Na wodach Błękitu

Okładka książki Na wodach Błękitu
Gene Wolfe Wydawnictwo: Mag Cykl: Księga Krótkiego Słońca (tom 1) fantasy, science fiction
378 str. 6 godz. 18 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Księga Krótkiego Słońca (tom 1)
Tytuł oryginału:
On Blue's Water
Data wydania:
2003-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2003-01-01
Liczba stron:
378
Czas czytania
6 godz. 18 min.
Język:
polski
ISBN:
8389004526
Tłumacz:
Wojciech Szypuła
Średnia ocen

                7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Na wodach Błękitu w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Na wodach Błękitu

Średnia ocen
7,6 / 10
35 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
106
17

Na półkach:

Wspaniałe dzieło, kontynuacja Księgi Długiego Słońca która na pewno nie ustępuje poziomem,
a nawet (mówie to po 2 czytaniach) są nieco lepsze, choć może odczuwam to tak,
gdyż lubię skomplikowane opowieści, przełamujące wszelkie schematy.
Jedyny minus to wysoki próg wejścia, gdyż bez znajomości KDS ciężko byłoby się tu odnaleźć.

Wspaniałe dzieło, kontynuacja Księgi Długiego Słońca która na pewno nie ustępuje poziomem,
a nawet (mówie to po 2 czytaniach) są nieco lepsze, choć może odczuwam to tak,
gdyż lubię skomplikowane opowieści, przełamujące wszelkie schematy.
Jedyny minus to wysoki próg wejścia, gdyż bez znajomości KDS ciężko byłoby się tu odnaleźć.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

148 użytkowników ma tytuł Na wodach Błękitu na półkach głównych
  • 104
  • 42
  • 2
60 użytkowników ma tytuł Na wodach Błękitu na półkach dodatkowych
  • 37
  • 10
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Na wodach Błękitu

Inne książki autora

Okładka książki The Time Travellers Almanac Part IV - Communiqués Isaac Asimov, Edward Frederick Benson, Richard Bowes, Molly Brown, Karen Haber, Nalo Hopkinson, Geoffrey A. Landis, Tanith Lee, Bob Leman, Adam Roberts, Kristine Kathryn Rusch, Pamela Sargent, Charles Stross, Harry Turtledove, Ann VanderMeer, Jeff VanderMeer, Carrie Vaughn, Gene Wolfe
Ocena 8,0
The Time Travellers Almanac Part IV - Communiqués Isaac Asimov, Edward Frederick Benson, Richard Bowes, Molly Brown, Karen Haber, Nalo Hopkinson, Geoffrey A. Landis, Tanith Lee, Bob Leman, Adam Roberts, Kristine Kathryn Rusch, Pamela Sargent, Charles Stross, Harry Turtledove, Ann VanderMeer, Jeff VanderMeer, Carrie Vaughn, Gene Wolfe
Okładka książki The Time Travellers Almanac Part 3 - Mazes & Traps Barrington J. Bayley, Peter Crowther, Greg Egan, Joe R. Lansdale, David I. Masson, Kim Newman, Tony Pi, Eric Frank Russell, Norman Spinrad, Theodore Sturgeon, Adrian Tchaikovsky, Karin Tidbeck, Ann VanderMeer, Jeff VanderMeer, Gene Wolfe
Ocena 0,0
The Time Travellers Almanac Part 3 - Mazes & Traps Barrington J. Bayley, Peter Crowther, Greg Egan, Joe R. Lansdale, David I. Masson, Kim Newman, Tony Pi, Eric Frank Russell, Norman Spinrad, Theodore Sturgeon, Adrian Tchaikovsky, Karin Tidbeck, Ann VanderMeer, Jeff VanderMeer, Gene Wolfe
Gene Wolfe
Gene Wolfe
Gene Rodman Wolfe, urodzony na Brooklynie w Nowym Jorku w 1931 roku amerykański pisarz fantasy, science fiction i literatury grozy. Wielokrotny laureat najważniejszych nagród w świecie fantastyki. Z wykształcenia inżynier mechanik - ukończył Uniwersytet w Houston. Jako dziecko przeszedł polio. Wcielony do armii, wziął udział w wojnie w Korei. Był autorem m.in. książek składających się na serie „The Book of the New Sun” (Księga Nowego Słońca) i „The Book of the Long Sun” (Księga Długiego Słońca). Opowiadają one historię świata, gdzie ziemia się starzeje a słońce gaśnie. Młody kat o imieniu Severian, którego przymiotem jest to, że nigdy niczego nie zapomina, zostaje wygnany z konfraterni. Gene Wolfe nie był autorem bestsellerów czytelniczych, ale jest pisarzem bardzo poważanym przez krytyków i kolegów po piórze. Michael Swanwick nazwał go najwybitniejszym żyjącym pisarzem science fiction na świecie. Jest to zasługą niezwykle erudycyjnej prozy, błyskotliwego języka, niesłychanej pomysłowości pisarza. W twórczości Wolfe'a, żarliwego katolika, religia i religijność odgrywały wielkią rolę. Wolfe zmarł w swoim domu w Peorii z powodu choroby serca 14 kwietnia 2019 r. w wieku 87 lat.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Późne lato John Crowley
Późne lato
John Crowley
Długo miałam tą książkę na liście 'kup', ale jak do tej pory dużo innych książek okazywało się wazniejszych do nabycia. Jednak ciekawość w końcu zwyciężyła i kupiłam 'Późne Lato'. Treść w dwóch trzecich tej opowiści jest cudownie intrygująca - przedstawia wyimaginowaną historię postapokalipycznej osady ludzi żyjących 'po staremu' tj. sprzed ery industrializacji Ziemi, którzy zbierają pozostałości i budują z tego nowe obiekty. Są tu delikatne wzmianki o społeczności sprzed 100 lat (zwanej Aniołami, ponieważ nie tylko byli bardzo rozwinięci technologicznie), która zamieszkiwała Wielką Korporację, o jakiejś burzy, która trwała rok i przetrzebiła ludzkość oraz o wojnie, która także dokonała zniszczenia. Pozostali przy życiu Aniołowie zbudowali miasto pod kopułą, na którym odlecieli i dryfują wokół Ziemi. Dzieci Aniołów, które pozostały na powierzchni planety, zestarzały się tu i mają wiedzę o przeszłości, uznawani są za mędrców. Nowych tubylców fascynują np. slajdy, których szamanki używają do wróżenia przyszłości osadników. W osadzie jest pełno dziwnych artefaktów pozbieranych z ruin budynków, (które to rzeczy dla nas ludzi XXI w. są zwyczajne, a dla osób żyjących w czasie po zniszczeniu rozwiniętej technologicznie cywilizacji, którzy nigdy ich nie widzieli, stanowią zagadkę), np. sztuczna noga, obrazy, kryształy, itp. Zapada w pamięć scena, kiedy ojciec i syn palą ognisko na szosie i patrzą na pozostałości dawnej cywilizacji - kręte autostrady, węzły drogowe, mosty, zrujnowane miasta i zastanawiają się nad ich ówczesnym zastosowaniem. 'Droga służyła do zabijania'. No tak, pośrednio :) Syn zakochany w dziewczynie ze swojej osady postanawia wyruszyć na jej poszukiwanie, kiedy ona odchodzi z grupą handlarzy. Związek ten przypomina mi relację osoby uzależnionej z unikową. Chłopak goni za dziewczyną, a ona ma go gdzieś. W końcu jakimś sposobem okazuje się, że przekształca się w Anioła z tych mieszkających ponad Ziemią... I właśnie te pozostale 1/3 książki, kiedy pojawia się temat pięciu tajemniczych kuli przechowujących ważne awatary Aniołów, i które w innej osadzie z pomocą osób wtajemniczonych wchodzą w określone osoby i dzięki temu odżywają w ludzkim ciele, cała ta późniejsza filozofia i przeskok do Aniołów i ich egzystencji, tego już mój mózg nie mógł przetrawić. Brakuje jakichś fundametalnych danych, żeby sobie poskładać w głowie co do czego pasuje w całej tej historii. Jednak ta opowieść mogłaby z powodzeniem służyć jako scenariusz do animowanego filmu utrzymanego w przyrodniczo-dystopijnym klimacie. Na koniec dodam, że bardzo podobała mi się scena odnalezienia przy drodze gipsowej głowy jakiegoś pomnika, w której główny bohater pomieszkiwal przez jakiś czas :) Jak ktoś lubi dziwne książki, to polecam.
Draconina - awatar Draconina
oceniła na 7 3 miesiące temu
Człowiek w labiryncie / Stacja Hawksbilla Robert Silverberg
Człowiek w labiryncie / Stacja Hawksbilla
Robert Silverberg
Dwie niewielkie powieści napisane w końcówce lat sześćdziesiątych. Z dzisiejszej perspektywy to era "klasycznej" amerykańskiej literatury science fiction. Człowiek w labiryncie Jest opowieścią o odludku, obdarzonym przez obcych *skazą* psioniczną odstręczającą innych ludzi. Gdy ludzkość zacznie go jednak znowu potrzebować - takim, jaki jest - trzeba go skłonić do opuszczenia dobrowolnie wybranego odosobnienia-azylu. To zagadkowe miasto-labirynt, nigdy z powodzeniem nie spenetrowane i nie zbadane. Twór zapomnianych, *pradawnych* obcych, najeżony mnóstwem pułapek zabijających wszelkich intruzów. Choć okrzyknięta najlepszym dziełem Silverberga, trochę razi *strasznymi* a (jak dla mnie) raczej tandeciarskimi rekwizytami. Te wszystkie zapadnie, pola ognia, mrowia ostrzy i miażdżące bramy od lat sześćdziesiątych trochę się już chyba opatrzyły. Choć może tylko mnie (z racji wieku)? Niewykluczone, że w badziewiastym filmie z Netflixa wciąż budziłyby entuzjazm. Swoją drogą, trochę dziwne, że nigdy tego nie sfilmowano. Ani zmagania ze *strasznymi* pułapkami, ani nieprzesadne wyrafinowanie *psychologicznych* podchodów z odmawiającym współpracy Richardem Mullerem, nie rzuciły mnie na kolana nad finezją i głębią tej powieści. Ot - taką właśnie masówkę SF wtedy pisano. Czytano. I tyle. Większe wrażenie wywarła na mnie: Stacja Hawksbilla Miłośnikom wyskakujących ostrzy i miażdżących bram należy się ostrzeżenie, że to - dla odmiany - niespieszna, refleksyjna opowieść pozbawiona dramatycznej akcji. Narracja prowadzona dwutorowo: Pierwszoplanowa - o przywódcy obozu zesłańców politycznych. Podstarzałych weteranów-wichrzycieli stopniowo tracących rozum po przeniesieniu przez władze w czasie o miliard lat wstecz. Pozostawieni sami sobie w zamierzchłej, jałowej kambryjskiej przeszłości, bez nadzorców czy strażników, skoro nie mają dokąd uciec i dla nikogo (poza sobą) i niczego nie stanowią zagrożenia. Drugi plan to retrospektywa historii życia "zawodowego rewolucjonisty" Jima Barretta, przez lata konspirującego przeciwko totalitarnym rządom, które przejęły władzę w USA. Niestrudzenie - choć z coraz mniejszym zasobem wiary i złudzeń - "przygotowującego grunt" dla rewolucji (wciąż tak samo odległej - jak horyzont) mającej przywrócić prawa człowieka i starą konstytucję. Datowanie epok geologicznych i ich realia nie zgadzają się z obecnym stanem wiedzy paleontologicznej. Jednak ta powieść ujęła mnie swoim specyficznym klimatem i melancholijnym nastrojem. Niespieszne tempo, bez fajerwerków (poza materializacjami przy transferach z "górnoczasu"). Ale ma w sobie to nieuchwytne *coś*, co zapamiętuje się trochę dłużej, niż zajmuje zamknięcie okładki książki po przeczytaniu.
Krzysztof - awatar Krzysztof
ocenił na 7 1 rok temu
Milenium John Varley
Milenium
John Varley
Uwaga bełkotliwy zbiór uwag. Zazwyczaj piszę w punktach co mi się podobało, ale tu nie da rady: Hej Przed dobraniem się do tej książki przeczytałem Porwanie tego samego autora, jeśli po przeczytaniu w/w utworu uważasz, że wiesz o czym będzie ta książka, to prawdopodobnie się mylisz Niemniej początek książki przedstawia sytuację od 3 strony tzn obserwatorów efektu porwania czyli komisji wypadków lotniczych To co uderza, to realizm i szczegółowość opisów. Jednocześnie potrafi wprawić człowieka w dość senny nastrój, ma się wrażenie, że historia Smitha nigdy się nie skończy Niemniej nawet ta część jest napisana realistycznie, po prostu wierzysz w tego bohatera, relacje w zespole... Ot po prostu jego praca jest umiarkowanie nudna ( o prawdziwie nudnej to nawet ciężko coś napisać, ale nie o tym) Drugim tematem jest szefowa zespołu ds. Porwań. I tu drobna uwaga, uwielbiam tę postać, jest krwista, wkur**ona, zestresowana i nieszczęśliwa tak bardzo jak JA. A jednocześniewewnętrzna powinność napędza ją by działać pomimo zmęczenia, bólu i niechęci do tej całej biurokratycznej machiny i pracy które jednocześnie uwielbia. Co do jej zadań to w trakcie porwań wszystko się pieprzy, a ona próbuje wszystko naprostować. Świetnie opisana rola kierownika, skala jego odpowiedzialności i sposób myślenia operacyjnego. Ogromne plusy należą się autorowi za świat przedstawiony Istnieje tu przerażająca, ale interesującą wizja przyszłości gdzie można robić prawie wszystko co się chce i nie trzeba pracować, ale takie życie bez celu prowadzi najczęściej do samobójstwa Mamy okaleczone chore społeczeństwo żyjące krócej niż 30 lat, bez kończyn twarzy etc. Mamy podróże w czasie w celu pozyskania siły żywej dla przyszłości Mamy całe cmentarzysko niepotrzebnych pojazdów porwanych z przyszłości Mamy "gnomy" postaci bez cial, które zarządzają porwaniami, i ponoszą odpowiedzialnośc, czują stres, żartują jak prawdziwi dyrektorzy Mamy wszechwiedzący komputer K, który i tak wykorzystuje ekscentryczną Radę po to by pomagała mu podjąć decyzję i wpadać napomysły na które sam by nie był w stanie wpaść. Mamy też najbardziej spójną teorię podróży w czasie w której nie można oglądać, ani przenosić sié do przeszłości w której zamierza się dopiero być, gdzie można zmieniać rzeczywistość ale tylko trochę, aby wszystko potem wróciło na właściwe tory, a wraca, zazwyczaj wraca, gdzie istotne zmiany zmieniają czas z określoną czasoprędkością, gdzie pojawianie się różnych czasomożliwości jest kwestią płynna, gdzie można dostać paradoksalna wiadomość listem z przyszłości w celu wykonania czynności w przeszłości, bo świat akceptuje niektóre paradoksy I mamy Michaela speca od fluktuacji czasu, który nienawidzi rady bo przypominają mu czym pewnie się stanie, oraz który chciałby być historykiem choć wie że nie ma to sensu w wieku ostatnim Piękna sekwencja ścierania się ludzkości z konsekwencją końca świata plastycznie opisane masowe samobójstwo Pesymistyczne podsumowanie pozornie dobrego związku dwojga ludzi, miłe złego początki, ludzie jednak są hujowi. Tylko ten Bóg na końcu mi nie gra... Choć klimat całości trochę jak z End of Ewangelion. Unikalna powieść Miazga, psychodelia, no super.
Malachit - awatar Malachit
ocenił na 10 5 miesięcy temu
Miasta pod skałą Marek S. Huberath
Miasta pod skałą
Marek S. Huberath
"Każdy ma swoje piekło. Nie ma dwóch identycznych życiorysów, nie może być dwóch identycznych kar." Uff. To była długa przygoda. Długa ale bardzo satysfakcjonująca. Marek S. Huberath po raz kolejny udowadnia, że jest mistrzem science fiction/fantastyki religijnej. Będąc umysłem ścisłym (autor jest profesorem fizyki na UJ) jego erudycją, wykorzystanie apokryfów, malowanie słowem obrazy rodem z Boscha, Beksińskiego czy Goi wręcz onieśmiela. Wykorzystanie klasyki literatury światowej, bo czytając te książkę przychodzi nam na myśl Dante czy Owidiusz, jest absolutnie fenomenalne. O fabule słów kilka. Wydaje się, że historia jest absurdalnie prosta: oto profesor historii cywilizacji Humphrey Adams podczas spaceru po Wiecznym Mieście odkrywa w Murze Leona furtkę przez którą przechodzi. Trafia do tuneli, które do złudzenia przypominają podziemia Muzeum Watykańskiego. Okazuje się jednak, że wypełnione są one rzeźbami, które zachowują się jak mechaniczne roboty. Przechodząc przez kolejne drzwi i łamiąc pieczęcie opisane "SILVESTERE" dostaje się do totalitarnego miasta przewodniczącego Nero, który do złudzenia przypomina Rzym ale z komunistycznym sznytem - wszyscy są tutaj podsłuchiwani a wszystko co spotyka bohatera ma jakiś dziwny, diabelski wydźwięk. Uciekając z Miasta pod Skałą trafia do kolejnego - Krum. Jednocześnie przenosi się do czasów przypominających czasy Jezusa i zostaje niewolnikiem... Książka ta w moim odczuciu jest książką skończoną. Nic nie powinno się do niej dodawać. Autor pisał ją blisko 10 lat, stąd imponujące rozmiary ale w żadnym momencie jej czytania nie odczuwałem znużenia, chociaz Huberath nie ustrzegł się paru potknięć. Niesamowite opisy piekła, dziwne gabery przypominające najbardziej diaboliczne demony, korowody grzeszników pochłanianych przez Wieczne Ognie, rzymscy legioniści, Azazel, Behemot, Lilith. Przerażająca wizja piekła w której jednocześnie kryje się to, co chyba dla każdego człowieka jest najważniejsze - Miłość. Historia Adamsa to też przerysowana historia Adama, który spotyka swoją Ewę i niczym w Piekle Dantego podąża przez kolejne kręgi, żeby odkryć siebie i odnaleźć drogę na powierzchnię - ale czy do Zbawienia?
StrongSilentType__ - awatar StrongSilentType__
ocenił na 8 1 rok temu
Pyłki Jeff Noon
Pyłki
Jeff Noon
"Pyłki" to druga książka Jeffa Noona osadzona w świecie Wurta. Tym razem autor porzuca studiowanie mechaniki narkotycznych snów na rzecz pokazanie jak bardzo zmienił się świat od czasu odkrycia piórek oraz jakie zagrożenia niesie za sobą ich wszechobecność. W Manchesterze coraz bardziej rośnie stężenie pyłków, które przyprawiają mieszkańców o groźny katar sienny. Sybilla Jones - widmoglina dodo, próbuje ustalić powiązania między epidemią kataru, a śmiercią Kojota - taksówkarza, który zostaje zamordowany podczas nielegalnego kursu z Czeluści. W gruncie rzeczy "Pyłki" to bardzo dobry kryminał osadzony w niedalekiej przyszłości. Jeff Noon bardzo trafnie przewiduje przyszłość, która staje się naszą rzeczywistością. Przeniesienie życia do innego wymiaru, coraz większa liczba używek, wirtualne rozrywki, rozrastanie się miast... Brzmi znajomo. Tak samo jak w "Wurcie" nagromadzenie neologizmów może powodować, że lektura będzie trudna w odbiorze. Z drugiej strony wątpię, żeby ktokolwiek sięgnął po tę książkę, jeśli nie podobał mu się poprzedni tom, w którym autor wprowadził terminologię używaną w całym cyklu. Innymi słowy, bez znajomości "Wurta" nie ma sensu sięgać po "Pyłki". Nie podoba mi się wydanie książki. Kartki są zdecydowanie zbyt gęsto sklejone, przez co trzeba walczyć z samozamykającą się książką. Patrząc na Ucztę Wyobraźni (w której zostały wydane już dwa inne "Noon'y") być może MAG pokusi się też na odnowienie "Pyłków", oby. 8/10 Sięgając po "Pyłki" myślałam, że będzie kolejna "10/10" dla Jeffa Noona. Owszem za warstwę językową Noon ma u mnie milion na dziesięć. Jednak tym razem fabuła nie wciągnęła mnie aż tak bardzo. Niech nikt nie zrozumie mnie źle, książka jest bardzo dobra, ale "Wurt" jest jeszcze lepszy.
SpaceBanshee - awatar SpaceBanshee
ocenił na 8 11 lat temu
Od wojny do wojny Wiera Kamsza
Od wojny do wojny
Wiera Kamsza
Bardzo udana kontynuacja cyklu fantasy „Odblaski Eterny”, osadzonego w klimacie Dumasowskich „Trzech muszkieterów”, a rozpoczętego t. 1 „Czerwień na czerwieni”. Nader często kontynuacje zawodzą oczekiwania, tutaj wręcz przeciwnie, akcja rozwija się, charakterystyki postaci dopełniają, poznajemy coraz głębsze poziomy krzyżujących się intryg (a kolejnych możemy się domyślać). To zasługa zarazem struktury cyklu, jak i umiejętności literackich Autorki. „Odblaski Eterny” to jak dotąd jednolita, całościowo przemyślana opowieść, a nie – jak to często się zdarza - luźno powiązane tomy, pisane „na kolanie” celem odcinania kuponów od wcześniejszego sukcesu. W. Kamsza snuje swoją historię płynnie przechodząc pomiędzy kolejnymi scenami, z których niemal każda potrafi zaciekawić i wzbudzić emocje, a które wiążą się zarazem w logiczną całość. W ten sposób czytelnik pochłania 500-stronicowy tom sam nie wiedząc kiedy i z niezadowoleniem dociera do końca książki. To jeden z najlepszych cyklów fantasy jaki kiedykolwiek czytałem (a trafiło się ich wiele), bijący na głowę większość przereklamowanych produkcji autorów anglosaskich. I tutaj pojawia się refleksja na temat meandrów reklamy i popularności. Na opowieść W. Kamszy trafiłem przypadkowo, kilkanaście lat po publikacji, nigdy wcześniej nie słysząc ani o Autorce, ani o jej dziele. Wspomniane wyżej niezadowolenie z dotarcia do końca lektury tomu drugiego spowodowane zostało natomiast głównie tym, iż w Polsce wydawanie cyklu „Odblaski Eterny” zakończono właśnie w tym miejscu. A przecież Autorka napisała jeszcze trzy tomy (w istocie więcej, gdyż t. IV-V podzielone zostały na odrębne, obszerne części). Doczekał się on wśród polskich odbiorców opinii niemal wyłącznie dobrych czy wręcz entuzjastycznych, w internecie można też znaleźć poświęcone mu fora, gromadzące fanów twórczości W. Kamszy. Tymczasem Wydawnictwo Dolnośląskie zrezygnowało z publikacji kolejnych tomów (pomimo przygotowanego już tłumaczenia), uzasadniając tę decyzję nikłym zainteresowaniem czytelników (w taki sposób odpisywało na monity zainteresowanych). Coś tu wyraźnie się nie zgadza i można tylko żałować źle przeprowadzonej akcji reklamowej (czy też raczej jej braku). W rezultacie polscy czytelnicy zostali pozostawieni w samym środku opowieści, którą tom drugi urywa niczego nie wyjaśniając oraz nie zamykając żadnego wątku. Na szczęście w internecie znaleźć można „amatorskie”, dobrej jednak klasy, tłumaczenia wspomnianych tomów III – V na język polski („Oblicze zwycięstwa”, „Zimowy przełom”, „Serce Zwierza”). Przykładowo, należy zajrzeć na stronę: https://www.4shared.com/folder/J_EHYVd8/Wiera_Kams%E2%80%8Bza.html Polecam wszystkim miłośnikom fantasy.
Nefer - awatar Nefer
ocenił na 10 5 lat temu
Szlak cudów Wojciech Szyda
Szlak cudów
Wojciech Szyda
Trudno zwykle ocenić zbiór opowiadań, gdy każdy z utworów opowiada inną historię, bywa, że w innym stylu czy formie literackiej. W przypadku zbioru autorstwa W. Szydy mamy wprawdzie do czynienia z ok. dwudziestoma tekstami różnej objętości oraz napisanymi przy zastosowaniu bardzo różnych form literackich (oprócz zwyczajnej narracji np. cykl listów, raporty, recenzja, dramat, itp., często występujące naprzemiennie w tym samym opowiadaniu), ale traktujących w głębszej warstwie w zasadzie o dwóch, powracających nieustannie i powiązanych wzajemnie tematach. Pierwszy z nich to religia chrześcijańska oraz jej rola w życiu człowieka i społeczeństwa, drugi to nowoczesna cywilizacja Zachodu jako przyczyna upadku kultury, moralności i ogólnie tradycyjnego, odpowiadającego kondycji człowieka porządku (upadku rozpoczętego, zdaniem Autora, w epoce Oświecenia w XVIII w., o czym wspomina "expressis verbis" w jednym z opowiadań). Autor ma, oczywiście, prawo do wyrażania takich poglądów w swoich utworach, ale powracając obsesyjnie w każdym niemal tekście, motywy te stają się nużące i przewidywalne. Od strony narracyjnej, pomimo wspomnianego wyżej żonglowania formami, fabuły rozwijają się powoli, dużo tam monologów wewnętrznych czy odautorskich rozważań ontologicznych. Próby przyspieszenia akcji i wstawienia fragmentów bardziej dynamicznych, podjęte w kilku opowiadaniach, wypadają mało przekonująco. Wyraźnie widać, iż Autor nie czuje się w takiej konwencji najlepiej, zwykle powraca więc po chwili do powolnego nurtu narracji i wspomnianych wyżej introspekcji. Czyni to lekturę niełatwą w odbiorze, miejscami nużącą. Mnie osobiście niekoniecznie przypadła do gustu, ale każdy może mieć własne zdanie. Na koniec warto podkreślić dobry, więcej niż poprawny oraz bogaty język. Szkoda, że szwankuje trochę korekta redakcyjna.
Nefer - awatar Nefer
ocenił na 6 5 lat temu

Cytaty z książki Na wodach Błękitu

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Na wodach Błękitu