Zelda. Wielka Miłość F. Scotta Fitzgeralda

Okładka książki Zelda. Wielka Miłość F. Scotta Fitzgeralda
Nancy Milford Wydawnictwo: Marginesy biografia, autobiografia, pamiętnik
500 str. 8 godz. 20 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2013-07-15
Data 1. wyd. pol.:
1978-01-01
Liczba stron:
500
Czas czytania
8 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788363656485
Tłumacz:
Zofia Zinserling
Średnia ocen

                6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zelda. Wielka Miłość F. Scotta Fitzgeralda w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Zelda. Wielka Miłość F. Scotta Fitzgeralda i

Czuła (jest) Zelda



396 19 76

Oceny książki Zelda. Wielka Miłość F. Scotta Fitzgeralda

Średnia ocen
6,7 / 10
93 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
7
6

Na półkach: ,

Początek był świetny i obiecujący, wciągająca historia Fitzgeraldów, a potem ostatnie 100 stron niemiłosiernie męczyłam. Te wstawki z książki - po co? Końcówka bardzo prosta gdy dowiadujemy się jak umarli. Średnio mnie zaangażowała na koniec, a początkiem byłam zachwycona. Fajnie, zeby przeczytać raz i tyle.

Początek był świetny i obiecujący, wciągająca historia Fitzgeraldów, a potem ostatnie 100 stron niemiłosiernie męczyłam. Te wstawki z książki - po co? Końcówka bardzo prosta gdy dowiadujemy się jak umarli. Średnio mnie zaangażowała na koniec, a początkiem byłam zachwycona. Fajnie, zeby przeczytać raz i tyle.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

407 użytkowników ma tytuł Zelda. Wielka Miłość F. Scotta Fitzgeralda na półkach głównych
  • 275
  • 129
  • 3
64 użytkowników ma tytuł Zelda. Wielka Miłość F. Scotta Fitzgeralda na półkach dodatkowych
  • 45
  • 6
  • 5
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Zelda. Wielka Miłość F. Scotta Fitzgeralda

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Opowiadania nowojorskie Henry James
Opowiadania nowojorskie
Henry James
Opowiadania Nowojorskie to zbiór, historii, który mnie absolutnie oczarował. W tej książce autor przenosi czytelnika w samo serce Nowego Jorku, ukazując nie tylko piękno tego miasta, ale również głębię ludzkich emocji i zawiłości codziennego życia. Każde opowiadanie jest jak mały klejnot, który skupia się na różnych aspektach życia i relacji międzyludzkich. Jednym z najmocniejszych punktów tej książki jest wspaniała charakteryzacja postaci. Autor potrafi w niezwykle przekonujący sposób oddać ich cechy i uczucia, dzięki czemu czytelnik naprawdę odczuwa bliskość i autentyczność bohaterów. To sprawia, że każde opowiadanie staje się emocjonalnie angażujące i pozwala nam lepiej zrozumieć zarówno samych bohaterów, jak i sam Nowy Jork jako miejsce pełne różnorodności. Opowiadania są zróżnicowane pod względem stylu i tematyki, co sprawia, że czytanie tej książki jest naprawdę ciekawym doświadczeniem. Autor porusza tematy takie jak miłość, samotność, tęsknota, zmagania z codziennymi trudnościami czy znalezienie sensu w tym wielkim mieście. Każde opowiadanie ma swoje unikalne przesłanie i potrafi zmusić do refleksji nad własnym życiem i relacjami. Niesamowitą siłą Opowiadań Nowojorskich jest również niezwykła narracja autora. Jego piękny język, bogactwo opisów i wyczucie rytmu sprawiają, że czytanie staje się prawdziwą przyjemnością. James ma wspaniały talent do budowania napięcia i zaskakiwania czytelnika zwrotami akcji, co trzyma nas w napięciu i nie pozwala oderwać się od książki. Opowiadania Nowojorskie to prawdziwy skarb dla miłośników literatury. Książka ta jest nie tylko pięknie napisana, ale również głęboko poruszająca i inspirująca. Jej opowiadania odkrywają przed nami różne oblicza Nowego Jorku i przypominają nam o sile emocji, które wpływają na nasze codzienne życie. Polecam ją każdemu, kto pragnie się zanurzyć w magicznym świecie opowieści i doświadczyć tego niezwykłego miasta na zupełnie nowy sposób.
magdalena - awatar magdalena
oceniła na 7 2 lata temu
Noc i dzień Virginia Woolf
Noc i dzień
Virginia Woolf
Niestety z bólem serca daję "tylko" 7/10, a jestem wręcz fanatykiem prozy i samej postaci Virginii Woolf. W tym wypadku jednak nie należy się nic więcej - to jak do tej pory najsłabsza jej powieść, którą przeczytałam, wliczając w to także jej debiut literacki, "Podróż w świat", który przypadł mi do gustu. Jak zwykle warstwie językowej nie mam nic do zarzucenia, zdania są piękne, okrągłe, powieść czyta się bardzo przyjemnie i znajdziemy w niej ten typowy, niepowtarzalny klimat otulający czytelnika niczym delikatna mgiełka, który tak bardzo u Virginii Woolf lubię. Dlaczego więc nie uważam "Nocy i dnia" za udaną powieść? Głównie dlatego, że sama fabuła jest niezbyt wciągająca, wątki romantyczne nieprzekonywujące, bohaterowie rozchwiani emocjonalnie - przychodzący ciągle do kogoś, żeby zaraz od niego po dwóch minutach wyjść prawie nic nie powiedziawszy ani nie zrobiwszy, zmieniający opinię co do danej osoby o 180 stopni w przeciągu kilku zdań, zrywający relację i podczas tego samego spotkania ją odnawiający, w jednym rozdziale szaleńczo zakochani, by w kolejnym zupełnie nic nie czuć do danej osoby, a w następnym znowu deklarować dozgonną miłość i tak w kółko. Naprawdę istny chaos panuje w tym względzie, przez co postacie są papierowe i każda z nich jest bardzo do siebie podobna. Faktycznie dostrzegam tu ogólną inspirację powieściami Jane Austen, ale niestety widać, że nie był to dobry wybór literackiej drogi dla Virginii, którą na szczęście później zarzuciła. Jeśli trzymałaby się pisania powieści obyczajowych, to nie zostałaby nigdy tak wielką pisarką, za jaką się ją współcześnie, słusznie w mojej opinii, uważa. Czytając Jane Austen czuć ogromną autentyczność tych wydarzeń i postaci, w "Nocy i dniu" jest wręcz przeciwnie. Za to coś pozytywnego na co zwróciłam uwagę w tej powieści, to płynne przechodzenie z opisu myśli oraz odczuć jednego bohatera do drugiego, co zwiastuje już stosowany w późniejszych powieściach przez Viginię typowy dla niej zabieg "strumienia świadomości". Ciekawe jest patrzeć jak ta koncepcja u pisarki ewoluowała. Ogólnie rzecz biorąc więcej oczekiwałam po tej książce i trochę się zawiodłam. Zgadzam się ze zdaniem wyrażonym przez któregoś ze znajomych Virginii, że nie jest dobra w wymyślaniu fabuły - tutaj dostajemy tego dobitny przykład.
mamaracucha - awatar mamaracucha
oceniła na 7 8 miesięcy temu
Helena Rubinstein. Kobieta, która wymyśliła piękno Michèle Fitoussi
Helena Rubinstein. Kobieta, która wymyśliła piękno
Michèle Fitoussi
Kraków, koniec XIXw w rodzinie Rubensteinów na świat przychodzi Helena, pierwsza z 8 córek… Pierworodna, niezainteresowana byciem żoną, matką… wolałaby rozwijać się samodzielnie i wyjechać z rodzinnego miasta… Tak zaczyna się podróż i historia ikony urody. Najpierw podbija Australię, później cały glob. Gdzie tylko się pojawia, doradza kobietą jak powinny o siebie dbać, jednocześnie nigdy nie będąc szczera w kwestii swojego wieku. Ciągle w podróży, ciągle w biegu, nie mając czasu dla męża, ani synów, nigdy nie zwalnia i nie pozwala ani sobie ani innym na chwile słabości… aż do śmierci. Co by nie mówić, Helena nie dawała sobie wejść na głowę… Zawsze elegancka, 10 lat młodsza niż w rzeczywistości. Historia jej determinacji, siły i uporu jest momentami zabawna, ale też inspirująca. W czasach antysemityzmu i raczkującego feminizmu, stworzyła światową markę i ogromną organizację, która podczas jej RZĄDÓW prosperowała bez zarzutu. Mimo dziwactw i natręctw należy jej się doza szacunku za osiągnięcia, których nie były w stanie kontynuować kolejne pokolenia rodziny Rubenstein. Z technicznego POV nie mam się o czego przyczepić - każdy kolejny rozdział pokazywał kolejne odsłony Madame, w sposób atrakcyjny pokazując jej przemianę… czasem brakowało mi rozwinięcia niektórych wątków, innych było za dużo, ale to oczywiście kwestia gustu. Kolejna książka o silnych kobietach, od których należy uczyć się odwagi w podejmowaniu decyzji i zarządzania swoim życiem, lecz niekoniecznie podejmowania takich samych wyborów - niech każdy żyje swoim życiem!
beforebookgetcold - awatar beforebookgetcold
ocenił na 8 7 miesięcy temu
O czym wiedziała Maisie Henry James
O czym wiedziała Maisie
Henry James
Henry James to jeden z tych pisarzy, którego twórczość bez wahania i cienia przesady można, a nawet należy określić jako wybitną. Ten czołowy reprezentant realizmu psychologicznego w swoich dziełach opisywał angielskie i amerykańskie społeczeństwo oraz koncentrował się na obrazie mentalności Amerykanów w zderzeniu z kulturą europejską; "O czym wiedziała Maisie" powstała jednak jako pisarski eksperyment, w wyniku fascynacji Jamesa pomysłem przedstawienia fabuły z perspektywy dziecka. Nie mamy tu do czynienia z szeroką panoramą społeczeństwa przełomu XIX i XX wieku; to raczej kameralny, pozbawiony rozmachu charakterystycznej dla późniejszej twórczości pisarza, portret angielskiej rodziny - a raczej studium jej rozpadu, moralnej degrengolady zatracającej niewinność dziecka wrzuconego w zdeprawowany świat dorosłych - który jednak ogniskuje w sobie najgorsze przywary ówczesnego społeczeństwa (właściwie ze smutkiem należałoby skonstatować, że poruszana problematyka jest w dalszym ciągu aktualna i uniwersalna...). Oddanie głosu dziecku, zrzucenie na jego barki ciężaru narracji byłoby posunięciem ryzykownym, gdyby nie doskonały psychologiczny warsztat autora, niebywała umiejętność zbudowania głębokiego i wiarygodnego obrazu psychologicznego małej dziewczynki, procesu dojrzewania, kształtowania jej psychiki w zetknięciu ze zdemoralizowanym społeczeństwem - efekt jest doprawdy porażający. Akcja powieści rozgrywa się u schyłku XIX wieku w Londynie. Spektakularny rozwód kończy burzliwy związek rodziców 6-letniej Maisie. Na mocy postanowienia sądu dziewczynka ma spędzać pół roku z każdym z rodziców, jednak myliłby się ten, kto by sądził, że tak kuriozalny wyrok ma cokolwiek wspólnego z rodzicielską miłością - jest raczej efektem wzajemnej nienawiści dwojga ludzi, chęci dokuczenia sobie, postawienia na swoim, także w kwestii opieki nad dzieckiem. Maisie staje się monetą przetargową w rozgrywkach i intrygach między dawnymi małżonkami, a z biegiem czasu również między ich nowymi partnerami, na nawet guwernantkami; jest nieustannie manipulowana przez dorosłych, z których każdy ma w tych odrażających machinacjach własny, egoistyczny cel, nie mający nic wspólnego z dobrem dziecka. Zdezorientowana, samotna, przerzucana z rąk do rąk, spragniona miłości dziewczynka, początkowo przerażona chaosem, brakiem oparcia, tymczasowością, niepewnością, jaka zapanowała w jej życiu, ma wrażenie, że ziemia usuwa jej się spod stóp i lgnie do każdego, kto okaże jej choć odrobinę zainteresowania i poczucie, że jest potrzebna, zyskując zarazem nieuświadomioną wiedzę o świecie dorosłych, a zwłaszcza relacjach damsko - męskich. Widzi rzeczy, które przekraczają granice jej pojmowania, a jednocześnie pojmuje więcej, niż powinno dziecko w jej wieku. Przedwcześnie dojrzewa, wtajemniczana w sprawy, o których nie powinna mieć pojęcia, zmuszana do decydowania o kwestiach, które rozstrzygać powinni odpowiedzialni, kierujący się jej dobrem rodzice; wiedza, którą nabywa, pozwala jej utrzymać się na powierzchni, lawirować w zakłamanym, zdeprawowanym świecie dorosłych. Henry James doskonale, po mistrzowsku uchwycił psychikę dziecka, ukazał jego sposób postrzegania świata oraz to, jak potrafi zaadaptować się do nowych, skrajnie niesprzyjających warunków, jak poszerza swoją wiedzę o świecie, jak poznaje, analizuje, wyciąga wnioski, zmienia perspektywę. "Mieszanie dziecka w brzydkie sprawy prowadzi do apogeum brzydoty", mawiał, i właśnie to unaocznia czytelnikowi, pokazując, jak odrażające jest zetknięcie niewinnego, łatwowiernego dziecka z brakiem wszelkich moralnych zahamowań otoczenia - a osiąga to nie demonizując poczynania dorosłych, lecz jedynie zestawiając ich egoizm i zakłamanie z dziecięcą naiwnością i prostodusznością. Dziecięca narracja w mistrzowskim wykonaniu Jamesa sprawdza się znakomicie, łącząc dramatyzm i powagę sytuacji z misterną, kunsztowną warstwą językową. Przekonanie, że małe dzieci widzą dużo więcej, niż potrafią wyrazić, że ich percepcja bywa chwilami bogatsza, a zrozumienie większe, niż zasób słownictwa, przekładają się na nieskomplikowane wnioski, jakie wyciąga bohaterka, z których z kolei czytelnik potrafi odczytać znacznie więcej, zgodnie z intencją autora. Dzięki temu nawet skomplikowane, moralne dylematy oraz zawiłe, niejednoznaczne sytuacje, w jakich znajduje się Maisie, w rozbrajająco prosty, a zarazem drastycznie trafny sposób obnażają nikczemność dorosłych, ukazują proces dojrzewania dziewczynki, a raczej portret psychologiczny dziecka zmuszonego do przedwczesnego dojrzewania. Henry James stworzył porażające głębią, autentycznością i wnikliwością studium upadku rodziny; w obrazie tym jak w soczewce skupia się zepsucie i moralna zgnilizna tocząca ówczesne (lecz nie tylko!) społeczeństwo. Z ogromnym wyczuciem, niezwykłą subtelnością zbudował portret psychologiczny dziecka, które zmuszone jest nagle dorosnąć, choć nie przekroczyło wieku wyrażonego jedną cyfrą. Historia opowiedziana jego słowami chwyta za serce i zapada w pamięć, poraża autentycznością i wiarygodnością ludzkich charakterów, wnikliwością psychologicznej analizy bohaterów oraz jakże przekonującym, uczciwym, do bólu prawdziwym, a przy tym, niestety uniwersalnym, obrazem ludzkiej natury, niezmiennej pomimo upływu czasu.
Isadora - awatar Isadora
oceniła na 9 9 lat temu
Andy Warhol. Życie i śmierć Victor Bockris
Andy Warhol. Życie i śmierć
Victor Bockris
Biografia "Andy Warhol. Życie i śmierć" napisana została przez człowieka, który należał do słynnej Fabryki Warhola, znał go osobiście i doświadczył na sobie zmienności i przedmiotowego potraktowania przez swego mistrza, który "potrafił być bardzo czuły, bardzo dobry, bardzo hojny, a jednak zrywał znajomość, gdy nie służyła jego karierze" choć i tak Bockris miał szczęście, że ustrzegł się losu tych, którym chwilowy sukces u boku Warhola zawrócił w głowie do tego stopnia, że zatracili umiejętność trzeźwej oceny rzeczywistości. A przecież chyba nie powinno się być tym wszystkim zaskoczonym. To, że Andy Warhol nie tworzył w pracowni, tylko produkował sztukę metodą taśmową w warsztacie pełnym ludzi, który nazwał Fabryką wydaje się znamienne. Wszakże sama nazwa "Fabryka" nie ma żadnych romantycznych konotacji, a wręcz przeciwnie. Wszyscy wiedzieli na czym to polega, także i ci, którzy padli ofiarą Warhola, a przede wszystkim własnej naiwności i złudzeń, i jeśli już, to sami powinni przeprowadzić rachunek własnego sumienia bo przecież wiedzieli z kim się wiązali, a samooszukiwanie nie jest przecież usprawiedliwieniem. Nie da się ukryć, że Bockris jest krytyczny wobec środowiska Warhola, wiele jego uwag, jak choćby te o "przegiętych ciotach" w ustach kogoś innego zapewne potraktowane byłoby jako homofobiczne. A czego jak czego, to homoseksualizmu bohatera swojej książki i jego otoczenia Bockris nie ukrywał, pisząc o Fabryce jako o świecie mężczyzn homoseksualistów i otwarcie przyznając, że to "przychylne przyjęcie wśród gejowskich odbiorców przyczyniło się głównej mierze do sukcesu" Warhola. Nie ma to jednak charakteru oskarżenia, czy deprecjacji niezależnie, od tego jak bardzo bulwersujące ekscesy z życia Warhola i jego otoczenia opisuje Bockris. Powiedziałbym raczej, że oddaje on sprawiedliwość swojemu ex-mentorowi nie zamiatając brudów pod dywan i dostrzegając w nim postać mimo wszystko rozdartą co widoczne było w jego sztuce. Jednocześnie z jego książki wyraźnie wyłania się obraz Warhola jako człowieka żądnego sławy, pieniędzy i władzy.
krisoporanku - awatar krisoporanku
ocenił na 7 5 miesięcy temu
Intryga małżeńska Jeffrey Eugenides
Intryga małżeńska
Jeffrey Eugenides
Właśnie skończyłam czytać. To było moje pierwsze zetknięcie z pupilem czytelników zza wielkiej wody, Jeffreyem Eugenidesem. I o ile ja jego fanką nie zostanę, o tyle zapamiętam jego powieść jako tę, przy której zdarzało mi się czuć nieodpartą pokusę, aby chwycić za zakreślacz i zacząć po niej mazać kolorem, choć zazwyczaj jestem zagorzałym przeciwnikiem traktowania książek w ten sposób. Krótko, rzecz traktuje o nim, o niej i o nim, oraz o skomplikowanej (albo banalnej, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia) relacji, w której razem tkwią i nie do końca wiedzą, jak się w niej odnaleźć. Każde z nich próbuje poradzić sobie z tym inaczej, Mitchell odrzucony przez Madeleine szuka ratunku w religii i mistycyźmie, Madeleine ukojenie próbuje znaleźć w patologicznym przeświadczeniu, że jej miłość potrafi uzdrowić Leonarda, a ten, będąc w centrum tego osobliwego trójkąta rozdaje karty między jednym a drugim rzutem choroby maniakalno-depresyjnej, którą u niego zdiagnozowano. Leonard ma nad nimi przewagę, może na więcej sobie pozwolić, więcej zostanie mu wybaczone, bo ktoś, kto kiedyś przeczytał grube książki i zdał autoryzowany przez władzę egzamin, na kartce papieru poświadczył swoim podpisem, że Leonard jest chory psychicznie i jego mózg nie pracuje tak, jak pracować powinien. Kto jednak powinien mieć prawo do tego, aby określać, co jest normalne i pożądane, a jakie zachowania i uczucia powinniśmy eliminować? Czy smutek i agresja, dopóki wymierzane są wyłącznie w samego siebie, a nie zagrażają zdrowiu i życiu innych osób, są zawsze złe? Dlaczego za normalne uznajemy wyłącznie to, co jest typowe dla większości? Może wcale nie jesteśmy tak inteligentni i tolerancyjni za jakich chcielibyśmy uchodzić, skoro z lękiem i obrzydzeniem podchodzimy do tego, co inne i rzadko spotykane? Podobno każdy geniusz, który chodził po naszej planecie, był szaleńcem, u którego z łatwością można by było zdiagnozować jakąś chorobę psychiczną. Może to my – tzw. normalni – powinniśmy w końcu pogodzić się z naszą przeciętnością i dopuścić do siebie myśl, że istnieją jeszcze inne poziomy świadomości, w których nigdy nie będzie nam dane się poruszać? I to wcale nie oznacza, że one są złe. Są po prostu inne. Tekst pochodzi z mojego bloga: http://fochzprzytupem.wordpress.com/2014/04/27/wszyscy-potrzebujemy-pomocy-psychologa/
Przemek1994 - awatar Przemek1994
ocenił na 7 2 miesiące temu
Harfa traw, Drzewo nocy i inne opowiadania Truman Capote
Harfa traw, Drzewo nocy i inne opowiadania
Truman Capote
Wspaniała antologia... aczkolwiek nierówna. Oceniając po najlepszych tekstach spokojnie dałbym 9, ale tylko dlatego, że nie lubię stawiać 10. Te słabsze nadal są dobre, a nawet bardzo dobre... naprawdę chciałbym umieć tak pisać jak Truman Capote w dołku swojej formy, bo tenże dołek to nadal dla wielu twórców niedosiężne szczyty. Wspaniała antologia, ale i wspaniała literatura. To jest przykład literatury pięknej, która jest nie tylko piękna, ale i ciekawa. I ma wspaniałe serce. Nie chcę pisać więcej. Dla mnie Capote to jeden z topowych prozaików amerykańskich dwudziestego wieku... Warto nadmienić, że Capote nie był klasycznym prozaikiem - w zasadzie oczekiwalibyśmy, że jako prozaik powinien po prostu opisywać rzeczywistość w jej normalnej, prozaicznej postaci. Capote - i to widać szczególnie w tej antologii - pisał o znanej sobie rzeczywistości, ale pod jego piórem ta realna rzeczywistość nabiera kolorów i kształtów realizmu magicznego czy wręcz baśni. Postaci o których pisze są zawsze dość... unikalne. Chętnie pisze o wagabundach, ludziach egzystujących na granicy cywilizacji, nawet jeśli ta granica ma lokalny charakter i znajduje się w centrum Stanów Zjednoczonych. Czytelnicy znający Capote od strony Śniadania u Tiffaniego mogliby oczekiwać Nowych Jorków i innych wielkich metropolii, ale Capote bardzo lubi pisać o miejscach utkanych z błota i mgły. Ameryka Trumana Capote to trochę taka Ameryka Tomka Sawyera czy Huckelberego Finna, ale w wersji bardziej dorosłej, zużytej, poprzecieranej.
failsafedb - awatar failsafedb
ocenił na 8 2 lata temu
Tramwaj zwany pożądaniem i inne dramaty Tennessee Williams
Tramwaj zwany pożądaniem i inne dramaty
Tennessee Williams
Dramaty, które znajdujemy w powyższym zbiorze pomimo upływu lat, nie straciły swojego ponadczasowego przesłania i czyta się je z ogromną przyjemnością. Zarówno doskonała, niemalże wybitna kreacja postaci, jak i bajeczny oraz błyskotliwy artyzm języka sprawia, że czytelnik doznaje niezwykłego oszołomienia emocjonalnego. Wszystkie opowiedziane historie mierzą się z ogromem pasjonujących i mocno obciążających zarazem, ludzkich tragedii, związanych z postępującą degradacją więzi rodzinnych, konfrontując bezduszną rzeczywistość z fantazyjnym wyobrażeniem o sobie samym. Szklana menażeria, sztuka będąca najbliżej biografii Tennesseego Williamsa ukazuje nam obraz niepełnej, zaburzonej rodziny, w której niestabilna i toksyczna matka próbuje przejąć władzę nad swoimi dorosłymi dziećmi, używając do tego starego jak świat argumentu w postaci bezpardonowego szantażu emocjonalnego. Niemalże namacalnie czujemy rozpacz i brak zrozumienia Toma i Laury. Tramwaj zwany pożądaniem to rzeczywiście istniejący pojazd szynowy, przedstawia historię małżeństwa Stanleya i Stelli, u których pojawia się ekscentryczna Blanche, której powolny rozpad osobowości staje się przewodnim motywem dramatu. Poznając koleje losu obu kobiet, silnie angażujemy się w ich groteskowe relacje. Kotka na gorącym blaszanym dachu to chyba najbardziej przejmująca opowieść o dewastacji więzi rodzinnych, gdzie mamy do czynienia z chorą nienawiścią, nagminnym kołtuństwem, bezgraniczną perfidią i obłudą najbliższych sobie osób. Autor sięga głęboko w nagromadzone i latami skrywane tajemnice, porusza bolesną tematykę uzależnienia i traum oraz braku akceptacji dla odmienności. Słodki ptak młodości to trochę taka opowieść o przebrzmiałej sławie, braku docenienia, usilnych próbach dowartościowania, mafijnych układach, złudnych marzeniach, okrucieństwie. I ostatni dramat "Noc iguany", w którym występuje tytułowy zwierzak, ale też Shannon, którego możemy z tą nieszczęsną iguaną powiązać metaforycznie. Były duchowny, który będąc niezrozumianym i bardzo samotnym człowiekiem stara się pozorować wolę walki o swoje "ja". Bardzo wyczerpująca emocjonalnie przygoda czytelnicza dostarczająca wielu nieoczekiwanych wrażeń. Serdecznie polecam
kasiaman55 - awatar kasiaman55
ocenił na 7 12 dni temu
Książki i ludzie: Rozmowy Barbary N. Łopieńskiej Barbara Łopieńska
Książki i ludzie: Rozmowy Barbary N. Łopieńskiej
Barbara Łopieńska
Rozmowy o książkach, tych z dedykacjami i tych bez dedykacji, tych skazanych na zesłanie do piwnicy i tych z nocnego stolika, poezji i prozie, fascynacjach literackich i nawykach czytelniczych, ulubionych księgarniach i ulubionych kawiarniach, sporze o Manna i Prousta, także o tym, że „w pewnym wieku człowiek już wie, czego szuka - szuka potwierdzenia i pogłębienia swoich spostrzeżeń.” Książka wielu wzruszeń, nie tylko dlatego, że większość z rozmówców, również autorka, odeszła już z doczesności do wieczności, również dlatego, że bohaterowie nie gonią za wydawniczymi nowościami, cenią klasyków i ponadczasowe wartości. Paweł Hertz, 1918-2001, pisarz, tłumacz i wydawca, zachwala poufny dziennik Bretończyka: „Mam jeszcze pod ręką „Pamiętniki zza grobu” Chateaubrianda. Czytam sobie, po kilka rozdziałów, i za każdym razem jest to olśniewające.” Marian Brandys, 1912-1998, prozaik i reportażysta, autor spostrzeżenia „nie jest trudno odróżnić dobrą literaturę od złej, dużo trudniej jest odróżnić dobrą literaturę od pozornie dobrej” rozmowę kończy żartobliwym tonem: „Na grypę najlepszy jest Prus.” W rozmowie „Warsztat musi być czynny” Ryszard Kapuściński, 1932-2007, polski reportażysta publicysta i fotograf, autor uwielbianego przeze mnie zwrotu „szarża na szkatułę”, do odszukania w powieści „Cesarz”, podkreśla znaczenie literatury nasyconej głęboką refleksją. „Ważna na świecie literatura jest nasycona refleksją, rozważaniem, zamyśleniem. Bo na świecie są dwa typy czytelnika: czytelnik literatury masowej - przedłużenia serialu telewizyjnego, który jak nie może z przyczyn technicznych oglądać serialu, sięga po książkę - i czytelnik wysmakowany, wdzięczny, którego bawi refleksja nad światem.” Książka wydana w roku 1998.
Jeanne - awatar Jeanne
ocenił na 8 1 rok temu

Cytaty z książki Zelda. Wielka Miłość F. Scotta Fitzgeralda

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Zelda. Wielka Miłość F. Scotta Fitzgeralda