Ultimate Spider-Man: Śmierć Spider-Mana

Okładka książki Ultimate Spider-Man: Śmierć Spider-Mana
Brian Michael BendisMark Bagley Wydawnictwo: Hachette Polska Cykl: Wielka Kolekcja Komiksów Marvela (tom 82) Seria: Wielka Kolekcja Komiksów Marvela komiksy
208 str. 3 godz. 28 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Wielka Kolekcja Komiksów Marvela (tom 82)
Seria:
Wielka Kolekcja Komiksów Marvela
Tytuł oryginału:
Ultimate Spider-Man: Death of Spider-Man
Data wydania:
2016-01-13
Data 1. wyd. pol.:
2016-01-13
Liczba stron:
208
Czas czytania
3 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328203235
Tłumacz:
Marek Starosta
Średnia ocen

                7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ultimate Spider-Man: Śmierć Spider-Mana w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Ultimate Spider-Man: Śmierć Spider-Mana

Średnia ocen
7,8 / 10
49 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
8344
7044

Na półkach: ,



To nie tak, że na tytuł nie mam pomysłu – bo mam. Czasem jednak zamiast kilku słów określających całość, lepiej jest milczeć. Uczcić minutą ciszy. Peter Parker, Ultimate Spider-Man, nie żyje. Zginął. Umarł. Został zabity. Jak wolicie. Nie ma go i wbrew temu, czego można by się spodziewać, już nie wróci. Nie ożyje. Zostało nam tylko przeczytać, jak do tego doszło.

Ultimates decydują się szkolić Petera tak, by poradził sobie, jako heros. Niestety pierwsze szkolenie z Iron Manem kończy się na polu walki pomiędzy Black Cat a Mysterio o Klucz Zodiaku – artefakt, który dał władzę Kingpinowi, a który potrafi spełniać wolę posiadacza. Efekt jest katastrofalny, ale prawdziwa katastrofa dopiero nadchodzi. Z Triskelionu uciekają Osborn, Kraven, Dock Ock, Electro, Sandman i Vulture. Cel – zamordować Petera. Niestety Spider-Man nie może liczyć na pomoc herosów, wybucha bowiem wojna między Ultimates. Zaczyna więc walkę o przetrwanie, na które nie ma co liczyć…

Ten komiks to był strzał w dziesiątkę. Uśmiercić jednego z najbardziej lubianych bohaterów i zarazem uśmiercić tak, by już nigdy nie wrócił. Od tego momentu minęło 5 lat i Parker nie powrócił zza grobu a to dobrze świadczy o Bendisie i jego twórczości. Można by powątpiewać, czy ogłoszenie już w tytule, że Peter umrze to dobre rozwiązanie, ale ewentualne głosy przeciw takiemu podejściu do tematu milkną bardzo szybko. Chwyt reklamowy? Owszem. Podniesie się sprzedaż? Pewnie. Ale Bendis pokazał coś jeszcze – wiemy, że śmierć nadciąga, każdy moment zbudował więc tak, by wypełniały go emocje. MJ wraca do Parkera, J. Jonah Jameson jest gotów zrobić dla niego wszystko w ramach podzięki za ocalenie życia. Kapitan Ameryka jest jemu przeciwny. Każda z tych relacji to mały brylant wypełniony smutkiem, bo wiemy co nadciąga. Wiemy co będzie. Chcemy do ostatniej chwili łudzić się, oszukiwać, mieć nadzieję, bo przecież pojawia się pomoc, bo Peter jakoś sobie radzić, bo… bo… Ale nadziei nie ma. I to przejmuje do głębi.

Bendis doskonale rozkłada akcenty. Akcja jest poprowadzona z mangową niemalże dynamiką. Czułe chwile trafione są w punkt. Spokojne momenty… tych prawie już nie ma. Od połowy jest tylko jedna wielka walka z czasem. Pojedynek, który wyczerpuje i bohaterów i nas. Potem zostaje już tylko smutek.

Szkoda jednak pewnej konkretnej rzeczy, a mianowicie tego, że nie dane nam było poczytać „Avengers vs. New Ultimates” Millara, który to album stanowi wyjaśnienie całej wojny herosów, która jest przecież jednym z istotnych, choć nie wyjaśnionych aspektów „Śmierci…”.

Graficznie komiks stoi na wysokim poziomie. Wprawdzie początek (po świetnym wstępie, kojarzącym się z początkowymi scenami „Z jak zagłada”) kuleje, kiedy Sarah Pichelli sobie radzi, szczególnie w przypadku tła i twarzy, jest ok, to jednak Spider i Iron wypadają blado. Dalej przez chwilę jest gorzej, kiedy to Chris Samnee przejmuje ołówek, ale gdy na scenę wraca Bagley, pokazuje co potrafi. Przez trwanie „Ultimate Spider-Mana” różnie z jego kreską bywało, często okazywała się zła, w tym albumie jednak, jakby także i on chciał oddać hołd Peterowi, wspiął się na wyżyny. Nie boi się czerni, nie unika szczegółów. Po prostu urzeka. Podobnie, jak z głową położony kolor.

To wszystko, plus znakomite wydanie w świetnej cenie, doprawione wstępem streszczającym najważniejsze wątki, sporą galerią (w tym ilustracją Quesady, która stanowi przejmujący epilog całości) i dodatkiem opowiadającym o genezie i ewolucji całego pomysłu, sprawiają, że ten album to absolutne musisz-to-mieć nie tylko dla fanów Spider-Mana, ale komiksów w ogóle. Poza tym ostatnie miesiące, jak i te, które nadejść dopiero mają, to zdecydowanie dobry czas dla Pajęczaka. W zeszłym roku mieliśmy okazję przeczytać śmierć Petera na łamach Amazing Spider-Mana, teraz mamy okazję regularnie sięgać po przygody „Superior Spider-Mana”, a już za nieco ponad miesiąc „Wielka kolekcja komiksów Marvela” szykuje nam „Nigdy więcej Spider-Mana” z klasycznymi zeszytami z lat 60 (numery 44-50). Co dalej? Gościnne występy Petera, ale także i w przyszłości mam nadzieję, że czeka nas „Śmierć Stacych”, która wyszła w Anglii w ramach WKKM jako tom 98, „Spider-Man Tem-Up” (tom 91) czy „Spider Island”… Jeśli tylko będą po polsku, a myślę, że tak, jest na co ostrzyć sobie zęby. I polecać już teraz.

Ale póki co polecam „Śmierć Spider-Mana” i zamiast jakiegoś słowa końcowego, poświęcam mu minutę ciszy



Recenzję znajdziecie także na moim blogu http://ksiazkarnia.blog.pl/2016/02/15/ultimate-spider-man-smierc-spider-mana-brian-michael-bendis-mark-bagley-david-lafuente-sarah-pichelli-i-inni/



To nie tak, że na tytuł nie mam pomysłu – bo mam. Czasem jednak zamiast kilku słów określających całość, lepiej jest milczeć. Uczcić minutą ciszy. Peter Parker, Ultimate Spider-Man, nie żyje. Zginął. Umarł. Został zabity. Jak wolicie. Nie ma go i wbrew temu, czego można by się spodziewać, już nie wróci. Nie ożyje. Zostało nam tylko przeczytać, jak do tego...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

123 użytkowników ma tytuł Ultimate Spider-Man: Śmierć Spider-Mana na półkach głównych
  • 73
  • 49
  • 1
71 użytkowników ma tytuł Ultimate Spider-Man: Śmierć Spider-Mana na półkach dodatkowych
  • 31
  • 20
  • 8
  • 7
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Ultimate Spider-Man: Śmierć Spider-Mana

Inne książki autora

Okładka książki Spider-Men: Worlds Collide Brian Michael Bendis, Sara Pichelli
Ocena 0,0
Spider-Men: Worlds Collide Brian Michael Bendis, Sara Pichelli
Okładka książki New Avengers: Iluminaci Brian Michael Bendis, Jim Cheung, Brian Reed
Ocena 6,1
New Avengers: Iluminaci Brian Michael Bendis, Jim Cheung, Brian Reed
Okładka książki Daredevil Modern Era Epic Collection. The Murdock Papers Brian Michael Bendis, Alex Maleev
Ocena 0,0
Daredevil Modern Era Epic Collection. The Murdock Papers Brian Michael Bendis, Alex Maleev
Okładka książki Miles Morales. Spider-Man. Szkolony na bohatera Brian Michael Bendis, David Marquez, Sara Pichelli, Chris Samnee
Ocena 8,3
Miles Morales. Spider-Man. Szkolony na bohatera Brian Michael Bendis, David Marquez, Sara Pichelli, Chris Samnee
Okładka książki Spider-Men Brian Michael Bendis, Sara Pichelli
Ocena 7,0
Spider-Men Brian Michael Bendis, Sara Pichelli
Okładka książki Sam and Twitch Compendium #1 Marc Andreyko, Brian Michael Bendis, Luca Blengino, Bing Cansino, Clayton Crain, Luca Erbetta, Paul Lee, Alex Maleev, Todd McFarlane, Angel Medina, Scott Morse, Steve Niles, Rodel Noora, Alberto Ponticelli, Greg Scott, E. J. Su, Jamie Tolagson
Ocena 7,0
Sam and Twitch Compendium #1 Marc Andreyko, Brian Michael Bendis, Luca Blengino, Bing Cansino, Clayton Crain, Luca Erbetta, Paul Lee, Alex Maleev, Todd McFarlane, Angel Medina, Scott Morse, Steve Niles, Rodel Noora, Alberto Ponticelli, Greg Scott, E. J. Su, Jamie Tolagson
Okładka książki Hellspawn Brian Michael Bendis, Steve Niles, Bill Sienkiewicz, Ben Templesmith, Ashley Wood
Ocena 5,3
Hellspawn Brian Michael Bendis, Steve Niles, Bill Sienkiewicz, Ben Templesmith, Ashley Wood
Brian Michael Bendis
Brian Michael Bendis
Jeden z najpopularniejszych obecnie amerykańskich scenarzystów komiksowych, aż pięciokrotny laureat Nagrody Eisnera. Początkowo publikował w mniejszych wydawnictwach. Z Marvelem związany od roku 2000, kiedy zadebiutował pierwszym numerem serii Ultimate Spider-Man. Komiks okazał się wielkim sukcesem i Bendis kontynuował pracę nad- nim przez ponad dekadę. Oprócz tego wśród jego ważnych prac należy wymienić Daredevila, Alias, Powers, Avengers i New Avengers czy miniserie Tajna Inwazja i Dom M. Obecnie tworzy serie: All-New X-Men i Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

X-Men. Rozłam Jason Aaron
X-Men. Rozłam
Jason Aaron Kieron Gillen Carlos Pacheco Frank Cho
MUTANCIA WOJNA DOMOWA „X-Men: Rozłam”. No ogólnie docenia się ten komiks i w ogóle. Mówi się, że ważny, że ustalający nowy status quo, że to, tamto. No ale nie ma się co oszukiwać, fabularnie to – jak na Aarona przystało – nic oryginalnego. Ot xmanowa kopia „Wojny domowej”, wiadomo tu i tam zmieniona, żeby nie było, że plagiat, ale mocno obie te opowieści przypominają siebie na wzajem. No i właśnie takie to wszystko wtórne jest, acz całkiem do rzeczy, dynamiczne, z szybkim tempem, czasem naciągane, jak choroba, czasem widowiskowe, czym ma trochę maskować brak większego pomysłu… No typowy Aaron, wspierany przez typowego Gillena, ale sam evencik nawet daje radę. Choć do takiego „Rodu M” czy nawet „Avengers kontra X-Men” nawet nie ma startu. Niedobitki mutantów, ot jakieś dwustu przedstawicieli gatunku przetrwałych po „Rodzie M”, zjednoczyło się i teraz żyje na wyspie Utopia. Ale nadal nie czują się bezpiecznie, bo na świecie wciąż jest pewnie więcej Sentineli, niż żyjących mutantów. Dlatego Cyclops, wykorzystując konferencję zbrojeniową, chce przekonać rządy by pozbyły się tych maszyn. Ale, jak zawsze, wszystko idzie nie tak. Omega Kid wkracza do akcji i ogłaszając się przyszłym przywódcą X-Men pokazuje na co go stać, zmuszając głowy państw do wyznania swoich największych grzechów i sekretów. Zaczyna się chaos, zjawiają Sentinele, Cyclops i Wolverine muszą wkroczyć do akcji, a sytuacja mutantów ulega pogorszeniu. To jednak dopiero początek tego, co nadchodzi. Zbliża się rozłam, wielkie poróżnienie, ale i wielkie zagrożenie. Co z tym wszystkim ma wspólnego pewien genialny dzieciak i Hellfire Club? I jakie będą konsekwencje tych wydarzeń? http://ksiazkarniablog.blogspot.com/2023/11/x-men-rozam-jason-aaron-kieron-gillen.html
Wkp - awatar Wkp
ocenił na 6 2 lata temu
Imperatyw Thanosa Dan Abnett
Imperatyw Thanosa
Dan Abnett Andy Lanning Miguel Sepulveda
Kosmiczne uniwersum Marvel kontra mitologia Cthulhu. W wyniku wojny pomiędzy Inhumans a Imperium Shi’ar otwarła się wyrwa w czasoprzestrzeni prowadząca do innego wymiaru opanowanego przez stwory przypominające te z twórczości Howarda Philipsa Lovecrafta. Do walki z nowym zagrożeniem stają wszyscy liczący się kosmiczni superbohaterowie. Na dodatek trzeba będzie połączyć siły z dawnymi przeciwnikami by… przywrócić śmierć w innym wymiarze. Komiks ten stanowi zwieńczenie dotychczasowych wielkich wydarzeń w uniwersum Marvela (np. „Annihilation – Conquest” czy „War of Kings”), które w momencie publikacji polskiej wersji tego tomu nie ukazały się w Polsce (dopiero niedawno Egmont zaczął wydawać „Anihilację”). Uważam, że przez to tom może być ciężkostrawny dla nowych czytelników – może zabraknąć kontekstu wyjaśniającego obecną sytuację czy relacje między bohaterami. Jest wprawdzie krótkie streszczenie na początku tomu, ale niestety nie oddaje w pełni tego, co się wydarzyło na łamach innych komiksów. Jednakże jak komiks odbiorą wyjadacze kosmicznego Marvela? Po pierwsze, starcie z mackowatymi istotami jest o wiele lepiej poprowadzone niż we wcześniejszym wielkim wydarzeniu czyli w „Realm of Kings” – tam to były jakieś marne podchody, które rzucały nam jakieś marne ochłapy informacji na temat innego uniwersum. Tutaj już mamy wojnę na pełną skalę. Kosmiczne bitwy wyglądają naprawdę epicko i co jakiś czas pojawiają się kolejne innowacyjne pomysły, które sprawiają, że akcja nie robi się monotonna. Również, to co się dzieje na Ziemi ”w wersji Cthulhu” jest interesujące – czytelnicy poznają nie tylko kolejnych znanych bohaterów przerobionych na tamtejszą modłę, ale również moment, kiedy doszło do „dobrej zmiany” (nawiązanie do pewnej bardzo klasycznej historii, znanej również w Polsce). W komiksie pojawia się również ichniejszy ruch oporu – bardzo sensowny, chociaż trochę szkoda, że jeden z bohaterów nie pojawił się w swojej fajniejszej wersji. Komiks ma bardzo duży wpływ na kosmicznych bohaterów i szkoda, że jedna w zamierzeniu najbardziej dramatycznych scen historii zostaje niedopowiedziana – sprawia to, że bardzo łatwo można odkręcić przedstawione wydarzenia i powrócić do dotychczasowego stanu rzeczy (co niestety jakiś czas później się stało). Wydanie zbiorcze oprócz tytułowej historii zawiera przedruk ostatniego zeszytu drugiej serii „Strażników Galaktyki”, a także „one-shotu” „Thanos Imperative – Ignition”. O ile ten drugi jest bardzo istotnym i potrzebnym wstępem do głównej historii, to pierwszy zeszyt mógłby zostać równie dobrze jedynie streszczony – wprowadza niepotrzebny zamęt dla czytelników nieznających wcześniejszych numerów. Zamiast tego umieściłbym tu epilog „Thano Imperative – Devastation”. Rysunkowo, jeżeli chodzi o wszelkie kosmiczne bitwy, to jak już wspominałem jest naprawdę spektakularnie –tak dobrze przedstawionej walki w kosmosie w komiksach dawno nie widziałem. Naprawdę, pod tym względem, zarówno Brad Walker, jak i Miguel Sepulveda wywiązują się dobrze z powierzonego im zadania. Niestety drugi artysta trochę słabiej radzi sobie z bardziej „przyziemnymi” scenami – Rocket Racoon w jego wykonaniu wygląda jak mops. Za to nowi bohaterowie Marvela „w wersji Wieczni Przedwieczni” wyglądają naprawdę przerażająco. Podsumowując, komiks głównie dla znawców tego zakątku uniwersum Marvela. Lekturę psują jednak pewne mankamenty rysunków i rozwiązania fabularne.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na 7 9 lat temu
Początki Marvela: Lata sześćdziesiąte Stan Lee
Początki Marvela: Lata sześćdziesiąte
Stan Lee Steve Ditko Don Heck Jack Kirby
Album zbiera pierwsze zeszyty przygód legendarnych bohaterów Marvela, wydane na początku lat 60-tych. Muszę przyznać, że znając już kilka klasyków z tamtych lat miałem spore obawy czy dam radę przebrnąć przez tę pozycję. Moje wątpliwości okazały się bezpodstawne, z odpowiednim podejściem i zrozumieniem realiów tamtych czasów, bawiłem się doskonale! Najlepiej wypadł debiut Fantastycznej Czwórki, Hulka oraz pary dzielnych insektów. Nie zdawałem sobie sprawy, że w ekipie FF, Reed Richards i Ben Grimm początkowo niespecjalnie za sobą przepadali a ich docinki i przekomarzania są ozdobą prezentowanej historii. Oczywiście dialogi ocierają się wręcz o autoparodię np. kiedy Richards zaczyna opowiadać jak "ogromna moc znalazła się w naszym posiadaniu", a Thing momentalnie go ripostuje tekstem: "nie musisz walić przemowy ważniaku, oczywiście musimy z niej korzystać dla dobra ludzkości". Czysta klasyka. Kirby też ma swoje momenty, tła oczywiście były wtedy bardzo ubogie, jednak zdarzają się naprawdę dobre kadry. Natomiast historia zielonego olbrzyma jest kwintesencją komiksu w czasach "zimnej wojny". Oczywiście cały album jest przepełniony propagandą i aluzjami do rywalizacji kapitalistycznego zachodu z komunistycznym wschodem. Jednak opowieść o Gargulcu, który udaje się do Stanów w "kabinie komunistycznej kopii amerykańskiego samolotu", najlepiej spełnia te założenia. Podobnie jest przy poznaniu pierwszej wspólnej przygody Ant-Mana i Wasp, jednak tutaj dochodzi jeszcze klasyczny patriarchalizm. Uśmiech rozprzestrzenia się po twarzy, czytając dialogi pomiędzy dwójką głównych bohaterów, gdzie kobieta ma uwielbiać protagonistę a nawet gdy posiada moce, lepiej żeby z nich specjalnie nie korzystała, przecież jest... kobietą. Reszta zeszytów trzyma poziom, warto się z nimi zapoznać, najlepiej posiadając już spory bagaż przeczytanego "superhero". Wtedy najłatwiej odnaleźć się i docenić "początki Marvela - lata 60-te".
AliEns00 - awatar AliEns00
ocenił na 8 8 lat temu
Uncanny X-Men: Druga Geneza Chris Claremont
Uncanny X-Men: Druga Geneza
Chris Claremont Dave Cockrum Len Wein
"Druga Geneza" pokazuje nam początki w teamie X-Men takich postaci jak: Wolverine, Storm, Colossus czy Nightcrawler. W związku ze spadającym zainteresowaniem pierwotną grupą mutantów, Marvel podjął drastyczne środki i postanowił wysłać ich na dłuższy urlop pozostawiając jedynie Cyclopsa w roli dowódcy dla nowych członków. Nie jestem zwolennikiem komiksów z lat 60/70 ponieważ w większości są to straszne ramotki. Ten album natomiast to esencja grupowego komiksu superbohaterskiego, prawdopodobnie fundament dla przyszłej popularności słynnej grupy mutantów. Chris Claremont stworzył interesującą fabułę, pełną humorystycznych elementów i dynamicznej akcji. Rysunki Cockruma są świetne, nowocześnie wykadrowane, a postacie wyrażają sporą gamę emocji. W albumie znajduje się wszystko. Jest hrabia który przejmuje władzę nad arsenałem nuklearnym a Avengers stwierdzają że nie mają na to czasu. Pojawiają się Stan Lee i Jack Kirby krytykujący "czasy współczesne". Ororo zrzuca ciuszki i przywołuje letnią mżawkę, ponieważ chce się odświeżyć. Xavier udaje się odpoczywać na Karaiby i pływa na statku nazywającym się "Dejah Thoris". Album jest rewelacyjny patrząc na czasy w których powstał. Dzięki niemu rozumiem już fenomen Chrisa Claremonta i późniejszą pozycję mutantów w świecie Marvela (zwłaszcza porównując ją do dzisiejszej sytuacji).
AliEns00 - awatar AliEns00
ocenił na 9 9 lat temu
Syn M David Hine
Syn M
David Hine Roy Allan Martinez
ZDZIESIĄTKOWANI Hine ciągnie to, czego Bendis w swoim evencie ukazać nam już nie zdołał. Tak w skrócie można podsumować ten tom. I to nie jedno, bo także to, co w „Rodzie M” wydawało się całkiem istotne, czyli alternatywne życie Spider-Mana było co prawda pociągnięte w tie-inach, ale w samym evencie okazało się nieco zaniedbane. A skoro był to jeden z nielicznych takich wątków – Benids skupiał się na odmianie świata, a nie poszczególnych postaci, a tym bardziej nie tych spoza świata X-Men – więc zdawało się, że wyjdzie z tego coś istotniejszego. Ale rękawicę podjął twórca „Syna M”, czyli zarazem swoistego aftermathu dla „Rodu” i jednocześnie jednego z najważniejszych elementów kolejnego x-wydarzenia, czyli „Decimation” (Zdziesiątkowanych). I to podjął godnie, bo wyszła mu naprawdę fajna, skupiona na bohaterach, depresyjna historia dobrze pokazująca świat Marvela, a mutantów przede wszystkim, po tym, co zrobiła Wanda. Po ostatnich wydarzeniach większość mutantów straciła swoje moce i teraz musi uczyć się, jak normalnie żyć. Wśród nich jest Pietro, brat Wandy, niegdyś najszybszy człowiek na Ziemi, dziś cień dawnego siebie. Chce coś zrobić, chce działać – niby dla innych, ale bardziej dla siebie – pytanie jednak, co właściwie może? A przecież obok są inni, którzy ucierpieli w Dniu M, może inaczej, ale wcale nie mniej, jak chociażby Spider-Man, który wciąż pamięta życie u boku zmarłej ukochanej i nie może poradzić sobie z tym teraz, szczególnie, że przecież ma całkiem inną żonę. A jaki to wszystko ma związek z Inhumans i dokąd to doprowadzi? http://ksiazkarniablog.blogspot.com/2023/10/syn-m-david-hine-roy-allan-martinez.html
Wkp - awatar Wkp
ocenił na 7 2 lata temu

Cytaty z książki Ultimate Spider-Man: Śmierć Spider-Mana

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Ultimate Spider-Man: Śmierć Spider-Mana