Udupione przez matki

Okładka książki Udupione przez matki
Natasza Socha Wydawnictwo: Pascal biografia, autobiografia, pamiętnik
304 str. 5 godz. 4 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2025-02-12
Data 1. wyd. pol.:
2025-02-12
Liczba stron:
304
Czas czytania
5 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383174044
Średnia ocen

                7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Udupione przez matki w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Udupione przez matki

Średnia ocen
7,6 / 10
142 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
47
34

Na półkach:

Czy każda książka tego typu musi być poradnikiem? Otóż absolutnie nie! W dobie deficytu zaufania, to nie lada wyzwanie móc zaufać autorce i powierzyć jej trudne historie życia. Każda z nich zbudowana na fundamentach bólu, w tym nieobecności, nieuważności, krytyki, przesadnego pedantyzmu, narcyzmu i wielu innych. Czytając te wszystkie historie od kobiet, które są już dojrzałe, często same zostały matkami, babciami, a rana wciąż jest świeża poczułam ogromne współczucie dla obu stron. Świadome rodzicielstwo jest bardzo ważne, dlatego ten temat nie jest już tabu. Macierzyństwo to wiele wyrzeczeń, samotności, łączenia mnóstwo różnych ról, a często idzie to w parze z zarabianiem i pozostawaniem samej sobie. Dlatego z tekstu głównie wypływa temat pewnego rodzaju biedy, materialnej, ale i także dorobku traumatycznego z pokolenia na pokolenie. Kiedyś przeczytałam takie powiedzenie, że w wioskach indiańskich przy wychowaniu jednego dziecka brała udział cała wieś. Studiowałam resocjalizację i mieliśmy taki przedmiot historia wychowania- Sparta - Grecja ? To wszystko ewoluowało w innym wymiarze i obrazie, ale wciąż jest. Mało w książce jest opisów relacji kobiet z ojcami, snułam domysły, czy te kobiety wychowywały się tylko z matkami, ale oczywiście tylko w przypadkach, gdzie kobiety o tym po prostu nie wspomniały. Nie potrafię i nie nalegam na ocenę tej książki kto jaki był, bo każdy zagrał kartami, jakie rozdał los. I pozostaje mi na koniec przytoczyć cytat psychiatry doktora Karola Meingera:" Postawa człowieka jest ważniejsza od faktów". A postawą kobiet , które opowiedziały tutaj swoją historię było przede wszystkim nie powielanie tych schematów i walka, jeśli już zaczął się proces wdrażania zachowań krzywdzących własne dzieci. Książka lekko napisana, choć trudny temat, ale jakże potrzebny.

Czy każda książka tego typu musi być poradnikiem? Otóż absolutnie nie! W dobie deficytu zaufania, to nie lada wyzwanie móc zaufać autorce i powierzyć jej trudne historie życia. Każda z nich zbudowana na fundamentach bólu, w tym nieobecności, nieuważności, krytyki, przesadnego pedantyzmu, narcyzmu i wielu innych. Czytając te wszystkie historie od kobiet, które są już...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

432 użytkowników ma tytuł Udupione przez matki na półkach głównych
  • 257
  • 163
  • 12
54 użytkowników ma tytuł Udupione przez matki na półkach dodatkowych
  • 20
  • 17
  • 4
  • 4
  • 4
  • 3
  • 2

Inne książki autora

Natasza Socha
Natasza Socha
Dziennikarka, felietonistka i pisarka. Urodziła się w Poznaniu. Dziś czas dzieli między stolicą Wielkopolski a niewielką niemiecką wsią, gdzie oddaje się twórczości literackiej. Jest autorką wielu powieści. Zajmuje się również ilustrowaniem książek dla dzieci oraz malarstwem.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Współuzależnione Marek Sekielski
Współuzależnione
Marek Sekielski
Marek Sekielski WSPÓŁUZALEŻNIONE  Reportaż czy też seria rozmów. Autor jest znany większości ludzi w Polsce, a wśród uzależnionych słyszał o nim chyba każdy. Wiem, bo o to pytam.  Wciągające rozmowy głównie z kobietami, bo ich ten problem najczęściej dotyczy. Na dziesięć współuzależnionych nowe życie zacznie jedna. Reszta żon, partnerek, matek tkwi w patologicznej sytuacji, która wyniszcza całą rodzinę. Nie można ich za to winić. Może dla patrzących z zewnątrz sprawa jest klarowna i prosta. Tymczasem problem współuzależnienia jest nie tylko złożony, ale stanowi właściwie całą grupę nieprawidłowości, zaburzeń, to rodzaj jednostki chorobowej. W związku z tym, że w Polsce alkoholizm i inne nałogi są bardzo częste, kobiet które utkwiły w tej patosytuacji jest tysiące. Warto zrozumieć, skąd i na czym to polega, bo to wcale nie jest proste ani oczywiste.  Zachęcam do przeczytania, żeby zrozumieć i wiedzieć. Poza tym może tym sposobem uda się komuś pomoc. Pomyślałam,  że będę polecać tę książkę innym, bo czasem taki tekst i uświadomienie sobie problemu może pomóc poszukać dla siebie terapii i wyjść z na prostą.  Pamiętam wiele takich kobiet i kiedyś nie umiałam ich zrozumieć. Teraz jest mi łatwiej,  bo lata doświadczenia w pracy robią swoje, choć wciąż zdarzają się sytuacje, gdy brakuje mi słów.  Wspominam panią, która bała się o męża. Nie chciała, żeby wychodził z domu, bo mógł spotkać kolegów, z którymi zacząłby pić i w związku z tym zniknąć z domu na jakiś czas. Dlatego robiła wszystko, żeby pozostawał z nią, pod jej kontrolą, w ich mieszkaniu. Kupowała mu alkohol, żeby pił go w domu sam, a nie gdzieś z kolegami. W sklepie, do które chodziła na zakupy każdego dnia myślano, że to ona jest alkoholiczką. Pamiętam też młodą kobietę ślepo zakochaną w swoim mężu. Mąż stracił ogromne sumy pieniędzy w grach hazardowych. Okradł ojca, z którym prowadził interes. To były naprawdę duże pieniądze. Do tego był alkohol i imprezy. Ta kobieta była "oporna"na wszystko, co złego zrobił jej mąż. Nawet to, że zaraził ją kiłą niczego nie zmieniło. Klapki na oczach. Nie wiem, jak potoczyły się jej losy.  Pamiętam też, jak kiedyś uniosłam się mówiąc "co pani wyprawia!". Głupio mi potem było, ale początkowałam w zawodzie. Przyszła do mnie z mężem, żeby go leczyć z alkoholizmu. Z naszej trójki wszyscy chcieli jego zdrowienia za wyjątkiem jego samego. Pił ciągami, a wtedy nie chodził do pracy. Był "cieciem" i sprzątał na osiedlu. Jego żona chodziła do pracy za niego, gdy wpadał w kolejny ciąg picia. Współuzależnienie nie ma związku ze statusem społecznym, wykształceniem czyli jest "bardzo demokratyczne". Nie należy go kojarzyć z "patologią", biedą, brakiem wiedzy. Kobieta może być prezesem korporacji, adwokatem czy lekarką i też wpadnie. Rzecz w deficytach wyniesionych z dzieciństwa, braku umiejętności w stawianiu granic, często też poczuciu osamotnienia w chorobie uzależnienieniowej partnera. Nie twierdzę,  że po przeczytaniu książki można stać się specjalistą od tematu, ale jeśli uda się choć trochę go zrozumieć, to nie będzie to zmarnowany czas.  
xymenka - awatar xymenka
oceniła na 8 16 dni temu
Brzydcy ludzie Żaneta Pawlik
Brzydcy ludzie
Żaneta Pawlik
„Brzydcy ludzie” to powieść, która dla wielu z nas może mieć coś z fantastyki. Bo powieści o dzieciństwie możemy sobie jakoś przybliżyć poprzez pamięć własnego dzieciństwa, lecz czytanie powieści, w których bohaterem jest osoba dużo, dużo starsza od nas, są jak wędrówka po nieznanym lądzie, a spoglądanie na świat z perspektywy emocji i funkcjonowania takiego bohatera, może okazać się wyzwaniem na miarę odnalezienia się w świecie stworzonym przez genialne pomysły twórców fantastyki. Za każdym razem – a w ostatnim czasie, z uwagi na bardzo podeszły wiek bliskiej mi osoby, czytam wiele o starości – zdumiewa mnie fakt, jak bardzo świat, który znamy, przyjęliśmy uważać za swój i w którym funkcjonujemy mając lat 20, 40 czy 60 zmienia się, deformuje, oddala w miarę, jak liczba naszych lat niebezpiecznie zbliża się do tych „życzonych” i wyśpiewywanych 100. I tak naprawdę o tym jest ta książka. Jak trudno jest zrozumieć starość, jak trudno ją oswoić i jak bardzo rozbiega się świat ludzi starych i tych o pokolenie czy dwa młodszych. Nawet, jeśli są to osoby sobie bliskie i mające najlepsze intencje. Żaneta Pawlik z dużą empatią i znajomością tematu otwiera przed czytelnikiem świat starości z dwóch perspektyw: tej widzianej i odczuwanej przez coraz mniej sprawnego seniora, z coraz większymi ograniczeniami, ale ciągle takim samym prawem do traktowania go jak człowieka, mającego prawo do własnego zdania, do decydowania o sobie, do intymności i chociażby namiastki niezależności. Z drugiej strony dostajemy starość widzianą od strony dzieci, które muszą, czują się w obowiązku lub chcą otoczyć opieką coraz bardziej bezradnego, w wielu sprawach, rodzica. I to byłoby na tyle. Bo pozostałe wątki uważam za niezbyt udane, nieciekawie poprowadzone lub potraktowane po macoszemu. I pod względem literackim mogłoby być lepiej. Jednak ze względu na spotkanie ze światem starości, za refleksje i odkrycie oczywistości - podwyższam moją ocenę. 7/10 w kategorii: literatura
beata - awatar beata
oceniła na 7 2 miesiące temu
Polska na prochach Arkadiusz Lorenc
Polska na prochach
Arkadiusz Lorenc
Czy Wy też macie wrażenie, że żyjemy w kulturze „tabletki na każdą okazję”? Ten post będzie o książce, która sprawia, że po jej zamknięciu zaczynasz inaczej patrzeć na szafkę z lekami w domu swojej mamy czy babci. Przeczytałam „Polskę na prochach” dawno i do teraz mam w uszach echo rozdziału o „babciach chodzących po ścianach”. ​ ​To nie są historie z mrocznych zaułków. To cicha epidemia w kapciach, historie staruszek, które leki przepisane na 2 tygodnie... biorą od 20 lat. Często w tajemnicy przed rodziną, często dzięki lekarzom, którzy wypisują recepty „pod stołem”, dla świętego spokoju. Prawda wychodzi na jaw dopiero w szpitalu, gdy odstawienie pigułek powoduje bezsenność i tak silne objawy odstawienne, że lekarze od razu wiedzą, że mają do czynienia z uzależnieniem. ​Już na studiach patrzyłam na wizyty specjalistów, m.in. psychiatrów, z przerażeniem. Widziałam i widzę mechanizm „szybkiego plastra”. ​15 minut- tyle czasami trwa diagnoza depresji czy zaburzeń lękowych. ​Totalny brak planu- leki są wprowadzane i odstawiane bez należytej opieki. Lata na chemii- to, co miało być wsparciem doraźnym, staje się „protezą” na dekady. ​ ​Oglądałam serial Zabić ból o kryzysie opioidowym w USA i chociaż był dobry, to mnie nie zaskoczył. Utwierdził mnie tylko w decyzji, dlaczego od lat nie mam w domu kablówki. Nie chcę patrzeć na bloki reklamowe, gdzie w każdej przerwie serwuje się nam „lek na wszystko”. Na smutek, na nogi, na brak energii, na wątrobę. Ciekawe, co musiałoby się stać, żeby ludzie się obudzili. Przemysł farmaceutyczny ratuje życie, wiem i szanuję to wielkie osiągnięcie nauki. Jednak dokładnie ten sam przemysł jest też gigantycznym biznesem, który nie zawsze ma na celu nasze dobro. To bolesna lekcja, że świat nie zawsze jest dobry (to mój odwieczny ból duty i rozkmina dlaczego ludzie po prostu nie mogą być dobrzy), a intencje tych, którzy sprzedają nam „szczęście w kapsułce”, bywają różne.
mom_the_reader - awatar mom_the_reader
ocenił na 7 20 dni temu
Wybrałam Allaha. Polki, które przeszły na Islam Danuta Awolusi
Wybrałam Allaha. Polki, które przeszły na Islam
Danuta Awolusi
Książka, po którą sięgnęłam z czystej ciekawości. Bo temat – przyznajmy – dość nietypowy. Islam i Polki? Jakoś się to nie łączy. Może czasem się słyszy, że jakaś dziewczyna wyszła za mąż za muzułmanina, że ktoś przywiózł z wakacji „miłość życia” — i tyle. Ale żeby z własnej woli przejść na islam? Tak solo? I to nie z kaprysu, lecz po dłuższych poszukiwaniach duchowych? Nie, to raczej nie u nas. A jednak – są takie kobiety, skrywające się za hidżabem. Autorka pokazuje kilka z nich. Każda ma swoją historię, swoje powody. Ciekawe, to fakt, ale jakoś nie mogłam się pozbyć wrażenia, że to wszystko jest mocno wybiórcze. Ugrzecznione, wygładzone, jakby autorka nie chciała nikogo urazić. Nie wiem, czy to kwestia ograniczeń rozmówczyń, czy świadomego wyboru autorki, ale zabrakło mi głębszej analizy, kontekstu, a przede wszystkim — dystansu.A szkoda. Nie wiem też, na ile można tej książce ufać. Wszystko się tu jakoś za bardzo układa, za spokojnie. Zero wahań, zero trudnych emocji. A przecież konwersja na islam w Polsce to nie jest bajka o duchowym przebudzeniu. To chyba walka – z rodziną, znajomymi, stereotypami? A może faktycznie wcale nie? Tego mi zabrakło. Nie twierdzę, że książka nic nie wnosi. Coś tam pokazuje – kilka historii, kilka perspektyw. Ale czy daje pełniejszy obraz? Nie. Raczej migawki, fragmenty. Wiem więcej niż wiedziałam, ale nadal niewiele. I nie jestem wystarczająco zaciekawiona, by dociekać głębiej, takiej potrzeby autorka we mnie nie wzbudziła,. Podsumowując – temat świetny, ale wykonanie średnie. Potencjał ogromny, ale wyszło dość zachowawczo. Ciekawie, ale bez iskry.
Ewa Kowalska - awatar Ewa Kowalska
oceniła na 6 5 miesięcy temu
Dzieci Watykanu. Jak Kościół handlował „sierotami” Maria Laurino
Dzieci Watykanu. Jak Kościół handlował „sierotami”
Maria Laurino
Czasem miałam wrażenie, że autorka na siłę stara się być poetycka, co całkowicie nie jest potrzebne w gatunku jakim jest reportaż. Z tego też względu niekiedy ciężko czytało mi się niektóre akapity, miejscami też książka troszeczkę się dłużyła i ciągnęła. Nikt, kto zna historię kościoła katolickiego, nie powinien być zdziwiony, jaki mechanizm został stworzony przez tę instytucję na terenie Włoch. Muszę przyznać, że znajdowanie domu dla dzieci odebranych matkom jest nawet zaskakująco humanitarne jak na ówczesne katolickie standardy. Bardzo intrygujący był dla mnie motyw wysyłania dzieci akurat do USA,. Wątek ten nie został moim zdaniem wytłumaczony wyczerpująco. Podobnie jak nie przekonały mnie argumenty o tym, że papież rzekomo bał się, że dzieci odebrane matkom staną się komunistami - wszak byłaby to tylko garstka ludzi w wielomilionowym narodzie, li tylko niewielkie miasteczko, być może większa wioska. Nie było podstaw, by z tych przymusowych "sierot" robić wrogów Watykanu, akurat ten wątek wydaje mi się grubymi nićmi szyty. Poza tym same historie odnajdowania przez już dorosłe dzieci swoich włoskich korzeni są bardzo interesujące. Ciężko sobie wyobrazić, że czyjeś życie przypomina wręcz historie z książek Dana Browna i polega na przepytywaniu ludzi i znajdowaniu szczątkowych informacji w dokumentach. Uważam, że warto zapoznać się z procedurą stworzoną przez kościół włoski opisaną w tej książce - zapewne można znaleźć na ten temat jakieś artykuły, które w skondensowany sposób przedstawią to zagadnienie, książka zaś jest raczej dla osób chcący poznać ludzi, którzy ucierpieli w wyniku działań podejmowanych przez włoskich duchownych i zakonnice.
Rosmersholm - awatar Rosmersholm
ocenił na 6 15 dni temu
Piekielnie szczere Gabriela Gargaś
Piekielnie szczere
Gabriela Gargaś Alina Adamowicz
Piekielnie szczere” to pozycja, która w kategorii literatury obyczajowej zasługuje na naciągane sześć gwiazdek, głównie ze względu na odważne podejście do motywu trudnych relacji, choć wykonanie techniczne pozostawia wiele do życzenia. Autorki splatają losy trzech kobiet w opowieść o różnych odcieniach toksyczności i próbach wyrwania się z emocjonalnych pułapek, jednak czytelnik musi przygotować się na spore zgrzyty warsztatowe. Lekturę utrudniają błędy w korekcie, jak choćby irytujące pomylenie imion bohaterek w jednym z rozdziałów, oraz specyficzny styl, który momentami brzmi tak beznamiętnie, jakby treść została wygenerowana przez AI. Mimo że w wątkach czuć merytoryczne wsparcie psychologiczne, dialogi wypadają nienaturalnie i są pozbawione polotu, co sprawia, że ważne życiowe lekcje brzmią momentami zbyt łopatologicznie. Centralnym punktem bolesnych relacji jest historia Claudii, której życie w luksusowym Monako okazało się jedynie fasadą. Jej małżeństwo z „pięknym Hiszpanem” szybko zmieniło się w koszmar, gdy mąż objawił swoją prawdziwą naturę jako szemrany typ, więżący żonę w złotej klatce i zdolny nawet do porwania własnego syna. Ten motyw przemocy psychicznej i oszustwa kontrastuje z historią najmłodszej, adoptowanej Sary. W jej przypadku trudne relacje wynikają z traumatycznego dzieciństwa, które sprawia, że mimo podejmowanych prób, budowanie zdrowych więzi idzie jej wyjątkowo kiepsko. Całość dopełnia postać Aniki, aktorki walczącej o nową tożsamość w morderczym świecie show-biznesu, co również rzutuje na jej życie prywatne. Choć autorkom udało się sprytnie powiązać te historie na przestrzeni lat, to psychologiczna wiarygodność postaci bywa wątpliwa. Trudno uwierzyć w przedszkolaka tak trafnie diagnozującego kryzys rodziców czy nastolatka wykazującego się nienaturalną, dojrzałą świadomością w sprawach damsko-męskich. W efekcie otrzymujemy książkę o ważnej tematyce, która jednak przez swoją stylistyczną sztywność i koślawe domknięcie wątków nie pozwala w pełni uwierzyć w prezentowane emocje.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 6 3 miesiące temu
Wyspa luzu Jolanta Kosowska
Wyspa luzu
Jolanta Kosowska
Życie wymusza na nas pewne zachowania. Presja środowiska często jest tak duża, że zatracamy gdzieś samych siebie, nasze cele, zamierzenia, plany ale również marzenia. Zdarza się też bardzo często, że manipulują nami ludzie, którym ufamy bezgranicznie i chcą sterować nie tylko nami, ale też całym naszym życiem. Niejednokrotnie doprowadza to do katastrofy. Natalia i Michał są parą, planują ślub. Nieprzychylnym okiem na ten związek patrzy matka mężczyzny, widząc u jego boku zupełnie inna kandydatkę. Jako wzięta pani adwokat jest osobą poważaną i szanowaną. Za pieniądze i dla nich jest zdolna do wszystkiego. Dzięki jej zgrabnej manipulacji młodzi rozstają się. Po kilku latach los rzuca Michała na wyspę Kos. Mężczyzna planuje tutaj odpocząć, zrelaksować się i przy okazji napisać serię artykułów o tym miejscu. Wyraźnie jednak prześladuje go pech i wszystkie jego działania kończą się klapą. Niespodziewanie ratuje mężczyznę z opresji dawno niewidziana ukochana, Natalia. Najwyższy czas wyluzować, zwolnić i nie spinać się. Wreszcie mieć nadzieję że wszystko się poukłada. Tego wszystkiego uczy wyspa, na której nawet czas zdaje się płynąć wolniej. Inna Natalia i już inny Michał odnawiają dawną znajomość i zażyłość. Dostają od przeznaczenia nową szansę. Mogą ją wykorzystać tylko w momencie gdy wczują się w klimat wyspy i dadzą się ponieść jej wyjątkowemu rytmowi. Czy uda im się zbudować od nowa zdrową, szczęśliwą i przede wszystkim trwałą relację? Czy wyjaśnią sobie wszelkie nieporozumienia, manipulacje i wreszcie będą umieć szczerze rozmawiać? Przeczytajcie sami! Gorąco polecam! Powieść bardzo przypadła mi do gustu, dobitnie pokazała że zniszczyć życie mogą najbliższe osoby, którym własny egoizm często przesłania świat. Dla własnych korzyści i wybujałego ego potrafią posunąć się do czynów godnych potępienia i zniszczyć szczęście bliskich osób. A tych, którzy stoją im na drodze do osiągnięcia celu pozbywają się bez skrupułów. Najczęstszym powodem nieporozumień i w ostateczności rozstania w związku jest brak skutecznej komunikacji. Każdą trudną sytuację, każdy problem należy rozwiązać poprzez szczerą rozmowę, nie snucie domysłów. A podstawą każdej poważnej relacji jest zaufanie, stanowi solidny fundament. Bez niego nie ma zwyczajnie sensu. Raz jeszcze serdecznie polecam! Sentymentalna petarda! 😏 Książkę miałam okazję przeczytać dzięki Book Tour zorganizowanego przez Czytam dla przyjemności za co bardzo serdecznie dziękuję.
watolinka79 - awatar watolinka79
ocenił na 10 3 miesiące temu
Rezydencja Konstancin Elżbieta Marczuk
Rezydencja Konstancin
Elżbieta Marczuk
Ile warte jest idealne życie, jeśli jego fundamenty zbudowano na pieniądzach? Książka nie jest historią, która krzyczy, ona szepcze. Za wysokimi ogrodzeniami, wśród dopracowanych ogrodów i lśniących fasad willi, pulsuje świat, w którym wszystko ma swoją cenę. Autorka nie prowadzi nas przez klasyczne śledztwo, lecz przez emocjonalne ruiny, w których każdy krok odsłania coś, co miało nigdy nie ujrzeć światła dziennego. Tutaj zbrodnia nie zaczyna się w chwili jej popełnienia. Ona dojrzewa latami, ukryta pod pozorami perfekcji. Największą siłą tej powieści jest sposób, w jaki rozkłada ona człowieka na czynniki pierwsze. Historia Filipa i Jędrzeja nie jest tylko opowieścią o tragedii. To studium wychowania w świecie, gdzie pieniądze zastępują uwagę, a milczenie staje się formą przemocy. Filip, wychowany bez granic i bez ciepła. Jest konsekwencją zaniedbań, których nikt nie chce nazwać. Jędrzej z kolei to jego przeciwieństwo, a jednocześnie odbicie. Dowód na to, że nawet wrażliwość nie chroni przed upadkiem, jeśli zostanie wystawiona na niewłaściwe siły. Narracja prowadzona z kilku perspektyw, tworzy obraz pęknięty, niejednoznaczny, a przez to boleśnie prawdziwy. Szczególnie wybrzmiewa tutaj głos tych, którzy zwykle pozostają niewidzialni. Ludzi pracujących w cieniu bogactwa, obserwujących jego najbrudniejsze sekrety. To właśnie oni widzą najwięcej i to właśnie ich spojrzenie odbiera tej historii resztki złudzeń. Nie ma tu miejsca na prosty podział na winnych i niewinnych. Książka, która momentami może wydawać się oszczędna w dialogach czy rozwleczona w refleksjach, jednak to właśnie ten zabieg buduje ciężar tej historii. To historia o pozorach, które potrafią być bardziej niebezpieczne niż prawda, o emocjach tłumionych tak długo, aż zaczynają niszczyć wszystko wokół. I o tym, że czasem największe tragedie nie dzieją się nagle, tylko rosną w ciszy, dokładnie tam, gdzie nikt nie chce ich zobaczyć.
mucha_w_ksiazkach - awatar mucha_w_ksiazkach
ocenił na 6 16 dni temu
Obiecaj, że będziesz pić kawę o poranku Natasza Socha
Obiecaj, że będziesz pić kawę o poranku
Natasza Socha
„Opowieść o tym, że nawet najbardziej połamane skrzydła da się jeszcze skleić”. A życie podcinało, łamało i wyrywało je bezlitośnie Małgorzacie i Adamowi. Kobiecie, której umierał mąż po udarze mózgu i mężczyźnie, któremu rak piersi powoli odbierał żonę. Ich znajomość zaczęła się na korytarzu zakładu opiekuńczo-leczniczego podczas odwiedzin małżonków. Z czasem stali się dla siebie w podobnych doświadczeniach wsparciem, inspiracją, motywacją i nadzieją, że choroba minie. Prowadzone rozmowy utrzymywały ich na powierzchni życia. Dmuchali sobie nawzajem na poranione skrzydła, a potem w odrośnięte, by nie rozbić się o ostre skały smutku. Nie zdradzam w tym momencie fabuły. Autorka z góry założyła, że będzie to powieść terapeutyczna dla osób w trudnych, skrajnych sytuacjach życiowych, które wydawałyby się im beznadziejne. Stworzyła historie podobnych im osób, pokazując spektrum emocji towarzyszących. Od lęku, złości, wściekłości na świat pozwalający „im się rozpadać na maleńkie kawałki, na tysiące drzazg”, gniewu, poczucia zdrady i opuszczenia, niezrozumienia, a przede wszystkim samotności w problemie. Z drugiej strony zatracania się w nim, bo prowadzącym do egoistycznego postrzegania postaw bliskich oraz przekonania, że wszyscy „będą kręcić się wokół jej świata, rozbitego, rozsypanego, pełnego żalu”. Przybliżyła procesy psychiczne zachodzące w człowieku, któremu runął znany świat. Te o podłożu społecznym widoczne w postawach głównych bohaterów i ich najbliższych. Te natury religijnej, w której Bóg przechodził weryfikację wiary w jego intencje i istnienie. Również te o podłożu intelektualnym, a dokładniej filozoficznym, skupiające się na istocie życia i jego nieuniknionym przemijaniu, chorobie jako polu walki, miłości „z nadzieją, że nawet jeśli ciało zawodzi”, to ona przetrwa i szczęściu przybierającemu zawsze kształt sinusoidy. Naprzemienna opowieść Małgorzaty i Adama pozwalała na ich uważne prześledzenie. Autorka pokazała również, jak radzili sobie pogrążeni w smutku bohaterowie. Podsuwała im pomysły podnoszące na duchu i umożliwiające czerpanie odrobiny radości z drobnych czynów, do której każdy z nich miał prawo. Uprzedzała przy tym, że nie zawsze miały one charakter zbawienny i naprawczy. Liczyła się sama chęć próby, czy stworzenia możliwości zadziałania. Mimo że opowieść miała mieć charakter psychologiczny, nie poczułam historii emocjonalnie. Brałam w niej udział rozumowo, jako raczej obserwator zmagań uczuciowych Małgorzaty i Adama. Może dlatego, że część wiedzy na temat funkcjonowania świata i człowieka w nim pochodziła z mentalnych przekazów umieszczanych w życiu pary bohaterów. Brzmiały jak miniwykłady mentora w szkole życia. Nie przemawiało to do mnie. Ten silny i jawny dydaktyzm stał w opozycji do języka emocji. Często nie należał ani do Ewy, ani do Adama. Narrator przejmował ich role, odgrywając nauczyciela, mentora lub guru. Przeszkadzało mi to, bo wyrywało mnie z emocji przeżywanych przez uczestników scen. Wolę samodzielnie wnioskować i odkrywać przesłania, bo na tym polega dla mnie przekaz intelektualny i emocjonalny powieści terapeutycznej czy psychologicznej. Tutaj ona traciła swoje cechy i funkcję na rzecz poradnika psychologicznego, w którym mogłam przeczytać na przykład dwustronicowy rozdzialik na temat przysięgi małżeńskiej. Frapujący mezalians. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 6 2 dni temu

Cytaty z książki Udupione przez matki

Więcej
Natasza Socha Udupione przez matki Zobacz więcej
Więcej