Wyprawa Cyrusa

Okładka książki Wyprawa Cyrusa
Ksenofont Wydawnictwo: Czytelnik historia
288 str. 4 godz. 48 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Data wydania:
2021-06-30
Data 1. wyd. pol.:
1924-01-01
Liczba stron:
288
Czas czytania
4 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788307035062
Tłumacz:
Władysław Madyda
Średnia ocen

                7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wyprawa Cyrusa w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wyprawa Cyrusa

Średnia ocen
7,8 / 10
110 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
2089
2089

Na półkach:

Dla osób interesujących się historią, pozycja obowiązkowa !!!
Mam nadzieję, że dla tych, którzy nie spotkali się jeszcze z tego typu literaturą może to być początek nowej czytelniczej przygody.
U mnie np. takim bodźcem, gdzieś na przełomie podstawówki i liceum, były książki Pawła Jasienicy.

" Wyprawa Cyrusa " to klasyczne dzieło greckiej literatury, uważany za wybitny przykład prozy starożytnej.
Jeden z pierwszych pamiętników wojennych.
Autor, grecki żołnierz, historyk, uczeń Sokratesa, brał udział w wyprawie i stał jednym z jej przywódców.
POLECAM !!!

Dla osób interesujących się historią, pozycja obowiązkowa !!!
Mam nadzieję, że dla tych, którzy nie spotkali się jeszcze z tego typu literaturą może to być początek nowej czytelniczej przygody.
U mnie np. takim bodźcem, gdzieś na przełomie podstawówki i liceum, były książki Pawła Jasienicy.

" Wyprawa Cyrusa " to klasyczne dzieło greckiej literatury, uważany za wybitny...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

431 użytkowników ma tytuł Wyprawa Cyrusa na półkach głównych
  • 281
  • 144
  • 6
95 użytkowników ma tytuł Wyprawa Cyrusa na półkach dodatkowych
  • 62
  • 17
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2

Inne książki autora

 Ksenofont
Ksenofont
Informacje o jego życiu czerpiemy z jego własnych pism. Ksenofont, syn Gryllosa i Diodory, urodził się ok. 430 r. w Atenach, na terenie attyckiego demu Erchia. Rodzice jego posiadali majątek ziemski, więc zapewne byli zamożni. Prawdopodobnie ojciec należał do stanu „rycerskiego”, a więc należał do drugiej klasy majątkowej według szacunkowych kryteriów z czasów reformy Solona. Członkowie tej klasy mieli obowiązek służby w konnicy na wypadek wojny. Z tego środowiska wyniósł Ksenofont niektóre nawyki arystokratyczne: miłość do jazdy konnej, hodowli koni, polowania, sympatie monarchiczne oraz religijność. Z własnymi końmi wyruszył na wyprawę Cyrusa, a synów wysłał później do służby w kawalerii ateńskiej. Mając odpowiednie warunki finansowe, Ksenofont zdobył wszechstronne wykształcenie. Bogaci uczniowie pobierali nauki w domu, a biedniejsi w prywatnych szkołach. Ksenofont przechodził kurs gramatyki, gimnastyki i muzyki, a potem studiował retorykę, filozofię i prawdopodobnie strategię. Z młodości Ksenofonta są dobrze poświadczone bliskie kontakty z Sokratesem. Przystał do niego pod sam koniec wojny peloponeskiej ok. 409 r. Spotkał go przypadkiem na stromej i krętej uliczce ateńskiej, jak podaje nam Diogenes Laertios w dziele Żywoty i poglądy sławnych filozofów. Doszło do wymiany zdań. Sokrates na koniec spytał się: „gdzie ludzie stają się zacni i szlachetni?”. Widząc, że Ksenofont nie wie, co powiedzieć, zaproponował: „Pójdź za mną i ucz się tej wiedzy!”. W tych warunkach miał zostać Ksenofont jego uczniem. W jego kręgu przebywał do 401 r. Do końca życia zachował ogromny szacunek dla dawnego mistrza. Mieli podobne zapatrywania polityczne. Podziwiali Spartę za jej porządek, dyscyplinę, tradycję, religijność i sprawiedliwość. Po klęsce Aten pod Ajgospotamoj (405 r.) i po zdobyciu miasta (404 r.) Spartanie ustanowili ze swoich zwolenników rządy Trzydziestu Tyranów. Ksenofont sympatyzował z nimi. Z niektórych fragmentów Historii greckiej wynikałoby, że służył wtedy w kawalerii. Przywrócenie ustroju demokratycznego w Atenach w 403 r. stanowiło punkt zwrotny w życiu Ksenofonta. Amnestia dawała bezpieczeństwo osobiste, ale kariera polityczna i wojskowa została w zasadzie zamknięta. W tym okresie otrzymał list z Sardes od dawnego przyjaciela Proksenosa, ucznia sofisty Gorgiasza. Proksenos zachęcał w nim do przybycia na służbę Cyrusowi Młodszemu, perskiemu satrapy Lidii, Frygii i Wielkiej Kapadocji. Ksenofont przyjął propozycję Proksenosa i na początku roku 401 opuścił Ateny oraz przyłączył się do ok. 13 tys. Greków na usługach satrapy perskiego Cyrusa Młodszego. W tym czasie Cyrus wypowiedział bratu-królowi Artakserksesowi II wojnę o perski tron, w której brał udział Ksenofont. Pod Kunaksą w pobliżu Babilonu doszło do decydującego starcia. Wojska królewskie przegrały bitwę, ale Cyrus zginął w walce. Wodzowie greccy zostali zamordowani w wyniku podstępu, a żołnierze perscy Cyrusa przeszli na stronę królewską. Najemnikom greckim groziło niebezpieczeństwo w obcym kraju. Postanowili wrócić do domu. Ksenofont, jako dowodzący tyłami, brał udział w słynnym odwrocie (tzw. marsz dziesięciu tysięcy). Droga powrotna liczyła tysiąc mil, wiodła przez pustynie i góry Armenii aż do Morza Czarnego. Po bezpiecznym dotarciu do brzegów Morza Czarnego i po przeprawie przez Hellespont, Ksenofont z 6 tysiącami żołnierzy greckich zaciągnął się na służbę u Seutesa, księcia trackich Odrysów. Seutes nie dotrzymał warunków układu, więc Grecy postanowili powrócić powrotem do Azji, gdzie wzięli udział w wojnie Sparty z Persją. Służyli pod rozkazami Tybrona, wodza spartańskiego. W 396 r. naczelne dowództwo objął osobiście Agesilaos II, król spartański. Ksenofont przyłączył się do niego, jako sprzymierzeniec i zwolennik. Spartanie odnosili sukcesy wojenne. Po zdobyciu Sardes musieli wrócić do Grecji z powodu działań Persji na ich tyłach. Persja zorganizowała koalicję Aten, Teb i Koryntu przeciw Sparcie. Doszło do wojny korynckiej (lata 395-387). W powrotnej drodze Agesilaos II z armią pokonał Ateńczyków pod Koroneją (394 r.). Ateny za udział w bitwie po stronie przeciwnej uznały Ksenofonta za wroga i skazały na banicję. Ksenofont po bitwie postanowił przyłączyć się do króla Agesilaosa. Odpłynął z nim do Sparty, gdzie zapewne przebywał tam przez kilka lat. Uczestniczył w wyprawach Sparty czasów wojny korynckiej. Za zasługi przyznano mu przywilej proksenii, a więc honorowe obywatelstwo spartańskie. Proksenia miała charakter tytularny, ponieważ nie pełnił funkcji rzecznika innego państwa greckiego w Sparcie. Dzięki tej godności mógł wysłać synów-bliźniaków Gryllosa i Diodora na spartańskie wychowanie. Uzyskał od Sparty posiadłość w Skilluncie (współcześnie w gminie Olimpia, dokąd przeniósł się z rodziną na początku lat 80. Zabrał ze sobą żonę Finezję i synów, zwanych „Dioskurami”. Imię żony jest pochodzenia jońskiego, więc zapewne nie była Atenką. Prawdopodobnie poznał ją i poślubił w trakcie swojej wyprawy azjatyckiej. W Jonii urodzili się też przypuszczalnie jego synowie, między 399 a 394 rokiem. W wieku około 40 lat zamieszkał w Skilluncie, zamieniając bujne życie żołnierskie na spokojne życie ziemiańskie. Spędzał czas z rodziną, urozmaicając wolne chwile pracą literacką. Skillunt znajdował się na terenie Elidy, w pobliżu Olimpii, po zachodniej stronie Peloponezu. Spartanie zabrali tę miejscowość w czasie wojny z Elidyjczykami. Ksenofont otrzymał od Sparty dom, ziemię jako rekompensatę za skonfiskowany majątek rodzinny w Attyce. Zajmował się hodowlą psów i koni oraz spędzał czas na polowaniu lub ucztach. Posiadał niewolników pochodzących z małoazjatyckiej Dardanii, którzy pracowali u niego na roli. Ksenofont ufundował w pobliżu święty okręg Artemidy, oddalony ok. 4 kilometry od Olimpii, jako wotum dziękczynne za szczęśliwy powrót z Azji. Klęska Spartan pod Leuktrami w 371 r. zmusiła go do opuszczenia Skilluntu. Zapewne jesienią tego roku Elejczycy zdołali odzyskać Skillunt i inne miejscowości Trifylii, oprócz Lepreon. Ksenofont umieścił rodzinę właśnie tam, a sam podążył do miasta Elidy. Prawdopodobnie starał się odzyskać zabrany majątek na drodze prawnej, przed Radą Olimpijską. Po nieudanej próbie dołączył do rodziny w Lepreon, jedynym mieście prospartańskim Trifylii. Postanowił przenieść się z rodziną do Koryntu. Po drodze zatrzymał się w Sparcie w gościnie u króla Agesilaosa. Jesienią 370 r. armia tebańska najechała Lakonię, niszcząc ją, a zostawiając stolicę Spartę. Następnego roku Ksenofont, czując zagrożenie dla rodziny, postanowił wyjechać do Koryntu, gdzie spędził resztę życia. Wybrał Korynt, miasto prospartańskie, leżące w centrum Grecji. Tu docierały informacje ze wszystkich stron. Ksenofont tutaj mógł uzyskać relacje o tym, co się dzieje w Atenach i Sparcie oraz innych państwach. Miasto dawało mu dogodne warunki do dalszej pracy pisarskiej. Prowadził wygodne i dostatnie życie. Cieszył się popularnością wśród mieszkańców. W połowie lat 60. zniesiono dawną ateńską uchwałę skazującą go na wygnanie, jako wynik zbliżenia Aten i Sparty. Ksenofont odzyskał prawa obywatelskie oraz skonfiskowany majątek rodzinny w Attyce. Prawdopodobnie zalegalizowano jego synów, pochodzących z matki nieateńskiego pochodzenia. W odróżnieniu od synów, zapewne nie wrócił do ojczyzny. Wysłał synów Gryllosa i Diodora do Aten. Zgodnie z tradycją rodzinną synowie mieli służyć w konnicy ateńskiej. Walczyli oni przeciw Tebańczykom. Gryllos poległ w konnej potyczce w przeddzień bitwy pod Mantineją w 362 r. Ksenofont zmarł ok. 355 r. p.n.e., pozostawiając syna Diodora i wnuków, a wśród nich Ksenofonta Młodszego. Możliwe, że po śmierci pochowano go koło Skilluntu na terenie świętego okręgu Artemidy.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Powstanie i upadek starożytnego Egiptu Toby Wilkinson
Powstanie i upadek starożytnego Egiptu
Toby Wilkinson
Gdy człowiek sobie uzmysłowi, że w momencie upadku Troi cywilizacja egipska liczyła już przeszło 2 tysiące lat, a w momencie przybycia do Egiptu Cezara, 2 tysiące lat temu, kolejny tysiąc lat, gdy sobie to wszystko doda i jakoś spróbuje tę otchłań czasu przyłożyć do np. historii Polski, to aż go ciarki przechodzą :) Tym bardziej nie do końca fortunne wydaje mi się tłumaczenie oryginalnego "Rise..." jako "powstanie". Chyba więcej sensu miałby np. "rozkwit", mówimy przecież o czymś co trwało kilka tysięcy lat i raczej nie składało się tylko z "powstania i upadku". No ale to tak na marginesie, a propos polskiego tytułu. Poza tym trudno do czegoś się tutaj przyczepić - narracja jest potoczysta, wykład klarowny i przystępny a całość pozwala ogarnąć umysłem te tysiąclecia historii. Oczywiście nie dało się uniknąć pewnej powierzchowności i skrótowości ale raczej jest ona zaletą w tym przypadku. Książka będzie w sam raz na początek przygody z historią starożytnego Egiptu, jako baza do dalszych lektur, w czym na pewno pomoże bardzo rozbudowana sekcja przypisów i źródeł. Albo po prostu jako źródło do uzupełnienia wiedzy dla ludzi na co dzień interesujących się innymi okresami historii (tak było w moim przypadku). Tradycyjnie dla Rebisu wydanie jest bardzo solidne i cieszy oko. Gdyby wszyscy tak wydawali książki to nie istniałby dla mnie temat e-booków. A, tak zupełnie na zakończenie, to może autor a może tłumacz w jednym małym fragmencie wyłożyli się gdy przyszło do wspomnienia o egipskiej armii. Użycie dzisiejszej nomenklatury wojskowej (pluton, kompania, generał itp.) w książkach o tak zamierzchłej przeszłości zazwyczaj mnie drażni. Ale tu macham na to ręką, to nie jest przecież książka o historii wojskowości.
Killick - awatar Killick
ocenił na 7 4 miesiące temu
Poczet cesarzy rzymskich Aleksander Krawczuk
Poczet cesarzy rzymskich
Aleksander Krawczuk
Są takie książki, które się czyta. Są także takie, które się studiuje. Wreszcie są również te, które dają prawdziwą intelektualną satysfakcję. Do tych ostatnich niewątpliwie należą prace zmarłego przed niespełna trzema laty, ponad stuletniego najwybitniejszego popularyzatora historii starożytnej w naszym kraju - Aleksandra Krawczuka. Moja przygoda z Jego książkami datuje się już od dawna, bowiem od końca szkoły podstawowej w drugiej połowie lat 90-tych. Nigdy się nie zawiodłem na pisarstwie Profesora, wręcz przeciwnie, każda następna jego publikacja w moim ręku tylko bardziej mi uzmysławiała, że historia może być nie tylko pouczająca, ale także porywająca. Jeśli ktoś potrafi ją odpowiednio "sprzedać", może ona także trafić do wielu odbiorców. A tak bez dwóch zdań jest z całym dorobkiem krakowskiego uczonego. "Poczet cesarzy rzymskich" to opasłe tomiszcze. Towarzyszyła mi ta księga od ponad 20 lat. Czytałem ją na wyrywki - zawsze wedle potrzeby. Po latach stwierdziłem, że najwyższa pora zabrać się za nią "od deski, do deski". Decyzja ta okazała się najzupełniej trafna. Już we wstępie Aleksander Krawczuk zapowiedział, że jego zamiarem nie jest zanudzenie czytelnika ogromem faktów podanych w encyklopedycznej formie, lecz odnalezienie takiego kanału przekazu, poprzez który mógłby popłynąć wartki strumień wiedzy do jak najszerszego grona zainteresowanych. Taki cel, był celem maksimum dla autora. Profesor potrafił dotrzymać słowa, chociaż ponad 900 stron pracy może z pozoru "rzucić na kolana". Jeśli ktoś kiedyś czytał jakąś książkę Krawczuka (z wyłączeniem jego prac "na tytuł"), to na pewno nie muszę go/jej zachęcać do sięgnięcia po "Poczet". Jeśli natomiast dla kogoś słowa "Aleksander Krawczuk" za wiele nie mówią, to postaram się krótko wyjaśnić, co one oznaczają. Otóż, rozumieć przez nie należy kunszt na najwyższym poziomie, tj. połączenie głębokiej wiedzy historycznej i filologicznej z wyśmienitym talentem pisarza-gawędziarza (ale nie nudziarza-plotkarza). Umiejętności te wsparte są doskonałym humorem, tendencją do wplatania w wywód anegdot, które nie tyle nie zaburzają toku narracji, co ją wzmacniają i wspaniale uzupełniają. Profesor Krawczuk był osobą o rozległych humanistycznych horyzontach. Jego wiedza historyczna była wspomagana oczytaniem filozoficznym i zdolnością łączenia wielu dziedzin w perfekcyjnej syntezie. Przy tym wszystkim nigdy nie ma się wrażenia, że narzuca się nachalnie ze swą erudycją. Pisał językiem zrozumiałym dla "mas", a tam, gdzie była potrzeba, tłumaczył słowa i wyrażenia w sposób jasny, jeśli pewnych rzeczy nie dało się przekazać wprost (z uwagi na różnice między światem grecko-rzymskim a tym nam współczesnym). Ale dość już tych pochwał! Oddajmy głos samemu autorowi, aby przytoczyć chociaż kilka skromnych cytatów z dzieła - dla egzemplifikacji powyższego. O politycznych zdolnościach Oktawiana Augusta: "August bowiem zrozumiał - i było to odkrycie genialne! - że myśleniem i wyobraźnią większości ludzi rządzą pozory, hasła, nazwy. Kto posługuje się nimi umiejętnie i konsekwentnie, może wmówić każdemu niemal wszystko". O Karakalli (ale chyba nie tylko; niech każdy sam osądzi): "Ludzie obciążeni pewnymi kompleksami psychicznymi miewają skłonności do przybierania postawy władczej, jeśli nie chroni ich od tego kultura, samokrytycyzm i poczucie humoru". O chorobie i cierpieniach Galeriusza u starożytnych chrześcijańskich historyków: "U obu chrześcijańskich pisarzy próżno by szukać choć śladu współczucia dla cudzego cierpienia. Słowa ich są wyrazem tej samej mentalności, która kazała utrzymywać, że największą rozkoszą zbawionych będzie przyglądanie się wiecznym i potwornym katuszom tych, którzy zostali potępieni". O następstwach Edyktu Mediolańskiego: "Jednakże niemal natychmiast wybuchły gwałtowne konflikty pomiędzy chrześcijanami, a jednocześnie rozpoczęło się prześladowanie pogan przez chrześcijan, co prawda raczej bezkrwawe, lecz bardzo przykre i powodujące niesłychane straty w zakresie kultury: niszczenie posągów i malowideł, a nawet książek. W wiekach zaś późniejszych rozpętał się obłęd wojen religijnych, tępienie pogan i kacerzy ogniem i mieczem, polowań na czarownice, inkwizycji, wypędzania innowierców. Popłynęła krew milionów ofiar fanatyzmu religijnego, nienawiści wyznaniowej, nietolerancji. Chrześcijanie zadawali sobie wzajem rany okrutniejsze i bardziej krwawe niż najgorsi cesarze rzymscy". Warto także przytoczyć, za Profesorem, kilka wypowiedzi aktorów wydarzeń, którymi zapełnia on wiele kart książki, a które świetnie ją wzbogacają. I tak, wypowiedź (genialna) Seneki o ojcu Pizona: "On jest tak głupi, że mógłby nawet rządzić". Reakcja Tytusa na propozycję karania ludzi za obrazę majestatu władcy: "Mnie nie można znieważyć, nie czynię bowiem niczego, co byłoby naganne, a o kłamstwa nie dbam. Jeśli zaś chodzi o moich cesarskich przodków, to zemszczą się sami, jeśli rzeczywiście są bogami lub półbogami". Celna uwaga Frontinusa: "Po co wystawiać mi pomnik? Pamięć o nas trwa, jeśli zasłużyliśmy na to życiem". No i na koniec - słowa ulubieńca Aleksandra Krawczuka (poświęcił mu nieproporcjonalnie dużo miejsca w książce) - cesarza Juliana, po tym jak odebrał mienie jednemu z kościołów chrześcijańskich: "Ponieważ godne najwyższego podziwu przykazanie zaleca chrześcijanom wyrzeczenie się majętności, aby mogli łatwiej podążać do królestwa niebieskiego, przeto my współdziałając z ich świętymi rozkazaliśmy przejąć wszystkie pieniądze kościoła edeseńskiego i rozdać je żołnierzom, wszystkie zaś dobra ziemskie włączyć do naszych dóbr prywatnych, aby żyjąc w ubóstwie zachowywali spokój i nie utracili królestwa niebieskiego, w które tak ufają" (jeśli ktoś kiedyś zadawał sobie pytanie, skąd wśród pisarzy chrześcijańskich starożytności, ale i późniejszych, taka nienawiść do "Apostaty", to chyba już wie). Warto jeszcze, jako "wisienkę na torcie" dodać, że Aleksander Krawczuk nie stronił od czasu do czasu od "wycieczek" poza epokę starożytną. Często zdarzały mu się "wtrącenia", które pozornie niezwiązane z tematem, wprowadzają uśmiech na twarzy czytelnika: "Pewien magnat polski przykazał w pierwszym paragrafie swej instrukcji dla oficjalistów: <<Nigdy umysłu pańskiego złą wiadomością nie zasmucać, bo dobremu słudze przede wszystkim winno być miłe pańskie zdrowie. A wreszcie i cóż pomoże?>>" (swoją drogą twórcy serialu "1670" powinni zainteresować się tym tekstem:). Wszystko wyżej to tylko wierzchołek "góry lodowej" znakomitego dzieła Aleksandra Krawczuka. Każdy, kogo interesuje historia i dobre książki powinien do niego zajrzeć!
Munk - awatar Munk
ocenił na 10 5 miesięcy temu

Cytaty z książki Wyprawa Cyrusa

Więcej
Ksenofont Wyprawa Cyrusa (Anabaza) Zobacz więcej
Ksenofont Wyprawa Cyrusa (Anabaza) Zobacz więcej
Więcej

Ciekawostki historyczne