rozwiń zwiń

Ze śmiercią im (nie) do twarzy. Rozmowy z granicy między światami

Okładka książki Ze śmiercią im (nie) do twarzy. Rozmowy z granicy między światami
Anna Matusiak-Rześniowiecka Wydawnictwo: Wielka Litera reportaż
344 str. 5 godz. 44 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2025-05-07
Data 1. wyd. pol.:
2025-05-07
Liczba stron:
344
Czas czytania
5 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383602172
Średnia ocen

                7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ze śmiercią im (nie) do twarzy. Rozmowy z granicy między światami w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Ze śmiercią im (nie) do twarzy. Rozmowy z granicy między światami

Średnia ocen
7,0 / 10
22 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
150
52

Na półkach:

Wydawałoby się, że w czasach, w których żyjemy, nie ma już tematów tabu. Czasem mam wrażenie, że większość zagadnień odarliśmy ze swego rodzaju intymności, w tym nas samych. W końcu media społecznościowe pozwalają na wiele, byle było kolorowo/hardcorowo/słodko/obrzydliwie/etc. (niepotrzebne skreślić), ale jednak okazuje się, że jest temat, który wciąż i wciąż od siebie odsuwamy, zamiatamy pod ten przysłowiowy dywan. O czym mowa? O tym jedynym pewnym i nieodwracalnym wydarzeniu w naszym życiu. O śmierci. O przemijaniu. O umieraniu.

Im jestem starsza, tym częściej zdarza mi się myśleć o śmierci. Ale dzięki takim książkom, jak przedstawiona tu przeze mnie „Ze śmiercią im (nie) do twarzy” Anny Matusiak, powoli oswajam się z tym trudnym, ale i fascynującym tematem, jakim jest koniec życia.

Autorka oddała w ręce czytelnika zapis kilkunastu rozmów z osobami, które na co dzień zawodowo mają styczność ze śmiercią. Mamy tu m.in. wywiad z medium (czytając tę rozmowę miałam gęsią skórkę, serio!), z psycholożką hospicjum czy lekarzem, który przeprowadza w Holandii zabiegi eutanazji.

Każda z tych rozmów porusza wiele ciekawych zagadnień, które dotyczą ostateczności. Pytania są trafne, odpowiedzi bywają zaskakujące, a przytaczane opowieści często wzruszają. Co ciekawe, na kilka tych samych pytań zadanych przez autorkę, każda z osób odpowiedziała bardzo podobnie bez względu na wyznawaną wiarę, poglądy czy doświadczenie zawodowe.

Myślę, że to jest jeden z takich tytułów, które mogą (ale nie muszą) dać ukojenie osobom pogrążonym w żałobie czy tym czującym lęk związany ze swoją śmiercią. Gdyby ta książka ukazała się dziesięć lat temu, wiem, że łatwiej byłoby mi się pogodzić z odejściem mojej Przyjaciółki. Brakowało mi wtedy takiego plastra. Te rozmowy nie ukoją tęsknoty, nie zastąpią pustki, która zostaje z tobą już na całe życie po śmierci bardzo bliskiej osoby, ale mogą pomóc nam wrócić do codzienności.

Cieszę się, że coraz więcej książek oscylujących wokół tematyki śmierci i śmiertelności powstaje, a po tytuł „Ze śmiercią im (nie) do twarzy” Anny Matusiak polecam sięgnąć każdemu. To wartościowa lektura. Z nutką grozy (wywiad z medium!) 😉

Wydawałoby się, że w czasach, w których żyjemy, nie ma już tematów tabu. Czasem mam wrażenie, że większość zagadnień odarliśmy ze swego rodzaju intymności, w tym nas samych. W końcu media społecznościowe pozwalają na wiele, byle było kolorowo/hardcorowo/słodko/obrzydliwie/etc. (niepotrzebne skreślić), ale jednak okazuje się, że jest temat, który wciąż i wciąż od siebie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

111 użytkowników ma tytuł Ze śmiercią im (nie) do twarzy. Rozmowy z granicy między światami na półkach głównych
  • 83
  • 28
16 użytkowników ma tytuł Ze śmiercią im (nie) do twarzy. Rozmowy z granicy między światami na półkach dodatkowych
  • 6
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Ze śmiercią im (nie) do twarzy. Rozmowy z granicy między światami

Inne książki autora

Okładka książki Jestem z gwiazd. Robert Bernatowicz w rozmowie z Anną Matusiak Robert Bernatowicz, Anna Matusiak-Rześniowiecka
Ocena 6,7
Jestem z gwiazd. Robert Bernatowicz w rozmowie z Anną Matusiak Robert Bernatowicz, Anna Matusiak-Rześniowiecka
Okładka książki Mogłem milczeć Jacek Dubois, Anna Matusiak-Rześniowiecka, Igor Tuleya
Ocena 7,5
Mogłem milczeć Jacek Dubois, Anna Matusiak-Rześniowiecka, Igor Tuleya
Okładka książki Od słowa do słowa. Rozmowy z pisarzami o świadomości pisania Katarzyna Bonda, Joanna Guzik, Izabela Janiszewska, Marika Krajniewska, Robert Małecki, Anna Matusiak-Rześniowiecka, Malika Tomkiel, Magdalena Witkiewicz, Marcel Woźniak, Tomasz Żak
Ocena 8,0
Od słowa do słowa. Rozmowy z pisarzami o świadomości pisania Katarzyna Bonda, Joanna Guzik, Izabela Janiszewska, Marika Krajniewska, Robert Małecki, Anna Matusiak-Rześniowiecka, Malika Tomkiel, Magdalena Witkiewicz, Marcel Woźniak, Tomasz Żak
Anna Matusiak-Rześniowiecka
Anna Matusiak-Rześniowiecka
Absolwentka filologii polskiej i teatrologii na Uniwersytecie Wrocławskim. Dziennikarka i prezenterka radiowa i telewizyjna. Wykładowczyni dziennikarstwa, felietonistka, trenerka wystąpień publicznych, a także współwłaścicielka agencji ślubnej. Od roku szczęśliwa mama Maksymiliana.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zmarli mają głos Philippe Boxho
Zmarli mają głos
Philippe Boxho
Moja babcia zawsze powtarzała, że należy bać się żywych, a nie zmarłych, bo tylko oni są w stanie zrobić nam największą krzywdę. Zgadzacie się z tym? . Doktor medycyny sądowej Philippe Boxho podzielił się z czytelnikami tajemnicami zawodowymi swojej codziennej pracy w prosektorium. Pokazał on te ciemniejsze strony, ale i nie obyło się od tych humorystycznych przypadków. Temat śmierci to temat zasługujący na szacunek i powagę, ale w pewnych momentach ta powaga znika, a pojawia się rozbawienie i niedowierzanie z zaistniałych sytuacji i to stara się czytelnikowi pokazać autor. . Jeden z ciekawszych reportaży, jakie ostatnio czytałam. Nie masz ochoty kończyć, wręcz się zmuszasz, aby odłożyć książkę chociaż na chwilę. Z pewnością jest spowodowane lekkością, z jaką pisze autor. Jego sposób opowiadania i przekazywania własnej wiedzy był stonowany i spokojny, nie próbował za wszelką cenę wywołać szoku i czytelnika. Autorowi zależało jedynie, aby podzielić się z nami swoją pracą za kulis, tym z czym musi się borykać na co dzień, co jest w stanie wyczytać ze zwłok, a nawet dotrzeć do przeszłości denata, brzmi niewyobrażalnie prawda? . Wiele z tych historii pokazuje, jaki los może być nieprzewidywalny, a w rzeczywistości potrafi bardziej zaskoczyć od samej fikcji, nawet i tej literackiej. Czy zmarli mogą mówić? Oczywiście, że tak, wręcz mogą nam wiele przekazać, tylko musicie sami się o tym przekonać. Polecam!
ksiazka_ukryta_w_ puszczy - awatar ksiazka_ukryta_w_ puszczy
ocenił na 8 2 miesiące temu
Współuzależnione Marek Sekielski
Współuzależnione
Marek Sekielski
Marek Sekielski WSPÓŁUZALEŻNIONE  Reportaż czy też seria rozmów. Autor jest znany większości ludzi w Polsce, a wśród uzależnionych słyszał o nim chyba każdy. Wiem, bo o to pytam.  Wciągające rozmowy głównie z kobietami, bo ich ten problem najczęściej dotyczy. Na dziesięć współuzależnionych nowe życie zacznie jedna. Reszta żon, partnerek, matek tkwi w patologicznej sytuacji, która wyniszcza całą rodzinę. Nie można ich za to winić. Może dla patrzących z zewnątrz sprawa jest klarowna i prosta. Tymczasem problem współuzależnienia jest nie tylko złożony, ale stanowi właściwie całą grupę nieprawidłowości, zaburzeń, to rodzaj jednostki chorobowej. W związku z tym, że w Polsce alkoholizm i inne nałogi są bardzo częste, kobiet które utkwiły w tej patosytuacji jest tysiące. Warto zrozumieć, skąd i na czym to polega, bo to wcale nie jest proste ani oczywiste.  Zachęcam do przeczytania, żeby zrozumieć i wiedzieć. Poza tym może tym sposobem uda się komuś pomoc. Pomyślałam,  że będę polecać tę książkę innym, bo czasem taki tekst i uświadomienie sobie problemu może pomóc poszukać dla siebie terapii i wyjść z na prostą.  Pamiętam wiele takich kobiet i kiedyś nie umiałam ich zrozumieć. Teraz jest mi łatwiej,  bo lata doświadczenia w pracy robią swoje, choć wciąż zdarzają się sytuacje, gdy brakuje mi słów.  Wspominam panią, która bała się o męża. Nie chciała, żeby wychodził z domu, bo mógł spotkać kolegów, z którymi zacząłby pić i w związku z tym zniknąć z domu na jakiś czas. Dlatego robiła wszystko, żeby pozostawał z nią, pod jej kontrolą, w ich mieszkaniu. Kupowała mu alkohol, żeby pił go w domu sam, a nie gdzieś z kolegami. W sklepie, do które chodziła na zakupy każdego dnia myślano, że to ona jest alkoholiczką. Pamiętam też młodą kobietę ślepo zakochaną w swoim mężu. Mąż stracił ogromne sumy pieniędzy w grach hazardowych. Okradł ojca, z którym prowadził interes. To były naprawdę duże pieniądze. Do tego był alkohol i imprezy. Ta kobieta była "oporna"na wszystko, co złego zrobił jej mąż. Nawet to, że zaraził ją kiłą niczego nie zmieniło. Klapki na oczach. Nie wiem, jak potoczyły się jej losy.  Pamiętam też, jak kiedyś uniosłam się mówiąc "co pani wyprawia!". Głupio mi potem było, ale początkowałam w zawodzie. Przyszła do mnie z mężem, żeby go leczyć z alkoholizmu. Z naszej trójki wszyscy chcieli jego zdrowienia za wyjątkiem jego samego. Pił ciągami, a wtedy nie chodził do pracy. Był "cieciem" i sprzątał na osiedlu. Jego żona chodziła do pracy za niego, gdy wpadał w kolejny ciąg picia. Współuzależnienie nie ma związku ze statusem społecznym, wykształceniem czyli jest "bardzo demokratyczne". Nie należy go kojarzyć z "patologią", biedą, brakiem wiedzy. Kobieta może być prezesem korporacji, adwokatem czy lekarką i też wpadnie. Rzecz w deficytach wyniesionych z dzieciństwa, braku umiejętności w stawianiu granic, często też poczuciu osamotnienia w chorobie uzależnienieniowej partnera. Nie twierdzę,  że po przeczytaniu książki można stać się specjalistą od tematu, ale jeśli uda się choć trochę go zrozumieć, to nie będzie to zmarnowany czas.  
xymenka - awatar xymenka
oceniła na 8 19 dni temu
Polska na prochach Arkadiusz Lorenc
Polska na prochach
Arkadiusz Lorenc
Czy Wy też macie wrażenie, że żyjemy w kulturze „tabletki na każdą okazję”? Ten post będzie o książce, która sprawia, że po jej zamknięciu zaczynasz inaczej patrzeć na szafkę z lekami w domu swojej mamy czy babci. Przeczytałam „Polskę na prochach” dawno i do teraz mam w uszach echo rozdziału o „babciach chodzących po ścianach”. ​ ​To nie są historie z mrocznych zaułków. To cicha epidemia w kapciach, historie staruszek, które leki przepisane na 2 tygodnie... biorą od 20 lat. Często w tajemnicy przed rodziną, często dzięki lekarzom, którzy wypisują recepty „pod stołem”, dla świętego spokoju. Prawda wychodzi na jaw dopiero w szpitalu, gdy odstawienie pigułek powoduje bezsenność i tak silne objawy odstawienne, że lekarze od razu wiedzą, że mają do czynienia z uzależnieniem. ​Już na studiach patrzyłam na wizyty specjalistów, m.in. psychiatrów, z przerażeniem. Widziałam i widzę mechanizm „szybkiego plastra”. ​15 minut- tyle czasami trwa diagnoza depresji czy zaburzeń lękowych. ​Totalny brak planu- leki są wprowadzane i odstawiane bez należytej opieki. Lata na chemii- to, co miało być wsparciem doraźnym, staje się „protezą” na dekady. ​ ​Oglądałam serial Zabić ból o kryzysie opioidowym w USA i chociaż był dobry, to mnie nie zaskoczył. Utwierdził mnie tylko w decyzji, dlaczego od lat nie mam w domu kablówki. Nie chcę patrzeć na bloki reklamowe, gdzie w każdej przerwie serwuje się nam „lek na wszystko”. Na smutek, na nogi, na brak energii, na wątrobę. Ciekawe, co musiałoby się stać, żeby ludzie się obudzili. Przemysł farmaceutyczny ratuje życie, wiem i szanuję to wielkie osiągnięcie nauki. Jednak dokładnie ten sam przemysł jest też gigantycznym biznesem, który nie zawsze ma na celu nasze dobro. To bolesna lekcja, że świat nie zawsze jest dobry (to mój odwieczny ból duty i rozkmina dlaczego ludzie po prostu nie mogą być dobrzy), a intencje tych, którzy sprzedają nam „szczęście w kapsułce”, bywają różne.
mom_the_reader - awatar mom_the_reader
ocenił na 7 23 dni temu
Zaginiona Iwona Wieczorek. Koniec kłamstw Mikołaj Podolski
Zaginiona Iwona Wieczorek. Koniec kłamstw
Mikołaj Podolski Marta Bilska
Nadzieja umiera ostatnia Po latach bezowocnych poszukiwań przyjmuje się już, że maturzystka została zamordowana. Tymczasem wciąż pojawiają się nowe tropy, absurdalne hipotezy, matactwa świadków niewyjaśnionej tragedii, niedorzeczne wnioski. Witajcie w ,,małej Sycylii": ,,Noc, która zaczęła się w najbardziej luksusowym kurorcie, a skończyła w piekle podejrzeń ściągniętych na dziesiątki osób. Miejska legenda, która szybko zawładnęła Polską. Królowa nadwiślańskich zagadek kryminalnych. Prosto z Gdańska [...] uchodzącego za stolicę krajowej prostytucji, przemytu narkotyków i układów gangstersko-policyjno-sędziowskich. Miejsca, gdzie przy odpowiednich znajomościach można się wymigać od procesu o zabójstwo''. Prawda, Wybrzeże w owym czasie stało się teatrem mafijnych rozliczeń, przemocy, przestępczości zorganizowanej. Kroniki kryminalne wypełniały doniesienia o łamiących prawo funkcjonariuszach Policji, napadach, zabójstwach i ogólnej demoralizacji. ,,Zaginiona Iwona Wieczorek...'' to doskonały reportaż, doświadczeni dziennikarze misternie rekonstruują ostatnie chwile bohaterki. Książka ukazała się w 15. rocznicę zaginięcia Gdańszczanki, publicyści demaskują piramidalne kłamstwa, przywołują zatajone informacje i kuriozalną rolę Krzysztofa Rutkowskiego. Wykonali przy tym kawał solidnej pracy, obnażyli niechlujstwo, zaniechania organów ścigania, nie do pomyślenia w cywilizowanym, demokratycznym państwie. Punktem wyjścia rozważań stanowią zeznania P. uważanego obecnie za głównego podejrzanego, a wcześniej zaangażowanego w poszukiwania koleżanki. To nie historia kryminalna, to niestety rzeczywistość. Sprawa zaginięcia Iwony Wieczorek od lat bulwersuje opinię publiczną, należy do nierozwiązanych zagadek kryminalnych ostatnich lat. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie... Młoda kobieta przepadła bez wieści w nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku, wówczas to Iwona opuściła lokal, w którym się bawiła i następnie udała się do domu, do którego jednak nigdy nie dotarła... W toku dochodzenia ustalono, że ostatni raz kamery ujęły Wieczorek o 4. 12 rano w Sopocie. I w tym miejscu ślad się po niej urywa... W śledztwie pojawiło się mnóstwo teorii, ale jak dotąd żadna z nich się nie potwierdziła, dużo pytań wciąż pozostaje bez odpowiedzi, np. co się wydarzyło w tę upalną noc? Marta Bilska i Mikołaj Podolski rozważają, co ewentualnie mogłoby się stać i kim jest tajemniczy ''pan ręcznik"? Dziennikarze nadmieniają o tajemniczym mężczyźnie z białym ręcznikiem przewieszonym przez ramię, podążającym za córką fryzjerki. Autorzy utrzymują, że monitoring ponownie uchwycił go dwie godziny później, o 6. 22. Czy Iwona jeszcze wtedy żyła, czy jej los został przesądzony? Czy ''pan ręcznik" był ostatnią osobą, który widział zaginioną? Pytania się mnożą. Reasumując Żurnaliści są ostrożni w ocenach, ich sądy bywają wyważone, a treść nie wzbudza zastrzeżeń. Narracja jest chłodna, ale jednocześnie poruszająca, poznajemy kontekst społeczny i środowiskowy Trójmiasta. Dodać należy, że reportaż absolutnie nie ma charakteru bulwarowego, stanowi próbę zrozumienia tego, co się stało. Kolejnym mocnym elementem publikacji jest fakt, że autorzy nie szukają winnych na siłę, są odporni na presję społeczną. Umiejętnie budują napięcie, wciągają czytelnika w brutalny świat, nie pozwalając ani na moment zapomnieć o Iwonie Wieczorek. Czy wywody Bilskiej i Podolskiego wnoszą coś nowego? Raczej nie, porządkują podstawowe fakty, na odpowiedzi na kluczowe pytania przyjdzie nam jeszcze poczekać. Pamiętacie jeszcze tę sprawę?
LadyMakbet33 - awatar LadyMakbet33
ocenił na 8 4 dni temu
Nie pytaj. Klan Kennedych i kobiety, które zniszczyli Maureen Callahan
Nie pytaj. Klan Kennedych i kobiety, które zniszczyli
Maureen Callahan
Chcecie wiedzieć jak bardzo podły, zdemoralizowany, zdeprawowany i obrzydliwy jest świat polityków i tak zwanego show-biznesu? Jeśli tak, to zapraszam do sięgnięcia po „Nie pytaj…”, bo to książka naszpikowana informacjami o „wielkim świecie” polityki, klanie Kennedych i o kobietach, które zniszczyli. Dowiedziałam się bardzo wiele, może aż za wiele… O przedmiotowym traktowaniu kobiet, zabójstwach, gwałtach, o wykorzystywaniu innych. Najciekawsze były dla mnie rozdziały dotyczące Marilyn Monroe i jej związkach z braćmi Kennedy, chociaż o niej, niestety, było najmniej. Wstrząsnęła mną też historia Rosemary Kennedy, niewinnej dziewczyny poddanej okrutnemu zabiegowi lobotomii i ukrytej przed światem, aby nie przynosiła wstydu. Miałam też kompletnie inne wyobrażenie o Jackie Kennedy, a po lekturze tej książki bardzo wiele straciła w moich oczach, poczułam nawet niesmak czytając o niektórych sytuacjach, w jakie była uwikłana. Rodzina Kennedych przesiąknięta duchem irlandzkiego, patriarchalnego w najgorszym wydaniu, katolicyzmu (nie wiem jak można deklarować wiarę w Boga i jednocześnie dopuszczać się tak haniebnych czynów, których z pewnością Bóg się brzydzi?) zawsze szła po trupach do celu. Zapatrzeni w siebie i swoją „wyjątkowość” nie zważali na innych. Bezkarni, z patologicznym genem rozwiązłości… Taki obraz wyłania się z będącej reportażem opowieści autorki. Zawsze wiedziałam, że pod pięknymi twarzami polityków i za ich wzniosłymi słowami może kryć się (i kryje) fałsz oraz drugie dno (właściwie to szambo). Lektura tej książkami tylko mnie w tym utwierdziła. Mimo ciekawej treści, było parę rzeczy, które mi się nie podobały . Na przykład sposób skomponowania rozdziałów. Dla mnie chaos. Autorka przeskakiwała z jednego tematu na drugi, w pewnym momencie nie potrafiłam się odnaleźć i połapać w nazwiskach, datach i wydarzeniach. Również sposób przedstawienia niektórych pokrzywdzonych kobiet nie do końca mi odpowiadał. Czytając nie czułam czasem do nich ani krzty sympatii… Wydawały mi się takie… puste. Według mnie, nie do końca też było tak, że wszystkie z nich były bez żadnej skazy. Mimo tych małych minusów naprawdę warto sięgnąć po ten tytuł. Ja nie żałuję.
Karolina - awatar Karolina
oceniła na 6 10 dni temu
Cela numer 24. Rozmowy z dożywotnimi Zbyszek Nowak
Cela numer 24. Rozmowy z dożywotnimi
Zbyszek Nowak
Książka, która pozostawia czytelnika z większą liczbą pytań niż odpowiedzi. To reportaż Zbyszka Nowaka – zapis jego rozmów z 24 mężczyznami skazanymi na dożywocie, odbywającymi karę w różnych więzieniach w Polsce. Początkowo miałam obawy – zastanawiałam się, po co mam to czytać, czy nie będzie to zbyt brutalne i oderwane od rzeczywistości. Okazało się jednak, że książka nie jest taka, choć rzeczywiście zostawia czytelnika z wieloma pytaniami. Zabrakło mi pełniejszego obrazu spraw – dowodów oraz szerszego ujęcia kwestii sprawstwa w oparciu o akta. Wiem, że nie to było celem autora, ale dałoby to czytelnikom bardziej kompleksowy obraz. Muszę też przyznać, że nie znałam z doniesień medialnych żadnej z opisanych spraw, co dodatkowo utrudniało mi odnalezienie się w lekturze. Jaki obraz dożywotnich więźniów, systemu sądownictwa i resocjalizacji wyłania się z tych rozmów? Raczej negatywny. To nie jest to, czego się spodziewałam ani jak to sobie wyobrażałam (choć przyznaję, że wcześniej niewiele o tym myślałam). Skazani są różni – jedni zrzucają winę na alkohol, inni na narkotyki, jeszcze inni twierdzą, że zostali wrobieni lub znaleźli się w złym miejscu i czasie. Trudno jednak logicznie wytłumaczyć tak drastyczne czyny, jak podcięcie komuś gardła, strzał w głowę czy uduszenie. „Niesprzyjające okoliczności” brzmią w tym kontekście niewystarczająco. A jednocześnie z tyłu głowy mam też sprawę Tomasza Komendy. Jeśli chodzi o formę – książka składa się z zapisów rozmów z osadzonymi, uzupełnionych krótką informacją medialną oraz komentarzem autora dotyczącym akt sprawy. Każdy z rozmówców odnosi się do podobnych kwestii: co się wydarzyło, kim był wtedy, kim jest teraz, czy widzi siebie na wolności. Autor daje swoim bohaterom dużą swobodę wypowiedzi, przez co w książce pojawia się pewien chaos. Odniesienia do poprzednich publikacji czy podobnych spraw nie ułatwiały mi orientacji. Same rozmowy są interesujące i niezbyt długie. Nie są oceniane ani komentowane przez autora. Nie poznajemy też dalszych losów bohaterów – a szkoda. Osobiście czuję lekki niedosyt.
joanna_czyta - awatar joanna_czyta
oceniła na 6 2 dni temu
Przystanek Tworki. Historia pewnego szpitala Grzegorz Łyś
Przystanek Tworki. Historia pewnego szpitala
Grzegorz Łyś
Grzegorz Łyś w reportażu „Przystanek Tworki. Historia pewnego szpitala” przedstawia historię szpitala psychiatrycznego zbudowanego w 1891 r. w Pruszkowie, w dzielnicy Tworki. Autor opisuje założenia szpitala oraz to, jak funkcjonował przez lata, przedstawia pracowników i ich rodziny. Nie zabrakło tu też historii psychiatrii, ani polityki – bo ta nierozerwalnie była z tą dziedziną medycyny związana. To tak naprawdę opowieść, która sięga daleko poza mury szpitalne. Z jednej strony to dobrze, bo dostajemy kompleksową opowieść o stanie psychiatrii na przełomie wieku, a z drugiej szkoda, bo objętość książki jest niewielka, więc dostajemy dużo informacji, ale jednak dość pobieżnie opisanych. Znajdziecie tutaj sporo dat, nazwisk lekarzy, nieco opisów tego, jak funkcjonował szpital, jakich metod leczenia używano. Nie ma jednak wielu opisów pacjentów, konkretnych historii. A nie ma co ukrywać, że raczej takich historii oczekujemy, kiedy czytamy opowieści ze szpitali psychiatrycznych. Przez ich brak ma się wrażenie, że książka jest pozbawiona emocji i stanowi jedynie zbiór „suchych” faktów. Ciekawy był wątek działania szpitala podczas niemieckiej okupacji podczas II wojny światowej, niestety tu również mam poczucie, że można było z niego wyciągnąć więcej. Jako reportaż całość się broni. Nie będzie to najbardziej fascynująca historia o szpitalu psychiatrycznym, jaką przeczytacie, ale przecież nie takie jest zadanie tego gatunku. Jeżeli to temat, który was interesuje, to „Przystanek Tworki” warto przeczytać. Więcej recenzji na profilu https://www.instagram.com/sczytalim/
Ania - awatar Ania
oceniła na 7 29 dni temu
Noski. Tak ćpają polskie dzieci Piotr Mieśnik
Noski. Tak ćpają polskie dzieci
Piotr Mieśnik Magda Mieśnik
Noski, tak ćpają polskie dzieci 22/52 Dziewięciolatek na haju? Wydaje się niemożliwe. A jednak... Autorzy brutalnie zrywają klapki z oczu dorosłych. Siadłam do Nosków ze spokojem. Wiedziałam, że lektura nie będzie przyjemna, ale miałam poczucie, że nic mnie tu nie zaskoczy. Jako nastolatka naczytałam się Ćpunów, Dzieci z dworca zoo, czy Pamiętników narkomanki. Na studiach sporo uczyłam się o uzależnieniach. Potem co prawda temat zniknął z mojego radaru, ale myślałam, że wciąż wiem o co chodzi. Nie wiedziałam... Reportaż pokazuje smutne oblicze polskiej, dziecięcej narkomanii. Kiedyś pijane dziecko było ewenementem. Dziś, codziennie na oddział trafiają młodzi ludzie w wieku 8-18 lat, w stanie psychozy po zażyciu środków. Pandemia tylko przyspieszyła i wzmocniła problem. Autorzy przeprowadzają wywiady z osobami uzależnionymi, ich rodzicami, dilerami, lekarzami i terapeutami. Temat poznajemy z każdej strony. A obraz, który otrzymujemy nie napawa optymizmem. Wszyscy rozmówcy zgodnie twierdzą, że jest coraz gorzej. Dostępność do towaru jest nieograniczona. W internecie są gotowe, nielegalne przepisy. A każda szkoła ma swojego dilera... Po co czytać taką książkę? Żeby wiedzieć 🙄 Każdy rodzic powinien ją przeczytać, żeby mieć świadomość, żeby gadać, żeby znać pierwsze symptomy. Bo branie, przestało być stereotypowe - zarezerwowane dla nizin społecznych. Uzależnionych dzieci z tak zwanych dobrych domów jest coraz więcej. Terapeuci podkreślają, że jedynym remedium jest bliskość, rozmowy i dbanie o swój rodzicielski autorytet. Czytajcie zatem i bądźcie uważni. Bo mimo, że większości z nas ta wiedza się nie przyda, to warto wiedzieć ♡ Druzgocąca. I potrzebna. #reportaż #książka #trudnesprawy
Bookalove - awatar Bookalove
ocenił na 10 2 dni temu
Morderca w gumiakach. Historia największego polskiego seryjnego zabójcy Maciej Kuciel
Morderca w gumiakach. Historia największego polskiego seryjnego zabójcy
Maciej Kuciel
Morderca w Gumiakach ". Historia Polskiego "zabójcy" działającego na przełomie milenium. Mafioso który zlecał zabójstwa ale sam niepociągał za spust. Jako mózg operacji obserwował i planował kolejne ofiary, które później rabował. Celem byli głównie właściciele kantorów .był nieuchwytny przez około 30 lat. Mamy tu opisaną sprawę zabójstw: napadu rabunkowego i zabicie dwóch Ukraińców oraz gwałtu na Ukraince w Cedzynie, pózniej poznajemy siatkę podobnych zbrodni w całej Polsce: Zabrze, Myślenice, Sosnowiec, Piotrków Trybunalski, Stalowa Wola Rozwadów, Przemyśl i mój rodzimy Przeworsk - którą to sprawe bardzo dobrze pamiętam bo wydarzyła się w bliskiej odległości ode mnie przez co doskonale pamietam panike i terror oraz jego konsekwencje w oczach mieszkańcych spokojnej mieściny. Tadeusz był plantatorem truskawek i posiadał gospodarstwo rolne. Jako zwykły obywatel mąż i ojciec nie wyróżniał sie z tłumu. Przeraża fakt, że "jeden z nas" mógł w celu zwykłego łatwego wzbogacenia się dopuścić się tak przerażających zbrodni. Książkę czyta się błyskawicznie, chociaż nie jest napisana w sposób porywających i jest dość chaotyczna to nie można jej zarzucić braku żetelności. Biorąc ją z biblioteki nie wiedziałem o czym jest ale pewnie z powodu tego, że cała sprawa miała wpływ na mnie za dzieciaka bawiącego się na ulicach miasta na terenie którego doszło do wstrzasającego mordu, spowodowało, że przykuła moja uwagę i przeczytałem w jeden dzień.
kinol88 - awatar kinol88
ocenił na 8 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Ze śmiercią im (nie) do twarzy. Rozmowy z granicy między światami

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Ze śmiercią im (nie) do twarzy. Rozmowy z granicy między światami