Zegarmistrz z Everton

Okładka książki Zegarmistrz z Everton
Georges Simenon Wydawnictwo: C&T Crime & Thriller kryminał, sensacja, thriller
152 str. 2 godz. 32 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Tytuł oryginału:
L'Horloger D'Everton
Data wydania:
2010-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2010-01-01
Liczba stron:
152
Czas czytania
2 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374701914
Tłumacz:
Agata Szczepanowska
Średnia ocen

                6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zegarmistrz z Everton w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Zegarmistrz z Everton

Średnia ocen
6,7 / 10
16 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
818
471

Na półkach: ,

Przyjemna lektura. Podobało mi, że charakterystyka głównego bohatera nie jest "przegięta" w żadną stronę w miarę postępowania fabuły.
I jednocześnie nie potrzeba dużego argumentowania, żeby wiedzieć, co bohater przeżywa i żeby mu wierzyć.
Wierzy mu się po prostu i jest razem z nim w jego podróży i przemianie.

Przyjemna lektura. Podobało mi, że charakterystyka głównego bohatera nie jest "przegięta" w żadną stronę w miarę postępowania fabuły.
I jednocześnie nie potrzeba dużego argumentowania, żeby wiedzieć, co bohater przeżywa i żeby mu wierzyć.
Wierzy mu się po prostu i jest razem z nim w jego podróży i przemianie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

45 użytkowników ma tytuł Zegarmistrz z Everton na półkach głównych
  • 25
  • 20
13 użytkowników ma tytuł Zegarmistrz z Everton na półkach dodatkowych
  • 6
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Zegarmistrz z Everton

Inne książki autora

Georges Simenon
Georges Simenon
Belgijski prozaik piszący w języku francuskim i dziennikarz gazety w Liège, swym mieście rodzinnym. W 1922 roku przeniósł się do Paryża i pod pseudonimem Georges Sim opublikował serię popularnych powieści. W 1929 roku napisał pierwszą powieść kryminalną, która zapoczątkowała wydawany w comiesięcznym rytmie cykl książek z komisarzem Maigretem w roli głównej. Maigret, bywalec podmiejskich bistr, wielbiciel fajki, świetny obserwator, potrafi na podstawie najbardziej banalnych poszlak rozwikłać tajemnicę zbrodni. Simenon podniósł podrzędny gatunek kryminału do rangi literatury, a popularność postaci Maigreta dorównała popularności Sherlocka Holmesa. Jego powieści nie są zwykłymi kryminałami, każda z nich jest obyczajowym freskiem życia francuskiej prowincji i paryskich przedmieść. Simenon napisał około stu tomów z tego cyklu. Był także autorem powieści psychologiczno-obyczajowych, np. „En cas de malheur” (1956, W przypadku nieszczęścia) i autobiograficznych, np. „Lettre a mon juge” (1947, List do mojego sędziego), „Le demenagement” (1968, Przeprowadzka). Powieści Simenona cieszyły się ogromną popularnością, wiele z nich doczekało się ekranizacji, a komisarza Maigreta grał w nich Jean Gabin.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Z dowodem w zębach Dorothy L. Sayers
Z dowodem w zębach
Dorothy L. Sayers
Książka Z dowodem w zębach jest moim trzecim spotkaniem z autorką Dorothy Leigh Sayers, której dotychczasowe dwa zbiory opowiadań spodobały mi się. Z najnowszym wiązałem również nadzieje na ciekawe opowiadania kryminalne jakie pragnąłem dostać. Z dowodem w zębach – w pierwszym opowiadaniu spotykamy Lorda Petera Wimseya, który zafascynowany makabryczną zbrodnią pragnie przyjrzeć się jej od początku. Autorka dobrze radzi sobie z prowadzeniem akcji, twistów i poszlak mogących przynieść odpowiedzi. Opowiadanie napisane ciekawie i motywy z zębami mają swoja rolę do odegrania. Bohater z wyższych sfer jako detektyw mający przyjaciół w Scotland Yardzie wypada bardzo dobrze. Wszystko sprawiło, że rozwiązanie zagadki spodobało mi się. Dylemat – opowiadanie o morderstwie dziewczyny i próby dowiedzenia się co stało się. Opowieść o dylemacie jaki ma bohater i jego konsekwencji wyborów jakich dokonuje w czasie rozwiązywanie zagadki kryminalnej. Ciekawie poprowadzonej z poszlakami po drodze i ze zwrotami akcji jaką czyta się przyjemnie. Pan Budd wpada na pomysł – opowiadanie o poszukiwaniu przestępcy, który składa wizytę w zakładzie fryzjerskim prowadzonym przez pana Buddę mającego niezwykły pomysł. Przewrotna opowieść o próbie schwytania mordercy za wszelka cenę i wymierzeniu mu sprawiedliwości. Nie brakuje zwrotów akcji, tropów i poszlak jakie wychodzą na światło dzienne. Zakończenie bardzo dobre i ciekawie poprowadzone potrafiące lekko zaskoczyć nawet pod koniec. Podejrzenie – kryminalna zagadka tajemniczych śmierci i pan Mummery próbujący odkryć prawdę natrafia na coś niebezpiecznego. Kolejne opowiadanie jest osadzone w rezydencji pośród służby i mieszkańców domu, który skrywają sekrety. Bardzo dobrze poprowadzone od samego początku, wciąga i zawiązana intryga jest ciekawa. Zakończenie nie takie oczywiste do końca i pod koniec potrafiło mnie zaskoczyć. Pani z lampartami – ostatnie opowiadanie ze zbioru, które dotyczy bohatera dostającego przedziwną wiadomość skierowaną do niego i chcącego odkryć co za tym kryje się. Kryminalna zagadka jest ciekawa i świetnie poprowadzona. Występujące zwroty akcji i ukazanie działalności tajemniczej firmy plus retrospekcje w domu przynoszą zagadkę do rozwiązania. Dobrze napisana z interesującą intrygą i zakończeniem jakie dostajemy. Książka Z dowodem w zębach Dorothy Leigh Sayers jest trzecim moim spotkaniem z autorką, która w zbiorze opowiadań prezentuje przekrój różnych kryminalnych opowiadań. W pierwszym nawet spotykamy Lorda Wimseya rozwiązującego zagadkę makabrycznej zbrodni w jakie kluczową role odgrywają zęby. W kolejnych bohaterowie zostają uwikłani w różne kryminalne sprawy jakie dostajemy w czasie czytania. Każde napisane lekko, wciągająco i z pewną dozą angielskiego humoru jaki pojawia się w nich. Skupia się autorka też na tle obyczajowym i relacjach pomiędzy bohaterami co przynosi bardzo dobre rezultaty. Łączenie z kryminalnymi wątkami tworzy razem jedną całość i wciąga od razu. Intryga prowadzona jest umiejętnie i potrafi zaciekawić. Postacie jakie dostajemy są stworzone dobrze i nie dostałem papierowych. Każde z nich na pierwszym, drugim lub dalszym planie wypadają ciekawie posiadając własną osobowość. Relacje pomiędzy nimi są przedstawione wraz z dialogami bardzo dobrze. Z dowodem w zębach jest kolejnym zbiorem opowiadań od autorki, która umie połączyć zagadkę kryminalną, tło obyczajowe i intrygę wraz z wyskakującymi poszlakami oraz zakończeniami jakie potrafią nieraz zaskoczyć. Sięgając po książkę miło zaskoczyłem się kolejny raz i spędziłem z nią dobrze czas. Opowiadania były interesujące, nieraz potraktowane angielskim humorem, ale bardzo dobrze poprowadzone. Nie do końca autorka stawiała na klasyczne zagadki, lecz łącząc warstwę obyczajową, relację międzyludzkie, skrywane tajemnice i przewrotność stworzyła opowiadanie potrafiące wciągnąć i trzymać w napięciu do samego końca. Dla miłośników starych kryminałów, gdzie kryminalny wątek wraz z warstwą obyczajową i lekkim humorem tworzy całość. Dlatego cieszę się z przeczytania opowiadań przy jakich bawiłem się świetnie i na pewno jeszcze kiedyś jak będzie okazja skuszę się jeszcze na inne jej pozycje książkowe jak dostanę w swoje ręce.
Magnis - awatar Magnis
ocenił na 7 1 rok temu
Krwawe żniwo Dashiell Hammett
Krwawe żniwo
Dashiell Hammett
Sięgając po tę pozycję byłem pełen nadziei, bowiem Hammett uznawany jest za prekursora czarnego kryminału. To on jest również autorem znakomitego klasyka "Sokół maltański". A że uwielbiam kino noir, to byłem ciekaw jak zaprezentuje się takie opowiadanie na kartach powieści. No i powalić mnie nie powaliło. Debiutanckie dzieło Hammetta opowiada o bezimiennym detektywie, który przyjeżdża do fikcyjnego miasta Personville (ironicznie zwanym Poisonville) w celu rozwiązania morderstwa. Tam wpada w sam środek przegniłego bagna. W miasteczku gangi, skorumpowani gliniarze, różna masa rzezimieszków to chleb powszedni, a i nasz bohater nie jest świętym. Na papierze wygląda to świetnie, w praktyce nie do końca. Przede wszystkim zabrakło mi jakiegokolwiek zarysowania postaci, nawet o detektywie niewiele wiemy. Treść książki ograniczona jest do niezbędnego minimum, ciągle się coś dzieje, pada dużo nazwisk, więc łatwo się też pogubić. Trudno się z kimkolwiek utożsamić, kimś się przejąć, bo to bardzo papierowe postacie. Dobre są natomiast dialogi, przesycone ironią, cynizmem i stosownymi one-linerami. Ale cóż, tyle mi nie wystarczyło, im dłużej się czytało, tym większa obojętność losami Personville. Nie skreślam jednak Hammetta i po literackiego "Sokoła maltańskiego" z pewnością sięgnę. Liczę też, że styl Raymonda Chandlera bardziej mi podejdzie, jeśli mowa o legendarnych autorach czarnego kryminału.
Pauleta - awatar Pauleta
oceniła na 6 2 lata temu
Trzy pokoje na Manhattanie Georges Simenon
Trzy pokoje na Manhattanie
Georges Simenon
Przypadkowy bar, przypadkowa rozmowa, przypadkowy spacer, przypadkowy hotel i przypadkowe uczucie. Tak zaczyna się historia rozwiedzionego aktora Francois i tajemniczej Kay. Oboje samotni, pozostawieni sami sobie. Nie bez kozery ich historia ma miejsce w Nowym Jorku. Jest on symbolem samotności w tłumie, ale i nadzieją na drugą czy trzecią szansę. Od pierwszych słów Kay traktuje Francois'a jak kogoś, kogo zna od zawsze, bez skrępowania opowiada mu o swoim życiu. Francois chłonie każde jej słowo i staje się... zazdrosny! Miota się między zachwytem i obrzydzeniem, między czułością i agresją. Jedyne czego zdaje się być pewny, to to że się zakochał. Czy ta desperacka znajomość ma szansę przerodzić się w coś więcej, czy wystarczy czy potrzebuje czegoś bardziej namacalnego? Czas pokaże... Simenon stworzył postać mężczyzny w średnim wieku, którego cała psychika ma postać kliniczną. Jest klinicznie zazdrosny, klinicznie uczuciowy, klinicznie fałszywy, agresywny, bezradny. Możemy łatwo uwierzyć, że samotność tego człowieka powoli zabija, a mimo tego trudno wykrzesać dla niego odrobinę współczucia. Kay natomiast to postać jednowymiarowa – choć w dobrym tego słowa znaczeniu. Jest od początku do końca tajemnicza, oniryczna wręcz, mogłaby być jedynie przydługim snem Francois'a. To jedna z nielicznych powieści Siemenon'a, którą trzeba przyjąć taką jaką jest – bez próby analizy i zrozumienia. Ale to dobra powieść.
Krzysiek Czyżowski - awatar Krzysiek Czyżowski
ocenił na 7 2 lata temu
Sokół maltański Dashiell Hammett
Sokół maltański
Dashiell Hammett
Lata 20-te. USA. San Francisco. Do biura dwóch prywatnych detektywów wchodzi tajemnicza femme fatale ze zleceniem... Po zapoznaniu się z całą serią przygód Marlowe'a Chandlera od jakiegoś czasu czułem potrzebę przeczytania jakiegoś kryminału noir. Takiego - wiecie - klasycznego z twardymi gośćmi z byczymi karkami, szerokimi szczękami z cygarem między zębami i rewolwerem w kieszeni obszernej marynarki rzucających ironicznymi dowcipasami gdy ktoś do nich mierzy ze spluwy. No i akurat na Legimi w abonamencie jest nowy przekład "Sokoła maltańskiego" gdzie bohaterem jest Sam Spade. Dostałem to czego chciałem - to jest książka, która mogłaby posłużyć jako wzorzec noir jak metr z Sevres. Wszystkie klisze i motywy są tutaj. Mamy wartką akcję, fabułę klejoną na ślinę, brak rozbudowanych opisów psychologii postaci - wszyscy próbują wykiwać resztę frajerów w pogoni za bogactwem a bohater musi udowodnić, że nie da sobie dmuchać w kaszę. Rozmach jest niewielki - wręcz mam wrażenie jakby to był scenariusz dla teatru telewizji - akcja dzieję się praktycznie tylko we wnętrzach budynków - ale to nie przeszkadza. Miód jest w dialogach i innych interakcjach postaci. Także polecam jeśli ktoś czuje chęć na takie klimaty. P.S. Tłumaczenie momentami jest zabawne - zamiast pasztetowej mamy leberkę, a gdy jeden z policjantów odpowiada w złości na wywody bohaterów "Horsefeathers!" co oznacza bzdury/nonsens jest to przetłumaczone jako "Bujajcie słonia!" xD Aż ściągnąłem na komórkę e-booka po angielsku z projektu Gutenberg żeby porównywać co bardziej zastanawiające zwroty.
jamakinson - awatar jamakinson
ocenił na 8 22 dni temu
Człowiek, który lubił psy. Opowiadania Raymond Chandler
Człowiek, który lubił psy. Opowiadania
Raymond Chandler
Ja generalnie jestem akryminalna, choć wiem, że dla niektórych Chandler to klasyka gatunku. Wolę czytać inne rzeczy, nie interesuje mnie rozkminianie zagadek “kto zabił”. Ale Człowiek, który lubił psy stał na mojej półce od wielu lat, bo dawno temu już go czytałam. I teraz, przed wyprowadzeniem go z tej półki, postanowiłam przeczytać raz jeszcze. Mimo tego, że kryminały czytam od przypadku, to Chandler nie bolał mnie jakoś bardzo. Ale też mnie jakoś nie porwał. W tej książce jest kilka opowiadań, dość krótkich. Ponoć, jak piszą na okładce, na ich podstawie powstały pełnowymiarowe powieści. A nie porwały może właśnie dlatego, że to jednak krótkie formy i nie miałam wystarczająco dużo czasu, żeby wsiąknąć w fabułę? Kryminały są specyficzne, musi być wystarczająco dużo czasu na zawiązania się zagadki, a później na jej rozwiązanie. W opowiadaniu to wszystko musi się zawrzeć na kilkunastu stronach. To zdecydowanie za mało dla opowieści o prywatnym detektywie, który rozwiązywał skomplikowane zagadki, poszukiwał ludzi i przedmiotów i co i rusz wdawał się w strzelaniny, bądź lądował jako więzień swoich wrogów. 🐶 Sprawne, ale nic więcej Chandler nie okazał się pisarzem zdolnym aż tak, żeby te opowiadania wywarły na mnie jakieś większe wrażenie. Ot, sprawnie napisane, ale to tyle. Czułam surowość tych historii. Czułam też, że autor się streszczał. Narracja prowadzona w pierwszej osobie sprawiała, że niby czytelnik miał wszystkie informacje te same, które narrator. A jednak gdy dochodziło co do czego, to jednak zaskakiwał swoimi domysłami, do których, moim zdaniem potrzeba było znacznie więcej danych. Ale może się mylę, bo jednak nie jestem uważną czytelniczką kryminałów, ani ich wielką fanką. W efekcie trochę mnie to denerwowało. Denerwował mnie też główny bohater, chociaż właściwie nie wiem dlaczego. Po prostu. Przyznam, że nawet nie bardzo chce mi się wnikać jakoś bardzo w te opowiadanka. Człowiek, który lubił psy to książka typowo rozrywkowa. Przeczytać i zapomnieć.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na 7 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Zegarmistrz z Everton

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Zegarmistrz z Everton