Wóz strażacki, który zniknął

Okładka książki Wóz strażacki, który zniknął
Maj SjöwallPer Wahlöö Wydawnictwo: Amber Cykl: Martin Beck (tom 5) kryminał, sensacja, thriller
251 str. 4 godz. 11 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Cykl:
Martin Beck (tom 5)
Tytuł oryginału:
Brandbilen som försvann
Data wydania:
2010-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1990-01-01
Liczba stron:
251
Czas czytania
4 godz. 11 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324136889
Tłumacz:
Halina Thylwe
Średnia ocen

                6,4 6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wóz strażacki, który zniknął w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wóz strażacki, który zniknął

Średnia ocen
6,4 / 10
136 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
300
86

Na półkach:

Klasyczny kryminał, z lat 70tych. Czytając trzeba mieć to niestety na uwadze.
Od czasu do czasu bardzo lubię sięgnąć po kryminał pisany w innych czasach, aby trochę nabrać dystansu no naszej wirtualnej rzeczywistości.
Wóz strażacki niestety nie zachwyca.
Świetnie opisuje klimat tamtych czasów, budki telefoniczne,umiłowanie socjalizmu i mnóstwo stereotypów.
Ale samo śledztwo w zasadzie mało ciekawe, trochę wręcz nudnawe. Policjanci opisani bardzo tendencyjnie, główny bohater Martin Beck w zasadzie niewiele występuje w książce, co jest dziwne skoro chyba miał być przodującą postacią.
Na szczęście książka ma niewiele więcej niż 200 stron, więc można ją zabrać w podróż jako czasoumilacz.
Polecam głównie dla urozmaicenia.

Klasyczny kryminał, z lat 70tych. Czytając trzeba mieć to niestety na uwadze.
Od czasu do czasu bardzo lubię sięgnąć po kryminał pisany w innych czasach, aby trochę nabrać dystansu no naszej wirtualnej rzeczywistości.
Wóz strażacki niestety nie zachwyca.
Świetnie opisuje klimat tamtych czasów, budki telefoniczne,umiłowanie socjalizmu i mnóstwo stereotypów.
Ale samo śledztwo...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

298 użytkowników ma tytuł Wóz strażacki, który zniknął na półkach głównych
  • 187
  • 111
71 użytkowników ma tytuł Wóz strażacki, który zniknął na półkach dodatkowych
  • 37
  • 6
  • 5
  • 5
  • 5
  • 5
  • 5
  • 3

Tagi i tematy do książki Wóz strażacki, który zniknął

Inne książki autora

Okładka książki The Martin Beck Stories Maj Sjöwall, Per Wahlöö
Ocena 8,0
The Martin Beck Stories Maj Sjöwall, Per Wahlöö
Okładka książki Ciemna strona. Szwedzcy mistrzowie kryminału. Zbrodnia, tajemnica, suspens Tove Alsterdal, Cilla Börjlind, Rolf Börjlind, Åke Edwardson, Inger Frimansson, Eva Gabrielsson, Anna Jansson, Åsa Larsson, Stieg Larsson, Henning Mankell, Magnus Montelius, Håkan Nesser, Dag Öhrlund, Malin Persson Giolito, Maj Sjöwall, Sara Stridsberg, Johan Theorin, Per Wahlöö, Katarina Wennstam, Veronica von Schenck
Ocena 6,5
Ciemna strona. Szwedzcy mistrzowie kryminału. Zbrodnia, tajemnica, suspens Tove Alsterdal, Cilla Börjlind, Rolf Börjlind, Åke Edwardson, Inger Frimansson, Eva Gabrielsson, Anna Jansson, Åsa Larsson, Stieg Larsson, Henning Mankell, Magnus Montelius, Håkan Nesser, Dag Öhrlund, Malin Persson Giolito, Maj Sjöwall, Sara Stridsberg, Johan Theorin, Per Wahlöö, Katarina Wennstam, Veronica von Schenck
Okładka książki Ludzie przemocy Maj Sjöwall, Per Wahlöö
Ocena 6,4
Ludzie przemocy Maj Sjöwall, Per Wahlöö
Okładka książki Zabójca policjanta Maj Sjöwall, Per Wahlöö
Ocena 6,9
Zabójca policjanta Maj Sjöwall, Per Wahlöö
Per Wahlöö
Per Wahlöö
Pisarz i dziennikarz szwedzki. Miejsca urodzenia i śmierci są sprzecznie podawane w opracowaniach: jako miejsce narodzin podaje się Lund i Göteborg, jako miejsce śmierci zaś Lund, Malmö i Sztokholm. Znany przede wszystkim ze stworzonego razem z żoną Maj Sjöwall cyklu powieści kryminalnych z bogatym tłem obyczajowym, znanego jako Roman om ett brott (dosłownie "Powieści o przestępstwie", na język polski tytuł ten tłumaczono też jako "Opowieści z życia policji"), opublikowanego w latach 1965-1975. Ich głównym bohaterem był Martin Beck, oficer wydziału zabójstw policji w Sztokholmie. W powieściach tych para autorska Sjöwall i Wahlöö dawała też wyraz swoim skrajnie lewicowym przekonaniom politycznym, krytykując szwedzki socjaldemokratyczny model państwa. Per Wahlöö był też autorem powieści kryminalnych napisanych na własną rękę, z których na język polski została przetłumaczona Ciężarówka (Lastbilen, 1962).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Detektyw Diamond i śmierć w jeziorze Peter Lovesey
Detektyw Diamond i śmierć w jeziorze
Peter Lovesey
Książka trafiła do mnie z blogosfery. Sama bym raczej jej nie kupiła, z racji, że kryminały wolę oglądać (a i tu zawsze kieruję się nie tak może nawet fabułą, jak obsadą aktorską), niż czytać. I dlatego ten gatunek literacki czytam bardzo rzadko. Tak mam od początków swego czytelnictwa i raczej się to już nie zmieni. Ale wracając do książki, muszę przyznać, że przyjemnie się ją czytało, może dlatego, że nie tylko wciągnęła mnie intryga kryminalna - chociaż niezbyt skomplikowana, to jednak ciekawie poprowadzona - ale zainteresowało mnie również tło, w jakim się akcja tego kryminału toczy. A jest nim miasteczko Bath, gdzie mieszkała i tworzyła Jane Austen, o której mówi się tu sporo, gdyż pierwszym podejrzanym w kryminalnej intrydze jest mąż ofiary, profesor wykładający na miejscowym uniwersytecie anglistykę, który otrzymał za zadanie zorganizowanie wystawy "Jane Austen w Bath". A ja, choć jej twórczość znam tylko z ekranizacji filmowych, to jednak ostatnio obejrzałam film biograficzny p.t. "Jane Austen żałuje" i dlatego miło mnie ten wątek zaskoczył. A łączy się on ściśle z intrygą kryminalną, gdyż jednym z motywów zbrodni jest kradzież listów Jane Austen, które profesor otrzymał od wdzięcznej mieszkanki Bath za uratowanie syna. Podsumowując tę krótką opinię mogę stwierdzić, że "Detektyw Diamond i śmierć w jeziorze" to wdzięczna lektura, w której mamy jednego trupa (i to pięknej kobiety), zmieniających się podejrzanych oraz mało sympatycznego, ale zdeterminowanego detektywa, który - nawet, gdy przestaje nim być i zostaje odsunięty od prowadzonej sprawy - pomaga ją rozwikłać, tyle, że już nie wydziałowi kryminalnemu, a obrońcy osoby oskarżonej o zbrodnię.
natanna - awatar natanna
oceniła na 7 5 lat temu
Panna młoda w śniegu Jan Seghers
Panna młoda w śniegu
Jan Seghers
Druga część cyklu u mnie wypada jako ostatnia z dostępnych na naszym rynku, co nie zaburza szczególnie odbioru, gdyż każdy tom to nowe zdarzenie i śledztwo, a jedynie komisarz Robert Marthaler przedstawiony zostaje na różnym etapie swego życia. Jeśli chodzi o prywatne relacje śledczego, to fabuła jest stonowana głownie przez fakt, że trudno mu nawiązać kontakt z Teresą po jej przyjeździe do Frankfurtu. Co jednak nie oznacza, że będzie czekał z założonymi rękami i przy nadarzającej okazji udaje mu się nawet znokautować pewnego mężczyznę. (...) W "Pannie młodej w śniegu" brutalne zabójstwo młodej kobiety na jej posesji rozpoczyna grę upozowanych ofiar i ich kata. Oprawcy nie zależy tylko na pozbawieniu życia, ale odgrywaniu wyrafinowanych scen. Czy sprawca posługujący się swoimi rytuałami jest tak dobry w zacieraniu śladów, czy to prowadzący śledztwo bagatelizują pewne szczegóły, pomijają ważne wątki i wciąż są tak daleko w tyle? I to podejście organów ścigania, gdy nie można poskładać całości z dostępnych fragmentów, gdy wymyka się istota naszym spostrzeżeniom zostaje reguła: należy poczekać do następnego morderstwa. Być może będzie więcej śladów, informacji, jacyś świadkowie i bum! Mamy go! Tutaj też w pewnym momencie, dość niefortunnym momencie dla komisarza Marthalera jak i sprawy, akcja wyhamowuje. Odczuwamy spadek adrenaliny aż do pojawienia się kolejnej ofiary. [Hurraa!] Możemy w końcu oczekiwać przełomu w sprawie. Więcej danych i profil sprawcy skrystalizował się. Policja znała już środowisko i wzór według którego postępował sprawca. A może znali samego mordercę? (...) Całość: https://nakanapie.pl/recenzje/rytual-mordercy-panna-mloda-w-sniegu
Aksamitt - awatar Aksamitt
ocenił na 7 1 rok temu
Zamknięty pokój Per Wahlöö
Zamknięty pokój
Per Wahlöö Maj Sjöwall
Para autorska Maj Sjöwall i Per Wahlöö to można powiedzieć 'rodzice' skandynawskiego kryminału. W latach 60. i 70. napisali cykl dziesięciu powieści o komisarzu Martinie Becku z policji sztokholmskiej, wyróżnia te pozycje realistyczny opis pracy stróżów prawa. Ta książka, ósma z cyklu, jest jedną z lepszych. Zaczyna się, tak, że dostajemy szczegółowy opis napadu na bank, w trakcie ginie człowiek zastrzelony przez sprawcę, który skutecznie umyka z pieniędzmi. Sprawę prowadzi grupa pod kierunkiem prokuratora Olsena, nazywanego Buldożer Olsen, ze względu na energię i dynamikę, ale to marny śledczy, więcej tam krzyku niż sprawnej policyjnej roboty. W innej sprawie komisarz Martin Beck wracający do pracy po postrzale, dostaje, niejako w ramach rekonwalescencji, do rozwiązania zagadkę śmierci niejakiego Svärda, emerytowanego tragarza. Facet został zastrzelony w swoim mieszkaniu, w którym drzwi i okna były solidnie zamknięte od wewnątrz, ale w pomieszczeniu nie znaleziono broni. Jest to klasyczny, znany w literaturze kryminalnej, przypadek zagadki 'zamkniętego pokoju'. Śledztwo w sprawie przeprowadzono niechlujnie, uznano, że było to samobójstwo. Niemniej Martin Beck, działając powoli i metodycznie dochodzi do prawdy, rozwiązując zagadkę zamkniętego pokoju i wykrywając sprawcę morderstwa. Śledztwo Becka jest jedynym 'normalnym' w książce, poza tym mamy komedię omyłek i splot nieprawdopodobnych zdarzeń. I tak atak grupy policyjnej na mieszkanie gdzie mają się ukrywać groźni przestępcy to prawdziwy '13 posterunek', ale nie bez konsekwencji: paru stróżów prawa zostaje postrzelonych. Dalej, sprawca napadu na bank znajduje przypadkowo broń, którą użyje w przestępstwie. Potem w wyniku niezwykłego zbiegu okoliczności, bardzo ostrożny drobny przestępca i przemytnik, niejaki Mauritzen wpada w ręce policji, co ma swoje konsekwencje. W innym zdarzeniu, policjanci zupełnie przypadkowo znajdują pistolet, z którego strzelano w banku, w wyniku czego Bogu ducha winny człowiek zostaje oskarżony o napad i morderstwo, a prawdziwy sprawca cieszy się wolnością. Wreszcie rozwiązanie sprawy zamkniętego pokoju przez Martina Becka – jedyna nieprzypadkowe zdarzenie w tym szaleństwie – nikogo nie interesuje, bo wygląda nader nieprawdopodobnie. Szwedzka para wykpiwa w tej książce tradycyjny schemat kryminału: zbrodnia – śledztwo – wykrycie sprawcy. Przy czym śledztwo winno być oparte na logice i dedukcji (jak u Sherlocka Holmesa czy Agathy Christie) a sprawca powinien ponieść zasłużoną karę. U Sjöwall i Wahlöö nie ma logiki czy dedukcji, królują za to chaos, przypadek i niekompetencja policji. W efekcie jedni sprawcy cieszą się wolnością, a inni odpowiadają za przestępstwa, których nie popełnili. To zatem taki antykryminał. Szalenie odświeżająca rzecz na tle standardowych książek z gatunku.
almos - awatar almos
ocenił na 8 1 rok temu
Total Cheops Jean-Claude Izzo
Total Cheops
Jean-Claude Izzo
„JEŻELI BÓG ISTNIEJE, TO JESTEŚMY SKURWYSYNAMI”* Zaryzykuję obrazoburcze stwierdzenie, że Izzo jest nawet lepszy niż Chandler. Napisał tylko trzy kryminały, i zaraz umarł. Nie miał tyle szczęścia (szczęścia, ha, ha!), co Stieg Larsson, autor trylogii „Millenium”, który też napisał trzy kryminały i zaraz umarł, ale trafił w swój czas i dzięki temu jego powieści wciąż żyją. Izzo nie trafił w swój czas, bo był poetą. Prawdziwym (pisał wiersze), ale również poetą kryminału. Chandler także był poetą kryminału, ale miał więcej szczęścia (ha, ha, szczęścia, człowiek, który zapił się na śmierć), bo pisał po angielsku i jakimś cudem ze swoimi mrocznymi, kryminałami noir trafił w swój czas. Ta proza, czarna i gęsta jak smoła, trafia mnie prosto w serce, dlatego przymykam oko na niedoskonałości debiutanta (to pierwsza powieść Izzo). Inspektor Fabio Montale, duchowy brat chandlerowskiego Philipa Marlowe’a próbuje rozwikłać zagadkę zabójstwa dwóch przyjaciół z dzieciństwa, z którymi łączyła go silna więź, chociaż ich drogi się rozeszły. To prywatne śledztwo, w policji Fabio wykonuje marginalną robotę. Wszystkie tropy prowadzą do mafii, ale… Ktoś może zapytać: a po co on tyle o tej Marsylii opowiada? Bo kocha. Proste? A że to nie jest rajska wyspa? No nie jest. Taka prawda. Ktoś może marudzić, że te konszachty mafijne takie skomplikowane, że trudno się połapać. Na szczęście, nie trzeba wszystkiego ogarniać, bo nie o to tutaj chodzi. Mafia mafią, ale emocje emocjami. Mafiozi się tłuką dla kasy, ale prawdziwa nienawiść z czegoś innego wypływa. „Chciałem stąd wyjść, znaleźć się w łódce, na szerokim morzu (…) Cała ludzkość wychodziła mi gardłem. Te wszystkie historie, to tylko znikoma cząstka nikczemności świata (…) Można by uwierzyć, że pierwszy człowiek tak dostał w kość, że zawładnęła nim nienawiść. Jeżeli Bóg istnieje, to jesteśmy skurwysynami.”* To powieść skierowana do ludzi potrafiących czytać ze zrozumieniem, a nawet do tej specyficznej kategorii czytelników, którzy potrafią jeszcze czytać między wierszami. [„Z poduszką czy bez? – pytano przy rezerwacji miejsc w niektórych hotelach.” Ładne, prawda?] To książka dla tych, co potrafią zachwycać się słowem i docenią ironię. „Jeszcze kilka dni temu ten dom był domem starego kawalera, a teraz trzy kobiety grają tu sobie w remika, chociaż dochodzi północ. Posprzątane. Jedzenie przygotowane. Naczynia pozmywane. Na tarasie suszy się pranie. A przede mną marzenie każdego mężczyzny: matka, siostra i prostytutka. (…) Szkoda, że nie tworzą razem jednej, jedynej kobiety, którą bym pokochał.” Nie liczcie na światełko w tunelu. Fabio nie znajdzie ukojenia. „Kiedy mi opisała mężczyznę, o którym marzy (…) przestraszyłem się. Nie podobał mi się ten portret. To nie ja.” „Nareszcie znów ją widziałem. Po drugiej stronie śmierci. Zdechli ci, którzy ją zabili. (…) Noszę ją w sercu i będzie ze mną zawsze na tej ziemi, która każdego dnia daje ludziom szansę.” Zaczęłam znajomość z Izzo od drugiej części trylogii („Szurmo”), która, siłą rzeczy, była już lepiej dopracowana (mniej postaci, nie tak skomplikowane konszachty policyjno-mafijne) i już się nie mogę doczekać części trzeciej, i ostatniej, niestety. www.czytacz.pl
Rudolfina - awatar Rudolfina
oceniła na 8 5 miesięcy temu
Mężczyzna, który przychodził w niedzielę Thomas Kanger
Mężczyzna, który przychodził w niedzielę
Thomas Kanger
Prolog Czas wilka „Był teraz innym człowiekiem. Miał uporządkowane życie. Kto by wtedy przypuszczał? Zdarzał się, że wracał myślami w przeszłość. Coraz rzadziej, bo lepiej nie grzebać w tym, co było. Czasem mu się to jednak zdarzało, Ciekawe, co się z nią stało i czy kiedykolwiek się dowie?”( s.8.) Thomas Kanger, Mężczyzna, który przychodził w niedzielę, przekł. M. Rey – Radlińska, Wyd. Czarne, Wołowiec 2009. Seria ze strachem proponuje Czytelnikowi, m. in. Wielkanoc z tygrysem D. Foksa czy J. Seghersa, Zbyt piękną dziewczynę. W przypadku T. Kangera i „Mężczyzny, który...” uwagę CZYTELNIKA przykuwa okładka, wyrazista w swym rysunku z dziką bestią (wilkiem) o szponiastych pazurach i przerażoną ofiarą. T. Kanger -to dziennikarz szwedzki, autor kilku kryminałów, których bohaterką jest piękna Elina Wiik, funkcjonariuszka policji. Od pierwszych stron Czytelnik wie, że ma do czynienia z bardzo dobrym kryminałem, napisanym przez mało znanego autora, który jednak nie ustępuje czołówce skandynawskiej, od H. Mankella poczynając, przez C. Lackberg czy Nessera, na Larssonie kończąc. Mistrzowska narracja biegnie dwoma ścieżkami (jest wątek dawnego śledztwa, w sprawie śmierci dziewczyny odnalezionej w lesie, które lada moment może zostać przedawnione i drugi …). Wszystkie zawiłe supły (jak przystało na kryminał) zostaną rozwiązane bez zbędnej zwłoki na oczach czytającego. Zaskakuje akcja, zaskakuje sprawność narracyjna autora, zaskakuje rozwiązanie. Letnią przygodę ze szwedzkim kryminałem warto kontynuować wraz z T. Kangerem. Zawodowiec. 7/10
zoe - awatar zoe
ocenił na 7 7 miesięcy temu
Nocna zamieć Johan Theorin
Nocna zamieć
Johan Theorin
"Wyobraź sobie, że kiedy przejmujesz stary dom, on przejmuje ciebie." Stary drewniany dom w północnej Olandii ma długą historię. Jego najnowsi właściciele, Joakim i Katrine Westinowie, przenoszą się z dziećmi do niego ze Sztokholmu. Tu chcą odpocząć od wielkomiejskiego zgiełku i zaznać spokoju w odludnym miejscu, dawnej siedzibie latarników. Jednak, gdy rodzinę spotyka wielkie nieszczęście, Joakim będzie zmuszony zmierzyć się nie tylko z własną tragedią, ale również duchami przeszłości, które nierozerwalnie łączą się z tym miejscem. Drugi tom Kwartetu Olandzkiego znowu zabiera nas na Olandię. To właśnie ona jest punktem stycznym tej serii, choć pojawia się również tutaj jeden bohater poznany nam w pierwszym tomie. Jest on jednak tutaj bohaterem pobocznym, który uzupełnia historię, ale nie jest jej główną osią. Mam wręcz wrażenie, że w tej książce pierwsze skrzypce gra właśnie sam dom. To on spaja wszystkie wydarzenia i tworzy ich podłoże. Raz za razem cofamy się do wydarzeń przeszłych, aby poznać losy jego mieszkańców w różnych latach od czasu jego zbudowania jako domu latarników aż do teraźniejszości. Autor maluje również nam tu pięknie zimę, jaką możemy spotkać tylko w tym miejscu i wielką zamiecią zwaną przez lokalnych mieszkańców fåk. Robi to w tak perfekcyjny sposób, że odczuwa się podczas lektury siekący w oczy śnieg i silny wiatr, który uniemożliwia nam jakikolwiek ruch. I.mozemy jedynie spoglądać na dwie latarnie stojące przy domu i modlić się, aby ta, która nigdy nie świeci, nie zapaliła się teraz dla nas wieszcząc nadchodzącą $mierć..
diabelskie_stronice - awatar diabelskie_stronice
ocenił na 8 1 rok temu
Szurmo Jean-Claude Izzo
Szurmo
Jean-Claude Izzo
„NIE DA SIĘ ZMUSIĆ PRAWDY, ŻEBY WYSZŁA NA JAW” * Izzo to kompletnie nieznany w Polsce autor; wydano u nas zaledwie trzy jego książki z serii „Trylogia marsylska” i można je dostać tylko w antykwariatach. Jeśli jednak lubicie ambitniejsze kryminały, warto poszperać w internetach albo w bibliotece. Autor ujął mnie postacią detektywa. Fabio Montale jest Włochem z pochodzenia, i nie tylko to łączy go z komisarzem Montalbano – bohaterem cyklu powieści Camilleriego. Montale czyta Conrada, słucha jazzu, Brassensa i Brela, uwielbia dobrą kuchnię i wino („nie mam najmniejszego zaufania do ludzi, którzy jedzą mało i byle co”), jest czuły na kobiece wdzięki, nie ma oporów przed wymierzaniem sprawiedliwości na własną rękę i kocha swoje miasto – Marsylię („W Marsylii jesień zachowuje posmak lata niekiedy nawet do końca października. Wystarczy powiew wiatru, by znów zapachniało tymiankiem, miętą i bazylią”). I cóż ja poradzę, że kocham takie klimaty? Że przemawia do mnie subtelne, ironiczne poczucie humoru („Uwielbiam tę facetkę! Jak umrę, to na pewno jej będzie mi brakować najbardziej. To znaczy, prędzej będzie odwrotnie, ale wolę o tym nie myśleć”). Nie mogę sobie odmówić w tym miejscu dygresji. Czytając „Szurmo” od razu przypomniała mi się niedawno wymęczona „Biała gorączka” Ellroy’a. Tam zniechęciłam się do bohatera „od pierwszego wejrzenia”, tu jest dokładnie odwrotnie. Może również dlatego, że detektyw Montale traktuje z szacunkiem wszystkich ludzi, niezależnie od ich koloru skóry, wyznania czy orientacji seksualnej. Za takie zresztą podejście do podejrzanych został wyrzucony z policji, w której poziom korupcji dorównuje policji w Los Angeles opisywanej przez Ellroy’a. Dlaczego jednak w tej powieści zagęszczenie zła nie przeszkadzało, a w „Białej gorączce” uwierało nieznośnie? Odpowiedź dał mi Wiesław Myśliwski, kiedy niedawno przypadkiem trafiłam na rozmowę z autorem w jednej ze stacji telewizyjnych: „literatura ma prawo być tragiczna, ale nie ma prawa odbierać nadziei”. Izzo daje nadzieję. Nie wyjaśnię co znaczy słowo szurmo, może namówię was, żebyście sami to sprawdzili. Ja już sobie zamawiam pozostałe tomy. „Szurmo” to druga część, która jest samodzielną całością, ale chyba lepiej czytać po kolei. *cytat z książki www.czytacz.pl
Rudolfina - awatar Rudolfina
oceniła na 9 9 miesięcy temu
Siódmy dzień Jens Høvsgaard
Siódmy dzień
Jens Høvsgaard
Książka ma ciekawą fabułę i dobrze się czyta. Jak to w przypadku „północnych” kryminałów, autor wprowadza dużą ilość wątków, oraz postaci. Bohater wiecznie dzwoni do kogoś, kto nie odbiera, nagrywa się na sekretarkę lub wysyła smsy, co wprowadza dreszczyk ciągłego niedoinformowania i oczekiwania na ważne dane. Kontrolowanego chaosu dodaje fakt mnogości zajęć bohatera, oraz wielowątkowości powieści. Słabą stroną powieści jest główny bohater, chociaż jest kreowany na honorowego obrońcę wolnej i rzetelnej prasy, nadal jest irytującym dziennikarzyną. Z jednej strony autor kreuje go na prześmiewcę taniej sensacji i poważnego zawodowca, z drugiej jednak wkłada mu w usta łapanie innych za słówka, nadinterpretację wypowiedzi i tandetne teksty najniżej żerujących pismaków. No i seks. Dużo seksu. Lecą na gościa jak do miodu, ale on jest twardy i wierny swojej żonie. Chodzi do klubów go-go, śpi z innymi, podaje ręcznik pod prysznicem, podgląda, ogląda filmy porno z koleżankami, w których te występowały, ale seksu twardo odmawia. Codzienność. To samo z alkoholem. Piją go jak coca-cole. Wiecznie napalone panienki i litry wina, codzienność duńskich dziennikarzy. Podsumowując, książka jest dobra, szybko się czyta, bohater od razu powinien dostać etat w służbach specjalnych, a zakończenie pozostawia niewyjaśnione wątki. Mimo to polecam do bezrefleksyjnego czytania na plaży. Ciekawostka: Duńsko-szwedzko-północne kryminały swego czasu cieszyły się u nas ogromną popularnością. Do tego stopnia, że nawet… po prostu Ove Løgmansbø.
BartłomiejNieBartosz - awatar BartłomiejNieBartosz
ocenił na 7 7 lat temu

Cytaty z książki Wóz strażacki, który zniknął

Więcej
Per Wahlöö Wóz strażacki, który zniknął Zobacz więcej
Więcej