Wszystkie barwy marzeń

Okładka książki Wszystkie barwy marzeń
Natascha Lusenti Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie literatura obyczajowa, romans
264 str. 4 godz. 24 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Al mattino stringi forte i desideri
Data wydania:
2021-07-14
Data 1. wyd. pol.:
2021-07-14
Liczba stron:
264
Czas czytania
4 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788308074060
Tłumacz:
Monika Woźniak
Średnia ocen

                6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wszystkie barwy marzeń w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wszystkie barwy marzeń

Średnia ocen
6,9 / 10
74 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
651
122

Na półkach: ,

Zaskakująco mocno trafiła do mnie ta urocza powieść! Z lekka naiwna, ale ten nieco dziecinny, niewinny, poetyzowany charakter tej powieści świetnie do niej pasuje, do bohaterki, do całości... W ten niepozorny sposób naprawdę dobrze obrazuje samotność, potrzebę bliskości i kontaktu z drugim człowiekiem, spojrzenia na świat prosto jak dziecko i zachwycania się po prostu tym że się jest.

Zaskakująco mocno trafiła do mnie ta urocza powieść! Z lekka naiwna, ale ten nieco dziecinny, niewinny, poetyzowany charakter tej powieści świetnie do niej pasuje, do bohaterki, do całości... W ten niepozorny sposób naprawdę dobrze obrazuje samotność, potrzebę bliskości i kontaktu z drugim człowiekiem, spojrzenia na świat prosto jak dziecko i zachwycania się po prostu tym...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

177 użytkowników ma tytuł Wszystkie barwy marzeń na półkach głównych
  • 92
  • 81
  • 4
33 użytkowników ma tytuł Wszystkie barwy marzeń na półkach dodatkowych
  • 11
  • 8
  • 5
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Czerwony kaszmir Christiana Moreau
Czerwony kaszmir
Christiana Moreau
Christiana Moreau „Czerwony kaszmir” Siła kobiet jest niezaprzeczalna. To ona jest motorem napędowym, szczególnie widoczna w ekstremalnych sytuacjach, to wtedy bowiem kobiety pokazują że stereotypowa „słaba płeć” nie istnieje. „Czerwony kaszmir” to utkana z siły, marzeń, determinacji historia o losach trzech przypadkowych kobiet, które połączy tytułowy kaszmir. Losy Alessandry, Bolormy i Xiao Li poznajemy w różnych momentach ich życia. To smutna, słodko-gorzka przejmująca proza o sile pasji, marzeń, o wytrwałości w ich życiu, które jak to ma w zwyczaju, torpeduje w najmniej oczekiwanym momencie. Wieloaspektowość zdarzeń i postępująca szybko akcja zabiera czytelnika przez odległe stepy Mongolii, aż po włoskie dzielnice. „Czerwony kaszmir” jest lekturą – ostrzeżeniem, że w pogoni za modą, udajemy że nie dostrzegamy oszustw, matactw, a także zwykłego wyzysku ludzi. Ile zła może przynieść nadmiernie rozbuchany konsumpcjonizm, ile nadziei jest w zwykłej pracy chałupniczej. Moreu pochyla się nad losem uciemiężonych ofiar kapitalizmu, którzy w poszukiwaniu lepszego życia pozwolili się oszukać i dać sobie wmówić, że wolność kiedy nadejdzie. Bolorma i Xiao Li, to przykłady silnych, niezłomnych kobiet, i mimo że ich życie nie jest usłane różami, to każda z nich swoją niezłomnością, uporem i wiarą w własne możliwości pokazuje że może być lepiej. Moreau zabierze nas w jakże sugestywnie opisany świat, i mimo iż książka nie jest obszerna ilościowo, nie wydaje się, by czegoś w niej zabrakło. Czasem mniej, znaczy lepiej, i tu to się doskonałe sprawdziło. „Czerwony kaszmir” subtelnie przypomina o tym co ważne, i jest ważnym głosem w współczesnym świecie. Mimo lekko naciąganego zakończenia, to i tak uważam, że po tę książkę warto sięgnąć. Polecam. 8/10
zaczytanaOna - awatar zaczytanaOna
oceniła na 8 1 rok temu
Sekret Marii. Życie, miłość i pasja Marii Montessori Laura Baldini
Sekret Marii. Życie, miłość i pasja Marii Montessori
Laura Baldini
"Sekret Marii. Życie, miłość i pasja Marii Montessori" to fascynująca biografia Marii Montessori, włoskiej lekarki i pedagożki, która zrewolucjonizowała edukację. Laura Baldini zgrabnie łączy fakty z fikcją, tworząc wciągającą opowieść o życiu, miłości i pasji tej niezwykłej kobiety. Książka przenosi nas w czasy przełomu XIX i XX wieku, kiedy to Maria Montessori, jako jedna z pierwszych kobiet we Włoszech, podjęła studia medyczne. Baldini ukazuje jej determinację i upór w dążeniu do celu, a także trudności, z jakimi musiała się mierzyć w zdominowanym przez mężczyzn świecie nauki. Autorka z dużą empatią i wnikliwością opisuje życie prywatne Marii Montessori, jej miłość do Giuseppe Montessano i ich burzliwy związek. Nie pomija również trudnych tematów, takich jak samotne macierzyństwo i skrywany przez lata sekret narodzin syna Maria. Książka Baldini to nie tylko biografia, ale również opowieść o pasji i determinacji w dążeniu do zmiany świata na lepsze. Maria Montessori, poprzez swoją metodę edukacyjną, udowodniła, że każde dziecko jest wyjątkowe i zasługuje na szansę rozwoju. "Sekret Marii. Życie, miłość i pasja Marii Montessori" to lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy interesują się historią kobiet, pedagogiką i psychologią. Książka wciąga od pierwszej strony i zmusza do refleksji nad rolą edukacji w życiu człowieka.
Nessie - awatar Nessie
ocenił na 9 1 rok temu
Wszystkie piosenki o miłości Jane Sanderson
Wszystkie piosenki o miłości
Jane Sanderson
"Wszystkie piosenki o miłości" autorstwa Jane Sanderson, to lekki romans z nutką tragizmu - powieść nasycona nadzieją i miłością bez granic. Książka przez lata kurzyła się na półce czekając na swoją kolej. Dopiero podczas tych wakacji uznałam, że to może być idealna okazja na zapoznanie się z nią. Nie mogłam być milej zaskoczona. To opowieść o plątaninie uczuć między Danielem i Alison, nasi główni bohaterowie są już dojrzałymi ludzi, ale poznajemy ich również jako szczęśliwie zakochanych nastolatków. Ich nastoletni związek dobiega końca - nic co dobre nie trwa wiecznie. Piosenki to ukryte echa słów, których nie wypowiadany wprost. Daniela i Alison łączy wspólna pasja do muzyki, po latach ciszy i nieporozumień zaczynają wysyłać sobie utwory na Twitterze. Ich wymiana wiadomości rozbudza uczucie na nowo, gdyż miłość szczególnie ta szczerze prawdziwa nie zostaje zapomniana. Książka mnie pozytywnie zaskoczyła - nie spodziewałam się, że tak bardzo się zaangażuje. Historia tych dwojga wzrusza, rozkochuje i otula ciepłem. Styl pisania jest prosty i przystępny, a klimat powieści wprowadza w zachwycająca nostalgię. "Stara miłość nie rdzewieje" to powiedzenie idealnie oddaje ducha książki. Gdy serce wybierze raz, uczucie może trwać latami. Dzieło niesie piękne przesłanie, własne szczęście jest ważniejsze od cudzych oczekiwań. "Wszystkie piosenki o miłości" to lektura której nie czyta się oczami lecz duszą. Budzi w nas piękna ideę o starej, szczerej miłości która nie przemija, nawet mimo upływu lat. Książka idealna dla niepoprawnych romantyków!❤️
Zgniochq - awatar Zgniochq
ocenił na 8 8 miesięcy temu
Lalka z Lizbony Iwona Słabuszewska-Krauze
Lalka z Lizbony
Iwona Słabuszewska-Krauze
„Lalka z Lizbony” to powieść, która obiecuje czytelnikowi emocjonalną podróż śladami rodzinnych tajemnic, osadzoną w niezwykle plastycznej scenerii portugalskiej stolicy. Iwona Słabuszewska-Krauze stworzyła historię, która ma w sobie magnetyzm melancholijnego fado, jednak w ostatecznym rozrachunku pozostawia odbiorcę z poczuciem pewnego niedosytu. Moja ocena 6/10 odzwierciedla sympatię do klimatu książki przy jednoczesnym dostrzeżeniu jej warsztatowych słabości. Niewątpliwie najmocniejszą stroną powieści jest jej atmosfera. Autorka z ogromną czułością opisuje Lizbonę – jej wąskie uliczki, zapach pieczonych kasztanów, dźwięki tramwajów i specyficzne światło odbijające się od azulejos. Miasto nie jest tu tylko tłem, ale pełnoprawnym bohaterem, który żyje własnym rytmem. Dla czytelnika spragnionego podróży „w fotelu”, opisy te są prawdziwą ucztą i największym atutem książki. To właśnie te fragmenty sprawiają, że przez opowieść płynie się z przyjemnością. Problem pojawia się jednak w samej konstrukcji fabuły. Historia poszukiwania własnych korzeni przez główną bohaterkę bywa momentami przewidywalna. Autorka stosuje schematy dobrze znane z literatury obyczajowej, co sprawia, że brakuje tu elementu zaskoczenia. Tempo akcji jest nierówne – obiecujące wątki bywają ucinane, a inne, mniej istotne, niepotrzebnie się przeciągają. Dodatkowo, dialogi momentami brzmią nienaturalnie, służąc jedynie jako nośnik informacji dla czytelnika, zamiast budować autentyczne relacje między postaciami. Bohaterowie, choć budzą sympatię, są nieco zbyt jednowymiarowi, co utrudnia głębokie współodczuwanie ich dylematów. „Lalka z Lizbony” to poprawna literatura obyczajowa, która idealnie sprawdzi się jako lekka lektura na urlop lub jesienny wieczór. To książka „bezpieczna” – estetyczna, nastrojowa i poprawnie napisana, ale pozbawiona literackiego pazura, który pozwoliłby jej zostać w pamięci na dłużej. Jeśli kochasz Portugalię, urok tej książki Cię urzeknie, jednak jeśli szukasz gęstej, wielowarstwowej prozy, możesz poczuć lekkie rozczarowanie.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 6 1 miesiąc temu
Uratować Missy Beth Morrey
Uratować Missy
Beth Morrey
Pierwsza tegoroczna lektura okazała się być dobrym wyborem. Była wystarczająco lekka, by nie zmasakrować mnie psychicznie i zagwarantować przyjemność czytania, a zarazem na tyle dobrze napisana i poruszająca takie tematy, bym nie miała poczucia, że czytam typowy odmóżdżacz. Idealnie! Tytułowa Missy to szacowna Millicent Carmichael, z domu Jameson, lat na początku książki 78, na jej końcu 80. Mieszka gdzieś w Anglii, w niedalekiej odległości od Cambridge (być może jest to nawet Londyn, nie mogę tak zupełnie tego wykluczyć, ale nie umiem też na pewno zidentyfikować), w sporym domu, kupionym gdy jej rodzina była jeszcze czteroosobowa (ona, mąż i dwójka dzieci). Gdy ją poznajemy, mieszka w nim sama: syn jest w Australii, córka gdzieś niedaleko, ale co z tego, gdy są ze sobą pokłócone, zaś mąż – cóż, męża nie ma, można mu już tylko zanosić kwiaty. Życie Missy jest smutne i monotonne, ot, typowe życie kobiety, która poświęciła się rodzinie, nie dbając o zostawienie miejsca na coś swojego – jakąś pasję, hobby, albo chociaż pracę zawodową. Ponadto nie umie ona rozmawiać o tym, co czuje, o tym, co dla niej ważne; nie umie też przyjmować pomocy, prosić o nią; ba, nie umie nawet przyznać sama przed sobą, że takiej pomocy potrzebuje. Dalej toczy się, wydawałoby się, typowo: na drodze Missy staje kilka życzliwych osób plus jeden pies (a trzeba Wam wiedzieć, że według Missy psy to „śmierdzące, głupie stworzenia, ciągle uciekają, żeby wąchać jakieś obrzydliwości”), po czym uświadamia ona sobie, że jej życie bynajmniej nie było sielankowe: mąż nigdy wprost nie wyznał jej miłości, ona sama cały czas była niepewna własnej wartości, do tego za dużo piła i przez większość życia nie mówiła tego, co chciała, na szczęście od czego są nowo poznani przyjaciele. Gdyby na tym poprzestać, byłoby typowo i dość płytko. Na szczęście autorka (dla której był to książkowy debiut) poprowadziła historię w taki sposób, że nic nie jest do końca oczywiste i jednoznaczne, a zakończenie wręcz zaskakuje. Polecam!
momarta - awatar momarta
oceniła na 7 2 miesiące temu
Niestandardowi Michał Paweł Urbaniak
Niestandardowi
Michał Paweł Urbaniak
Liwia Gawlin to fotografka, która tworzy małą grupę w celu realizacji nowego projektu artystycznego. Niestandardowi - osoby z defektami urody mają pokazać społeczeństwu "inną stronę piękna, nieudaną, fantastyczną" Mają stać się dziełami sztuki. Sławnymi, rozpoznawalnymi. Z początku nieufni i wycofani zawierzają Liwii, że mogą mieć lepsze życie, że mogą być szczęśliwi pomimo własnych ułomności. Zwłaszcza Wiktor z punktu widzenia którego poznajemy całą historię. Czy społeczeństwo jest na to gotowe? Czy heiterzy inności, śmiewcy tragedii pojmą przesłanie które ma nieść fotografia? A kim jest sama autorka wystawy? Uduchowioną artystką chcącą pomagać innym i zmieniać świat? Czy manipulatorką i szantażystą emocjonalną dążącą do osiągnięcia sukcesu? "Jest trochę jak 'Judyta' Klimta. Drapieżna koteczka, która okazuje się przyczajoną panterą" tak określa ją jedna z osób zaangażowanych w projekt. Znam obraz Gustava Klimta 'Judyta z głową Holofernesa' i zastanawiam się czy autor powieści miał w tej konkretnej scenie na myśli urodę obu kobiet, czy również historię pięknej, pomagającej ludziom Judyty, która ucieka się do oszustwa by podsycając pożądanie oczarowanego jej urodą wodza wrogich wojsk doprowadzić do jego śmierci. Ucina mu głowę. W imię wygranej sprawy. Czy taka jest więc Liwia? ale to moja interpretacja i dobry punkt do dyskusji, a tematów stanowiących wyjście to rozmowy znajdziemy tu wiele. I emocje. Książka wywołuje ich tak dużo, że czasem mogą trochę przytłoczyć. Bo jest tu nadzieja i rozczarowanie, szczęścia i tragedia, podejmowanie trudnych decyzji i zmaganie się z ich konsekwencjami, próby wyjścia z własnej strefy komfortu, poznanie nowego w poszukiwaniu sensu życia. Czasem uderza w nas naiwność, czasem oziębłość. Raz budzi się w nas współczucie by za moment chciałoby się skarcić kogoś za głupotę. A wszystko zaczęło się od pytania: "Przepraszam, czy mogłabym zrobić panu zdjęcie?"
Ewa - awatar Ewa
oceniła na 7 6 miesięcy temu
Modern Love. Prawdziwe historie o miłości, stracie i zaczynaniu od nowa Daniel Jones
Modern Love. Prawdziwe historie o miłości, stracie i zaczynaniu od nowa
Daniel Jones
„Miłość nie jest czymś, co się znajduje. Miłość jest czymś, co się buduje, często na zgliszczach własnych oczekiwań”. Tym zdaniem Daniel Jones, wieloletni redaktor słynnej kolumny w „The New York Times”, zdaje się streszczać dekady pracy nad tekstami o ludzkich namiętnościach. W swojej antologii udowadnia, że o uczuciach powiedziano już wszystko, a jednak każdy z nas przeżywa je w sposób unikalny. Moja ocena to rzetelne 7/10: to lektura kojąca, momentami bolesna, ale przede wszystkim niezwykle prawdziwa, choć jak każdy zbiór – nieco nierówna. Mozaika ludzkich losów Siłą tej książki jest jej różnorodność. Nie znajdziemy tu wyłącznie lukrowanych opowieści o „żyli długo i szczęśliwie”. Jones wybiera historie o miłości spóźnionej, utraconej, toksycznej, a także tej najtrudniejszej – do samego siebie. Autorzy esejów to ludzie tacy jak my: borykający się z chorobami, samotnym rodzicielstwem czy lękiem przed bliskością w świecie zdominowanym przez aplikacje randkowe. Ta autentyczność sprawia, że podczas lektury wielokrotnie towarzyszy nam poczucie wspólnoty doświadczeń. Niektóre teksty są napisane z literackim kunsztem, inne uderzają prostotą, ale niemal każdy niesie ze sobą ładunek szczerości, którego próżno szukać w fikcji. Antologie mają to do siebie, że nie każdy głos rezonuje z czytelnikiem z taką samą siłą. Obok esejów wybitnych, które zostają w pamięci na lata, trafiają się fragmenty słabsze, ocierające się o banał lub zbyt hermetyczne. Momentami można odnieść wrażenie, że amerykański kontekst niektórych opowieści jest nieco odległy od polskiej wrażliwości, co buduje dystans. Ponadto, czytanie całego zbioru „na raz” może prowadzić do emocjonalnego przesytu – to zdecydowanie książka do dawkowania, czytana po jednej historii do porannej kawy. Modern Love to literackie lustro, w którym każdy przejrzy się inaczej. Daniel Jones stworzył kronikę współczesnego serca, która uczy empatii i przypomina, że w swoich miłosnych zmaganiach nigdy nie jesteśmy sami. To idealna pozycja dla tych, którzy od romansowych schematów wolą słodko-gorzki smak prawdziwego życia.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 11 dni temu
Madame Piaf i pieśń o miłości Michelle Marly
Madame Piaf i pieśń o miłości
Michelle Marly
Biograficzne powieści o wielkich ikonach popkultury często wpadają w pułapkę nadmiernego hagiografizmu lub, przeciwnie, taniej sensacji. Michelle Marly w swojej książce Madame Piaf i pieśń o miłości na szczęście omija te rafy, serwując czytelnikom opowieść nasyconą zapachem powojennego Paryża, dymem tytoniowym i drżącym, gardłowym głosem „Wróbelka”. Moja ocena 7/10 odzwierciedla uznanie dla literackiego rzemiosła autorki, która z ogromną czułością, ale i niezbędnym dystansem, kreśli portret kobiety, dla której śpiew był jedyną formą przetrwania. Akcja powieści skupia się na kluczowym momencie w życiu Edith – roku 1944, kiedy to Paryż wyzwala się spod okupacji, a artystka staje przed trudnymi oskarżeniami o kolaborację. To właśnie ten dramatyczny rys nadaje książce głębi. Marly nie tworzy jedynie laurki; pokazuje Piaf jako postać skomplikowaną, targaną lękami, a jednocześnie posiadającą niebywałą intuicję artystyczną. Kluczowym wątkiem jest relacja Edith z młodym, wówczas nieznanym Yves’em Montandem. Autorka z wielką precyzją opisuje, jak Piaf, będąc już u szczytu sławy, staje się mentorką, kochanką i rzeźbiarką talentu Montanda, szlifując go na diament francuskiej piosenki. Styl Michelle Marly jest niezwykle plastyczny i zmysłowy. Czytelnik niemal słyszy stukot obcasów na bruku Montmartre i czuje napięcie panujące za kulisami legendarnych sal koncertowych. Opisy procesów twórczych – narodzin tekstów, które później stały się hymnami pokoleń – są najbardziej fascynującymi fragmentami książki. Marly udaje się uchwycić ten ulotny moment, w którym cierpienie prywatne zmienia się w uniwersalną sztukę. To właśnie ta „pieśń o miłości”, o której wspomina tytuł, jest główną bohaterką powieści, spajającą wszystkie wątki w jedną, emocjonalną całość. Dlaczego jednak nota zatrzymała się na siódemce? Mimo niezaprzeczalnego uroku, książka momentami popada w zbyt sentymentalne tony, które mogą nużyć czytelników szukających twardszej faktografii. Niektóre dialogi wydają się nieco zbyt „wyreżyserowane”, służąc bardziej ekspozycji faktów historycznych niż budowaniu naturalnej dynamiki między postaciami. Niemniej jednak, dla miłośników francuskiej piosenki i biografii beletryzowanych, jest to pozycja obowiązkowa. Wysoka ocena należy się za brak pruderii w opisywaniu trudnego charakteru Piaf i zero litości dla czytelnika w ukazywaniu ceny, jaką artystka płaciła za swoją pasję. Marly nie boi się pokazać Edith słabej, złośliwej czy zdesperowanej. To sprawia, że postać staje się ludzka, a jej triumfy na scenie smakują jeszcze wyraźniej. Madame Piaf i pieśń o miłości to rzetelnie skrojona, nastrojowa lektura, która pozwala choć na chwilę przenieść się do świata, gdzie miłość i ból brzmiały najpiękniej przy akompaniamencie akordeonu. To literacki hołd złożony kobiecie, która mimo drobnej postury, posiadała głos zdolny poruszyć fundamenty świata.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Wszystkie barwy marzeń

Więcej
Natascha Lusenti Wszystkie barwy marzeń Zobacz więcej
Natascha Lusenti Wszystkie barwy marzeń Zobacz więcej
Natascha Lusenti Wszystkie barwy marzeń Zobacz więcej
Więcej