W dżunglach zieleni

Okładka książki W dżunglach zieleni
Gene Wolfe Wydawnictwo: Mag Cykl: Księga Krótkiego Słońca (tom 2) fantasy, science fiction
408 str. 6 godz. 48 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Księga Krótkiego Słońca (tom 2)
Tytuł oryginału:
In Green's Jungle
Data wydania:
2006-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2006-01-01
Liczba stron:
408
Czas czytania
6 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374800280
Tłumacz:
Wojciech Szypuła
Średnia ocen

                7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup W dżunglach zieleni w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki W dżunglach zieleni

Średnia ocen
7,4 / 10
31 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
106
17

Na półkach:

Kolejne rewelacyjne dzieło Wolfe'a.
Dużo się tu dzieje, od rozdziałów bardzo statycznych, wypełnionych dialogami
do bardzo dynamicznych pełnych psychodeliczny odlotów.
Jedyny minusik to mnogość postaci, z których nie wszystkie wnoszą coś sensownego do fabuły,
ale czyta się to nad wyraz dobrze no i dodatkowo jest sporo smaczków w postaci opowieści "szkatułkowych":)
Umieszczone z tyłu okładki blurby Jonathana Carrolla i Luciusa Sheparda w pełni trafne.

Kolejne rewelacyjne dzieło Wolfe'a.
Dużo się tu dzieje, od rozdziałów bardzo statycznych, wypełnionych dialogami
do bardzo dynamicznych pełnych psychodeliczny odlotów.
Jedyny minusik to mnogość postaci, z których nie wszystkie wnoszą coś sensownego do fabuły,
ale czyta się to nad wyraz dobrze no i dodatkowo jest sporo smaczków w postaci opowieści "szkatułkowych":)...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

127 użytkowników ma tytuł W dżunglach zieleni na półkach głównych
  • 85
  • 40
  • 2
60 użytkowników ma tytuł W dżunglach zieleni na półkach dodatkowych
  • 38
  • 9
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki W dżunglach zieleni

Inne książki autora

Okładka książki The Time Travellers Almanac Part IV - Communiqués Isaac Asimov, Edward Frederick Benson, Richard Bowes, Molly Brown, Karen Haber, Nalo Hopkinson, Geoffrey A. Landis, Tanith Lee, Bob Leman, Adam Roberts, Kristine Kathryn Rusch, Pamela Sargent, Charles Stross, Harry Turtledove, Ann VanderMeer, Jeff VanderMeer, Carrie Vaughn, Gene Wolfe
Ocena 8,0
The Time Travellers Almanac Part IV - Communiqués Isaac Asimov, Edward Frederick Benson, Richard Bowes, Molly Brown, Karen Haber, Nalo Hopkinson, Geoffrey A. Landis, Tanith Lee, Bob Leman, Adam Roberts, Kristine Kathryn Rusch, Pamela Sargent, Charles Stross, Harry Turtledove, Ann VanderMeer, Jeff VanderMeer, Carrie Vaughn, Gene Wolfe
Okładka książki The Time Travellers Almanac Part 3 - Mazes & Traps Barrington J. Bayley, Peter Crowther, Greg Egan, Joe R. Lansdale, David I. Masson, Kim Newman, Tony Pi, Eric Frank Russell, Norman Spinrad, Theodore Sturgeon, Adrian Tchaikovsky, Karin Tidbeck, Ann VanderMeer, Jeff VanderMeer, Gene Wolfe
Ocena 0,0
The Time Travellers Almanac Part 3 - Mazes & Traps Barrington J. Bayley, Peter Crowther, Greg Egan, Joe R. Lansdale, David I. Masson, Kim Newman, Tony Pi, Eric Frank Russell, Norman Spinrad, Theodore Sturgeon, Adrian Tchaikovsky, Karin Tidbeck, Ann VanderMeer, Jeff VanderMeer, Gene Wolfe
Gene Wolfe
Gene Wolfe
Gene Rodman Wolfe, urodzony na Brooklynie w Nowym Jorku w 1931 roku amerykański pisarz fantasy, science fiction i literatury grozy. Wielokrotny laureat najważniejszych nagród w świecie fantastyki. Z wykształcenia inżynier mechanik - ukończył Uniwersytet w Houston. Jako dziecko przeszedł polio. Wcielony do armii, wziął udział w wojnie w Korei. Był autorem m.in. książek składających się na serie „The Book of the New Sun” (Księga Nowego Słońca) i „The Book of the Long Sun” (Księga Długiego Słońca). Opowiadają one historię świata, gdzie ziemia się starzeje a słońce gaśnie. Młody kat o imieniu Severian, którego przymiotem jest to, że nigdy niczego nie zapomina, zostaje wygnany z konfraterni. Gene Wolfe nie był autorem bestsellerów czytelniczych, ale jest pisarzem bardzo poważanym przez krytyków i kolegów po piórze. Michael Swanwick nazwał go najwybitniejszym żyjącym pisarzem science fiction na świecie. Jest to zasługą niezwykle erudycyjnej prozy, błyskotliwego języka, niesłychanej pomysłowości pisarza. W twórczości Wolfe'a, żarliwego katolika, religia i religijność odgrywały wielkią rolę. Wolfe zmarł w swoim domu w Peorii z powodu choroby serca 14 kwietnia 2019 r. w wieku 87 lat.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Człowiek w labiryncie / Stacja Hawksbilla Robert Silverberg
Człowiek w labiryncie / Stacja Hawksbilla
Robert Silverberg
Dwie niewielkie powieści napisane w końcówce lat sześćdziesiątych. Z dzisiejszej perspektywy to era "klasycznej" amerykańskiej literatury science fiction. Człowiek w labiryncie Jest opowieścią o odludku, obdarzonym przez obcych *skazą* psioniczną odstręczającą innych ludzi. Gdy ludzkość zacznie go jednak znowu potrzebować - takim, jaki jest - trzeba go skłonić do opuszczenia dobrowolnie wybranego odosobnienia-azylu. To zagadkowe miasto-labirynt, nigdy z powodzeniem nie spenetrowane i nie zbadane. Twór zapomnianych, *pradawnych* obcych, najeżony mnóstwem pułapek zabijających wszelkich intruzów. Choć okrzyknięta najlepszym dziełem Silverberga, trochę razi *strasznymi* a (jak dla mnie) raczej tandeciarskimi rekwizytami. Te wszystkie zapadnie, pola ognia, mrowia ostrzy i miażdżące bramy od lat sześćdziesiątych trochę się już chyba opatrzyły. Choć może tylko mnie (z racji wieku)? Niewykluczone, że w badziewiastym filmie z Netflixa wciąż budziłyby entuzjazm. Swoją drogą, trochę dziwne, że nigdy tego nie sfilmowano. Ani zmagania ze *strasznymi* pułapkami, ani nieprzesadne wyrafinowanie *psychologicznych* podchodów z odmawiającym współpracy Richardem Mullerem, nie rzuciły mnie na kolana nad finezją i głębią tej powieści. Ot - taką właśnie masówkę SF wtedy pisano. Czytano. I tyle. Większe wrażenie wywarła na mnie: Stacja Hawksbilla Miłośnikom wyskakujących ostrzy i miażdżących bram należy się ostrzeżenie, że to - dla odmiany - niespieszna, refleksyjna opowieść pozbawiona dramatycznej akcji. Narracja prowadzona dwutorowo: Pierwszoplanowa - o przywódcy obozu zesłańców politycznych. Podstarzałych weteranów-wichrzycieli stopniowo tracących rozum po przeniesieniu przez władze w czasie o miliard lat wstecz. Pozostawieni sami sobie w zamierzchłej, jałowej kambryjskiej przeszłości, bez nadzorców czy strażników, skoro nie mają dokąd uciec i dla nikogo (poza sobą) i niczego nie stanowią zagrożenia. Drugi plan to retrospektywa historii życia "zawodowego rewolucjonisty" Jima Barretta, przez lata konspirującego przeciwko totalitarnym rządom, które przejęły władzę w USA. Niestrudzenie - choć z coraz mniejszym zasobem wiary i złudzeń - "przygotowującego grunt" dla rewolucji (wciąż tak samo odległej - jak horyzont) mającej przywrócić prawa człowieka i starą konstytucję. Datowanie epok geologicznych i ich realia nie zgadzają się z obecnym stanem wiedzy paleontologicznej. Jednak ta powieść ujęła mnie swoim specyficznym klimatem i melancholijnym nastrojem. Niespieszne tempo, bez fajerwerków (poza materializacjami przy transferach z "górnoczasu"). Ale ma w sobie to nieuchwytne *coś*, co zapamiętuje się trochę dłużej, niż zajmuje zamknięcie okładki książki po przeczytaniu.
Krzysztof - awatar Krzysztof
ocenił na 7 1 rok temu
Późne lato John Crowley
Późne lato
John Crowley
Długo miałam tą książkę na liście 'kup', ale jak do tej pory dużo innych książek okazywało się wazniejszych do nabycia. Jednak ciekawość w końcu zwyciężyła i kupiłam 'Późne Lato'. Treść w dwóch trzecich tej opowiści jest cudownie intrygująca - przedstawia wyimaginowaną historię postapokalipycznej osady ludzi żyjących 'po staremu' tj. sprzed ery industrializacji Ziemi, którzy zbierają pozostałości i budują z tego nowe obiekty. Są tu delikatne wzmianki o społeczności sprzed 100 lat (zwanej Aniołami, ponieważ nie tylko byli bardzo rozwinięci technologicznie), która zamieszkiwała Wielką Korporację, o jakiejś burzy, która trwała rok i przetrzebiła ludzkość oraz o wojnie, która także dokonała zniszczenia. Pozostali przy życiu Aniołowie zbudowali miasto pod kopułą, na którym odlecieli i dryfują wokół Ziemi. Dzieci Aniołów, które pozostały na powierzchni planety, zestarzały się tu i mają wiedzę o przeszłości, uznawani są za mędrców. Nowych tubylców fascynują np. slajdy, których szamanki używają do wróżenia przyszłości osadników. W osadzie jest pełno dziwnych artefaktów pozbieranych z ruin budynków, (które to rzeczy dla nas ludzi XXI w. są zwyczajne, a dla osób żyjących w czasie po zniszczeniu rozwiniętej technologicznie cywilizacji, którzy nigdy ich nie widzieli, stanowią zagadkę), np. sztuczna noga, obrazy, kryształy, itp. Zapada w pamięć scena, kiedy ojciec i syn palą ognisko na szosie i patrzą na pozostałości dawnej cywilizacji - kręte autostrady, węzły drogowe, mosty, zrujnowane miasta i zastanawiają się nad ich ówczesnym zastosowaniem. 'Droga służyła do zabijania'. No tak, pośrednio :) Syn zakochany w dziewczynie ze swojej osady postanawia wyruszyć na jej poszukiwanie, kiedy ona odchodzi z grupą handlarzy. Związek ten przypomina mi relację osoby uzależnionej z unikową. Chłopak goni za dziewczyną, a ona ma go gdzieś. W końcu jakimś sposobem okazuje się, że przekształca się w Anioła z tych mieszkających ponad Ziemią... I właśnie te pozostale 1/3 książki, kiedy pojawia się temat pięciu tajemniczych kuli przechowujących ważne awatary Aniołów, i które w innej osadzie z pomocą osób wtajemniczonych wchodzą w określone osoby i dzięki temu odżywają w ludzkim ciele, cała ta późniejsza filozofia i przeskok do Aniołów i ich egzystencji, tego już mój mózg nie mógł przetrawić. Brakuje jakichś fundametalnych danych, żeby sobie poskładać w głowie co do czego pasuje w całej tej historii. Jednak ta opowieść mogłaby z powodzeniem służyć jako scenariusz do animowanego filmu utrzymanego w przyrodniczo-dystopijnym klimacie. Na koniec dodam, że bardzo podobała mi się scena odnalezienia przy drodze gipsowej głowy jakiegoś pomnika, w której główny bohater pomieszkiwal przez jakiś czas :) Jak ktoś lubi dziwne książki, to polecam.
Draconina - awatar Draconina
oceniła na 7 3 miesiące temu
Milenium John Varley
Milenium
John Varley
Uwaga bełkotliwy zbiór uwag. Zazwyczaj piszę w punktach co mi się podobało, ale tu nie da rady: Hej Przed dobraniem się do tej książki przeczytałem Porwanie tego samego autora, jeśli po przeczytaniu w/w utworu uważasz, że wiesz o czym będzie ta książka, to prawdopodobnie się mylisz Niemniej początek książki przedstawia sytuację od 3 strony tzn obserwatorów efektu porwania czyli komisji wypadków lotniczych To co uderza, to realizm i szczegółowość opisów. Jednocześnie potrafi wprawić człowieka w dość senny nastrój, ma się wrażenie, że historia Smitha nigdy się nie skończy Niemniej nawet ta część jest napisana realistycznie, po prostu wierzysz w tego bohatera, relacje w zespole... Ot po prostu jego praca jest umiarkowanie nudna ( o prawdziwie nudnej to nawet ciężko coś napisać, ale nie o tym) Drugim tematem jest szefowa zespołu ds. Porwań. I tu drobna uwaga, uwielbiam tę postać, jest krwista, wkur**ona, zestresowana i nieszczęśliwa tak bardzo jak JA. A jednocześniewewnętrzna powinność napędza ją by działać pomimo zmęczenia, bólu i niechęci do tej całej biurokratycznej machiny i pracy które jednocześnie uwielbia. Co do jej zadań to w trakcie porwań wszystko się pieprzy, a ona próbuje wszystko naprostować. Świetnie opisana rola kierownika, skala jego odpowiedzialności i sposób myślenia operacyjnego. Ogromne plusy należą się autorowi za świat przedstawiony Istnieje tu przerażająca, ale interesującą wizja przyszłości gdzie można robić prawie wszystko co się chce i nie trzeba pracować, ale takie życie bez celu prowadzi najczęściej do samobójstwa Mamy okaleczone chore społeczeństwo żyjące krócej niż 30 lat, bez kończyn twarzy etc. Mamy podróże w czasie w celu pozyskania siły żywej dla przyszłości Mamy całe cmentarzysko niepotrzebnych pojazdów porwanych z przyszłości Mamy "gnomy" postaci bez cial, które zarządzają porwaniami, i ponoszą odpowiedzialnośc, czują stres, żartują jak prawdziwi dyrektorzy Mamy wszechwiedzący komputer K, który i tak wykorzystuje ekscentryczną Radę po to by pomagała mu podjąć decyzję i wpadać napomysły na które sam by nie był w stanie wpaść. Mamy też najbardziej spójną teorię podróży w czasie w której nie można oglądać, ani przenosić sié do przeszłości w której zamierza się dopiero być, gdzie można zmieniać rzeczywistość ale tylko trochę, aby wszystko potem wróciło na właściwe tory, a wraca, zazwyczaj wraca, gdzie istotne zmiany zmieniają czas z określoną czasoprędkością, gdzie pojawianie się różnych czasomożliwości jest kwestią płynna, gdzie można dostać paradoksalna wiadomość listem z przyszłości w celu wykonania czynności w przeszłości, bo świat akceptuje niektóre paradoksy I mamy Michaela speca od fluktuacji czasu, który nienawidzi rady bo przypominają mu czym pewnie się stanie, oraz który chciałby być historykiem choć wie że nie ma to sensu w wieku ostatnim Piękna sekwencja ścierania się ludzkości z konsekwencją końca świata plastycznie opisane masowe samobójstwo Pesymistyczne podsumowanie pozornie dobrego związku dwojga ludzi, miłe złego początki, ludzie jednak są hujowi. Tylko ten Bóg na końcu mi nie gra... Choć klimat całości trochę jak z End of Ewangelion. Unikalna powieść Miazga, psychodelia, no super.
Malachit - awatar Malachit
ocenił na 10 5 miesięcy temu
Całkowe drzewa Larry Niven
Całkowe drzewa
Larry Niven
W kosmicznej dżungli. Przyszłość, potomkowie ziemskich kolonistów zamieszkują gigantyczne struktury przypominające drzewa. Żyją tam niemalże w stanie nieważkości. Śledzimy tutaj losy grupki osób wysłanych na drugi koniec drzewa przez głodujące plemię w poszukiwaniu pożywienia. Konstrukcja świata jest naprawdę bardzo oryginalna. Niestety brakuje tutaj pewnego wprowadzenia i łatwo się można pogubić. Na szczęście na początku książki znajdują się pewne schematy, a na końcu jest krótki słowniczek. Jednakże kiedy już pojmie się zasady świata przedstawionego, można się zachwycić pomysłowością autora, który obmyślił tu całą specyficzną biologię czy nawet kierunki świata. Przy tym nie zapomniał też o wpływie specyficznych warunków na ludzkie ciała i bohaterowie różnią się trochę od swoich ziemskich przodków. Całość kojarzyła mi się trochę z powieścią „Cieplarnia” Briana Aldissa osadzoną w odległej ziemskiej przyszłości, kiedy to flora przejęła władzę nad światem. Szkoda, że niestety sama fabuła nie jest zbyt pomysłowa. Jest to bardzo typowa historia drużyny, którą musi walczyć nie tylko z dziką fauną, ale również z wrogimi plemionami. Pod koniec pojawia się pewne urozmaicenie, ale moim zdaniem nie jest ono w pełni wykorzystane. Całkiem interesujący są za to zróżnicowani bohaterowie, ale niestety powieść jest zbyt krótka, by dać im się w pełni rozwinąć. Warto przeczytać tę powieść ze względu na interesujący świat i bohaterów. Niestety nie jest to łatwa książka i w sumie niezbyt skomplikowana fabuła może sprawić, że niektórzy uznają, że ostatecznie nie jest ona warta trudu lektury.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na 7 7 lat temu
Nebula '93 Robert Silverberg
Nebula '93
Robert Silverberg Joe Haldeman Terry Bisson Connie Willis Howard Waldrop Lucius Shepard John Kessel Kim Stanley Robinson Harlan Ellison Lisa Goldstein
Bardzo przyzwoita antologia, wyraźnie lepsza od poprzedniej ("Nebula '92"). Co jest dziwne zważywszy na biadolenie autora jednego z zawartych w niej esejów, że rok 1993 to upadek literatury fantastycznej. Nietuzinkowo i ciekawie wypada "Człowiek, który wiosłował dla Krzysztofa Kolumba" Ellisona, w sposób lekki i dowcipny, a przy tym nieco złośliwy, pogrywając z codziennymi zjawiskami i historycznymi faktami. Opowiadanie jest na tyle niejasne znaczeniowo, że pozostawia czytelnikowi szerokie pole do interpretacji. Świetne są "Groby" Haldemana, nagrodzone Nebulą za krótką formę. Klasycznie jak na autora poruszające tematykę wojenną, budują niesamowity klimat dyskretnie odrealnionej rzeczywistości, finiszując jak rasowa opowieść grozy. Drugie króciutkie opowiadanie, "Alfred" Lisy Goldstein, wzrusza z kolei prostotą narracji i ogólną wymową. Drugi z nagrodzonych Nebulą tekstów, "Georgia on my mind" Sheffielda, dosłownie wsysa czytelnika świetnie zbudowaną intrygą, łączącą zapomniane już dzieje archaicznej informatyki z zagadką niemal kryminalną z połowy XIX wieku, w co dodatkowo został wplątany wątek obcej rasy. Równie ciekawie wypada "Anglia wyruszyła w morze" Terry'ego Bissona, choć w jej przypadku siłą jest nie intryga, a zwariowany pomysł i specyficzny, klasycznie brytyjski styl narracji. Przeurocza jest też "Śmierć na Nilu" Connie Willis - mocno enigmatyczna, ale wzbudzająca chwilami silne emocje w stosunku do niektórych opisywanych postaci. Wyraźnie słabiej wypada ostatnie opowiadanie zbioru, nagrodzone Nebulą "Tej nocy pochowaliśmy Psa Szos" Jacka Cady'ego. Jest mocno osadzone w amerykańskiej kulturze, której jednym z rdzeni jest uwielbienie dla samochodów, co samo w sobie akurat nie przeszkadza, tyle że szwankuje w nim tłumaczenie (przykładowo Duży Kot wbrew pozorom powinien figurować jako Duży Cat, bo Cat to może i kot, ale w tym wypadku przede wszystkim skrót od Caterpillara, czyli marki buldożera), a całość została napisana o tyle niezręcznie, że początkowo sugeruje istnienie żywych samochodów. Po czym okazuje się, że motyw fantastyczny w rzeczywistości dotyczy zupełnie czego innego, w pewnym sensie rozczarowująco trywialnego i nie usprawiedliwiającego rozdymania opowieści do tak sążnistej objętości. Natomiast zupełnym nieporozumieniem jest "Licencja" Johna Kessela, w pełni zrozumiała wyłącznie dla zakochanych w baseballu Amerykanów, którzy emocjonują się najdrobniejszymi detalami rozgrywki, a do tego tak naprawdę pozbawiona fantastyki, za którą robi obecność w ligowych rozgrywkach lat 1960. Fidela Castro i George'a Busha. Podobnie irytuje wciśnięcie nieciekawego, okręconego wokół dzierganej tępawym dłutem intrygi, fragmentu "Czerwonego Marsa" Kima Stanleya Robinsona. Pomijając te ostatnie potknięcia książka naprawdę dobrze się czyta, a zawarte w niej pomysły przywracają wiarę w niegasnącą kreatywność nie tylko tuzów literatury fantastycznej, ale i tych mniej znanych u nas autorów.
Jale - awatar Jale
ocenił na 7 7 lat temu
Las ożywionego mitu Robert Holdstock
Las ożywionego mitu
Robert Holdstock
Utytułowana, nietuzinkowa powieść, niedająca się jednoznacznie zaszufladkować. Formalnie rzecz biorąc jest to fantasy, ale z rodzaju problemowych, nieledwie filozoficznych, czyli mocno odbiegających od powszechnego pojęcia o tym gatunku (no wiecie, smoki, rycerze i chutliwe księżniczki). Przy tym jest to powieść wyraźnie wpasowująca się w dawny rodzaj narracji, typowo brytyjski, z powolnym wprowadzaniem informacji i budowaniem otoczki tchnącej w jakiś sposób staroświeckością (powrót z wojny, upadająca rezydencja, rodzinne tajemnice). O co w niej konkretnie chodzi? O specyficzne działanie lasu sąsiadującego z rezydencją. Lasu małego optycznie, ale w rzeczywistości wykraczającego poza nasz wymiar i w środku po prostu gigantycznego, będącego fragmentem pierwotnej kniei. Trudno jednak wejść do niego na więcej niż kilkadziesiąt metrów, a do tego ma specyficzną cechę - potrafi wyciągać z podświadomości człowieka (wyłącznie takiego, co to jest świadomy istnienia zjawiska) wzorce mitów i powoływać do życia tzw. mitotwory, czyli ludzi (i nie tylko) będących prawzorcami postaci przewijających się przez legendy i mitologię (np. kobieta będąca pierwowzorem Ginewry). Idea takiego lasu i powstawania mitotworów jest fascynująca i przemyślana na wielu poziomach, gorzej jednak poszło z samą konstrukcją fabuły. Została ona podzielona na trzy bloki, z czego pierwsza dwa - nie oszukujmy się - są dość nudne, bo jeden podaje podstawową wiedzę o badaniach prowadzonych przez ojca bohatera i o samym zjawisku, a drugi w zasadzie koncentruje się na codziennym życiu bohatera i na jego rozwijającym się romansie z Guiwenneth. Przy czym jej obecność niczego nie wyjaśnia, bo bohater nie zna jej języka i nie są w stanie tak naprawdę się dogadać. Dopiero trzecia część, z wyprawą do lasu, serwuje coś, co można nazwać akcją. No ale trzeba najpierw "przegryźć się" przez blisko dwieście stron, czyli więcej niż połowę objętości. Mimo to warto się zapoznać z "Lasem ożywionego mitu", bo to zupełnie nietypowe doświadczenie literackie, w dodatku zmuszające chwilami do intelektualnego zmierzenia się z wcale nie tak prostymi konceptami antropologicznymi. Dodatkowy plus dla wydawcy za sensowne posłowie, choć równocześnie szkoda, że ograniczył się do wznowienia pierwszych dwóch tomów, nie wydając kolejnych pięciu, które wciąż pozostają u nas nieznane.
Jale - awatar Jale
ocenił na 7 3 miesiące temu

Cytaty z książki W dżunglach zieleni

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki W dżunglach zieleni