Trzy karty

Okładka książki Trzy karty
Marco Malvaldi Wydawnictwo: Noir sur Blanc Cykl: Bar Lume (tom 2) kryminał, sensacja, thriller
214 str. 3 godz. 34 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Cykl:
Bar Lume (tom 2)
Tytuł oryginału:
Il gioco delle tre carte
Data wydania:
2015-01-30
Data 1. wyd. pol.:
2015-01-30
Data 1. wydania:
2008-01-01
Liczba stron:
214
Czas czytania
3 godz. 34 min.
Język:
polski
ISBN:
9788373925137
Tłumacz:
Maciej A. Brzozowski
Średnia ocen

                6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Trzy karty w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Trzy karty

Średnia ocen
6,5 / 10
24 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1467
161

Na półkach: , , ,

Krótki, przyjemny kryminał, inteligentny i zabawny. To, co w nim najlepsze, to leniwy klimat baru prowadzonego przez głównego bohatera, Massimo i jego ciągle utarczki z czterema zgryźliwymi staruszkami, którzy codziennie okupują jeden ze stolików. Sama intryga wydaje się tylko pretekstem, by Massimo ruszył szare komórki, gdy niezbyt bystry szef policji z Pinety niedaleko Pizy nie radzi sobie z pracą.

W porównaniu z pierwszą częścią jest o wiele mniej wąsato-wujowych żartów o pięknych biustach, co wyszło książce zdecydowanie na dobre.

Miła, niegłupia lektura na jeden wieczór albo niezbyt długą podróż. Część trzecia na pewno będzie przez mnie czytana.

Krótki, przyjemny kryminał, inteligentny i zabawny. To, co w nim najlepsze, to leniwy klimat baru prowadzonego przez głównego bohatera, Massimo i jego ciągle utarczki z czterema zgryźliwymi staruszkami, którzy codziennie okupują jeden ze stolików. Sama intryga wydaje się tylko pretekstem, by Massimo ruszył szare komórki, gdy niezbyt bystry szef policji z Pinety niedaleko...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

63 użytkowników ma tytuł Trzy karty na półkach głównych
  • 32
  • 31
22 użytkowników ma tytuł Trzy karty na półkach dodatkowych
  • 12
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Trzy karty

Inne książki autora

Okładka książki Ferragosto in giallo Andrea Camilleri, Alicia Giménez-Bartlett, Marco Malvaldi, Antonio Manzini, Francesco Recami
Ocena 7,0
Ferragosto in giallo Andrea Camilleri, Alicia Giménez-Bartlett, Marco Malvaldi, Antonio Manzini, Francesco Recami
Okładka książki Viaggiare in giallo Alicia Giménez-Bartlett, Marco Malvaldi, Antonio Manzini
Ocena 8,0
Viaggiare in giallo Alicia Giménez-Bartlett, Marco Malvaldi, Antonio Manzini
Marco Malvaldi
Marco Malvaldi
(ur.1974) jest chemikiem i pisarzem. Debiutował w 2007 r. niniejszą powieścią, otwierającą serię czterech książek z tymi samymi bohaterami. W 2011 r. opublikował przewodnik po Pizie, swoim rodzinnym mieście.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pani komisarz nie czuje się w klubie jak w raju Georges Flipo
Pani komisarz nie czuje się w klubie jak w raju
Georges Flipo
Nie czytałam, co prawda pierwszej części książki autorstwa Pana Georges Flipo o pracy Komisarz Viviane Lancier z III Wydziału Kryminalnego Policji, ale można wiele wywnioskować, kiedy zapoznaje się z początkowymi wątkami umieszczonymi w tej kryminalnej niezwykle zaprezentowanej powieści. Komisarz Viviane Lancier jako główna bohaterka kryminału autorstwa Pana Georges Flipo pt. ''Pani komisarz nie czuje się w klubie jak w raju'' skrywa w sobie bardzo dużo wad i zalet. W sprawach zawodowych jest na ogół zasadnicza, pracowita, spostrzegawcza, dokładna. Bawiły mnie jedynie w trakcie czytania te momenty jej zachowania, kiedy robiła zakupy. Odnosiłam wrażenie, że nie lubi ich wykonywać, gdyż często podczas nich jest zamyślona. Nie ukrywam, że kiedy zapoznawałam, się z całościową treścią tego kryminału to zastanawiałam, się czemu Pani komisarz, zamiast myśleć, pod względem miłosnym to zbyt często fantazjowała, nadając przy tym zbyt dużą liczbę cech charakteru pracujących z nią podwładnymi. Zwróciłam uwagę na tutaj na charakter podejścia pracy pani komisarz, która nie była zadowolona od samego początku, że musi wyjechać i działać w nowej sprawie zabójstwa jako incognito. Trudno było mi tak naprawdę rozszyfrować jej nietypowe zachowania, gdyż ona sama była dla mnie największą zagadką oraz charakter pracy, z którym musiała się na ten czas zmagać. Być może autor chciał tutaj jej osobę przedstawić, że jako kobieta nie jest łatwo, gdyż kręcą się wokół niej koledzy z pracy, którzy mogą jej zazdrościć lub życzyć źle. Najbardziej podobał mi się porucznik Willy, który bardzo się stara być pracowity i pomysłowy. Nie poddaje się i wciąż szuka nowych rozwiązań zagadki, a przy okazji stara się stworzyć w trakcie wykonywanej pracy odpowiednią atmosferę. Poznajemy tu mocne i słabe charaktery bohaterów, ale nie ukrywam, że nie brakuje tu opisanych sytuacji bardzo zabawnych, które dla co poniektórych zachowania bohaterów drugoplanowych są dla mnie nieco niezrozumiałe. Przyznam, że wyjątkowo autor utrudniał, kim kto ukrywa się pod maską prawdziwego mordercy, a to daje wiele do myślenia, gdy zapoznajemy się z główną jej treścią tematyczną. Oficynie Literackiej Noir sur Blanc dziękuję za podarowanie mi do zrecenzowania egzemplarza książki autorstwa Pana Georges Flipo pt. ''Pani komisarz nie czuje się w klubie jak w raju''. Polecam przeczytać ten kryminał.
Anna - awatar Anna
oceniła na 8 5 lat temu
Morderca z Fryzji Wschodniej Klaus Peter Wolf
Morderca z Fryzji Wschodniej
Klaus Peter Wolf
„Morderca z Fryzji Wschodniej” to pierwszy tom trylogii Klausa-Petera Wolfa. Akcja wszystkich części rozgrywa się w malowniczym miasteczku, które co roku przeżywa najazd turystów. W tym pozornie spokojnym miejscu dochodzi jednak do zbrodni (i to niejednej). Główną bohaterką cyklu jest pani komisarz Ann Kathrin Klassen, która już w pierwszej części podbija serca czytelników inteligencją, spostrzegawczością i bezkompromisowością. W środowisku zdominowanym przez mężczyzn musi ona nieraz udowadniać, że jest lepsza i walczyć z seksistowskimi dowcipami, z których słynie jeden z kolegów po fachu. W dodatku nad życiem osobistym Ann zbierają się ciemne chmury. Właśnie w tym trudnym dla niej okresie dochodzi do serii zabójstw. Wszystkie ofiary łączy praca na rzecz osób niepełnosprawnych w Stowarzyszeniu Tęcza. Przy okazji prowadzenie śledztwa wychodzą na jaw różne grzeszki ludzi związanych z organizacją. Mamy też okazję poznać ich życie prywatne, które dalekie jest od ideału… Ściganie mordercy to, oczywiście, najważniejszy wątek, który trzyma w napięciu i zaskakuje zakończeniem. Nie mniej ważne są jednak skomplikowane relacje głównej bohaterki z mężem i synem oraz jej idee fixe, którą jest chęć odnalezienia i ukarania zabójców ojca. Temu zadaniu Ann poświęca wiele chwil, tym bardziej, że tata był dla niej przyjacielem i mentorem, którego bardzo jej brakuje. Ponieważ bardzo lubię takie połączenia – wątków kryminalnych z elementami życia prywatnego policjantów – powieść bardzo przypadła mi go gustu. Całość czyta się z niesłabnącym zainteresowaniem. Na pewno sprzyja temu wartka akcja, ale również lekki styl, naturalne dialogi i opisy przeżyć wewnętrznych bohaterów. Pod tym względem powieść idealnie wpasowuje się w serię Gorzka Czekolada stworzoną przez wydawnictwo Media Rodzina – jest mocna w tematyce i lekka w odbiorze. No i uzależnia, bo po przeczytaniu pierwszego tomu z panią komisarz Klassen w roli głównej, od razu sięgnęłam po następny tom.
allison - awatar allison
ocenił na 7 9 lat temu
Modlitwa do trzeciej dziewicy Fred Vargas
Modlitwa do trzeciej dziewicy
Fred Vargas
6/130/2026 #BraczBingo 2026: Kryminał Jakoś nigdy nie miałam ulubionych autorów francuskich. W żadnym gatunku, w kryminale też (no dobra, była chwila fascynacji J.C. Grange'm). Do czasu, aż polecono mi Fredzię Vargas. Intryga w jej książkach jest bardzo przyzwoita, zwykle z dzikim twistem, który wybaczam, bo jest sensownie poprowadzony (podobnie jak np. u Ahnhema), chociaż zwykle wolę okruszki informacji, które prowadzą mnie razem z policją do celu (jak u Sjowall i Wahloo). Ale u Fredki nie o intrygę najbardziej mi chodzi, tylko o paletę postaci, z powieści na powieść oryginalniejszych. W "Trzeciej dziewicy" mamy policjanta o dwukolorowych włosach, innego policjanta, który pamięta, kto jaka kawę lubi (nie tylko, że z cukrem, także ile tego cukru - w prawie 30-osobowym zespole!), kolejnego policjanta, erudytę (ten jest od początku serii, ale z książki na książkę jego oczytanie rozbłyska coraz bardziej), policjantkę-żywicielkę całej ekipy, a także koziorożce, kota-wędrowniczka i jelenie. Mówię wam, fantastyki tam nie brakuje. Dla wielu pewnie jest to minus, bo od kryminału oczekuje się realizmu, ale mi ta formuła bardzo odpowiada. I jeszcze lokalne animozje, dyskusje, która wioska w Pirenejach jest ważniejsza, a także czy prawdziwa Normandia to ta Górna czy Dolna (dla laików jak my jest przecież tylko jedna!). Oj, uśmiałam się przy tej powieści, chociaż nie jest to przecież komedia kryminalna! I Polak się pojawia, wprawdzie pijany, ale za to po dziewięćdziesiątce i, można powiedzieć, w roli miecza sprawiedliwości. Wybaczam. Tego pijanego Polaka. Nawet autorce z kraju, w którym wino się pija prawie do śniadania (a w jej powieściach to nawet i przed śniadaniem). Bardzo polecam. Każda powieść to osobna historia kryminalna, ale warto czytać po kolei, ponieważ życie osobiste głównego bohatera układa nam się w spójną całość. Napisałam "spójną"? Chyba mnie te koziorożce do reszty otumaniły...
AgaGaga - awatar AgaGaga
oceniła na 9 2 miesiące temu
Zapisane na skórze Dominik Dán
Zapisane na skórze
Dominik Dán
Dominik Dan, detektyw słowackiej policji, od piętnastu lat pisze kryminały. Za naszą południową granicą cieszą się wielkim zainteresowaniem. U nas przebiły się, kiedy do kin trafił Czerwony kapitan – adaptacja jednej z jego książek z Maciejem Stuhrem w roli głównej. Zapisane na skórze kontynuuje losy jego bohaterów, policjantów z komendy miejskiej. Sprawy są tu dwie. Oto w mieszkaniu prywatnym zostaje znaleziony wysoki urzędnik państwowy. Wszystko wskazuje na to, że zmarł na zawał serca, ale pewne szczegóły się nie zgadzają. Zawiązany pod szyję krawat. Sperma między zębami. Przydeptany but. Bohaterowie wbrew woli rodziny zmarłego rozpoczynają śledztwo. Jednocześnie w mieście pojawia się syn jednego z policjantów. Chłopak, którego bohaterowie znają od dziecka. Sęk w tym, że dziwnie się zachowuje. Twierdzi, że ostatnie lata spędził w Australii, co nie do końca zgadza się z faktami, w dodatku w walizce ma broń… Zapisane na skórze nie przypomina skandynawskich kryminałów. Jest dużo pogodniejsze, chwilami wręcz rubaszne, pełne pogody życia. Bohaterowie chętnie chadzają na piwo, dyskutują o drzewku cytrynowym ściągniętemu do biura przez jednego z kolegów, dokuczają sobie niczym dzieciaki. No i porozumiewają się niemal całkowicie pozbawionym wulgaryzmów językiem, niekiedy po staroświecku uprzejmym i eleganckim, przez co bardziej zabawnym. Jednocześnie żyją w kraju podobnym do naszego, wciąż zmagającym się ze skutkami wojny oraz późniejszego okresu władzy komunistów. Cała sztuka polega na tym, by podejść do książki z odpowiednim dystansem. Nie należy traktować Zapisane na skórze jako kolejnego realistycznego kryminału, raczej jak opowieść z przymrużeniem oka, lekką, przyjemną, niekiedy może brutalną, ale kiedy indziej przewidywalną i schematyczną. Bo wielkich zaskoczeń tu nie ma. Nie ma zwrotów akcji, które zwalają z nóg. Jest grupka nieźle zarysowanych postaci, klimacik słowackiej prowincji i życie. Takie zwykłe życie psów z południa. Więcej recenzji: https://zdalaodpolityki.pl/category/ksiazka/
Michał Zacharzewski - awatar Michał Zacharzewski
ocenił na 7 6 lat temu
Diabeł w błękitnej sukience Walter Mosley
Diabeł w błękitnej sukience
Walter Mosley
Oswojony z klimatem noir za sprawą książek Chandlera postanowiłem dać szansę innym autorom tego nurtu. Pierwszym strzałem była kupiona za grosze powieść “Diabeł w błękitnej sukience” Waltera Mosleya. Mosley buduje fabułę praktycznie z niczego. Easy Rowlins, główny bohater, właśnie stracił pracę i przesiaduje w barze. Właściciel przybytku oraz pewien niebezpiecznie wyglądający klient namawiają Easy’ego do podjęcia się prostej robótki. Chodzi o znalezienie pewnej dziewczyny na podstawie zdjęcia, w zamian za niezłe pieniądze. Gdzie haczyk? Między innymi nad tym zastanawia się sam Easy. Wraz z rozwojem fabuły pada kilka trupów, a same poszukiwania komplikują się. Postacie z szemranej przeszłości Easy’ego zderzają się z polityczną świtą, kryminalnym półświatkiem i rasistowskimi policjantami. Każdy kolejny rozdział ujawnia nowe powiązania, a główny bohater ściąga na siebie coraz większe zagrożenie z kilku stron. Ot, klasyka kryminału. Trudno o tej historii opowiedzieć coś więcej bez spojlerów, dlatego skupię się na klimacie. To właśnie on nadaje tej książce kolorytu. Mamy tu końcówkę lat 40. XX wieku i perspektywę czarnoskórego Amerykanina, który odsłużył swoje w wojsku podczas II Wojny Światowej. Teraz mieszka w Los Angeles, dokąd wyjechał z rodzinnego Teksasu. Tłem akcji są często nielegalne lokale z muzyką jazzową i miasto podzielone na dzielnice “białe” i “czarne”. To wszystko tworzy nieoczywistą perspektywę, którą trudno znaleźć we współczesnych antyrasistowskich przekazach z social mediów. Dlatego polecam tę książkę z dwóch powodów. Po pierwsze - to krótka i wciągająca historia z intrygującym wątkiem kryminalnym - do pochłonięcia w wieczór lub dwa. Po drugie - świetnie oddany w niej klimat końcówki lat 40. ubiegłego stulecia w USA, z perspektywy czarnoskórego weterana wojennego, to coś nietuzinkowego. Widać tu estetykę podobną do książek Chandlera, jednak atmosfera jest kompletnie inna. Miejscami lżejsza, miejscami mroczniejsza. Słowem: warto dać szansę Mosleyowi i jego prozie. Sam chętnie sięgnę po kolejne wydania z tej serii, jeśli tylko trafią mi w ręce… Link do wpisu 🔗 https://xiegozbior.pl/zajawki/2025/04/24/walter-mosley-diabel-w-blekitnej-sukience.html
Xięgozbiór - awatar Xięgozbiór
ocenił na 6 11 miesięcy temu
Śmierć w Pont-Aven Jean-Luc Bannalec
Śmierć w Pont-Aven
Jean-Luc Bannalec
Klasyka śledztwa Stara jestem. Na każdego przyjdzie pora i fajnie jak będzie mógł się pochwalić PESELEM. Bo jak mam taki numer, w którym data urodzenia jest widoczna. Mój wniosek potwierdziła książka Jeana Luca Bannaleca „Śmierć w Pont-Aven”. Młodzi ludzie rozczytują się we współczesnych kryminałach, o których zdanie mam wyrobione (profilerzy, laboratorium, trup w częściach), a ja nadal zachwycam się utworami, w których najważniejszy jest umysł detektywa. Tak jest w przypadku wymienionej książki. Wydana w 2014 roku jest tradycyjnym kryminałem w najlepszym tego słowa znaczeniu. Oto takie sobie miasteczko we francuskiej Bretanii szykuje się do sezonu, bo jedynie w sezonie letnim ożywa. Na co dzień jest cichą i nudną mieściną. Do niej, niejako za karę zostaje „zesłany” komisarz Dupin. Nudzi się, bo nic się nie dzieje. Stara się, ale ciągle uważany jest za „obcego” , bo Bretania tak szybko obcych nie akceptuje. Może nie akceptuje ich wcale? Tu trzeba się urodzić. Przyjezdny zawsze zostanie przyjezdnym. I nagle, ni stąd, ni zowąd pojawia się trup. Zamordowany trup, nie jakiś tam zawał czy śmierć naturalna. Fakt, nieboszczyk liczył sobie ponad dziewięćdziesiąt wiosen, ale normalnie nie zszedł z tego padołu. Rozpoczyna się śledztwo. Takie zwyczajne. Policjanci zbierają dowody, komisarz przesłuchuje i obserwuje. Czy wszyscy są podejrzani? Raczej podejrzanych nie ma. Każdy ma alibi i brak motywów do zabicia jurnego jeszcze staruszka. Jednym słowem w postaci wielu – brak punktu zaczepienia. Co prawda ten nie lubi tego, a tamten podpadł kiedyś temu i zabić powinien właśnie tego, a nie właściciela hotelu. I tak sobie brniemy poprzez śledztwo. Przyglądamy się również słynnej Bretanii. Niektórzy recenzenci uważają, iż właśnie opis tej krainy jest największą wartością powieści. Mnie akurat nie wciągnęły, ale to rzecz gustu. Przypomniałam sobie natomiast kto to był Paul Gauguin. Dowiedziałam się również, iż malarska „szkoła z Pont-Aven” istniała naprawdę i nie jest to fikcja kryminalnej powieści. W końcu intryga zostaje rozwiązana. Oczywiście dzięki przenikliwemu umysłowi komisarza, który korzysta głównie z pomocy historyka sztuki. Żadnych profilerów. Żadnych badań DNA. Żadnych komputerów, przepraszam - raz był wykorzystany - tylko umysł człowieka. Umiejętność kojarzenia faktów, dociekliwość w przesłuchaniach, myślenie, myślenie, jeszcze raz myślenia. I to mi się najbardziej w kryminałach podoba. Bo co to za frajda złapać mordercę jak się ma całe współczesne laboratorium w sąsiednim pokoju, zdobycze nauki, wszechobecną inwigilację, kamery na każdym kroku, logowania telefonów komórkowych i tym podobne cuda wianki. Złap przestępcę bez tego. Potrafisz?
gks - awatar gks
ocenił na 7 2 miesiące temu
Morderstwo w pociągu Kerry Greenwood
Morderstwo w pociągu
Kerry Greenwood
Phyrne Fisher nieustraszona pani detektyw jedzie pociągiem odwiedzić krewnych. W pewnym momencie budzi się z przerażeniem, ponieważ ktoś odurzył pasażerów chloroformem. Udaje jej się zawiadomić obsługę pociągu i wszystkich uratować. Prawie wszystkich, ponieważ okazuje się, że zaginęła starsza dama podróżująca z córką. Jej zmasakrowane ciało zostaje znalezione na torach. Phyrne podejmuje się rozwiązania zagadki. Jednak czeka ją nie tylko jedno dochodzenie - w pociągu przebywała dziewczynka, która na skutek traumy doznała zaniku pamięci. Czyżby była świadkiem morderstwa? Morderca wydaje się być bardzo sprytny, ponieważ tylko sobie znanym sposobem wydostał ofiarę z pociągu, a pasażerów odurzył, żeby nie było świadków. Jednak panna Fisher nie boi się wyzwań i zawsze zmierza prosto do celu. Ten morderca musi się więc mieć na baczności. Przyjemny kryminał, nie tylko dla fanów serialu "Zagadki kryminalne panny Fisher", do których się zaliczam. Świetny pomysł z uśpieniem wszystkich pasażerów i z wydostaniem ofiary z pociągu. Uwielbiam pannę Fisher, ponieważ jak na swoje czasy totalnie wymyka się schematom i nie jest kobietą uzależnioną od mężczyzn, ale silną i przebojową. Mała ryska na fabule, że różni się w najważniejszym wątku od serialu, ale to moje prywatne odczucie, czysto emocjonalne. Ponad to liczyłam na trochę bardziej spektakularne zakończenie, ale nie jest ono złe. Także serdecznie polecam. Jeśli macie ochotę na podróż tajemniczymi pociągami zapraszam: http://www.kryminalgrozatajemnica.com.pl/2021/11/pociag-do-tajemnicy-czesc-ii.html
KrymGrozaTajemnica - awatar KrymGrozaTajemnica
oceniła na 6 4 lata temu
Głowa Niobe Marta Guzowska
Głowa Niobe
Marta Guzowska
Akcja powieści „Głowa Niobe” rozgrywa się w pałacu w Nieborowie i rzeczywiście znajduje się tam rzeźba głowy Niobe – mitologicznej matki siedmiu synów i siedmiu córek. Mityczna Niobe obraziła swoją pychą matkę Apollina i Artemidy – Latonę. Nie chciała się pokłonić i złożyć ofiary Latonie, za co została ukarana. Patrzyła jak na jej oczach Apollo i Artemida zabijają strzałami z łuku jej dzieci. Przy życiu pozostało jedynie dwoje: Chloris i Amyklas. Zrozpaczoną Niobe Zeus zamienił w kamień. Głowa Niobe znajdująca się w Nieborowie, została wykuta przez rzymskiego rzeźbiarza na podstawie oryginału z IV wieku p.n.e. Trafiła do Nieborowa w 1802 roku jako dar dla księżnej Radziwiłłowej, od carycy Katarzyny II. Podobno z Rzymu do Petersburga trafiła przez Anglię. Takie jest historyczne osadzenie kolejnego kryminału archeologicznego Marty Guzowskiej. Głównym bohaterem jest Mario Ybl, profesor Mario Ybl – jak zwykł poprawiać swoich rozmówców zwracających się do niego Panie Ybl. Wybitny antropolog zaproszony na międzynarodową konferencję naukową do pałacu w Nieborowie. Czytelnicy, którzy czytali pierwszą powieść Marty Guzowskiej „Ofiara Polikseny”, znają już tego zarozumiałego, irytującego i nie pozbawionego poczucia humoru bohatera. Tych, którzy spotykają go po raz pierwszy informuję, że w części pierwszej swoich przygód ze środowiskiem archeologów jest jeszcze bardziej irytujący, cyniczny i sarkastyczny. Ale i w pierwszej i w tej powieści Ybl prowadzi własne śledztwo. Mario cierpi na nyktofobię. Nyktofobia to silny, skrajny lęk przed ciemnością, zaburzenie które utrudnia codzienne funkcjonowanie, zwłaszcza gdy wokół zapadają ciemności. W Nieborowie po pierwszym dniu międzynarodowej konferencji naukowej dochodzi do makabrycznego odkrycia. Na marmurowym postumencie zamiast głowy Rzymianki – kamiennej – znajduje się prawdziwa, odcięta głowa jednej z uczestniczek konferencji. Za oknem nieborowskiego pałacu szaleje zamieć śnieżna. Uczestnicy zostają odcięci od świata i nikt nie może do nich dotrzeć. A organizator konferencji nie chcąc siać paniki wśród naukowców, próbuje im wmówić, że to głupi żart, a odcięta głowa należy do manekina. Kolejna noc przynosi kolejne okaleczone zwłoki. Morderca rozpoczyna z uczestnikami konferencji rodzaj dziwnej zabawy w chowanego. Zaskakujące zwroty akcji wciągają czytelnika w atmosferę tajemniczych wydarzeń nieborowskiego pałacu.
Mariola - awatar Mariola
oceniła na 7 2 miesiące temu

Cytaty z książki Trzy karty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Trzy karty