rozwiń zwiń

Wakacje w Kanadzie

Okładka książki Wakacje w Kanadzie
Olga Morawska Wydawnictwo: National Geographic Seria: Małe wielkie podróże literatura podróżnicza
128 str. 2 godz. 8 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Format:
papier
Seria:
Małe wielkie podróże
Data wydania:
2012-07-25
Data 1. wyd. pol.:
2012-07-25
Liczba stron:
128
Czas czytania
2 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375962789
Średnia ocen

                4,8 4,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wakacje w Kanadzie w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wakacje w Kanadzie

Średnia ocen
4,8 / 10
39 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
492
376

Na półkach: , ,

Ta książeczka to naprawdę dużo informacji o Kanadzie. Fajna, bardzo poręczna. Pani Olga zwiedza Kanadę podczas urlopu. Tak więc widzimy ją oczami gościa. Trochę ciekawostek zasili wasz umysł. Zarówno takich, które znajdziecie w encyklopedii, jak i takich, których raczej się nie opisuje w przewodnikach. A jakich? A to, ze w Kanadzie są Kaszuby, że Toronto wymawia się bez drugiego "T", że Leonard Cohen pochodzi z Polski, mieszkał w Montrealu.
To co mnie irytowało to to, że cały czas autorka pisze nie " w Vancouver" tylko "w Vancouverze". Mam wrażenie, że autorka opowiada w taki sposób jakby pisała wypracowanie szkolne. Recenzuje krótkimi, zwięzłymi zdaniami. Czuć bardzo nieopierzone pióro.
To co mnie trochę rozczarowało, to to, że autorka bardzo mało rozpisywała sie o pogodzie. Czemu mnie ten temat tak pasjonuje? Bo Kanada leży w kilku strefach. Oglądam regularnie program o Vancouver i tam zawsze pogoda jest strasznie dziwna. Deszcz, slońce, płaszcze, ciepłe golfy, ale i bluzki na krótki rękaw, wszystko strasznie się przeplata. I drugi temat, który mnie nurtuje, to stosunek Kanadyjczyków do korony, tym samym do Królowej.
Duży plus za zdjęcia. To zawsze daje dużo w książkach podróżniczych. Czyta się ją bardzo szybko. Można pochłonąć w jeden wieczór.

Ta książeczka to naprawdę dużo informacji o Kanadzie. Fajna, bardzo poręczna. Pani Olga zwiedza Kanadę podczas urlopu. Tak więc widzimy ją oczami gościa. Trochę ciekawostek zasili wasz umysł. Zarówno takich, które znajdziecie w encyklopedii, jak i takich, których raczej się nie opisuje w przewodnikach. A jakich? A to, ze w Kanadzie są Kaszuby, że Toronto wymawia się bez...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

109 użytkowników ma tytuł Wakacje w Kanadzie na półkach głównych
  • 57
  • 52
47 użytkowników ma tytuł Wakacje w Kanadzie na półkach dodatkowych
  • 32
  • 4
  • 4
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Wakacje w Kanadzie

Inne książki autora

Olga Morawska
Olga Morawska
Nazywam się Olga Morawska. Jestem już po trzydziestce, ale jeszcze trochę do czterdziestki mi zostało. Jestem mamą. Mam dwóch fajnych synów – Ignacego i Gustawa, których wychowuję sama. Pracuję, bo lubię, ale przede wszystkim dlatego, że nie mam innego wyjścia. Lubię biegać, pływać, jeździć na nartach i na rowerze, lubię sport. Lubię się zmęczyć... bo wtedy czuję, że żyję i od razu mam lepszy humor. Lubię się uczyć... – pewnie dlatego udaje mi się dogadać w 6 językach. Lubię podróże, ale podróżnikiem nie jestem. Przede wszystkim jestem kobietą, która jest zadowolona z życia. Lubię spędzać czas z dziećmi, spotykać się z przyjaciółmi, lubię Warszawę, lubię jak nie muszę się spieszyć (to rzadko!) i bardzo się cieszę, że mi się chce robić duuużo ciekawych rzeczy, takich jak pisanie książek, zwiedzenie świata, organizowanie Memoriału ku pamięci mojego męża – po to, żeby dać szansę na spełnianie marzeń i planów komuś ciekawemu, ale przede wszystkim każdego dnia. Cieszę się z tego, że mam normalne życie i nie muszę go rzucać, żeby robić tak wiele ciekawych rzeczy... Bo najważniejsze jest dla mnie to wszytko tu: dzieci, dom i ja.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Porada da radę. Tanie latanie Jakub Porada
Porada da radę. Tanie latanie
Jakub Porada
Książka jest sprzed niemalże 10 lat, przez co jest już dość mocno nieaktualna, ale oczywiście to nie wina książki tylko tego, że sięgnęłam po nią dopiero teraz. Niemniej jednak, z racji że tanie latanie nieco się zmieniło, to porady w niej zawarte są albo bezużyteczne albo powszechnie znane każdemu. Aczkolwiek do jej przeczytania nie skłoniła mnie chęć poznania tych porad, lecz wycieczek jakie zostały odbyte przez rok, za przysłowiowe grosze. No i tutaj się lekko zawiodłam, gdyż okazało się że opisy z podróży zostały wykonane bardzo pobieżnie. Te wyjazdy na ogół były albo jednodniowe albo dwudniowe, przez co głównie opierały się na tym jak ekipa dojeżdżała z lotniska do hostelu, z hostelu do centrum i ponownie na lotnisko (bądź stację kolejową). Jednym słowem za mało tu było jakiegokolwiek zwiedzania i ostatecznie doszłam do wniosku, że większość z tych podróży była bezcelowa. Autor na przykład pisze o tym, że po co pić kawę w Warszawie skoro za 2 zł można polecieć do Sztokholmu, napić się kawy i wrócić. Pomijając fakt, że w obecnych czasach raczej nie jest możliwe zdobycie biletów lotniczych za 2zł w obie strony, to jeszcze dochodzi kwestia dojazdu z lotniska do miasta (cena często dochodzi do 200 zł) i okazuje się, że wyjazd przestaje być opłacalny, a mimo wszystko widnieje dużymi literami "Sztokholm za 2zł - to możliwe". Druga kwestia jest taka, jaki jest sens lecieć do innego państwa, aby spędzić tam dwie godziny i musieć wracać? Fajnie jest czytać o tanim (bądź droższym) podróżowaniu, o ile faktycznie jest to podróżowanie przez duże P, a nie tylko odhaczenie kraju, bo pojawiło się tanie połączenie, jednocześnie nie mając czasu na zobaczenie największych atrakcji. Szczerze mówiąc powyższa lektura nie jest ani poradnikiem ani książką podróżniczą, a jedynie dodatkiem do powstałego na TVN cyklu o tanim podróżowaniu z Poradą w roli głównej. Nie jest to zła książka, lecz jeśli ktoś chce poczytać o tanim podróżowaniu, z pewnością odnajdzie lepsze pozycje, które będą warte większej uwagi. Przechodząc do plusów: + Książka napisana fajnym językiem, czyta się ją szybko i przyjemnie + Dużo pięknych fotografii + Podsumowanie każdej podróży, zawierające plusy i minusy danego miasta oraz ceny przykładowych produktów w sklepach + Dużo przydatnych (choć aktualnie pewnie wszystkim znanych) linków do stron internetowych + Garść porad, które z pewnością kiedyś były bardziej przydatne niż dziś
elizka_98 - awatar elizka_98
ocenił na 6 3 lata temu
Gdzie diabeł nie może... Dziewczyńska podróż dookoła świata. Antypody - Ameryka Łacińska. Część 2 Justyna Minc
Gdzie diabeł nie może... Dziewczyńska podróż dookoła świata. Antypody - Ameryka Łacińska. Część 2
Justyna Minc Paulina Pilch
Nie ukrywam, że zdecydowanie bardziej do gustu przypadła mi pierwsza część wojaży Justyny i Pauliny. Nie żeby forma dalszej części była inna, bo sposób prezentacji jest ten sam i inspiruje do zwiedzania miejsc przez nie opisywanych. Z pewnością tak się dzieje, ze względu na regiony, które teraz przyszło im przebyć, a które mniej odpowiadają moim zainteresowaniom. Być może tez moja znajomość Ameryki Południowej jest niewielka, bo poszczególne kraje zaczęły mi się zlewać w jedną plamę. Duch eksplorowanych miejsc jest podobny, już choćby ze względu na klimat i warunki pogodowe, tym razem dość niefortunne dla podróżujących (pora deszczowa). Co jednak nie znaczy, że nie nabrałam smaku na podróż do Nowej Zelandii albo Gwatemali. Przypuszczam też, że pojawiające się tutaj lekkie zniechęcenie podróżniczek wynikało głównie z odmienności w załatwianiu spraw formalnych podczas przekraczania granic. Irracjonalne motywacje urzędników, by nie wydać pozwolenia na wejście do kolejnego kraju tylko dlatego, że nie ma się biletu wyjazdowego, a jedynie na przejazd innym środkiem transportu do kolejnego na trasie kraju ościennego. Włączyło się myślenie abstrakcyjne typu: skoro pragniesz gdzieś wyjechać to musisz mieć ważny bilet na przelot w obie strony, inaczej zaistnieje podejrzenie, iż pragniesz zostać na miejscu na amen. Z pewnością, co drugi Europejczyk z radością zakotwiczyłby na wiele lat w jakimś regionie Ameryki Łacińskiej. Coś takiego na pewno dodałoby kolorytu w naszym szarym życiu;) Poza takimi incydentami, gdy dociera się do regionów, gdzie aktualnie panuje pora deszczowa, przy tym przychodzi zmierzyć się z miejscami na okrągło obleganymi przez turystów (np.Kostaryka), co wywołuje niechęć wśród gospodarzy, morale dziewczyn podupada znacznie, stąd pojawia się marudzenie. Nie oszukujmy się. W takich warunkach, po miesiącach spędzanych w trasie, mało kto trzymałby fason i wciąż rozglądając się na boki pałałby entuzjazmem. Jak zapewniają bohaterki tej przygody: w porze deszczowej da się podróżować po Azji, ale na pewno nie po Ameryce Środkowej. Nie podobało mi się to, w jak nieczytelny sposób umieszczono opisy do zdjęć - drobną czcionką i głównie nie pod, a na zdjęciach. A to i tak dobrze, gdyż nie nie można liczyć na podpis przy każdej stronie opatrzonej fotografiami. Do tego niektóre zdjęcia, właśnie te, które miały być świadectwem niespotykanie ubranych mieszkańców odwiedzanych ziem czy bogatej kolorowej flory i fauny były prezentowane w wersji czarno-białej. Co innego widok na morze, góry, wschody/zachody słońca, przestrzeń otwartą, bo to dla większości uniwersalne zjawiska, z którymi często się spotykamy. Na pierwszy rzut oka łatwo spostrzec, iż pierwsza część jest dużo bogatsza w treść, gdy dalej Autorki skupiły się na zwięzłych meldunkach i powiększonym formacie zdjęć. Dlatego część druga wygląda na uboższą wersję pierwszej i wydaje się mniej intensywna w doświadczaniu przez bohaterki tej części świata.
Aksamitt - awatar Aksamitt
ocenił na 6 8 lat temu
Na haju do raju. Życie na Fidżi i Vanuatu J. Maarten Troost
Na haju do raju. Życie na Fidżi i Vanuatu
J. Maarten Troost
Zaskakująco dobra książka podróżnicza, chociaż jej polski tytuł nie jest najszczęśliwszy. Autor przedstawia nam swoje najciekawsze przygody z kilku lat spędzonych w dwóch wyspiarskich krajach Oceanii, okraszając je sporą dawką humoru. Poznamy również pokrótce historię wysp, pewne aspekty życia na nich – niektóre mogą wydawać się zaskakujące (np.Raj musi być drogi). Rozdziały są napisane w miarę chronologicznie, chociaż nie znajdziemy tu dokładnych dat (niekiedy można domyśleć się daty tekstu bo przytaczane jest jakieś wydarzenie światowe). Nie jest to wadą, pasuje idealnie do potocznego wyobrażenia wyspiarskiego świata, w którym czas nie ma znaczenia, a wszyscy są zrelaksowani. Ta książka w pewnym sensie obala wizerunek rajskich wysp (przynajmniej u mnie). I to jest wg mnie jej główną zaletą. Nie jest to relacja bezkrytycznie zachwyconego dwutygodniowego turysty, który widzi tylko to co touroperatorzy chcą mu pokazać. Autor pokazuje/opisuje nam tu zarówno blaski jak i cienie życia w tropikach. Jak dla mnie – świetnie napisana książka, z dużą ilością specyficznego humoru autora, dająca raczej niezafałszowany obraz życia na rzadko odwiedzanych zakątkach Oceanii (a jak poziom mórz jeszcze się podniesie to będzie to już książka historyczna). Pierwszy rozdział jest może trochę chaotyczny ale później autor znajduje właściwy rytm i w sumie szkoda, że książka jest taka „cienka”. Poczytałoby się jeszcze. Co jest jeszcze na plus – informacje o charakterze historycznym podawane są „przy okazji” i najczęściej są okraszone jakąś zabawną puentą. Słowem, nie przynudzają, nie psują rytmu opowieści. Może i nie są one zbyt pogłębione ale przecież nie taki jest charakter tej książki.
chrispu - awatar chrispu
ocenił na 7 10 lat temu
Ale o co chodzi? Czyli w poszukiwaniu Graala, Elfów i św. Mikołaja Edi Pyrek
Ale o co chodzi? Czyli w poszukiwaniu Graala, Elfów i św. Mikołaja
Edi Pyrek Asia Pyrek
Choć nie lubię relacji,w których wrzuca siędo jednego wora rózne podróże,tu moge wybaczyć autorom nonszalanckośc. Przede wszystkim odkupiają winę prezentując cudowne zdjęcia, które budzą naszą tęsknotę za opisywanymi miejscami. Przedmiotem wypraw są Portugalia ,Irlandia i Turcja, aautorzy skupiają się na pogoni za mitycznymi istotami. W Portugalii podążają śladami templariuszy i św. Graala, bazując na teorii,że nazwa Portugalia to Porto Graale,czyli port/miejsce schronienie św. Graala. samych teorii, czym ów Graal jest naliczyli 12. Spacerujemy z nimi po Lizbonie,odwiedzamy KlaSZTOR Hieronimitów w Belem, widzimy Alfamę,słuchamy fado, podziwiamy pomnik Pessoi, zahaczamy o Fatimę, GUimares, piękny zamek Tomar, Batalhę. Dostępujemy z Edim zaszczytu rozmowy z Jamesem Manganem, przywódcą związku templariuszy i Wielkim Mistrzem Zakonu Don Fernandem del Toro Garland,który wertuje legendarną szmaragdową tablicę. Pozdóż niespodziewanie prowadzi nas nawet do symboliki masonów, Loży Masońskiej i wiary Hitlera w ezoterykę i jest to najmocniejsza strona całej ksiązki. W Irlandii szykują nobliwych szlachetnych elfów typie Legolasa,a nie złośliwych chochlików. Po drodze Dublin i MOlly Mallone, Oscar Wilde wparku przy Trinity College. Christ Church, pomnik Joyce'a. Cork,Rock of Cashel,Moher Cliffs,ciekawe ule-chatki anachoretów, dolmeny,okrągłe wieże, Kilfenora. A w Turcji podążają śladem św.Mikołaja,więc Stambuł, Haga Sophia,Błękitny Meczet, osławiona myra, Pamukkale,Didyma i zachwycający Efez. Obrazki z wyprawy oczarowują.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 6 6 lat temu
Japonia w sześciu smakach Anna Świątek
Japonia w sześciu smakach
Anna Świątek
Książka jest bardzo fajna (bez obrazy!) jak na lekturę w pociągu lub poczekalni, dla kogoś, kto chce poznać Kraj Kwitnącej Wiśni przystępnie, szczerze i kolorowo, bez pseudonaukowych analiz, ton bibliografii, "zarysowywania kontekstu historycznego" i dzielenia włosa na czworo. Główną z jej wad jest to, że... została zbyt dobrze wydana. Przez to jest jedna z najcięższych pozycji, jakie zabierałem w podróż (konkuruje z wagą aparatu fotograficznego z krótkim obiektywem). Twarde, solidne wydanie i dobra, uczciwa jakość papieru powodują też powstawanie na kartach odblasków przy czytaniu w mieszanym lub sztucznym oświetleniu. To, czemu służyć miała ta forma - czyli wysmakowany poziom zdjęć - pozostaje, niestety, jakby troszeczkę w tyle (żart autorki o tym, jak znakomitym jest fotografem odbieram jako ciepłą autoironię). Pojawiło się tutaj dużo (krzywdzących, moim zdaniem) opinii, że autorka ma rozbuchane ego. Czy piszą to jednak osoby, które doświadczyły tej głębokiej samotności i bycia zdanym wyłącznie na siebie w obcym kraju... lub mieście? Kiedy tylko to ego i dialog wewnętrzny chronią nas przed szaleństwem (tudzież zamarznięciem). Poza tym, odrobina kręgosłupa jest niezbędna do pisania w tak reportażowym stylu (patrz np. Mark Twain). Zaś reportażysta nie zawsze musi "obiektywnie" i po akademicku "mieć rację". Patrząc z innej strony, autorka, będąc atrakcyjną blondynką (173 cm wzrostu, 110/70/90), pokazuje się nam z twarzą zasłonięta włosami, albo okularami, albo na miniaturze wielkości znaczka pocztowego. Wiele osób uległoby tu tendencji do auto lansu... Czuje ból współpasażerów, gdy jej stopy cuchną tuńczykiem. Staje się żywą atrakcją turystyczną przyparta do muru przez jelonki. Tak chyba nie wygląda "przerośnięte ego"? Z trzeciej strony jednak, nawet tak miłej i uroczej dziewczynie pewnie nie oświadczyłbym się, gdyż w widać w jej postawie jak w lustrze nasze główne wady narodowe - tę subtelną nutkę chrześcijańskiego poczucia najlepszości, skłonność do cwaniactwa (gdy trzeba znaleźć miejsce w autobusie, w którym miejsc nie ma) i targowania się, w końcu nieobliczalność (wbicie się na imprezę pełną obcych mężczyzn?!;-)). Choć jestem w połowie lektury i nie wiem, czym autorka mnie jeszcze zaskoczy, zdecydowanie jednak wolę w tę podróż udać się z panią Anią, niż z jakimkolwiek ględzącym anglosasem lub (uchowaj Boże!) profesorem.
Jacek Z. - awatar Jacek Z.
ocenił na 9 6 dni temu
W 80 dni dookoła świata (nie wyjeżdżając z Londynu) Jarek Sępek
W 80 dni dookoła świata (nie wyjeżdżając z Londynu)
Jarek Sępek
W zasadzie reportaż, chociaż ma już charakter historyczny. Na wzór Fileasa Fogga, bohatera powieści Juliusza Verne’a polski dziennikarz założył się, że w ciągu 80 dni zdobędzie nagrane próbki 80 języków … nie ruszając się z Londynu. Książka opisuje jak do tego dążył, z kim się spotykał i o jakie języki chodziło. Przy okazji autor przekazuje sporo ciekawostek na temat miasta a także nawiązuje do swojego literackiego pierwowzoru, który chociaż zapewne posiadał większe środki, lecz znacznie mniejsze możliwości techniczne potrzebne do wykonania swojego zadania. Czy mu się udało? Warto przeczytać. Moim zdaniem takie zadanie powinno być utrudnione poprzez eliminację pracowników przedstawicielstw dyplomatycznych, handlowych i korespondentów prasowych. Nie są imigrantami, nie płacą za swój pobyt i nie zawsze są w danym mieście lub państwie z wyboru. Jest to także ciekawy zapis momentu historycznego, z czasu krótko przez brexitem. Wielka Brytania nie obarcza jeszcze winą za swoją sytuację Unii Europejskiej i emigrantów z niej. Londyn jest przedstawiony jako modelowe wielokulturowe miasto bez jakiejkolwiek wzmianki, że to tylko największa spośród kilkudziesięciu takich plam w UK w morzu raczej biernej niechęci. Książkę zamyka spis języków i osób, od których autor pobrał próbki. Ostatnia pozycja należy do przedstawiciela języka angielskiego, którym jest … Michael Pallin, jeden z członków grupy Monty Pythona.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na 6 5 lat temu

Cytaty z książki Wakacje w Kanadzie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wakacje w Kanadzie