Muszę szczerze przyznać, iż autorka świetnie sobie radzi pisarsko właściwie w każdym gatunku, za jaki się weźmie: w obyczajówce, komedii czy też tak jak w tym przypadku – młodzieżówce. Z zaskoczeniem i prawdziwą przyjemnością odkryłam, że jej książki dla młodzieży są mądre, przemyślane, ale dalekie od moralizatorstwa i pouczania. Na przykładzie bohaterów i ich rodzin możemy poznać problemy z jakimi borykają się nie tylko młodzi ludzie, ale w przypadku tej książki – również pokolenie seniorów.
Linka, to nastolatka, która na swój własny sposób przeżywa rozwód rodziców i fakt, że uwielbiany dotąd ojciec zwyczajnie porzucił rodzinę, a po rozstaniu jego zachowanie także pozostawia wiele do życzenia sprawia, iż dziewczyna przeżywa ciężkie chwile. Do tego dochodzą rozterki miłosne, a wiadomo, że w wieku dojrzewania wszystko przeżywa się intensywniej niż normalnie. Matka zabiera córkę do pałacyku, w którym mieszkają babcia Linki – Musia i prababcia – Bunia. I wszystkie razem tam zamieszkają. Przy okazji śledzimy też niezwykły i dramatyczny życiorys nestorek rodu oraz matki Linki – Joanny. Te dwie babcinki są przecudowne, niezwykle mądre, ciepłe i niesłychanie wyrozumiałe oraz idące z duchem czasu w wielu kwestiach.
Drugim ważnym wątkiem powieści jest alkoholizm policjanta, Tomasza Walczaka, który znęca się nad rodziną w sadystyczny sposób, a szczególnie nad dziećmi – Grzegorzem i Marysią. W dodatku z racji swojego zawodu czuje się zupełnie bezkarny. Zaś Grzegorz przychodzi do pałacyku babć i pomaga im odśnieżać teren wokół niego. Czy kieruje nim tylko chęć pomocy starszym paniom? Otóż nie tylko, ale więcej zdradzić nie mogę. W każdym bądź razie Musia zaczyna go traktować jak członka rodziny, a co się stanie gdy dowie się jakiego chłopak ma ojca, to dowiecie się z książki. Będzie spore “trzęsienie ziemi”, które wywróci życie obu rodzin do góry nogami.
Znajdziecie tu więcej wątków i bohaterów mających wpływ na rozwój akcji, ale po co psuć zabawę i pisać o wszystkim? Każda postać i każdy wątek są po coś, nikt i nic nie jest tu przypadkowe.
Czytając, myślałam sobie o tym, że każda rodzina boryka się z jakimiś problemami i ludzie różnie sobie z tym radzą. W książce jest to pokazane w bardzo subtelny, wyważony sposób, czuje się ciepło bijące od tych babć, które swoją opieka potrafią otulić jak ciepłym kocem, ale same przecież ( z racji wieku i stanu zdrowia) też potrzebują opieki. Jak się wywiąże z tego ich rodzina? Nie sądziłam, że młodzieżówka aż tak bardzo mnie wciągnie i poruszy tyle czułych strun. Dodatkowym atutem jest zimowe otoczenie i ten uroczy, chociaż stary i sypiący się pałacyk. Fajnie się to czytało, chociaż ciężar problemów a jakimi zmagali się bohaterowie książki czasem przygniatał, to jednak odniosłam wrażenie, że to kolejna lektura z cyklu “ku pokrzepieniu serc”, która pokazuje, że życie ma różne oblicza i że warto z nadzieją i optymizmem patrzeć w przyszłość nawet wówczas, gdy los rzuca kłody pod nogi. Polecam!
Opinia
Każda książka pani Krysi jest inna. Każda porusza zupełnie inne tematy, inne problemy, jest z innego świata i o innym świecie.
"Trzy światy..." są nieco infantylne. Spodziewałam się zupełnie innego, bardziej spektakularnego zakończenia. Ale książka jest całkiem dobra i czyta się miło :)
Każda książka pani Krysi jest inna. Każda porusza zupełnie inne tematy, inne problemy, jest z innego świata i o innym świecie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Trzy światy..." są nieco infantylne. Spodziewałam się zupełnie innego, bardziej spektakularnego zakończenia. Ale książka jest całkiem dobra i czyta się miło :)