nie da drugiej szansy. Egzaminu poprawkowego nie będzie. Więc drżymy, ucząc się, robiąc wszystko po raz pierwszy, z oporem buntującego się ciała i umysłu, oburzonego brakiem estetyki, bezpośredniością zetknięcia z „przykrym zapachem rozkładu”, z „workiem na tłuszcz i kości”.
AntoninaTosiek szuka nowych sposobów przedstawienia w poezji prozy życia tak, by nie popaść w banał, nie zagubić prostoty prastarych prawd, wręcz przeciwnie – pokazuje ich odwieczne trwanie, w poprzek czasu i oporu świata, sięgając do wątków mitycznych i biblijnych. Starość jest tym, co nieuchronnie nadejdzie, z czym musi zmierzyć się zarówno ten, kto będzie wymagał pielęgnacji, jak i ten, który winien jest, moralnie, prawnie i zwyczajowo, opiekę tę zapewnić. Żertwa, karma, życie. Chcemy być dobrzy, szlachetni, mówimy o naszym oddaniu, pamiętamy matczyne, ciepłe dłonie i bezpieczeństwo ojcowskich kolan. Rzeczywistość mówi jednak: sprawdzam.
„śnił ci się wers o trosce,
salonowych siostrzyczkach,
kawiorowych braciszkach,
patrzących w wiersz,
zakrywających oko kamery,
a na uwięzi tylko proste słowa:
przejścia podziemne, żarówki,
mydliny i kurz”
I tak codziennie, od rana do wieczora i od wieczora do rana. Zmęczenie. Poświęcenie prywatności. Codzienne trwanie z termometrem i pampersem, z tą samą odpowiedzią na powtarzające się pytania. Dziesięć kroków na osiem, szerokość i długość pokoju, wystarczy,
{…) smugi jak
Oznaczenie trasy łóżko-umywalka”.
Jest tu szczerość, bolesna i wstydliwa. Świadomość niejednej porażki, stania pod drzwiami, byle później, jeszcze trochę…My rozumiemy. Każdy, kto zaznał potwierdzi, że:
„Wina jest jak pestka
z ostrawym ogonkiem,
ssiesz, aż cię kaleczy,
ssiesz, żeby nie krzyknąć”.
Twoje myśli tak nieprawomyślne, twoje ciało spięte, zbite w bolesną kulę cierpienia i niechęci. Przekonujesz się o rzeczy strasznej i niestety prawdziwej, iż „ulga jest najstraszniejszym z uczuć”, którego się jednak nie wyprzesz, przynajmniej przed sobą. Widzimy całą masę sprzeczności, które składają się na skomplikowane osobiste relacje. Rodzic i dziecko w pewnym momencie życia po prostu zamieniają się miejscami i uczą się nowych ról:
„pomyśl jakie to dziwne
bać się gestów własnych rąk”.
To wiersze oszczędne, skromne, nie rozbuchane, lecz jakby skostniałe z chłodu, schowane do wewnątrz, wstydliwe. Nie opiewają, jak to zwykle poezja, wiosennej bujności, strzelistych kobiecych piersi i wrzących od uczuć pocałunków. Jeśli jest gorączka, to tylko taka, by ze wszystkim zdążyć. Jeśli jest ciało, to mapa odleżyn. A jeśli miłość, to:
„(…) ktoś wtedy bierze cię za rękę
i na moment przed tym, zanim
posikałabyś się w pościel,
prowadzi pierwszy raz
tego dnia do łazienki”.
Wielu z nas mocno przeżyje tę poezję, a to ze względu na bardzo osobiste konotacje, narzucające się siłą rzeczy wspomnienia, porównania, powrót traumy, poczucia winy, świadomości, że można było lepiej, więcej, wcześniej zauważyć, zapobiec… Strofy nie powiodą nas ku rozgrzeszeniu, którego tak bardzo pragniemy, pomogą nam jednak zrozumieć siebie i ukołysać wewnętrzne dziecko w nas, dziecko, które płacze.
„jesteś mi pismem,
Apokalipsą, liczbami, ciałem,
Z którego mnie wydobyto,
Dzieckiem w koszu i koszem”.
Im oszczędniejsze frazy, im więcej w nich surowości i niedopowiedzenia, tym większa przestrzeń dla nas, by się w niej rozgościć, odnaleźć, ukołysać. Zło równoważone jest przez dobro, lęk przełamywany desperacją, a sacrum i profanum, „twarze świętych w gotyckich kościołach” i ciało, którego „wydzieliny są gęste, lepkie” leżą ledwie o krok od siebie, w każdej chwili gotowe na wspólny taniec, być może ostatni.
Prostota zwykłych gestów, czynności zupełnie prozaiczne, niepiękne, niekiedy wstydliwe, warte są wysokiej poezji, utrwalenia w pieśni. Z nich składa się życie, z pojedynczych aktów miłości, z dawania i brania, z przełamywania oporów, z przekraczania własnych barier. Z odejść i powrotów, z uczenia się siebie i drugiego człowieka wciąż na nowo.
„nie wiem, gdzie się kończysz,
a ja zaczynam, dlatego
mnożę nas przez
dwie”.
To wyznanie bardzo ważne, kto wie, czy nie najważniejsze w „Żertwach”. Spostrzeżenie siebie w ciągłości, w jedni, jako kontynuacji bez końca. Tożsamość jest podstawą naszej egzystencji, oparciem i artykulacją, nazwaniem i trwaniem, świadomością i przenoszeniem całej bazy danych, pokoleniowego doświadczenia. Ona nas definiuje, wskazuje ścieżki postępowania. Żertwa jest jej składową, naturalną i oczywistą. Nigdy nie łatwą. Po prostu istnieje. Jest, była i będzie punktem, do którego dojdziemy i który musimy przekroczyć.
„co mnie dzieli-
Co mnie scala-”.
Za egzemplarz dziękuję: https://sztukater.pl/
„Żertwa” – całopalna ofiara ze zwierząt, u dawnych Słowian składana w rytualnej ceremonii przez żercę dla przebłagania bóstwa. W warcabach – poświęcenie pionka dla późniejszych korzyści. W szerszym znaczeniu – każda ofiara, również ta złożona z siebie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI tak powyższa definicja z impetem wrzuca nas, kompletnie na to niegotowych, w problematykę poetyckiej metafory i w...